<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730</id><updated>2012-02-27T11:46:58.515-08:00</updated><category term='banany'/><category term='ciasto francuskie'/><category term='tarta'/><category term='oliwki'/><category term='brokuły'/><category term='krewetki'/><category term='jagody'/><category term='pomarańcza'/><category term='wanilia'/><category term='sałatka'/><category term='por'/><category term='marchewka'/><category term='maliny'/><category term='drożdżowe'/><category term='mak'/><category term='tortilla'/><category term='musztarda'/><category term='migdały'/><category term='płatki owsiane'/><category term='cynamon'/><category term='natka pietruszki'/><category term='kajmak'/><category term='ciastka'/><category term='pigwa'/><category term='makrela'/><category term='napój'/><category term='dynia'/><category term='słone'/><category term='tort'/><category term='mozzarella'/><category term='quiche'/><category term='schab'/><category term='kasza gryczana'/><category term='morele'/><category term='parmezan'/><category term='anchois'/><category term='marshmallow'/><category term='pizza'/><category term='placki'/><category term='wiśnie'/><category term='truskawki'/><category term='majeranek'/><category term='estragon'/><category term='orzechy'/><category term='biszkopt'/><category term='mascarpone'/><category term='Boże Narodzenie'/><category term='cebula'/><category term='piernik'/><category term='Nutella'/><category term='winogrona'/><category term='rabarbar'/><category term='śledź'/><category term='słodkie'/><category term='dodatki'/><category term='kiwi'/><category term='kasztany'/><category term='pesto'/><category term='ciasto'/><category term='ryba'/><category term='gruszki'/><category term='ser'/><category term='mandarynki'/><category term='kabanosy'/><category term='kawa'/><category term='jabłka'/><category term='powidła'/><category term='pomidory'/><category term='rodzynki'/><category term='śliwki suszone'/><category term='papryka'/><category term='bita śmietana'/><category term='czereśnie'/><category term='boczek'/><category term='brukselka'/><category term='miód'/><category term='rum'/><category term='sałata'/><category term='szpinak'/><category term='cytryna'/><category term='ryż'/><category term='grapefruit'/><category term='mięta'/><category term='śmietanka'/><category term='kurczak'/><category term='szynka parmeńska'/><category term='bób'/><category term='filo'/><category term='fasola'/><category term='imbir'/><category term='żurawina'/><category term='ziemniaki'/><category term='makaron'/><category term='mięso mielone'/><category term='bataty'/><category term='marcepan'/><category term='łosoś'/><category term='bułki'/><category term='zupa'/><category term='konfitura'/><category term='masło orzechowe'/><category term='jajka'/><category term='awokado'/><category term='cupcakes'/><category term='wołowina'/><category term='cykoria'/><category term='bazylia'/><category term='chili'/><category term='feta'/><category term='ricotta'/><category term='pierniczki'/><category term='bezy'/><category term='mleko kokosowe'/><category term='czekolada'/><category term='suszone pomidory'/><category term='chleb'/><category term='pietruszka'/><category term='persymona'/><category term='rachatłukum'/><category term='cukinia'/><category term='śliwki'/><category term='szynka'/><title type='text'>Crust&amp;Dust - blog kulinarny</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>165</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7305327630351181014</id><published>2012-02-24T20:21:00.004-08:00</published><updated>2012-02-24T20:21:42.967-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bita śmietana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cupcakes'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mascarpone'/><title type='text'>Cupcakes na urodzinowy kinderbal</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy jest coś lepszego niż urodzinowy tort? Jasne! Urodzinowe cupcakes ozdobione pięknymi dekoracjami z uroczą świnką &lt;a href="http://www.oliviathepiglet.com/"&gt;Olivią&lt;/a&gt; i inicjałami jubilata. Dzisiejszy przepis dedykujemy wszystkim wyprawiającym kinderbal, choć urodzinowe cupcakes są doskonałe również dla starszych.&lt;br /&gt;Zamiast przesłodzonego kremu na maśle, który kojarzył nam się z tortami urodzinowymi z naszego dzieciństwa, użyliśmy prostego kremu na bazie mascarpone. Oczywiście do kremu można dodać barwniki i zrobić jeszcze bardziej odjazdowe kolorowe babeczki. My jednak zostaliśmy przy naturalnym kolorze - tak, by Olivia była dostatecznie wyeksponowana. W końcu ulubiona świnka jubilata to honorowy gość na urodzinach :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis na cupcakes pochodzi z &lt;a href="http://www.joyofbaking.com/VanillaCupcakes.html"&gt;Joy of Baking&lt;/a&gt;. Z podanych składników wychodzi 12 dużych cupcakes lub 36 malutkich (średnica podstawy 2,5 cm). &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PRMwUGrVHg4/TyoR6w8O9iI/AAAAAAAABqs/Uf0M8hHdADE/s1600/P1050175a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-PRMwUGrVHg4/TyoR6w8O9iI/AAAAAAAABqs/Uf0M8hHdADE/s400/P1050175a.jpg" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2BWGJa0qErA/TyoR7QG31yI/AAAAAAAABq0/-y66Qy--DdY/s1600/P1050176a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-2BWGJa0qErA/TyoR7QG31yI/AAAAAAAABq0/-y66Qy--DdY/s400/P1050176a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 45 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;15 minut, jeśli pieczemy w małej foremce lub 17-20 minut, jeśli w dużej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;spód&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;1/2 szklanki miękkiego masła&lt;br /&gt;1/2 szklanki białego cukru&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;skórka otarta z 1 cytryny lub 1/2 pomarańczy&lt;br /&gt;1 1/2 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;1/4 szklanki mleka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;krem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;250 g serka mascarpone&lt;br /&gt;130 g śmietanki 30%&lt;br /&gt;4 łyżki cukru pudru&lt;br /&gt;barwniki spożywcze (opcjonalnie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu). Blaszkę do muffinków wyściełamy papierowymi foremkami. W misce mieszamy mąkę, sól i proszek do pieczenia. W oddzielnej misce mikserem na wysokich obrotach ubijamy masło z cukrem, aż powstanie puszysta masa (3-5 minut). Dodajemy jedno jajko, miksujemy na jednolitą masę i powtarzamy z kolejnymi jajkami. Dodajemy ekstrakt waniliowy, skórkę z cytryny lub pomarańczy i miksujemy. Teraz do masy dodajemy składniki sypkie i mleko - najlepiej w kolejności: 1/3 sypkich, trochę mleka, 1/3 sypkich, reszta mleka, reszta sypkich. Miksujemy na jednolitą masę. Powstałe ciasto nakładamy do foremek wypełniając je do 2/3 wysokości. Wstawiamy do piekarnika na 15 minut, a potem sprawdzamy patyczkiem czy spody są upieczone. Kiedy patyczek jest suchy, wyjmujemy blaszkę, czekamy 5 minut i delikatnie wyjmujemy spody do naszych cupcake'ów. Przed nakładaniem kremu muszą być dobrze ostudzone. Jeśli chcemy muffinki udekorować kremem najlepiej jest ostrym nożem odciąć im wybrzuszenia - dzięki temu krem będzie się lepiej trzymał. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy krem. Bardzo dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na puszystą bitą śmietanę. W drugim naczyniu mieszamy (mikserem na wolnych obrotach lub ręcznie) serek mascarpone z cukrem pudrem i stopniowo dodajemy do niego ubitą śmietankę, delikatnie mieszając aż do uzyskania jednolitej masy. Gotowym kremem napełniamy rękaw cukierniczy zakończony gwiazdką lub woreczek foliowy z obciętym rogiem. Krem wyciskamy na spody - zaczynając nakładanie od zewnątrz i "zakręcając" do środka.&lt;br /&gt;Gdyby ktoś pytał - dekoracje jak na zdjęciu wyżej są też własnej roboty: dwa kółka wycięte z kartonu i sklejone z wykałaczką w środku. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7305327630351181014?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7305327630351181014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7305327630351181014&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7305327630351181014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7305327630351181014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2012/02/cupcakes-na-urodzinowy-kinderbal.html' title='Cupcakes na urodzinowy kinderbal'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PRMwUGrVHg4/TyoR6w8O9iI/AAAAAAAABqs/Uf0M8hHdADE/s72-c/P1050175a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-8238089711838611655</id><published>2012-02-13T19:42:00.000-08:00</published><updated>2012-02-13T19:42:57.521-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Szybka i prosta tarta czekoladowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś są Walentynki - czyli dzień w którym jedzenie czekolady w każdych ilościach jest nie tylko dozwolone, ale zupełnie wymagane. Zwłaszcza jeśli czekoladowe przysmaki je się ze swoim ukochanym lub swoją ukochaną. Jeśli ktoś nie zdążył zrobić niczego wyszukanego na niespodziankowo-walentynkową kolację, proponujemy szybką i prostą tartę czekoladową. Naprawdę jest banalna! I efektowna! Nie wymaga wyszukanych składników ani wielkich umiejętności manualnych. Jest za to mocno czekoladowa (dzięki kawie, która niesamowicie intensyfikuje smak czekolady) i efektowna. Można ją podać z lodami, malinami czy granatami. Zresztą, walentynkowa fantazja może Wam podpowiedzieć jeszcze inne znakomite dodatki.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_8wZpl5RepI/TznX3xQqd1I/AAAAAAAABrc/QcpeTgGNZCk/s1600/tarta-czekoladowa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-_8wZpl5RepI/TznX3xQqd1I/AAAAAAAABrc/QcpeTgGNZCk/s400/tarta-czekoladowa.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;35 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 3/4 szklanki pokruszonych herbatników maślanych lub ciastek digestive (150 g)&lt;br /&gt;1/4 szklanki kakao &lt;br /&gt;1/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;1 łyżeczka kawy naturalnej (drobno zmielonej)&lt;br /&gt;100 g masła&lt;br /&gt;3 tabliczki czekolady deserowej (300 g)&lt;br /&gt;150 ml śmietanki kremówki (30% lub 36%)&lt;br /&gt;2 łyżki konfitury pomarańczowej (opcjonalnie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagrzewamy piekarnik do temperatury 160 stopni Celsjusza. Spód blaszki do tarty wyściełamy papierem do pieczenia. Przygotowujemy spód. Herbatniki, kakao, cukier i kawę dokładnie mieszamy. Rozpuszczamy masło (w mikrofalówce lub w rondelku) i wlewamy je do miseczki ze składnikami sypkimi, dokładnie mieszamy. Powstałą masą "wyklejamy" dno i boki blaszki. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 7 minut (jeśli używamy termoobiegu) lub 10 minut (jeśli pieczemy bez termoobiegu). Upieczony spód wyjmujemy z piekarnika i studzimy. Aby przyspieszyć ten proces, możemy upieczony spód przykryć folią aluminiową i wystawić na balkon. W trakcie, gdy spód piecze się w piekarniku przygotowujemy ganache (czyli masę czekoladową). Pamiętajmy, żeby wszystkie naczynia i sztućce, których używamy do jego przygotowania były idealnie suche - kropla wody może zniszczyć nasz trud i zmienić ganache w okropnie twardą masę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy trzy naczynia: miskę, w której będziemy miksować ganache, rondelek do zagotowania śmietanki i duży garnek, do którego zmieści się miska z ganachem. Do dużego garnka wlewamy około 2-3 szklanek bardzo zimnej wody i wsypujemy kilka kostek lodu. W rondelku zagotowujemy śmietankę. Śmietanka ma porządnie wrzeć. Do miseczki w której będziemy miksować ganache wsypujemy czekoladę połamaną na kosteczki. Czekoladę zalewamy wrzącą śmietanką i zostawiamy na minutę. Po minucie zaczynamy ją mieszać. Gdy masa stanie się jednolita zaczynamy ją studzić. W tym celu wstawiamy miskę do garnka z zimną wodą - ale tak, by ani kropla wody nie dostała się do miski. Ganache zostawiamy w misce na 10 minut mieszając go dokładnie co minutę. Ma być ostudzony, ale nie może zamienić się w twardą masę. Z ostudzonego ganache będziemy robić krem i polewę. W tym celu około 6 łyżek masy odlewamy do miseczki. Resztę miksujemy mikserem na średnich obrotach przez ok. 8 minut - masa musi zmienić kolor na brązowy i muszą na niej zostawać ślady haków miksera (ma przypominać dobrze ubitą śmietanę).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli chcemy wzbogacić smak tarty możemy posmarować spód konfiturą pomarańczową lub posypać 2 łyżkami wiórków kokosowych (ale bez tego tarta też będzie pyszna). Gotowy krem rozsmarowujemy wygładzając jego powierzchnię nożem. Na krem wylewamy resztę (nie miksowaną) ganache'u, który zostawiliśmy i wygładzamy jego powierzchnię czystym nożem. Tartę możemy posypać kakao, udekorować malinami lub granatami. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-8238089711838611655?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/8238089711838611655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=8238089711838611655&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8238089711838611655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8238089711838611655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2012/02/szybka-i-prosta-tarta-czekoladowa.html' title='Szybka i prosta tarta czekoladowa'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-_8wZpl5RepI/TznX3xQqd1I/AAAAAAAABrc/QcpeTgGNZCk/s72-c/tarta-czekoladowa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6997232752516010998</id><published>2012-02-12T08:51:00.000-08:00</published><updated>2012-02-12T09:50:31.581-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciastka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cynamon'/><title type='text'>Hipnotyzujące ciastka cynamonowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętacie, jak w kreskówkach przedstawiani byli zahipnotyzowani bohaterowie? Albo zakochani? Zwykle w oczach kręciły im się kolorowe spirale - to było naszym pierwszym skojarzeniem z ciastkami cynamonowymi, które proponujemy Wam dzisiaj. Tak naprawdę, inspiracją były &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/08/cynamonowe-slimaki-vel-cinnamon-rolls.html"&gt;te bułeczki cynamonowe&lt;/a&gt;, które uwielbiamy. Moglibyśmy przy okazji poświęcić kilka akapitów na dywagacje dotyczące wyższości masła nad margaryną w wypiekach. Ale - jak mawiała Julia Child - &lt;i&gt;there's nothing better than butter&lt;/i&gt;. Koniec.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciastka są po prostu świetne, hipnotyzują swoim wyglądem i smakiem. Są maślane, kruche i cynamonowe. Uwaga: mogą być bardziej czasochłonne niż zwykłe kruche ciasteczka - wałkowanie, rolowanie, chłodzenie i krojenie ciasta to czynności wymagające więcej cierpliwości, czasu i talentu niż zwykłe... toczenie kulek z ciasta &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Te ciastka zgłaszamy do konkursu na Bloga Roku. Jeśli lubicie ten przepis, podoba Wam się nasza strona i chcecie sprawić przyjemność domorosłym cukiernikom - prosimy o Wasz głos. Można głosować klikając &lt;a href="http://www.kulinarnyblogroku.pl/przepisy/pokaz/?id=570"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZHc50LL5W3Q/Tzcsa4wLX7I/AAAAAAAABrE/_phgzG8L5TY/s1600/P1050284a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZHc50LL5W3Q/Tzcsa4wLX7I/AAAAAAAABrE/_phgzG8L5TY/s400/P1050284a.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-u7CctUCaGM0/TzcsbKflhNI/AAAAAAAABrM/_92ZlFMZz5A/s1600/P1050285a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-u7CctUCaGM0/TzcsbKflhNI/AAAAAAAABrM/_92ZlFMZz5A/s400/P1050285a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZQBxrxvDN0s/TzcsburTitI/AAAAAAAABrU/D1Ck0R1S5ro/s1600/P1050286a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZQBxrxvDN0s/TzcsburTitI/AAAAAAAABrU/D1Ck0R1S5ro/s400/P1050286a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 1 godzina&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; około 10 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;masa maślana:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka miękkiego masła&lt;br /&gt;1/3 szklanki cukru&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru pudru&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu waniliowego &lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;2 1/4 szklanki mąki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;masa cynamonowa:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;7 łyżek miękkiego masła &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki mąki&lt;br /&gt;1 łyżka cynamonu&lt;br /&gt;1/4 szklanki cukru brązowego jasnego&lt;br /&gt;1 1/2 łyżeczki miodu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy masę maślaną. Masło, cukier kryształ, cukier puder i ekstrakt waniliowy miksujemy na puszystą masę około 4-5 minut. Dodajemy jajko i miksujemy do uzyskania jednolitej masy - około minuty. Wsypujemy mąkę i miksujemy mikserem (z hakiem) lub wyrabiamy ręką do uzyskania jednolitej masy. Masa powinna być zwarta i bardzo lekko klejąca. Jeśli jest zbyt klejąca, ciasto wkładamy do lodówki na 10 minut - dzięki temu pozostanie kruche i będzie łatwiej się wałkować. Dodanie mąki może sprawić, że ciasto będzie twarde i gliniaste. Lepiej więc chwilę odczekać i dać mu ochłonąć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy masę cynamonową miksując wszystkie składniki na puszystą masę przez około 3 minut.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na blacie lekko oprószonym mąką wałkujemy masę maślaną na prostokąt o formacie około 50% większym niż kartka A4. Brzegi obkrawamy nożem tak, by prostokąt był równy - dzięki temu ciasteczka będą wyglądały perfekcyjnie. Powierzchnię masy maślanej smarujemy masą cynamonową przy pomocy szerokiego noża. Zaczynając od dłuższego brzegu, zwijamy masę w rulon. Końcówkę delikatnie przyklepujemy palcami, żeby "zamknąć" białą część. Dzięki temu masa cynamonowa nam nie wypłynie, a ciastka będą miały ładną białą otoczkę. Dla pewności, cały rulon obracamy delikatnie 2 razy - to powinno wyrównać ewentualne nierówności na powierzchni. Ciasto dzielimy na pół. Każdy rulon obtaczamy folią spożywczą i wkładamy do zamrażarki na 10 minut. Po 10 minutach przewracamy rulony "na bok" tak aby zrolowane ciasto "okrzepło" w kształcie równych walców. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 180 stopni i dwie blaszki do ciastek wyściełamy papierem do pieczenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po kolejnych 10 minutach rulony wyjmujemy z zamrażarki (tzn. ciasto w zamrażarce spędza łącznie 20 minut) i kroimy w poprzek na plastry o grubości 0,5 cm. Jeśli nasze plastry nie są idealnie okrągłe, możemy je delikatnie uformować rękami przed ułożeniem na blaszce. Surowe ciastka układamy na blaszce pozostawiając między nimi ok. 2 cm wolnego miejsca i wkładamy do piekarnika. Po 10 minutach sprawdzamy czy ciastka są złote - jeśli nie, zostawiamy je w piekarniku na kolejne 2 minuty i sprawdzamy. Upieczone ciastka zostawiamy na blaszce i po 10 minutach przekładamy na kratkę do ostygnięcia. Bardzo ważne jest, żeby nie ruszać gorących ciastek, ponieważ kruszeją dopiero po wyjęciu z piekarnika i przenoszenie ich mogłoby je zniszczyć. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6997232752516010998?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6997232752516010998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6997232752516010998&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6997232752516010998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6997232752516010998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2012/02/hipnotyzujace-ciastka-cynamonowe.html' title='Hipnotyzujące ciastka cynamonowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ZHc50LL5W3Q/Tzcsa4wLX7I/AAAAAAAABrE/_phgzG8L5TY/s72-c/P1050284a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1445670834591036021</id><published>2012-02-02T11:10:00.000-08:00</published><updated>2012-02-02T11:10:13.241-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='masło orzechowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomidory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Maffe - czyli gulasz wołowy w sosie z orzeszków ziemnych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy byliście kiedyś w Senegalu? Jeśli tak, to bardzo zazdrościmy. My poczuliśmy smak Senegalu w warszawskiej restauracji Baobab na Saskiej Kępie. Podobnie jak &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2011/08/krem-z-batatow-i-imbiru.html"&gt;krem ze słodkich ziemniaków&lt;/a&gt;, maffe stało się daniem dla którego warto choć raz odwiedzić tę knajpkę specjalizującą się w kuchni senegalskiej. Maffe to wołowina, jagnięcina lub - w wersji najprostszej - kurczak w sosie z orzeszków ziemnych. Powiedzmy sobie szczerze: nie jest to danie atrakcyjne wizualnie. Jego kolor można opisać jako rdzawy. Zresztą, żaden gulasz nie powala wyglądem. Za to jego smak jest zupełnie obłędny - kremowy sos to połączenie smaku masła orzechowego i umami czyli tego pierwiastka "mięsnego", który opisuje się jako tajemniczy piąty smak odczuwany przez kubki smakowe. Nasze kubki smakowe czują, że jest to bardzo udana rekonstrukcja dania które jedliśmy już kilka razy w naszej ulubionej knajpce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jest to bynajmniej artykuł sponsorowany. Po prostu, &lt;a href="http://cafebaobab.pl/"&gt;Baobab&lt;/a&gt; to miejsce w którym każdy może poczuć się dobrze i komfortowo - tak jakby się przychodziło w gości do dobrych znajomych. Nikt się tutaj nie spieszy, nie przepycha, nie walczy o miejsce przy oknie, z którego świetnie można obserwować wchodzących, nie przychodzi, żeby potwierdzić swoją pozycję społeczną. Zarówno właściciele jak i goście są dla siebie bardzo serdeczni i wyrozumiali, a małe dzieci przyjmuje się tutaj z radością i pobłażliwością. Na pewno wielu rodziców próbujących odwiedzać różne lokale gastronomiczne nieraz przekonało się, że kącik zabaw dla dzieci niekoniecznie świadczy o tym, że jest to miejsce przyjazne dzieciom. Przy okazji przepisu na maffe polecamy więc Baobab.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5HlXoc4r6gc/TyoSJLFlWVI/AAAAAAAABq8/z659zY3OzyY/s1600/P1050214a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-5HlXoc4r6gc/TyoSJLFlWVI/AAAAAAAABq8/z659zY3OzyY/s400/P1050214a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 1 godzina&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1/2 kg mięsa wołowego&lt;br /&gt;1 mała cebula&lt;br /&gt;2 marchewki&lt;br /&gt;2 średniej wielkości ziemniaki&lt;br /&gt;2 łyżki koncentratu pomidorowego&lt;br /&gt;1/2 szklanki masła orzechowego&lt;br /&gt;1/2 szklanki wody zimnej&lt;br /&gt;2 szklanki wody gorącej&lt;br /&gt;1 łyżeczka suszonego tymianku&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy lub oleju z orzeszków ziemnych&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;1 szklanka ryżu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do maffe możemy wykorzystać w zasadzie każdy kawałek mięsa wołowego. Mięso myjemy i kroimy w paski długości 3 cm i szerokości około 1,5 cm. Cebulę siekamy w drobną kostkę. Marchew obieramy i kroimy na kawałki grubości 1 cm. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę o boku 1 cm. Koncentrat pomidorowy rozpuszczamy w 2 szklankach gorącej wody. Masło orzechowe mieszamy w 1/2 szklanki wody do powstania jednolitej zawiesiny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na patelni rozgrzewamy oliwę i szklimy cebulkę. Zdejmujemy z patelni. Teraz przesmażamy mięso posypując je 1/2 łyżeczki soli - 2 minuty z każdej strony. Do mięsa dodajemy zeszkloną cebulkę, marchew, ziemniaki, potem rozpuszczone masło orzechowe, koncentrat pomidorowy i tymianek. Gotujemy na małym ogniu pod przykryciem przez ok. 40 minut. Co 10 minut warto zawartość patelni dobrze wymieszać - sos będzie gęstniał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Maffe podajemy z białym ryżem, więc na 20 minut przed końcem przygotowywania gulaszu gotujemy ryż (przed ugotowaniem warto ziarna ryżu przepłukać w zimnej wodzie). Gotowym maffe polewamy ryż i kosztujemy pysznego dania wprost z dalekiego Senegalu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z podanych składników wychodzą 4 sycące porcje. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1445670834591036021?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1445670834591036021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1445670834591036021&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1445670834591036021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1445670834591036021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2012/02/maffe-czyli-gulasz-woowy-w-sosie-z.html' title='Maffe - czyli gulasz wołowy w sosie z orzeszków ziemnych'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-5HlXoc4r6gc/TyoSJLFlWVI/AAAAAAAABq8/z659zY3OzyY/s72-c/P1050214a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-8812046513551551381</id><published>2012-01-31T19:12:00.000-08:00</published><updated>2012-01-31T19:12:34.806-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konfitura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Rogaliki drożdżowe z różą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sezon karnawałowy w pełni, dlatego dzisiaj przepis na rogaliki z różą. Przepis na świetne ciasto drożdżowe do rogalików znaleźliśmy na &lt;a href="http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/drozdzowe_wypieki/rogaliki_drozdzowe/przepis.html"&gt;Kwestii Smaku&lt;/a&gt;. Ciasto jest delikatnie kruche i wspaniale się rozpływa w ustach. Ponieważ nie jest słodkie, idealnie nadaje się do zabaw z nadzieniem. Można je też oprószyć cukrem pudrem bez obaw o przesłodzenie. Dzisiejsze rogaliki są klasyką gatunku, ponieważ wypełnione są konfiturą różaną. Prawdziwą konfiturą z owoców róży, a nie popularną wieloowocową marmoladą sztucznie aromatyzowaną dodatkami o smaku róży. A różnica w smaku jest kolosalna - prawdziwa róża jest delikatna i szlachetna. Cudna. Polecamy robić rogaliki z podwójnej porcji, bo szybko znikają. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednocześnie pragniemy podziękować naszym wspaniałym Mikołajom dzięki którym wyrabianie ciasta drożdżowego jest jedynie kwestią dostaw energii elektrycznej, a nie energii rąk ludzkich :) &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FdStmitD9V4/TycFY146frI/AAAAAAAABqY/7xhaAK_0jvk/s1600/P1050172a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-FdStmitD9V4/TycFY146frI/AAAAAAAABqY/7xhaAK_0jvk/s400/P1050172a.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-o0iYMOMwyIk/TycFZQxKFFI/AAAAAAAABqg/zg3sLZ46C0o/s1600/P1050203a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-o0iYMOMwyIk/TycFZQxKFFI/AAAAAAAABqg/zg3sLZ46C0o/s400/P1050203a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas wykonania:&lt;/b&gt; 25 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 1 godzina&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 25 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;100 g konfitury z owoców róży&lt;br /&gt;250 g mąki               pszennej tortowej               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt;100 g              masła               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt;1/4 szklanki               ciepłego mleka               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt; 25 g świeżych drożdży lub 12 g suchych drożdży&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt;1 jajko               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt;2 łyżki cukru               pudru               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt;1 łyżeczka               ekstraktu z wanilii&lt;br /&gt;2 łyżki oleju &lt;br /&gt;cukier puder do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drożdże rozpuszczamy w mleku z cukrem. Odstawiamy na 10 minut. Miękkie masło przecieramy z mąką, dodajemy jajko, ekstrakt z wanilii i drożdże. Wyrabiamy 10 minut, aż ciasto będzie miękkie, elastyczne i będzie odchodziło od ręki. Nasze ciasto wymagało dodania garści mąki, bo po 10 minutach było nadal klejące. Jeśli dodamy dodatkową mąkę, to ciasto trzeba dokładnie wyrobić. Miskę w której będzie wyrastało ciasto smarujemy olejem. Z ciasta formujemy kulę, wkładamy do miski, przewracamy tak, by leżało natłuszczoną stroną do góry, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyrośnięte ciasto wyjmujemy z miski, dzielimy na trzy części. Każdą część wałkujemy na okrągły placek o średnicy ok. 20 cm. Dzielimy każdy placek na 8 trójkątnych wycinków (przecinamy na pół, na pół i jeszcze raz na pół). Na każdej szerszej części trójkąta kładziemy łyżeczkę konfitury i zawijamy rogalik zaczynając od szerszej części i nadając mu na koniec wygięty kształt. Rogaliki układamy na blasze wyścielonej papierem do pieczenia, zostawiając między nimi wolne przestrzenie (trochę rosną w pieczeniu). Uwaga: żeby rogalik się nie rozwijał w pieczeniu, czubek trójkąta który zwijamy powinien znaleźć się pod spodem tak, by dociskał go ciężar rogalika. Wstawiamy do piekarnika na 20 minut. Jeśli ktoś chce, by rogaliki ładnie błyszczały należy je przed pieczeniem posmarować żółtkiem rozmąconym z 1 łyżką wody. Rogaliki studzimy i posypujemy cukrem pudrem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-8812046513551551381?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/8812046513551551381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=8812046513551551381&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8812046513551551381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8812046513551551381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2012/01/rogaliki-drozdzowe-z-roza.html' title='Rogaliki drożdżowe z różą'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-FdStmitD9V4/TycFY146frI/AAAAAAAABqY/7xhaAK_0jvk/s72-c/P1050172a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7547485299501321869</id><published>2012-01-23T11:43:00.000-08:00</published><updated>2012-01-24T13:11:51.079-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marchewka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płatki owsiane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Scones marchwiowo-kokosowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętacie &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/scones-z-nutella.html"&gt;scones z Nutellą&lt;/a&gt; o których tu pisaliśmy. Przepis na nie znaleźliśmy w książce właścicieli nowojorskiej piekarni &lt;a href="http://bakednyc.com/"&gt;Baked. &lt;/a&gt;Jak już wspominaliśmy, każdy przepis opublikowany w tej książce wzbudza w nas zachwyt i ochotę na podbój naszej domowej "cukierenki". Okazuje się, że na tym świecie jest więcej domowych cukierników zakochanych w &lt;i&gt;Baked&lt;/i&gt;. Co dwa tygodnie chętni blogerzy przygotowują konkretny wypiek i dzielą się swoimi spostrzeżeniami na stronie &lt;a href="http://bakedsundaymornings.blogspot.com/p/rules.html"&gt;Baked Sunday Mornings&lt;/a&gt;. Czuję, że chyba do nich dołączymy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Te scones są idealne na śniadanie - nie za słodkie, z wyczuwalną nutą cytrusą i cudowną fakturą, którą zapewniają płatki owsiane i wiórki kokosowe. Bardzo polecamy!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hYoS4ywYhIw/Tsc2RfFa7EI/AAAAAAAABpM/nWCAHZUrFQk/s1600/P1040702a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-hYoS4ywYhIw/Tsc2RfFa7EI/AAAAAAAABpM/nWCAHZUrFQk/s400/P1040702a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 18-20 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 3/4 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1/3 szklanki cukru&lt;br /&gt;1/2 szklanki płatków owsianych&lt;br /&gt;1 łyżka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 szklanka wiórków kokosowych&lt;br /&gt;1/2 szklanki zimnego masła&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;3/4 szklanki maślanki&lt;br /&gt;1 łyżka ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;1/4 szklanki puree marchwiowego&lt;br /&gt;1 białko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;lukier&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;1 łyżka soku z cytryny&lt;br /&gt;1 łyżka soku pomarańczowego&lt;br /&gt;1 szklanka cukru pudru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni Celsjusza. Blaszkę na której będziemy piec scones wykładamy papierem do pieczenia. Marchewkę ścieramy na tarce na najdrobniejszych oczkach. W filiżance rozkłócamy jedno białko z 1 łyżką wody.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dużej misce mieszamy mąkę, cukier, płatki owsiane, sól, proszek do pieczenia i wiórki kokosowe. Masło siekamy w drobną kostkę i dodajemy do składników sypkich zagniatając palcami do momentu w którym kawałki masła będą wielkości grochu. W oddzielnej misce mieszamy maślankę, całe jajko, ekstrakt waniliowy i puree marchwiowe. Wolno wlewamy składniki płynne do miski ze składnikami sypkimi i masłem. Wyrabiamy ciasto ręką do momentu połączenia składników. Ciasto może być delikatnie klejące. Wtedy dosypujemy troszeczkę mąki i delikatnie wyrabiamy. Zwijamy ciasto w walec, sklejamy jego końce, spłaszczamy ręką tworząc koło. Teraz ciasto kroimy na 12 trójkątów (najpierw kroimy je na ćwiartki,a potem każdą ćwiartkę jeszcze na 3 części). Każdy trójkąt smarujemy białkiem. Gotowe scones przekładamy na blaszkę i wkładamy do piekarnika na 18-20 minut. Po 15 minutach warto sprawdzić za pomocą patyczka czy ciasto jest już upieczone. Upieczone scones wyjmujemy z piekarnika i studzimy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy scones ostygną przygotowujemy lukier dokładnie mieszając cukier puder z sokiem cytrynowym i pomarańczowym. Każdy scone smarujemy lukrem. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7547485299501321869?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7547485299501321869/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7547485299501321869&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7547485299501321869'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7547485299501321869'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/scones-marchwiowo-kokosowe.html' title='Scones marchwiowo-kokosowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-hYoS4ywYhIw/Tsc2RfFa7EI/AAAAAAAABpM/nWCAHZUrFQk/s72-c/P1040702a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-4885453106803948372</id><published>2011-12-06T11:49:00.000-08:00</published><updated>2011-12-06T11:49:03.941-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='masło orzechowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciastka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Big Fat Oreo (whoopie pie)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O whoopie pies pisaliśmy już &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/whoopie-pie.html"&gt;wcześniej&lt;/a&gt;. Pisaliśmy skąd się wzięła ich nazwa i jak smakują. Od tamtej pory minął miesiąc, a my wpadliśmy w swoistą obsesję - gdziekolwiek nie pójdziemy szukamy wzrokiem ciastek i próbujemy ich różnych wersji. Jak do tej pory, najlepsze whoopie pies jedliśmy w cukierni &lt;i&gt;Fraiche&lt;/i&gt; ( klasyczne czekoladowe ciastko i lukrowy krem) i w sieciowej piekarni &lt;i&gt;Corner Bakery&lt;/i&gt; ( ciastko o smaku dyni i krem z przyprawami korzennymi). Ponieważ nasza obsesja nie ogranicza się do degustacji whoopie pies w cukierniach, szukamy przepisu idealnego. Oczywiście znaleźliśmy już ciasto idealne - bardzo czekoladowe, gęste, nieco ciężkie. W naszej wspaniałej książce &lt;i&gt;Baked Explorations&lt;/i&gt; znaleźliśmy krem prawie idealny - maślany, nie za słodki, rozpływający się w ustach. Nie jest to nasze ostatnie zdanie w kwestii Big Fat Oreos (to ich druga nazwa), ponieważ teraz nadszedł czas eksperymentowania. Dzisiaj zrobiliśmy dwie wersje kremu - jedną klasyczną i drugą z masłem orzechowym. Obie pyszne!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka uwag technicznych. Jakość kakao dodanego do ciasta jest kluczowa dla końcowego smaku ciastka. Nie próbujcie zastępować klasycznego kakao np. Wedla czekoladą pitną lub wersją z mniejszą ilością kakao. Nam się zdarzyło upiec ciastka z czekoladą do pieczenia i nie był to dobry pomysł. Po drugie, robiąc krem używajcie schłodzonego masła - wyjmijcie je na blat ok. 10 minut przed rozpoczęciem ubijania kremu. Nie przejmujcie się też tym, że podczas ubijania krem będzie nabierał grudkowatej struktury - nie przerywajcie mieszania i w końcu będzie jednolity. Whoopie pies przechowujcie w lodówce. Dzięki temu krem pozostanie kremowy, masło nie będzie wnikało w ciastko. Ciastka można przygotować dzień wcześniej i przechować w szczelnie zamkniętym pudełku. Podobnie krem, który możemy przez noc przechować w lodówce w szczelnie zamkniętym pudełku. Ciastka również możemy przechowywać w lodówce 2 dni - pamiętajmy jednak, żeby je bardzo dokładnie przykryć folią spożywczą, ponieważ czekolada i wszystkie produkty z kakao bardzo lubią łapać wszystkie zapachy lodówki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CQjFBs1c-vc/TtwRZIwMrRI/AAAAAAAABps/BAkbQpD-IE4/s1600/P1040888a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-CQjFBs1c-vc/TtwRZIwMrRI/AAAAAAAABps/BAkbQpD-IE4/s400/P1040888a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;40 minut&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;ciasto: &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 szklanki mąki pszennej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 szklanki kakao w proszku&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 1/4 łyżeczki sody&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 jajko&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 szklanka maślanki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka ekstraktu waniliowego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 szklanka brązowego cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 kostki miękkiego masła &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;krem:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5 białek&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 szklanka białego cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka ekstraktu waniliowego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;szczypta soli&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;450 g schłodzonego masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ew. 1/4 szklanki masła orzechowego &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. W misce mieszamy mąkę, kakao, sól i sodę. Do maślanki dodajemy ekstrakt waniliowy i mieszamy. Masło i brązowy cukier ubijamy mikserem na puszystą masę (zajmie nam to 3 minuty). Dodajemy jajko, miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Zmieniamy mieszadła miksera na haki. Do masy cukrowo-maślano-jajecznej dodajemy na przemian mieszankę składników sypkich i maślanki zaczynając i kończąc na mące (mąka, maślanka, mąka, maślanka, mąka). Zanim dodamy kolejne składniki upewniamy się, że masa w misce jest na pewno jednolita. Gotową masę nabieramy łyżką do zupy lub łyżką do lodów i układamy na papierze do pieczenia. Musimy zrobić parzystą liczbę ciastek. Nam wyszło 22. Ciasto wkładamy do piekarnika na 11-15 minut (upieczone ciasto przy dotyku musi być sprężyste). Nasze ciasto w piekarniku z termoobiegiem piekło się równo 11 minut. Gotowe spody wyjmujemy z piekarnika i studzimy na kratce. Ciastka przed smarowaniem kremem muszą być wystudzone, w przeciwnym razie krem się roztopi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy krem. Masło siekamy na kawałki wielkości 2 cm. Do średniej wielkości miski wsypujemy cukier, dodajemy białka i mieszamy. Miskę z cukrem i białkami stawiamy na garnku z wrzącą wodą upewniając się, że dno miski nie dotyka powierzchni wody. Mieszając podgrzewamy białka, aby rozpuścić cukier. Zajmie nam to około 3 minut. Po 2 minutach wkładamy rękę do masy i sprawdzamy czy między palcami wyczuwamy cukier - jeśli nie, zdejmujemy z ognia. Powstałą masę ubijamy na średnich obrotach miksera przez 5 minut - masa musi być biała i puszysta. Zmieniamy mieszadełka miksera na te do kremów, do masy dodajemy masło i miksujemy na średnich obrotach kolejne 5 minut - masa musi być gładka i puszysta. Jeśli się grudkuje ubiajmy dalej. Dodajemy ekstrakt waniliowy, sól i masło orzechowe, jeśli chcemy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Płaską część ciastka smarujemy kremem, przykrywamy drugą połówką. Gotowe ciastka szczelnie przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki na 30 minut. Wyjmujemy, czekamy 5 minut i serwujemy.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-4885453106803948372?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/4885453106803948372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=4885453106803948372&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/4885453106803948372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/4885453106803948372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/12/big-fat-oreo-whoopie-pie.html' title='Big Fat Oreo (whoopie pie)'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-CQjFBs1c-vc/TtwRZIwMrRI/AAAAAAAABps/BAkbQpD-IE4/s72-c/P1040888a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7599394052471586499</id><published>2011-12-04T20:38:00.000-08:00</published><updated>2011-12-04T20:38:29.538-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciastka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rum'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='migdały'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Biscotti migdałowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na tym blogu publikowaliśmy już przepisy na biscotti (&lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/09/biao-czarne-biscotti.html"&gt;biało-czarne&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/07/biscotti-z-zurawina-i-orzechami-woskimi.html"&gt;czarne z żurawiną i orzechami&lt;/a&gt;). Pora na białe - tym razem proponujemy Wam migdałową wersję. Do ich zrobienia zainspirowało nas masło migdałowe, rarytas który skusił nas na półce pobliskiego sklepu. Kupiliśmy je, bogatszego krewnego masła orzechowego, ale nie bardzo wiedzieliśmy co można z nim zrobić - było dość tłuste, zupełnie niesłodkie i niesamowicie migdałowe (w końcu w jego składzie widniały tylko migdały i śladowe ilości oleju roślinnego). Postawiliśmy na biscotti, bo brakowało nam jakiegoś chrupiącego ciasteczka do kawy, której zdecydowanie nadużywamy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciastka zrobiliśmy dwa razy - za pierwszym razem redukując ilość masła na rzecz masła migdałowego. Surowe biscotti trudno się formowało i rozpadało, co zmusiło nas do dodatnia dodatkowej ilości masła. Oczywiście, można użyć tego przepisu bez użycia masła migdałowego, biscotti i tak powinny Wam smakować. Odkryliśmy też, że do masła orzechowego i migdałowego zdecydowanie bardziej pasuje czekolada mleczna, a nie gorzka (gorzka skutecznie przytłacza delikatny smak orzechów). Jeszcze jedna uwaga dotycząca migdałów - nie należy ich prażyć przed dodaniem do ciasta. Dzięki temu, że migdały są miękkie z łatwością można kroić biscotti po pierwszym upieczeniu. A do tego wydaje nam się, że własnoręcznie upieczone biscotti to świetny prezent na Mikołajki! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-g8DfokKfABY/TtwRH-SqRPI/AAAAAAAABpk/GVigRyY8uiY/s1600/P1040882a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-g8DfokKfABY/TtwRH-SqRPI/AAAAAAAABpk/GVigRyY8uiY/s400/P1040882a.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 60 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;46 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;3 szklanki mąki&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;3/4 szklanki białego cukru&lt;br /&gt;4 łyżki miękkiego masła&lt;br /&gt;4 łyżki masła migdałowego &lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;2 łyżeczki ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;3/4 szklanki całych migdałów&lt;br /&gt;1/2 szklanki posiekanej mlecznej czekolady lub kropelek czekoladowych&lt;br /&gt;2 łyżki rumu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160 stopni Celsjusza. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W misce mieszamy mąkę, proszek i sól. Do drugiej miski wsypujemy cukier, dodajemy zwykłe masło i ubijamy mikserem do momentu w którym masa będzie lekka i puszysta (około 2 minut). Dodajemy masło migdałowe i jajka - jedno po drugim, przed dodaniem kolejnego jajka upewniając się, że masa jest jednolita. Nie przerywając mieszania dodajemy mieszankę mąki, proszku i soli. Na koniec dodajemy ekstrakt waniliowy i rum. Przechodzimy na tryb ręczny. Do masy wsypujemy migdały, kropelki czekoladowe i dzielimy ją na dwie części. Każdą część formujemy na kształt wałka o długości 15 cm, spłaszczamy go tak, żeby był szeroki na około 5-6 cm i wysoki na ok. 1,5 - 2 cm. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 30 minut. Musimy bardzo uważać, żeby ciasto było upieczone ( powinno być twarde), ale nie zarumienione. W przeciwnym razie będzie się bardzo kruszyć. Upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i studzimy przez 20 minut. Redukujemy temperaturę piekarnika do 120 stopni Celsjusza. Upieczone pierwszy raz "bochenki" ciasta kroimy na plastry grubości 2 cm, układamy na blaszce jedno obok drugiego i wstawiamy do piekarnika na 8 minut. Po tym czasie, biscotti będą wysuszone z jednej strony, więc musimy je przewrócić i wstawić do piekarnika na kolejne 8 minut. Wyjmujemy z piekarnika, studzimy i serwujemy lub wkładamy do puszki z ciasteczkami. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7599394052471586499?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7599394052471586499/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7599394052471586499&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7599394052471586499'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7599394052471586499'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/12/biscotti-migdaowe.html' title='Biscotti migdałowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-g8DfokKfABY/TtwRH-SqRPI/AAAAAAAABpk/GVigRyY8uiY/s72-c/P1040882a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1789506267096899122</id><published>2011-11-23T20:50:00.000-08:00</published><updated>2011-11-23T20:50:06.245-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nutella'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Scones z Nutellą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy zdarzyło Wam się kiedyś wziąć do rąk książkę, której przepisy krzyczały do Was "zrób mnie, zrób mnie"? Nam się to zdarzyło po raz pierwszy. Książka &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.amazon.com/Baked-Explorations-American-Desserts-Reinvented/dp/1584798505"&gt;Baked Explorations&lt;/a&gt; &lt;/i&gt;jest niesamowita - zawiera przepisy na klasyczne amerykańskie wypieki, wszystko jest okraszone fotografiami w stylu &lt;i&gt;vintage&lt;/i&gt;. Co najważniejsze, przepisy nie są skomplikowane, składniki - ogólniedostępne, a rady piekarzy - bardzo trafione.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy przepisie na scones z Nutellą, który wykorzystaliśmy jako pierwszy, jest uwaga na temat wyrabiania ciasta. Wszyscy mamy wrodzoną tendencję do wyrabiania każdego ciasta aż do momentu, kiedy będzie idealnie jednolite. Tutaj musimy się powstrzymać i wyrabiać je tylko do momentu połączenia składników. Dzięki temu scones będą charakterystycznie mączyste i jednocześnie miękkie. Zamiast Nutelli można użyć pasty z orzechów laskowych. My nie smarowaliśmy scones Nutellą po upieczeniu (jak proponuje przepis), a i tak były pyszne. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1hK5XT53st4/Tsc1-HUg9oI/AAAAAAAABpE/btGUVxlRJ74/s1600/P1040650a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-1hK5XT53st4/Tsc1-HUg9oI/AAAAAAAABpE/btGUVxlRJ74/s400/P1040650a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;18-20 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1/4 szklanki białego cukru&lt;br /&gt;1/4 szklanki kakao w proszku&lt;br /&gt;1 łyżka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;6 łyżek zimnego masła&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1/2 szklanki śmietanki 30%&lt;br /&gt;3/4 szklanki orzechów laskowych&lt;br /&gt;1/2 szklanki Nutelli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Orzechy siekamy i prażymy na patelni. Masło siekamy na małe kawałki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190 stopni Celsjusza. Blaszkę na której będziemy piec scones wykładamy papierem do pieczenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dużej misce mieszamy mąkę, cukier, kakao, proszek do pieczenia, sól. Dodajemy posiekane masło i wyrabiamy ciasto palcami do momentu kiedy grudki masła będą miały wielkość grochu. W drugiej misce mieszamy jajko i śmietanę. Wolno wlewamy składniki płynne do miski ze składnikami sypkimi. Wyrabiamy ciasto ręką do połączenia składników. Dodajemy orzechy i wyrabiamy ręką tak, by orzechy "weszły" w ciasto. Z uzyskanej masy formujemy prostokąt o wymiarach około 15 cm x 30 cm (nie musi być idealny). Na jego powierzchni rozsmarowujemy smugi Nutelli (używając 1/4 szklanki). Zwijamy ciasto w walec, sklejamy jego końce, spłaszczamy ręką tworząc koło. Teraz ciasto kroimy na 12 trójkątów (najpierw kroimy je na ćwiartki,a potem każdą ćwiartkę jeszcze na 3 części). Gotowe scones przekładamy na blaszkę i wkładamy do piekarnika na 18-20 minut. Po 15 minutach warto sprawdzić za pomocą patyczka czy ciasto jest już upieczone. Upieczone scones wyjmujemy z piekarnika i studzimy. Pozostałą Nutellę podgrzewamy w mikrofalówce przez 10 sekund tak, żeby miała płynną konsystencję. Na każdym scone robimy spiralkę z Nutelli. Wstawiamy na 5 minut do lodówki i podajemy. Jeśli chcemy je przechować - to trzeba je zawinąć szczelnie w folię spożywczą.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1789506267096899122?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1789506267096899122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1789506267096899122&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1789506267096899122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1789506267096899122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/scones-z-nutella.html' title='Scones z Nutellą'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-1hK5XT53st4/Tsc1-HUg9oI/AAAAAAAABpE/btGUVxlRJ74/s72-c/P1040650a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-581748843141842275</id><published>2011-11-21T19:14:00.000-08:00</published><updated>2011-11-22T09:01:29.072-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jabłka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cynamon'/><title type='text'>Jabłkowa baklawa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idąc za ciosem postanowiliśmy wykorzystać ciasto filo i upiec coś słodkiego. Bardzo lubimy klasyczną baklawę, ale mieliśmy ochotę na coś mniej standardowego. Na szczęście, trafiliśmy na&lt;a href="http://www.foodnetwork.com/recipes/michael-symon/apple-baklava-recipe/index.html"&gt; przepis&lt;/a&gt; jednego z naszych ulubionych szefów kuchni - Michaela Symona.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan Symon jest teraz najbardziej rozpoznawanym szefem kuchni w Stanach Zjednoczonych dzięki tytułowi &lt;i&gt;Iron Chef&lt;/i&gt;, który zdobył walcząc z najlepszymi kucharzami w programie&lt;i&gt; Iron Chef of America &lt;/i&gt;prezentowanym przez &lt;i&gt;Food Network &lt;/i&gt;(amerykański odpowiednik kuchni.tv). Konkurs jest prawdziwym kulinarnym telewizyjnym show i - w skrócie - polega na tym, że dwaj szefowie kuchni dostają jeden składnik (np. krewetki, ostrygi, popcorn, okrę albo cukinię) i mają z niego stworzyć 5 dań - przystawki, dania główne i deser. Na to wszystko mają tylko 60 minut. Mogą przy tym korzystać z pomocy swoich dwóch kucharzy, mają do dyspozycji świetnie wyposażoną spiżarnię. Na dodatek, mają w studio chyba wszystkie sprzęty kuchenne jakie do tej pory wyprodukowano - maszyny do lodów, pojemniki z ciekłym azotem, olbrzymie Kitchen Aidy. Wszystko! Przygotowują dania niesamowite, kreatywne i często... absolutnie niewykonalne w domu. &lt;i&gt;Iron Chef of America&lt;/i&gt; budzi emocje podobne jak&lt;i&gt; Top Model &lt;/i&gt;czy &lt;i&gt;Mam Talent&lt;/i&gt; - tylko branża inna ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten przepis na baklawę opublikowano w 2000 roku - 11 lat przed erą &lt;i&gt;Iron Chef&lt;/i&gt;. Dlatego też można go spokojnie zrobić w domu, nie wymaga żadnych wyszukanych sprzętów. Radzimy użyć jabłek Granny Smith lub innych kwaśnych - to bardzo ważne, ponieważ deser jest dość słodki, a kwasowatość jabłek idealnie przełamuje nuty miodu i cukru. Zamiast orzechów nerkowca i orzechów laskowych możemy użyć 2 szklanek posiekanych pistacji. Niestety, nie jesteśmy w stanie podać dokładnego czasu przygotowania deseru, ponieważ robiliśmy go na raty. Nie powinno to jednak zająć więcej niż godzinę (plus 45 minut na pieczenie). Polecamy z gorzką herbatą lub espresso. Z podanych składników otrzymamy baklawę wypełniającą naczynie żaroodporne o wymiarach kartki A4.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-yfUf-TDC85k/TssSiBPkdKI/AAAAAAAABpc/yMwYKpMi1bY/s1600/P1040714a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-yfUf-TDC85k/TssSiBPkdKI/AAAAAAAABpc/yMwYKpMi1bY/s400/P1040714a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; około godziny&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;45 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;20 płatów ciasta filo&lt;br /&gt;1/2 kostki masła&lt;br /&gt;5 jabłek Granny Smith&lt;br /&gt;2 łyżki cynamonu &lt;br /&gt;2 szklanki orzechów włoskich&lt;br /&gt;1 szklanka orzechów nerkowca&lt;br /&gt;1 szklanka orzechów laskowych &lt;br /&gt;3 cytryny&lt;br /&gt;1/3 szklanki miodu + 4 łyżki &lt;br /&gt;1 szklanka cukru&lt;br /&gt;1 1/2 szklanki wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jabłka obieramy i siekamy w kostkę o boku 5 mm. Orzechy siekamy i prażymy. Cytryny sparzamy, z dwóch ścieramy skórkę na tarce o najmniejszych oczkach i wyciskamy sok. Z ostatniej cytryny nożem odkrawamy skórkę uważając, by nie było na niej zbyt dużo białego miąższu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do dużego garnka wrzucamy jabłka, sok z cytryny, startą skórkę cytrynową, dodajemy cynamon, 4 łyżki miodu, zagotowujemy mieszając i gotujemy na małym ogniu 3 minuty mieszając dość często. Jabłka odcedzamy, studzimy, dodajemy orzechy i mieszamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190 stopni Celsjusza. Masło rozpuszczamy. Dno blaszki w której będziemy piec baklawę smarujemy masłem, układamy 5 płatów ciasta filo. Resztę ciasta przykrywamy folią spożywczą i wilgotnym ręcznikiem. Na cieście wykładamy 1/3 masy jabłkowo-orzechowej, przykrywamy 3 płatami ciasta filo, smarujemy masłem, układamy kolejną porcję masy jabłkowej, przykrywamy 3 płatami ciasta filo, układamy ostatnią porcję jabłek i przykrywamy resztą płatów ciasta filo. Smarujemy górę masłem i wstawiamy do piekarnika. Warto sprawdzić po 35 minutach czy ciasto się nie zarumieniło od góry - powinno być złote. Jeśli tak się stało, przykrywamy je folią aluminiową i pieczemy jeszcze 10 minut. Oryginalny przepis mówi, żeby baklawę piec godzinę - my piekliśmy ją 45 minut w piekarniku z termoobiegiem. Najważniejsze, żeby nie przypalić góry i spodu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W trakcie pieczenia baklawy, przygotowujemy syrop. Cukier, wodę, 1/3 szklanki miodu i skórkę z cytryny gotujemy na małym ogniu, doprowadzamy do wrzenia. Gorący syrop wylewamy na gorącą baklawę i odstawiamy na noc, starając się nie ulec pokusie zjedzenia baklawy od razu. Naprawdę smakuje lepiej następnego ranka. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-581748843141842275?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/581748843141842275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=581748843141842275&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/581748843141842275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/581748843141842275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/jabkowa-baklawa.html' title='Jabłkowa baklawa'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-yfUf-TDC85k/TssSiBPkdKI/AAAAAAAABpc/yMwYKpMi1bY/s72-c/P1040714a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-8917574562260969382</id><published>2011-11-20T12:02:00.000-08:00</published><updated>2011-11-20T12:05:21.234-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szpinak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pietruszka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='feta'/><title type='text'>Spanakopita</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo lubimy szpinak, ale tym razem chcieliśmy przygotować go inaczej niż zwykle. Zazwyczaj szpinak ląduje w lasagnii, spaghetti lub naleśnikach. Dawno temu M. szukając w Internecie sposobu na wykorzystanie szpinaku znalazła właśnie spanakopitę. Jest to grecki przysmak z ciasta filo przełożonego szpinakiem, fetą z delikatną nutą gałki muszkatołowej. Spanakopita może mieć formę zapiekanki lub małych trójkącików (wielkości kawałków baklawy). Bardzo kusił nas ten przepis, ale&amp;nbsp; ciasto filo zawsze wydawało nam się za drogie, żeby zapiekać w nim zwykły szpinak. Na szczęście dla nas, ostatnio okazało się, że bywa nawet tańsze niż ciasto francuskie. Bez wahania kupiliśmy dwie rolki i jedną z nich od razu wykorzystaliśmy do przygotowania spanakopity. Bardzo ją polecamy - nawet jeśli filo postanowicie zastąpić ciastem francuskim. Nadzienie jest niesamowite - pietruszka i gałka muszkatołowa wspaniale grają ze szpiankiem i fetą, ale nie są przytłaczające (mimo intensywności ich smaku). Oczywiście, zamiast szpinaku mrożonego można użyć świeżego. Trzeba go umyć, zblanszować i bardzo dobrze odcedzić. Nadzienie nie może być zbyt wilgotne, ponieważ ani filo ani ciasto francuskie tego nie wytrzymają.&lt;br /&gt;Jeszcze jedna uwaga dotycząca fety - tym razem użyliśmy bułgarskiej fety z mleka owczego. Po raz pierwszy jedliśmy taką fetę, bliższą oryginalnej, i przyznajemy, że smakuje zupełnie inaczej niż polska feta (czyli np. favita produkowana przez Mlekovitę). Jesteśmy pewni, że smak i rodzaj sera są kluczowe dla ostatecznego smaku zapiekanki. Dlatego jeśli już inwestujecie w filo, to radzimy również zainwestować w dobrą fetę - nie potrzeba jej dużo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie podajemy źródła przepisu, ponieważ jest on wypadkową co najmniej 10 przepisów, które znaleźliśmy w sieci. Podajemy więc proporcje, które wykorzystaliśmy my w naszej wersji tej potrawy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z podanych składników wyjdą cztery solidne porcje spanakopity. Polecamy piec ją w naczyniu o wymiarach 20 cm x 20 cm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xXk0f0Scg3k/Tsc2f8tX0wI/AAAAAAAABpU/yUv_JatAYXI/s1600/P1040708a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-xXk0f0Scg3k/Tsc2f8tX0wI/AAAAAAAABpU/yUv_JatAYXI/s400/P1040708a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;40 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;15 rozmrożonych płatów ciasta filo&lt;br /&gt;1 kostka masła&lt;br /&gt;1/2 kg mrożonych liści szpinaku&lt;br /&gt;1 średniej wielkości szalotka&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;15 dag sera feta&lt;br /&gt;10 dag sera ricotta&lt;br /&gt;1 łyżka soku z cytryny &lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;3 łyżki posiekanej natki pietruszki&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli (opcjonalnie)&lt;br /&gt;1 łyżeczka gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szpinak rozmrażamy podgrzewając w garnku, aż wyparuje z niego cały płyn - szpinak musi być prawie suchy. Studzimy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szalotkę drobno siekamy. Na patelni podgrzewamy oliwę z oliwek i smażymy na niej szalotkę, aż będzie szklista. Pietruszkę myjemy i drobno siekamy. Czosnek drobno siekamy lub przepuszczamy przez praskę. Jajko rozkłócamy. Do zimnego szpinaku dodajemy szalotkę, pietruszkę, czosnek, sok z cytryny, pokruszoną fetę i ricottę. Szpinak i sery mieszamy palcami do momentu, kiedy grudki fety będą wielkości grochu. Przyprawiamy pieprzem i gałką. Jeśli masa wydaje się nam za mało słona, dodajemy sól. Do powstałej masy dodajemy jajko i mieszamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masło rozpuszczamy. Naczynie w którym będziemy piekli spanakopitę smarujemy masłem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy kawałek folii spożywczej o wielkości płatów ciasta filo i wilgotną ścierkę (przydadzą nam się do przykrywania ciasta).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na dno posmarowanego masłem naczynia układamy 5 płatów ciasta filo. Pozostałe płaty przykrywamy folią i ściereczką. Ciasto w formie smarujemy rozpuszczonym masłem, układamy nadzienie szpinakowe i przykrywamy resztą ciasta. Smarujemy rozpuszczonym masłem i wstawiamy do piekarnika na 35 minut lub do momentu zarumienienia ciasta. Upieczoną spanakopitę wyjmujemy z piekarnika, pozwalamy jej odpocząć 10 minut i kroimy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-8917574562260969382?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/8917574562260969382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=8917574562260969382&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8917574562260969382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8917574562260969382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/spanakopita.html' title='Spanakopita'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-xXk0f0Scg3k/Tsc2f8tX0wI/AAAAAAAABpU/yUv_JatAYXI/s72-c/P1040708a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-5548599788839428060</id><published>2011-11-17T22:20:00.000-08:00</published><updated>2011-11-17T22:20:18.712-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bita śmietana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='truskawki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maliny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mascarpone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bezy'/><title type='text'>Tort bezowy z owocami leśnymi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Swój pierwszy tort bezowy z kremem kawowym M. zrobiła na wieczór panieński przyjaciółki. Zdając sobie sprawę z ułomności piekarnika postanowiła wykorzystać gotowe spody bezowe. Są o tyle dobre, że oszczędzają sporo czasu i o tyle złe, że łatwo się rozpadają i smakują głównie cukrem. Przepis na ten tort znaleźlismy na blogu &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/07/Tort-bezowo-kawowy.html"&gt;Moje Wypieki&lt;/a&gt; (osobiście uważam, że Pani Dorota zasługuje na nagrodę prezydenta za propagowanie domowych wypieków i udowadnianie ludziom, że bycie domowym cukiernikiem może być łatwe i przyjemne).&lt;br /&gt;Jeśli zdecydujecie się - tak jak my tym razem - przygotować własne bezy, to radzimy zrobić to dzień wcześniej. Tu wiele jest kwestią piekarnika. Najlepsze są te z termoobiegiem, bo bezy szybciej się w nich suszą. Niektóre przepisy zalecają pieczenie bezy przez godzinę w wyższej temperaturze, a potem suszenie przez następne 2-3 godziny w niższej; w innych podawany jest po prostu długi czas pieczenia przy około 120 stopniach...&lt;br /&gt;Chrupiące bezy, pyszny krem, który idealnie gra ze słodyczą blatów. Tort radzimy zjeść tego samego dnia - po nocy spędzonej w lodówce beza mięknie. Zamiast owoców leśnych, można użyć truskawek. Pod żadnym pozorem nie należy pomijać owoców - są czymś więcej niż dekoracją, bez nich tort robi się nieznośnie słodki i kremowo mdły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DxXaqF4hnhc/Tr8CR_ODN8I/AAAAAAAABo0/liz7LAXxY74/s1600/P1040640a.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-DxXaqF4hnhc/Tr8CR_ODN8I/AAAAAAAABo0/liz7LAXxY74/s400/P1040640a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cioJhiKZq5k/Tr8CSVNTYjI/AAAAAAAABo8/NSP_Rk7b4NI/s1600/P1040642a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-cioJhiKZq5k/Tr8CSVNTYjI/AAAAAAAABo8/NSP_Rk7b4NI/s400/P1040642a.jpg" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;40 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia bez:&lt;/b&gt; 3 godziny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;6 białek&lt;br /&gt;1 3/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;1 łyżeczka soku z cytryny&lt;br /&gt;1 łyżeczka skrobii ziemniaczanej&lt;br /&gt;250 g serka mascarpone&lt;br /&gt;250 ml kremówki&lt;br /&gt;3 łyżki cukru pudru &lt;br /&gt;2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej&lt;br /&gt;50 owoców leśnych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 140 stopni Celsjusza. Na papierze do pieczenia rysujemy 2 okręgi o średnicy 25 cm.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Białka ubijamy na sztywną pianę, stopniowo dodajemy cukier ciągle ubijając, na koniec dodajemy sok z cytryny, skrobię i delikatnie mieszamy. Wykładamy pianę na blachę, trzymając się okręgów wykreślonych na papierze do pieczenia. Gotowe blaty wstawiamy do piekarnika, pieczemy godzinę, a potem obniżamy temperaturę do 100 - 110 stopni i suszymy około 2 godzin. Po tym czasie uchylamy drzwiczki piekarnika i pozwalamy bezom wyschnąć. Po godzinie suszenia spody bezowe można przewrócić jeśli by się okazało, że nie są wystarczająco suche. Zaraz po upieczeniu gorące bezy mogą się wydawać wilgotne, więc nie panikujmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pora na przygotowanie kremu. W łyżce gorącej wody rozpuszczamy kawę i studzimy. Śmietankę ubijamy na sztywno, dodajemy mascarpone, kawę i cukier. Ubijamy do powstania jednolitej gęstej masy. Gotową masą przekładamy tort i smarujemy wierzch, na którym układamy owoce leśne lub truskawki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-5548599788839428060?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/5548599788839428060/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=5548599788839428060&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5548599788839428060'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5548599788839428060'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/tort-bezowy-z-owocami-lesnymi.html' title='Tort bezowy z owocami leśnymi'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-DxXaqF4hnhc/Tr8CR_ODN8I/AAAAAAAABo0/liz7LAXxY74/s72-c/P1040640a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7185209053128878604</id><published>2011-11-15T19:46:00.000-08:00</published><updated>2011-11-15T19:46:54.365-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marshmallow'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Whoopie Pie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsze whoopie pies zobaczyliśmy w Starbucksie. Malutkie czekoladowe ciasteczka przypominały kanapki z białym kremem. Kupiliśmy, zjedliśmy i bardzo nam posmakowały. Tego samego dnia oglądając program o najlepszych słodyczach w Stanach Zjednoczonych dowiedzieliśmy się, że whoopie pies to najpewniej smakołyki farmerów z Nowej Anglii. A może Amiszów z Pensylwanii? Występująca w tym programie pani historyk jedzenia (co za specjalność!) nie była w 100% przekonana skąd dokładnie pochodzą, ale opowiadała za to o etymologii nazwy. Otóż, zadowoleni farmerzy otwierający swoje tobołki z drugim śniadaniem przygotowane przez żony idealne mieli podobno krzyczeć z radości "whoopie". &lt;a href="http://www.nytimes.com/2009/03/18/dining/18whoop.html"&gt;&lt;i&gt;New York Times&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;poświęcił im cały artykuł. Dzięki niemu trafiliśmy do cukierni Fraiche niedaleko Chicago na najbardziej gliniaste i czekoladowe ciastka jakie kiedykolwiek jedliśmy. Jedna słodka kanapka kosztowała 3 dolary i skutecznie nas zapchała na całe popołudnie. Ponieważ była jeszcze lepsza niż Starbucksowa wersja, postanowiliśmy poszukać jakiegoś przepisu i zrobić własne whoopie pies. Są naprawdę pyszne. Skoro siostrzenice M. (te same, które prosiły o spaghetti taco) zażądały powtórki, to znaczy że ciastka muszą być wyjątkowe. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis na whoppie pies który wykorzystaliśmy pochodzi z magazynu &lt;i&gt;Gourmet&lt;/i&gt;. Jednym ze składników jest krem z pianek marshmallows. Przepis na krem marshmallow można znaleźć na stronie &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.foodnetwork.com/recipes/wayne-harley-brachman/fluffy-marshmallow-cream-recipe/index.html"&gt;Food Network&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;. Jeśli jednak nie chcecie robić kremu, proponujemy ciastka przełożyć gotowymi dużymi piankami. Między dwa ciastka włóżcie dużą piankę. Tak przygotowane ciastka wstawcie do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza na 3 minuty. Po wyjęciu pozwólcie piankom ostygnąć, w przeciwnym razie oparzenie języka gwarantowane. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OdSGmjDRFYs/TrSG9H8RtsI/AAAAAAAABoc/bOopeHTL9u4/s1600/P1040455.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-OdSGmjDRFYs/TrSG9H8RtsI/AAAAAAAABoc/bOopeHTL9u4/s400/P1040455.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;40 minut&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;ciasto: &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 szklanki mąki pszennej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 szklanki kakao w proszku&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 1/4 łyżeczki sody&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 jajko&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 szklanka maślanki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka ekstraktu waniliowego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 szklanka brązowego cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 kostki miękkiego masła&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;krem:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 kostki miękkiego masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka cukru pudru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka ekstraktu waniliowego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 szklanki kremu z pianek marshmallow&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. W misce mieszamy mąkę, kakao, sól i sodę. Do maślanki dodajemy ekstrakt waniliowy i mieszamy. Masło i brązowy cukier ubijamy mikserem na puszystą masę (zajmie nam to 3 minuty). Dodajemy jajko, miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Zmieniamy mieszadła miksera na haki. Do masy cukrowo-maślano-jajecznej dodajemy na przemian mieszankę składników sypkich i maślanki zaczynając i kończąc na mące (mąka, maślanka, mąka, maślanka, mąka). Zanim dodamy kolejne składniki upewniamy się, że masa w misce jest na pewno jednolita. Gotową masę nabieramy łyżką do zupy lub łyżką do lodów i układamy na papierze do pieczenia. Musimy zrobić parzystą liczbę ciastek. Nam wyszło 22. Ciasto wkładamy do piekarnika na 11-15 minut (upieczone ciasto przy dotyku musi być sprężyste). Nasze ciasto w piekarniku z termoobiegiem piekło się równo 11 minut. Gotowe spody wyjmujemy z piekarnika i studzimy na kratce. Ciastka przed smarowaniem kremem muszą być wystudzone, w przeciwnym razie krem się roztopi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krem przygotowujemy dokładnie miksując wszystkie składniki. Można przygotować go wcześniej i trzymać w lodówce. Płaską część ciastka smarujemy kremem, przykrywamy drugą połówką i... zjadamy. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7185209053128878604?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7185209053128878604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7185209053128878604&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7185209053128878604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7185209053128878604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/whoopie-pie.html' title='Whoopie Pie'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-OdSGmjDRFYs/TrSG9H8RtsI/AAAAAAAABoc/bOopeHTL9u4/s72-c/P1040455.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1756590809625725978</id><published>2011-11-14T05:45:00.000-08:00</published><updated>2011-11-14T05:45:37.638-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fasola'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Zupa z czarnej fasoli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Klasyczna polska fasolówka jest raczej rzadka i delikatna, trochę podobna do zupy jarzynowej. Tym razem proponujemy zupę fasolową inspirowaną bardziej amerykańsko-meksykańskimi smakami. Przepis znaleźliśmy w &lt;i&gt;Food Network Magazine&lt;/i&gt;, był częścią reklamy fasoli w puszce. Od klasycznej fasolówki, jaką znaliśmy z dzieciństwa różni ją przede wszystkim to, że do jej przygotowania używa się dwóch rodzajów fasoli: czarnej i czerwonej. Gdybyście mieli problemy z dostaniem czarnej fasoli, można z powodzeniem zastąpić ją białą, zupa będzie miała inny kolor. Trzeba też uważać z ostrością - papryczki chipotle, które są w przepisie (można je zastąpić jalapeño czyli ich niewędzoną wersją) bywają bardzo pikantne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-US0Fg_n9Psw/Try3WxZBGBI/AAAAAAAABok/djAwKrfgmYg/s1600/P1040549a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-US0Fg_n9Psw/Try3WxZBGBI/AAAAAAAABok/djAwKrfgmYg/s400/P1040549a.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 40 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 puszki czarnej fasoli&lt;br /&gt;1 puszka czerwonej fasoli &lt;br /&gt;1 papryczka chipotle w sosie &lt;br /&gt;1/2 papryki zielonej&lt;br /&gt;1/2 papryki czerwonej&lt;br /&gt;1 średniej wielkości cebula&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 łyżka kuminu&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;3 szklanki bulionu drobiowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Paprykę i cebulę drobno siekamy. Siekamy czosnek. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i na małym ogniu smażymy do miękkości paprykę czerwoną, zieloną i cebulę (zajmie to około 10-15 minut). Kiedy warzywa zmiękną, dodajemy czosnek i kumin i smażymy około 30 sekund.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fasolę odcedzamy z płynu (niezbyt dokładnie). Jedną puszkę fasoli (czarnej) blendujemy z papryczką i bulionem, reszta fasoli zostaje w całości. Wszystkie składniki wlewamy do garnka, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy około 10 minut. Zupa powinna zgęstnieć. Możemy ją podawać z kleksem śmietany, świeżo posiekanym pomidorem i kolendrą.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1756590809625725978?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1756590809625725978/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1756590809625725978&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1756590809625725978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1756590809625725978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/zupa-z-czarnej-fasoli.html' title='Zupa z czarnej fasoli'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-US0Fg_n9Psw/Try3WxZBGBI/AAAAAAAABok/djAwKrfgmYg/s72-c/P1040549a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3553866426406258299</id><published>2011-11-12T08:44:00.000-08:00</published><updated>2011-11-12T08:44:28.441-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='masło orzechowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciastka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płatki owsiane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Ciasteczka owsiane z masłem orzechowym</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciastka owsiane uwielbiamy. Zawsze jednak robiliśmy je korzystając ze standardowego przepisu, który opublikowaliśmy &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/06/ciasteczka-owsiane.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Dzisiaj wpadła nam w ręce książka Marthy Stewart &lt;i&gt;Cookies &lt;/i&gt;i nie mogliśmy się oprzeć pokusie chrupiących ciasteczek owsianych z masłem orzechowym. Co ciekawe, ciasteczka są bardzo chrupiące, ale tylko godzinę po upieczeniu. Potem miękną i stają się delikatnie ciągnące. Oryginalny przepis oczywiście zmodyfikowaliśmy - zamiast orzeszków ziemnych dodaliśmy płatki migdałowe, uprażone orzechy włoskie, suszone wiśnie, jagody i żurawinę. Po prostu takie bakalie mieliśmy pod ręką. Z tego całego zestawu smakowo chyba najlepiej sprawdziły się suszone jagody... Z podanych proporcji wychodzi około 30 sporych ciastek. Są przepyszne, więc bardzo polecamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-GHDX2-gPf74/Try3q-bKB2I/AAAAAAAABos/taK0w7if0QM/s1600/P1040628a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-GHDX2-gPf74/Try3q-bKB2I/AAAAAAAABos/taK0w7if0QM/s400/P1040628a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 13-15 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;3 szklanki płatków owsianych zwykłych&lt;br /&gt;1/3 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 szklanka cukru brązowego jasnego&lt;br /&gt;1 szklanka cukru białego&lt;br /&gt;2/3 szklanki masła w temperaturze pokojowej&lt;br /&gt;1/2 szklanki masła orzechowego&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;1/2 szklanki płatków migdałowych&lt;br /&gt;1/4 szklanki posiekanych i uprażonych orzechów włoskich&lt;br /&gt;1/4 szklanki suszonych jagód, wiśni i kandyzowanej żurawiny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blachę wyściełamy papierem do pieczenia. W misce mieszamy płatki, mąkę, proszek do pieczenia, sodę i sól, bakalie. W drugiej misce ubijamy mikserem przez około 3 minuty masło, masło orzechowe z cukrem białym i brązowym. Ma powstać jasna i puszysta masa. Dodajemy do niej jajko, ekstrakt i dokładnie miksujemy. Do powstałej masy dodajemy mieszankę płatków i bakalii, dokładnie mieszamy. Masę ciasteczkową nabieramy łyżką do lodów lub zwykłą łyżką do zupy i układamy na blaszce zostawiając między ciasteczkami spore odstępy - w pieczeniu ciastka się "rozlewają". Pieczemy 12-15 minut, aż brzegi ciasteczek będą rumiane. Wyjmujemy z piekarnika i czekamy, aż ciastka ostygną. Świeżo upieczone są bardzo "płynne" i potrzebują chwili, żeby utrzymać swój ostateczny kształt. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3553866426406258299?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3553866426406258299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3553866426406258299&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3553866426406258299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3553866426406258299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/ciasteczka-owsiane-z-masem-orzechowym.html' title='Ciasteczka owsiane z masłem orzechowym'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-GHDX2-gPf74/Try3q-bKB2I/AAAAAAAABos/taK0w7if0QM/s72-c/P1040628a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3668253807267826730</id><published>2011-11-10T21:03:00.000-08:00</published><updated>2011-11-10T20:04:27.253-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imbir'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='schab'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='brokuły'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cebula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomarańcza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Schab na szybko w pięciu smakach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zasadniczo powinny to być polędwiczki - a nie schab. Taki przepis znaleźliśmy w październikowym numerze &lt;i&gt;Food Network Magazine&lt;/i&gt;. Tak się jednak złożyło, że w naszej lodówce był schab właśnie. A skoro przepis ma być szybki - to przecież nie można go traktować tak dosłownie... Oczywiście, polędwiczki byłyby delikatniejsze, ale rozbity cienko schab, zwłaszcza z przedniej części, też daje radę. Mogłyby być również sznycle. Ale przecież nie tylko o mięso tu chodzi. Ta potrawa zdobyła nasze zainteresowanie przede wszystkim grą smaków i kolorów. Brokuły i pomarańcza jaskrawo zestawione ze sobą, do tego ostry imbir, cebula i przyprawa pięciu smaków... Szybki i niebanalny obiad - polecamy! &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5G7KhExAjsU/TrSGzoXFpSI/AAAAAAAABoU/-gpzs9rG8go/s1600/P1040459.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-5G7KhExAjsU/TrSGzoXFpSI/AAAAAAAABoU/-gpzs9rG8go/s320/P1040459.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 plastry schabu po 150 g każdy&lt;br /&gt;1 mała pomarańcza&lt;br /&gt;1 mały brokuł&lt;br /&gt;1/2 cebuli&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;3 cm korzenia imbiru&lt;br /&gt;4 łyżki oleju&lt;br /&gt;3 łyżeczki soli&lt;br /&gt;2 łyżeczki przyprawy pięć smaków&lt;br /&gt;2 łyżeczki pieprzu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni Celsjusza. Pomarańczę kroimy w ósemki razem ze skórką. Brokuły myjemy, suszymy, różyczki przekrawamy na pół. Cebulę kroimy w bardzo cienkie piórka, podobnie imbir. Czosnek siekamy niezbyt drobno. Na dno płaskiego naczynia żaroodpornego lejemy 2 łyżki oleju, wrzucamy posiekane składniki, oprószamy łyżeczką soli i łyżeczką pieprzu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Schab rozbijamy na grubość 1,5 cm, oprószamy resztką soli, pieprzu, posypujemy przyprawą pięciu smaków i rumienimy na rozgrzanym oleju po 2 minuty z każdej ze stron. Schab kładziemy na warzywach, wstawiamy do piekarnika na 20 minut i pieczemy bez przykrycia. Na talerze nakładamy każdego składnika po trochu - tak żeby było kolorowo.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3668253807267826730?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3668253807267826730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3668253807267826730&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3668253807267826730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3668253807267826730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/10/schab-na-szybko-w-pieciu-smakach.html' title='Schab na szybko w pięciu smakach'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5G7KhExAjsU/TrSGzoXFpSI/AAAAAAAABoU/-gpzs9rG8go/s72-c/P1040459.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-5275309677532000583</id><published>2011-11-05T21:18:00.000-07:00</published><updated>2011-11-05T21:18:15.157-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaron'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tortilla'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Spaghetti Taco</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Intrygująca nazwa, prawda? Spaghetti taco to nic innego jak połączenie spaghetti bolognese i twardych tortilli z których robimy tacos. Dziwne, nie? Nie jest to absolutnie nasz pomysł - jedynie urzeczywistnienie próśb siostrzenic M. Spaghetti taco to danie, które jedzą bohaterowie serialu&lt;i&gt; iCarly&lt;/i&gt; emitowanego na kanale &lt;i&gt;Nicolodeon&lt;/i&gt;. Nawet &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.nytimes.com/2010/10/06/dining/06tacos.html?pagewanted=all"&gt;New York Times &lt;/a&gt;&lt;/i&gt;zajął się tematem i postanowił opisać ten amerykański fenomen. Amerykańskie dzieciaki absolutnie oszalały na punkcie tego prostego dania. Podobno niektóre mamy dodają do spaghetti wszystko to, co zazwyczaj dodają do tacos - świeże pomidory, paprykę, sałatę lodową, salsę, cheddar. My zrezygnowaliśmy z tych dodatków ze względu na bardzo ograniczoną tolerancję dziewczynek (tzn. siostrzenic M.) na wszelkie nowości. Na szczęście, spaghetti taco bardzo im smakowały. Każdy może wykorzystać swój ulubiony przepis na spaghetti bolognese i takie właśnie serwować w chrupiących tortillach. &lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3b5bw3PNeHc/TrSGsmYvHxI/AAAAAAAABoM/JfcwbwL0sKQ/s1600/P1040486.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-3b5bw3PNeHc/TrSGsmYvHxI/AAAAAAAABoM/JfcwbwL0sKQ/s320/P1040486.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;1 godzina&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki dla 4 osób:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 paczka makaronu spaghetti&lt;br /&gt;1/2 kg mielonej wołowiny&lt;br /&gt;1 cebula drobno posiekana&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;2 puszki pomidorów&lt;br /&gt;1 szklanka passaty pomidorowej&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;oregano&lt;br /&gt;bazylia&lt;br /&gt;8 chrupiących tortilli kukurydzianych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na oliwie z oliwek smażymy drobno posiekaną cebulkę. Do miękkiej cebuli dodajemy mięso i smażymy rozdrabniając je widelcem, dodajemy drobno posiekany czosnek i smażymy kolejne 30 sekund. Do mięsa dodajemy passatę pomidorową, posiekane odcedzone pomidory, czosnek, sól, pieprz. Smażymy do zredukowania płynu, doprawiamy bazylią i oregano.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Tortille odgrzewamy w piekarniku. Każdą tortillę napełniamy spaghetti i serwujemy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-5275309677532000583?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/5275309677532000583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=5275309677532000583&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5275309677532000583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5275309677532000583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/11/spaghetti-taco.html' title='Spaghetti Taco'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-3b5bw3PNeHc/TrSGsmYvHxI/AAAAAAAABoM/JfcwbwL0sKQ/s72-c/P1040486.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-8910381844363999100</id><published>2011-10-20T20:00:00.000-07:00</published><updated>2011-10-20T20:00:15.572-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaron'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cukinia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ricotta'/><title type='text'>Tagliatelle z dynią, cukinią i serem ricotta</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesień widać i czuć coraz mocniej. Jest pochmurno, deszczowo i książkowo tzn. jedyna aktywność, na jaką naprawdę mamy ochotę wieczorami to picie kawy i czytanie książek. Głód jednak nas nie opuszcza (jak głosi hasło jednej z kulinarnych stacji telewizyjnych - "always stay hungry"), a stragany z różnymi dyniami kuszą. Ulegliśmy pokusie i postanowiliśmy przygotować danie, którego kolory przypomną nam o tym, czego nie ma - słońcu. Jest więc bardzo żółte, ale - jak na jesień przystało - sycące. Czas przygotowania może wydawać się długi, ale to dlatego, że dynię trzeba obrać i pokroić, a cukinię dokładnie umyć. Takie niby prozaiczne czynności przy braku światła są takie czasochłonne... &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JWAznLvVon4/TpXp00DlkSI/AAAAAAAABnM/jZ90g13lZT8/s1600/P1040381a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-JWAznLvVon4/TpXp00DlkSI/AAAAAAAABnM/jZ90g13lZT8/s400/P1040381a.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 40 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 porcje makaronu tagliatelle&lt;br /&gt;1 średniej wielkości żółta cukinia&lt;br /&gt;2 szklanki dyni piżmowej pokrojonej w kostkę&lt;br /&gt;2 łyżki masła&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;1 łyżeczka gałki muszkatołowej &lt;br /&gt;150 g ricotty&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;1 łyżka oregano&lt;br /&gt;parmezan do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dynię obieramy i kroimy w kostkę. Cukinię dokładnie myjemy, kroimy w talarki grubości 3-5 mm pozostawiając skórkę. Na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy dynię i dusimy pod przykryciem około 10 minut. Jeśli dynia zacznie się przypalać, podlewamy ją wodą. Po 10 minutach na patelnię wrzucamy cukinię, posypujemy 1 łyżeczką soli i przykrywamy. W międzyczasie przygotowujemy makaron. Po około 5 minutach cukinia i dynia powinny być miękkie. Dodajemy do nich czosnek przeciśnięty przez praskę, pieprz, ewentualnie sól, oregano, gałkę i ricottę. Mieszamy wszystko energicznym ruchem, zdejmujemy z ognia i mieszamy z makaronem. Podajemy oprószone parmezanem. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-8910381844363999100?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/8910381844363999100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=8910381844363999100&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8910381844363999100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8910381844363999100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/10/tagliatelle-z-dynia-cukinia-i-serem.html' title='Tagliatelle z dynią, cukinią i serem ricotta'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JWAznLvVon4/TpXp00DlkSI/AAAAAAAABnM/jZ90g13lZT8/s72-c/P1040381a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1795200665171447278</id><published>2011-10-13T11:53:00.000-07:00</published><updated>2011-10-13T11:53:29.585-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szpinak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='truskawki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mozzarella'/><title type='text'>Sałatka ze szpinaku z truskawkami i kakaowym winegretem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Długo zajęło nam odczarowanie szpinaku - w dzieciństwie go w ogóle nie jedliśmy, ale i tak był symbolem jakiegoś niezbyt dobrego jedzenia, zielonej paćki bez smaku. Nie pomagały kreskówki o marynarzu Popeye, który dzięki szpinakowi z puszki stawał się raptem silny i odważny... Szpinak nie ma dobrego PR-u, a jest naprawdę smaczny. Do tej pory próbowaliśmy szpinaku duszonego w różnych wydaniach, a tym razem sięgnęliśmy po szpinak świeży, z którego z powodzeniem można zrobić znakomite sałatki. Tę poleciła nam Agnieszka, która cały czas twierdzi że jest to najlepsza sałatka, jaką jadła. Oryginalnie przepis pochodzi z &lt;a href="http://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/truskawki/szpinak_z_truskawkami_mozzarella_balsamico_czekoladowe/przepis.html"&gt;Kwestii Smaku&lt;/a&gt;, a przynajmniej tam go znaleźliśmy. Oczywiście wprowadziliśmy drobne modyfikacje - nie dodawaliśmy cukru i śmietanki. Szpinak w tej sałatce ma słodkawe towarzystwo - to połączenie smaków jest niebanalne i - jeśli spróbujecie - przekonacie się, że szpinak naprawdę ma intensywny smak!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z naszego doświadczenia wynika, że z podanych niżej proporcji na winegret wychodzi go tyle, że spokojnie wystarczy na podwójną porcję sałaty. Ale może to tylko kwestia gustu - i używaliśmy go zbyt oszczędnie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis jest trochę nie z tego sezonu, przyznajemy. Ale koniecznie chcieliśmy się nim z Wami podzielić. Zjedzenie tej sałatki jesienią trochę kosztuje... Truskawki teraz są drogie, a poza tym nie smakują tak jak latem. I są niepolskie - co niektórym mogłoby przeszkadzać...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nNyQAikys8E/TpXoZ8-qbeI/AAAAAAAABnE/KMNaYBkqzl4/s1600/P1040408a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-nNyQAikys8E/TpXoZ8-qbeI/AAAAAAAABnE/KMNaYBkqzl4/s400/P1040408a.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;20 minut&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;4 garści świeżych liści szpinaku&lt;br /&gt;1 kulka mozarelli&lt;br /&gt;250 g truskawek&lt;br /&gt;1/2 szklanki orzechów włoskich&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Kakaowo-truskawkowy winegret:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;150 g truskawek pokrojonych na kawałki&lt;br /&gt;1 łyżka miodu&lt;br /&gt;2 łyżki octu balsamicznego&lt;br /&gt;1 łyżeczka kakao&lt;br /&gt;1 łyżeczka oliwy z oliwek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Zaczynamy od przygotowania sosu. Wrzucamy do rondelka wszystkie składniki i zagotowujemy. Zdejmujemy z ognia, blendujemy i odstawiamy do studzenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szpinak myjemy i suszymy, mozzarellę rwiemy na kawałki, truskawki kroimy na połówki lub w ćwiartki, orzechy prażymy na patelni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na talerzu układamy szpinak, mozzarellę, truskawki i posypujemy orzechami, polewamy winegretem. Podajemy z bagietką lub crostini.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1795200665171447278?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1795200665171447278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1795200665171447278&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1795200665171447278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1795200665171447278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/10/saatka-ze-szpinaku-z-truskawkami-i.html' title='Sałatka ze szpinaku z truskawkami i kakaowym winegretem'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nNyQAikys8E/TpXoZ8-qbeI/AAAAAAAABnE/KMNaYBkqzl4/s72-c/P1040408a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-8303364928084668928</id><published>2011-10-09T08:44:00.000-07:00</published><updated>2011-10-09T08:44:16.846-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cebula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ziemniaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Ziemniaczano-cebulowe gratin</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś świetny dodatek do pieczonego mięsa. Nie jest to dodatek zupełnie zdrowy (ze względu na dość dużą zawartość tłuszczu), ale rewelacyjny - i nawet miłośnik zdrowego jedzenia Jamie Oliver uważa, że jeśli używamy boczku najlepszej jakości i takiego też masła, możemy sobie pozwolić na taki kulinarny występek raz na jakiś czas... Ziemniaki ze słodką cebulą są rewelacyjne - pachną wędzonym boczkiem i smakują masłem, do tego na wierzchu robią się chrupiące. Nie polecamy na co dzień, ale na zimne jesienne popołudnie tak. Z podanych proporcji wyjdą nam 3 porcje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Ynbv_s83U-M/To8KmU9_koI/AAAAAAAABnA/pKZP2-tlVTw/s1600/P1040285a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-Ynbv_s83U-M/To8KmU9_koI/AAAAAAAABnA/pKZP2-tlVTw/s400/P1040285a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;10 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 45-50 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1/2 cebuli cukrowej&lt;br /&gt;2 duże ziemniaki&lt;br /&gt;3 łyżki masła&lt;br /&gt;4 cienkie plastry boczku&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cebulę obieramy i siekamy na bardzo cienkie talarki. Ziemniaki obieramy i również kroimy w cienkie plasterki - my do zrobienia plasterków użyliśmy tarki (z ostrzem jak w szatkownicy). Ziemniaki dzielimy na trzy równe porcje, a cebulę na dwie. Na dnie małego naczynia żaroodpornego (nasze miało długość 20 cm) układamy plasterki boczku, a na nich pierwszą warstwę ziemniaków. Posypujemy je 1/4 łyżeczki soli, 1/4 łyżeczki pieprzu i 1 łyżką posiekanego masła. Przykrywamy warstwą cebuli. Układamy kolejną warstwę ziemniaków,&amp;nbsp; przyprawiamy, dodajemy masło, cebulę i tak do wyczerpania składników. Przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Po 20-30 minutach odkrywamy naszą zapiekankę i pieczemy jeszcze ok. 10-20 minut - do momentu w którym wierzchnia warstwa ziemniaków będzie zarumieniona (a to zależy od piekarnika). Gotowe gratin jemy gorące jako dodatek do mięsa albo ryby. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-8303364928084668928?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/8303364928084668928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=8303364928084668928&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8303364928084668928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8303364928084668928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/10/ziemniaczano-cebulowe-gratin.html' title='Ziemniaczano-cebulowe gratin'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Ynbv_s83U-M/To8KmU9_koI/AAAAAAAABnA/pKZP2-tlVTw/s72-c/P1040285a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-804418573510239285</id><published>2011-10-07T07:06:00.000-07:00</published><updated>2011-10-07T07:06:49.795-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ziemniaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Zupa krem z dyni piżmowej i słodkich ziemniaków</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sezon&lt;b&gt; &lt;/b&gt;dyniowy w pełni - widać to i w warzywniakach i na blogach kulinarnych. Dynia ma to do siebie, że jest składnikiem idealnym tzn. można z niej zrobić prawie wszystko - począwszy od samodzielnego dania skończywszy na chlebie czy ciastkach. Pole do dyniowych popisów jest więc szerokie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis, który prezentujemy znaleźliśmy w książce Nigelli Lawson. Ponieważ nie zapamiętaliśmy proporcji, a książkę zdążyliśmy oddać do biblioteki, postanowiliśmy przeszukać jej oficjalną stronę. &lt;a href="http://www.nigella.com/recipes/view/butternut-and-sweet-potato-soup-66"&gt;Przepis&lt;/a&gt; się znalazł. Polecamy tę zupę ze względu na dodatek gałki muszkatołowej - Nigella sugeruje cynamon, ale my go pominęliśmy. Dodaliśmy za to więcej warzyw, żeby zupa była gęstsza. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CwClp_jP5w4/To8G0T17PYI/AAAAAAAABm8/KJl8pX9XMOw/s1600/P1040281.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-CwClp_jP5w4/To8G0T17PYI/AAAAAAAABm8/KJl8pX9XMOw/s400/P1040281.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 40 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1/2 kg dyni piżmowej - &lt;i&gt;butternut squash&lt;/i&gt; (po obraniu)&lt;br /&gt;25 dkg słodkich ziemniaków&lt;br /&gt;3 szklanki rosołu&lt;br /&gt;1 łyżeczka gałki muszkatałowej&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dynię obieramy, usuwamy pestki i kroimy w kostkę. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. Do garnka wlewamy rosół (najlepiej swój, choć oczywiście może być też taki z kostki), dodajemy warzywa, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy pod przykryciem, aż dynia i ziemniaki będą miękkie (około 20-30 minut). Ugotowaną zupę blendujemy, doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Podajemy z kleksem maślanki i crostini. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-804418573510239285?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/804418573510239285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=804418573510239285&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/804418573510239285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/804418573510239285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/10/zupa-krem-z-dyni-pizmowej-i-sodkich.html' title='Zupa krem z dyni piżmowej i słodkich ziemniaków'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-CwClp_jP5w4/To8G0T17PYI/AAAAAAAABm8/KJl8pX9XMOw/s72-c/P1040281.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7431995589923614742</id><published>2011-09-29T20:48:00.000-07:00</published><updated>2011-09-29T20:48:53.924-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cebula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kabanosy'/><title type='text'>Tarta serowo-cebulowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nasi stali Czytelnicy na pewno pamiętają czasy, kiedy wszystkie wypieki prezentowane na blogu były bardzo blade. Ponieważ od pewnego czasu mamy dostęp do sprzętu z termoobiegiem, musieliśmy się przyzwyczaić do częstszego sprawdzania poziomu przypieczenia góry naszych potraw. Jak widzicie na zdjęciu, ta tarta wygląda wyjątkowo uroczo właśnie dlatego, że jest zapieczona od góry. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakie to miłe uczucie wyjmować z piekarnika takie rumiane cuda.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tarta jest naprawdę prosta, szybka i smaczna (lecz nieco ciężkostrawna). To danie świetnie nadawałoby się do cyklu pt. "Sprzątamy lodówkę". Zamiast sera pecorino (użyliśmy go, bo był na promocji), możemy użyć parmezanu lub zupełnie pominąć ten rodzaj sera. Co do kabanosów - to może je równie dobrze zastąpić wędzony boczek lub szynka. Bardzo polecamy przepis na kruchy spód - cudownie się rozwarstwia i ma maślany smak. Majeranek dobrze komponuje się z cebulą i kabanosami, ale do innych tart można użyć innych przypraw. Jeszcze jedna uwaga dotycząca cebuli. Cebula cukrowa jest rewelacyjna - dużo delikatniejsza i szlachetniejsza od białej. Najcudowniejsze jest jednak w niej to, że przypalając się nabiera słodyczy (mówimy o delikatnym karmelizowaniu, a nie przypaleniu!). &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-FB1cKA71WVY/ToUzwNLBUWI/AAAAAAAABm4/Lbsoo1OV4g0/s1600/P1040227a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-FB1cKA71WVY/ToUzwNLBUWI/AAAAAAAABm4/Lbsoo1OV4g0/s400/P1040227a.jpg" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 60 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;45 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;kruchy spód&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;1 1/4 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;7 łyżek zimnego masła&lt;br /&gt;3 łyżki lodowatej wody&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka majeranku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;nadzienie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;1 duża cebula cukrowa&lt;br /&gt;1/2 kabanosa&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1/2 szklanki śmietany 12%&lt;br /&gt;3/4 szklanki startego sera żółtego (najlepiej gouda)&lt;br /&gt;1/4 szklanki startego sera pecorino romano&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka świeżo mielonego pieprzu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W misce mieszamy mąkę, sól i majeranek. Masło siekamy na drobne kawałki, dodajemy do mąki i szybko wyrabiamy ręką do momentu, w którym masło i mąką nie stworzą kuleczek wielkości grochu. Dodajemy wodę, wyrabiamy do momentu, w którym ze składników da się uformować kulę. Zawijamy ją w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Cebulę siekamy w cienkie talarki i podsmażamy pod przykryciem na 1 łyżce oliwy z oliwek. Kabanosa kroimy w cienkie plasterki i dodajemy do cebuli. Podsmażamy do momentu w którym cebula będzie szklista i miękka. Zdejmujemy patelnię z ognia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W oddzielnej miseczce rozkłócamy jajko ze śmietaną, dodajemy oba rodzaje sera, sól, pieprz, mieszamy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Formę do tarty wyklejamy ciastem, gęsto nakłuwamy widelcem i wstawiamy do piekarnika z włączonym termoobiegiem na ok. 12-15 minut (aż będzie złote). Spód wyjmujemy z piekarnika, układamy na nim cebulę z kabanosami, wylewamy masę serowo-jajeczną i wstawiamy do piekarnika na 30 minut. Warto po 25 minutach sprawdzić, czy masa jest ścięta. Jeśli nie - pieczemy do momentu, w którym masa przy poruszaniu formą pozostanie w bezruchu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7431995589923614742?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7431995589923614742/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7431995589923614742&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7431995589923614742'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7431995589923614742'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/09/tarta-serowo-cebulowa.html' title='Tarta serowo-cebulowa'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-FB1cKA71WVY/ToUzwNLBUWI/AAAAAAAABm4/Lbsoo1OV4g0/s72-c/P1040227a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1796351248910324900</id><published>2011-09-20T14:48:00.000-07:00</published><updated>2011-09-20T14:48:45.276-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mozzarella'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomidory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pizza'/><title type='text'>Pizza najprostsza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pizza to najpopularniejsze danie włoskiej kuchni - jest chyba znana na całym świecie i smakuje setkom milionów ludzi. Pizzerie prześcigają się w liczbie proponowanych gatunków pizzy: na grubym cieście, na średnim cieście, na cienkim cieście, na chrupiącym cieście, na gumowatym cieście. Zasada jest prosta: ciasto, sos pomidorowy i ser to podstawa - a na wierzch może pójść już co tylko dusza zapragnie: nawet krewetki, kalmary, szpinak i jajko sadzone.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Śmieszne jest to, jak różni restauratorzy nadają nazwy wymyślonym przez siebie pizzom - każda musi brzmieć po włosku. A że Włosi często nie mają pojęcia, że coś takiego można w ogóle wymyślić, to już ich sprawa... Prawda jest taka, że pizza jest tak zglobalizowana, że przestała już być włoska. Pizza Hut regularnie oferuje w polskich restauracjach pizzę z góralskim oscypkiem, a my widzieliśmy nawet w jakiejś małej pizzerii pizzę z kapustą kiszoną (sic!). Z drugiej strony - autorskie wariacje na temat pizzy mogą być kulinarnym majstersztykiem. My polecamy np. białą pizzę Magdy Gessler w "Bellini" na Rynku Starego Miasta (grzyby, gruszki, kozi ser, rukola) - chyba najlepsza jaką do tej pory jedliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;We "Włoskiej wyprawie Jamiego" (Olivera, oczywiście) pizza występuje na zdjęciach w swojej najbardziej pierwotnej postaci - cienki placek z drożdżowego ciasta, sos pomidorowy i bezładnie rzucone śródziemnomorskie składniki. Nikt się tam nie martwi o ich równomierne rozprowadzenie albo o idealnie okrągły kształt... To właśnie bliska nam zasada - pizza ma być prosta, bezproblemowa, ma być szybkim ciepłym daniem, które może zrobić każdy. Również ktoś, kto na co dzień używa mrożonej pizzy odgrzewanej w mikrofalówce albo bawi się w robienie pizzy na gotowych spodach...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z tego przepisu korzystaliśmy już wiele razy. Najpierw robimy &lt;a href="http://www.kafeteria.pl/bonappetit/przepisy/obiekt_int.php?id_p=6602"&gt;ciasto&lt;/a&gt;, a potem przygotowujemy składniki. W czasie gdy pokroimy składniki, drożdże "ruszą" i ciasto zacznie rosnąć. Proste. Tym razem użyliśmy sosu pomidorowego własnej roboty (gdy nie mamy go pod ręką, używamy pomidorowej passaty albo koncentratu pomidorowego). Nie musimy chyba pisać, że dobór składników jest kwestią Waszego gustu - i wyposażenia lodówki, jakim dysponujecie w danej chwili. Nie radzimy tylko przesadzać z ich ilością.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UrgmZwz7qtg/TnkJwodkb9I/AAAAAAAABm0/c49sB8zMJLc/s1600/P1040210_2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/-UrgmZwz7qtg/TnkJwodkb9I/AAAAAAAABm0/c49sB8zMJLc/s400/P1040210_2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 20 minut + czas na przygotowanie sosu&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;10-12 minut&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;ciasto&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;3 szklanki mąki&lt;br /&gt;50 g świeżych drożdży lub 25g suchych&lt;br /&gt;1 łyżka cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 szklanka wody&lt;br /&gt;4 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;sos pomidorowy &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;2 kg pomidorów&lt;br /&gt;1 łyżka bazylii&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka pieprzu&lt;br /&gt;1/2 ząbka czosnku (opcjonalnie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;dodatki&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;2 kule mozzarelli&lt;br /&gt;8 plastrów pepperoni&lt;br /&gt;20 oliwek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najpierw przygotowujemy sos. Pomidory dokładnie myjemy, kroimy na kawałki dowolnej wielkości, wrzucamy do garnka, dodajemy 1/4 szklanki wody i zaczynamy gotować. Po 15 minutach, kiedy pomidory się rozpadną, za pomocą sitka przecieramy je do drugiego garnka. Skóry i pestki wyrzucamy, a pozostały płyn redukujemy na małym ogniu co jakiś czas mieszając. Zajmie to około godziny. Pod koniec gotowania trzeba sos mieszać naprawdę często. Kiedy osiągnie konsystencję powideł śliwkowych, doprawiamy go solą, pieprzem, ziołami, czosnkiem i zdejmujemy z ognia. Idealnie nadaje się do kanapek!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto to kwestia kilku minut. Do miski wsypujemy mąkę, cukier, kruszymy świeże drożdże lub wsypujemy suche, mieszamy, dodajemy wodę, sól i oliwę. Ciasto wyrabiamy do momentu, w którym będzie miękkie i elastyczne - około 10-15 minut. Ciasto musi być miękkie, w przeciwnym razie nie będzie chciało rosnąć. Wyrobione ciasto wałkujemy i wykładamy na blaszkę na której będziemy piekli pizzę. Teraz pora na krojenie naszych ulubionych dodatków i rozgrzanie piekarnika do 210 stopni Celsjusza.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyrośnięty spód smarujemy sosem pomidorowym, układamy na nim wybrane dodatki i wstawiamy do piekarnika na 10-12 minut. Pizza jest gotowa, kiedy jej spód jest delikatnie zarumieniony. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1796351248910324900?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1796351248910324900/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1796351248910324900&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1796351248910324900'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1796351248910324900'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/09/pizza-najprostsza.html' title='Pizza najprostsza'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-UrgmZwz7qtg/TnkJwodkb9I/AAAAAAAABm0/c49sB8zMJLc/s72-c/P1040210_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3866240751151238178</id><published>2011-09-15T12:16:00.000-07:00</published><updated>2011-09-15T12:16:34.612-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaron'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szpinak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łosoś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Lazania ze szpinakiem i łososiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lazania to pyszny sposób na makaronowy głód. M. uwielbia makarony i wielki makaronowy głód można by nazwać permanentnym chceniem. A. natomiast kocha ryby. Lazania jest więc bardzo kompromisowym daniem - coś dla jednego i drugiego. Szpinak lubimy oboje, a do tego bardzo ładnie się komponował kolorystycznie z łososiem. Lazanię robiliśmy dwa razy - raz zostawiając łososia na noc w lodówce, a raz przesmażając go. Nie zauważyliśmy różnicy w smaku między lazanią A i lazanią B, więc każdy może wybrać opcję, którą uważa za szybszą i wygodniejszą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słowo "szybkie" jednak do lazanii nie pasuje wcale. To obgotowywanie płatów makaronu jest naprawdę czasochłonne i gdyby nie to, że danie smakuje rewelacyjnie, nie powtarzalibyśmy go. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybaczcie, że zdjęcie nie pokazuje przekroju lazanii, ale w dniu, gdy ją robiliśmy tak bardzo byliśmy wszyscy głodni, że nie wystarczyło nam cierpliwości do robienia zdjęć. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-yaqvM-mSWDE/TmvDHft1Y0I/AAAAAAAABmw/1isoERInm5k/s1600/P1030661.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://1.bp.blogspot.com/-yaqvM-mSWDE/TmvDHft1Y0I/AAAAAAAABmw/1isoERInm5k/s400/P1030661.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 90 minut &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 opakowanie makaronu do lazanii&lt;br /&gt;1/2 kg świeżego łososia &lt;br /&gt;1/2 kg mrożonego szpinaku&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku &lt;br /&gt;sok z 1/2 cytryny&lt;br /&gt;5 łyżek fety&lt;br /&gt;1/2 kostki mozarelli&lt;br /&gt;sól&amp;nbsp;pieprz&lt;br /&gt;30 dkg sera żółtego lub parmezanu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Sos beszamelowy:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;1/2 l mleka&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;3 ziarna pieprzu&lt;br /&gt;40 g masła&lt;br /&gt;35 g mąki pszennej&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki pieprzu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Łososia myjemy, suszymy, skrapiamy sokiem z cytryny, przykrywamy folią spożywczą i zostawiamy na noc w lodówce. Wyjmujemy, obieramy ze skóry, pozbywamy się ości, kruszymy na kawałki, posypujemy 1 łyżeczką soli i 1 łyżeczką pieprzu. Jeśli chcemy, możemy go poddać obróbce termicznej i dać sobie spokój z przetrzymywaniem go w lodówce. W tym celu umytego i wysuszonego łososia smażymy na 2 łyżkach oliwy z oliwek. Gotową rybę kruszymy na kawałki, skrapiamy sokiem z cytryny, doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szpinak odmrażamy, odparowujemy wodę. Do gorącego szpinaku dodajemy fetę, mozarellę, ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę, sól i pieprz do smaku. Feta i mozarella muszą się rozpuścić. Odstawiamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy beszamel. Mleko, gałkę, pieprz i sól zagotowujemy po czym wyjmujemy ziarenka pieprzu. W drugim rondelku rozpuszczamy masło, zdejmujemy z ognia, wsypujemy mąkę i energicznie mieszamy. Powoli dolewamy mleko nie przerywając mieszania i wstawiamy rondel na palnik. Nie przerywając mieszania gotujemy do uzyskania gęstego białego sosu. Doprowadzamy go do wrzenia, zmniejszamy ogień do minimum i ciągle mieszając gotujemy około 1 minuty. Zdejmujemy z ognia, przykrywamy folią spożywczą tak, by dotykała brzegów sosu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gotujemy makaron według instrukcji. Ważne jest, żeby makaron był naprawdę ugotowany, bo ta ilość sosu nie sprawi, że makaron cudownie zmięknie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na dno naczynia żaroodpornego wlewamy kilka łyżek sosu, kładziemy płaty makaronu, układamy na nich szpinak, przykrywamy 1/3 sosu beszamelowego, układamy kolejną warstwę makaronu, na niej łososia, 1/3 sosu beszamelowego, ostatnią warstwę makaronu, resztę beszamelu. Jeśli ktoś lubi, posypujemy hojnie parmezanem lub startym serem, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 minut. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3866240751151238178?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3866240751151238178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3866240751151238178&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3866240751151238178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3866240751151238178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/09/lazania-ze-szpinakiem-i-ososiem.html' title='Lazania ze szpinakiem i łososiem'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-yaqvM-mSWDE/TmvDHft1Y0I/AAAAAAAABmw/1isoERInm5k/s72-c/P1030661.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-4010711896536497606</id><published>2011-09-11T11:07:00.000-07:00</published><updated>2011-09-11T11:07:05.834-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='brokuły'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Najprostsza zupa krem z brokułów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest to najszybsza i najprostsza zupa krem jaką kiedykolwiek robiliśmy. Tak naprawdę wymaga umycia i pokrojenia brokułów, otwarcia opakowania z serem feta i użycia blendera. Bajecznie szybka i smaczna. Feta dodaje jej charakterystycznego smaku i nadaje kremowej konsystencji. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ zawiera tylko 3 składniki z pewnością znalazłaby się wśród przepisów Marty Gessler, która uwielbia prostotę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupa świetnie smakuje z grzankami lub pieczywem czosnkowym. Polecamy bardzo!&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HmY94maFe4k/TmvBnyFcvlI/AAAAAAAABms/ZvhfPnqcfZw/s1600/P1030779.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://4.bp.blogspot.com/-HmY94maFe4k/TmvBnyFcvlI/AAAAAAAABms/ZvhfPnqcfZw/s400/P1030779.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 brokuły&lt;br /&gt;150 g sera feta&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brokuły gotujemy do miękkości w małej ilości wody (woda powinna przykryć warzywa). Do ugotowanych brokułów dodajemy ser feta i wszystko blendujemy. Jeśli powstała masa jest za gęsta dodajemy przegotowaną wodę. Zupę doprawiamy solą i pieprzem według uznania (my bardzo rzadko dosypujemy sól, bo feta ma jej wystarczającą ilość). Podajemy z kleksem śmietany i grzankami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli zupa zostanie nam na kolejny obiad, można ją podgrzać na ogniu cały czas mieszając (ser bardzo lubi przywierać do dna garnka). &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-4010711896536497606?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/4010711896536497606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=4010711896536497606&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/4010711896536497606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/4010711896536497606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/09/najprostsza-zupa-krem-z-brokuow.html' title='Najprostsza zupa krem z brokułów'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HmY94maFe4k/TmvBnyFcvlI/AAAAAAAABms/ZvhfPnqcfZw/s72-c/P1030779.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-4433308181991482626</id><published>2011-09-10T12:09:00.000-07:00</published><updated>2011-09-10T12:09:03.657-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytryna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bezy'/><title type='text'>Tarta cytrynowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niekwestionowaną mistrzynią tarty cytrynowej jest Iza. Niestety, Iza jest daleko, a ochota na tartę cytrynową z każdym dniem w nas rosła. W końcu M. postanowiła poszukać jakiegoś przepisu i znalazła &lt;a href="http://www.blogger.com/goog_235362589"&gt;ten&lt;/a&gt;&lt;b&gt;. &lt;/b&gt;Nie byłaby jednak sobą, gdyby go nie zmodyfikowała. Efektem tych modyfikacji była tarta z bardzo kruchym spodem i bardzo cytrynowym kremem. Słodycz bezy idealnie gra ze smakiem kremu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli chodzi o bezę to niestety nie jest to sztywna beza, jaką spotyka się w wyrobach z cukierni. Wydaje nam się, że w cukierniach bezy przygotowują oddzielnie po prostu je susząc w niskiej temperaturze, a dopiero potem przykrywają nimi tarty. Przynajmniej w tej tarcie spód i krem nie wytrzymają długiego i intensywnego kontaktu z piekarnikiem. Następnym razem spróbujemy więc na papierze do pieczenia narysować kółko o średnicy 2 cm większej niż nasza blaszka do tarty i zrobić prawdziwą bezę - bardzo długo suszoną. Jeśli efekt będzie zadowalający, damy znać. Tymczasem, zostawiamy Was z tym przepisem. Bardzo go polecamy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_EwFDbp2iHk/Tmu1j5ClM0I/AAAAAAAABmo/uVR3i8kVRJs/s1600/P1040092.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-_EwFDbp2iHk/Tmu1j5ClM0I/AAAAAAAABmo/uVR3i8kVRJs/s400/P1040092.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 90 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Spód:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka mąki pszennej&lt;br /&gt;6 łyżek zimnego masła&lt;br /&gt;3 łyżki lodowatej wody&lt;br /&gt;3 łyżki cukru pudru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Masa cytrynowa: &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka cukru&lt;br /&gt;5 łyżek skrobi kukurydzianej&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;1 szklanka świeżo wyciśniętego soku z cytryny&lt;br /&gt;1/2 szklanki wody&lt;br /&gt;1/2 szklanki mleka&lt;br /&gt;4 żółtka&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;3 łyżki skórki otartej z cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Beza:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;4 białka&lt;br /&gt;1/2 szklanki cukru pudru&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki skrobii ziemniaczanej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy kruchy spód.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąkę wkładamy do lodówki na kwadrans. Wodę wlewamy do plastikowej  butelki i wkładamy na 5 minut do zamrażarki. Jeśli na bokach naczynia  pojawi się lód, to dodajemy go do ciasta. Masło siekamy na drobne  kawałki i wkładamy na moment do lodówki, żeby się ochłodziło. Mąkę  wyjmujemy z lodówki, mieszamy z cukrem pudrem, dodajemy posiekane masło,  wodę i łączymy wszystkie składniki. Z powstałej masy formujemy kulkę,  owijamy ją folią spożywczą i wkładamy na kwadrans do lodówki. Piekarnik  nagrzewamy do 200 stopni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Formę do tarty smarujemy masłem i  wyklejamy ciastem. Nakłuwamy ciasto, przykrywamy papierem do pieczenia,  obciążamy grochem lub porcelanowymi kuleczkami i wstawiamy do piekarnika  na 10 minut. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę piekarnika do 170  stopni, pozbywamy się grochu/kulek uważając na palce, odkrywamy ciasto i  wstawiamy do piekarnika na kolejne 7 minut. Spód musi się delikatnie  zarumienić. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pora na masę cytrynową. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żółtka rozkłócamy w miseczce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do rondelka wsypujemy cukier, skrobię, sól i delikatnie dolewamy wodę i mleko cały czas mieszając tak, by skrobia się dobrze rozpuściła. Rondelek stawiamy na małym gazie i nie przerywając mieszania podgrzewamy masę do momentu zagotowania. Rondelek zestawiamy z ognia. Odmierzamy 1 szklankę wrzącej masy i delikatnie dodajemy ją do żółtek cały czas mieszając. Gotową masę przelewamy do rondelka i wstawiamy na ogień. Cały czas mieszając gotujemy masę około 3 minut, aż będzie bardzo gęsta. Zestawiamy rondelek z ognia i dodajemy do niego masło, sok z cytryny i skórkę cytrynową. Mieszamy do powstania jednolitej masy. Uwaga! Masa w rondelku musi być naprawdę gęsta, ponieważ sok z cytryny ją rozrzedzi. Zbyt rzadka masa będzie spływała z tarty i nie utrzyma bezy. Gotową masę przykrywamy folią spożywczą tak, żeby przylegała do jej powierzchni. Zapobiegnie to powstawaniu kożucha.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy bezę. Białka ubijamy mikserem na najwyższych obrotach, pod koniec ubijania dodajemy cukier i skrobię. Białka muszą stworzyć sztywną pianę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kruchy spód smarujemy równo kremem cytrynowym, przykrywamy pianą z białek tak, by przylegała do brzegów blaszki (w przeciwnym razie beza się skurczy). Gotową tartę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około 10 minut - do momentu zbrązowienia bezy.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyjmujemy, studzimy i przechowujemy w lodówce, ponieważ najlepiej smakuje schłodzona. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-4433308181991482626?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/4433308181991482626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=4433308181991482626&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/4433308181991482626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/4433308181991482626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/09/tarta-cytrynowa.html' title='Tarta cytrynowa'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-_EwFDbp2iHk/Tmu1j5ClM0I/AAAAAAAABmo/uVR3i8kVRJs/s72-c/P1040092.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1895555586310651898</id><published>2011-08-18T14:50:00.000-07:00</published><updated>2011-08-18T14:52:07.787-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imbir'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bataty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Zupa krem z batatów i imbiru</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawno chcieliśmy zrobić tę zupę. Pierwszy raz zjedliśmy ją w "Baobabie", świetnej senegalskiej knajpie na warszawskiej Saskiej Kępie. Nawet w ostatni dzień przed wyjazdem byliśmy tam, żeby zjeść krem z batatów, a na drugie danie maffe - gulasz wołowy w sosie arachidowym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na senegalski powiew w naszej kuchni trzeba było jednak poczekać, aż... znajdziemy się w USA. Wszystko za sprawą batatów, które w Polsce kosztują naprawdę dużo i jakoś zniechęcały nas od gotowania z nich zupy. Gdy kupujesz drogie krewetki albo świeżutką polędwicę wołową - wiesz, że kupujesz luksus. Ale bataty nam się z tym jakoś nie kojarzyły... Tutaj są dużo popularniejsze i niewiele droższe niż "nasze" białe ziemniaki. Mogliśmy więc zaszaleć i zrobiliśmy od razu wielki garnek tej smakowitości. Jej pikantność i właściwości rozgrzewające można kontrolować zwiększając lub zmniejszając ilość imbiru. Limonkę można zastąpić cytryną. Z podanych składników wychodzi 6 dużych porcji. Ale i 8 osób by się najadło. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-T8gw1HMKs_c/Tk2Hue16jgI/AAAAAAAABmk/H1aYaWKPRVU/s1600/P1040054_S.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-T8gw1HMKs_c/Tk2Hue16jgI/AAAAAAAABmk/H1aYaWKPRVU/s400/P1040054_S.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 40 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 kg batatów&lt;br /&gt;10 dkg korzenia imbiru&lt;br /&gt;1/4 główki posiekanej cebuli &lt;br /&gt;1 łyżka oliwy z oliwek&lt;br /&gt;1 l bulionu drobiowego&lt;br /&gt;2 limonki&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;4 łyżki śmietany 18%&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cebulę drobno siekamy, bataty i imbir obieramy i kroimy na kawałki. Cebulę podsmażamy na oliwie z oliwek do miękkości, dodajemy imbir i smażymy jeszcze minutę mieszając. Zalewamy rosołem (ugotowanym wcześniej bulionem lub - gdybyście takiego nie mieli pod ręką - bulionem z kostki). Wrzucamy bataty. Gotujemy na małym ogniu przez 20-25 minut (do momentu, kiedy bataty porządnie zmiękną). Gotową zupę miksujemy, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Krem z batatów serwujemy z łyżeczką śmietany (można się pobawić w robienie eleganckiego kleksa na środku) i ćwiartką limonki. Świetnie smakuje z chrupiącą tortillą, pitą lub grzankami.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1895555586310651898?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1895555586310651898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1895555586310651898&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1895555586310651898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1895555586310651898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/08/krem-z-batatow-i-imbiru.html' title='Zupa krem z batatów i imbiru'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-T8gw1HMKs_c/Tk2Hue16jgI/AAAAAAAABmk/H1aYaWKPRVU/s72-c/P1040054_S.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-2143823987955320637</id><published>2011-08-16T11:29:00.000-07:00</published><updated>2012-01-28T19:07:17.723-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciastka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cynamon'/><title type='text'>Snickerdoodles</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skoro już na jakiś czas wylądowaliśmy w USA, to trzeba zacząć zajmować się przepisami z tutejszych książek kucharskich... Nie mamy też dobrego pomysłu na tłumaczenie nazwy tego dania, a oryginalna brzmi zupełnie dźwięcznie. Przepis na snickerdoodles pochodzi z książki Marthy Stewart "Cookies". Są to bardzo proste w wykonaniu ciasteczka w cynamonowo-cukrowej skorupce z wyraźną nutą masła. Z zewnątrz chrupiące, w środku idealnie miękkie i gumowate. Oryginalny przepis mówi, żeby do ciastek dodać 1 1/2 szklanki cukru. Trzymaliśmy się przepisu, ale następnym razem dodamy 1 szklankę, bo ciasteczka wyszły bardzo słodkie. Były to nasze pierwsze ciasteczka pieczone w piekarniku, który świetnie radzi sobie z  równomiernym rozprowadzaniem ciepła. Efekt powalający! Zewnętrzna warstwa ciastek pięknie popękała tworząc małe mozaiki cynamonowe. Polecamy do kawy - znikają w okamgnieniu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-c6DznEL1qA4/Tkq2kcRi7fI/AAAAAAAABmg/BPIoWEI65dc/s1600/P1040025.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://3.bp.blogspot.com/-c6DznEL1qA4/Tkq2kcRi7fI/AAAAAAAABmg/BPIoWEI65dc/s400/P1040025.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 10 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 12-15 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 3/4 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&amp;nbsp; &lt;br /&gt;200 g masła o temperaturze pokojowej &lt;br /&gt;1 1/2 szklanki cukru + 2 łyżki&lt;br /&gt;2 łyżki cynamonu&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni, W jednej misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i sól. Do drugiej miski wsypujemy 1 1/2 szklanki cukru i masło, miksujemy na średnich obrotach przez 3 minuty, dodajemy jajka, miksujemy do połączenia składników. Teraz stopniowo dodajemy mąkę i mieszamy do uzyskania jednolitej masy - możemy użyć haków do miksera lub włączyć tryb ręczny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W kolejnej miseczce mieszamy 2 łyżki cukru z 2 łyżkami cynamonu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto nabieramy łyżeczką do herbaty, formujemy je w kształt kulek, delikatnie spłaszczamy, obtaczamy w cukrze i cynamonie i układamy na blaszce wyścielonej papierem do pieczenia. Między ciasteczkami zostawiamy około 5 cm miejsca, ponieważ ciastka rosną w pieczeniu. Blaszkę wkładamy do piekarnika na 12-15 minut. Ciastka wyjmujemy z piekarnika kiedy ich brzegi są jasnobrązowe. Po wyjęciu z piekarnika zostawiamy je do ostygnięcia, ponieważ są bardzo delikatne i przy zdejmowaniu mogą się rozpaść.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-2143823987955320637?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/2143823987955320637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=2143823987955320637&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2143823987955320637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2143823987955320637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/08/snickerdoodles.html' title='Snickerdoodles'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-c6DznEL1qA4/Tkq2kcRi7fI/AAAAAAAABmg/BPIoWEI65dc/s72-c/P1040025.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7573877054240276024</id><published>2011-08-11T03:40:00.000-07:00</published><updated>2011-08-11T03:40:41.705-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Muffiny kawowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są chyba tysiące różnych rodzajów muffinów, są nawety kulinarne blogi wyspecjalizowane wyłącznie w przepisach na muffiny. My nie jesteśmy aż tak specjalistyczni - ale co jakiś czas podajemy przepis na jakiś nowy rodzaj muffinów, które są chyba najszybszym ciastem - idealnym sposobem na niespodziewanych gości. Tym razem proponujemy muffiny kawowe, które robi się na bazie muffinów czekoladowych. Wykorzystaliśmy do nich dekoracyjne ziarenka kawy, które kupiliśmy już jakiś czas temu. Myśleliśmy, że użyjemy je do dekoracji jakiegoś tortu - ale&amp;nbsp;jakoś nam się nie składało robić pracochłonnych ciast - więc wylądowały w muffinach... dla zapracowanych. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-zmrFjuknIyQ/TjmzhO77z8I/AAAAAAAABlE/GOm2a_TEKdc/s320/muffiny+kawowe.JPG" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;10 minut&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;20 minut&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;1 3/4 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1/4 szklanki kakao&lt;br /&gt;2/3 szklanki cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;pół tabliczki czekolady gorzkiej&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;3/4 szklanki mleka&lt;br /&gt;1/3 szklanki oliwy&lt;br /&gt;2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej&lt;br /&gt;1/4 szklanki gorącej wody&lt;br /&gt;24 ziarenka kawowe z czekolady (do dekoracji)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robimy mocną kawę rozpuszczalną - 2 łyżeczki rozpuszczamy w 1/4 szklanki gorącej wody i odstawiamy do ostygnięcia. Siekamy czekoladę na drobne kawałki (można też dodać gotowe czekoladowe kropelki). Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Jak przy wszystkich muffinach - w jednym naczyniu mieszamy suche składniki (oprócz kawowych ziarenek do dekoracji), a w drugim - płynne, razem z ostudzoną kawą. Mieszamy razem - tylko do połączenia składników. Gotową masą napełniamy formę do 3/4 wysokości. Na każdym muffinie kładziemy po 2 ziarenka kawowe zrobione z czekolady - można je kupić w większości sklepów internetowych z cukierniczymi dekoracjami. Pieczemy w temperaturze 180 stopni ok. 15-20 minut. Pod koniec pieczenia sprawdzamy patyczkiem. Nam z podanych składników wyszło 12 standardowych muffinów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7573877054240276024?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7573877054240276024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7573877054240276024&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7573877054240276024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7573877054240276024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/08/muffiny-kawowe.html' title='Muffiny kawowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-zmrFjuknIyQ/TjmzhO77z8I/AAAAAAAABlE/GOm2a_TEKdc/s72-c/muffiny+kawowe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-8456924852240324181</id><published>2011-08-04T12:02:00.000-07:00</published><updated>2011-08-04T12:02:20.995-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='winogrona'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Szklaniczki (verrines) z gorgonzolą, orzechami i winogronami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A cóż to takiego? Francuzi nazywają "verrines" wszystkie przekąski - zwykle słone, ale mogą być też słodkie - zamknięte w malutkich szklaneczkach, które mają kilka warstw, widocznych z boku, najlepiej kontrastujących ze sobą. Szklaniczka nie powinna mieć więcej niż 100 ml pojemności. Je się to danie małymi łyżeczkami. Nie wiedzielibysmy o nich, gdyby nie kwietniowy numer "Kuchni", gdzie pojawił się o nich tekst. W tym właśnie tekście pojawiły się różne pomysły na polskie tłumaczenie nazwy tej potrawy - i "szklaniczka" spodobała nam się najbardziej. Une verre - to szklanka, une verrine - niech będzie "szklaniczką", nie "szklaneczką" żeby jednak nikt nie wyobrażał sobie pustej musztardówki, którą trzeba od razu napełnić wódką...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie z "Kuchni" pochodzi przepis, który sprawdziliśmy jako pierwszy. Masa serowa jest wyjątkowo delikatna, oparta na śmietance i serze pleśniowym - można użyć gorgonzoli albo polskiego lazura, wedle uznania. Smakuje trochę jak serowa, słonawa pana cotta. Do tego dobrzy kompani sera pleśniowego - uprażone orzechy włoskie i połówki zielonych winogron. Świetny pomysł na przekąskę - zanim danie główne wjedzie na stół jest już jeden temat do rozmowy: skąd ten pomysł? co to w ogóle jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-NrxvjZ9BTdw/TjrsWsNzpbI/AAAAAAAABlc/CQwSTdjDAoM/s1600/szklaniczki.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-NrxvjZ9BTdw/TjrsWsNzpbI/AAAAAAAABlc/CQwSTdjDAoM/s400/szklaniczki.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 20 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; ok. 2 godzin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;200 g zielonych winogron (najlepiej małych, bezpestkowych)&lt;br /&gt;1 łyżeczka żelatyny &lt;br /&gt;300 ml śmietany 30%&lt;br /&gt;120 g gorgonzoli (albo innego sera pleśniowego)&lt;br /&gt;100 g orzechów włoskich &lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowujemy naczynia. Na samo dno trafiają winogrona przekrojone na połówki (jeśli mają pestki, trzeba je usunąć). Uwaga: zostawiamy kilkanaście owoców do dekoracji na wierzchu. Rozrabiamy żelatynę z odrobiną zimnej wody. Podgrzewamy połowę śmietanki i rozpuszczamy w niej pokruszony ser pleśniowy dokładnie mieszając. Wyłączamy ogień, dodajemy namoczoną żelatynę, studzimy. Drugą połowę śmietanki ubijamy dokładnie i mieszamy z ostudzoną masą serową. Przyprawiamy solą i pieprzem do smaku i wylewamy masę jako drugą warstwę, na winogrona. Wstawiamy szklaniczki na co najmniej 2 godziny do lodówki żeby zastygły. Przed podaniem posypujemy orzechami włoskimi (najlepiej uprażonymi) i dekorujemy pozostałymi połówkami winogron.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-8456924852240324181?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/8456924852240324181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=8456924852240324181&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8456924852240324181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8456924852240324181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/08/szklaniczki-verrines-z-gorgonzola.html' title='Szklaniczki (verrines) z gorgonzolą, orzechami i winogronami'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-NrxvjZ9BTdw/TjrsWsNzpbI/AAAAAAAABlc/CQwSTdjDAoM/s72-c/szklaniczki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7566862522830555790</id><published>2011-08-03T14:01:00.000-07:00</published><updated>2011-08-03T14:04:14.226-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maliny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Muffiny z malinami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio w kawiarni w naszym rodzinnym Białymstoku chcieliśmy zamówić jakiś deser do kawy. Pani, która nas obsługiwała poleciła nam "tartę z owocami sezonowymi". A jakie to owoce sezonowe? - zapytał A. z czystej kulinarnej ciekawości. - Brzoskwinie i kiwi - odpowiedziała pani. - A brzoskwinie świeże czy z puszki? - padło kluczowe pytanie. - Niestety, z puszki - pani szybko skapitulowała. W końcu i tak zamówiliśmy deser, był naprawdę smaczny - ale przy okazji dowiedzieliśmy się, że sezon na niektóre owoce trwa okrągły rok, niezależnie od tego, kiedy dojrzewają. Jakoś tak się składa, że brzoskwinie są zawsze pierwszym podejrzanym o taką "sezonowość"... Ale nie o brzoskwiniach miało być.&lt;br /&gt;Tym razem proponujemy zatrzymać w klasycznych muffinach sezonowe maliny. Jeszcze są, choć już coraz droższe - nie przesadzamy więc z ilością świeżych owoców potrzebnych do tego wypieku. O muffinach chyba nie trzeba więcej pisać - prawie zawsze wychodzą. Maliny świetnie grają z kawałkami czekolady zatopionymi w środku, a poza tym są świetną dekoracją na wierzchu każdej babeczki.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;W zasadzie to my najbardziej lubimy maliny saute - prosto z kartonowej wytłaczanki. Kombinujemy nad innymi zastosowaniami dopiero wtedy gdy najemy się tych w najprostszej postaci. Proponujemy zatem i Wam kupić maliny z zapasem - ten przepis "pochłonie" Wam 24 (słownie: dwadzieścia cztery) sztuki. Pozostałe zjedzcie w trakcie pieczenia.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-g_FzPXwJGno/TjmxTsfdaVI/AAAAAAAABk4/olthFNhKgek/s400/muffiny+z+malinami.JPG" width="300" /&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 10 minut&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;20 minut&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;2 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;2/3 szklanki cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;szklanka mleka&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1/3 szklanki oliwy&lt;br /&gt;12 kostek czekolady (mlecznej lub gorzkiej)&lt;br /&gt;24 świeże maliny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąkę, cukier i proszek do pieczenia mieszamy w jednej misce. W drugiej mieszkamy mleko, jaja i oliwę. Łączymy zawartość obu naczyń - tylko do połączenia składników. Blaszkę do muffinków wyściełamy papilotkami. Do każdej foremki kładziemy łyżkę ciasta, potem po jednej kostce czekolady i jednej malinie, przykrywamy ciastem - tak by foremka była napełniona do 3/4 wysokości. Na wierzchu każdego muffina kładziemy po jednej malinie do dekoracji. Blaszkę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy ok. 15-20 minut. Sprawdzamy patyczkiem - gdy na wyjętym patyczku nie będzie już ciągnącego się ciasta, wyjmujemy muffiny. Są gotowe!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7566862522830555790?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7566862522830555790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7566862522830555790&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7566862522830555790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7566862522830555790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/08/muffiny-z-malinami.html' title='Muffiny z malinami'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-g_FzPXwJGno/TjmxTsfdaVI/AAAAAAAABk4/olthFNhKgek/s72-c/muffiny+z+malinami.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1727591733992027276</id><published>2011-07-01T07:24:00.000-07:00</published><updated>2011-09-06T10:59:45.075-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łosoś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Bliny gryczane</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do zrobienia blinów natchnęła nas pani Nina&lt;b&gt;,&lt;/b&gt; która jest mistrzynią kuchni rosyjskiej. Przepis, który Wam podajemy jest wersją &lt;i&gt;deluxe,&lt;/i&gt; ponieważ zawiera masło i mleko. Przepis standardowy bazuje na wodzie i oleju roślinnym. Zachęcamy Was jednak do przygotowania blinów z mlekiem, ponieważ są delikatniejsze i szlachetniejsze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bliny można jeść, tak jak my, z serkiem typu Bieluch i wędzonym łososiem (warto do serka dodać łyżeczkę świeżego, posiekanego koperku). Można też podawać je z pieczonymi warzywami, jajkami sadzonymi czy gulaszem mięsnym. Nam jednak najbardziej smakuje wersja łososiowo-serkowa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9T4Gc7fGKdc/Tg284F_m-PI/AAAAAAAABkY/vuIT5v8tyzs/s1600/bliny+gryczane.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-9T4Gc7fGKdc/Tg284F_m-PI/AAAAAAAABkY/vuIT5v8tyzs/s400/bliny+gryczane.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;10 minut (+ czas na smażenie)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;200 g mąki gryczanej&lt;br /&gt;150 g mąki pszennej&lt;br /&gt;25 g świeżych drożdży&lt;br /&gt;2 łyżeczki cukru&lt;br /&gt;2 szklanki ciepłego mleka&lt;br /&gt;1 żołtko&lt;br /&gt;50 g roztopionego masła&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;olej do smażenia&lt;br /&gt;1 opakowanie serka typu Bieluch&lt;br /&gt;100 g wędzonego łososia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świeże drożdże rozrabiamy z cukrem i 1/2 szklanki ciepłego mleka. Odstawiamy w ciepłe miejsce na 5 minut. W dużej misce (lub garnku) mieszamy wszystkie składniki, włącznie z podrośniętymi drożdżami, na jednolitą masę. Przykrywamy czystą ściereczką, odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 30 minut. Z gotowego ciasta formujemy placki i smażymy na rozgrzanej patelni. Żeby ciasto dobrze odchodziło od łyżki, warto przygotować sobie kubek z wrzątkiem i zanurzać w nim łyżkę przed nabraniem ciasta. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bliny podajemy z serkiem i łososiem. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1727591733992027276?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1727591733992027276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1727591733992027276&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1727591733992027276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1727591733992027276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/07/bliny-gryczane.html' title='Bliny gryczane'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-9T4Gc7fGKdc/Tg284F_m-PI/AAAAAAAABkY/vuIT5v8tyzs/s72-c/bliny+gryczane.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1790371127586629763</id><published>2011-03-30T12:52:00.000-07:00</published><updated>2011-03-30T12:52:03.813-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaron'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomidory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cukinia'/><title type='text'>Tagliatelle razowe z pomidorami, cukinią i serem korycińskim</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W miniony weekend trafiła do nas kolejna dostawa sera korycińskiego prosto z Podlasia. O tym specjale pisaliśmy już &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/08/tarta-z-serem-korycinskim.html"&gt;kiedyś&lt;/a&gt;. Ostatnio na zakupach A. zauważył na półce z makaronami nową serię razowych makaronów Lubelli, skusiły go pozwijane w gniazda tagliatelle - i je kupił. I dopiero wtedy zaświtał nam w głowie pomysł, że może warto spróbować jakoś połączyć makaron z serem korycińskim. Sięgnęliśmy po sprawdzony już w niejednej potrawie zestaw pomidorów, cukinii i sera korycińskiego; eksperymentalnie dołożyliśmy do tego czarne oliwki, które dodają jeszcze jeden nadliczbowy smak i do tego ładnie komponują się wizualnie z całością. Pomidory - niestety - jeszcze z puszki, ale w sezonie można je oczywiście podmienić świeżymi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nadal jesteśmy w niedoczasie, więc nadal potrzebujemy szybkich dań obiadowych - to nadaje się idealnie. Jeśli zaopatrzycie się w składniki, to przygotowanie tej potrawy nie powinno Wam zająć więcej niż 15 minut.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Dj8GdwqDLJo/TZOJlPKDB0I/AAAAAAAABkI/ndB6eKj3nJI/s1600/makaron+cukinia.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-Dj8GdwqDLJo/TZOJlPKDB0I/AAAAAAAABkI/ndB6eKj3nJI/s400/makaron+cukinia.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;15 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;250 g makaronu tagliatelle&lt;br /&gt;1 mała cukinia&lt;br /&gt;1 puszka (400 g) pomidorów krojonych&lt;br /&gt;ok. 150 g przecieru pomidorowego (tomatery) &lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy lub oleju&lt;br /&gt;100 g sera korycińskiego&lt;br /&gt;ok. 10 czarnych oliwek&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;oregano&lt;br /&gt;bazylia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myjemy cukinię i kroimy w grube (ok. 1 cm) plastry, potem te plastry przekrajamy na ćwiartki i posypujemy solą. Ser koryciński kroimy w kostkę, a oliwki w plastry. Gotujemy makaron w osolonej wodzie, zgodnie z przepisem podanym na opakowaniu (na wszelki wypadek warto sprawdzić, czy nie jest miękki wcześniej niż podaje przepis - u nas prawie zawsze gotuje się krócej niż podaje producent). Po tym jak wstawimy wodę na makaron, przygotowujemy sos: rozgrzewamy na patelni łyżkę oliwy, wyciskamy na nią czosnek przepuszczony przez praskę (lub drobno posiekany) i podsmażamy chwilę. Wrzucamy cukinię, pomidory z puszki, dolewamy tomaterę i zioła (my użyliśmy bazylii i oregano). Mieszamy wszystko i dusimy na wolnym ogniu przez ok. 6-7 minut. Na zakończenie doprawiamy do smaku solą i pieprzem, ewentualnie dosypujemy jeszcze ziół.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Makaron odcedzamy, wykładamy na talerze i obficie polewamy sosem. Na wierzchu rozsypujemy ser i oliwki. Voila!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1790371127586629763?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1790371127586629763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1790371127586629763&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1790371127586629763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1790371127586629763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/03/tagliatelle-razowe-z-pomidorami-cukinia.html' title='Tagliatelle razowe z pomidorami, cukinią i serem korycińskim'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Dj8GdwqDLJo/TZOJlPKDB0I/AAAAAAAABkI/ndB6eKj3nJI/s72-c/makaron+cukinia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6694410583188852381</id><published>2011-03-24T11:04:00.000-07:00</published><updated>2011-03-24T11:04:33.282-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gruszki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jabłka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='awokado'/><title type='text'>Sałatka z gruszką, awokado i lazurem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyszła wiosna, już parę dni temu. Może więc czas odświeżyć trochę jadłospisy... Najlepiej do tego nadają się sałatki, najlepiej jeszcze z jakichś nowalijek - ale przyznajemy szczerze, że nie czujemy się zbyt mocno w tej dziedzinie sztuki kuchennej. Sałatka, na którą przepis podajemy dzisiaj to nasza ulubiona całoroczna sałatka - składniki do niej są dostępne niezależnie od pory roku. Sprawdza się z powodzeniem jako samodzielne danie i naprawdę można się nią najeść (nie jest wcale dietetyczna, jak spojrzycie na składniki). Ważne, że nie tylko oryginalnie smakuje (jest bardzo wyrazista dzięki serowi, orzechom i cebuli), ale też kolorowo wygląda na talerzu. W zeszłym roku przez pewien czas robiliśmy sobie co tydzień miskę tej sałatki - i znikała dość szybko. Potem trochę od niej odpoczęliśmy - i znowu wróciła na nasz stół.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A przepis na nią znaleźliśmy na &lt;a href="http://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/salatki_jablka/salatka_jablka/salatka_jablka.html"&gt;Kwestii Smaku&lt;/a&gt;.&amp;nbsp; &lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-oEQUABZOMRI/TYuBcXBbuuI/AAAAAAAABkE/mhY_aL98Hr8/s1600/salatka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh4.googleusercontent.com/-oEQUABZOMRI/TYuBcXBbuuI/AAAAAAAABkE/mhY_aL98Hr8/s400/salatka.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 25 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1/2 główki sałaty lodowej&lt;br /&gt;1/2 awokado&lt;br /&gt;1/2 czerwonej cebuli&lt;br /&gt;1/2 gruszki lub jabłka&lt;br /&gt;50 g sera z niebieską pleśnią&lt;br /&gt;3 łyżki orzechów włoskich&lt;br /&gt;2 łyżki soku z cytryny&lt;br /&gt;8 łyżek oliwy z oliwek&lt;br /&gt;2 łyżki miodu&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki pieprzu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Liście sałaty myjemy, osuszamy i rwiemy na kawałki. Orzechy prażymy na patelni. Awokado i gruszkę kroimy w cienkie plasterki lub kosteczkę. Cebulę drobno siekamy. Do miski wrzucamy sałatę, awokado, gruszkę, cebulę, orzechy, wkruszamy ser. Przygotowujemy sos. Czosnek prasujemy w prasce, wrzucamy do kubeczka, posypujemy solą i pieprzem. Dodajemy sok z cytryny, miód, oliwę z oliwek i dokładnie mieszamy. Pozostałym sosem polewamy sałatkę i serwujemy. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6694410583188852381?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6694410583188852381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6694410583188852381&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6694410583188852381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6694410583188852381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/03/saatka-z-gruszka-awokado-i-lazurem.html' title='Sałatka z gruszką, awokado i lazurem'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-oEQUABZOMRI/TYuBcXBbuuI/AAAAAAAABkE/mhY_aL98Hr8/s72-c/salatka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-2702402429469001353</id><published>2011-03-21T13:31:00.000-07:00</published><updated>2011-03-21T13:31:07.989-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciastka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Ciasteczka potrójnie czekoladowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Znowu nas długo nie było na blogu. Niestety, zbyt pracowity był dla nas ostatni tydzień. Na naszym obiadowym stole królowały potrawy, które się robi szybko i które można odgrzać następnego dnia, oszczędzając trochę cennego czasu. Nie ma się czym chwalić... Ale podnosimy się - i dzisiaj publikujemy zaległy przepis na wspaniałe zawsze-wychodzące ciastka z trzema rodzajami czekolady.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najlepszym czekoladowym dodatkiem do tych ciastek są czekoladowe kropelki, które można kupić w różnych sklepach internetowych z akcesoriami do pieczenia. Oczywiście, jeśli ich nie będziecie mieli - ciastka i tak wyjdą, tyle że z posiekanymi kawałkami tradycyjnej czekolady w tabliczkach. Gdy już ostygną, smakują rewelacyjnie - mają chrupiące brzegi i miękki, nieco gliniasty środek. Są podobne do dużych czekoladowych ciastek sprzedawanych jako słodki dodatek do kawy w niektórych sieciowych kawiarniach. Możecie - z ciekawości - porównać cenę, za jaką są sprzedawane (6-8 zł za sztukę) z kosztem upieczenia bardzo podobnych ciastek w domu. Wyniki mogą być naprawdę szokujące... A my nasze ciastka zapakowaliśmy do metalowej puszki i zupełnie bezinteresownie zanieśliśmy naszym przyjaciołom, którzy zaprosili nas na obiad.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-xeZpwZxdJZQ/TXTsLBJo1cI/AAAAAAAABjE/aV--Tbkyynk/s1600/potrojnie+czekoladowe.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh5.googleusercontent.com/-xeZpwZxdJZQ/TXTsLBJo1cI/AAAAAAAABjE/aV--Tbkyynk/s400/potrojnie+czekoladowe.JPG" width="400" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 10 minut&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia&lt;/b&gt;: około 10-15 minut na blaszkę&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 szklanki mąki pszennej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 1/4 łyżeczki sody&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;170 g masła o temperaturze pokojowej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 szklanki białego cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/4 szklanki jasnego cukru brązowego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 jajko&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 żółtko&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 1/2 łyżeczki &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/06/ekstrakt-waniliowy.html"&gt;ekstraktu waniliowego &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;100 g gorzkiej czekolady (lub gorzkich kropelek czekoladowych)&lt;br /&gt;50 g mlecznej czekolady (lub mlecznych kropelek czekoladowych)&lt;br /&gt;50 g białej czekolady (lub białych kropelek czekoladowych)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do  temperatury 180 stopni. Czekoladę siekamy na małe kawałki. Mąkę, sól i sodę mieszamy. W oddzielnej misce  miksujemy masło stopniowo dodając oba rodzaje cukru. Do masy maślano-cukrowej  dodajemy jajko i żółtko, mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Teraz przechodzimy do trybu manualnego. Do powstałej masy dodajemy mąkę i mieszamy, wsypujemy kawałki  czekolady i delikatnie mieszamy uważając, żeby czekolada nie rozpuściła  się pod wpływem ciepła rąk. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Z  ciasta formujemy kulkę wielkości orzecha włoskiego, spłaszczamy i  powstałe ciastko kładziemy na blaszkę. Zostawiamy ciastkom trochę  miejsca na wyrośnięcie (nam na jednej blaszce mieściło się 12  ciasteczek). Ciastka wstawiamy do piekarnika i pieczemy 10-15 minut do  momentu w którym będą delikatnie złote i troszeczkę zapieczone - jeśli  będziemy piec je dłużej, ciastka będą chrupiące, ale stracą swój  mięsisty środek. Wyjmujemy z piekarnika, dajemy im chwilę ostygnąć na  blaszce (są łamliwe), a potem przekładamy je na kratkę i czekamy aż  ostygną. Uwaga! Czekolada zastyga dosyć długo, więc trzeba uzbroić się w  cierpliwość.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-2702402429469001353?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/2702402429469001353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=2702402429469001353&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2702402429469001353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2702402429469001353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/03/ciasteczka-potrojnie-czekoladowe.html' title='Ciasteczka potrójnie czekoladowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-xeZpwZxdJZQ/TXTsLBJo1cI/AAAAAAAABjE/aV--Tbkyynk/s72-c/potrojnie+czekoladowe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-2436865610042664557</id><published>2011-03-14T06:02:00.000-07:00</published><updated>2011-03-14T06:05:02.725-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cykoria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Tarta tatin z cykorią w karmelu i serem pleśniowym</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznajemy się bez bicia - po raz pierwszy spróbowaliśmy cykorii. Wcześniej kojarzyła nam się co najwyżej z kawą zbożową i z zakładami przetwórstwa cykorii, w których owa kawa była produkowana. W pewnym sensie jedliśmy więc cykorię, ale jednak przetworzoną. A niedawno zaczęła nas kusić w sklepie surowa świeża cykoria, niepodobna za bardzo do innych warzyw - i pomyśleliśmy, że jednak trzeba próbować nowego, eksperymentować, rozwijać swój smak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tarta tatin (czyli pieczona w odwrotnym położeniu niż podawana) z cykorią i serem pleśniowym okazała się strzałem w dziesiątkę. Karmel, który wydawał się ryzykownym dodatkiem (no bo jednak słodki - a przecież to miało być danie obiadowe!) okazał się idealnym dodatkiem. Cykoria ma bowiem smak podobny do szparagów, jest nawet trochę bardziej gorzkawa. Słodycz karmelu dodanego w niewielkiej ilości doskonale łamie tę gorycz. Ser pleśniowy (taki jak lazur) świetnie dopełnia smak całości - ale trzeba uważać, żeby nie dać go za dużo, bo zdominuje potrawę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis na kolejną tartę, która dołącza do naszego bloga M. wynalazła na stronie &lt;a href="http://www.timesonline.co.uk/tol/life_and_style/food_and_drink/recipes/article5858894.ece"&gt;The Sunday Times&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-xHDmn6ELwF8/TX4MtO2zP8I/AAAAAAAABkA/2l1-avYDYRU/s1600/tarta+z+cykoria.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh6.googleusercontent.com/-xHDmn6ELwF8/TX4MtO2zP8I/AAAAAAAABkA/2l1-avYDYRU/s400/tarta+z+cykoria.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 10 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;25-30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 opakowanie ciasta francuskiego&lt;br /&gt;4 główki cykorii&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;2 łyżki cukru pudru&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki pieprzu&lt;br /&gt;50 g sera z błękitną pleśnią&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cykorie myjemy i dokładnie suszymy. Każdą główkę pozbawiamy zewnętrznych liści i przekrawamy wzdłuż na pół.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na patelni na małym ogniu rozpuszczamy masło, dodajemy cukier, sól, pieprz i delikatnie mieszamy. Zwiększamy gaz i czekamy około 3-4 minut, aż cukier zacznie się karmelizować. Ściągamy patelnię z gazu i przystępujemy do szybkiej akcji obtaczana cykorii w karmelu (szybkiej, żeby nam ten karmel nie zastygł). Każdą spodnią stronę cykorii delikatnie moczymy w karmelu i układamy na blaszce do tarty namoczoną częścią w dół. Czynność powtarzamy ze wszystkimi połówkami, aż skończy nam się karmel. Na cykorię kruszymy ser i wszystko przykrywamy ciastem francuskim. Boki ciasta upychamy wzdłuż ścianek blaszki, żeby po wyjęciu tarty miała ona ładne brzegi. Wstawiamy do piekarnika na 25-30 minut ( ciasto francuskie powinno się zarumienić). Wyjmujemy z piekarnika, czekamy 5 minut, aż tarta delikatnie przestygnie i przekładamy na talerz (na blaszkę kładziemy talerz do góry nogami i zgrabnym ruchem przewracamy wszystko - dzięki temu tarta wyląduje nam bezpiecznie na talerzu). &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-2436865610042664557?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/2436865610042664557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=2436865610042664557&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2436865610042664557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2436865610042664557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/03/tarta-tatin-z-cykoria-w-karmelu-i-serem.html' title='Tarta tatin z cykorią w karmelu i serem pleśniowym'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-xHDmn6ELwF8/TX4MtO2zP8I/AAAAAAAABkA/2l1-avYDYRU/s72-c/tarta+z+cykoria.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-2492196638694384266</id><published>2011-03-10T12:22:00.000-08:00</published><updated>2011-03-10T12:22:41.236-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='migdały'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cynamon'/><title type='text'>Ślimaczki z migdałami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ślimaczki z migdałami powstały zupełnie spontanicznie. A. kupił kilogramowy worek migdałów, a one leżały i kusiły. Ponieważ przez dłuższy czas M. bała się ciasta drożdżowego - a to nie wyrosło, a to się nie dopiekło, innym razem w ogóle nie chciało się wyrobić, teraz próbuje nadrobić wszystkie drożdżowe wypieki o jakich marzyła.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Pierwotnie migdały miały być otoczone miodem. M. bała się jednak, że w trakcie pieczenia miód zacznie się przypalać i całe to wyrabiane ciasta i czekanie pójdą na marne. Dlatego też standardowo użyła brązowego cukru, masła i cynamonu. W kwestii smaku - nie mamy temu połączeniu nic do zarzucenia. W kwestii techniki - migdały trzeba naprawdę drobno posiekać, bo inaczej ślimaczki się rozpadają i trzeba je w blaszce przywoływać do porządku. Oczywiście, można standardowo upiec struclę - będzie mniej zachodu, a migdały na pewno nie wypadną. My postanowiliśmy sprawdzić, co jest lepsze: ślimaczki czy strucla - i jednogłośnie stwierdziliśmy, że smakują prawie tak samo, ale ślimaczki są bardziej urokliwe. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-d173stBAfxQ/TXTpVEPiUHI/AAAAAAAABi0/qmEyamonzKs/s1600/slimaki+z+migdalami.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh3.googleusercontent.com/-d173stBAfxQ/TXTpVEPiUHI/AAAAAAAABi0/qmEyamonzKs/s400/slimaki+z+migdalami.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;30 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 2 godziny&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;40 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 szklanki mąki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;10 g drożdży świeżych &lt;br /&gt;1/2 szklanki mleka               &lt;br /&gt;50 g masła               &lt;br /&gt;1/4 szklanki białego cukru               &lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli               &lt;br /&gt;2 jajka               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a30022; font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Masa: &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;1/3 szklanki brązowego cukru               &lt;br /&gt;1/2 szklanki posiekanych migdałów&lt;br /&gt;1 łyżeczka cynamonu w proszku               &lt;br /&gt;50 g masła, zimnego               (pokrojonego na kawałki)               &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pr&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;zygotowujemy  rozczyn mieszając drożdże z dwiema łyżkami białego cukru i 5 łyżkami  ciepłego mleka. Odstawiamy w ciepłe miejsce na 5-10 minut.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Miskę, w której będzie wyrastało ciasto smarujemy olejem.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mleko,  masło i cukier podgrzewamy w rondelku do rozpuszczenia wszystkich  składników. Odstawiamy, żeby ostygło i było po prostu ciepłe. Do dwóch  szklanek mąki dodajemy ciepłe mleko z masłem i cukrem, mieszamy. Dodajemy jajka i dobrze wyrabiamy. Do powstałej masy dodajemy resztę mąki i wyrabiamy  przez 5 minut, aż ciasto będzie elastyczne i gładkie. Powstałą masę  przekładamy do natłuszczonej miski i obracamy. Przykrywamy ściereczką i  zostawiamy w ciepłym miejscu do podwojenia objętości (naszej masie  zajęło to 1,5 godziny). W tym czasie przygotowujemy migdały - drobno je siekamy, a potem prażymy na patelni przez minutę. Dzięki temu będą bardziej aromatyczne. Przygotowujemy też masę mieszając ze sobą wszystkie składniki. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Prostokątną blaszkę smarujemy masłem. Wyrośnięte  ciasto uderzamy pięścią. Formujemy prostokąt wielkości kartki A4 i  smarujemy go masą migdałową. Zwijamy w rulon i kroimy roladę w  poprzek na 4-centymetrowe kawałki (z podanej porcji powinno wyjść 7-8 bułeczek). Jeśli nie chce nam się ciasta kroić, możemy upiec je jako drożdżową struclę. Powstałe ślimaczki  układamy w blaszce obok siebie. Przykrywamy  ściereczką i zostawiamy do podrośnięcia na 30-45 minut.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190 stopni i wstawiamy wyrośnięte ciasto. Po około 40 minutach ślimaczki powinny być już upieczone. Jeśli w trakcie pieczenia ciasto zacznie się niebezpiecznie zapiekać, należy je przykryć folią aluminiową i piec dalej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-2492196638694384266?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/2492196638694384266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=2492196638694384266&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2492196638694384266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2492196638694384266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/03/slimaczki-z-migdaami.html' title='Ślimaczki z migdałami'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-d173stBAfxQ/TXTpVEPiUHI/AAAAAAAABi0/qmEyamonzKs/s72-c/slimaki+z+migdalami.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-2326675763803396599</id><published>2011-03-09T07:01:00.000-08:00</published><updated>2011-03-09T07:01:50.513-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='brukselka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='boczek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Zapiekana brukselka z boczkiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedno z najprostszych dań, doskonała ciepła przystawka - trochę jak z kawalerskiego gospodarstwa, ale jednak "z biglem"... Oczywiście wszystko dla tych, którzy lubią brukselkę - wydaje się, że dosyć słabo wykorzystane warzywo w naszej kuchni. Jej charakterystyczny gorzkawy smak jest tutaj przełamany intensywnym aromatem wędzonego boczku, ale nie znika zupełnie. A. należy jednak do amatorów brukselki i chyba przekonał do niej M. Brukselka ląduje więc za każdym razem w naszej zupie jarzynowej, ale przyszła pora na samodzielne danie, z miniaturową kapustą w roli głównej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli nie macie pomysłu na kolorową, ładnie wyglądającą na talerzu ciepłą przekąskę, pomyślcie o brukselce.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-vkXv1BZ4ogI/TXeWBKV4drI/AAAAAAAABjg/oJHFZeaqd4Y/s1600/brukselka+z+boczkiem.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh4.googleusercontent.com/-vkXv1BZ4ogI/TXeWBKV4drI/AAAAAAAABjg/oJHFZeaqd4Y/s400/brukselka+z+boczkiem.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;25 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;500 g brukselki&lt;br /&gt;100 g wędzonego boczku w cienkich plastrach&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brukselkę myjemy, ewentualnie pozbawiamy najbardziej zewnętrznych liści. Gotujemy w osolonej wodzie&amp;nbsp; ok. 10 minut - aż zmięknie. Odcedzamy i studzimy przelewając zimną wodą. Wyjmujemy brukselki z wody, przekrajając większe główki na pół. Boczek kroimy na wąskie paski, podsmażamy na patelni. Gdy z boczku wytopi się już trochę tłuszczu i zacznie brązowieć, wrzucamy na patelnię brukselki, doprawiamy pieprzem i smażymy wszystko razem ok. 5-7 minut, aż z boczku wysmażą się chrupiące skwarki, a brukselka zacznie brązowieć (byle nie za mocno). Podajemy ciepłe.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-2326675763803396599?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/2326675763803396599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=2326675763803396599&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2326675763803396599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2326675763803396599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/03/zapiekana-brukselka-z-boczkiem.html' title='Zapiekana brukselka z boczkiem'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-vkXv1BZ4ogI/TXeWBKV4drI/AAAAAAAABjg/oJHFZeaqd4Y/s72-c/brukselka+z+boczkiem.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7501459699658852967</id><published>2011-03-08T10:57:00.000-08:00</published><updated>2011-03-08T10:57:26.343-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bita śmietana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marcepan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Semlor czyli szwedzkie bułeczki ostatkowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto nasza propozycja na tegoroczne Ostatki, która może Was uwolnić z monotonii rytualnego jedzenia pączków lub faworków.&lt;br /&gt;Zdjęcie bułki semlor, którą tradycyjnie spożywa się w Szwecji w ostatki znaleźliśmy w książce &lt;i&gt;Food and Folk Life in Southern Sweden.&lt;/i&gt; Niestety, autor nie podał na nią przepisu - wyjaśnił tylko, że bułeczki z nadzieniem marcepanowym i bitą śmietaną są wizytówką Szwecji dostępną w cukierniach przez cały rok. Semlor to kardamonowe bułeczki drożdżowe, które same w sobie słodkie nie są.&amp;nbsp; Dopiero towarzystwo marcepanu i bitej śmietany nadaje im niewyobrażalnej słodyczy. Autorzy przepisu, który znaleźliśmy &lt;a href="http://www.food.com/recipe/swedish-semlor-131318"&gt;na tej stronie&lt;/a&gt; słusznie radzą, żeby na jedną osobę przygotować jedną bułeczkę. Właściwie to wydaje nam się, że semlor z kawą mogą zastąpić obiad. A przynajmniej obfite drugie śniadanie. Z podanej porcji wyszło nam 16 bułeczek. Ponieważ nie mogliśmy znaleźć w pobliskich sklepach masy marcepanowej, a na masę kupioną w sklepie internetowym musielibyśmy poczekać, kupiliśmy batony marcepanowe w czekoladzie. Czekolady się pozbyliśmy, a marcepan wylądował w bułkach.&lt;br /&gt;Polecamy bardzo, bo są pyszne!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-WJ8QPZ9yaSU/TXYMMoutI3I/AAAAAAAABjc/QbZ582zO-vk/s1600/semlor.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="https://lh6.googleusercontent.com/-WJ8QPZ9yaSU/TXYMMoutI3I/AAAAAAAABjc/QbZ582zO-vk/s640/semlor.JPG" width="464" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;40 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania: &lt;/b&gt;70 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 10-15 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;4 szklanki mąki&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;10 łyżeczek cukru&lt;br /&gt;25 g drożdży&lt;br /&gt;75 g masła&lt;br /&gt;1 szklanka ciepłego mleka&lt;br /&gt;1 łyżeczka mielonego kardamonu&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;300 g marcepanu&lt;br /&gt;1/2 szklanki mleka&lt;br /&gt;1 1/2 szklanki śmietany kremówki&lt;br /&gt;3 łyżki cukru pudru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miskę w której będzie wyrastało ciasto smarujemy 2 łyżkami oliwy. Masło rozpuszczamy w rondelku i studzimy. Mąkę, sól, kardamon mieszamy. Do ciepłego mleka dodajemy cukier i kruszymy drożdże, mieszamy do całkowitego rozpuszczenia i odstawiamy na 5 minut. Do składników sypkich dodajemy zawartość kubeczka z drożdżami, masło, jajka i wyrabiamy ciasto. Przestajemy, gdy zacznie nam odchodzić od ręki (M. zajęło to około 10 minut). Wyrobione ciasto wkładamy do miski, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 40 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. Z wyrośniętego ciasta drożdżowego formujemy 16 kulek, układamy na blaszce zostawiając między nimi odstępy i odstawiamy do napuszenia na 30 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Do nagrzanego piekarnika wstawiamy bułki i pieczemy około 10-15 minut (aż się zrumienią). Upieczone bułeczki wyjmujemy z piekarnika, zostawiamy na blaszce na 10 minut, zdejmujemy z niej i studzimy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostudzone bułki przekrajamy w 1/3 wysokości, wyjmujemy z nich ciasto, które jest w dolnej, grubszej części bułki i wrzucamy je do miseczki. Wszystkie spody bułeczek powinny być puste. W miseczce ręką mieszamy ciasto wyciągnięte z bułek z marcepanem i 1/2 szklanki mleka. Masą marcepanowo-bułeczkową napełniamy powstałe "dziury" w bułkach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze schłodzoną śmietanę ubijamy z 1 łyżeczką cukru pudru. Bitą śmietaną napełniamy hojnie bułeczki, zamykamy je i oprószamy cukrem pudrem. Podajemy tylko miłośnikom słodyczy. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7501459699658852967?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7501459699658852967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7501459699658852967&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7501459699658852967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7501459699658852967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/03/semlor-czyli-szwedzkie-bueczki.html' title='Semlor czyli szwedzkie bułeczki ostatkowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-WJ8QPZ9yaSU/TXYMMoutI3I/AAAAAAAABjc/QbZ582zO-vk/s72-c/semlor.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6992228779477028853</id><published>2011-03-07T23:37:00.000-08:00</published><updated>2011-03-07T23:37:33.964-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Brioszka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest to nasza pierwsza samodzielnie wykonana brioszka z przepisu z &lt;a href="http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_francuska/brioche/brioche.html"&gt;Kwestii Smaku&lt;/a&gt;. Jej smaku nie da się porównać do drożdżowych wypieków z hipermarketu. Ta brioszka jest intensywnie maślana, cudownie delikatna i pachnąca. W swojej nadgorliwości M. postanowiła ciasto wyrabiać ręcznie tak długo, aż zacznie odstawać od ręki. Po 30 minutach spasowała. Na szczęście dla nas wszystkich - i dla samej brioszki - nie dosypała mąki. Wyrobione ciasto włożyła na noc do lodówki, a rano... Rano była zupełnie zaskoczona tym, że ciasto jest twardawe i można je podzielić na 16 równych części. W końcu masło w ciepłych dłoniach się topi... To taka mała uwaga dla tych, którzy będą chcieli zrobić tą pyszną brioszkę - wyrabiamy dokładnie tyle, ile podała Kwestia Smaku, nie martwiąc się tym, że ciasto jest zbyt rzadkie. Zastygające w lodówce masło zrobi swoje.&lt;br /&gt;I jeszcze uwaga do zdjęcia: oprócz standardowej brioszki, powstającej ze stykających się ze sobą kulek ciasta pieczonych razem w podłużnej keksówce, nadliczbowe kulki ciasta włożyliśmy do naszych ramekinów wysmarowanych tłuszczem. W ten sposób powstały malutkie drożdżowe brioszko-babeczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-nyDKItCxLi0/TXTjdIebM5I/AAAAAAAABig/hZymJvLfx3Y/s1600/brioszka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh4.googleusercontent.com/-nyDKItCxLi0/TXTjdIebM5I/AAAAAAAABig/hZymJvLfx3Y/s400/brioszka.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;30 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania: &lt;/b&gt;około 12 h&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;20 g               świeżych drożdży&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a40022;"&gt;&lt;/span&gt;100 ml ciepłego               mleka               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a40022;"&gt;&lt;/span&gt;375 g mąki               tortowej               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a40022;"&gt;&lt;/span&gt;50 g cukru               pudru               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a40022;"&gt;&lt;/span&gt;1 łyżeczka soli               morskiej               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a40022;"&gt;&lt;/span&gt;3 jajka + 1               roztrzepane jajko               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a40022;"&gt;&lt;/span&gt;175 g bardzo               miękkiego masła&lt;br /&gt;2 łyżki oleju &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miskę (powinna być spora) w której ma wyrastać ciasto smarujemy olejem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do kubeczka z ciepłym mlekiem i cukrem wkruszamy drożdże. Mieszamy, aż drożdże się rozpuszczą i odstawiamy na 5-10 minut, żeby "ruszyły". Do miski wsypujemy mąkę, sól, dodajemy mieszankę drożdżową, jajka i wyrabiamy ręką 10 minut. Do powstałej masy dodajemy masło i dalej wyrabiamy ciasto przez kolejne 10 minut. Przekładamy wszystko do miski, przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy na noc do lodówki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Keksówkę w której chcemy piec ciasto wyścielamy papierem do pieczenia.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Schłodzone i wyrośnięte ciasto wyjmujemy, dzielimy na 16 równych kawałków. Z każdego z nich formujemy kuleczkę. Kuleczki wkładamy do blaszki tak, żeby się z sobą delikatnie stykały. Blaszkę przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po 3 godzinach wyrośniętą brioszkę smarujemy roztrzepanym jajkiem i wstawiamy do piekarnika. Po 10 minutach warto sprawdzić czy piekarnik nie przypala góry. Jeśli tak się dzieje, brioszkę przykrywamy kawałkiem folii aluminiowej i pieczemy dalej. Po 30 minutach wyjmujemy z piekarnika nasze drożdżowe cudo, dajemy mu odpocząć w blaszce 10 minut. Wyjmujemy z blaszki i zostawiamy na kratce do ostudzenia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6992228779477028853?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6992228779477028853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6992228779477028853&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6992228779477028853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6992228779477028853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/03/brioszka.html' title='Brioszka'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-nyDKItCxLi0/TXTjdIebM5I/AAAAAAAABig/hZymJvLfx3Y/s72-c/brioszka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1146886964920556311</id><published>2011-03-02T14:09:00.000-08:00</published><updated>2011-03-02T14:09:35.327-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><title type='text'>Chleb z kuminem, kolendrą i miodem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po raz kolejny na naszym blogu publikujemy przepis na chleb. Tym razem o jego charakterze decydują kolendra i kumin. Dla każdego coś miłego - A. lubi kolendrę, a M. woli kumin. Kompromis smakowy. Właśnie dlatego lubimy swój własny chleb - jest dokładnie taki, jaki  według nas być powinien - raz delikatniejszy i pszenny, raz ciężki  razowy, a jeszcze inny razem słodkawy. Chleb z tego przepisu jest naprawdę dobry, długo zachowuje świeżość. Dodatek miodu nadaje mu delikatnej słodyczy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie podajemy przepisu na zakwas, ponieważ możecie go znaleźć na wielu stronach internetowych w całości poświęconych pieczeniu domowego chleba, np. w &lt;i&gt;Pracowni Wypieków&lt;/i&gt;. Sami nie porwiemy się pewnie na regularne wypiekanie domowego pieczywa, choć ostatnio coraz częściej bochenek leżący na naszym stole to nasze dzieło. &lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-gii5Sl3lHM8/TW64TYw7dDI/AAAAAAAABic/_Euwmqq71KA/s1600/chleb.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh3.googleusercontent.com/-gii5Sl3lHM8/TW64TYw7dDI/AAAAAAAABic/_Euwmqq71KA/s400/chleb.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;10 minut (+ czas potrzebny na wyhodowanie zakwasu)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 2-6 godzin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;300 g żywego zakwasu&lt;br /&gt;300 g mąki żytniej&lt;br /&gt;200 g mąki pszennej&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;2 łyżki miodu&lt;br /&gt;2 łyżeczki ziaren kolendry&lt;br /&gt;1 łyżeczka kminu rzymskiego &lt;br /&gt;200 ml wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolendrę i kumin (kmin rzymski) miażdżymy w  moździerzu. Dwa rodzaje mąki, zakwas, sól, miód, kolendrę i wodę  mieszamy drewnianą łyżką do otrzymania jednolitej masy. Ciasto wkładamy do miski wysmarowanej 1 łyżką oliwy i odstawiamy do wyrośnięcia na 2 godziny. Po tym czasie przekładamy masę do okrągłej formy o średnicy 25 cm lub 30-centymetrowej keksówki wyłożonej  papierem do pieczenia. Surowe ciasto wkładamy do naczynia i wyrównujemy  jego powierzchnię rękami zamoczonymi w wodzie. Możemy posypać chleb  ziarnami kolendry lub kuminem. Formę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe  miejsce do wyrośnięcia. Ciasto powinno wypełnić nasze naczynie. Wyrośnięty chleb wkładamy  do piekarnika, nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy około 45 minut. Warto po 30  minutach sprawdzić, czy chleb nie przypieka się od góry - wtedy  przykrywamy go folią aluminiową i pieczemy dalej. Dobrze upieczony chleb można poznać po tym, że uderzany dłonią w spód wydaje głuchy dźwięk. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1146886964920556311?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1146886964920556311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1146886964920556311&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1146886964920556311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1146886964920556311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/03/chleb-z-kuminem-kolendra-i-miodem.html' title='Chleb z kuminem, kolendrą i miodem'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-gii5Sl3lHM8/TW64TYw7dDI/AAAAAAAABic/_Euwmqq71KA/s72-c/chleb.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6548859784052376203</id><published>2011-03-01T13:44:00.000-08:00</published><updated>2011-03-01T13:44:04.232-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='musztarda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomidory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Tarteletki z musztardą pomidorową, bryndzą i lazurem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniec blogowej nieaktywności! Naprawdę dawno nic nie pisaliśmy - ale zaczął się nowy miesiąc, trzeba pisać, trzeba gotować!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W końcu udało nam się zdobyć na odwagę i otworzyć słoiczek naszej cennej &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/08/wyborna-musztarda-pomidorowa.html"&gt;musztardy pomidorowej&lt;/a&gt;. Postanowiliśmy użyć jej do zrobienia tarteletek - prostej i szybkiej przystawki. Musztarda sprawdziła się znakomicie i stanowiła o smaku tej potrawy. Delektując się tartaletkami doszliśmy do wniosku, że w tym roku zrobimy ją z podwójnej porcji. Może i zabierze to nam jakieś cztery dni, ale czego się nie robi dla rozkoszy podniebienia? Spody tartaletek zrobilśmy z ciasta, którego ważnym składnikiem jest... serek homogenizowany. Dzięki temu były delikatne, aksamitne, z posmakiem twarożku. W sumie więc trzy sery - dwa rodzaje sera na wierzchu i jeden zakamuflowany w cieście.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-4K5O7J4RO4Q/TW0SDSHRpqI/AAAAAAAABiY/epFiqrFAzqM/s1600/tarteletki.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh4.googleusercontent.com/-4K5O7J4RO4Q/TW0SDSHRpqI/AAAAAAAABiY/epFiqrFAzqM/s400/tarteletki.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 10 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka mąki pszennej&lt;br /&gt;1/4 łyżki soli&lt;br /&gt;1 łyżka cukru&lt;br /&gt;120 g dobrze schłodzonego masła&lt;br /&gt;120 g naturalnego serka homogenizowanego (użyliśmy &lt;i&gt;Bielucha&lt;/i&gt;)&lt;br /&gt;4 łyżeczki &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/08/wyborna-musztarda-pomidorowa.html"&gt;musztardy pomidorowej &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;120 g bryndzy&lt;br /&gt;30 g sera pleśniowego typu lazur &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąkę, sól i cukier mieszamy. Dodajemy  schłodzone masło i serek, zagniatamy. Ciasto o lekko niejednolitej  konsystencji wkładamy do lodówki na pół godziny. Nagrzewamy piekarnik do  210 stopni. Foremki wylepiamy  ciastem i wstawiamy na 10 minut do piekarnika. Wyjmujemy. Każdą  tarteletkę smarujemy musztardą i posypujemy pokruszoną (pokrojoną) bryndzą i lazurem. Wstawiamy do piekarnika na kolejne 10 minut.  Podajemy ciepłe, najlepiej w ceramicznych foremkach. Z podanych składników wyszło nam 8 tartaletek.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6548859784052376203?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6548859784052376203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6548859784052376203&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6548859784052376203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6548859784052376203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/03/tarteletki-z-musztarda-pomidorowa.html' title='Tarteletki z musztardą pomidorową, bryndzą i lazurem'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-4K5O7J4RO4Q/TW0SDSHRpqI/AAAAAAAABiY/epFiqrFAzqM/s72-c/tarteletki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-5237741625799518242</id><published>2011-02-21T12:05:00.000-08:00</published><updated>2011-02-21T12:05:49.420-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powidła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Drożdżowe serduszka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drożdżowe serducha z powidłami śliwkowymi pojawiły się na naszym stole zupełnie nieprzewidywanie. Mieliśmy trochę drożdży, słoiczek powideł i nieodpartą chęć na drożdżówki. Ponieważ piękne okrągłe bułeczki piekliśmy wiele razy, postanowiliśmy znaleźć inne sposoby plecenia ciasta i zakochaliśmy się w sercach &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/10/Slodkie-drozdzowki-serca-z-orzechowym-nadzieniem.html"&gt;Dorotus&lt;/a&gt;. Na jej blogu znajdziecie fotoinstrukcję przygotowywania takich drożdżówek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Same bułeczki były pyszne - delikatne i pulchniutkie. Niestety, ciasto trzeba wyrabiać ponad 30 minut, żeby osiągnąć pożądaną konsystencję. Nie wiadomo, czy ponownie się na nie skusimy - właśnie z lenistwa. Posiadaczom wszelkich maszyn do chleba czy robotów "mieszaczy" serdecznie polecamy. Tym, którym zależy na pięknie wyrzeźbionych mięśniach rąk - również!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Fl_lifBTi2E/TWK9SLqOMAI/AAAAAAAABh4/aRhgAzm9tr8/s1600/drozdzowe+serduszka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-Fl_lifBTi2E/TWK9SLqOMAI/AAAAAAAABh4/aRhgAzm9tr8/s400/drozdzowe+serduszka.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;60 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania: &lt;/b&gt;120 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; około 20 minut &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 słoiczek powideł śliwkowych&lt;br /&gt;15 g świeżych drożdży&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;3 łyżki cukru&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;160 ml ciepłego mleka&lt;br /&gt;2 1/2 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;2 łyżki roztopionego masła&lt;br /&gt;2 łyżki oleju&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do kubeczka wsypujemy drożdże, cukier i ciepłe mleko. Mieszamy, aż drożdże się rozpuszczą i odstawiamy w ciepłe miejsce na 5 minut. Miskę w której będzie wyrastało ciasto smarujemy olejem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W misce mieszamy mąkę, sól, jajko, roztopione masło i drożdże. Wyrabiamy ciasto do uzyskania jednolitej, elastycznej masy, która będzie dobrze odchodziła od rąk i miski (około 30 minut). Gotowe ciasto wkładamy do miski, przewracamy je na drugą stronę tak, żeby każda strona pokryła się warstwą oleju, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 90 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyrośnięte ciasto przenosimy na blat i dzielimy na 12 części. Formujemy bułeczki korzystając z instrukcji opublikowanych na blogu &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/10/Slodkie-drozdzowki-serca-z-orzechowym-nadzieniem.html"&gt;Dorotus&lt;/a&gt;, ale zamiast orzechów ciasto smarujemy 1 łyżeczką powideł śliwkowych. Gotowe serduszka przenosimy na blaszkę wyścieloną papierem do pieczenia, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na kolejne 30 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni, wstawiamy bułeczki i pieczemy około 20 minut. Upieczone cudeńka wyjmujemy z piekarnika i studzimy na kratce. Idealne ze szklanką mleka. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-5237741625799518242?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/5237741625799518242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=5237741625799518242&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5237741625799518242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5237741625799518242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/02/drozdzowe-serduszka.html' title='Drożdżowe serduszka'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Fl_lifBTi2E/TWK9SLqOMAI/AAAAAAAABh4/aRhgAzm9tr8/s72-c/drozdzowe+serduszka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3940683267767942598</id><published>2011-02-20T12:17:00.000-08:00</published><updated>2011-02-20T12:17:00.885-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jabłka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cynamon'/><title type='text'>Szarlotka mamy</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;img src="http://img2.blogblog.com/img/video_object.png" style="background-color: #b2b2b2; " class="BLOGGER-object-element tr_noresize tr_placeholder" id="ieooui" data-original-id="ieooui" /&gt; &lt;style&gt;st1\:*{behavior:url(#ieooui) }&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już raz na tym blogu pojawił się przepis na &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/08/szarlotka-bardzo-krucha.html"&gt;szarlotkę&lt;/a&gt;. Bardzo bardzo kruchy spód, a na górze jabłka. Tamta szarlotka była dobra, ale nie była tym, czego szukaliśmy. W końcu M. postanowiła o przepis na szarlotkę zapytać swoją mamę, bo właśnie jej ciasto pozostanie szarlotkowym ideałem. Oczywiście,&amp;nbsp; maminy przepis jest delikatnie zmodyfikowany przez dodanie do jabłek - obok cynamonu - gałki muszkatołowej. Użyliśmy jabłek gloster i sprawdziły się idealnie. Jabłka przylegają do spodu, nie rozpadają się na boki, jak to często bywa, a przy tym nie ma w nich ani grama skrobii. Szarlotkę z tego przepisu piekliśmy już dwa razy (dwa razy w ciągu jednego tygodnia...) i dziwnym trafem znikała w okamgnieniu. Z podanych proporcji wychodzi duuuuuża blaszka ciasta, więc dla głodomorów - opcja idealna.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście, M. szanuje inne szarlotki, ale podobnie jak przedszkolaki uważa: "To moja mama jest najlepsza na świecie! I moja mama robi najlepszą szarlotkę!" &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CDVmfyYX2Uw/TWFoqJjMmzI/AAAAAAAABho/WDk9Ff_Qfu4/s1600/szarlotka+mamy.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-CDVmfyYX2Uw/TWFoqJjMmzI/AAAAAAAABho/WDk9Ff_Qfu4/s400/szarlotka+mamy.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;30 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;30-40 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;3 kg jabłek gloster&lt;br /&gt;2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;1 łyżeczka gałki muszkatołowej &lt;br /&gt;3/4 szklanki i 5 łyżek cukru&lt;br /&gt;200 g masła&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia &lt;br /&gt;400 g mąki &lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;2 łyżeczki soku z cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najpierw przygotowujemy kruchy spód. Mąkę mieszamy z 3/4 szklanki cukru i proszkiem do pieczenia. Dodajemy zimne posiekane masło, jedno całe jajko i żółtko. Białko zostawiamy na później. Zagniatamy ciasto, formujemy je w kulę, przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy do lodówki. Teraz zajmujemy się jabłkami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jabłka myjemy, obieramy ze skórki, ścieramy na tarce. Połowę jabłek wkładamy do garnka, posypujemy 5 łyżkami cukru i dusimy około 10 minut (mieszając). Do pozostałych jabłek dodajemy sok z cytryny i mieszamy. Kiedy jabłka w garnuszku zrobią się miękkie, zdejmujemy je z ognia, mieszamy z jabłkami surowymi. Dodajemy cynamon, gałkę muszkatołową i mieszamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. Z lodówki wyjmujemy kruche ciasto, odkrawamy 3/4, a resztę chowamy do lodówki. Blaszkę wyklejamy kruchym ciastem, gęsto nakłuwamy widelcem i smarujemy białkiem. Na cieście układamy przygotowane jabłka. Z lodówki wyjmujemy pozostałe ciasto, ścieramy je na tarce nad blaszką z ciastem, rozkładamy je równomiernie po całym cieście. Teraz szarlotkę wstawiamy do piekarnika na około 35-40 minut. Wyjmujemy ją, kiedy kruszonka się zarumieni. Studzimy na kratce i podajemy ciepłą lub zupełnie ostudzoną.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3940683267767942598?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3940683267767942598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3940683267767942598&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3940683267767942598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3940683267767942598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/02/szarlotka-mamy.html' title='Szarlotka mamy'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-CDVmfyYX2Uw/TWFoqJjMmzI/AAAAAAAABho/WDk9Ff_Qfu4/s72-c/szarlotka+mamy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6187532416853306442</id><published>2011-02-16T08:55:00.000-08:00</published><updated>2011-09-22T16:59:34.640-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bazylia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mozzarella'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomidory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Bruschetta</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bruschetta jest idealną szybką przekąską, którą można przyrządzać na wiele sposobów. Jej podstawę stanowi wiejski chleb, ale my niestety akurat takiego nie mieliśmy. Zamiast niego użyliśmy więc bułki paryskiej, którą z obu stron posmarowaliśmy oliwą i podpiekliśmy. Potem dodaliśmy tylko pomidory ze świeżą bazylią i mozarellą. Pyszna przekąska była gotowa w 25 minut (z czego 15 minut zajęło&amp;nbsp; opieczenie kromek bułki w piekarniku). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze jedna ważna uwaga. Ustaliliśmy, że nazwę tej przekąski wymawia się [&lt;i&gt;brusketta&lt;/i&gt;], a nie [&lt;i&gt;bruszetta&lt;/i&gt;], jak czyniła to pewna kulinarna celebrytka w swoim restauracyjnym reality-show. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-USXSbGE53IE/TVuhnNcAWFI/AAAAAAAABhU/Z9y5Tc4ks9c/s1600/bruschetta.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-USXSbGE53IE/TVuhnNcAWFI/AAAAAAAABhU/Z9y5Tc4ks9c/s400/bruschetta.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;10 minut&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 15 minut&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;18 kromek bułki paryskiej grubości 2 cm&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8 łyżek oliwy z oliwek&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 ząbek czosnku (opcjonalnie)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 duże pomidory&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 kulki mozarelli&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;20 listków świeżej bazylii&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 stopni. Kromki bułki paryskiej układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy je z jednej strony oliwą z oliwek, przewracamy i smarujemy drugą stronę. Wstawiamy do piekarnika, po 10 minutach sprawdzając czy spód bułki się zarumienił - jeśli tak, przewracamy je i podpiekamy tak, żeby grzanki miały jednakowy kolor z obu stron. Upieczone pieczywo wyjmujemy na kratkę, jeszcze ciepłe smarujemy ząbkiem czosnku (to jest opcja dla miłośników czosnku) i studzimy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomidory siekamy w kostkę o boku ok. 0,5 cm. Listki bazylii myjemy, suszymy i siekamy. Do miseczki wrzucamy posiekane pomidory i bazylię, wlewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, mieszamy. Mozarellę siekamy w kostkę. Na grzankach układamy pomidory z bazylią i obsypujemy mozarellą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomidorów nie posoliliśmy, bo nie chcieliśmy, żeby oddawały swój sok bułce. Mozarelli nie wymieszaliśmy z pomidorami, żeby nie straciły swojego intensywnego koloru. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6187532416853306442?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6187532416853306442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6187532416853306442&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6187532416853306442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6187532416853306442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/02/bruschetta.html' title='Bruschetta'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-USXSbGE53IE/TVuhnNcAWFI/AAAAAAAABhU/Z9y5Tc4ks9c/s72-c/bruschetta.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-5892938015898142469</id><published>2011-02-12T12:06:00.000-08:00</published><updated>2011-02-12T12:06:03.338-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='banany'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Muffiny bananowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak często zdarza się Wam kupić banany tylko po to, żeby sobie poleżały i dojrzały? Nam się to zdarza nieczęsto, ale tym razem było właśnie tak. Chcieliśmy upiec bananowe muffiny - takie wilgotne jak &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/06/szybkie-ciasto-bananowe.html"&gt;ciasto bananowe&lt;/a&gt;, a jednocześnie inne niż klasyczne muffiny z czekoladą. Trzy banany wylądowały więc na parapecie, spędziły na nim 3 dni, zrobiły się ślicznie czarne i miękkie. Przejrzałe. Idealne do naszych wypieków. Jeśli więc gdzieś w Waszym domu zalegają banany, których nikt już nie ma ochoty jeść - wrzućcie je do papilotek, a otrzymacie 12 bananowych babeczek.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YM_y4NWtEIs/TVbnEG8gkfI/AAAAAAAABg8/_m13u3OiLj8/s1600/muffiny+bananowe.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-YM_y4NWtEIs/TVbnEG8gkfI/AAAAAAAABg8/_m13u3OiLj8/s400/muffiny+bananowe.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 10 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;20 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 1/4 szklanki mąki&lt;br /&gt;3 bardzo dojrzałe banany&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia &lt;br /&gt;1/2 kostki masła&lt;br /&gt;1/3 szklanki brązowego cukru&lt;br /&gt;1/3 szklanki białego cukru&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 tabliczka gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni, a formę na muffiny wykładamy papilotkami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masło rozpuszczamy w rondelku i studzimy. Czekoladę siekamy na drobne kawałki, banany miażdżymy widelcem. W jednej miseczce mieszamy mąkę, cukier biały i brązowy, sól, czekoladę i proszek do pieczenia. W drugiej miseczce mieszamy jajko, banany i rozpuszczone masło. Zawartość obu miseczek łączymy mieszając je tylko do połączenia składników. Powstałą masą napełniamy papilotki do 3/4 wysokości, muffiny wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 20 minut. Warto sprawdzić patyczkiem, czy są upieczone. Uwaga, patyczek może nie być idealnie suchy, ponieważ banany nadają muffinkom wilgoci, ale nie powinien być mocno oblepiony ciastem. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-5892938015898142469?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/5892938015898142469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=5892938015898142469&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5892938015898142469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5892938015898142469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/02/muffiny-bananowe.html' title='Muffiny bananowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-YM_y4NWtEIs/TVbnEG8gkfI/AAAAAAAABg8/_m13u3OiLj8/s72-c/muffiny+bananowe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1172859688777127155</id><published>2011-02-09T13:47:00.000-08:00</published><updated>2011-02-09T13:47:01.036-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mandarynki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='migdały'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Ciasto klementynkowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkim, którzy zastanawiają się, jak można wykorzystać mandarynki polecamy ten przepis na ciasto klementynkowe. Znaleźliśmy go na &lt;a href="http://www.joyofbaking.com/ClementineTorte.html"&gt;Joy of Baking &lt;/a&gt;dwa lata temu - zrobiliśmy wtedy wszystko według przepisu i uznaliśmy, że ciasto jest interesujące, ale zdecydowanie za słodkie. Drugi raz próbowaliśmy zrobić&amp;nbsp; je z pomarańczy, ale M. o nich zapomniała i się nieco przypaliły, więc główny składnik przepadł. Ostatecznie, za trzecim podejściem, w cieście wylądowały klementynki, które pomyślnie przeszły cały proces gotowania. Ciasto jest bardzo delikatne, pachnące i banalne, jeśli się tylko pamięta o sprawdzaniu garnka stojącego na ogniu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TVL6Gy3-JfI/AAAAAAAABg4/6Gk0MlYHVkY/s1600/ciasto+klementynkowe.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TVL6Gy3-JfI/AAAAAAAABg4/6Gk0MlYHVkY/s400/ciasto+klementynkowe.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 2 godziny&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;1 godzina &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;450 g klementynek&lt;br /&gt;6 jaj&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;1 szklanka cukru&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;2 3/4 szklanki mielonych migdałów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do garnka wkładamy klementynki, zalewamy je zimną wodą i gotujemy na małym ogniu przez dwie godziny. W międzyczasie warto sprawdzać, czy w garnku jest woda. Po dwóch godzinach klementynki będą już miękkie - należy więc je odcedzić i odstawić do wystygnięcia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, a blaszkę wykładamy papierem do pieczenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Schłodzone klementynki przekrawamy na pół, wyjmujemy z nich pestki, wrzucamy do blendera razem z jajkami i miksujemy aż do uzyskania jednolitej masy. Do powstałej masy klementynkowo-jajecznej dodajemy resztę składników, mieszamy do połączenia i wlewamy do przygotowanej wcześniej blaszki. Czas pieczenia może się wahać od 45 do 60 minut (nasz piekarnik piekł ciasto 55 minut). Po 45 minutach pieczenia najlepiej jest otworzyć piekarnik i zastosować metodę suchego patyczka (patyczek wbity w środek ciasta powinien być suchy). Jeśli ciasto jest niedopieczone, zostawiamy je w piekarniku na kolejne 5 minut i znowu sprawdzamy. Upieczone ciasto wyjmujemy na kratkę uważając, żeby się nie rozpadło. Studzimy i... zostawiamy na 3-4 dni. Dopiero wtedy serwujemy np. z lodami waniliowymi. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1172859688777127155?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1172859688777127155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1172859688777127155&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1172859688777127155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1172859688777127155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/02/ciasto-klementynkowe.html' title='Ciasto klementynkowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TVL6Gy3-JfI/AAAAAAAABg4/6Gk0MlYHVkY/s72-c/ciasto+klementynkowe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6936383280376974171</id><published>2011-02-08T12:20:00.000-08:00</published><updated>2011-02-08T12:21:12.859-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Szyszki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnie jak &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/05/czekoladowy-blok.html"&gt;blok&lt;/a&gt;, szyszki kojarzą nam się jednoznacznie z dzieciństwem. Nasze mamy czasami przygotowywały właśnie takie słodkie, nietwarde łakocie. Specjalnie piszemy, że nietwarde, ponieważ czasami można spotkać odpustowych sprzedawców szyszek zębo-łamaczy. Takie szyszki omijamy szerokim łukiem. Ponieważ jest to deser banalny, niedrogi, szybki i sentymentalny zachęcamy do wypróbowania. Szkoda, że nigdzie nie ma przepisu na gumy Donald. Albo Ptysia...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TVFOAqBwToI/AAAAAAAABg0/-sVRs9RVrqc/s1600/szyszki.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TVFOAqBwToI/AAAAAAAABg0/-sVRs9RVrqc/s400/szyszki.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 20 minut &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;S&lt;/b&gt;&lt;b&gt;kładniki: &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1/4 kg krówek ciągutek&lt;br /&gt;1/4 kg cukierków toffi&lt;br /&gt;10 dkg ryżu preparowanego&lt;br /&gt;100 g masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W garnku na małym ogniu rozpuszczamy krówki, cukierki toffi i masło. Masę trzeba cały czas mieszać, żeby się nie przypaliła. Kiedy stanie się jednolita, wyłączamy palnik, a do garnka wrzucamy ryż preparowany. Dokładnie mieszamy, żeby każde ziarenko było pokryte słodką masą. Z gorącej masy formujemy szyszki. Można to robić rękoma, a można pomagać sobie łyżką - wszystko zależy od naszej odporności na wysoką temperaturę. Szyszki studzimy i jemy. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6936383280376974171?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6936383280376974171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6936383280376974171&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6936383280376974171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6936383280376974171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/02/szyszki.html' title='Szyszki'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TVFOAqBwToI/AAAAAAAABg0/-sVRs9RVrqc/s72-c/szyszki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-2288392660836686891</id><published>2011-02-07T13:59:00.000-08:00</published><updated>2011-02-07T13:59:33.089-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Czekoladowe muffiny Oli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co zrobić w zimy wieczór, kiedy gości się u siebie w domu cudowną jedenastolatkę? Można oglądać TV, jeśli tylko się ją ma. Można grać w scrabble, ale to już zostało kilkakrotnie przećwiczone. Można też otworzyć swoją szufladę z akcesoriami do pieczenia i popatrzeć na jej zawartość. Owocem tego grzebania w papilotkach, wykrawaczkach i barwnikach są te muffiny. Jak się domyślacie z tytułu - są najprostszymi na świecie czekoladowymi muffinami. Ola koniecznie chciała dodać do nich białą czekoladę, absolutnie nie zgadzając się na gorzką. Na szczęście, na drodze negocjacji doszliśmy do porozumienia - my dajemy tabliczkę gorzkiej, a ona tabliczkę białej. Robienie muffinów nigdy nie wymagało takich kompromisów. Nigdy nam się też nie zdarzyło ważyć poszczególnych składników tylko po to, żeby pobawić się wagą. Dlatego dzisiaj nie podajemy czasu przygotowania, bo był on zupełnie niemierzalny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TVBqo2WKbRI/AAAAAAAABgw/dH9CEawGq9Q/s1600/czekoladowe+muffiny+Oli.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TVBqo2WKbRI/AAAAAAAABgw/dH9CEawGq9Q/s400/czekoladowe+muffiny+Oli.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;20 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 1/2 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1/2 szklanki kakao &lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;1 szklanka mleka&lt;br /&gt;2 jaja&lt;br /&gt;1/3 szklanki oleju&lt;br /&gt;1 tabliczka gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;1 tabliczka białej czekolady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Blaszkę na muffiny wykładamy papilotkami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekoladę siekamy. Mąkę, kakao, cukier, proszek do pieczenia, sól i czekoladę mieszamy w jednym naczyniu. W drugiej miseczce mieszamy jajka z mlekiem i olejem. Łączymy zawartość obu miseczek do połączenia składników - nie mieszamy za długo, żeby nasze muffiny nie były twarde i gliniaste. Powstałą masą wypełniamy foremki do 3/4 ich wysokości. Wstawiamy do piekarnika na około 20 minut - warto sprawdzić patyczkiem, czy nasze muffinki są już upieczone. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-2288392660836686891?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/2288392660836686891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=2288392660836686891&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2288392660836686891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2288392660836686891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/02/czekoladowe-muffiny-oli.html' title='Czekoladowe muffiny Oli'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TVBqo2WKbRI/AAAAAAAABgw/dH9CEawGq9Q/s72-c/czekoladowe+muffiny+Oli.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1893875020828833212</id><published>2011-01-29T23:39:00.000-08:00</published><updated>2011-01-29T23:39:00.469-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cynamon'/><title type='text'>Donut muffins</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miały być muffiny, które smakują jak angielskie pączki. Być może tak właśnie jest - niestety, żadne z nas nie próbowało angielskiego pączka. W każdym razie te są przepyszne, cynamonowe, delikatniutkie i zupełnie nie potwierdzają niechlubnej opinii o kuchni Wyspiarzy. Robi je się naprawdę szybko. Przepis mówi, żeby jeszcze ciepłe muffiny obtaczać w maśle i cukrze. Naprawdę powinny być wtedy ciepłe - tylko wtedy cukier na ich powierzchni ładnie się rozpuści. Tym razem muffiny pieczemy w foremkach silikonowych lub wysmarowanych masłem i wysypanych kaszą manną foremkach metalowych. W każdym razie, papilotki zupełnie odpadają, bo bardzo trudno się je zdejmuje z ciepłych babeczek. Jeszcze jedna uwaga: te muffiny są troszeczkę twardsze niż tradycyjne - nie należy się tym przejmować, bo dzięki temu można je a) łatwo wyjąć z formy, b) obtoczyć w maśle i cukrze bez przykrych konsekwencji. Warto masło rozpuścić na początku przygotowań - zdąży sobie ostygnąć, a my unikniemy poparzeń.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra informacja na koniec: te muffiny smakują równie dobrze następnego dnia! Znalezione zostały &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2010/08/Muffiny-jak-paczki-doughnut-muffins.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Z podanych proporcji wyszło nam 12 muffinów standardowych rozmiarów.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TUHXhJz4t6I/AAAAAAAABgY/H4LJlmqhszI/s1600/donut+muffins.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TUHXhJz4t6I/AAAAAAAABgY/H4LJlmqhszI/s400/donut+muffins.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 20-25 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 3/4 mąki pszennej&lt;br /&gt;1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;1/3 szklanki oleju&lt;br /&gt;3/4 szklanki mleka&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;60 g masła&lt;br /&gt;1/3 szklanki drobnego cukru (lub pudru)&lt;br /&gt;1 łyżka cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Przygotowujemy foremki muffinkowe.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masło rozpuszczamy i studzimy. W miseczce mieszamy 1/3 szklanki drobnego cukru z 1 łyżką cynamonu. W jeszcze innej misce mieszamy dokładnie mąkę, sól, proszek do pieczenia, cynamon, gałkę muszkatołową i cukier. W oddzielnym naczyniu roztrzepujemy jajko, dodajemy mleko, olej i mieszamy. Zawartość obu miseczek (ze składnikami mokrymi i suchymi) łączymy na jednolitą masę, ale mieszamy tylko do połączenia składników. Napełniamy foremki do 3/4 wysokości i wstawiamy do piekarnika na 20-25 minut. Upieczone babeczki ostrożnie wyjmujemy z foremek, jeszcze ciepłe obtaczamy w maśle, a potem w cukrze cynamonowym. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1893875020828833212?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1893875020828833212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1893875020828833212&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1893875020828833212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1893875020828833212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/donut-muffins.html' title='Donut muffins'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TUHXhJz4t6I/AAAAAAAABgY/H4LJlmqhszI/s72-c/donut+muffins.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3777622717489808936</id><published>2011-01-27T13:28:00.000-08:00</published><updated>2011-01-27T13:28:43.366-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso mielone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ziemniaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Cottage Pie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cottage pie robiliśmy już kilka razy. Pomysł na to danie jest prosty i ma w sobie coś z idei potraw jednogarnkowych. W dużym uproszczeniu: mięso mielone przykryte ziemniaczanym puree. Jest jednak w tym daniu sporo smakowych niuansów, które decydują o tym, że ma oryginalny smak, w niczym niepodobny do smaku np. kotletów mielonych z ziemniakami... Trochę pomidorowej nuty w mięsie mielonym - niby jak w sosie bolońskim, ale nie do końca. Trochę pietruszki i chrzanu w puree - trochę jak w sałatce ziemniaczanej, ale nie do końca... &lt;br /&gt;To danie sycące, jak większość potraw z przymiotnikiem "wiejski", z powodzeniem można nim nakarmić głodomorów. Cottage pie jest również praktyczny, bo jak większość zapiekanek można go odgrzać następnego dnia na patelni lub w piekarniku. Świetnie się więc nadaje na obiad w zapracowany dzień. Uwaga! To danie&amp;nbsp; podczas przekładania na talerze przestaje być fotogeniczne. Rozpada się trochę, zwłaszcza jego dolna, mięsna warstwa, dlatego najlepiej chwilę odczekać przed podaniem. Następnego dnia&amp;nbsp; po upieczeniu, gdy stężeje, problem jest zdecydowanie mniejszy. A najlepiej - nie przejmować się&amp;nbsp; tym i skupić się na smaku!&lt;br /&gt;Przepis pochodzi z magazynu &lt;i&gt;Kuchnia&lt;/i&gt; nr 10/2009. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TUHUIG828SI/AAAAAAAABgQ/q8VzusPakPM/s1600/cottage+pie1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TUHUIG828SI/AAAAAAAABgQ/q8VzusPakPM/s320/cottage+pie1.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TUHUOFYSGFI/AAAAAAAABgU/Zplv0-lNqPE/s1600/cottagepie2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TUHUOFYSGFI/AAAAAAAABgU/Zplv0-lNqPE/s400/cottagepie2.JPG" width="328" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;1 1/2 godziny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 łyżka oleju&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;2 duże marchewki&lt;br /&gt;60 dkg mielonej wołowiny (wieprzowina też może być)&lt;br /&gt;1 puszka pomidorów&lt;br /&gt;1 łyżka koncentratu pomidorowego&lt;br /&gt;300 ml bulionu wołowego&lt;br /&gt;2 listki laurowe&lt;br /&gt;1 gałązka tymianku&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;80 dkg ziemniaków&lt;br /&gt;20 dkg korzenia pietruszki&lt;br /&gt;5 łyżek masła&lt;br /&gt;50 ml mleka&lt;br /&gt;2 łyżeczki chrzanu&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ziemniaki i pietruszki obieramy i gotujemy do miękkości. Odcedzamy, dodajemy masło, mleko, chrzan i zgniatamy na puree (my robimy to blenderem). Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cebulę i marchewkę siekamy w drobną kostkę. Pomidory odcedzamy i kroimy w kostkę. W garnku rozgrzewamy olej i wrzucamy cebulę z marchewką. Smażymy przez 5 minut mieszając raz na jakiś czas. Dodajemy mięso i smażymy przez kolejne 3 minuty mieszając widelcem. Na koniec dodajemy pomidory, koncentrat, bulion, listki laurowe, tymianek, przykrywamy i dusimy na wolnym ogniu przez 30 minut. Pod koniec próbujemy i przyprawiamy solą i pieprzem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Na dno żaroodopornej formy wykładamy mięso z warzywami. Przykrywamy wszystko puree ziemniaczano-pietruszkowym, można zrobić na powierzchni regularne rowki widelcem. Cottage pie pieczemy około 30 minut, aż wierzch nabierze złotego koloru. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3777622717489808936?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3777622717489808936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3777622717489808936&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3777622717489808936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3777622717489808936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/cottage-pie.html' title='Cottage Pie'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TUHUIG828SI/AAAAAAAABgQ/q8VzusPakPM/s72-c/cottage+pie1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7048412429065938370</id><published>2011-01-25T14:30:00.000-08:00</published><updated>2011-01-25T14:30:45.089-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powidła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mandarynki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jabłka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Powidła mandarynkowe z jabłkami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciąg dalszy łamania stereotypu, że przetwory robi się tylko latem i wczesną jesienią. I ciąg dalszy zamykania cytrusów w słoikach. Były pomarańcze i cytryny. Tym razem przyszła kolej na mandarynki. Inspiracją był przepis Macieja Kuronia na powidła mandarynkowe. Powidła - bo ich konsystencję miały gwarantować jabłka. Przepis ukazał się w książeczce z przetworami z owoców, która swego czasu była dołączona do &lt;i&gt;Gazety Wyborczej&lt;/i&gt;. I może nawet nasz przepis byłby identyczny z przepisem Kuronia, gdyby nie to, że A. zarzucił w międzyczasie książeczkę swoimi papierami i nie mógł jej znaleźć. Improwizacja okazała się jednak bardzo udana. Mandarynki świetnie współgrają z jabłkami - powidła są delikatne w smaku, aromatyczne i mają jasny, słoneczny kolor. Miejmy nadzieję, że ten smak i aromat uda się przechować w słoikach przez kilka miesięcy... Swoją drogą, zadziwiające, że o tej porze roku w Polsce jabłka kosztują prawie tyle samo co mandarynki...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TT9OccvAFLI/AAAAAAAABgA/6W0Ih5K2F0c/s1600/powidla+mandarynkowe.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TT9OccvAFLI/AAAAAAAABgA/6W0Ih5K2F0c/s400/powidla+mandarynkowe.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 40 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas gotowania: &lt;/b&gt;ok. 3 godzin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;3 kg mandarynek&lt;br /&gt;1 kg jabłek, najlepiej winnych&lt;br /&gt;3 cytryny &lt;br /&gt;70 dag cukru &lt;br /&gt;6 goździków&lt;br /&gt;1 łyżeczka cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mandarynki, jabłka i cytryny dokładnie myjemy. Pięciu mandarynkom dodatkowo szorujemy dokładnie skórki, kroimy je i wrzucamy do garnka razem z pokrojonym miąższem (myśmy kroili każdą mandarynkę na 3-4 półplastry). Jabłka i pozostałe mandarynki obieramy ze skórek, kroimy, wyrzucamy pestki i wrzucamy do garnka. Zalewamy wszystko sokiem wyciśniętym z cytryn, dwoma szklankami wody, dodajemy goździki (najlepiej drobno potłuczone) i rozgotowujemy. Gdy owoce puszczą sok, a jabłka zaczną się rozpadać, dosypujemy cynamon i cukier - początkowo pół kilograma, resztę pozostawmy w rezerwie gdyby powidła trzeba było dosłodzić. I gotujemy dalej. Po ok. pół godziny zawartość garnka trzeba przetrzeć przez sito albo zblendować (my wybraliśmy to drugie). Trzeba się bowiem w jakiś skuteczny sposób pozbyć mandarynkowych błonek. Przecierając powidła pozbywamy się ich definitywnie, blendując - pozwalamy im zostać, choć w zmienionej postaci...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powidła gotujemy aż osiągną właściwą, gęstą konsystencję. Im dłużej gotujemy, tym częściej mieszamy, bo mogą przywierać do dna garnka. Gorące powidła pakujemy do wyparzonych słoików i szczelnie zamykamy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawie nigdy zawartość garnka nie wchodzi idealnie do przygotowanych słoików, zawsze zostaje choć trochę powideł, za mało żeby "rozpocząć" nowy słoik. Dla nas to zawsze porcja na pierwszą próbę -&amp;nbsp; w tym przypadku polecamy do towarzystwa świeżą bułkę z twarogiem. Smakuje wyśmienicie!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7048412429065938370?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7048412429065938370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7048412429065938370&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7048412429065938370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7048412429065938370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/powida-mandarynkowe-z-jabkami.html' title='Powidła mandarynkowe z jabłkami'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TT9OccvAFLI/AAAAAAAABgA/6W0Ih5K2F0c/s72-c/powidla+mandarynkowe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6209516196706837003</id><published>2011-01-20T12:33:00.000-08:00</published><updated>2011-01-20T12:33:09.081-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Chleb pszenno-razowy z kolendrą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakiś rok temu zaczęliśmy piec własny chleb - prawdziwy, razowy, na zakwasie. Piekliśmy, piekliśmy, aż w końcu M. stwierdziła, że ma go dosyć i zaczęliśmy znowu kupować chleb w piekarni. Niedawno M. znowu stwierdziła, że ma dość - tym razem tego kupowanego, dmuchanego i&amp;nbsp; słonego pieczywa. Coraz droższego, tak poza tym. A. wyhodował zakwas i mogliśmy znowu cieszyć się w domu pięknym zapachem własnego pieczywa. Przepis jest wynikiem buszowania po różnych blogach kulinarnych. Chleb, jak na własny wypiek przystało, jest odrobinę ciężki, długo świeży, niesłony, pachnący kolendrą i najpyszniejszy z masłem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TTiZTxtIZ4I/AAAAAAAABfw/Fs0J9ybLyS4/s1600/chleb+z+kolendra.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TTiZTxtIZ4I/AAAAAAAABfw/Fs0J9ybLyS4/s400/chleb+z+kolendra.JPG" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;10 minut (+ czas potrzebny na wyhodowanie zakwasu)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 2-6 godzin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;300 g żywego zakwasu&lt;br /&gt;200 g mąki żytniej&lt;br /&gt;200 g mąki pszennej&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżka miodu&lt;br /&gt;1 1/2 łyżeczki kolendry&lt;br /&gt;200 ml wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O hodowli zakwasu można przeczytać w &lt;i&gt;Pracowni wypieków&lt;/i&gt; - Liska wytłumaczy to na pewno lepiej niż my. Kolendrę miażdżymy w moździerzu. Dwa rodzaje mąki, zakwas, sól, miód, kolendrę i wodę mieszamy drewnianą łyżką do otrzymania jednolitej masy. Długą na około 30 cm. keksówkę smarujemy oliwą i wysypujemy otrębami lub wykładamy papierem do pieczenia. Surowe ciasto wkładamy do blaszki i wyrównujemy jego powierzchnię rękami zamoczonymi w wodzie. Możemy posypać chleb ziarnami kolendry. Blaszkę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Ciasto powinno wypełnić keksówkę. Trzeba uzbroić się w cierpliwość - nasz chleb rósł 5 godzin. Wyrośnięty chleb wkładamy do zimnego piekarnika, pieczemy 60 minut w 200 stopniach. Warto po 30 minutach sprawdzić, czy chleb nie przypieka się od góry - wtedy przykrywamy go folią alumioniową i pieczemy dalej. My tego problemu nie mamy, bo jak stałym bywalcom naszego bloga wiadomo - nasz piekarnik nie zapieka góry.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6209516196706837003?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6209516196706837003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6209516196706837003&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6209516196706837003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6209516196706837003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/chleb-pszenno-razowy-z-kolendra.html' title='Chleb pszenno-razowy z kolendrą'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TTiZTxtIZ4I/AAAAAAAABfw/Fs0J9ybLyS4/s72-c/chleb+z+kolendra.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7488589814902022727</id><published>2011-01-17T09:09:00.000-08:00</published><updated>2011-01-17T09:09:58.912-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krewetki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Fish Pie z dorsza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zainspirowani przepisem na blogu &lt;a href="http://www.whiteplate.blogspot.com/"&gt;White Plate&lt;/a&gt; postanowiliśmy zrobić naszą własną wersję zapiekanki z rybą. Po pierwsze, chcieliśmy otrzymać porcję dla dwóch osób, po drugie postawiliśmy na opcję oszczędną. Zamiast kilku gatunków ryb, użyliśmy świeżego fileta z dorsza. Krewetki stanowiły raczej element ozdobno-aromatyczny, bo do każdego ramekina dołożyliśmy po jednej świeżo obranej krewetce. Wszystko przykryliśmy puree ziemniaczano-selerowym.&amp;nbsp;Szybko, prosto i smacznie. Jest coś tajemniczego w potrawach podawanych w małych ramekinach - na  początku widać tylko wierzchnią warstwę, skorupkę pod którą kryje się  dobrze chroniona niespodzianka, gorąca i soczysta. Następnym razem dodamy jeszcze do środka&amp;nbsp; pomidory pokrojone w kostkę. Niestety, te do których mamy teraz dostęp nie mają zbyt wiele smaku, więc o tej porze roku ich obecność niewiele by zmieniła.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TTGSVvRHu8I/AAAAAAAABfU/a_0COvDwwMg/s1600/fish+pot+pie.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TTGSVvRHu8I/AAAAAAAABfU/a_0COvDwwMg/s400/fish+pot+pie.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TTGR0JZT6mI/AAAAAAAABfE/yuyu1iOQIBs/s1600/fish+pot+pie.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;4 średnie ziemniaki&lt;br /&gt;1/2 średniego selera&lt;br /&gt;2 łyżki masła&lt;br /&gt;2 łyżki mleka&lt;br /&gt;300 g fileta z dorsza bez skóry&lt;br /&gt;5 krewetek świeżych&lt;br /&gt;sok z 1/2 cytryny&lt;br /&gt;2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu&lt;br /&gt;2 łyżeczki soli morskiej&lt;br /&gt;1 łyżeczka gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki imbiru&lt;br /&gt;1 łyżeczka ostrej papryki&lt;br /&gt;5 łyżeczek oliwy z oliwek&lt;br /&gt;ew. świeża natka pietruszki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Ziemniaki i seler gotujemy w osolonej wodzie do miękkości. Ugotowane przepuszczamy przez praskę do ziemniaków. My dusiliśmy je widelcem. Dodajemy masło i mleko i mieszamy (lub blendujemy) do uzyskania jednolitego puree.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na dno każdego ramekina (my użyliśmy pięciu) wlewamy 1 łyżeczkę oliwy z oliwek. Dorsza siekamy w kostkę 2cmx2cm. Rybę przyprawiamy solą, pieprzem, gałką muszkatołową, papryką, imbirem ( ewentualnie świeżą pietruszką). Skrapiamy sokiem z 1/2 cytryny i dobrze mieszamy tak, by cała ryba była równomiernie przyprawiona. Krewetki obieramy. Do ramekinów wrzucamy rybę, na górę kładziemy krewetkę i przykrywamy puree ziemniaczano-selerowym. Ramekiny wstawiamy do piekarnika na 30 minut. Puree powinno nabrać złotego koloru. Smacznego! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7488589814902022727?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7488589814902022727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7488589814902022727&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7488589814902022727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7488589814902022727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/fish-pie-z-dorsza.html' title='Fish Pie z dorsza'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TTGSVvRHu8I/AAAAAAAABfU/a_0COvDwwMg/s72-c/fish+pot+pie.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-2874593983623365400</id><published>2011-01-15T09:41:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T09:41:58.151-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rachatłukum'/><title type='text'>Rogaliki drożdżowe z rachatłukum</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy wszyscy wiedzą co to jest rachatłukum? Miłośnicy &lt;i&gt;Opowieści z Narnii&lt;/i&gt; nie mają problemu z rozpoznaniem nazwy ulubionych łakoci Edmunda. Jeśli ktoś jednak nigdy się z tym dziwnym słowem nie spotkał, spróbujemy wyjaśnić. Rachatłukum wygląda jak bardzo bardzo bardzo gęsta galaretka, smakuje przede wszystkim... słodko. My próbowaliśmy rachatłukum różanego i orzechowego przywiezionego z Bośni i Hercegowiny, a także różanego kupionego w Marks and Spencer. Różnica między nimi była dość spora - bałkański wyrób był twardy i miał delikatniejszy aromat, natomiast angielski batonik Turkish Delight ma delikatniejszą konsystencję, mocniejszy zapach aromatu różanego i do tego oblany jest czekoladą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skąd więc pomysł na włożenie rachatłukum do drożdżowego rogalika? Odpowiedź jest prosta: bośniackie rachatłukum było tak słodkie, że nie daliśmy rady go jeść. Poza tym, kiedyś w magazynie &lt;i&gt;Kuchnia&lt;/i&gt; widzieliśmy zdjęcie rogalików z rachatłukum (bez przepisu, niestety). Wcześniej już robiliśmy rogaliki z przepisu z &lt;a href="http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/drozdzowe_wypieki/rogaliki_drozdzowe/przepis.html"&gt;Kwestii Smaku &lt;/a&gt;i byliśmy pewni, że ciasto wyjdzie rewelacyjne. Mieliśmy obawy co do reakcji rachatłukum na wysoką temperaturę. Na szczęście rachatłukum jest idealne do wypieków - słodycz rozkłada się równomiernie na cały rogalik, więc nie jest tak dotkliwa. Twarda galaretka w pieczeniu mięknie i nabiera delikatności. Rewelacja! Ponieważ wykończyliśmy nasze zapasy rachatłukum, następne rogaliki zrobimy z batonikami Turkish Delight z Marks and Spencer. Wydaje nam się, że rachatłukum w czekoladzie będzie godnie pełniło rolę nadzienia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. Publikujemy poniżej zdjęcie rogalików po upieczeniu. Powtarzamy: PO upieczeniu. Gdyby nasz piekarnik zapiekał górę, prawdopodobnie miałyby złoty kolor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TTGSqvSAeGI/AAAAAAAABfY/ztZBuXMaFhU/s1600/rogaliki+z+rahatukum.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TTGSqvSAeGI/AAAAAAAABfY/ztZBuXMaFhU/s400/rogaliki+z+rahatukum.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas wykonania:&lt;/b&gt; 25 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 25 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;100 g rachatłukum&lt;br /&gt;250 g mąki               pszennej tortowej               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt;1/2 kostki               masła               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt;1/4 szklanki               ciepłego mleka               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt; 25 g świeżych drożdży&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt;1 jajko               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt;2 łyżki cukru               pudru               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #9d0024;"&gt;&lt;/span&gt;1 łyżeczka               ekstraktu z wanilii&lt;br /&gt;2 łyżki oleju &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drożdże rozpuszczamy w mleku z cukrem. Ostawiamy na 10 minut. Miękkie masło przecieramy z mąką, dodajemy jajko, ekstrakt z wanilii i drożdże. Wyrabiamy 10 minut, aż ciasto będzie miękkie, elastyczne i będzie odchodziło od ręki. Nasze ciasto wymagało dodania garści mąki, bo po 10 minutach było nadal klejące. Jeśli dodamy dodatkową mąkę, to ciasto trzeba dokładnie wyrobić. Miskę w której będzie wyrastało ciasto smarujemy olejem. Z ciasta formujemy kulę, wkładamy do miski, przewracamy tak, by leżało natłuszczoną stroną do góry, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni. Rachatłukum kroimy na 24 kawałki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyrośnięte ciasto wyjmujemy z miski, dzielimy na trzy części. Każdą część wałkujemy na okrągły placek o średnicy kartki A4. Dzielimy go na 8 trójkątnych części (na pół, na pół i jeszcze raz na pół). Na każdej szerszej części trójkąta kładziemy kawałek rachatłukum i zawijamy rogalik zaczynając od szerszej części. Rogaliki układamy na blasze wyścielonej papierem do pieczenia, zostawiając między nimi wolne przestrzenie (rosną w pieczeniu). Wstawiamy do piekarnika na 25 minut. Jeśli ktoś chce, by rogaliki ładnie błyszczały należy je przed pieczeniem posmarować żółtkiem rozmąconym z 1 łyżką wody. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-2874593983623365400?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/2874593983623365400/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=2874593983623365400&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2874593983623365400'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2874593983623365400'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/rogaliki-drozdzowe-z-rachatukum.html' title='Rogaliki drożdżowe z rachatłukum'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TTGSqvSAeGI/AAAAAAAABfY/ztZBuXMaFhU/s72-c/rogaliki+z+rahatukum.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3759922720653542146</id><published>2011-01-12T12:35:00.000-08:00</published><updated>2011-01-12T12:35:35.783-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kiwi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konfitura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytryna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Konfitura cytrynowa z kiwi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przetwory w środku zimy? To musi być jakieś szaleństwo! Tak przynajmniej musiała pomyśleć sprzedawczyni w naszym osiedlowym sklepie, gdzie M. dokupowała kilka nowych słoików i pokrywek... A my się nie przejmujemy - i robimy przetwory również zimą, tzn. głównie A. robi - bo to jego kuchenna działka. Pisaliśmy już o &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/konfitura-cytrusowa-z-whisky.html"&gt;konfiturze cytrusowej&lt;/a&gt;, a dziś pokazujemy Wam nasze słoiki z konfiturą z cytryn i kiwi. Brzmi egzotycznie, podobnie zresztą smakuje. Cytrusowe konfitury trzeba robić zimą, bo wtedy owoce są tańsze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis znaleźliśmy na blogu &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2010/01/Konfitura-cytrynowa-z-kiwi.html"&gt;Moje Wypieki&lt;/a&gt; i trochę go zmodyfikowaliśmy. A. początkowo chciał zrobić konfiturę z samych cytryn, ale zrobienie przetworów z kiwi jest jednak kuszące, prawda? Cytryny z kiwi smakują oryginalnie - jest i kwaskowato, i słodko, i gorzko, a kiwi dodaje dodatkowej głębi i... czarnych drobnych pestek, które świetnie wyglądają w słoikach i na kanapce. Taka konfitura świetnie nada się nie tylko na śniadania, jako dodatek do białego sera, ale również do babeczek kajmakowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy okazji: gdy w jakimś przepisie każą Wam dokładnie wyszorować szczoteczką cytryny a potem sparzyć wrzątkiem, nie lekceważcie tego. A najlepiej szorujcie i parzcie wszystkie cytryny oprócz tych które sami wyhodujecie. Sądząc po tym, jak wyglądała woda po sparzeniu naszych cytryn, kupionych w hipermarkecie, można powiedzieć, że na każdej była warstwa różnych nabłyszczaczy, wosków, konserwantów itp. Naprawdę lepiej się jej pozbyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TS4P9aC8LgI/AAAAAAAABe8/M9A8pEi-5Dg/s1600/konfitura+cytryna+kiwi.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TS4P9aC8LgI/AAAAAAAABe8/M9A8pEi-5Dg/s640/konfitura+cytryna+kiwi.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 45 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas gotowania: &lt;/b&gt;ok. 3-4 godzin&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 kg cytryn&lt;br /&gt;75 dag kiwi (6-7 sztuk)&lt;br /&gt;75 dag cukru&lt;br /&gt;2 szklanki wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cytryny dokładnie szorujemy i sparzamy wrzątkiem (można je przelać wrzątkiem albo - lepiej - wrzucić na minutę do garnka z gotującą się wodą). Skórkę z cytryn ścieramy na tarce (my starliśmy ze wszystkich cytryn, ale jeśli chcecie mniej goryczki w konfiturze, zetrzyjcie skórkę tylko z połowy cytryn). Pozbywamy się białego miąższu (albedo) i kroimy wnętrze cytryn na małe cząstki, pozbywając się przy okazji wszystkich pestek. W garnku zagotowujemy syrop z 2 szklanek wody i pół kilograma cukru (resztę cukru zostawiamy na później - żeby dosłodzić konfiturę wedle uznania), wrzucamy skórkę i kawałki cytryny. Zaczynamy gotować wszystko na wolnym ogniu. W międzyczasie obieramy kiwi, a następnie blendujemy albo kroimy w drobną kostkę. Wrzucamy do garnka i gotujemy dalej. Pewnie trzeba będzie dodać również cukru, być może więcej niż przepisowe 3/4 kg - wszystko zależy od kwasowości cytryn i od naszego gustu. Gdy konfitura będzie już gęsta, można pakować ją do słoików. Przypominamy test zimnego talerzyka: na talerzyk ochłodzony w lodówce wykładamy pół łyżeczki konfitury prosto z garnka; jeśli jest nadal rzadka, trzeba gotować dalej. Z podanej porcji wychodzi 4 lub 5 słoiczków.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3759922720653542146?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3759922720653542146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3759922720653542146&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3759922720653542146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3759922720653542146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/konfitura-cytrynowa-z-kiwi.html' title='Konfitura cytrynowa z kiwi'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TS4P9aC8LgI/AAAAAAAABe8/M9A8pEi-5Dg/s72-c/konfitura+cytryna+kiwi.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-5673165360618154490</id><published>2011-01-11T12:18:00.000-08:00</published><updated>2011-01-11T12:18:08.324-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imbir'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marchewka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytryna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Zupa krem marchwiowy z imbirem i cytryną</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;Nawet jeśli za oknem roztopy, to jakoś nie sposób zapomnieć że jeszcze trwa zima. A zimą chce się zjeść coś rozgrzewającego, coś co doda nam trochę energii na ponure popołudnia. Sycąca zupa krem z marchwi, którą pokazujemy Wam dzisiaj na blogu serwowana jest w angielskim hotelu Kinloch Lodge. &lt;a href="http://www.epicurious.com/recipes/food/views/Carrot-Soup-with-Ginger-and-Lemon-4083"&gt;Przepis&lt;/a&gt; wydał się nam bardzo interesujący - marchewka z imbirem i cytryną to rzadkie połączenie. Dzięki pomidorom i cebuli zupa traci swój wyłącznie marchewkowy charakter i zmienia się w krem jarzynowy z delikatną korzenną nutą imbiru. Nasza przetrwała trzy dni - za każdym razem smakowała wybornie!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSoK3CA44BI/AAAAAAAABeQ/hwMyp6GlZR8/s1600/zupa+marchwiowo+imbirowa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSoK3CA44BI/AAAAAAAABeQ/hwMyp6GlZR8/s400/zupa+marchwiowo+imbirowa.JPG" style="height: 300px; width: 400px;" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 1 godzina&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;1 kg marchwi&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;1 średnia cebula&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;5 dag korzenia imbiru&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;2 ząbki czosnku&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;1 puszka pomidorów&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;skórka otarta z 1 cytryny&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;sok z 1 cytryny&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;¾ l bulionu drobiowego lub warzywnego&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;2 łyżki masła &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;3 łyżeczki&amp;nbsp; soli morskiej&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Marchew, cebulę, imbir, czosnek obieramy i kroimy na kawałki. Cytrynę sparzamy, ocieramy z niej skórkę i wyciskamy sok. W garnku rozgrzewamy masło, wrzucamy cebulę i podsmażamy przez 4 minuty mieszając. Dodajemy imbir, czosnek i podsmażamy przez 1 minutę. Dodajemy marchewkę, pomidory z puszki&amp;nbsp; i skórkę cytrynową i podsmażamy przez kolejną minutę. Dolewamy bulion, zagotowujemy i wszystko dusimy na małym ogniu przez około 30 minut (marchewka powinna być miękka). Zupę doprawiamy solą wedle uznania (my nie lubimy słonych potraw, więc użyliśmy niewielkiej ilości soli) i blendujemy. Na talerz wylewamy zupę, posypujemy świeżo zmielonym pieprzem lub tymiankiem, skrapiamy 1 łyżeczką soku z cytryny i serwujemy&amp;nbsp; z grzankami. Jeśli ktoś ma ochotę, można podawać krem z łyżką śmietany – śmietana nieco zagłuszy ostrą nutę imbiru. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-5673165360618154490?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/5673165360618154490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=5673165360618154490&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5673165360618154490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5673165360618154490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/zupa-krem-marchwiowy-z-imbirem-i.html' title='Zupa krem marchwiowy z imbirem i cytryną'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSoK3CA44BI/AAAAAAAABeQ/hwMyp6GlZR8/s72-c/zupa+marchwiowo+imbirowa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6841781399518312888</id><published>2011-01-10T06:09:00.000-08:00</published><updated>2011-01-10T06:09:58.132-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piernik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cynamon'/><title type='text'>Piernik staropolski</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kilka razy M. słyszała historię o staropolskiej tradycji zagniatania ciasta w dniu narodzin dziecka i pieczeniu go w dniu jego ślubu. Wyobraźnia podsuwała różne obrazki, którymi na blogu z dobrym jedzeniem lepiej się nie dzielić. Pod koniec października myśląc już o wypiekach bożonarodzeniowych (bo M. uwielbia te święta tak mocno, że czeka na nie co najmniej 4 miesiące), przeczesywała sieć w poszukiwaniu dobrego piernika. Takiego, który smakowałby jak pierniczki toruńskie, byłby miękki, aromatyczny, sycący i pięknie karmelowy. Na wielu blogach pojawiał się &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/11/Piernik-staropolski.html"&gt;przepis na piernik staropolski&lt;/a&gt;, który podobno został opublikowany w jakiejś polskiej książce kucharskiej z XIX wieku. Podobno autor tego przepisu sugerował jak najdłuższe przechowywanie nieupieczonego ciasta. Legenda o "narodzinowym" cieście widocznie nie była wyssana z palca.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Teraz o samym pierniku. Jest boski, jak jeden wielki piernik toruński – miękki, aromatyczny, rozpływający się w ustach. Z podanych proporcji wychodzi piernik gigant, ale jakoś nie stanowiło to problemu dla nikogo – zniknął dość szybko. W przyszłym roku chcemy go powtórzyć, ale oprócz samego piernika zrobić małe pierniczki i po upieczeniu nadziać je konfiturą. Wtedy już będą zupełnie jak te toruńskie… A tymczasem publikujemy ostatni zaległy świąteczny przepis.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSoL7PezejI/AAAAAAAABeU/RKWDvodAyFs/s1600/piernik+staropolski.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSoL7PezejI/AAAAAAAABeU/RKWDvodAyFs/s640/piernik+staropolski.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 20 minut + 10 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; minimum 5 tygodni&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; około 60 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1/2 kg miodu&lt;br /&gt;1 1/2 szklanki cukru&lt;br /&gt;25 dkg masła&lt;br /&gt;1 kg mąki pszennej&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej&lt;br /&gt;1/2 szklanki mleka&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;3 opakowania przyprawy do piernika&lt;br /&gt;2 1/2 słoika powideł śliwkowych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miód, cukier i masło wolno podgrzewamy prawie do wrzenia, mieszamy do uzyskania jednolitej masy i studzimy. Do ostudzonej masy dodajemy mąkę, jajka, sodę, mleko, sól, przyprawę do piernika i porządnie wyrabiamy. Gotową masę wkładamy do kamionkowego garnuszka (my użyliśmy naczynia żaroodpornego), przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w chłodne miejsce na minimum 5 tygodni. My naczynie wstawiliśmy na dolną półkę lodówki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tydzień przed Świętami wyjmujemy naszą masę. Dzielimy na 3 części, wałkujemy na placki o grubości 1/2 cm (ciasto bardzo ładnie rośnie) i każdy placek pieczemy w temperaturze 160-180 stopni przez 15-20 minut (sprawdzamy patyczkiem czy masa jest już upieczona). My placki wałkowaliśmy bezpośrednio w blaszce. Po wyjęciu z piekarnika jednego placka, powtarzaliśmy czynność z kolejnym tak, żeby ciasto było równe. Placki chłodzimy. Powidła śliwkowe podgrzewamy w garnuszku i smarujemy nimi placki - najpierw ten dolny, przykrywamy go kolejnym, potem ten drugi, który przykrywamy ostatnim plackiem. Ciasto przykrywamy pergaminem, obciążamy deską do krojenia i ciężkimi książkami (uwaga! ciężar książek musi się równo rozkładać, żeby jedna część piernika nie była znacznie niższa niż druga). Ostawiamy na kilka dni, aby ciasto zmiękło. W dniu wigilii możemy piernik polukrować (mieszając 1/2 szklanki cukru pudru z 3 łyżkami soku z cytryny) i udekorować. My postawiliśmy na dekorację z siekanych orzechów włoskich. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6841781399518312888?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6841781399518312888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6841781399518312888&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6841781399518312888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6841781399518312888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/piernik-staropolski.html' title='Piernik staropolski'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSoL7PezejI/AAAAAAAABeU/RKWDvodAyFs/s72-c/piernik+staropolski.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3784136983216942620</id><published>2011-01-09T11:46:00.000-08:00</published><updated>2011-01-09T11:46:04.780-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Makowiec bożonarodzeniowy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obiecaliśmy nadrobić zaległości Bożonarodzeniowe, więc nadrabiamy. Dzisiaj pora na makowiec. Nigdy wcześniej żadne z nas nie robiło makowca, ale M. uwielbia makowce. Dlatego w tym roku robiliśmy je z podwójnej porcji. Na sześć sztuk pękły nam cztery, ale lukier idealnie przykrył pęknięcia. Zresztą, A. twierdzi, że pęknięte ciasta są piękniejsze, bo są domowo autentyczne. Jeden makowiec zamroziliśmy (bez lukru), bo podobno można je mrozić. Nie używaliśmy gotowej masy makowej (ma tylko 40% maku!), ale ponieważ nie mamy maszynki do mięsa kupiliśmy mak mielony. Jest nieco droższy od takiego niemielonego, ale był świetny - świeży, drobno zmielony i szczelnie zapakowany. W przepisie zmieniliśmy ilość cukru i miodu tzn. dodaliśmy więcej miodu i zmniejszyliśmy ilość cukru. Żeby było szlachetniej na Święta. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis znaleźliśmy na blogu &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/12/Makowiec-zawijany.html"&gt;Dorotus&lt;/a&gt;. Tam też znajdziecie instrukcję obrazkową jak zawijać strucle.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSoOuzot1zI/AAAAAAAABek/A9wIq1uftSA/s1600/makowiec.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSoOuzot1zI/AAAAAAAABek/A9wIq1uftSA/s640/makowiec.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 1 godzina&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 90 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 30-40 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto drożdżowe&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia,palatino;"&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;3 szklanki mąki pszennej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;180 ml letniego mleka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;150 g roztopionego i schłodzonego masła&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;6 żółtek&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;45 g drożdży świeżych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;6 łyżek cukru&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 1/2 łyżki oleju&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 1/2 łyżki rumu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2 łyżki ekstraktu waniliowego lub 1 opakowanie cukru wanilinowego&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Masa makowa:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1/2 kg maku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;200 g cukru&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;100 g rodzynków&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;50 g posiekanych orzechów włoskich&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2 łyżki miodu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 łyżeczka olejku migdałowego&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 łyżka cynamonu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 łyżka miękkiego masła&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;3 łyżki skórki pomarańczowej&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;6 białek &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Lukier:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1/2 szklanki cukru&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;3 łyżki soku z cytryny&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku wymieszanym z cukrem. Odstawiamy na około 10 minut. Do drożdży dodajemy mąkę, żółtka, sól, rum, ekstrakt waniliowy i wyrabiamy ciasto. Dodajemy rozpuszczone masło i olej, wyrabiamy ciasto do uzyskania jednolitej masy. Miskę w której ciasto będzie wyrastało smarujemy tłuszczem. Ciasto drożdżowe formujemy w kulę, wkładamy do miski, przewracamy na drugą stronę (strona tłusta będzie na górze). Miskę przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 90 minut.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przygotowujemy masę makową. Jeśli używamy maku niemielonego mak zaparzamy w 500 ml wody, odstawiamy do wystygnięcia (mak wchłonie wodę) i mielimy dwukrotnie. Jeśli używamy maku już zmielonego, wystarczy zaparzyć go wodą i ostudzić. Do maku dodajemy wszystkie pozostałe składniki oprócz białek i dokładnie mieszamy. Białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy do masy makowej bardzo delikatnie mieszając.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190 stopni. Wycinamy 3 dość długie kawałki papieru do pieczenia (około 50 cm). Będziemy w niego zawijać ciasto i papieru nie należy oszczędzać, bo jeśli tuba będzie za mała, rozwinie się w pieczeniu i nasze makowce będą szerokie i niewyrośnięte.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wyrośnięte ciasto drożdżowe uderzamy tak, by wypuścić z niego nagromadzone powietrze. Dzielimy ciasto na 3 części. Każdy arkusz papieru smarujemy olejem (z jednej strony). Każdą część ciasta rozwałkowujemy na tłustej stronie papieru do pieczenia formując prostokątne placki o grubości 4-5 mm. Na placek wykładamy 1/3 masy makowej z każdej strony zostawiając 3 cm rantu. Makowiec zwijamy w rulon, końce podwijamy pod spód. Makowiec ściśle zawijamy w papier do pieczenia na którym był wałkowany. Końcówek papieru nie zwijamy - mają pozostać otwarte. Makowce układamy obok siebie na blasze do pieczenia i wstawiamy do piekarnika na 30-40 minut. Nawet w naszym piekarniku niezapiekającym góry makowce się zarumieniły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gotowe makowce wyjmujemy z piekarnika, studzimy, smarujemy lukrem i dekorujemy surowym (niemielonym tym razem) makiem, skórką pomarańczową lub posiekanymi drobno orzechami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3784136983216942620?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3784136983216942620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3784136983216942620&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3784136983216942620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3784136983216942620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/makowiec-bozonarodzeniowy.html' title='Makowiec bożonarodzeniowy'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSoOuzot1zI/AAAAAAAABek/A9wIq1uftSA/s72-c/makowiec.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-9150220520239751158</id><published>2011-01-04T04:48:00.000-08:00</published><updated>2011-01-04T04:48:19.428-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gruszki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Gruszki w czerwonym syropie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowy Rok przywitaliśmy z naszymi cudownymi przyjaciółmi, którzy w tym dniu wspięli się na szczyty swoich możliwości kulinarnych. Wszystko po to, żeby ten rok był równie udany jak wszystkie nasze przystawki, dania i desery.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gruszki, które dzisiaj przedstawiamy zostały przygotowane przez Anię. Ten deser idealnie oddaje jej charakter - Ania lubi niebanalność. Gruszki podbiły nasze podniebienia - bardzo dawno nie jedliśmy czegoś tak oryginalnego, aromatycznego, wyważonego. Jeśli szukacie deseru, którym można nakarmić nawet najbardziej wymagającą osobę - polecamy z całego serca! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smak tych gruszek jest wyjątkowy, do naszych kubków smakowych docierają kolejno jeden po drugim poszczególne smaki: wina, wermutu, goździków, płatków róży, wreszcie samych gruszek. Dlatego radzimy kupić do nich bardzo dobre lody waniliowe lub śmietankowe. Lody, w których przeważa sztuczny aromat skutecznie zabiją szlachetny smak. Nie warto więc oszczędzać na składnikach.&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;Przepis pochodzi z magazynu &lt;i&gt;ELLE.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSDmzMHeDKI/AAAAAAAABd8/lasIW2mqOhE/s1600/gruszki.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSDmzMHeDKI/AAAAAAAABd8/lasIW2mqOhE/s640/gruszki.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;40 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 12 godzin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;8 twardych gruszek podobnych rozmiarów&lt;br /&gt;1,5-2 szklanki różowego wermutu, na przykład Martini  Rosato&lt;br /&gt;szklanka wytrawnego czerwonego wina&lt;br /&gt;4 łyżki konfitury z płatków róż &lt;br /&gt;4 łyżki brązowego cukru&lt;br /&gt;4 potłuczone goździki&lt;br /&gt;kawałek laski  cynamonu&lt;br /&gt;sok i skórka z cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gruszki obieramy zostawiając szypułkę i smarujemy sokiem z cytryny. Układamy obok siebie w garnuszku.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W oddzielnym garnuszku zagotowujemy wermut, wino, przyprawy, skórkę z cytryny i resztę soku z cytryny, cukier i konfiturę. Owoce zalewamy powstałym syropem, gotujemy na wolnym ogniu przez 25 minut, pilnując, żeby gruszki były zanurzone. Zestawiamy wszystko z  ognia i zostawiamy gruszki w zalewie na 12 godzin. Przed podaniem przecedzamy syrop.  Gruszki można serwować ciepłe lub schłodzone. Świetnie smakują ze śmietanką  kremówką zagęszczoną sokiem z cytryny albo z lodami.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-9150220520239751158?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/9150220520239751158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=9150220520239751158&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/9150220520239751158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/9150220520239751158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/gruszki-w-czerwonym-syropie.html' title='Gruszki w czerwonym syropie'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSDmzMHeDKI/AAAAAAAABd8/lasIW2mqOhE/s72-c/gruszki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1866306175716436244</id><published>2011-01-02T12:28:00.000-08:00</published><updated>2011-01-02T12:28:59.042-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kasza gryczana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kasztany'/><title type='text'>Babeczki z kaszą gryczaną i kasztanami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas zacząć nowy rok na naszym blogu. Przez najbliższy czas spróbujemy pokazać kilka potraw ze świątecznego i z sylwestrowego stołu - nie pisaliśmy nic przez ten czas, ale zrobiliśmy trochę zdjęć i teraz zabieramy się za nadrabianie zaległości. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś babeczki - można powiedzieć, że "cudze", bo tylko częściowo powstały w naszej kuchni. Jakiś czas temu zaprzyjaźniona z nami Ania przygotowała je na imprezę i A. zakochał się w ich smaku od pierwszego spróbowania. Ta potrawa dowodzi, że kasza gryczana ma naprawdę duży niewykorzystany potencjał kulinarny. A. często wracał do gryczanych babeczek myślami, przypominał o konieczności zakupienia kasztanów lub sera koziego i... nic. Sami babeczek nie zrobiliśmy. Na szczęście Ania zrobiła je ponownie na Sylwestra i jeszcze raz mogliśmy się nimi cieszyć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skąd wziąć kasztany? Ania kupiła zapuszkowane kasztany w &lt;i&gt;Kuchniach Świata&lt;/i&gt;. Serek kozi pochodził z &lt;i&gt;Krakowskiego Kredensu&lt;/i&gt;, ale można go dostać również w hipermarketach. Serek, z którym jemy babeczki jest naprawdę wyśmienity i idealnie współgra ze smakiem kaszy i kasztanów. Babeczki najlepiej smakują ciepłe, ale jedliśmy je również na śniadanie zupełnie zimne - i były równie dobre. Polecamy wszystkim poszukiwaczom dobrej przystawki!&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I oczywiście przypis bibliograficzny: przepis znaleziony został w &lt;a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96945,7454652,Kasza_gryczana.html?as=2"&gt;&lt;i&gt;Wysokich Obcasach.&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSDayjE-JnI/AAAAAAAABd4/RhQtVExSMdM/s1600/babeczki+gryczane.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSDayjE-JnI/AAAAAAAABd4/RhQtVExSMdM/s400/babeczki+gryczane.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;45 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia&lt;/b&gt;: 25 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1-1,5 szklanki ugotowanej kaszy gryczanej &lt;br /&gt;100 g gotowych (ugotowanych) kasztanów&lt;br /&gt;50 g łuskanych włoskich orzechów &lt;br /&gt;1 cebula &lt;br /&gt;3 łyżki oliwy &lt;br /&gt;sól, pieprz &lt;br /&gt;1/2 szklanki śmietany kremówki &lt;br /&gt;2 jaja &lt;br /&gt;masło &lt;br /&gt;bułka tarta do wysypania foremek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kaszę gotujemy i studzimy. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Blaszkę do muffinów wykładamy papilotkami. Możemy użyć też ramekinów - wtedy smarujemy je masłem i wysypujemy bułką tartą.&amp;nbsp; Orzechy i kasztany siekamy. Cebulę kroimy w kosteczkę i podsmażamy na patelni. Kaszę, kasztany, cebulę mieszamy i przyprawiamy solą i pieprzem. Jajka roztrzepujemy ze śmietaną i dodajemy do pozostałych składników. Powstałą masą wypełniamy foremki po brzegi (babeczki nie rosną ani troszeczkę). Pieczemy do zrumienienia około 25 minut. Podajemy posmarowane kremowym serem kozim (można zastąpić go serkiem typu philadelphia). &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1866306175716436244?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1866306175716436244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1866306175716436244&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1866306175716436244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1866306175716436244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2011/01/babeczki-z-kasza-gryczana-i-kasztanami.html' title='Babeczki z kaszą gryczaną i kasztanami'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TSDayjE-JnI/AAAAAAAABd4/RhQtVExSMdM/s72-c/babeczki+gryczane.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-5965665036592699901</id><published>2010-12-22T13:25:00.000-08:00</published><updated>2010-12-22T13:25:48.371-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konfitura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomarańcza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytryna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grapefruit'/><title type='text'>Konfitura cytrusowa z whisky</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kochani Czytelnicy!&lt;br /&gt;Zbliżają się Święta, a z nimi makowce, pierniki, keksy, pierniczki i wiele innych pyszności. Chcemy Wam z tej okazji życzyć wszystkiego najlepszego - żeby Wasze święta były spokojne i radosne, żebyście odpoczęli, żeby wszystko, co będziecie jeść przyniosło Waszym podniebieniom prawdziwie świąteczną rozkosz.&lt;br /&gt;Dziękujemy za odwiedziny, komentarze, dobre słowa i konstruktywną krytykę. Do zobaczenia po Bożym Narodzeniu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TRJsm6J2FQI/AAAAAAAABdk/bEyrPi0R8L0/s1600/choinka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TRJsm6J2FQI/AAAAAAAABdk/bEyrPi0R8L0/s400/choinka.JPG" width="326" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kto powiedział, że przetwory robi się tylko latem? Sezon na pomarańcze i inne cytrusy jest właśnie w pełni! Zima - to nie tylko potrawy świąteczne i karnawałowe. Można w tym czasie uzupełnić spiżarnię!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A. jest wielkim miłośnikiem pomarańczy - smakują mu chyba pod każdą postacią. Konfitura pomarańczowa, biały ser na świeżej bułce albo ciepłym toście - rewelacja! W zeszłym roku zrobiliśmy kilkanaście słoików konfitury pomarańczowej, a w tym roku postanowiliśmy trochę poeksperymentować. Inspiracją był... pusty słoik po konfiturze, w którym dostaliśmy jakiś czas temu kawę od naszych przyjaciół, Ani i Krzysia. Irlandzka ponoć konfitura miała w składzie różne cytrusy z dodatkiem whisky - i to był dla nas punkt wyjścia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podajemy poniżej przepis w najbardziej rozbudowanej wersji - ale miejcie na uwadze, że można go maksymalnie uprościć (konfitura z samych pomarańczy wymaga pomarańczy, wody i cukru - nic więcej). Proporcje również są "na oko" - a właściwie "na język" - trzeba próbować, doprawiać, próbować itd. - aż osiągniecie stan optymalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TRJokOvNbvI/AAAAAAAABdU/Q7K34bIcLJk/s1600/konfitura+pomara%25C5%2584czowa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TRJokOvNbvI/AAAAAAAABdU/Q7K34bIcLJk/s400/konfitura+pomara%25C5%2584czowa.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 kg pomarańczy (ze skórką)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 cytryny (ze skórką)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 grapefruity (bez skórki)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ok. 1 kg cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 szklanki miodu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka cynamonu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka imbiru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 szklanki whisky&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 1 godzina&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas gotowania:&lt;/b&gt; ok. 3-4 godzin&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy spory garnek i wlewamy na dno ok. pół litra wody. Wszystkie owoce dokładnie myjemy. Skórki cytryn i pomarańczy trzeba dobrze wyszorować, można ewentualnie sparzyć je wrzątkiem. Grapefruita obieramy ze skóry i z białego miąższu (albedo). Pomarańcze i cytryny pozbawiamy skórki - za pomocą tarki o grubych oczkach. Jeśli pomarańcze i cytryny mają gruby miąższ, można go (przynajmniej w części owoców) wyciąć i wyrzucić - zwykle dostarcza zbyt dużo goryczy. Startą skórkę wrzucamy do garnka. Gdy cytrusy są już "nagie" kroimy je w kostkę - o bokach ok. 0,5 -0,7 cm i wrzucamy do garnka.&amp;nbsp; Uwaga na pestki! Cytrynę zamiast kroić można wycisnąć. A grapefruita lepiej dobrze obrać, tzn. pozbawić go białych błonek i wrzucać do garnka sam miąższ.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I zaczynamy wielkie gotowanie. Po kilku minutach, gdy owoce puszczą więcej soku, dolewamy miód i wsypujemy 3/4 kg cukru. Mieszamy, zmniejszamy ogień do minimum i czekamy cierpliwie, mieszając konfiturę co jakiś czas. Składniki powinny stopniowo mięknąć, woda będzie odparowywać, a konfitura będzie stawać się coraz słodsza. Pozostała 1/4 kg cukru to rezerwa na dosypywanie w trakcie gotowania, gdyby okazało się, że konfitura jest za mało słodka. Jeśli za bardzo zgęstnieje, a mimo to skórki pomarańczowe będą ciągle twarde, trzeba dolać trochę wody i gotować jeszcze dłużej - aż staną się miękkie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po ok. godzinie gotowania dodajemy przyprawy korzenne i pół szklanki whisky. Dokładnie mieszamy i gotujemy dalej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak sprawdzić, czy konfitura jest gotowa? Najlepiej odłożyć trochę na mały zimny talerzyk i sprawdzić czy zgęstnieje do odpowiedniej konsystencji. Jeśli tak, to można ją nakładać (gorącą) do wyparzonych słoików. I gotowe!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-5965665036592699901?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/5965665036592699901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=5965665036592699901&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5965665036592699901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5965665036592699901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/konfitura-cytrusowa-z-whisky.html' title='Konfitura cytrusowa z whisky'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TRJsm6J2FQI/AAAAAAAABdk/bEyrPi0R8L0/s72-c/choinka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6324091884802494410</id><published>2010-12-20T13:38:00.000-08:00</published><updated>2010-12-20T13:38:33.846-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rum'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Trufle czekoladowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomarańcze, o których pisaliśmy ostatnio są naprawdę wymagające. Dlatego dzisiaj przedstawiamy Wam przepis na coś prostszego, a równie efektownego. Własnoręcznie zrobione trufelki nie równają się z tymi kupionymi - są nieco nierówne, czasami niesfornie odmawiają równego "obtoczenia się" się w kakao czy innej posypce, ale podane w papilotkach wyglądają niesamowicie elegancko. Praca przy nich jest samą przyjemnością - najpierw 3 minuty mieszania, a potem zabawa jak w przedszkolu, bo trufle pod wpływem ciepła rąk delikatnie się topią. Toczymy kulki z masy, żeby potem wrzucić je do miseczek z różnymi posypkami. W tym roku zdecydowaliśmy się na tradycyjne kakao, prażone i siekane migdały, a także fioletowy cukier, który znaleźliśmy w &lt;a href="http://www.wypiekarnia.pl/"&gt;tym sklepie internetowym&lt;/a&gt;. Do trufli dodaliśmy alkohol w ilości nieco większej niż podana jest w &lt;a href="http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/2,87561,,Trufle_czekoladowe,,-18288626,9495.html"&gt;przepisie&lt;/a&gt; z którego korzystaliśmy. Dzięki temu czekoladki są delikatniejsze i cudownie się rozpływają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TQ_MDPcIcPI/AAAAAAAABc4/my2VAMIhrvg/s1600/trufelki+fioletowe.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TQ_MDPcIcPI/AAAAAAAABc4/my2VAMIhrvg/s400/trufelki+fioletowe.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze edukacyjna historyjka. Wykazując się zupełną ignorancją i zbytnią pewnością siebie w sprawach kulinarnych, przepis przeczytaliśmy pobieżnie zwracając uwagę jedynie na proporcje składników. Czekoladę rozpuściliśmy w kąpieli wodnej (niepotrzebnie!!!), dodaliśmy do niej wrzącą śmietankę, masło i... czekolada się nam zwarzyła. Mieszając składniki do uzyskania jednolitej masy (która z każdą chwilą coraz bardziej się rozwarstwiała) czuliśmy wzbierającą falę wściekłości. Ponieważ z natury jesteśmy uparci, stwierdziliśmy, że w najgorszym wypadku zbierzemy ten tłuszcz z zastygniętej masy niczym oka z rosołu. Wlaliśmy jednak do środka alkohol i - stał się cud. Nasz rum pomógł masie wchłonąć cały tłuszcz i nadzieje na trufle odżyły. Tak, nie uważaliśmy na lekcjach chemii, ale teraz już będziemy wiedzieli co zrobić, jak się nam zwarzy czekolada.&lt;br /&gt;Tą wstydliwą historią kończymy dzisiejszy wpis życząc nam wszystkim dużo cierpliwości w czytaniu przepisów do końca i ze zrozumieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TQ_L-lD_m-I/AAAAAAAABc0/4RzzrfazN20/s1600/P1020945.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TQ_L-lD_m-I/AAAAAAAABc0/4RzzrfazN20/s400/P1020945.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 1 godzina&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 1 noc&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;230 g gorzkiej czekolady (użyliśmy Wedla)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;180 ml śmietanki kremówki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;30 g masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 łyżki rumu lub nalewki owocowej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7 łyżek przesianego kakao, posiekanych orzechów lub kolorowego cukru itp.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekoladę łamiemy na kawałki i wrzucamy do miseczki. Śmietankę zagotowujemy i wlewamy do miseczki z czekoladą, dodajemy masło i mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Kiedy masa będzie robiła się gładka, dodajemy alkohol i mieszamy. Czekamy aż masa wystygnie, a potem wstawiamy ją na noc do lodówki. My masę podzieliliśmy na dwie części i do jednej wlaliśmy rum, a do drugiej nalewkę malinowo-wiśniową. Zastygniętą masę wyjmujemy z lodówki i formujemy trufle. My najpierw łyżeczką nabieraliśmy masę, a potem "toczyliśmy" z niej dłońmi kulki, które następnie obtaczaliśmy w przesianym kakao albo w posiekanych i prażonych migdałach albo w fioletowym cukrze. Oczywiście, ile posypek - tyle różnych gatunków trufli. Gotowe trufle wkładaliśmy do papilotek i przechowywaliśmy w lodówce.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6324091884802494410?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6324091884802494410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6324091884802494410&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6324091884802494410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6324091884802494410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/trufle-czekoladowe.html' title='Trufle czekoladowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TQ_MDPcIcPI/AAAAAAAABc4/my2VAMIhrvg/s72-c/trufelki+fioletowe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-5456837247160705583</id><published>2010-12-19T09:28:00.000-08:00</published><updated>2010-12-19T09:28:18.156-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomarańcza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Kandyzowane pomarańcze  w czekoladzie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Pomysł na robienie własnych czekoladowych słodyczy wniósł do naszego gospodarstwa domowego A. - chyba po lekturze artykułu w &lt;i&gt;Kuchni&lt;/i&gt; sprzed trzech lat, gdzie opisana była manufaktura czekoladek i podane były przepisy na proste domowe trufle i pralinki. W robieniu własnych czekoladek jest jakaś magia - są takie małe, a wymagają tak dużo pracy, cierpliwości i precyzji. Tym większa satysfakcja, kiedy uda się skomponować z nich pierwszą własną bombonierkę... W sklepach internetowych można kupić specjalne silikonowe foremki do pralinek i akcesoria do podgrzewania i temperowania czekolady. Ale zanim zdecydujecie się na pełen profesjonalizm, można spróbować swoich sił w czymś, co nie wymaga specjalnych akcesoriów. My zaczęliśmy od kandyzowanych pomarańczy w czekoladzie. I okazały się rewelacyjne. Wielokrotnie je powtarzaliśmy - zna je duża część naszych przyjaciół i rodziny. Są świetnym prezentem, bo oprócz tego że smakują po prostu rewelacyjnie, ma się to miłe poczucie, że ofiarowuje się komuś swój cenny czas spędzony na zrobieniu tego smakołyku. Jest w nich coś luksusowego, może coś intensywnego w smaku, co skłania do jedzenia ich powoli i oszczędnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A propos oszczędności - podpatrzyliśmy takie pomarańcze dwa lata temu na targu w Barcelonie - jeden plaster sprzedawano tam za 1 euro... Nie musimy chyba pisać, że zrobienie ich w domu jest wielokrotnie tańsze... A. w ramach eksperymentowania próbował też zastąpić pomarańcze innymi cytrusami. Cytryny i limonki są niestety gorzkawe (choć być może to kwestia wybrania właściwego gatunku), bardzo dobrze wypada kumkwat (o ile uda się Wam go dostać). Ale pomarańczy nic nie przebije!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;W tym roku nasza domowa fabryka czekoladowych słodyczy wypuściła pomarańcze w czekoladzie i trufle - na te drugie przepis podamy wkrótce.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="300" n4="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TQzma31_vrI/AAAAAAAABcw/fpyjrEsS5MQ/s400/pomarancze.JPG" width="400" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; łącznie 2 dni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 kg niewielkich pomarańczy&lt;br /&gt;3/4 kg cukru&lt;br /&gt;2 tabliczki gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dużym garnku przygotowujemy syrop do kandyzowania: 3/4 kg cukru mieszamy z ok. 1,5 l wody. Proporcje są oczywiście orientacyjne - być może potrzeba będzie dolać więcej wody lub dosypać więcej cukru - najważniejsze żeby wszystkie plastry pomarańczy były przykryte syropem. My zwykle trzymamy się tej proporcji: dwa razy więcej wody niż cukru - czyli 1:2. Syrop niech się zagotuje, w tym czasie można zająć się pomarańczami. Należy je dokładnie wyszorować, dodatkowo można sparzyć je wrzątkiem, następnie - pokroić na plastry o grubości ok. 5 mm (ze skórką, oczywiście). Do krojenia polecamy noże z ząbkami (np. do pieczywa, do pomidorów itp.) - lepiej radzą sobie ze skórką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pokrojone plastry wrzucamy do syropu i gotujemy na bardzo wolnym ogniu około 1,5 godziny. Znowu trudno jest podać dokładny czas - biała skórka pomarańczy (albedo) powinna być szklista. W trakcie gotowania co jakiś czas warto pomarańcze delikatnie poprzewracać, żeby równomiernie się ugotowały i nasyciły cukrem. Gdyby woda mocno odparowała, można jej dolać w trakcie gotowania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ugotowane pomarańcze wyciągamy i kładziemy jedna przy drugiej na blaszce wysłanej papierem do pieczenia. Blaszkę (lub nawet dwie) z pomarańczami trzeba będzie teraz wstawić do piekarnika nastawionego na ok. 100 stopni, najlepiej z włączonym termoobiegiem. Jeśli Wasz piekarnik pracuje w wyższych temperaturach, trzeba będzie bardziej pilnować suszenia, żeby nie zamieniło się w karmelizowanie. W wyższych temperaturach środki pomarańczy mogą zbrązowieć i zrobić się gorzkie. Suszymy pomarańcze po obu stronach aż przestaną być wilgotne przy dotknięciu - nam to zajmuje nawet niecałą godzinę - i odstawiamy do całkowitego wystygnięcia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za czekoladową skorupkę najlepiej zabrać się następnego dnia. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i zanurzamy w niej do połowy każdy plaster pomarańczy. Odkładamy na papier do pieczenia - do zastygnięcia. Uwaga: po zanurzeniu plastra warto poczekać aż nadmiar czekolady spłynie z powrotem do naczynia. Najlepiej byłoby gdyby czekolada była &lt;a href="http://fabrykaprzepisow.pl/temperowanie-czekolady/"&gt;stemperowana&lt;/a&gt;, ale jest to zadanie dla cierpliwych profesjonalistów. My raczej tego nie robimy - dlatego czekoladowe skorupki robią się matowe po zastygnięciu. Ale nam to jakoś nie przeszkadza. Pomarańcze w czekoladzie są po prostu niezrównane w smaku!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-5456837247160705583?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/5456837247160705583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=5456837247160705583&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5456837247160705583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5456837247160705583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/kandyzowane-pomarancze-w-czekoladzie.html' title='Kandyzowane pomarańcze  w czekoladzie'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TQzma31_vrI/AAAAAAAABcw/fpyjrEsS5MQ/s72-c/pomarancze.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-4461007879678286958</id><published>2010-12-18T07:22:00.000-08:00</published><updated>2010-12-18T07:22:12.967-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='parmezan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mozzarella'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cukinia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ricotta'/><title type='text'>Galette z cukinią</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo bardzo dawno nie publikowaliśmy żadnego przepisu. Nie znaczy to, że zarzuciliśmy wszelkie aktywności gastronomiczne. Wręcz przeciwnie! Przygotowania do&amp;nbsp; Świąt trwają pełną parą - pracujmy intensywnie, robimy zdjęcia, ale późno w nocy (kiedy kończymy) nie mamy już siły napisać blogowego posta. Ale wracamy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zanim świąteczne potrawy zakrólują na naszym blogu, zanim wyjadą na świąteczny stół, jesteśmy zmuszeni zaspakajać głód tymi bardziej konwencjonalnymi. Jedną z nich jest galette z przepisu znalezionego na&amp;nbsp;&lt;a href="http://smittenkitchen.com/2010/06/zucchini-and-ricotta-galette/"&gt;Smitten Kitchen&lt;/a&gt;. Spód przypomina bardzo ciasto francuskie - też się rozwarstwia i zawiera nieprzyzwoitą ilość masła. Jego przygotowanie nie powinno sprawić trudności naszym zahartowanym polskim mrozem rękom, zwłaszcza zimą - wszystkie składniki są lodowate. Na szczęście, efekt końcowy rekompensuje całe poświęcenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TQzPhQxmwkI/AAAAAAAABcY/cpI_Fc-RU0A/s1600/P1020923.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TQzPhQxmwkI/AAAAAAAABcY/cpI_Fc-RU0A/s640/P1020923.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;1 godzina&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;30-40 minut&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 1/4 szklanki mąki&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;100 g zimnego masła&lt;br /&gt;1/4 szklanki kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;2 łyżeczki soku z cytryny&lt;br /&gt;1/4 szklanki lodowatej wody&lt;br /&gt;1 duża lub 2 małe cukinie&lt;br /&gt;2 łyżeczki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;1/2 szklanki ricotty&lt;br /&gt;1/2 szklanki parmezanu&lt;br /&gt;1/4 szklanki mozarelli&lt;br /&gt;1 łyżka liści świeżej bazylii (użyliśmy suszonej)&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąkę wkładamy do zamrażarki na pół godziny. Masło siekamy i posiekane wstawiamy jeszcze raz do lodówki, żeby się ochłodziło. Wodę wstawiamy do zamrażalnika na 20 minut (mogą w niej być kryształki lodu). Przygotowujemy spód. Mąkę i sól mieszamy, dodajemy masło i mieszamy za pomocą robota kuchennego do momentu, kiedy masa nie będzie grudkowata. W małej miseczce mieszamy sok z cytryny, śmietanę i wodę, a następnie dodajemy do masy mączno-jajecznej. Ręką lub łyżką mieszamy bardzo szybko wszystkie składniki, aż masa składać się będzie z wielkich grudek. Zbieramy te grudki, zawijamy w folią spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę. Ciasta nie wolno mieszać zbyt długo i go nagrzewać, ponieważ zrobi się gliniaste.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy nadzienie. Cukinię myjemy dokładnie i całą (ze skórką) kroimy w plastry grubości 3 mm. Układamy je na ręczniku papierowym i posypujemy 1/2 łyżeczki soli. W ten sposób cukinia puści sok, który wchłonie ręcznik. Po 15 minutach przewracamy plasterki na drugą stronę i czekamy kolejny kwadrans. Mozzarellę kroimy bardzo drobno i mieszamy z ricottą, startym parmezanem, łyżeczką oliwy z oliwek i wyciśniętym ząbkiem czosnku. Doprawiamy solą i pieprzem (dodaliśmy po 1/2 łyżeczki).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Na papierze do pieczenia wałkujemy ciasto tak, by otrzymać okrąg o średnicy 30 cm. My na papierze ołówkiem odrysowaliśmy kółko i staraliśmy się wałkować tak, by ciasto wypełniło okrąg. Ciasto smarujemy masą serową zostawiając 5 cm wolnego brzegu wokół zewnętrznej krawędzi. Zaczynając od zewnętrznej krawędzi, układamy plastry cukinii dookoła tak, by przypominały francuskie tarty (na stronie Smitten Kitchen jest dokładna instrukcja obrazkowa). Polewamy pozostałą łyżeczką oliwy z oliwek. Ciasto zawijamy do środka zakładając na siebie brzegi tak, by było równo. Ciasto smarujemy żółtkiem roztrzepanym z 1 łyżeczką wody. Galette wstawiamy do piekarnika na 30-40 minut. Ciasto ma być złote. Wyjmujemy z piekarnika, obsypujemy bazylią, czekamy 5 minut, kroimy i delektujemy się cudownym smakiem serów, czosnku i cukinii. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-4461007879678286958?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/4461007879678286958/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=4461007879678286958&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/4461007879678286958'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/4461007879678286958'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/galette-z-cukinia.html' title='Galette z cukinią'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TQzPhQxmwkI/AAAAAAAABcY/cpI_Fc-RU0A/s72-c/P1020923.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-618671372616721087</id><published>2010-12-09T00:31:00.000-08:00</published><updated>2010-12-09T00:34:56.238-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Tarta czekoladowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to dobiliśmy do setki! Nasz setny post! Cieszymy się, że nam towarzyszycie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza przyjaciółka przywiozła nam z Australii książeczkę &lt;i&gt;Delicious Desserts by The Australian Women's Weekly&lt;/i&gt;. Okazuje się, że w magazynie dla australijskich gospodyń - mimo że to prawie antypody - promuje się smaki znane, europejskie, wymagające kosmopolitycznych, wszędzie dostępnych składników. Jednym z koronnych przepisów w naszej nowej książeczce jest właśnie ta tarta czekoladowa. Przepis jest długi i może skutecznie zniechęcać, ale&amp;nbsp; przygotowanie tarty naprawdę nie jest trudne. Jest za to czasochłonne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TP_-2B13ksI/AAAAAAAABcQ/u7bUWcySl4E/s1600/tarta2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TP_-2B13ksI/AAAAAAAABcQ/u7bUWcySl4E/s400/tarta2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka uwag do samego przepisu. Jak pewnie zauważyliście jest w nim mnóstwo masła. Pewnie dlatego boczki tarty trochę nam opadły. Na szczęście, opadły dokładnie na taką wysokość, by były równe z czekoladowym nadzieniem. Sama masa czekoladowa też jest bardzo maślana. Wydaje się nam więc, że można eksperymentować ze zmniejszaniem ilości masła jeśli ktoś się obawia o nadmierną kaloryczność.&lt;br /&gt;Poza tym, zaraz po wyjęciu z lodówki tarta jest twarda dlatego należy ją przed podaniem z tej lodówki wyjąć na co najmniej godzinę. Choć i tak nie będzie delikatna tylko zwarta. Czekoladowe nadzienie nie jest słodkie, ale skutecznie obciążające - dlatego ta tarta spokojnie zaspokoi "głód deserowy" 10-12 osób, a nie jak sugeruje przepis - dla 8. Do masy czekoladowej dodaliśmy świeżo startą skórkę pomarańczową i był to strzał w dziesiątkę, ponieważ skórka nadała jej aromatu. Gdybyśmy mieli likier pomarańczowy, dodalibyśmy kilka łyżek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tarta jest bardzo ładna, wygląda apetycznie, jest smaczna i bardzo bardzo bardzo kaloryczna. Pewnie dlatego kusi... A z przepisów na pewno będziemy korzystać, bo ostatnio sernik z masłem orzechowym śni się M. po nocach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TP__Sh3OWfI/AAAAAAAABcU/zhqDvWDS-CA/s1600/tarta+czekoladowa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TP__Sh3OWfI/AAAAAAAABcU/zhqDvWDS-CA/s400/tarta+czekoladowa.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 60 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; co najmniej 2 godziny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;225 g mąki pszennej&lt;br /&gt;165 g cukru pudru&lt;br /&gt;340 g zimnego masła&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;2 żółtka &lt;br /&gt;1/2 tabliczki białej czekolady&lt;br /&gt;250 g czekolady gorzkiej&lt;br /&gt;skórka otarta z jednej pomarańczy &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczynamy od przygotowania spodu tarty. 140 g masła siekamy razem z mąką i 110 g cukru, żeby utworzyły okruchy. Dodajemy jedno całe jajko i wyrabiamy ciasto, aż będzie gładkie i jednolite. Przykrywamy je folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 minut. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po upływie tego czasu, ciasto wkładamy między dwa kawałki papieru do pieczenia i wałkujemy. Mamy otrzymać z niego placek wystarczający do wyłożenia blaszki. Teraz najtrudniejsza część (tzn. my mieliśmy pewne trudności z tym.). Ciasto wkładamy do foremki delikatnie odrywając papier (my musieliśmy mu pomagać się odkleić, a potem palcami przyklejać oderwane części), dobrze dociskamy boki, dno wielokrotnie nakłuwamy widelcem i wkładamy do lodówki na kolejne 30 minut. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy masę czekoladową. Czekoladę siekamy na kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej razem z 200 g masła. Studzimy, aż masa osiągnie temperaturę w której palec włożony do środka wyjdzie z&amp;nbsp; niej cały, zdrowy,&amp;nbsp; maślano-czekoladowy. Do garnka wlewamy nieco wody, na nim stawiamy miskę tak, żeby gotująca się woda nie dotykała dna i ubijamy dwa całe jajka z dwoma żółtkami i 55g cukru. Przepis mówi, żeby to robić albo przez kwadrans albo do momentu, kiedy masa będzie puszysta. A. ubijał masę 5 minut. Do masy dodajemy ostudzoną masę czekoladowo-maślaną i delikatnie mieszamy. Dodajemy startą skórkę pomarańczową.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z lodówki wyjmujemy naszą formę, przykrywamy papierem do pieczenia i obciążamy grochem (nie obciążaliśmy, bo mocno nakłuliśmy ciasto, a piekarnik góry i tak nie piecze...). Pieczemy przez 10 minut po czym delikatnie zdejmujemy groch i papier i dopiekamy kolejne 5 minut. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy 10 minut.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Temperaturę piekarnika redukujemy do 180 stopni.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na ostudzony spód wylewamy masę czekoladową. Wstawiamy do piekarnika na 10 minut. Wyjmujemy, studzimy, wstawiamy do lodówki na minimum godzinę. Potem wyjmujemy i dekorujemy albo sypkim kakao (1 łyżeczka) albo białą czekoladą rozpuszczoną w kąpieli wodnej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-618671372616721087?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/618671372616721087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=618671372616721087&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/618671372616721087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/618671372616721087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/tarta-czekoladowa.html' title='Tarta czekoladowa'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TP_-2B13ksI/AAAAAAAABcQ/u7bUWcySl4E/s72-c/tarta2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-8517348147121925872</id><published>2010-12-06T12:32:00.000-08:00</published><updated>2010-12-06T12:32:48.586-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mleko kokosowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmietanka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Kokosowa panna cotta</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/panna-cotta.html"&gt;Panna cotta&lt;/a&gt; już gościła na naszym blogu. Tym razem jest to wariacja na jej temat, ponieważ część śmietanki zastąpiliśmy mlekiem kokosowym. Dzięki niemu deser nabrał zupełnie innego smaku, był delikatniejszy i mniej zwarty. Jest to dobry pomysł na urozmaicenie tego prostego deseru. Lepiej wybrać normalne, gęstsze mleko kokosowe - a nie mleko light. Tę panna cottę podawaliśmy z musem z pomarańczy i persymony, ale można też podawać ją bez żadnych dodatków. Jeśli koniecznie chcecie ją urozmaicić bardziej, spróbujcie zblendować Wasze ulubione owoce. Do białego koloru pasują wszystkie kolory owoców... Niezależnie od tego, jakich użyjecie, na pewno będzie pyszne. W końcu jako dzieci wszyscy uwielbialiśmy musy owocowe!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFgcCr_OFI/AAAAAAAABZs/e7g6y0yecfQ/s1600/kokosowa+panna+cotta.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFgcCr_OFI/AAAAAAAABZs/e7g6y0yecfQ/s640/kokosowa+panna+cotta.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; minimum 3 godziny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;100 ml śmietanki 30% lub 36%&lt;br /&gt;200 ml mleczka kokosowego&lt;br /&gt;100 ml mleka&lt;br /&gt;70 g cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki żelatyny&lt;br /&gt;1/2 szklanki wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żelatynę wsypujemy do kubka z wodą i  dokładnie rozpuszczamy. Odstawiamy. Przygotowujemy dwa rondelki. W  jednym doprowadzamy do wrzenia śmietankę i mleko kokosowe, a w drugim mleko z cukrem. W  trakcie podgrzewania mleka należy je mieszać, żeby nam się nie  przypaliło. Zagotowane śmietankę z mlekiem kokosowym i mleko łączymy z żelatyną. Mieszamy energicznie przez około minutę po to, żeby  żelatyna się dobrze rozpuściła. Studzimy i jeszcze ciepły płyn wlewamy  do salaterek lub lampek do wina. Wstawiamy do lodówki, żeby deser stężał.  Przed podaniem sugerujemy  wyjęcie go na kilka minut z lodówki, żeby panna cotta się delikatnie ogrzała i  nabrała delikatności.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-8517348147121925872?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/8517348147121925872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=8517348147121925872&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8517348147121925872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/8517348147121925872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/kokosowa-panna-cotta.html' title='Kokosowa panna cotta'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFgcCr_OFI/AAAAAAAABZs/e7g6y0yecfQ/s72-c/kokosowa+panna+cotta.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7647954857468123986</id><published>2010-12-05T01:34:00.000-08:00</published><updated>2010-12-05T01:42:10.246-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='migdały'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmietanka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Bardzo czekoladowe wafle z migdałami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co zrobić, kiedy w zimowe śnieżne popołudnie uczymy się i czujemy, że nasz mózg potrzebuje czegoś słodkiego? I że tym słodkim czymś muszą być wafelki? Można pójść do sklepu i je kupić, ale można też w myśl zasady "zrób to sam", pójść do sklepu po składniki, wrócić i zabrać się do roboty. To nic, że jest mróz, że każdy normalny człowiek zostałby w domu. Jednocześnie, odracza się moment ich konsumpcji, co każdy normalny człowiek nazwałby masochizmem, ale czego nie robi się dla czekoladowych wafelków i kawy z pianką. Masą można przełożyć oczywiście duże, standardowe wafle. My wybraliśmy te mniejsze ze względu na ich walory estetyczne :) są&amp;nbsp; po prostu bardzo ładne, szczególnie obtoczone migdałami. Polecamy dodanie do masy wiśniówki, likieru &lt;i&gt;Cointreau&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;lub rumu. Wtedy wafelki będą miały delikatny owocowy finisz, czy - jak kto woli - posmak.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPtTuzTO5pI/AAAAAAAABbQ/E89AVBhzh3E/s1600/wafle+2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPtTuzTO5pI/AAAAAAAABbQ/E89AVBhzh3E/s400/wafle+2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A propos finiszu... Dla rozweselenia czytających - cytat z pana Łukasza Klesyka. Pan Klesyk co miesiąc w &lt;i&gt;Kuchni&lt;/i&gt; recenzuje alkohole. Wczoraj przyszedł do nas nowy grudniowy numer. Tym razem w "Ocenie subiektywnej" padło na pewien koniak o smaku gruszkowym:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Gruszkówka na koniaku. Przykład tego, co szacowny wytwórca potrafi wyprawiać, żeby wyjść poza niszowy rynek. W nosie wielka chemiczna grucha, usta sponsorowane przez cukrownię. Smak wżera się w język i trwa na nim 100 lat. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamy nadzieję, że ktoś, kto przygotowuje nasze desery nigdy nie żałuje, że wżerający się smak trwa na jego języku sto lat. Dobrej niedzieli! &lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPtT4S4sdUI/AAAAAAAABbU/-9ObdGt6iEU/s1600/wafle.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPtT4S4sdUI/AAAAAAAABbU/-9ObdGt6iEU/s640/wafle.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 1 godzina&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; minimum 1 godzina&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 opakowanie małych okrągłych wafli&lt;br /&gt;200 g gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;100 ml śmietanki 30% lub 36%&lt;br /&gt;1 łyżeczka masła&lt;br /&gt;4 łyżki cukru pudru&lt;br /&gt;1 łyżka wiśniówki&lt;br /&gt;100 g płatków migdałowych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Płatki migdałowe siekamy i prażymy na patelni do momentu w którym poczujemy ich aromat. Zdejmujemy patelnię z ognia pozostawiając na niej migdały.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekoladę łamiemy na kawałki i wrzucamy do miseczki razem z cukrem pudrem. Śmietankę zagotowujemy (musimy ją zagotować, w przeciwnym razie czekolada się nie rozpuści, a masa nie zastygnie). Gorącą śmietanką zalewamy zawartość miseczki i energicznie mieszamy do połączenia składników. Dodajemy masło i wiśniówkę, mieszamy do rozpuszczenia. Przez chwilę studzimy masę (musi być ciepła, a nie gorąca).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wafle smarujemy masą i posmarowane bardzo szybko obtaczamy w prażonych migdałach. Po wykorzystaniu wszystkich składników wafle układamy na blacie, przykrywamy deską i obciążamy. Po minimum godzinie uwalniamy je i konsumujemy. Najlepiej jednak wstawić je do lodówki na kilka godzin i dopiero wtedy jeść. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7647954857468123986?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7647954857468123986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7647954857468123986&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7647954857468123986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7647954857468123986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/bardzo-czekoladowe-wafle-z-migdaami.html' title='Bardzo czekoladowe wafle z migdałami'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPtTuzTO5pI/AAAAAAAABbQ/E89AVBhzh3E/s72-c/wafle+2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-5349968071935530858</id><published>2010-12-04T02:40:00.000-08:00</published><updated>2010-12-04T02:40:24.079-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Czekoladowe muffiny z twarogiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejna odsłona muffinków. Tym razem babeczki wyglądają jak łaciate krowy - czekoladowe ciasto, a na nim łaty z sera. Przestrzegamy przed nadmiernym mieszaniem masy muffinkowej - naprawdę robi się twarda. Jeśli chodzi o ser, używaliśmy sera do serników Dr.Oetkera, ale do tego celu jest on zbyt rzadki i muffiny piekły się dłużej niż zwykle. Jeśli więc macie do niego dostęp, kupujcie twaróg Piątnicy - ma idealną konsystencję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z podanej porcji wychodzi 20 małych muffinów.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPfX_hLNOoI/AAAAAAAABa4/I4HXqm2Q7vA/s1600/P1020879.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPfX_hLNOoI/AAAAAAAABa4/I4HXqm2Q7vA/s400/P1020879.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="goog_842304737"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_842304738"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 25 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 3/4 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1/4 szklanki kakao&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 szklanka mleka&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1/2 szklanki oleju&lt;br /&gt;200 g sera twarogowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Blaszkę do muffinów wyłożyć papilotkami, a piekarnik nagrzać do temperatury 170 stopni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ser mieszamy z 1/4 szklanki cukru i jednym żółtkiem. Białko wyląduje w masie czekoladowej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąkę, kakao, 1/2 szklanki cukru, proszek do pieczenia i sól mieszamy w jednej misce. W drugiej miseczce mieszamy mleko, jedno jajko, jedno białko i olej. Teraz delikatnie łączymy zawartość obydwu naczyń, ale tylko do momentu połączenia składników. Teraz wypełniamy blaszkę masą czekoladową i twarogiem. My najpierw dawaliśmy łyżkę masy czekoladowej, łyżeczkę twarogu i znowu masę czekoladową, ale tylko do 3/4 wysokości babeczek. Nasza obserwacja jest taka: lepiej, żeby na górze wylądowała masa czekoladowa, bo wtedy babeczka urośnie. Po napełnieniu wszystkich papilotek, blaszkę wstawiamy do piekarnika i pieczemy 25 minut. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-5349968071935530858?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/5349968071935530858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=5349968071935530858&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5349968071935530858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5349968071935530858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/czekoladowe-muffiny-z-twarogiem.html' title='Czekoladowe muffiny z twarogiem'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPfX_hLNOoI/AAAAAAAABa4/I4HXqm2Q7vA/s72-c/P1020879.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1252998812907155560</id><published>2010-12-02T14:11:00.000-08:00</published><updated>2010-12-02T14:11:37.551-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaron'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Macaroni and Cheese</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejna odsłona American Journey. Dzisiaj przystanek Mac and Cheese, czyli kolejny klasyk. Nie, nie jest to gotowa wersja z pudełka zrobiona w jednej z fabryk Krafta tylko domowy makaron z serem z przepisu &lt;a href="http://www.marthastewart.com/portal/site/mslo/menuitem.fc77a0dbc44dd1611e3bf410b5900aa0/?vgnextoid=6de461876e70f010VgnVCM1000003d370a0aRCRD&amp;amp;vgnextfmt=default&amp;amp;backto=true&amp;amp;backtourl=%2Fphotogallery%2Fmacaroni-and-cheese#slide_2"&gt;Marty Stewart&lt;/a&gt;. Najważniejszy w tym daniu jest oczywiście ser. Nie warto więc na nim oszczędzać i zastępować cheddara i gruyere tanimi substytutami, bo bardzo zaszkodzimy daniu. Używaliśmy makaronu firmy Primo Gusto w kształcie malutkich kolanek. Makaron należy przed pieczeniem gotować 3 minuty krócej niż sugeruje producent - makaron al dente podczas pieczenia zmięknie, a ten miękki zacznie się rozpadać. Zredukowaliśmy składniki o połowę i otrzymaliśmy całe naczynie żaroodporne makaronu - to mniej więcej osiem porcji, bo makaron z serem jest bardzo sycący. Można go podgrzewać w piekarniku lub mikrofalówce. Jeśli dbacie o linię, to danie zdecydowanie jest dla Was - mąka, masło, ser... czyli wszystko, czego na diecie jeść nie wolno.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPfX02JNaLI/AAAAAAAABa0/iMbPqFUSqlA/s1600/P1020876.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPfX02JNaLI/AAAAAAAABa0/iMbPqFUSqlA/s400/P1020876.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;45 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;4 łyżki masła&lt;br /&gt;3 kromki pieczywa tostowego&lt;br /&gt;2 3/4 szklanki mleka&lt;br /&gt;1/4 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki czarnego pieprzu&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki pieprzu cayenne&lt;br /&gt;25 dkg sera cheddar&lt;br /&gt;10 dkg sera Gruyere&lt;br /&gt;1 opakowanie makaronu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Naczynie żaroodporne smarujemy masłem. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170 stopni.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chleb pozbawiamy skórki i kroimy w kostke o boku 1/2 cm. W rondelku rozpuszczamy jedną łyżkę masła, rozpuszczonym masłem polewamy kosteczki chleba i dokładnie mieszamy. Oba gatunki sera ścieramy na tarce. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mleko podgrzewamy. W osobnym garnku rozpuszczamy pozostałe 3 łyżki masła, do rozpuszczonego masła dodajemy mąkę i nie przestając mieszać podsmażamy przez minutę. Do powstałej masy bardzo wolno dolewamy gorące mleko mieszając cały czas. Mieszamy i podgrzewamy, aż masa zgęstnieje, a na jej powierzchni pojawią się bąbelki. Zestawiamy z ognia, dodajemy przyprawy i sery, mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Odstawiamy i zabieramy się za makaron.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Makaron gotujemy w osolonej wodzie 3 minuty krócej niż sugeruje producent. Brzegi makaronu muszą być ugotowane, a środek pozostać surowy. Makaron odcedzamy, przelewamy zimną wodą i dodajemy do masy serowej. Dokładnie mieszamy i wlewamy masę makaronowo-serową do naczynia żaroodpornego. Posypujemy chlebem, wstawiamy do piekarnika na 30 minut. W pieczeniu grzanki powinny nabrać złotego koloru. Wyjmujemy z piekarnika, odstawiamy na 5 minut i podajemy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Enjoy!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1252998812907155560?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1252998812907155560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1252998812907155560&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1252998812907155560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1252998812907155560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/macaroni-and-cheese.html' title='Macaroni and Cheese'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPfX02JNaLI/AAAAAAAABa0/iMbPqFUSqlA/s72-c/P1020876.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7805391639778283004</id><published>2010-12-01T02:16:00.000-08:00</published><updated>2010-12-01T02:16:01.022-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Drożdżówki z serem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drożdżówki z serem chodziły za M. od dłuższego czasu. Kiedyś kupiła jedną w pobliskiej piekarni, ale sztuczny aromat waniliowy skutecznie ją powstrzymał przed kolejnymi nieudanymi zakupami. Dzisiaj znowu sobie o nich przypomniała, więc zaczęła szukać przepisu. Znalazła &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/05/Drozdzowki-z-serem-przepis-II.html"&gt;jeden bardzo kuszący&lt;/a&gt;, ale wtedy przypomniała sobie, że mąki wystarczy jej na pół porcji. Osiem drożdżówek (bo tyle wyszło) zdecydowanie wystarczy. Używała sera do sernika Dr. Oetkera. Taki ser wymaga mniej pracy i jest delikatniejszy niż twaróg. Właśnie dlatego te drożdżówki wydają się szlachetniejsze niż takie kupowane w piekarni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednocześnie M. uświadomiła sobie drożdżówkową różnicę kulturową między Białymstokiem a Warszawą. Otóż w Białymstoku drożdżówka to ciasto drożdżowe, takie duże - i nic więcej. Małe bułeczki drożdżowe ze słodkim nadzieniem to po prostu bułki słodkie. Mamy bułki słodkie z dżemem, makiem, serem. Jeśli więc będziecie w białostockim sklepie i poprosicie o drożdżówkę, nie zdziwcie się, kiedy Pani poda solidny kawał drożdżowego placka. &lt;/div&gt;.&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPYE9zB45EI/AAAAAAAABak/mJ1stFI4cVM/s1600/drozdzowki+z+serem.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPYE9zB45EI/AAAAAAAABak/mJ1stFI4cVM/s640/drozdzowki+z+serem.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;25 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; 1 1/2 godziny&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;20 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;250 g mąki pszennej&lt;br /&gt;7 g drożdży suchych&lt;br /&gt;10 g miodu&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;125 ml mleka&lt;br /&gt;35 g miękkiego masła &lt;br /&gt;1/8 łyżeczki soli&lt;br /&gt;200 g sera twarogowego&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;1/4 szklanki cukru pudru&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru waniliowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąkę, drożdże, sól mieszamy. Mleko podgrzewamy tak, żeby można było włożyć do niego palec i się nie poparzyć. Mleko, miód, jedno jajko ubijamy. Do sypkich składników dodajemy masło i składniki płynne. Zagniatamy ciasto do momentu, aż będzie elastyczne. Nam zajęło to 10 minut. Przekładamy do miseczki wysmarowanej olejem, przewracamy ciasto na drugą stronę tak, żeby całe było pokryte olejem, przykrywamy czystą ściereczką. Odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Wyrośnięte ciasto uderzamy pięścią i dzielimy na 8 równych części. Z każdej części formujemy kuleczkę. Wszystkie kuleczki kładziemy na blaszce zostawiając między nimi odstępy. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na 20 minut. W tym czasie przygotowujemy masę serową ucierając ser, cukier puder, żółtko i cukier waniliowy na jednolitą masę. W wyrośniętych bułeczkach robimy spory dołek za pomocą szklanki, tzn. przykładamy szklankę na środek kulki, dobrze dociskamy uważając, żeby nie przerwać ciasta. Powstałe w ten sposób wgłębienie wypełniamy serem. Pozostałe jajko roztrzepujemy i smarujemy nim brzegi bułeczek. Bułeczki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 20 minut. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7805391639778283004?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7805391639778283004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7805391639778283004&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7805391639778283004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7805391639778283004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/12/drozdzowki-z-serem.html' title='Drożdżówki z serem'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPYE9zB45EI/AAAAAAAABak/mJ1stFI4cVM/s72-c/drozdzowki+z+serem.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7138058180424441207</id><published>2010-11-30T13:12:00.000-08:00</published><updated>2011-01-09T11:40:05.683-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierniczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciastka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cynamon'/><title type='text'>Pierniczki na choinkę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. uwielbia Święta Bożego Narodzenia! Z tego powodu nie przestaje słuchać kolęd, zadręcza wszystkich opowieściami o prezentach, szuka i zapisuje przepisy na pierniki, makowce, serniki. Wszystko w ramach przygotowań świątecznych. W naszym domu wiszą już świąteczne dekoracje: czerwony łańcuch, bombki, stroik ze świeczkami adwentowymi... Tylko centra handlowe nas wyprzedziły ;) [ostatnie zdanie jest złośliwym komentarzem A.]&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj M. na stronie &lt;a href="http://www.deliciousmagazine.co.uk/recipes/nigellas-edible-christmas-tree-decorations"&gt;Delicious Magazine &lt;/a&gt;znalazła przepis Nigelli na jadalne ozdoby choinkowe. Ponieważ sama nigdy nie robiła pierniczków, poprosiła o pomoc w wykrawaniu przyjaciółkę. We dwie zmieniły przepis stosownie do swoich wyobrażeń o pierniczkach i zaczęły wycinać z ciasta traktorki, lokomotywy, koniki, gwizdki, gitary i inne kształty. Pierwsza blaszka nam się nieco przypiekła, ale dwie kolejne miały odpowiednie kolory. A. stwierdził, że ciasto było co najmniej dwa razy za grube jak na pierniczki, które zna. Zdaniem kobiet były idealne! Były tak idealne, że zamiast dekorować je lukrem, pochłonęłyśmy połowę. A. też je jadł, mimo ich grubości. Pierniczki są smaczne, ale są mało brązowe. Nie przejmujcie się pieprzem, wśród składników - prawie wcale go nie czuć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPVnRft2JlI/AAAAAAAABaU/jmtH-1J3sSI/s1600/P1020861.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPVnRft2JlI/AAAAAAAABaU/jmtH-1J3sSI/s400/P1020861.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; około godziny&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 20 minut&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;300 g mąki &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;60 g białego cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;40 g brązowego cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/8 łyżeczki soli&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka cynamonu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka przyprawy do piernika&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;100 g miękkiego masła &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 jajka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki płynnego miodu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki czarnej melassy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąkę, cukier biały i brązowy, proszek do pieczenia, sól i przyprawy mieszamy. Jajka ubijamy z miodem i melasą. Jeśli nie mamy melasy, możemy użyć miodu. Do składników sypkich dodajemy masło i zaczynamy zagniatamy ciasto powoli dodając mieszankę jajeczno-miodową. Kiedy składniki się połączą i da się z nich uformować kulę, przestajemy dolewać płyn. My użyłyśmy 2/3 zawartości kubeczka. Odrywamy kawałek masy, a resztę chowamy do lodówki. Ciasto wałkujemy na grubość 3 mm i wykrawamy ciasteczka. My wałkowałyśmy ciasto na papierze do pieczenia, wykrawałyśmy ciastka zostawiając między nimi przestrzenie. Potem po prostu oderwałyśmy resztę ciasta, schowałyśmy ją do lodówki, a blaszkę wstawiłyśmy do piekarnika na 20 minut. Tę czynność powtarzamy, aż skończy nam się masa pierniczkowa. Jeśli chcecie z ciastek zrobić ozdoby choinkowe, pamiętajcie o wycięciu w nich dziurki - przed pieczeniem, oczywiście. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7138058180424441207?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7138058180424441207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7138058180424441207&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7138058180424441207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7138058180424441207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/pierniczki-na-choinke.html' title='Pierniczki na choinkę'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPVnRft2JlI/AAAAAAAABaU/jmtH-1J3sSI/s72-c/P1020861.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6541039467595416594</id><published>2010-11-28T06:42:00.000-08:00</published><updated>2011-01-10T06:11:14.264-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imbir'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piernik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cynamon'/><title type='text'>Piernik czekoladowy z melasą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio w Marks and Spencer M. kupiła czarną melasę. Nie dlatego, że wiedziała co z nią zrobić, ale dlatego, że&amp;nbsp; podobał jej się słoiczek. Idealny powód do zakupu produktu żywnościowego, prawda? Tak samo pewnie reagują dzieci na watę cukrową zamkniętą w pudełku z Myszką Miki czy cukierki w papierkach z Toy Story. Nieważne... Melasa przyszła do domu i należało znaleźć powód jej pobytu. Wszechwiedzący wujek Google roztoczył przed M. wachlarz możliwości i wiedziała, że czarna melasa wyląduje w czekoladowym pierniku Nigelli. Święta się zbliżają, o czym jak co roku przypomina nam &lt;i&gt;Last Christmas, &lt;/i&gt;więc pora idealna na piernik.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis jest łatwy. &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/09/Piernik-czekoladowy-chocolate-gingerbread.html"&gt;Dorotus&lt;/a&gt; idealnie pozmieniała proporcje tak, żeby ciasto nie było za słodkie. Czekolada dodana do ciasta częściowo się rozpuszcza, a reszta ląduje na dnie. Wygląda to całkiem interesująco, podobnie jak sam piernik zaraz po upieczeniu - jest idealnie wyrośnięty, a jego powierzchnia jest lekko lepka. W oryginalnym przepisie piernik przykrywa się polewą. My z niej zrezygnowaliśmy, a piernik i tak&amp;nbsp; pozostał świeży przez tydzień (tyle wytrzymał u nas, zanim go nie pochłonęliśmy). Przepis mówi, żeby do ciasta dodać mielone goździki - zmieliliśmy je w młynku do kawy (tak jest znacznie szybciej). Ciasto piekliśmy w keksówce, a tylko część masy wylądowała w formie muffinkowej. Ta część jednak dużo lepiej się prezentowała na zdjęciach :) Czarna melasa spisała się idealnie i dlatego będzie spędzała z nami Boże Narodzenie - w pierniku, a nie w słoiku.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFdzndxoFI/AAAAAAAABZo/piNFNf5vJLI/s1600/P1020705.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFdzndxoFI/AAAAAAAABZo/piNFNf5vJLI/s640/P1020705.JPG" width="449" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 20 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;45 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;175 g masła&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;100 g ciemnego cukru muscovado&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;150 g golden syrup'u&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;150 g melasy&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;¼ łyżeczki mielonych goździków&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 łyżeczka mielonego cynamonu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2 łyżeczki mielonego imbiru&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1¼ łyżeczki sody oczyszczonej&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2 łyżki ciepłej wody&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2 jajka&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;250 ml mleka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;275 g mąki pszennej&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;40 g kakao &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;100 g gorzkiej czekolady&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170 stopni. Formę wyścielamy papierem do pieczenia. Czekoladę siekamy na drobne kawałki. Masło, cukier, golden syrup, melasę, przyprawy podgrzewamy w garnku do połączenia składników i zdejmujemy z płytki. Sodę rozpuszczamy w ciepłej wodzie. Do garnka ze składnikami płynnymi dodajemy jajka, mleko, sodę, mąkę i czekoladę, mieszamy do połączenia składników i wlewamy do formy. Wstawiamy do piekarnika na 45 minut. Po upływie tego czasu sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest upieczone. Jeśli jest, to je wyjmujemy. Jeśli nie, zostawiamy na kolejne 5 minut.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6541039467595416594?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6541039467595416594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6541039467595416594&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6541039467595416594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6541039467595416594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/piernik-czekoladowy-z-melasa.html' title='Piernik czekoladowy z melasą'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFdzndxoFI/AAAAAAAABZo/piNFNf5vJLI/s72-c/P1020705.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6531418565468291969</id><published>2010-11-27T13:22:00.000-08:00</published><updated>2010-11-27T13:22:52.872-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='migdały'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmietanka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Tort OSA</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomysł na tort jest inspirowany fragmentem biografii M., który muszę ujawnić zanim przejdziemy do przepisu. Dzisiejszy tort zrobiliśmy (wspólnie z A.) moim przyjaciółkom ze studiów. Pewnie wielu z Was zastanawia się, co ma osa do studiów? Bardzo dużo - wszystkie trzy skończyłyśmy &lt;a href="http://www.asc.uw.edu.pl/"&gt;OSA&lt;/a&gt;. Teraz pewnie zrozumiecie, skąd te wpisy o kuchni amerykańskiej i uwielbienie, jakim darzę masło orzechowe. Chociaż nie, A. nie skończył tych samych studiów, a masło orzechowe lubi tak samo jak ja. Tort, oprócz os z mmsów, nie ma nic wspólnego ze studiami.&lt;br /&gt;Czekoladowy biszkopt nasączyliśmy miodem czwórniakiem Korzennym produkowanym przez apis (około 10 zł za 750 ml wybornego choć delikatnego trunku). Wzrasta nam spożycie i zużycie tego surowca, bo A. postanowił zostać  propagatorem powrotu do polskich tradycji spożywania miodu pitnego. Krem to mascarpone, śmietanka, cukier i 1,5 szklanki orzechów zmielonych na proszek. Wszystko pokryte ganache z czekolady mlecznej i gorzkiej, który jest milion razy lepszy od jakiejkolwiek polewy kupionej w sklepie - przede wszystkim smakuje prawdziwą czekoladą, jest delikatny i idealnie komponuje się z kremem orzechowym. Tort warto zrobić dzień wcześniej, żeby wszystkie smaki się zasymilowały. Do biszkoptu wyjątkowo dodaliśmy proszek do pieczenia, bo białka odmawiały posłuszeństwa i wcale nie chciały się zamienić w pianę. Generalnie, wszystkim biszkoptowym nowicjuszom polecamy dodawanie proszku do pieczenia - wtedy mamy pewność, że ciasto urośnie. Pod warunkiem, że nie będziemy otwierać piekarnika... Deska nie jest fotogeniczna, ale nie mieliśmy patery :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFpJj7dNhI/AAAAAAAABZw/XMoh1aLIHNc/s1600/tort+OSA1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFpJj7dNhI/AAAAAAAABZw/XMoh1aLIHNc/s400/tort+OSA1.JPG" width="300" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFpSWNJeeI/AAAAAAAABZ0/MeoqKM8Qs1s/s1600/tortOSA2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFpSWNJeeI/AAAAAAAABZ0/MeoqKM8Qs1s/s400/tortOSA2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;75 minut&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; co najmniej 6 godzin&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 jajka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200 g + 6 łyżeczek cukru pudru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 czubate łyżki kakao&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;70 g mąki pszennej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;70 g mąki ziemniaczanej&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3/4 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;250 g mascarpone&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200 ml śmietanki 30% lub 36%&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 śmietan-fix&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1,5 szklanki orzechów laskowych, włoskich i płatków migdałowych&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;20 łyżek miodu pitnego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 tabliczka czekolady mlecznej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 tabliczki czekolady gorzkiej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kilka żółtych mmsów&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 razy więcej płatków migdałowych niż mmsów&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piernik nagrzewamy do 170 stopni, dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem. Przygotowujemy biszkopt. W jednej misce miksujemy przez 5 minut białka ze 100 g cukru pudru, a w drugiej przez kolejne 5 minut miksujemy żółtka z pozostałymi 100 g cukru pudru. Białka i cukier powinny połączyć się tworząc pianę, a żółtka powinny zblednąć. Mąkę pszenną, ziemniaczaną, kakao i proszek do pieczenia przesiewamy przez sitko. Żółtka i białka delikatne mieszamy, dodajemy składniki sypkie, mieszamy bardzo delikatnie łyżką do uzyskania jednolitej masy. Masę wlewamy do tortownicy i pieczemy 35 minut. Sprawdzamy patyczkiem, czy jest upieczona. Jeśli tak, patyczek włożony w środek ciasta pozostanie suchy. Jeśli suchy nie jest, pieczemy kolejne 5 minut i sprawdzamy ponownie. Gotowy biszkopt wyjmujemy z piekarnika i studzimy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostudzony biszkopt przekrawamy na pół i dolny krążek ciasta nasączamy 10 łyżkami miodu pitnego. Orzechy włoskie, orzechy laskowe i płatki migdałowe blendujemy do uzyskania drobnego proszku. Serek mascarpone miksujemy z 3 łyżeczkami cukru pudru do uzyskania puszystej masy. 150 ml śmietanki miksujemy z cukrem pudrem i śmietan-fixem do uzyskania bitej śmietany. Teraz łyżką mieszamy mascarpone z bitą śmietaną i zblendowanymi orzechami. Gotowym kremem smarujemy nasączony biszkopt. Przykrywamy drugim krażkiem i nasączamy kolejnymi 10 łyżkami miodu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pora na ganache, czyli polewę. Czekolady: mleczną i gorzką łamiemy na kawałki. Pozostałe 50 ml śmietanki doprowadzamy do wrzenia, zdejmujemy z ognia i wsypujemy połamaną czekoladę. Zostawiamy na minutę. Po tym czasie energicznie mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Dodajemy masło i mieszamy, aż się rozpuści. Masło sprawi, że polewa będzie błyszcząca. Gotową masą polewamy ciasto i równamy przy pomocy szerokiego noża. Polewa będzie spływała na boki ciasta. Na niezastygniętej polewie układamy mmsy, a po obu stronach każdej żółtej draży wtykamy po płatku migdałowym symulującym skrzydełka. Jeśli skrzydełka zaczną padać, nie przejmujcie się tylko podważcie je delikatnie wykałaczką i postawcie. Wykałaczkę zanurzamy w polewie czekoladowej, która została nam na ściankach rondelka i rysujemy nią paseczki i oczy os. Gotowy tort wstawiamy do lodówki i wyjmujemy 30 minut przed podaniem. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6531418565468291969?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6531418565468291969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6531418565468291969&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6531418565468291969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6531418565468291969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/tort-osa.html' title='Tort OSA'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TPFpJj7dNhI/AAAAAAAABZw/XMoh1aLIHNc/s72-c/tort+OSA1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3974915875129336009</id><published>2010-11-22T09:18:00.000-08:00</published><updated>2010-11-22T09:18:00.270-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='persymona'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mleko kokosowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomarańcza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Kokosowy ryż z musem z persymony i pomarańczy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kokosowy ryż z musem owocowym jest idealną alternatywą dla tradycyjnego ryżu z jabłkami. Mleczko kokosowe dodaje mu delikatności i charakterystycznego smaku. Jeśli nigdy nie kupowaliście mleka kokosowego, to mamy dla Was kilka rad. Po pierwsze, niezależnie czy mleko będzie w puszce czy w kartonie, warto sprawdzić jego skład procentowy - im więcej czystego mleka, a mniej wody tym lepiej. Po drugie, unikajcie mleczka typu "light", ponieważ jest mniej aromatyczne. I pamiętajcie, żeby przed otwarciem puszki czy kartonu dobrze je wstrząsnąć. Jeśli tego nie zrobicie, to też nic się nie stanie. Otworzycie puszkę i zobaczycie bardzo gęstą białą masę - to jest właśnie mleczko, przebijecie ją łyżką, a ze środka zacznie wydobywać się woda. Przed użyciem mleka należy zatem wymieszać je dokładnie z tą wodą i zabrać się do pracy. Mleko można znaleźć w dużych marketach na dziale "kuchni międzynarodowych". &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed gotowaniem ryżu musicie się jednak przygotować, bo trzeba będzie go mieszać. Dodatek cukru sprawia, że ryż się łatwo przypala. Dzięki temu, że cukier dodajemy na początku, ryż dobrze go wchłonie. Cukier dodany później osłodziłby tylko zewnętrzne części ziarenka ryżu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dodatkiem do tego ryżu jest prosty mus owocowy - polecamy pomarańczę, ponieważ nadaje świeżości i koloru temu prostemu daniu. My dodaliśmy do pomarańczy jeszcze persymonę - wypatrzyliśmy ją na promocji w supermarkecie - dodaje trochę egzotyki... Te czarne kropeczki to ziarenka wanilii. Bardzo proste i naprawdę pyszne. &lt;br /&gt;Z podanych składników wyjdą trzy spore porcje. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TOqgDL_QSII/AAAAAAAABZY/kEpl374nS4o/s1600/kokosowy+ry%25C5%25BC.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TOqgDL_QSII/AAAAAAAABZY/kEpl374nS4o/s640/kokosowy+ry%25C5%25BC.JPG" width="451" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 35 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka ryżu&lt;br /&gt;1 szklanka mleczka kokosowego&lt;br /&gt;2 szklanki mleka&lt;br /&gt;6 łyżeczek cukru&lt;br /&gt;1 laska wanilii&lt;br /&gt;1 persymona&lt;br /&gt;1 pomarańcza&lt;br /&gt;1/2 owocu granatu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z owocu granatu wydłubujemy cząstki miąższu. Najlepiej przekroić owoc na pół, położyć przekrojoną stroną do dołu i uderzać w jego powierzchnię. Część ziarenek powinna wyskoczyć. Resztę wydłubujemy ręką lub łyżeczką. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Laskę wanilii przekrawamy na pół. Do garnka wsypujemy ryż, dodajemy mleczko kokosowe, mleko, cukier i wanilię. Gotujemy na wolnym ogniu mieszając. Na początku, kiedy jest w garnku dużo płynu, wystarczy mieszać dwa razy na minutę. Potem, kiedy płyn zredukuje się, trzeba mieszać częściej, żeby ryż się nie przypalił. Cały ten proces zajmie nam około 20-25 minut. W czasie gotowania może się okazać, że ryż wchłonął cały płyn, a nadal jest twardy. W takim wypadku, dodajemy zwykłego mleka i kontynuujemy gotowanie. Kiedy ryż nabierze miękkości, zdejmujemy go z ognia i układamy na talerzach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Persymonę i pomarańczę obieramy i blendujemy. Gotowym musem polewamy ryż. Dekorujemy granatem. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3974915875129336009?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3974915875129336009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3974915875129336009&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3974915875129336009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3974915875129336009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/kokosowy-ryz-z-musem-z-persymony-i.html' title='Kokosowy ryż z musem z persymony i pomarańczy'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TOqgDL_QSII/AAAAAAAABZY/kEpl374nS4o/s72-c/kokosowy+ry%25C5%25BC.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-5562336651695537984</id><published>2010-11-20T06:01:00.000-08:00</published><updated>2010-11-20T06:01:05.616-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bułki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Bułeczki dyniowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sezon na dynię powoli dobiega końca, przynajmniej na okolicznych straganach. Nasi stali czytelnicy pewnie pamiętają tę 5-kilogramową dynię z której robiliśmy... prawie wszystko. Został jeszcze jeden zaległy przepis. Z wykorzystaniem dyniowego puree upiekliśmy bułeczki dyniowe. Jeśli chcecie dowiedzieć się jak zrobić, puree, przeczytajcie nasz przepis na &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/10/muffiny-dyniowe.html"&gt;muffiny&lt;/a&gt;. Przepis na dyniowe bułeczki pochodzi z bloga &lt;a href="http://gotowaniecieszy.blox.pl/2010/10/Pumpkin-Knots.html"&gt;Gotowanie Cieszy&lt;/a&gt;. Tak się złożyło, że nie mieliśmy pieczywa, nieszczęsna dynia zalegała w lodówce...&amp;nbsp; Daliśmy się skusić. Słuszna to była decyzja, ponieważ lepienie bułek sprawiło nam mnóstwo frajdy. W oryginalnym przepisie z ciasta formuje się supełki - nasze bułki przybrały 12 różnych kształtów. Najładniejsze okazały się jednak gniazdka - dwa wałeczki ciasta splatamy ze sobą i łączymy końce tak, żeby powstała oponka. Jak to z bułeczkami własnej roboty bywa, najlepsze są zaraz po upieczeniu. Następnego dnia nie są złe, ale nie grzeszą już świeżością. My część zamroziliśmy i odmrożone są naprawdę przyzwoite. Z podanych składników wyjdzie 12 małych bułeczek&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TOfPwq-AP0I/AAAAAAAABZI/xgbaZFMBRPo/s1600/P1020613.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TOfPwq-AP0I/AAAAAAAABZI/xgbaZFMBRPo/s400/P1020613.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 10 minut (+ czas na zrobienie puree)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania: &lt;/b&gt;1 godzina 15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;15 minut&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;1/2 szklanki puree z dyni&lt;br /&gt;1 paczka suchych drożdży&lt;br /&gt;1/2 szklanki ciepłego mleka&lt;br /&gt;2 łyżki masła&lt;br /&gt;3/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 płaska łyżeczka cukru&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;3 szklanki mąki&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;2 łyżki wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drożdże, mąkę, sól i cukier mieszamy. W oddzielnym naczyniu mieszamy ciepłe mleko, z puree, masłem, i żółtkiem. Zawartość dwóch miseczek mieszamy ręką i przez 5 minut wyrabiamy ciasto. Powinno być elastyczne. Jeśli jednak klei się do rąk, dosypujemy mąki i dalej wyrabiamy. Gotowe ciasto przekładamy do miseczki wysmarowanej oliwą i przewracamy w miseczce tak, by było pokryte tłuszczem. Zapobiegnie to wysychaniu. Przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Ciasto powinno rosnąć około 45 minut. Po tym czasie uderzamy w środek ciasta pięścią uwalniając nagromadzone w nim gazy. Dzielimy&amp;nbsp; je na 12 części (my formujemy z niego kulę i przekrajamy ją na pół tyle razy, ile trzeba - dzięki temu wszystkie części są równe) i formujemy bułeczki nadając im pożądane kształty. Bułeczki układamy na blaszce pokrytej papierem do pieczenia pamiętając o pozostawieniu odstępów między nimi (ślicznie rosną!). Jajko i wodę mieszamy. Bułeczki smarujemy jajkiem i odstawiamy do wyrośnięcia na kolejne 30 minut. Możemy darować sobie tę czynność i po prostu przykryć je ściereczką. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni. Po 30 minutach bułki smarujemy ponownie jajkiem (lub ponownie darujemy sobie) i wstawiamy do piekarnika na kwadrans. Jeśli Wasz piekarnik nie zapieka dobrze góry, po upływie tego czasu trzeba bułeczki podważyć i zobaczyć czy są rumiane od spodu. Jeśli tak, można je wyciągnąć. A jeśli Wasz piekarnik działa normalnie, to zapamiętajcie, że bułeczki sprawdza się oglądając ich spód :) &lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-5562336651695537984?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/5562336651695537984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=5562336651695537984&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5562336651695537984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5562336651695537984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/bueczki-dyniowe.html' title='Bułeczki dyniowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TOfPwq-AP0I/AAAAAAAABZI/xgbaZFMBRPo/s72-c/P1020613.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-1761825485436648910</id><published>2010-11-19T14:35:00.000-08:00</published><updated>2010-11-19T14:35:30.269-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='schab'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='estragon'/><title type='text'>Schab pieczony w marynacie miodowo-estragonowej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróćmy na chwilę do Polski z naszych kulinarnych podróży za ocean. Od czasu do czasu trzeba sobie odświeżać naszą tradycję i smaki z naszej części Starego Świata... Zdarza nam się od czasu do czasu - w ramach przygotowania niezbyt pracochłonnego obiadu na co najmniej 2 dni - piec mięso. Kawałek świeżego mięsa mamy zwykle od naszej ulubionej pani ze straganu z mięsem na Hali Mirowskiej. Zawsze doradzi, który kawałek do czego się nadaje, a A. zaimponowała już nie raz używaniem fachowych terminów na określenie różnych części mięsa. Tym razem jednak kilogramowy kawałek schabu bez kości trafił do nas z pobliskiego hipermarketu - ale również przyzwoity.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zasadzie to powinniśmy napisać, że przygotowujemy "mięsiwo" albo "pieczyste", żeby było bardziej po staropolsku. Kiedyś już pisaliśmy, że nie korzystamy zwykle z żadnych dokładnych przepisów, marynujemy mięso według własnego uznania. A właściwie to A. marynuje - to jego specjalność. Tym razem miał chyba jakieś myśliwskie inspiracje, bo według opisów z opakowań, estragon i jałowiec są typowymi przyprawami do dziczyzny. Nie są zbyt popularne, co tylko wzbudziło naszą sympatię. Oczywiście dodaliśmy też trochę naszego ulubionego tymianku i - eksploatowany przez polską kuchnię przy różnych okazjach - majeranek. Poza tym dolaliśmy też do marynaty trochę miodu pitnego. A w pieczeniu kawałkowi schabu towarzyszyło kilka suszonych śliwek. Świetnie potem smakują z mięsem!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tyle. Kiedy piszemy te słowa, po naszym pieczonym schabie nie ma śladu. Przetrwał u nas trzy dni. Można go też używać na zimno, na kanapki.  &lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TOb6-Qfil9I/AAAAAAAABY4/tSjAXThIUH8/s1600/schab.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TOb6-Qfil9I/AAAAAAAABY4/tSjAXThIUH8/s400/schab.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 kg schabu bez kości&lt;br /&gt;sól (ok. 1 łyżki)&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;estragon &lt;br /&gt;rozmaryn&lt;br /&gt;majeranek&lt;br /&gt;tymianek&lt;br /&gt;kilka suszonych jagód jałowca&lt;br /&gt;kilka śliwek suszonych &lt;br /&gt;5 łyżek oliwy z oliwek&lt;br /&gt;8 łyżek octu balsamicznego&lt;br /&gt;50 ml miodu pitnego (trójniaka)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Marynowanie warto zaplanować co najmniej dzień wcześniej albo przynajmniej kilka godzin przed pieczeniem. Schab myjemy, nacieramy równomiernie solą, oprószamy pieprzem. W marynacie powinny się znaleźć: estragon (my daliśmy około 1,5 łyżeczki), rozmaryn (my daliśmy około pół łyżeczki), majeranek (my daliśmy około 3 łyżeczek), tymianek (my daliśmy około 1 łyżeczki), rozgniecione jagody jałowca (my daliśmy 6) i składniki płynne: oliwa, miód pitny i ocet balsamiczny. Można marynatę przyrządzić najpierw w oddzielnym naczyniu, a potem oblać nią dokładnie mięso, można też przygotowywać ją od razu w misce z kawałkiem schabu. Naczynie ze schabem przykrywamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki - na kilka godzin, a najlepiej na całą dobę. Przydałoby się co najmniej raz odwrócić kawałek mięsa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagrzewamy piekarnik do temp. 180 stopni. Zamarynowane mięso pieczemy w brytfannie, naczyniu żaroodpornym albo w foliowym rękawie do pieczenia. Koniecznie wlewamy do naczynia pozostałości marynaty. Warto dolać też trochę wody lub miodu pitnego, żeby na dnie była warstewka płynu, który pomoże utrzymać wilgoć w pieczeniu. Czas pieczenia zależy od wielkości kawałka mięsa - w naszym wypadku 1 godzina w 180 stopniach w zupełności wystarczyła.  Razem z mięsem można również upiec podgotowane ziemniaki.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-1761825485436648910?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/1761825485436648910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=1761825485436648910&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1761825485436648910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/1761825485436648910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/schab-pieczony-w-marynacie-miodowo.html' title='Schab pieczony w marynacie miodowo-estragonowej'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TOb6-Qfil9I/AAAAAAAABY4/tSjAXThIUH8/s72-c/schab.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-2349531994026339206</id><published>2010-11-12T00:17:00.000-08:00</published><updated>2010-11-12T00:17:22.524-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciastka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Ciasteczka z masła orzechowego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skoro obiecywaliśmy przygodę po smakach Nowego Świata, to obietnicy dotrzymujemy. Dzisiaj przystanek Masło Orzechowe. Uwielbiamy masło orzechowe - A. takie gładkie, a M. takie z kawałkami orzeszków. Masło orzechowe kupujemy w Marks&amp;amp;Spencer i polecamy je bardzo, chociaż raz mieliśmy okazję pałaszowania masła firmy Sante i też było pyszne. Żadne z nich nie jest jednak chociaż delikatnie solone, a amerykańskie masło &lt;a href="http://www.jif.com/"&gt;Jif&amp;nbsp; &lt;/a&gt;(tak, tak, klasyk!) zawiera drobinki solonych orzeszków ziemnych. Takie masło z dżemem truskawkowym to niezłe doświadczenie - niby słodko, a jednak nie do końca.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masło orzechowe podobno wymyślił &lt;a href="http://inventors.about.com/od/cstartinventors/a/GWC.htm"&gt;George Washington Carver&lt;/a&gt; - ikona walki o równe traktowanie Afro-Amerykanów, malarz, i wynalazca różnych zastosowań orzeszków ziemnych i słodkich ziemniaków. Tak przynajmniej podaje książka &lt;i&gt;American Journey. &lt;/i&gt;Niezależnie od tego, kto je wymyślił masło orzechowe jest pyszne i można z niego zrobić mnóstwo rzeczy. Oprócz dzisiejszych ciasteczek, można zrobić z niego sos do mięsa, ale o tym senegalskim daniu napiszemy później. Nie wiem jak Wy, ale M. do masła orzechowego podchodzi z łyżką. Wkłada ją do słoika i potem je pałaszuje. Dlatego trzeba je trzymać od niej z daleka. A. jest bardziej cywilizowany i uwielbia je z bułeczkami maślanymi i konfiturą pomarańczową. Niezależnie w jakiej formie je jemy, masło orzechowe ma zbawienny wpływ na nasz organizm - redukuje ryzyko zawałów serca, wspomaga pracę mózgu, dokarmia komórki tłuszczowe. Same dobro. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj jednak ciastka. Ich struktura jest podobna do chocolate chip cookies - z zewnątrz chrupiące, a w środku mięciutkie. Są idealne ze szklanką mleka. Jeśli macie wolną puszkę i silną wolę, możecie je schować na później. Napiszcie, jeśli się Wam uda nie zjeść ich w ciągu dwóch dni. Przepis znaleźliśmy na Smitten Kitchen i go zmodyfikowaliśmy. Po pierwsze, ilość cukru została zredukowana, a po drugie nie mieliśmy kropelek z masła orzechowego. Kropelek czekoladowych też nie mieliśmy, więc drobno  posiekaliśmy gorzką czekoladę. Użyliśmy masła z kawałkami orzechów. Podajemy "nasz" przepis. Z podanych składników wyszło 20 ciastek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNrQn_k8ryI/AAAAAAAABYk/HXnz2OWR0IM/s1600/ciastkaPeanutButter.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNrQn_k8ryI/AAAAAAAABYk/HXnz2OWR0IM/s400/ciastkaPeanutButter.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNrQjXPR7oI/AAAAAAAABYg/z48lcKnpr9M/s1600/ciastka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNrQjXPR7oI/AAAAAAAABYg/z48lcKnpr9M/s400/ciastka.JPG" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 12-15 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 1/4 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;3/4 łyżeczki sody&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1/4 kostki masła&lt;br /&gt;200 g masła orzechowego &lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru brązowego&lt;br /&gt;1/2 szklanki cukru białego&lt;br /&gt;1 łyżka mleka&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;1/2 tabliczki gorzkiej czekolady &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, a blaszkę wykładamy papierem do pieczenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekoladę siekamy na drobne kawałki. W misce mieszamy mąkę, sól, sodę i proszek do pieczenia. Masło siekamy, wrzucamy do oddzielnego naczynia, dodajemy masło orzechowe i ubijamy mikserem do uzyskania jednolitej masy. Wsypujemy oba rodzaje cukru i dalej miksujemy przez dwie minuty. Dodajemy jajko, mleko, ekstrakt waniliowy i mieszamy. Do powstałej masy wsypujemy składniki sypkie i czekoladę. Mieszamy ręką do uzyskania jednolitej masy. Z ciasta formujemy kulki, układamy na blaszce w odstępach około 4 cm. Można je delikatnie spłaszczyć widelcem, ale nie za mocno, żeby nie zrobiły się bardzo chrupiące. Wstawiamy do piekarnika na 12 minut. My zostawiliśmy je na 15, wyjęliśmy, zostawiliśmy przez minutę na blaszce ( ciastka wyglądają na nieupieczone - z zewnątrz niby chrupiące, ale ciągle galaretowate - i właśnie tak mają wyglądać), a potem studziliśmy. Jemy, kiedy chcemy. Smacznego! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-2349531994026339206?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/2349531994026339206/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=2349531994026339206&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2349531994026339206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/2349531994026339206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/ciasteczka-z-masa-orzechowego.html' title='Ciasteczka z masła orzechowego'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNrQn_k8ryI/AAAAAAAABYk/HXnz2OWR0IM/s72-c/ciastkaPeanutButter.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3211828442213355462</id><published>2010-11-10T08:46:00.000-08:00</published><updated>2010-11-10T08:46:07.486-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marchewka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cebula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><title type='text'>Chicken Pot Pie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Z czym kojarzy Wam się kuchnia amerykańska? Z hamburgerami, hot-dogami, muffinami, pancakesami&amp;nbsp; i brownies? A może z czymś jeszcze?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Za każdym razem,&amp;nbsp; kiedy słyszę, że Amerykanie jedzą śmieci, strasznie się wkurzam. To prawda, mają mnóstwo barów szybkiej obsługi, w sklepowych zamrażarkach zamykają chyba wszystkie popularne potrawy gotowe do podgrzania, ich ciasta i ciastka ociekają kolorowym lukrem. Czy to znaczy, że nikt tam nie gotuje i absolutnie nie umie przygotować prawdziwej uczty? Czy to, że ludzie pracujący gotują mało znaczy, że nie gotuje tam nikt? &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jeśli sobie wyobrazimy rozmiar tego kraju, krajobraz etniczny i możliwości, jakie daje natura, zrozumiemy, że babcia gotująca wnukom obiad w Teksasie prawdopodobnie wyczaruje coś zupełnie innego niż babcia z Luizjany czy Nowego Jorku. I przypomnimy sobie, skąd pochodzi chili con carne, fajita, bagles, grillowane żeberka w pysznym sosie czy nachos. W przeddzień Święta Dziękczynienia, które Amerykanie obchodzą w czwarty czwartek listopada, postaramy się zaprezentować na naszym blogu dania kuchni amerykańskiej. Kuchni, która rzeczywiście bogata jest w dania ciężkostrawne, ale która łączy różne tradycje kulinarne - przede wszystkim angielską, francuską, hiszpańską, indyjską, niemiecką, duńską, żydowską.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zaczniemy od Chicken Pot Pie - amerykański klasyk idealny na jesień czy zimę. Jest to krem z kurczaka i warzyw przykryty warstwą ciasta. Masło i śmietana nadają mu delikatny smak. Można go przygotować z resztek pieczonego kurczaka, które akurat nam zostały i odpada nam obowiązek marynowania mięsa. Jeśli nie mamy takiego pieczonego kurczaka, możemy go po prostu ugotować w potrawce - jest to sposób, który prezentujemy my. Marchewka jest nieodłącznym składnikiem tego dania, ale zamiast groszku możemy użyć np. seler naciowy czy ziemniak.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Należy pamiętać, żeby ciasto przed nałożeniem na formę delikatnie naciąć. Czy zawartość formy może wypłynąć? Tak, jest to zupełnie naturalne. Czy można użyć ceramicznej formy do tarty lub naczynia żaroodpornego, jeśli nie mamy 9 ramekinów (bo tyle porcji wyjdzie z przepisu)? Oczywiście! Wtedy tylko trzeba będzie odkroić ciasto i każdemu łyżką wygrzebać nadzienie. Jeśli zostanie Wam trochę ciasta i będzie się Wam nudzić, możecie powykrawać z nich kształty i poprzyklejać. My na wierzch każdego chicken pot pie przykleiliśmy gwiazdkę. Chicken Pot Pie można odgrzewać - najlepiej w piekarniku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Przepis jest kompilacją różnych przepisów znalezionych w sieci. Ciasto zrobiliśmy wg. wskazówek &lt;a href="http://smittenkitchen.com/2008/11/chicken-pot-pie/"&gt;Smitten Kitchen&lt;/a&gt;, proporcje rosołu i śmietanki są wypadkową sugestii zawartych w komentarzach, pomysł na użycie surowego kurczaka podsunął Gordon Ramsay w &lt;i&gt;Kuchniach Świata&lt;/i&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Enjoy :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNrF98GKvjI/AAAAAAAABYM/BnWVoJXGl-w/s1600/chicken+pot+pie.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNrF98GKvjI/AAAAAAAABYM/BnWVoJXGl-w/s400/chicken+pot+pie.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 45 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; minimum 1 godzina&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 40 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 średnie piersi z kurczaka lub 1 większa&lt;br /&gt;2 duże marchewki&lt;br /&gt;1 średnia cebula&lt;br /&gt;1/2 puszki groszku konserwowego&lt;br /&gt;3 szklanki + 50 g mąki pszennej&lt;br /&gt;1 kostka masła&lt;br /&gt;2 szklanki bulionu drobiowego&lt;br /&gt;1 szklanka śmietanki 30%&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia &lt;br /&gt;1/2 szklanki zimnej wody&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy z oliwek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piersi z kurczaka myjemy, kroimy w kostkę o boku 2cm, posypujemy dwiema łyżeczkami soli, łyżeczką pieprzu, polewamy oliwą z oliwek, mieszamy, przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki na minimum godzinę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 kostki masła siekamy na drobne kawałki. Trzy szklanki mąki mieszamy z łyżeczką soli i łyżeczką proszku do pieczenia. Dodajemy masło i wodę i szybko wyrabiamy. Wstawiamy do lodówki na minimum 30 minut. Kurczaka i ciasto możemy przygotować dzień wcześniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Marchewkę kroimy w drobną kosteczkę, cebulę siekamy, groszek odsączamy. Zagotowujemy bulion - najlepiej użyć swojego, ale jeśli nie mamy użyjmy kostki rosołowej (jedna kostka na dwie szklanki wody). Jajko roztrzepujemy z jedną łyżką wody.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dużym garnku na małym ogniu rozpuszczamy masło, dodajemy cebulę i marchewkę. Mieszając raz na jakiś czas smażymy przez 10 minut, aż warzywa zmiękną. Po tym czasie wsypujemy mąkę i podsmażamy ją z warzywami przez dwie minuty cały czas mieszając. Po tych dwóch minutach zalewamy warzywa wrzącym rosołem, dodajemy śmietankę, przyprawiamy solą i pieprzem do smaku (nie podajemy konkretnych proporcji, bo M. nie lubi soli, a nadużywa pieprzu) i mieszając raz na jakiś czas (co około 30 sekund, żeby nam nie przystało) gotujemy kolejne 10 minut. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, a blaszkę wykładamy papierem do pieczenia - jeśli bardzo lubimy myć blaszkę, to nie musimy. Po upływie 10 minut, do "potrawki warzywnej" dodajemy kurczaka i groszek. Gotujemy kolejne 5 minut mieszając bardzo często. "Potrawka" będzie gęstniała, a więc ryzyko przypalenia będzie większe. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zewnętrzny brzeg naczynia w którym będziemy robić pot pie (lub naczyń, jeśli używamy ramekinów) smarujemy roztrzepanym jajkiem. Dzięki temu w trakcie pieczenia ciasto będzie się przyklejało do ścianek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z lodówki wyjmujemy ciasto i rozwałkowujemy na kształt koła o średnicy 3 cm większej niż średnica naczynia. Jeśli używamy ramekinów, wykrawamy pojedyncze kółka o średnicy 2 cm większej niż średnica ramekina. Środek każdego kółka delikatnie nacinamy - my zrobiliśmy trzy promieniste nacięcia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do naczynia wlewamy gorącą zawartość garnka wypełniając je po brzeg, przykrywamy je ciastem dobrze dociskając do ścianek i smarujemy roztrzepanym jajkiem. Nie przejmujcie się, jeśli ciasto pod wpływem temperatury naczynia będzie się topiło na jego brzegach - jeśli tylko są posmarowane masłem, na pewno się przykleją. Naczynia ustawiamy na blaszce, którą wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy około 40 minut - zawartość naczynek powinna bulgotać, a brzegi nabrać złotego koloru.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podajemy gorące!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3211828442213355462?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3211828442213355462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3211828442213355462&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3211828442213355462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3211828442213355462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/chicken-pot-pie.html' title='Chicken Pot Pie'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNrF98GKvjI/AAAAAAAABYM/BnWVoJXGl-w/s72-c/chicken+pot+pie.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-6111564889276713098</id><published>2010-11-08T10:14:00.000-08:00</published><updated>2010-11-08T10:19:49.402-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bita śmietana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gruszki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rum'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Tort gruszkowo-czekoladowy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy robiliście kiedyś urodzinową kolację dla profesjonalnego kucharza? My nie, a tak się składa, że właśnie dzisiaj stanęliśmy przed nie lada wyzwaniem. Co można zrobić komuś, kto - zdaje się - o kuchni wie prawie wszystko i potrafi wyczarować rzeczy o których nawet nie słyszeliśmy? Na szczęście, Kucharz jest też naszym przyjacielem, więc zna nasze możliwości i nie oczekuje frykasów rodem z &lt;a href="http://www.noma.dk/"&gt;Nomy&lt;/a&gt;. Taką przynajmniej mamy nadzieję... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie byłyby to urodziny, gdyby miało zabraknąć tortu. Postanowiliśmy zrobić torcik nie wymagający pieczenia - spód z biszkoptów nasączanych rumem i syropem, mus czekoladowy i bita śmietana, a do tego gruszki w syropie. Jest to połączenie idei &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/09/tiramisu-najprostsze.html"&gt;tiramisu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/10/pomarancze-w-musie-czekoladowym-z-bita.html"&gt;deseru z pomarańczami&lt;/a&gt;. Taki torcik nie wymaga piekarnika, wymyślnych składników, czasu i siły na długie ucieranie kremu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bartek, jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNgn003XkPI/AAAAAAAABXw/teqoz-sv97E/s1600/torcik.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNgnojfmyZI/AAAAAAAABXs/bdN5kQsKJoI/s1600/P1020661.JPG" imageanchor="1"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNgnojfmyZI/AAAAAAAABXs/bdN5kQsKJoI/s400/P1020661.JPG" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNgn003XkPI/AAAAAAAABXw/teqoz-sv97E/s1600/torcik.JPG" imageanchor="1"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNgn003XkPI/AAAAAAAABXw/teqoz-sv97E/s400/torcik.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 1 godzina&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; minimum godzina&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 opakowania długich biszkoptów&lt;br /&gt;70 ml rumu&lt;br /&gt;1 puszka gruszek w syropie (potrzebne będą i gruszki, i syrop)&lt;br /&gt;2 tabliczki gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;400 ml śmietanki 30% lub 36%&lt;br /&gt;3 łyżki masła &lt;br /&gt;4 łyżki cukru pudru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, spinamy klamrę. Gruszki odsączamy zostawiając 1/2 szklanki syropu do nasączenia biszkoptów. Cztery połówki gruszek kroimy na plasterki o grubości 3 mm. Pozostałe połówki kroimy w kostkę. Rum i syrop mieszamy w szklance. Czekoladę łamiemy, 200 ml śmietanki zagotowujemy w rondlu, zdejmujemy z ognia, wrzucamy czekoladę i zostawiamy na minutę. Po tym czasie energicznie mieszamy czekoladę do rozpuszczenia, dodajemy masło, mieszamy i odstawiamy do ostygnięcia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biszkopty układamy w dnie tortownicy tak, by je jak najlepiej pokryły (niektóre trzeba będzie ponacinać lub porozłamywać) i nasączamy połową porcji rumu z syropem. Na biszkoptach układamy gruszki pokrojone w plasterki, zalewamy je ostudzoną masą czekoladową. Na masie czekoladowej układamy przepołowione biszkopty tak, by utworzyły płotek. "Płotek" zastygnie razem z masą czekoladową i nie będzie padał. Na masie czekoladowej układamy kolejną warstwę biszkoptów. Wstawiamy do lodówki na minimum 30 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy bitą śmietaną ubijając 200 ml śmietanki. Kiedy śmietana zacznie gęstnieć, dodajemy cukier (możemy też dodać Śmietan-fix, jeśli chcemy, żeby torcik stał na stole przez dłuższy czas).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyjmujemy z lodówki tortownicę, drugą warstwę biszkoptów nasączamy pozostałym syropem, posypujemy gruszkami pokrojonymi w kostkę, przykrywamy bitą śmietaną. Wstawiamy do lodówki na minimum 30 minut. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-6111564889276713098?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/6111564889276713098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=6111564889276713098&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6111564889276713098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/6111564889276713098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/tort-gruszkowo-czekoladowy.html' title='Tort gruszkowo-czekoladowy'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNgnojfmyZI/AAAAAAAABXs/bdN5kQsKJoI/s72-c/P1020661.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3653369314623446834</id><published>2010-11-04T03:03:00.000-07:00</published><updated>2010-11-04T03:03:20.680-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bita śmietana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='migdały'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bezy'/><title type='text'>Deser bezowo-orzechowy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedzielne popołudnie spędziliśmy w towarzystwie naszych przyjaciół, Ireny i Pawła. Po wejściu do ich kuchni, naszym oczom ukazał się stos bezików. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy bezików robionych w domu, które byłyby tak równe, chrupiące i idealne. Gospodyni wytłumaczyła nam, że jest to produkt uboczny po studzącym się&amp;nbsp; właśnie serniku, a bezy pieczołowicie produkował gospodarz. Małe beziki z 14 białek - już sobie pewnie wyobrażacie ich ilość! Oczywiście, dostaliśmy ich pokaźną porcję na wynos, za co jeszcze raz dziękujemy! Beziki idealnie komponowały się z naszą kawą, ale kusiło nas, żeby zrobić z nich jakiś deser. Pomyśleliśmy o kremie sułtańskim i ten oto miks jest wariacją na jego temat. Nie ma w nim rodzynek, bo M. ich nie lubi. Do śmietany nie dodaliśmy dużo cukru, bo słodycz deseru tkwi w bezikach. Można się pokusić o dodanie na dno salaterek np. wiśni z syropu czy jakiejś kwaskowatej konfitury. Deser jest bajecznie prosty i szybki. Z podanych składników wyjdą cztery porcje. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNGArGf99JI/AAAAAAAABXU/f1BO_Yk2WsY/s1600/deser+orzechowo-bezowy.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNGArGf99JI/AAAAAAAABXU/f1BO_Yk2WsY/s400/deser+orzechowo-bezowy.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 15 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;8 bezików &lt;br /&gt;16 migdałów&lt;br /&gt;16 orzechów włoskich&lt;br /&gt;16 orzechów laskowych&lt;br /&gt;250 ml śmietanki 30% lub 36%&lt;br /&gt;2 łyżki kakao&lt;br /&gt;1 płaska łyżka cukru pudru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Orzechy drobno siekamy, 4 beziki kruszymy. Schłodzoną kremówkę ubijamy mikserem na bitą śmietanę. Kiedy masa zacznie gęstnieć, dodajemy kakao i cukier. Kontynuujemy ubijanie do powstania bitej śmietany. Na dno salaterek lub lampek do wina kładziemy po jednym beziku, wsypujemy odpowiednią porcję (czyli 1/8) posiekanych orzechów, przykrywamy je bitą śmietaną, posypujemy kolejną porcją orzechów i pokruszonym bezikiem. Jeśli deser nie będzie konsumowany od razu, wstawiamy do lodówki. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3653369314623446834?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3653369314623446834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3653369314623446834&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3653369314623446834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3653369314623446834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/deser-bezowo-orzechowy.html' title='Deser bezowo-orzechowy'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNGArGf99JI/AAAAAAAABXU/f1BO_Yk2WsY/s72-c/deser+orzechowo-bezowy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-7787060250997380371</id><published>2010-11-03T08:09:00.000-07:00</published><updated>2010-11-03T08:09:29.287-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kiwi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płatki owsiane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzynki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='migdały'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='żurawina'/><title type='text'>Domowe müsli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo lubimy mü&lt;em&gt;&lt;/em&gt;sli z mlekiem albo jogurtem naturalnym. Kiedyś kupowaliśmy w Albercie takie pyszne, chrupiące z dodatkiem suszonych truskawek i malin . Niestety, razem z Albertem zniknęło nasze ulubione müsli. Chcąc zrekompensować sobie tę stratę, pewnego dnia M. postanowiła zrobić własną granolę. Przepis znalazła na &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.joyofbaking.com/"&gt;Joy of Baking &lt;/a&gt;&lt;/i&gt;i postanowiła zaadaptować go do własnych warunków domowych. Od tamtej pory każde müsli jest inne, bo jego skład zależy od zapasów, jakie mamy w domu. To dzisiejsze jest bardzo urozmaicone - orzechy włoskie, orzechy laskowe, migdały, rodzynki, suszona żurawina, daktyle, suszone kiwi, a dzięki temu bardzo kolorowe. Czasami miód zastępujemy syropem klonowym, które nadaje granoli delikatnego smaku, ale jest zdecydowanie za drogi, żeby go nadużywać. Jeśli chodzi o płatki, trzeba używać płatków owsianych zwykłych, a nie błyskawicznych czy górskich. Takie grubsze są bardziej chrupiące i ... ładniej wyglądają. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Müsli jest bardzo chrupiące, orzechowe i idealnie nadaje się do owoco-jogurtów ( na dnie miseczki lądują owoce lub konfitura, na nich płatki, jogurt naturalny, owoce itd. do wyczerpania zapasów lub pojemności miseczki).&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNF4-u1zUiI/AAAAAAAABXQ/lXmAQOZzmww/s1600/granola.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNF4-u1zUiI/AAAAAAAABXQ/lXmAQOZzmww/s400/granola.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;20 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia: &lt;/b&gt;35 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;3 szklanki płatków owsianych zwykłych&lt;br /&gt;1 1/2 szklanki różnych orzechów&lt;br /&gt;1 szklanka suszonych lub kandyzowanych owoców&lt;br /&gt;1/2 szklanki miodu&lt;br /&gt;1/4 szklanki wody&lt;br /&gt;1/4 szklanki oleju rzepakowego&lt;br /&gt;2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;2 łyżki cukru brązowego&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżka ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Blachę wykładamy papierem do pieczenia.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Orzechy siekamy niezbyt drobno. Migdały, jeśli ich używamy, parzymy wrzątkiem, obieramy ze skórki, siekamy i prażymy na rozgrzanej patelni przez minutę. Migdały pozbędą się wilgoci, a nabiorą smaku. Można też użyć płatków migdałowych - będzie prościej. Owoce kandyzowane również kroimy na małe kawałki. Płatki owsiane, bakalie, cynamon, cukier brązowy, sól mieszamy w sporej misce lub garnku. Dodajemy do nich miód, wodę i olej. Mieszamy ręką, aż wszystkie płatki będą pokryte miodem. Wysypujemy równomiernie na blaszkę i wstawiamy do piekarnika. W trakcie pieczenia mieszamy delikatnie müsli, żeby nam się równo podpiekało. Po upływie 30 minut sprawdzamy czy płatki nabrały złotego koloru. Jeśli tak, wyjmujemy blaszkę i odstawiamy do ostygnięcia.&amp;nbsp; Jeśli nie, zostawiamy je w piekarniku na kolejne 5 minut. Ostudzoną granolę łamiemy na kawałki ( wielkość bryłek zależy od indywidualnych preferencji), wsypujemy do metalowej puszki lub woreczka i przechowujemy w suchym miejscu. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-7787060250997380371?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/7787060250997380371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=7787060250997380371&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7787060250997380371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/7787060250997380371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/domowe-musli.html' title='Domowe müsli'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TNF4-u1zUiI/AAAAAAAABXQ/lXmAQOZzmww/s72-c/granola.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-5600186120209539437</id><published>2010-11-01T02:35:00.000-07:00</published><updated>2010-11-01T02:35:46.455-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rum'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmietanka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wanilia'/><title type='text'>Panna cotta</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby nas w dzieciństwie ktoś poprosił o wymienienie chłodnych deserów, jakie znamy, to lista pewnie ograniczyłaby się do lodów, budyniu, galaretki, bitej śmietany no i może schłodzonego kisielu... I w zasadzie każdy z nich można było zrobić z torebki... Ale dość szybko zrozumieliśmy, że kulinarna rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, że istnieją jeszcze różne musy, kremy, puddingi. Naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego przez długi czas panna cotta była w Polsce słabo znana. Składniki są przecież bajecznie proste: śmietanka, mleko, cukier, żelatyna. Żadnej egzotyki, w dodatku jeszcze pana cotta reprezentuje włoską kuchnię, lubianą w Polsce i w wielu zakątkach świata. A smakuje rewelacyjnie - konsystencja galaretki, smak bitej śmietany czy raczej intensywnie mlecznego kremu. W zależności od pory roku i posiadanych dodatków, można ten czysty, prostolinijny smak złamać jakimiś owocami, konfiturą, orzechami czy syropem klonowym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z podanych składników wychodzi 5 porcji deseru. Jesteśmy zwolennikami  mniejszych porcji, bo zachłanność przy jedzeniu panna cotty nie popłaca.  Po pewnym czasie deser wydaje się już za ciężki i mdły. A łasuchy  zawsze mogą przecież pokusić się o kolejną porcję...&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TM6JqjTt0NI/AAAAAAAABXA/m1L5pHlOGTo/s1600/panna+cotta.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TM6JqjTt0NI/AAAAAAAABXA/m1L5pHlOGTo/s400/panna+cotta.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania: &lt;/b&gt;15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania:&lt;/b&gt; minimum 3 godziny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;200 ml śmietanki 30% lub 36%&lt;br /&gt;200 ml mleka&lt;br /&gt;70 g cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;2 łyżeczki rumu&lt;br /&gt;2 łyżeczki żelatyny&lt;br /&gt;1/2 szklanki wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żelatynę wsypujemy do kubka z wodą i dokładnie rozpuszczamy. Odstawiamy. Przygotowujemy dwa rondelki. W jednym doprowadzamy do wrzenia śmietankę, a w drugim mleko z cukrem. W trakcie podgrzewania mleka należy je mieszać, żeby nam się nic nie przypaliło. Zagotowane śmietankę i mleko mieszamy z żelatyną, ekstraktem waniliowym i rumem. Mieszamy energicznie przez około minutę po to, żeby żelatyna się dobrze rozpuściła. Studzimy i jeszcze ciepły płyn wlewamy do salaterek lub lampek do wina. Wstawiamy do lodówki, żeby stężały. Panna cottę możemy podać z konfiturą, musem ze świeżych owoców, siekanymi orzechami lub migdałami, syropem klonowym. Możemy jeść ją też bez żadnych dodatków, bo jest naprawdę pyszna. Przed podaniem sugerujemy wyjęcie jej na kilka minut z lodówki, żeby się delikatnie ogrzała i nabrała delikatności.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-5600186120209539437?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/5600186120209539437/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=5600186120209539437&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5600186120209539437'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/5600186120209539437'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/11/panna-cotta.html' title='Panna cotta'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TM6JqjTt0NI/AAAAAAAABXA/m1L5pHlOGTo/s72-c/panna+cotta.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-3654431645326700254</id><published>2010-10-30T03:24:00.000-07:00</published><updated>2010-10-30T03:24:22.049-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzynki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodkie'/><title type='text'>Muffiny dyniowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2010/10/festiwal-dyni-zaproszenie-2.html"&gt;Festiwal Dyni &lt;/a&gt;w pełni! Chcąc dobrze wykorzystać naszą 5-kilogramową dynię postanowiliśmy zrobić z niej potrawy dla nas nowe. W naszych domach dyni, podobnie jak bobu, raczej się nie jadało. Tylko A. pamięta z dzieciństwa marynowane kuleczki z dyni. Intensywnie nadrabiamy jesienne zaległości. Był już element śniadaniowy (&lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/10/konfitura-dyniowo-pomaranczowa.html"&gt;konfitura&lt;/a&gt;), obiadowy (&lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/10/zupa-krem-imbirowo-dyniowy.html%5C"&gt;zupa&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://crustanddust.blogspot.com/2010/10/tarta-z-trzema-serami-i-dynia.html"&gt;tarta&lt;/a&gt;), czas na deser. Z pomocą przyszła nam niezawodna &lt;a href="http://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/dynia/muffiny_razowe_z_dynia/przepis.html"&gt;&lt;i&gt;Kwestia Smaku&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. Oryginalny przepis mówi, żeby wykorzystać surową dynię. My zrobiliśmy dyniowe puree, które występuje również w innych przepisach na ciasta dyniowe, ale poza tym trzymaliśmy się przepisu. Następnym razem dodamy zdecydowanie mniej miodu (1/4 szklanki&amp;nbsp; w zupełności wystarczy) i zredukujemy ilość rodzynek zastępując je innymi orzechami - ale poniżej opisujemy dokładnie to, co robiliśmy. Muffiny są wilgotne, mają miodowo-klejącą się górę i pięknie pachną. Z podanych składników wyjdzie ich 12.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TMpwVD5jalI/AAAAAAAABWk/hC9wOkO_GB4/s1600/dyniowe+muffiny.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TMpwVD5jalI/AAAAAAAABWk/hC9wOkO_GB4/s400/dyniowe+muffiny.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 15 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania puree:&lt;/b&gt; 1 godzina&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 25 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;3/4 szklanki surowej dyni&lt;br /&gt;1 1/2 szklanki mąki razowej&lt;br /&gt;1/3 szklanki brązowego cukru &lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka mieszanki cynamonu, imbiru i kardamonu &lt;br /&gt;1/2 łyżeczki sody&lt;br /&gt;3/4 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 szklanki orzechów włoskich&lt;br /&gt;1/2 szklanki rodzynek&lt;br /&gt;2 jaja&lt;br /&gt;1/2 szklanki oleju&lt;br /&gt;1/2 szklanki miodu płynnego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni. Formę muffinową wykładamy papilotkami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Orzechy siekamy, rodzynki parzymy i odcedzamy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąkę, cukier, sól, przyprawy, sodę, proszek do pieczenia mieszamy. W oddzielnej miseczce dokładnie mieszamy jaja, olej i miód. Dodajemy dynię startą na drobnej tarce (jak w oryginalnym przepisie) albo dyniowe puree (patrz niżej), bakalie i łączymy z mokrymi składnikami mieszając tylko do połączenia składników. Papilotki napełniamy powstałą masą do 3/4 wysokości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Jak zrobić puree dyniowe?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dynię pokroić na plastry o grubości 2 cm pozostawiając skórkę. Układamy je na delikatnie natłuszczonej blaszce i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, Pieczemy około 15-20 minut i wbijając patyczek w dynię sprawdzamy czy jest miękka. Jeśli jedna strona jest miękka, a druga nie - przewracamy. Pieczemy do momentu, gdy dynia będzie miękka. Obieramy ją ze skórki i dusimy widelcem lub blendujemy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-3654431645326700254?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/3654431645326700254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=3654431645326700254&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3654431645326700254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6904066037605001730/posts/default/3654431645326700254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://crustanddust.blogspot.com/2010/10/muffiny-dyniowe.html' title='Muffiny dyniowe'/><author><name>Crust and Dust</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03161906525030250407</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TLCBwD_XNjI/AAAAAAAABS8/msDqD23bvWg/S220/my.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TMpwVD5jalI/AAAAAAAABWk/hC9wOkO_GB4/s72-c/dyniowe+muffiny.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6904066037605001730.post-4175671518197664303</id><published>2010-10-29T08:48:00.000-07:00</published><updated>2010-10-30T02:39:40.991-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='parmezan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mozzarella'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ricotta'/><title type='text'>Tarta z trzema serami i dynią</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejny przepis na danie z dynią i kolejna tarta. Tytułowe trzy sery - mozarella, ricotta i parmezan - to niezłe połączenie. Ale teraz zasłużyły na sezonowe towarzystwo dyni. Ale dynia aby nabrać smaku, musi być odpowiednio przyprawiona. Wydaje nam się, że każdy może tutaj puścić wodze fantazji. My postawiliśmy na czosnek, tymianek i rozmaryn. W połączeniu z ricottą, mozzarellą i parmezanem tworzą spójną całość. Szczególnie jednak ujął&amp;nbsp; nas intensywny kolor dyni kontrastujący z kolorem serów i razowego ciasta. Szybkie danie w sam raz na pochmurne jesienne popołudnie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TMpwr7jAymI/AAAAAAAABWo/Ji957oPnhG4/s1600/tarta+dyniowa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_gCEaSFg8H04/TMpwr7jAymI/AAAAAAAABWo/Ji957oPnhG4/s400/tarta+dyniowa.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas przygotowania:&lt;/b&gt; 30 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas oczekiwania: &lt;/b&gt;30 minut&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czas pieczenia:&lt;/b&gt; 40 minut&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;3/4 szklanki mąki razowej&lt;br /&gt;3/4 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1/2 kostki zimnego masła &lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;3 łyżeczki soli&lt;br /&gt;200 g surowej obranej dyni&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;2 łyżeczki tymianku&lt;br /&gt;2 łyżeczki rozmarynu&lt;br /&gt;3 łyżki oleju z pestek winogron&lt;br /&gt;250 g sera ricotta&lt;br /&gt;1/2 kulki mozzarelli&lt;br /&gt;1/2 szklanki parmezanu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąkę razową, pszenną i 1 łyżeczkę soli mieszamy. Dodajemy jajko i posiekane na małe kawałki masło. Szybko zagniatamy, formujemy kulę i wstawiamy do lodówki na 30 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obraną dynię siekamy w kostki o boku 1 cm. Czosnek wyciskamy przez praskę, mieszamy z przyprawami i łyżeczką soli. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy przyprawy, czosnek, sól i smażymy na wolnym ogniu przez 30 sekund. Dodajemy pokrojoną dynię i smażymy delikatnie obracając tak, by pokryły ją przyprawy. Przestajemy, kiedy dynia będzie miękka z zewnątrz. Nam zajęło to około 5 minut, ale warto zdjąć z patelni jedną kosteczkę i po prostu ją spróbować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Dno i boki formy do tarty smarujemy dokładnie masłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mozzarellę kroimy na małe kawałeczki. Mieszamy trzy rodzaje sera, przyprawiamy łyżeczką soli. Dno i boki formy wylepiamy ciastem, następnie smarujemy je masą serową. Posypujemy kosteczkami dyni i wstawiamy do piekarnika na 35-40 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ahref="http: 10="" 2010="" festiwal-dyni-zaproszenie-2.html="" www.beawkuchni.com=""&gt;&lt;img height="200" src="http://www.beawkuchni.com/wp-content/dyniebanner42010.jpg" width="136" /&gt; &lt;/ahref="http:&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6904066037605001730-4175671518197664303?l=crustanddust.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://crustanddust.blogspot.com/feeds/4175671518197664303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6904066037605001730&amp;postID=4175671518197664303&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' typ
