Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkanoc. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 marca 2016

Mazurek pomarańczowo-orzechowy wg Ćwierciakiewiczowej

Gotowana pomarańcza, bardzo kruchy spód i masa z orzechów włoskich. To nasza intepretacja przepisu na mazurek znaleziony w ponad stuletniej książce Ćwieciakiewiczowej.

Lucyna Ćwieciakiewiczowa to taka polska wersja Nigelli Lawson z przełomu XIX i XX wieku. W swojej książce namawia do nadużywania cukru i araku, proponuje baby drożdżowe na 40 żółtkach (chyba, że kogoś nie stać to może ograniczyć się do 30), opisuje sposoby odwieżania ciast i pieczywa. Po prostu boska i inspirująca! 

Wertując jej książkę po raz kolejny (bardziej dla rozrywki niż poszukiwaniu inspiracji) trafiliśmy na recepturę idealną dla nas. Cudownie kruchy spód, gotowana pomarańcza pokrojona w plastry i zapieczona masa migdałowa. Trochę przepis przerobiliśmy na dzisiejsze miary i wagi, a migdały zastąpiliśmy orzechami włoskimi. Wyszedł nam zdecydowanie najlepszy mazurek jaki kiedykolwiek upiekliśmy.

Oczywiście, dodanie gotowanych żółtek do ciasta wzbudziło naszą podejrzliwość - przecież do kruchego daje się surowe żółtka zwykle. Ale gotowane?! Na szczęście, Katarzyna autorka bloga Słodko i Pieprznie zarzekała się, że taki właśnie przepis jest najlepszy. Dobrze, że nas przekonała! Inaczej nigdy byśmy nie próbowali, a tak - mamy na stole cudownie kruchy mazurek!


Czas przygotowania: 60 minut
Czas oczekiwania: 30 minut
Czas pieczenia: 20 minut + 20 minut

Składniki:
kruche ciasto 
150 g mąki krupczatki 
50 g cukru pudru
1 ugotowane żółtko 
100 g zimnego masła

nadzienie
1 średniej wielkości pomarańcza 
100 g mielonych orzechów włoskich
75 g miękkiego masła
50 g cukru pudru
10 połówek orzechów włoskich (do dekoracji)

1. Zagniatamy kruche ciasto. Mąkę mieszamy z cukrem pudrem. Żółtko przeciskamy przez praskę do czosnku. Masło kroimy w drobną kosteczkę. Wszystkie składniki siekamy nożem, aż z masła powstaną małe grudki. Następnie szybko wyrabiamy ciasto, aż będzie jednolite. Formujemy kulę, owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 minut.

2. W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Do rondelka wkładamy pomarańczę i wlewamy tyle wody, żeby ją przykryła. Gotujemy do miękkości, ok. 20 minut. Wyciągamy z wody i studzimy.

3. Ciasto na mazurek wyciągamy z lodówki. 

4. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Dno blaszki o wymiarach połowy kartki A4 wyściełamy papierem do pieczenia, a brzegi delikatnie smarujemy olejem lub masłem.

5. Blaszkę wyklejamy ciastem (albo wałkujemy je między dwoma arkuszami papieru do pieczenia, ale to opcja trudniejsza). Ciasto nakłuwamy widelcem dość gęsto. Wstawiamy do piekarnika do zarumienienia, na ok. 20 minut.

6. W czasie, gdy ciasto się piecze przygotowujemy nadzienie. Ugotowaną pomarańczę kroimy w cienkie plasterki pozbywając się pestek. Mielone orzechy włoskie, cukier puder i masło miksujemy do połączenia składników.

7. Kiedy spód mazurka się zarumieni, wyciągamy go z piekarnika. Na dnie układamy plasterki pomarańczy tak, by przykryły całe ciasto. Górę smarujemy masą orzechową. Na środku mazurka układamy połówki orzechów włoskich. Pieczemy kolejne 20 minut. 

piątek, 25 marca 2016

Mazurek kalifornijski

Mazurek, który łączy trzy miłości - do śliwki kalifornijskiej, masła orzechowego i włoskich ciasteczek maślanych.

Otóż przepis na ten niezwykle kruchy spód został opracowany przez włoską cukierniczkę Alessi di Donato. W Akademii Kulinarnej Whirpool podczas warsztatów cukierniczych na temat kruchego ciasta Alessia pokazywała czym klasyczne kruche ciasto różni się od jego włoskiej wersji. Klasyczne kruche to posiekane zimne masło, cukier, mąka, lodowata woda. Włosi robią to zupełnie inaczej! Pasta frolla, bo tak nazywają kruche ciasto, to ciasto, na "ciepłym" miękkim maśle. Przygotowuje się je w różny sposób w zależności do potrzeb. Do spodu mazurka wykorzystujemy sposób "klasyczny". Technika ta polega na wymieszaniu  miękkiego masła z cukrem bez ubijania go, a potem stopniowym dodawaniu jajek i mąki. Spód, który otrzymujemy jest kruchy i jednocześnie zwarty. Świetnie przytrzymuje nawet ciężkie kremy i bitą śmietanę. Początkowo nie byliśmy do niego przekonani, bo jak można z miękkiego masła robić kruche ciasto?! Jednak to nie my jesteśmy zawodowymi cukiernikami. 

Przepis Alessi di Donato okazał się rewelacyjny! Ciasto nie mięknie zbytnio pod wpływem naporu śmietany, kremu czy dżemu. Jest naprawdę kruche i zwarte. Świetnie nadaje się do mazurków i tart. 

Mazurek, oprócz kruchego spodu, to też śliwka kalifornijska o korzennych nutach zmiksowana na mus, gładkie masło orzechowe i orzechy włoskie. Dlaczego kalifornijski? Bo wszystkie składniki "na górze" pochodzą właśnie z gorącej Kalifornii. Poza tym, mazurek nieco przypomina amerykańskie kanapki z masłem orzechowym i dżemem. Jeśli ktoś jest uzależniony od masła orzechowego i nie ma pomysłu jak je przemycić na świąteczny stół, to ten mazurek jest najlepszym i najprostszym sposobem na przeszmuglowanie tego, co się lubi najbardziej. Poza tym, jest szybki i piękny. 


Czas przygotowania: 60 minut
Czas oczekiwania: 30 minut

Składniki:
75 g miękkiego masła
100 g cukru
1 jajko
125 g maki pszennej tortowej 
200 g masła orzechowego
150 g śliwki kalifornijskiej
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka soku z cytryny
1/4 szklanki orzechów włoskich do dekoracji 
1/4 szklanki fistaszków niesolonych do dekoracji
woda


1. Do miski wkładamy miękkie masło i cukier. Miksujemy do połączenia składników (tylko do połączenia) - ok. 30 sekund. Dodajemy jajko i miksujemy.Kiedy masa będzie jednolita, dodajemy mąkę. Wyrabiamy przez chwilę, dopóki mąka nie wymiesza się z resztą składników. Zawijamy w folię spożywczą i odstawiamy do lodówki na 30 minut.

2. W międzyczasie przygotowujemy śliwki. Do rondelka wkładamy śliwki. Wlewamy wodę tak, żeby je przykryła. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu przez 3 minuty. Odcedzamy. Śliwki przekładamy do misy blendera. Dodajemy  cynamon i sok z cytryny. Miksujemy ok. 30 sekund do utrzymania w miarę jednolitej masy (malutkie kawałki śliwki są mile widziane). 

3. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Ciasto wyciągamy z lodówki i wałkujemy między dwoma artkuszami papieru do pieczenia na placek grubości 3-5 mm. 

4. Gotowy placek wkładamy do blaszki (możemy blaszkę wylepić ciastem). Wstawiamy do piekarnika na 20 minut - do zezłocenia,

5. Ciasto wyciągamy piekarnika. Studzimy. Smarujemy śliwkami i masłem orzechowym. Dekorujemy orzechami.   


czwartek, 24 marca 2016

Sernik wiedeński "na jedną rękę"

Sernik wiedeński to jedna z najbardziej klasycznych receptur na pieczony ser. I naprawdę można go zrobić jedną ręką. 

Kiedy w jednej ręce urzęduje Mały Człowiek, a na blacie od 24 godzin czekają składniki na najlepszy sernik, trzeba sprawdzić się w roli cukiernika-akrobaty. Będzie dużo cięcia jedną ręką, frywolnego rozbijania jajek i pokracznego wlewania masy serowej do tortownicy tak, żeby Mały Człowiek nie szturchnął lub nie wsadził rąk w masę. Na sernik wiedeński mieliśmy ochotę od dawna. Jest aksamitny w smaku, mocno jajeczny, puszysty, ale nie lekki jak chmurka. W końcu 9 jajek robi swoje. Jajka nadają mu nie tylko pięknego koloru, ale stanowią o jego smaku. Sernik nie ma żadnego spodu, więc robi się go zupełnie szybko i prosto. Wiele przepisów mówi o oddzielnym ubijaniu żółtek z cukrem i białek na pianę, a potem delikatnym łączeniu tych składników. Ja, ponieważ drugą rękę miałam zajętą , nie miałam jak robić tych wszystkich akrobacji. Dodawałam więc do masy serowej po jednym jajku. Sernik jakby mniej opadł niż ten klasyczny wiedeński, ale smak i konsystencja pozostały. Więc nie warto brudzić misek. Ale warto piec, bo przecież pieczenie jest najcudowniejszą terapią o której pisałam tutaj.

Do przygotowania sernika użyłam sera w wiaderku wyprodukowanego przez Piątnicę. Ponieważ jest to mieszanka serka śmietankowego o wysokiej zawartości tłuszczu z twarogiem, do sernika nie dodawałam masła. Jeśli jednak korzystamy z trzykrotnie zmielonego twarogu, musimy do masy dodać 250 g miękkiego masła. Pozostała część przepisu pozostaje bez zmian.


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 1 godzina

Składniki*:
800 g sera sernikowego Piątnica (lub trzykrotnie zmielonego twarogu i 250 g miękkiego masła)
250 g cukru pudru
9 jajek
2 łyżeczki mąki pszennej
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (np. domowego)

*wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową


1. Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni Celsjusza. Przygotowujemy dwa naczynia: tortownicę i naczynie żaroodporne. Zagotowujemy w czajniku ok. 1,5 l wody.

2. Dno i boki tortownicy o średnicy 24 cm wyściełamy papierem do pieczenia. Najlepiej wyciąć kółko na dno i paski na boki i przyłożyć je do wysmarowanej olejem roślinnym tortownicy - dzięki temu nie będą się przemieszczać, a sernik będzie miał ładne i równe boki.

3. Do naczynia żaroodpornego wlewamy wrzątek. Stawiamy na najniższej półce piekarnika.

4. Do misy miksera wkładamy ser (i ewentualnie masło), cukier puder i jedno jajko. Miksujemy do połączenia składników. Dodajemy kolejne jajka POJEDYNCZO - kiedy masa będzie jednolita, wbijamy kolejne jajko. Razem z dziewiątym jajkiem do masy dodajemy też mąkę i ekstrakt waniliowy. Miksujemy 15 sekund.

5. Masę serową wlewamy do tortownicy. Wstawiamy do piekarnika na środkową półkę. Pieczemy przez godzinę. Wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim sernik na 30 minut. Po 30 minutach delikatnie uchylamy drzwiczki piekarnika i zostawiamy sernik do ostygnięcia. Po co? Żeby nie opadał i nie pękał. 

6. Gotowy sernik przechowujemy w lodówce. Możemy go przed podaniem oprószyć cukrem pudrem lub ozdobić polewą czekoladową. 



poniedziałek, 21 marca 2016

Którego czekoladowego zajączka kupić? Nasz mały test

Jeśli lubicie dawać w prezencie czekoladowe zajączki to sprawdziliśmy dla Was które z nich godnie spełnią funkcję świątecznego prezentu. W końcu co roku na Wielkanoc na świecie produkuje się ich aż 90 milionów! 


Co roku przed Wielkanocą sklepy zalewa fala czekoladowych jajeczek i zajączków. Taka mała słodka figurka to dla wielu osób najlepszy i najprostszy podarek. W końcu wszyscy lubią czekoladę. Tyle, że nie wszystkie figurki są takie same, o czym przekonaliśmy się już w Boże Narodzenie. W naszych szafkach ciągle mieszkają czekoladowe Mikołaje, których nikt nie chciał zjeść (próbujemy je jakoś wykorzystać dodając po kawałku głowy lub korpusu do brownie i polewy czekoladowej). Pomyśleliśmy więc, że warto przyjrzeć się czekoladowym zajączkom, żeby wybrać te, które dorośli i dzieci chętnie zjedzą. 

W sobotę rano byliśmy na zakupach w hipermarkecie w którym cała długa półka pełna była zajączków. Dzieci wybrały sześć figurek, których było na półkach najwięcej. Do domu przywędrowały zajączki Terravity (3,99 PLN), Milki (5,99 PLN), Lindt (9,99 PLN), Ferrero Rocher (9,99 PLN), Kinder (5,99 PLN) i Wolność (0,79 PLN). Każdemu zajączkowi obgryźliśmy kawałek ucha i próbowaliśmy. Dzieci oceniały niezależnie od nas. Wszystkie figurki były puste w środku, ale zdecydowanie różniły się grubością ścianek (czyli zawartością czekolady). 

Do tej pory myśleliśmy, że większość świątecznych figurek jest czekoladowa. Okazuje się jednak, że egzemplarze tańsze niż 1 PLN to wyrób czekoladopodobny o czym informuje etykieta przyklejona do spodniej części figurki. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że warto czytać etykiety. 

Czekoladopodobny zajączek Wolność był, mówiąc delikatnie, daleki od ideału. Dzieci nie chciały go jeść (ufff). Jego najbliższym konkurentem był zajączek z czekolady o aromacie truskawkowym z Terravity. Otworzyliśmy sreberko i poczuliśmy sztuczny zapach podobny do truskawkowej świeczki. Dzieci myślały, że te czerwone truskawki na opakowaniu to element ozdobny. Po otwarciu opakowania krzyknęły "o fuuu". Nie zwiastowało to radości z konsumpcji. Silny aromat truskawki pozostawiał pewien niesmak. Lepiej więc trzymać się klasycznej czekoladowej wersji. 

Zajączek Milka smakował jak klasyczna mleczna czekolada w fioletowym opakowaniu. Ścianki miał dość cienkie. Dzieci były zachwycone, my uznaliśmy, że czekolada jest nieco za słodka. 

Zajączek Kinder to po prostu jajko niespodzianka w innej formie. Ścianki ma cienkie i dzieci zachwyca zupełnie jak jajko. 


Zajączek Ferrero Rocher smakuje jak zewnętrzna część czekoladki - cały korpus zrobiony jest z czekolady z dodatkiem chrupiących kawałków orzechów laskowych. Głowa zajączka jest zupełnie czekoladowa (nie jest pusta), korpus ma grube ścianki. Brakowało tylko czekoladowego kremu i orzecha laskowego, żeby mieć poczucie, że właśnie je się największy egzemplarz popularnej pralinki. 

Zajączek Lindt ma bardzo grube ścianki i zrobiony jest z mlecznej czekolady. Czekolady idealnie gładkiej i aksamitnej. Zdecydowanie też mniej słodkiej niż konkurencja. Na szyi zajączek nosi malutki dzwoneczek, który można odczepić i włożyć do skrzynki skarbów. 


Dzieci zdecydowanie wybrały zajączka Kinder jako swego faworyta, po nim uplasował się fioletowy zając Milki, zając z dzwoneczkiem Lindt i Ferrero Rocher. Zapytaliśmy je co z ostatnimi zajączkami (truskawkowym i czekoladopodobnym). Stwierdziły, że tych wcale nie chciałyby dostać. 

Dorosłym zdecydowanie najbardziej smakował zajączek Lindt. Po nim w kolejności: Ferrero Rocher,  Milka i Kinder (chociaż ten był dla nas zdecydowanie za słodki). Sztucznego zapachu truskawki nie jesteśmy w stanie znieść i cieszymy się, że za naszych czasów nikt nie produkował takich figurek. Zajączek czekoladopodobny, może i z zupełnie innej bajki, ma jednak walor nostalgiczny - w paczkach z zakładu pracy rodziców zawsze były jakieś czekoladopodobne dobra i zawsze znikały. 

Zajączkowe ciekawostki 

Wszyscy dobieraliśmy się do figurek delikatnie odgryzając im uszka. Okazuje się, że w ten sposób zajączki je 89% Amerykanów. 6% Amerykanów uważa, że najpierw powinno się obgryzać ich stopy, a 5% najpierw zajmuje się ogonkiem. 

Największy Wielkanocny zajączek powstał w RPA na zlecenie  Duracell i ważył 3 tony! 

Guinness World Records

niedziela, 20 marca 2016

Sernik z nutellą i ciastkami oreo

Nutella, ciastka oreo, twaróg. Przepis na błogostan.

Sernik to ciasto na każdą okazję. Pewnie niektórzy stwierdzą, że sernik to przecież nie ciasto tylko upieczony i posłodzony twaróg. Dla nas sernik to kategoria ciast premium. Po pierwsze, wielką sztuką jest upieczenie sernika, który będzie lekki jak chmurka i kremowy. Po drugie, lekki sernik, który nie opada to jakiś cukierniczy święty graal. Być może dlatego z taką wielką radością piekę kremowe serniki nowojorskie czy serniki chałwowe z białą czekoladą. Lubię też wybitnie gładki i lekki sernik mamy Muminka, który ma dodatek mascarpone i mleka skondensowanego. Na Boże Narodzenie kręcimy twaróg na sernik pomarańczowo-cynamonowy, a na co dzień lubimy obłędnie czekoladowy i super prosty sernik czekoladowy z granatem. 

Tym razem jednak połączyliśmy dwa grzesznie czekoladowe składniki - ciasteczka oreo i nutellę. Dodane do sernika dają coś, co smakuje jak gęsty i gładki krem czekoladowy, który wolniutko rozpuszcza się na języku i przez dłuższy czas nie daje o sobie zapomnieć. Sernik robi się w zasadzie sam i nie opada! Można go ozdobić połówkami orzechów laskowych, posiekanymi orzeszkami lub krokantem (czyli uprażonymi i drobno posiekanymi fistaszkami). 


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 50 minut

Składniki:
140 g ciastek oreo
70 g masła
800 g sera twarogowego lub twarogu tłustego trzykrotnie mielonego
100 ml śmietanki 30%
3 jaja
600 g nutelli (duży słoik)



1. Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, a boki dokładnie smarujemy masłem. Pozostałe masło rozpuszczamy.

2. W stojącym blenderze miksujemy pokruszone ciastka oreo na pył. Dodajemy rozpuszczone masło i chwilę blendujemy do wymieszania składników. 

3. Ciasteczkami wykładamy dno tortownicy dociskając.

Przygotowujemy masę czekoladową

4. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 stopni Celsjusza. Na dolną półkę piekarnika wstawiamy żaroodporne naczynie wypełnione wrzątkiem. 

5.  Do dużej miski przekładamy twaróg, dodajemy śmietankę, jajka i nutellę. Miksujemy do połączenia składników - ok. 1 minutę. 

6. Masę serową wlewamy do tortownicy. Wstawiamy do piekarnika - uwaga na parę wodną przy otwieraniu drzwiczek!

7. Sernik pieczemy ok. 50 minut do momentu, kiedy brzegi sernika będą ścięte, a środek delikatnie galaretowaty. 

8. Upieczony sernik zostawiamy w piekarniku uprzednio uchylając jego drzwiczki. Po godzinie wyjmujemy sernik z piekarnika, studzimy na kratce i zimny wstawiamy do lodówki. Schłodzony sernik nabiera kremowej konsystencji.



sobota, 19 marca 2016

Sernik chałwowy z białą czekoladą

Uwielbiamy serniki. Każde z nas zupełnie inne - Adam lubi lekkie jak piórko, słodkie masy serowe na bardzo kruchym spodzie. Ja wolę serniki ciężkie, nieco gliniaste - najlepiej na czekoladowym kruchym cieście z krateczką na górze. Oboje jednak mamy pewną słabość do sernika gładkiego jak masło. I chałwy, oczywiście. 

Sernik z dodatkiem chałwy i białej czekolady smakuje bardzo podobnie do obłędnego musu chałwowego, a jego konsystencja przypomina klasyczny sernik nowojorski. Na dnie sernika są pokruszone herbatniki petit beurre Jutrzenki. Jesteśmy wierni Jutrzence, bo ich mięsiste herbatniki najlepiej sprawdzają się w ciastach. Zamiast twarogu użyliśmy mielonego twarogu sernikowego (warto sprawdzać czy twaróg nie ma zbędnych dodatków np. skrobii ziemniaczanej, cukru, oleju palmowego). W skali trudności od 1 do 10, wykonanie sernika to mocna 2. Wystarczy blender, garnuszek i miska do kąpieli wodnej, tortownica i piekarnik. 

Sernik można ozdobić płatkami białej czekolady lub perełkami cukrowymi. Można również położyć na nim kawałki truskawek czy ziarenka granatu. Można go w ogóle nie dekorować, bo sam w sobie jest piękny. Bardzo polecamy na Święta! 

Wpis powstał we współpracy z  Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli.


Czas przygotowania: 30 minut
Czas pieczenia: 40-50 minut

Składniki:
140 g herbatników Jutrzenki
70 g masła
900 g sera twarogowego lub twarogu tłustego trzykrotnie mielonego
200 ml śmietanki 30%
3 jaja
150 g białej czekolady
250 g waniliowej chałwy 


1. Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, a boki dokładnie smarujemy masłem. Pozostałe masło rozpuszczamy.

2. W stojącym blenderze miksujemy pokruszone herbatniki na pył. Dodajemy rozpuszczone masło i chwilę blendujemy do wymieszania składników. 

3. Herbatnikami z masłem wykładamy dno tortownicy dociskając.

Przygotowujemy masę serową

4. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 stopni Celsjusza. Na dolną półkę piekarnika wstawiamy żaroodporne naczynie wypełnione wrzątkiem. 

5. Do rondelka wlewamy 100 ml śmietanki, dodajemy pokruszoną chałwę i ciągle mieszając podgrzewamy do rozpuszczenia chałwy.

6. Do metalowej miseczki wlewamy pozostają śmietankę, dodajemy połamaną białą czekoladę. Stawiamy na garnku z gotującą się wodą (czyli robimy kąpiel wodną) i ciągle mieszając doprowadzamy do rozpuszczenia czekolady.

7. Do dużej miski wlewamy śmietankę z chałwą, śmietanką z czekoladą. Dodajemy ser i jajka. Miksujemy do połączenia składników - 1 minutę. 

8. Masę serową wlewamy do tortownicy. Wstawiamy do piekarnika - uwaga na parę wodną przy otwieraniu drzwiczek!

9. Sernik pieczemy pod przykryciem z folii aluminiowej - błyszczącą stroną do góry (dzięki temu będzie idealnie biały). Pieczemy 40-50 minut do momentu, kiedy brzegi sernika będą ścięte, a środek delikatnie galaretowaty. 

10. Upieczony sernik zostawiamy w piekarniku uprzednio uchylając jego drzwiczki. Po godzinie wyjmujemy sernik z piekarnika, studzimy na kratce i zimny wstawiamy do lodówki. Schłodzony sernik nabiera kremowej konsystencji.


piątek, 3 kwietnia 2015

Dlaczego niczego nie ugotuję na Wielkanoc?

Święta w Polsce to czas szczególny. Przygotowujesz się do nich kupując drobiazgi od zajączka, przeglądając przepisy na nowe mazurki, bezglutenowe pieczywo czy bezmięsne pasztety. Święta to czas, kiedy mocno odczuwasz swoje miejsce w rodzinie. Albo Święta organizujesz albo na Święta przyjeżdżasz. W praktyce oznacza to, że albo jesteś w grupie roboczej albo w grupie siedząco-trawiącej.

zdjęcie: Moyan Brenn

Wczoraj rozmawiałam z blogerkami właśnie o świątecznym jedzeniu. Wymieniałyśmy się pomysłami na dania - pieczona kaczka, gęś faszerowana kiszoną kapustą, pasztet z królika, żur na domowym zakwasie. Przekonywałyśmy się do wyższości bezjajecznej babki z musem z dyni nad mrożoną babką drożdżową na 12 żółtkach. Siłowałyśmy się na argumenty czy żur z chrzanem czy mocno wędzony. Klasyczne rozmowy kobiet, których pasją i pracą jest pisanie o jedzeniu. Tak sobie rozmawiając niezobowiązująco padło cholernie ważne pytanie - gdzie spędzasz Święta?

No właśnie. To, gdzie spędzasz Święta determinuje to, czy te Święta rzeczywiście przygotujesz. Jeśli Święta organizują rodzice, teściowie czy wujkowie, to masz marne szanse na ich przygotowanie. Większością rzeczy zajmą się oni. Początkowo myślałam, że to jest domena naszej rodziny, która jest wyjątkowo gościnna i samodzielna. W końcu jesteśmy z Podlasia słynącego ze świetnie gotujących kobiet zawsze gotowych nakarmić przybyłych. Okazuje się jednak, że babcie, mamy i ciocie zwykle dzierżą palmę pierwszeństwa w gotowaniu, niezależnie z której części pochodzą. Niektóre nawet, jeśli Świąt nie organizują, przyjeżdżają z torbą wypełnioną świątecznymi dobrami. Bo tak.

Kilka lat temu mocno przepychałyśmy się z mamą o przygotowania. Ja chciałam równego podziału obowiązków, mama i tak przygotowywała większość tradycyjnych potraw. Po kilku latach wypracowałyśmy kompromis - ona gotuje, ja piekę ciasta. Wszystko działało do momentu, kiedy nasze dzieci nie zorientowały się, że szarlotka babci Marii smakuje inaczej niż szarlotka mamy, a sernik babci Danusi nijak się ma do sernika mamy. To dzięki nim uświadomiłam sobie coś ważnego - co roku na świątecznym stole pojawiają się te same potrawy. Smakują domem, bezpieczeństwem, tradycją. Smakują czasem, kiedy przy stole byli też nasi dziadkowie, a my byliśmy niecierpliwymi dziećmi nie rozumiejącymi zasad polskiego biesiadowania.

Dzisiaj doceniam każdą minutę jaką rodzice spędzają w kuchni po to, żebyśmy "naprawdę poczuli, że są Święta". Dlatego nie wpycham się im w paradę, z podziwem patrzę jak robią domową kiełbasę czy kręcą mięso na pasztet. Cicho przemycam mazurki z kajmakiem i swoje drożdżówki doceniając to, że   oprócz nich na stole będą smaki doskonałe: sałatka jarzynowa, sos tatarski i klops z jajkiem na twardo w środku. I czuję, że już tak może zostać.

Wielkanocna baba drożdżowa

W Wielkanoc (i Boże Narodzenie też) lubimy piec drożdżówki. Patrzeć jak wyrastają, puszą się dumnie w formach, delikatnie przypiekają. Czasami dosypujemy do nich rodzynek, żurawin. Czasami dodajemy mak, twaróg, orzechy. Pełna dowolność.
Jednak drożdżówka wielkanocna jest trochę inna - z charakterystycznym kominem, dużą ilością żółtek, zawsze na środku stołu. Jest chyba jedynym wypiekiem, który najlepiej robić w sobotni wieczór. Kiedy cały dom żyje Świętami, zajączkiem, kiedy wszystko lśni, można spokojnie odpoczywać wyrabiając ciasto. Bardzo do tego zachęcamy!


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 2 godziny

Składniki na 2 baby:
50 g drożdży
1 szklanka ciepłego mleka
3/4 szklanki cukru
3,5 szklanki mąki
8 żółtek
120 g rozpuszczonego masła
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
3/4 szklanki rodzynek

lukier:
1 szklanka cukru pudru
3 łyżki soku z cytryny



1. Drożdże mieszamy z cukrem, aż będą płynne. Dodajemy ciepłe mleko. Mieszamy i odstawiamy na 5 minut.
2. Do miski dodajemy mąkę, żółtka, rozpuszczone masło (nie może być gorące), ekstrakt waniliowy i rodzynki.
3. Wyrabiamy ciasto, aż zacznie odchodzić od ścianek miski - mikserem planetarnym 10 minut, ręcznie 15 minut. Ciasto będzie bardzo wilgotne, delikatnie rzadkie. Takie właśnie ma być.
4. Ciasto przekładamy do czystej miski, przykrywamy czystą ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu do podwojenia objętości. Uwaga! Jeśli ktoś chce przyspieszyć proces, może postawić ciasto do piekarnika nagrzanego do 40-50 stopni Celsjusza i po kwadransie sprawdzić jak wyrosło. Ciasto można też postawić w misce na garnku z gorącą wodą. Woda ma być gorąca i nie wolno jej gotować! 
5. Formy do bab smarujemy dokładnie olejem. 
6. Wyrośnięte ciasto uderzamy pięścią, żeby pozbyć się powietrza. Dzielimy na dwie części i każdą z nich wkładamy do formy. 
7. Formy wypełnione ciastem przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Wyrośnięta drożdżówka powinna sięgać ok. 1-2 cm od brzegu foremki.
8. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Wstawiamy formy do pieca i pieczemy ok. 30 minut. 
9. Po 30 minutach sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest upieczone.
10. Babki wyciągamy z pieca, delikatnie studzimy i wyciągamy z formy. 
11.   W miseczce ucieramy cukier z sokiem z cytryny i oblewamy nim drożdżówki.

Jak wyciągnąć babkę z formy?
Bierzemy duży talerz lub deskę i kładziemy na formę od babki (tak, żeby talerz czy deska przykryły ciasto). Jedną ręką (silniejszą) chwytamy mocno spód blaszki, a drugą przytrzymujemy talerz. Przewracamy. Forma od babki jest teraz na talerzu. Talerz stawiamy na blacie, a formę ciągniemy do góry. Babka wyciągnięta! 


środa, 23 kwietnia 2014

Mazurek chałwowo-porzeczkowy

Rzecz z mazurkiem z chałwą wyglądała mniej więcej tak:
M. zrobiła świetny, kruchy spód (zainspirowana radami Twardego Szparaga), posmarowała go konfiturą z czarnej porzeczki, której smakiem na co dzień raczej gardzi, na to dała bardzo dużo chałwy rozpuszczonej w śmietance i wszystko oprószyła prażonym sezamem. Zawiozła mazurek na Wielkanoc do rodziców (bo jest "słoikiem" i w Warszawie tylko mieszka). Postanowiła przed śniadaniem Wielkanocnym go pokroić i przy okazji zjadła jakąś 1/5. Gdy mazurek stał na stole, miała ochotę zjeść pozostałe 4/5. Powstrzymało ją jedynie dobre wychowanie i ten cień dezaprobaty na twarzy A.: "daj innym spróbować". Przez całe Święta postanowiła więc opychać się jedynie pasztetem z królika, sałatką jarzynową (posiekaną tak drobno jak tylko się da) i owym chałwowo-porzeczkowym mazurkiem. Nieskromnie uważa, że jej mazurek był najlepszą rzeczą, jaka się zdarzyła w Święta poza tymi dwiema nocami, kiedy spała po 9 godzin pierwszy raz od… co najmniej kilku miesięcy.
Jeśli ktoś ma problem z robieniem mazurka poza okresem wielkanocnym, niech zmieni nazwę tego wypieku na "tarta na kruchym spodzie" i zrobi go kiedy indziej. Urzeczenie gwarantowane!


Czas przygotowania: 1 godzina
Czas oczekiwania: 20 minut

Składniki:
120 g mąki pszennej
75 g mąki ziemniaczanej
100 g cukru pudru
200 g masła
150 g chałwy
50 ml śmietanki 36%
4 łyżki konfitury z czarnej porzeczki
5 łyżek sezamu


Mąkę pszenną, ziemniaczaną i cukier puder dokładnie mieszamy. Dodajemy masło i zagniatamy ciasto. Formujemy z niego kulę, owijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na pół godziny. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni Celsjusza. Blaszkę do tarty lub blachę wykładamy papierem do pieczenia. Z lodówki wyciągamy ciasto, wałkujemy je tak, by pasowało do blaszki lub formujemy z niego zgrabny prostokąt z lekko zawiniętymi brzegami. Wkładamy na 10 minut do zamrażarki (z blaszką). Po tym czasie wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy do zezłocenia - około 12 minut. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy.
W międzyczasie kruszymy chałwę i wkładamy do rondelka. Dodajemy śmietankę i wszystko podgrzewamy mieszając, aż masa będzie jednolita. Na suchą patelnię wrzucamy sezam i ciągle mieszając prażymy go, aż nabierze złotego koloru - około 3 minut. Ostudzony spód smarujemy konfiturą z czarnej porzeczki. Wlewamy masę chałwową i wyrównujemy ją nożem. Posypujemy prażonym sezamem. 

sobota, 19 kwietnia 2014

Jajka faszerowane - trzy nowe pomysły

Dzisiaj chcemy Was zachęcić do zrobienia jajek faszerowanych "last minute". Nie wymagają przekrawania skorupki. Wymagają za to nieco odwagi, bo nie przypominają ani trochę klasycznego polskiego jajka faszerowanego z posiekaną pietruszką i zasmażoną na wierzchu bułką tartą. Żeby nie było wątpliwości - takie klasyczne jajka uwielbiamy, ale są tylko dwa domy, gdzie je jemy - u cioci A. i u cioć M. Ponieważ sami nie potrafimy ich zrobić tak doskonale jak nasze ciocie, próbujemy innych wersji.
Pierwsza wersja to jajka sezamowe z dodatkiem sezamowej pasty tahini, oleju sezamowego i prażonego sezamu; druga wersja - to jajka z awokado, kwaśną śmietaną i posiekanym ogórkiem; trzecia wersja - to jajka z łososiem, dymką, serkiem typu philadephia i wędzonym łososiem. Jajka pięknie wyglądają na talerzu, są delikatne i pyszne.
Smacznego Wielkanocnego jajka, Drodzy Czytelnicy!!! 


Czas przygotowania: 30 minut

jajka z sezamem
12 jaj najlepszej jakości
3 łyżki tahini
4 łyżki oleju sezamowego
2 łyżki majonezu
6 łyżek ziaren sezamu

Jajka wkładamy do garnka, zalewamy wodą tak, by je dokładnie przykryła. Wodę doprowadzamy do wrzenia, garnek przykrywamy pokrywką, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na 15 minut. Po tym czasie jajka odcedzamy i przelewamy lodowatą wodą. Obieramy i przekrawamy na pół. Z każdej połówki wyciągamy żółtka i wkładamy do miseczki. Do żółtek dodajemy tahini, olej sezamowy i majonez. Dokładnie mieszamy. Gotową masą wypełniamy każdą połówkę jajka. Na zimną patelnię wrzucamy ziarna sezamu i podgrzewamy na największym ogniu mieszając przez około 2-3 minuty (aż ziarna nabiorą złotego koloru). Szybko przesypujemy je na talerz, studzimy i posypujemy nimi jajka. 

jajka z awokado
12 jaj najlepszej jakości
4 łyżki śmietany
2 łyżki musztardy
2 łyżki majonezu
1/2 dojrzałego awokado
świeży ogórek

Jajka wkładamy do garnka, zalewamy wodą tak, by je dokładnie przykryła. Wodę doprowadzamy do wrzenia, garnek przykrywamy pokrywką, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na 15 minut. Po tym czasie jajka odcedzamy i przelewamy lodowatą wodą. Obieramy i przekrawamy na pół. Z każdej połówki wyciągamy żółtka i wkładamy do misy blendera. Dodajemy śmietanę, musztardę, majonez, awokado i blendujemy do uzyskania jednolitej masy. Ogórek myjemy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Każdą połówkę jajka wypełniamy farszem z awokado i dekorujemy startym ogórkiem.

jajka z łososiem
12 jaj najlepszej jakości
1/4 szklanki majonezu
1/2 opakowania serka typu philadephia
1 cebula dymka
100 g wędzonego łososia

Jajka wkładamy do garnka, zalewamy wodą tak, by je dokładnie przykryła. Wodę doprowadzamy do wrzenia, garnek przykrywamy pokrywką, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na 15 minut. Po tym czasie jajka odcedzamy i przelewamy lodowatą wodą. Obieramy i przekrawamy na pół. Z każdej połówki wyciągamy żółtka i wkładamy do misy blendera. Dodajemy majonez, serek, posiekaną dymkę i połowę łososia (50g). Wszystkie składniki blendujemy na jednolitą masę. Pozostałego łososia kroimy na cienkie plasterki. Każdą połówkę jajka wypełniamy łososiowym farszem, dekorujemy posiekanym łososiem. 


piątek, 18 kwietnia 2014

Hot Cross Buns - bułeczki wielkopiątkowe

Hot cross buns to drożdżówki o lekko korzennym smaku wypełnione bakaliami, które w krajach anglosaskich serwuje się w Wielki Piątek - stąd właśnie krzyż na ich skórce. Jest wiele zabobonów związanych z tymi bułeczkami, a jeden z nich głosi, że bułki upieczone w Wielki Piątek zachowują świeżość przez cały rok. 
Przyznamy się bez bicia, że idea opychania się słodkimi bułkami w takim dniu wydawała nam się co najmniej dziwna. Okazuje się jednak, że każda szanująca się angielska lub amerykańska piekarnia serwuje je w Wielkim Tygodniu (czasem są też wariacje na ich temat np. bułki z wiśnią zamiast bakalii lub z dodatkiem orzechów). I są klienci, którzy przychodzą tylko po nie. Wcale się nie dziwimy - bułeczki są pyszne. Sprawdzaliśmy, że nie tylko w Wielki Piątek. W inne dni też smakują doskonale - najlepiej z serkiem typu Twój Smak i kubkiem kawy. 
Korzystaliśmy z przepisu BBC, który lekko zmodyfikowaliśmy.



Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 3 godziny

Składniki:
325 g mąki pszennej
300 g mąki pszennej pełnoziarnistej
2 łyżeczki domowej przyprawy do piernika (lub 2 łyżki sklepowej)
50 g masła
skórka z 1 cytryny
30 g świeżych drożdży
85 g cukru
1 jajko
275 ml ciepłego mleka
25 g skórki pomarańczowej
100 g rodzynek (sułtanek, koryntek, thompson)
2 łyżki oleju
2 łyżki golden syrup lub miodu

masa na krzyżyki:
2 czubate łyżki mąki pszennej
2 łyżki lodowatej wody


W dużej misce mieszamy oba rodzaje mąk i przyprawę do piernika. Palcami rozcieramy mąkę z masłem, aż powstaną grudki przypominające groch. W szklance mieszamy cukier z pokruszonymi drożdżami do momentu powstania płynnej masy. Drożdże dodajemy do mąki. Dodajemy również: skórkę z cytryny, jajko, mleko. Wszystkie składniki wyrabiamy ręką (lub mikserem z końcówką do wyrabiania ciasta drożdżowego) do otrzymania jednolitej, sprężystej masy. Dodajemy rodzynki, skórkę pomarańczową i wyrabiamy jeszcze chwilę tak, by wszystkie składniki złączyły się z ciastem.
Z ciasta formujemy kulę, smarujemy olejem, wkładamy do dużej miski i przykrywamy czystą ściereczką. Odstawiamy ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Po godzinie ciasto uderzamy pięścią i ponownie przykrywamy. Zostawiamy na kolejną godzinę. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Wyrośnięte ciasto dzielimy na 16 części. Z każdej z nich formujemy kulkę. Wszystkie kulki ciasta układamy na blaszce pozostawiając między nimi przerwy. Blaszkę przykrywamy ścierką i pozostawiamy w ciepłym miejscu na 40 minut. W międzyczasie ucieramy mąkę z wodą na jednolitą masę, którą wkładamy do rękawa cukierniczego zakończonego cienką okrągłą końcówką. 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 220 stopni Celsjusza.
Na wyrośnięte bułki wyciskamy masę z rękawa cukierniczego tworząc krzyżyki. Bułki wstawiamy do gorącego piekarnika na ok. 10 minut - powinny się w tym czasie zezłocić. Gdy się pieką, w rondelku delikatnie podgrzewamy golden syrup lub miód, żeby stał się płynny. Bułki wyciągamy z pieca i jeszcze gorące smarujemy golden syrup albo miodem. Studzimy i jemy. 

czwartek, 17 kwietnia 2014

Pascha z domowego twarogu

Chyba nic nie kojarzy nam się z Wielkanocą tak jak pascha. Naszą paschę robimy z delikatnego twarogu, który sami warzymy. Zwykle używamy niepasteryzowanego mleka prosto od krowy, które kupujemy w soboty na warszawskiej Hali Mirowskiej. Próbowaliśmy przygotowywać ją z mleka w kartonie i stwierdzamy, że też można i że wychodzi bez zarzutu. To dobra wiadomość dla tych, którzy nie mają pod bokiem "baby ze wsi" przywożącej dobre mleko i jaja.
Do naszej paschy dodaliśmy w tym roku brzoskwinie i gruszki z syropu oraz rodzynki i daktyle upite pomarańczowym likierem. Paschę można udekorować galaretką, ale w tym roku postawiliśmy na bakalie - wszystko po to, by bardziej wyeksponować smak delikatnego sera. Paschę można oczywiście porównywać z sernikiem - jeśli tak, to jest to chyba najdelikatniejszy i najbardziej maślany rodzaj sernika, z jakim się zetknęliśmy.
Przygotowanie paschy wymaga spokoju i odrobiny cierpliwości - delikatne mieszanie mleka na twaróg jest jedną z tych czynności, które przed Świętami pozwalają myślom wrócić na właściwe tory. Nie ma przy tym miejsca na sprzątanie kuchni, pranie firanek czy mycie okien - jesteśmy my, garnek, mleko i drewniana łyżka.
Przepis, który podajemy jest przepisem mamy Adama, która taką paschę robi od lat, raz w roku - na Wielkanoc właśnie.


Czas przygotowania: 2 godziny
Czas oczekiwania: 4 godziny

Składniki:
2 litry mleka 
800 ml śmietanki 18% (najlepiej bez żadnych zagęstników)
200 g miękkiego masła
1 szklanka cukru
8 jaj
1/4 szklanki rodzynek sułtanek
8 daktyli
1/2 szklanki likieru Cointreau (lub rumu)
3 połówki brzoskwini z syropu
3 połówki gruszki z syropu
1 opakowanie okrągłych biszkoptów

do dekoracji:
1/2 szklanki płatków migdałowych
1/4 szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej
1/4 szklanki jagód goji
3 łyżki drobnych rodzynek


Mleko wlewamy do garnka i zagotowujemy. W oddzielnej misce dokładnie mieszamy śmietanę i jajka. Kiedy mleko się zagotuje, zmniejszamy ogień tak, by nie wrzało, ale miało ciągle wysoką temperaturę i wlewamy śmietanę z jajkami. Ciągle mieszamy drewnianą łyżką trzymając mleko na ogniu. Po około 10-15 minutach powinniśmy zauważyć w mleku malutkie grudki przypominające serek granini. Wyłączamy wtedy ogień i pozostawiamy mleko do ostudzenia. W tym czasie zauważymy jak w garnku twaróg oddziela się od półprzezroczystej serwatki.
Durszlak wykładamy gazą i delikatnie wlewamy do niego zawartość garnka. Odstawiamy do odsączenia na około 2 godziny, tak by serwatka spłynęła niżej. Potem delikatnie przyciskamy twaróg drewnianą łyżką. Jeśli ciągle wylatuje nam sporo płynu, ser mieszamy i zostawiamy na kolejną godzinę. W międzyczasie siekamy daktyle, wkładamy do kubka razem z rodzynkami, zalewamy alkoholem i przykrywamy folią spożywczą. Brzoskwinie i gruszki odcedzamy z syropu i kroimy w kostkę o boku 1/2 cm. Jeśli twaróg jest odsączony i tylko delikatnie wilgotny, możemy utrzeć go z masłem.
Mikserem na średnich obrotach ucieramy masło z cukrem przez około 5 minut - tak, by masa była biała. Nie przerywając ucierania masła, dodajemy po łyżce twarogu. Wszystkie składniki miksujemy kolejne 5 minut. Dodajemy odsączone bakalie, gruszki i brzoskwinie. Delikatnie mieszamy łyżką do połączenia składników.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Na dno kładziemy okrągłe biszkopty, wlewamy masę twarogową i wygładzamy powierzchnię. Dekorujemy wedle uznania. Wstawiamy do lodówki do stężenia na przynajmniej 6 godzin. Przechowujemy w lodówce.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Pieczona biała kiełbasa z warzywami w białym winie

Śniadanie w Wielkanoc zaczyna się zwykle od żurku z białą kiełbasą i jajkiem na twardo. Choć reguła nie jest żelazna, bo na przykład w domu M. żurku nie jadło się nigdy. Jadło się parzoną białą kiełbasę z domowym chrzanem. Mistrzem kiełbasy jest od wielu lat tata M., który dba i jej jakość do tego stopnia, że ma specjalny kieliszek, którym odmierza ilość soli potrzebą na kilogram mięsa. Kieliszek jest świętością i pod żadnym pozorem nie można go użyć do czegoś innego. 
Z kiełbasą wiąże się wiele anegdot. Jedną z nich jest to, że nasze dzieci absolutnie odmawiają jedzenia sklepowej "kijbałski" twierdząc, że jest niedobra i że chcą "kijbałski od dziadka". I przynajmniej raz w tygodniu chcą jeść na śniadanie parzoną białą kiełbasę. Tylko skąd wziąć taką jak domowa? Na szczęście, jest jeszcze słynna pani Ania z Hali Mirowskiej. Jej syn jest kiełbasianym mistrzem i mimo, że przyprawia ją trochę inaczej, dzieciaki są zachwycone. 
Ostatnio kiełbasę upiekliśmy ze szpinakiem, brukselką, ziemniakami i białym winem. Pieczenie białej kiełbasy to świetna alternatywa do parzenia. Kiełbasa jest soczysta i chrupiąca z góry, nie oddaje nic ze swojego smaku zalewie, którą potem się zwykle wylewa. A warzywa dają poczucie, że jest to prawdziwy, pełnowartościowy obiad.
Przepis "krok po kroku" możecie znaleźć na stronie Piotr i Paweł. 


Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki: 
2 białe kiełbasy
1 opakowanie świeżych liści szpinaku
3 ziemniaki
½ czerwonej cebuli
6 brukselek
1 szklanka białego wina stołowego
4 łyżki oliwy z oliwek
½ łyżeczki soli


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Szpinak dokładnie myjemy. Ziemniaki obieramy, kroimy w półcentymetrowe plasterki. Brukselki myjemy, usuwamy zewnętrzne liście. Każdą brukselkę przekrawamy na pół. Cebulę kroimy w cienkie krążki. Na dno naczynia żaroodpornego wlewamy 3 łyżki oliwy z oliwek. Kładziemy liście szpinaku, plastry ziemniaków, brukselkę i cebulę. Oprószamy solą. Kiełbasę dokładnie nacieramy pozostałą oliwą i układamy na warzywach. Wlewamy wino. Całość przykrywamy folią aluminiową i pieczemy 20 minut. Po tym czasie zdejmujemy folię i pieczemy kolejne 10 minut.

sobota, 30 marca 2013

Zajączek na Wielkanoc

Drodzy Czytelnicy i Goście!

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy życzymy Wam porządnego stołu, który nie tylko zgromadzi najbliższe Wam osoby, ale też udźwignie wszystkie świąteczne smakołyki i pozwoli Wam wspólnie cieszyć się nimi.
Dobrych Świąt!

Magda i Adam 

W naszym koszyczku i na naszym stole zagościły takie oto drożdżowe zajączki. Nie przypominają może idealnie zajączków, ale wszystkim dały mnóstwo radości. Przepis dostaliśmy od Ani, która znalazła go tutaj. Dziękujemy!


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 45 minut
Czas pieczenia: 10-15 minut 

Składniki: 
3 szklanki mąki pszennej
2 łyżki cukru
7 g drożdży suchych lub 14 g świeżych
1/2 łyżeczki soli
1 szklanka śmietany 18%
1/4 szklanki wody
2 łyżki masła
1 jajko

Do garnuszka wkładamy masło i śmietanę. Mieszając podgrzewamy, aż masło się rozpuści i połączy ze śmietaną. Studzimy (tak aby mikstura była ciepła, ale nie parzyła). Jeśli używamy drożdży instant, razem z masłem i śmietaną podgrzewamy wodę. Jeśli używamy drożdży świeżych, wodę podgrzewamy oddzielnie. Drożdże świeże zasypujemy cukrem, dolewamy ciepłą wodę, mieszamy do rozpuszczenia, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 5 minut. Po tym czasie, dodajemy mąkę, sól, jajko i miksturę z garnuszka. Jeśli używamy drożdży suchych, wsypujemy je do miski razem z mąką, cukrem, solą, jajkiem, podgrzanym masłem, śmietaną i wodą. Ciasto wyrabiamy do uzyskania jednolitej, elastycznej masy. Wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości - powinno to zająć około 45 minut. 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. Z gotowego ciasta formujemy ok. 20 jajeczek. Każde jajeczko nacinamy nożyczkami zgodnie z instrukcją obrazkową poniżej, patyczkiem nakłuwamy dziurki na oczka. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 10-15 minut (aż nabiorą złotego koloru). 

źródło: Handimania