Pokazywanie postów oznaczonych etykietą daktyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą daktyle. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 grudnia 2017

Pralinki daktylowo-migdałowe bez cukru [Jadalne prezenty #18]

Na słowo „pralinki” reaguje kołataniem serca i wyrzutem endorfin. Na frazę „bez cukru” zwykle reaguję śmiechem, bo niesłodkie słodycze zwykle nie są smaczne. Ale kiedy chce komuś na diecie podarować coś wspaniałego, po prostu stawiam na zdrowy środek i gorzką czekoladę. 

Jakiś czas temu pisałam już, że cukier to cukier i dla naszego organizmu nie ma znaczenia w jakiej formie go przyjmuje (zobaczcie tutaj pełną treść tekstu). Okazuje się, że jednak dla naszych jelit ma to znaczenie i są produkty, które im pomagają w życiu. Jednym z nich są daktyle. Wspomagają perystaltykę jelit i mają łatwoprzyswajalne cukry. 

Do zrobienia tych pralinek użyłam daktyli medjool, które są duże, mięsiste i miękkie. W skrócie: dobrze się miksują. Dodałam też naszego ulubionego masła migdałowego i ... odrobinę świątecznych aromatów. Całość obtoczyłam w gorzkiej czekoladzie. Najważniejsze w robieniu tych pralinek jest schładzanie masy w zamrażarce. Dzięki temu nie tylko zachowują kształt, ale też pięknie błyszczą (czekolada się naturalnie temperuje). 

Pralinki można zapakować do pudełeczek. Najlepiej zjeść je w ciągu 10 dni.



Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 15 minut


Składniki:
200 g daktyli medjool (można kupić w Lidlu, internecie i sklepach ze zdrową żywnością)
50 g skórki pomarańczowej 
2 łyżki przyprawy do piernika
100 g masła migdałowego (użyliśmy Maslove)
100 g gorzkiej czekolady


1. Pozbywamy się pestek z daktyli. Wkładamy je do blendera razem z przyprawą do piernika i masłem migdałowym. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy.

2. Do masy daktylowej dodajemy skórkę pomarańczową i mieszamy.

3. Deseczkę wykładamy papierem do pieczenia. W zamrażarce robimy tyle miejsca, żeby zmieścić tę deseczkę.

3. Z powstałej masy formujemy kuleczki o średnicy ok. 2 cm. Układamy na deseczce.

4. Kulki wstawiamy do zamrażarki na kwadrans.

5. W międzyczasie w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę.

6. Z zamrażarki wyciągamy daktylowe kuleczki. Przy pomocy dwóch łyżeczek do herbaty obtaczamy je delikatnie w czekoladzie i odkładamy na deseczkę.

7. Pralinki w czekoladzie wkładamy do zamrażarki na 5 minut. Wyciągamy i pakujemy.


środa, 29 maja 2013

Bezglutenowe i bezcukrowe ciasto dla alergików

Czy pamiętacie, że w sobotę jest Dzień Dziecka? Uwielbiamy celebrować to święto. Od kiedy jednak jesteśmy rodzicami czasami mamy wrażenie, że w naszym domu obchodzimy je nie raz w roku, ale codziennie zaczynając o 5.30 a kończąc o 19.30. Zbliżający się Dzień Dziecka zainspirował nas do kulinarnego eksperymentu.
Jakiś czas temu publikowaliśmy na blogu przepis na nutellę dla alergików czy pralinki z kaszy jaglanej. Nie jesteśmy na szczęście pokarmowymi alergikami, ale jesteśmy przyjaciółmi alergików i to właśnie dla nich i dla ich dzieci czasem przygotowujemy "bezpieczne" słodkości, wychodząc z założenia, że smakołyków nie można się zupełnie wyrzec, jak się jest dzieckiem, trzeba je co najwyżej odpowiednio dostosować.
Dzisiejsze ciasto to przykład wyjątkowego tuningu: bez glutenu, bez jajek, bez mleka, bez cukru - wydawało nam się kulinarnym osiągnięciem na miarę koła. Wygląda jak ciasto, pachnie jak ciasto i smakuje dobrze - dobrze jak na ciasto bez mąki pszennej. Przyzwyczajeni do smaku pszenicy, uznajemy wszystkie inne wypieki za nieco egzotyczne i - jak słusznie zauważyła znajoma mama małego alergika - wyraźnie czujemy w nich każdy rodzaj "niepszennej" mąki. Ale czego się nie robi dla małych łasuchów? Na szczęście mąkę owsianą, jaglaną i ryżową można spokojnie dostać na stoiskach z kaszami i mąkami, a bezglutenowy proszek do pieczenia w sklepie z żywnością ekologiczną. 
To ciasto ma jeszcze jedną niebywałą zaletę - jest proste w przygotowaniu, więc mogą je zrobić dzieci. Mieszanie mąki, dolewanie wody, ścieranie jabłek na tarce, duszenie bananów - to wszystko można powierzyć małym rączkom. Poza tym, poradzą sobie z nim wszystkie piekarniki (nawet takie, które nie dopiekają góry), bo ciasto jest naturalnie ciemne. 


Czas przygotowania: 30 minut
Czas pieczenia: 35-45 minut

Składniki:
1 szklanka mąki owsianej
1/2 szklanki mąki ryżowej
1/2 szklanki mąki jaglanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia bezglutenowego
1 łyżka cynamonu
1 łyżeczka kardamonu
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
2 płaskie łyżki siemienia lnianego
5 suszonych fig
5 suszonych daktyli
2 suszone morele (opcjonalnie)
1 1/2 szklanki wody
3 łyżki oleju rzepakowego lub z pestek winogron
1 banan
1 duże jabłko (ok. 300 g)


Daktyle, morele i figi siekamy (z fig usuwamy ogonki, z daktyli pestki), wkładamy do rondelka, zalewamy wodą i gotujemy na małym ogniu przez 5 minut. Wyłączamy, dodajemy siemię lniane, mieszamy i odstawiamy na kwadrans. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza, keksówkę wyścielamy papierem do pieczenia. Do rondelka z suszonymi owocami i siemieniem lnianym dodajemy banana i wszystko blendujemy na jednolitą masę. W misce mieszamy wszystkie rodzaje mąki, proszek do pieczenia, przyprawy. Dodajemy zawartość rondelka. Na tarce o grubych oczkach ścieramy jabłko i dodajemy do ciasta razem z olejem (my ścieramy jabłko nad miską, żeby nie brudzić dodatkowych naczyń). Wszystko dokładnie mieszamy łyżką (ciasto będzie gęste), przekładamy do tortownicy, wyrównujemy górę i wstawiamy do piekarnika na 35 minut. Po tym czasie w środek ciasta wbijamy drewniany patyczek - jeśli nie przyklejają się do niego grudy ciasta, ciasto wyjmujemy, a jeśli jest ciągle mokry, zostawiamy ciasto na kolejne 10 minut. Uwaga! Ciasto z bananem nigdy nie będzie suche, więc i patyczek nigdy nie będzie idealnie suchy - po prostu, nie mogą zostawać na nim duże kawałki ciasta. Nasz wypiek studzimy i podajemy. Sprawdziliśmy, że ostudzone smakuje zdecydowanie lepiej niż ciepłe.