Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytryna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytryna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 marca 2017

Placek Lisy z Bullerbyn #smakiAstrid

Pewnego dnia Lisa z Bullerbyn pokłóciła się z Brittą i Anną. Zupełnie nie miała co robić i szukała zajęcia.  Mama namówiła ją na upieczenie placka. 


W książce "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren dokładnie opisuje sposób przygotowania placka - utrzeć 2 szklanki cukru z 4 jajkami, roztopić w rondelku kawał masła, dość duży, dodać mleka i mąki. Ile?  "Nie pamiętam, ile dokładnie," twierdzi Lisa. Do tego dosypać skórki cytrynowej i drożdży w proszku. Wypisz,  wymaluj drożdżowy placek ze skórką cytrynową. 

piątek, 30 grudnia 2016

Pesto z jarmużu i ricotty wg. Clausa Meyera

Są takie książki z którymi nie mogę się rozstać - wertuję, podczytuję, oglądam, zaznaczam. Książki, które uczą, inspirują i smakują. 

Kuchnia skandynawska przez dłuższy czas kojarzyła mi się ze szwedzkimi klopsikami, śledziami i czekoladą marabou w charakterystycznym żółtym opakowaniu. Potem pojechaliśmy do Sztokholmu i zjedliśmy tonę lukrecji, kardamonowych drożdżówek, krewetek, najlepszego łososia, wypiliśmy hektolitry kawy. Na koniec zjedliśmy najlepszą kolację świata w dwugwiazdkowej restauracji Franzen (wtedy jeszcze Franzen i Lindeberg). Tam zrozumieliśmy, że skandynawscy szefowie kuchni są zakochani w świeżych lokalnych produktach, uwielbiają plądrować lasy, szanują pracę staromodnych rolników, skupiają się na wydobyciu smaku ze wszystkiego, co daje ziemia, woda i powietrze.



Kiedy zobaczyłam książkę "Wszystkie smaki Skandynawii" przypomniało mi się to wszystko, czego doświadczyliśmy w Sztokholmie. Książka podzielona jest na cztery rozdziały: wiosna, lato, jesień, zima. Każdy z nich rozpoczyna się od spisu sezonowych produktów. Mamy szczęście, że żyjemy w kraju w którym panuje podobny klimat - większość warzyw i owoców rośnie też u nas! Claus Meyer przedstawia nam przepisy na proste dania, które zachwycają składnikami. Sugeruje też z czym można je łączyć. Przykład? Pęczak z brukselką i pomarańczami, który sam w sobie jest świetnym wegetariańskim daniem, dobrze smakuje z pieczonymi policzkami wieprzowymi (przepis na nie znajduje się kilka stron dalej). Autor w wielu miejscach opowiada też o składnikach, ich pochodzeniu, znaczeniu dla kultury, porach serwowania dań. Zachwyciły mnie przepisy na klasyczne duńskie placuszki æbleskive, które przygotowuje się w specjalnej patelni z małymi dołeczkami, pierwszy raz przeczytałam w jaki sposób otrzymać ikrę. Z książki dowiedziałam się też, że w latach 30. XX wieku schab nie był jakimś szczególnie pożądanym kawałkiem mięsa dlatego przepisy na schab faszerowany nosiły nazwę "fałszywego kurczęcia" i miały być tańszą niedzielną alternatywą dla tłustej upieczonej na złoto kury. Te wszystkie anegdoty sprawiają, że książka nie jest tylko spisem przepisów, ale jest też furtką do kultury krajów skandynawskich.


W książce raz po raz pojawiają się karty dedykowane konkrentnym składnikom. Czosnek niedźwiedzi, mniszek lekarski czy mirabelki to dobrze nam znane składniki. Autor pokazuje nam je w nowym świetle tym samym pozwalając na uwolnienie się ze skojarzenia: mięso, kompot. Na końcu książku Claus Meyer publikuje Manifest nowej kuchni nordyckiej w której najbardziej znani szefowie kuchni zobowiązują się do "dorównania standardom najwybitniejszych kuchni świata". W Manifeście czytamy, że najważniejsza jest czystość, prostota i etyka, lokalność składników, sezonowość (dania mają odzwierciedlać zmiany pór roku), szacunek dla innych kultur z którymi nordyckie składniki mogą współgrać. Szefowie kuchni chcą też współpracować ze wszystkimi, którzy produkują jedzenie -- rolnikami, rybakami, hodowcami, naukowcami, nauczycielami "dla dobra mieszkańców Skandynawii". 


"Wszystkie smaki Skandynawii" to prawie 300 stron przepisów i informacji na temat kuchni nordyckiej z których przedstawiamy Wam ten, który rzucił się nam w oczy jako pierwszy. Pesto z jarmużu i ricotty zwróciło naszą uwagę ze względu na prostotę i.. jarmuż. Nie podzielamy zachwytu jarmużem - Adam go lubi, ja wręcz przeciwnie. Jednak to pesto było naprawdę delikatnie, piękne i świeże. Nie smakowało kapustowatym jarmużem, ale raczej świeżą cytryną i gałką muszkatołową. Było dobre na świeżym pieczywie i w towarzystwie pieczonego mięsa. Zachwyciło mnie równie mocno co pęczak z brukselką. Dlatego z czystym sercem polecamy Wam tę książkę - te przepisy są nie tylko interesujące, ale też wychodzą w zwykłej kuchni. 


Wszystkie smaki Skandynawii
Claus Meyer
Buchmann 2016
cena: 69,99 PLN 



Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
250 g jarmużu bez łodyg
150 g sera ricotta
30 g tartego parmezanu
50 g całych migdałów bez skórki
skórka z 1/2 cytryny
4 łyżki oleju rzepakowego
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
pieprz

1. Zagotowujemy garnek wody i lekko ją solimy. 

2. Jarmuż myjemy i odrywały łodygi. 

3. Liście jarmużu wrzucamy do wrzątku i gotujemy 2 minuty. 

4. Natychmiast przekładamy je do miski z zimną wodą. Jarmuż powinien mieć żywy zielony kolor. 

5. Rękami odciskamy nadmiar wody z jarmużu i wrzucamy go do misy blendera. 

6. Do blendera dodajemy ricottę, parmezan, migdały, skórkę cytrynową, olej, gałkę i szczyptę pieprzu.

7. Miksujemy na grube puree. 

8. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i ewentualnie dodajemy szczyptę gałki. 

czwartek, 14 lipca 2016

Cytrynotka z lodami

W każdej polskiej restauracji w menu deserowym znajdziemy ciasto czekoladowe z płynnym środkiem, panna cottę i szarlotkę na ciepło z lodami waniliowymi. A może zamiast szarlotki spróbujemy czegoś innego?

Cytrynotka to klasyczne ucierane ciasto z dużą ilością soku cytrynowego. Zrobienie jej zajmuje 10 minut i nie ma chyba prostszego ciasta. Cytrynotka jest wilgotna, aromatyczna i delikatnie kwaśna. Świetnie współgra z kremowymi lodami jagodowymi z intensywnie jagodowymi sosem Carte d'Or Blueberry and Vanilla, które mają kształt łatwych do nałożenia rozetek. Lody posypane są serduszkami z białej i ciemniej czekolady. Jagody są słodkie, ale bardzo delikatne. Cytryna, z kolei, dodaje nim charakteru. Cytryna i jagody to naprawdę dobre połączenie, które sprawdzi się w wielu deserach. 
Cytrynotki nie musimy podgrzewać przed podaniem. Wystarczy ukroić kawałek ciasta, położyć na nim rozetkę lodową, a wokół ułożyć owoce. Ciasto jest sprężyste, więc nie nasiąka lodami i zachowuje swoją delikatnie piaskową strukturę. To jeden z najprostszych i najładniejszych letnich deserów, którym można delektować się cały rok. 



Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 30-35 minut

Składniki:
150 g miękkiego masła
130 g cukru pudru
150 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 jajka
sok z 1 cytryny
1 opakowanie lodów Carte d'Or Blueberry and Vanilla 
borówki, maliny, porzeczki do dekoracji 


1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170 stopni. 

2. Keksówkę lub prostokątną blaszkę o wymierach 17,5x25 cm wykładamy papierem do pieczenia.

3. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia. 

4. W misce miksujemy masło, cukier, mąkę z proszkiem,  jajka i sok z cytryny do otrzymania jednolitej masy - około 3 minut. 

5. Masę wylewamy na blaszkę i pieczemy. Po 25 minutach warto sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest już upieczone.

6. Gotowe ciasto studzimy. Kroimy je w plastry i serwujemy z lodami. 


Wpis powstał we współpracy z Carte d'Or

środa, 29 kwietnia 2015

Szaszłyki z indyka z cytryną

Kiedy dorośli rozmawiają o dziecięcym menu zawsze padają słowa „pizza” i „spaghetti”. Większość dzieci uwielbia te dania. Jak mocno zdziwiliśmy się z Twardym Szparagiem, kiedy podczas warsztatów dla rodzin najchętniej wybieranym przez dzieci daniem były szaszłyki z polędwicy wołowej z cebulą i papryką. Szał! Najpierw był szał nadziewania składników na drewniane patyczki, a potem szał jedzenia. Naprawdę mocno się zdziwiliśmy, bo obok stał duszony kurczak w warzywach, słodki krem żurawinowy i placki z serem. Dzieciaki oszalały na punkcie szaszłyków. 
W dzisiejszej wersji szaszłyków bez soli, zamiast wołowiny używamy indyka. Dlaczego? Mięso indyka jest delikatniejsze i szybciej „chwyta” smaki. Dlatego szaszłyki da się przygotować w pół godziny. 30 minut. Szybko. 
Jeśli macie problem ze znalezieniem kopru włoskiego na półce z przyprawami, udajcie się na półkę z herbatkami ziołowymi. Koper włoski nie jest naszą ulubioną herbatką, ale jest fantastyczną przyprawą i nadaje cudownego aromatu mięsom (szczególnie wołowinie!). 
Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy Zdrowo. Mniej Soli. 



Czas przygotowania: 30 minut
Liczba porcji: 2

Składniki:
300 g mięsa z uda indyka
1 łyżka kopru włoskiego
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka pieprzu
3 łyżki oleju
1 cytryna
6 drewnianych patyczków do szaszłyków


1. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni Celsjusza. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia.
2. Patyczki do szaszłyków wkładamy do naczynia z wodą.
3. Mięso kroimy w kostkę o boku ok. 2 cm.
4. Czosnek, koper włoski i pieprz miażdżymy w moździerzu.
5. Mięso mieszamy z czosnkiem, koprem, pieprzem i olejem.
6. Cytrynę kroimy w ćwiartki. Każdą ćwiartkę kroimy w 3 plasterki.
7. Na patyczki nadziewamy mięso i cytryny (po 2 kawałkach mięsa, dajmy kawałek cytryny).
8. Gotowe szaszłyki kładziemy na blaszkę i wstawiamy do piekarnika. Po 5 minutach przewracamy mięso i dopiekamy z drugiej strony.

sobota, 18 kwietnia 2015

Sałatka z makaronem, krewetkami i fetą

Przyszła wiosna, a z nią ochota na zieloność i lekkość. Nareszcie można znaleźć szparagi (i cóż, że z importu…), gdzie nie gdzie pojawia się bób (oczywiście z importu) i sałata (to może być pewnie zaskoczenie, ale zdarza się sałata z prawdziwie lokalnych upraw np. od Majlertów z Warszawy). W takich okolicznościach dajemy się porwać bryzie znad morza Śródziemnego i nie zważając na nic kupujemy krewetki, krzaki mięty i cytryny. Potem wszystko to szybko podsmażamy, siekamy, mieszamy i wyciskamy.  Sałatka doprawiona sokiem z cytryny i ziołami smakuje obłędnie rześko i wiosennie. Jest tak lekka jakby nie miała w sobie grama mąki, a przecież ma dodatek makaronu. Dlatego mimo, że lekka świetnie sprawdzi się jako obiad do pracy. Najlepiej smakuje w temperaturze pokojowej dlatego nie trzeba jej wkładać do lodówki. Spokojnie wytrzyma w pudełku 8 godzin. 
Do sałatki użyliśmy makaronu cavatelli, który ma kształt zwiniętych do środka wałeczków. Świetnie sprawdzi się orzo w kształcie ziarenek ryżu albo inny makaron średniej wielkości. 
Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotujmy zdrowo - mniej soli". 



Czas przygotowania: 30 minut
Liczba porcji: 6-8

Składniki:
250 g makaronu cavatelli
¼ szklanki oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
250 g dużych krewetek
½ łyżeczki pieprzu
2 cytryny (skórka i sok)
2 szalotki
1/3 szklanki posiekanej mięty
1/3 szklanki posiekanego koperku 
100 g ogórka 
200 g sera feta
50 g czarnych oliwek bez pestek


1. Makaron gotujemy w osolonej wodzie 3 minuty krócej niż sugeruje opakowanie (dzięki temu nawet po 6 godzinach w towarzystwie soku z cytryny będzie jędrny).
2. W czasie, gdy gotuje się makaron zajmujemy się krewetkami. Myjemy je, obieramy z pancerzyków, odrywamy ogonki i siekamy na duże kawałki.
3. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oliwy z oliwek, wrzucamy czosnek i po 20 sekundach wrzucamy krewetki i pieprz. Smażymy 1 minutę.
4. Odcedzamy makaron i przekładamy do dużej miski.
5. Z cytryn ociekamy skórkę, dodajemy ją do makaronu, a następnie wyciskamy sok. Dodajemy go do makaronu.
6. Szalotki kroimy w cienkie paseczki, wrzucamy do makaronu.
7. Ogórka obieramy i kroimy w kostkę. Wrzucamy do miski z makaronem.
8. Ser feta kruszymy i wrzucamy do miski z makaronem.
9. Oliwki, miętę, koperek, krewetki, pozostałą oliwę dodajemy do makaronu. Wszystkie składniki sałatki delikatnie mieszamy i podajemy.


wtorek, 31 marca 2015

Rosół z cytryną - bez soli

Rosół z cytryną to nasze odkrycie sprzed kilku lat. Idealnie sprawdza się w roli przednówkowej zupy, kiedy niestabilna pogoda może nam wszystkim dać w kość. Od wielu osób słyszeliśmy, że nie da się ugotować zupy bez soli, że będzie mdła, że będzie słodka, że niedobra. A jednak da się i jest to chyba najmniej skomplikowana zupa. Dodatek kwaskowatej cytryny świetnie podkreśla smak rosołu i sprawia, że staje się on świetnym dodatkiem, takim "gorącym kubkiem". Cytrynowy rosół może stanowić bazę do zupy z soczewicy czy ciecierzycy z pesto. 

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotujmy zdrowo - mniej soli". 


Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki:
1 kurczak (najlepiej zagrodowy)
2 liście laurowe
1/2 łyżeczki ziela angielskiego
1/2 łyżeczki pieprzu czarnego ziarnistego
2 marchewki
1 cebula
2 pietruszki
1/2 korzenia selera
1 łyżka oliwy z oliwek
1 cytryna
ew. makaron, natka pietruszki

1. Do garnka wlewamy oliwę z oliwek.
2. Marchewki, pietruszki, selera i cebulę obieramy i kroimy w kawałki. 
3. Do garnka wkładamy warzywa i podsmażamy je na małym ogniu mieszając przez 5 minut.
4. Dodajemy przyprawy i kurczaka. Wszystko zalewamy wodą - tak, żeby przykryła mięso. 
5. Szumujemy rosół (zdejmujemy z niego szumowiny, które pojawią się na powierzchni).
6. Gotujemy na małym ogniu przez 1 godzinę. 
7. Rosół przelewamy przez sito tak, by otrzymać czysty wywar. 
8. Do wywaru dodajemy sok z cytryny. Podajemy z makaronem i natką pietruszki. 

sobota, 31 stycznia 2015

Zupa krem z pieczonej pietruszki z cytryną - bez soli

Jak zrobić idealnie gładką zupę krem, która będzie wegańska, sycąca, wytrawna i nie będzie wymagała dosypywania soli? Odpowiedź zamyka się w trzech słowach - pietruszka, cytryna, olej z orzechów włoskich. Niebywałe połączenie tych składników wynosi zwyczajną pietruszkę na zupełnie inny poziom  - nagle staje się warzywem ciekawym i subtelnym. Tak, korzeń pietruszki, który zwykle jest mało docenianym elementem pęczka włoszczyzny, z którego nikt nie wyciska soku dla dzieci i nie dodaje do ciast. 
Tylko co zrobić, żeby zupa bez dodatku soli nie stała się słodkim musem z pietruszki? Wystarczy odrobina soku z cytryny. Bardzo polecamy, bo to ostatnio nasza ulubiona zupa. 

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotujmy zdrowo - mniej soli". 


Czas przygotowania: 20 minut
Czas oczekiwania: 60 minut

Składniki:
2 marchewki
8 pietruszek
1/2 małego selera
1/2 białej części średniego pora
6 ziarenek pieprzu
4 ziarenka ziela angielskiego
2 goździki 
2 listki laurowe
5 szklanek wody
6 łyżek oleju rzepakowego
1 cytryna
4 łyżki oleju z orzechów włoskich 


1. Na blaszkę do pieczenia wlewamy 4 łyżki oleju rzepakowego.

2. Warzywa obieramy, kroimy na spore kawałki. 6 pokrojonych pietruszek kładziemy na blaszkę do pieczenia. Pozostałe pietruszki zostawiamy do wywaru.

3.  Na dno dużego garnka wlewamy 2 łyżki oleju rzepakowego i rozgrzewamy, a następnie wrzucamy pokrojone wcześniej marchewki, 2 pietruszki, seler i por. 

4. Warzywa smażymy na wolnym ogniu przez 10 minut mieszając od czasu do czasu drewnianą łopatką. 

5. Do garnka z podsmażonymi warzywami wlewamy wodę, dodajemy pieprz, ziele angielskie, liść laurowy i goździki. 

6. Garnek przykrywamy i gotujemy na wolnym ogniu przez 1 godzinę.

7. W trakcie, gdy gotujemy wywar, rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni Celsjusza i wstawiamy do niego pietruszki. Po 10 minutach przewracamy je i pieczemy kolejne 10 minut, aż nabiorą złoto-brązowego koloru. Wyciągamy z piekarnika.

8. Po godzinie wywar z warzyw jest gotowy. Wygotowane warzywa i przyprawy wyrzucamy, najlepiej przesączając wywar przez gęste sito.

9. Do wywaru wkładamy upieczone pietruszki i blendujemy je na gładką masę. 

10. Z 1/2 cytryny wyciskamy sok i dodajemy do zupy. Mieszamy i próbujemy. Jeśli zupa wydaje nam się zbyt słodka, możemy dodać odrobinę soku z cytryny.

11. Zupę przelewamy do miseczek. Każdą zupę skrapiamy 1 łyżką oleju z orzechów włoskich. Możemy również posypać świeżo zmielonym pieprzem.

niedziela, 11 maja 2014

Pierogi z twarogiem i szpinakiem polane palonym masłem

Pierogi to dla mnie temat rzeka. Domowe pierogi to specjalność mojego taty, który robieniu pierogów podporządkowywał całą kuchnię i wszystkich mieszkańców naszego domu. W wieku lat 7 mogłam specjalną szklanką wykrawać kółka. Owa specjalna szklanka od wielu lat służy tylko do wykrawania pierogów. Kiedy opanowałam tę technikę, tata pozwolił mi wałkować ciasto. Nigdy nie zapomnę jego uwag: "cienko, równo, nie rób jak Ci się nie chce, bo wszyscy to poczują". Czasem mnie to nieźle złościło... Dzisiaj jestem mu za to ogromnie wdzięczna.
Potem nauczył mnie sklejać pierogi idealne - nie z falbanką, ale z pięknym warkoczem. I teraz mogę śmiało powiedzieć, że jestem specjalistką od równych warkoczyków. Jako mała dziewczynka podziwiałam jego ogromne - jak mi się wtedy wydawało - palce, które z niesamowitą precyzją i zręcznością raz po razie sklejały ze sobą dwa końce pierogowego ciasta.


W pierogach jest moc! Proste składniki, nieograniczone możliwości, a wszystko to dzięki pracy rąk. Próbowałam wyrabiać pierogowe ciasto w mikserze planetarnym i nie wychodzi tak dobrze, jak to wyrabiane ręcznie. Próbowałam też przygotowywać różne rodzaje ciasta - takie z jajkami albo z dodatkiem śmietany, ale konkluzja jest jedna - najlepsze ciasto na pierogi ma dwa składniki: mąka pszenna typ 550 i woda. Tata zawsze zalewał mąkę wrzątkiem. Ja wolę mieszać mąkę z ciepłą wodą - ciasto jest wtedy miękkie, bardzo elastyczne i świetnie się rozwałkowuje. Lubię też moje ciasto zawinąć w folię spożywczą i zostawić na 10-15 minut, żeby odpoczęło. Wtedy wałkuje się jeszcze łatwiej, więc może być jeszcze cieńsze. 
Dla wielu obcokrajowców Polska to właśnie pierogi. Uczę ich czasem jak zrobić domowe pierogi, pokazuję jak bardzo różnią się pierogi robione z różnych rodzajów mąki, a potem zachęcam do kupienia sobie kilograma mąki i zabrania do domu. Potem dostaje maile z podziękowaniami, bo jednak polskie pierogi smakują najlepiej gdy są z polskiej mąki.


Czas przygotowania: 2 godziny

Składniki:
(na 26 pierogów)
ok. 300 g mąki
2 szklanki ciepłej wody
250 g twarogu tłustego
2 ząbki czosnku
250 g szpinaku
1 łyżeczka soli
5 łyżek masła
3 łyżki soku z cytryny
sól
pieprz
3 łyżki posiekanej natki pietruszki 

Zaczynamy od przygotowania farszu. Szpinak dokładnie myjemy i siekamy. Na patelnię wrzucamy szpinak, dodajemy 1 łyżeczkę soli i łyżkę wody. Cały czas mieszając dusimy go na patelni, starając się pozbyć jak największej ilości wody - zajmie to około 7 minut. Pod koniec dodajemy drobno posiekany czosnek.  Szpinak dodajemy do twarogu i dokładnie wszystko mieszamy.
Przygotowujemy ciasto. Na blacie usypujemy kopczyk z mąki i wlewamy na jego środek najpierw 1 1/2 szklanki wody, a kiedy w trakcie wyrabiania ciasta okaże się, że się nie klei - dodajemy więcej wody. Wyrabiamy ciasto ręką, aż będzie miękkie i sprężyste - to zajmuje około 8-10 minut. Owijamy je w folię spożywczą i odkładamy na 10-15 minut.
Potem odrywamy kawałek ciasta i wałkujemy je na blacie na grubość 2-3 mm. Szklanką o średnicy około 7 cm wykrawamy kółka. Na środek kółka kładziemy łyżkę farszu i zaczynając od środka sklejamy ciasto. Możemy je zostawić sklejone "w falbankę", możemy tę falbankę ponakłuwać nożem, możemy też zrobić z niej warkoczyk.
Jak zrobić ładny warkoczyk na pierogu?
Kciukiem i palcem wskazującym chwytamy najbardziej zewnętrzny kawałek zlepionego pieroga, przyciskamy spłaszczając ciasto. Ciągniemy je delikatnie i kciukiem wywijamy ku palcowi wskazującemu. Delikatnie spłaszczamy i powtarzamy. Mniej więcej na dwudziestym pierogu pierogu powinien Wam wyjść śliczny warkoczyk. Na pięćdziesiątym będzie idealny!

W dużym garnku zagotowujemy wodę. W oczekiwaniu na to aż woda będzie wrzeć, przygotowujemy palone masło. Na patelnię wrzucamy masło i na wolnym ogniu doprowadzamy je do spienienia. Mieszając raz na jakiś czas podgrzewamy je przez 4 minuty, aż nabierze brązowego koloru. Delikatnie dolewamy sok z cytryny (uwaga! może pryskać), oprószamy solą i pieprzem. Pierogi gotujemy w wodzie aż wypłyną na powierzchnię. Wykładamy na talerz, polewamy je palonym masłem, oprószamy pietruszką i podajemy.

poniedziałek, 13 maja 2013

Jogurt grecki z chałwą

Ten przepis to jeden z naszych faworytów w kategoriach "mało składników" i "deser na poczekaniu". Skorzystajcie z niego nawet jeśli odstraszają Was wszystkie prace kuchenne lub czujecie że macie do nich dwie lewe ręce. Tym razem trudno o to, żeby się nie udało.
Oczywiście pierwsze skrzypce gra tutaj chałwa (używamy zwykle tej Wedlowskiej). Sok z cytryny jest potrzebny, żeby nie było zbyt mdło. A zarodki pszenne, z których korzystamy ostatnio przy różnych okazjach, są po to, żeby było nieco zdrowiej (jak przeczytacie na opakowaniu, są bombą witaminowo-minerałową). Choć oczywiście to składnik opcjonalny. Deser posmakuje Wam i bez nich.


Czas przygotowania: 5 minut 

Składniki (dla 2 osób):
150 ml jogurtu greckiego
50 g chałwy waniliowo-kakaowej
1 łyżeczka soku z cytryny
2 łyżeczki zarodków pszennych (opcjonalnie)

Z cytryny wyciskamy sok. Chałwę kruszymy, zostawiamy trochę do dekoracji (po ½ łyżeczki na porcję). Chałwę, zarodki pszenne, sok z cytryny i jogurt grecki dokładnie mieszamy. Odstawiamy na kilka minut na bok, żeby smaki "się przegryzły". Po tym czasie jogurt przekładamy do pucharków, obsypujemy pozostałą chałwą i serwujemy.

piątek, 12 kwietnia 2013

Najlepsze tagine z kurczaka

To zdecydowanie najlepsze tagine z kurczaka, jakie robiliśmy. Jest niespotykaną grą smaków i aromatów. Słodkie morele, słone oliwki, kwaśne cytryny, ich gorzkie skórki, chrupiące migdały, delikatne, soczyste mięso kurczaka - na talerzu znajdziecie wszystko w idealnych proporcjach. Zachwycaliśmy się tym daniem bez końca. Nie tylko my, zresztą.
Nie przerażajcie się długą listą składników i opisem - to naprawdę jest proste danie i większość "gotowania" robi się sama. Trzeba trochę posiekać - ale czym byłoby gotowanie, gdyby polegało tylko na wlaniu zawartości słoika do garnka? Nie dałoby Wam nawet odrobiny satysfakcji.
Przepis znaleźliśmy w styczniowym Food Network Magazine. Zakochaliśmy się w nim od razu. Ale dopiero po zjedzeniu pierwszego kęsa dotarło do nas, że teraz może to być nasze danie popisowe.
P.S. Nigdy nie byliśmy w Maroko i teraz wiemy dlaczego musimy tam pojechać...



Składniki:
8 podudzi z kurczaka lub 6 ćwiartek
1 cytryna
4 łyżeczki soli morskiej 
3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki masła
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
2 szklanki wody
1 1/2 szklanki zielonych oliwek bez pestek

przyprawy
1/2 szklanki posiekanej natki pietruszki
1 łyżeczka imbiru
1 łyżeczka ziaren kolendry
1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
1 łyżeczka słodkiej papryki
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
1/2 łyżeczki kuminu
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki nitek szafranu

syrop morelowy:
12 suszonych moreli
2 łyżki miodu
1 szklanka wody

prażone migdały:
1/2 szklanki migdałów bez skórki
1 łyżka oliwy z oliwek

Mięso kurczaka myjemy, dokładnie osuszamy ręcznikiem papierowym, oprószamy solą, kładziemy na talerzu i wstawiamy do lodówki nie przykrywając.
Cytrynę porządnie myjemy (czasem warto sparzyć), kroimy w bardzo cienkie plasterki (ze skórką), rozkładamy na talerzu, obsypujemy 2 łyżeczkami soli, odwracamy i oprószamy pozostałą solą. Plasterki cytryn układamy w stos, odstawiamy na min. 20 minut.
Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oliwy z oliwek, wrzucamy migdały i prażymy, aż nabiorą złotego koloru - około 2 minut. Zdejmujemy z patelni i kładziemy na talerzu wyłożonym ręcznikiem papierowym.
Morele kroimy w poprzek na pół. Do garnuszka wlewamy 1 szklankę wody, dodajemy morele, 2 łyżki miodu, przykrywamy, doprowadzamy do wrzenia, gotujemy na małym ogniu pod przykryciem przez 2 minuty, odkrywamy i gotujemy na małym ogniu, aż syrop zredukuje się do 4 łyżek. Ściągamy z ognia.
Cytryny zamarynowane w soli drobno siekamy, a sok zachowujemy. Wszystkie przyprawy ucieramy w moździeżu lub mielimy w młynku do kawy.
Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy 3 łyżki oliwy z oliwek i smażymy kurczaka, aż nabierze złotego koloru. Zdejmujemy z patelni, a na miejsce kurczaka wrzucamy masło, dodajemy cebulę i podsmażamy do miękkości na małym ogniu - około 5 minut, dodajemy mieszankę przypraw i posiekany czosnek, smażymy mieszając ok. 30 sekund. Na patelnię z powrotem kładziemy kurczaka, dodajemy 2 szklanki wody, posiekane cytryny i sok, zmniejszamy ogień i dusimy pod przykryciem ok. 30 minut. Dodajemy oliwki i dusimy jeszcze 10-15 minut, aż kurczak zmięknie. Na talerzach układamy kurczaka, podajemy z morelami z syropem i prażonymi migdałami. Tagine najlepiej smakuje w towarzystwie kus-kusu (jego przygotowanie zajmie kilka minut, zgodnie z instrukcją na opakowaniu).

wtorek, 12 marca 2013

Indyk z porami i cytryną

Raz na jakiś czas publikujemy przepis na szybki, pełnowartościowy obiad. Podobno brak czasu jest najczęstszą wymówką, którą jak mantrę powtarzają pacjenci dietetyków. 17 marca podczas warsztatów o Psychodietetyce organizowanych przez Akademię Energii my, jako blogerzy, będziemy dzielnie przekonywać wszystkich uczestników, że naprawdę można przygotować obiad w 30 minut. Taki obiad, który mimo boczku i śmietanki jest mniej kaloryczny niż kebab. Taki, który możemy przygotować rano i zabrać ze sobą do pracy. Taki, który nie jest droższy niż przeciętny lunch. Jeśli macie jakieś pomysły, o czym możemy wspomnieć, jakie przepisy przywołać, to prosimy umieśćcie je w komentarzach - to na pewno pomoże nam usystematyzować nasze myśli. 


Czas przygotowania: 35 minut

Składniki dla 2 osób:
200 g kaszy jęczmiennej
400 ml wody
1 łyżeczka masła
10 g boczku
400 g piersi z indyka
2 pory
1 ząbek czosnku
1 łyżka masła
1 cytryna
natka pietruszki
50 ml śmietanki 30%
sól
pieprz


Kaszę wsypujemy do garnka z 400 ml wody. Zagotowujemy, dodajemy masło i gotujemy na małym ogniu, aż kasza wchłonie płyn. W międzyczasie przygotowujemy indyka. Pory myjemy, jasno-zielone i białe części kroimy w cienkie plasterki. Boczek kroimy w kostkę. Piersi z indyka myjemy i kroimy w paski. Czosnek drobno siekamy. Cytrynę myjemy i dzielimy na ćwiartki. Na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy boczek. Smażymy mieszając 1 minutę, dodajemy indyka, delikatnie oprószamy solą i pieprzem. Smażymy na małym ogniu mieszając co jakiś czas około 5 minut, dodajemy pory i czosnek. Dusimy pod przykryciem kolejne 5 minut (jeśli okaże się, że składniki przywierają do patelni, możemy dolać kilka łyżek wody). W tym czasie siekamy pietruszkę. Zawartość patelni odkrywamy, dodajemy śmietanę, doprawiamy do smaku solą i pieprzem, podgrzewamy 30 sekund i wyłączamy. Na talerzach układamy kaszę, indyka w porach, oprószamy natką pietruszki, układamy ćwiartki cytryn, skrapiamy sokiem z cytryny wedle uznania.

poniedziałek, 4 marca 2013

Ciastka cytrynowo-makowe

Tych ciastek nie trzeba jakoś szczególnie reklamować. Pachną jak domowe maślane ciastka, charakteru dodaje im aromatyczna skórka cytrynowa, niezawodna w tej roli. A do tego w każdym ciastku spotkacie intrygujące makowe piegi. Można je zrobić szybko, a potem długo trzymać w ładnym słoju na kuchennym blacie.
Cytrynowo-makowe ciastka to nasze skojarzenie z wiosną, której coraz więcej za oknami. Żyjemy już wyobrażeniami o naszym wyjeździe do Sztokholmu (to nagroda w konkursie na Kulinarnego Bloga Roku, wylatujemy we czwartek). Zamierzamy zachować dużą rezerwę miejsca w walizce po to, żeby zapełnić ją marynowanymi śledziami, mięsem renifera, ciastkami korzennymi, marcepanem i skandynawskimi wspomnieniami. Poza zupełnie oczywistymi punktami do zwiedzenia w kraju Astrid Lindgren i Ikei, mamy w planie wizytę w najlepszej restauracji z Sztokholmie - to będzie chyba nasza pierwsza przygoda z gwiazdkami Michelina (i to z dwoma od razu!), Frantzén/Lindeberg to podobno jedna z najlepszych restauracji na świecie.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
2 3/4 szklanki mąki pszennej
3 łyżki maku
skórka otarta z 2 cytryn
2 łyżeczki proszku do pieczenia
200 g masła o temperaturze pokojowej
1 1/2 szklanki cukru
2 jajka

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia.
W jednej misce mieszamy mąkę, mak, proszek do pieczenia. Do drugiej miski wsypujemy cukier i masło, miksujemy na średnich obrotach przez 3 minuty. Dodajemy jajka, jedno po drugim, skórkę z cytryny i miksujemy do połączenia składników. Teraz stopniowo dodajemy mąkę i mieszamy do uzyskania jednolitej masy - możemy użyć haków do miksera lub włączyć tryb ręczny.
Ciasto nabieramy łyżeczką do herbaty, formujemy na kształt kulki, delikatnie spłaszczamy i układamy na blaszce. Między ciasteczkami zostawiamy ok. 3 cm, ponieważ rosną w pieczeniu. Blaszkę wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut i pieczemy aż zrumienią się brzegi ciastek. Wyjmujemy je z piekarnika, zostawiamy na blaszce 3 minuty i ostrożnie zdejmujemy na kratkę.




niedziela, 17 lutego 2013

Babka bardzo cytrynowa

Nowa forma do baby wymaga przygotowania czegoś natychmiast. Szczególnie jeśli jest to wymarzona forma z kutego aluminium Heritage Nordic Ware... Kupiliśmy ją już jakiś czas temu (słono nas kosztowała, ale nie mogliśmy się powstrzymać przed spełnieniem naszego marzenia). Niestety, nasze "natychmiast" ciągle się odwlekało. Na szczęście, ostatnio mieliśmy chwilę i szybko zrobiliśmy babkę cytrynową. Udała się znakomicie, mimo że była z przepisu "na oko" - tzn. wsypywaliśmy i wlewaliśmy składniki tak, jak nam się wydawało; tak, żeby "na oko" ciasto było ok. Babka jest mocno cytrynowa i żółta - wszystko to zasługa cytryny. Poza tym, jest zwarta i wilgotna - to zasługa śmietany. Szczerze polecamy - i babkę i blaszkę. Dzięki naszej nowej formie baba wygląda bardzo elegancko, niecodziennie i jest ładnie zapieczona. Ale w innych formach do babek, a nawet w pospolitej podłużnej "keksówce" też wyjdzie i będzie świetnie smakować.


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 50 minut

Składniki: 
3 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
200 g masła
1 1/4 szklanki cukru
3 jajka
1 szklanka śmietany 18%
sok z 1 cytryny
skórka otarta z 2 cytryn

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formę do baby smarujemy olejem. W misce dokładnie mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia. Cytryny przelewamy wrzątkiem. Ścieramy z nich skórkę, a potem wyciskamy sok, odstawiamy. Mikserem na wysokich obrotach ucieramy masło z cukrem, aż powstanie jasna i puszysta masa - około 5 minut. Ciągle ubijając kolejno dodajemy po jednym jajku, a na końcu dajemy śmietanę. Do masy wsypujemy mąkę, skórkę z cytryny, dolewamy sok z cytryny. Miksujemy tylko do połączenia składników. Gotową masę przekładamy do formy, wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 50 minut, do "suchego patyczka".

środa, 16 stycznia 2013

Obwarzanki cytrynowo-makowe

Jest karnawał, więc w końcu można bezkarnie obżerać się pączkami. Po jakimś czasie jednak okazuje się, że to wcale nie jest takie bezkarne i trzeba znaleźć dla nich jakąś alternatywę. Naszą alternatywą dla pączków są obwarzanki wyglądające zupełnie jak donaty. Jak to możliwe, że nie są smażone? Wszystko dzięki specjalnej blaszce Wiltona do donatów - wlewamy w nią masę, trochę jak na muffiny, pieczemy i otrzymujemy obwarzanki imitujące pączki - nie są smażone, można je dowolnie dekorować, ładnie wyglądają. Jeśli nie macie takiej formy, cytrynowo-makowe ciasto możecie spokojnie przyrządzić w innych foremkach - okolicznościowych bałwankach, reniferach, zajączkach, jajkach, misiach, a potem dekorować lukrem, czekoladą czy posypkami. Jest jeszcze jeden sposób na większe upodobnienie ich do tradycyjnych donatów - rozpuszczacie 1/4 kostki masła, do oddzielnej miseczki wsypujecie cukier puder i gorące jeszcze obwarzanki najpierw zanurzacie w maśle, a potem szybko w cukrze.
W mniej niż pół godziny możecie samodzielnie upiec coś pysznego i zdrowego (a przynajmniej zdrowszego niż sklepowe odpowiedniki, które zazwyczaj są głęboko mrożone i próbują odtajać albo na zapleczu albo w mikrofali).



Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 15-18 minut

Składniki:
1 1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki białego cukru
1 cytryna
2 łyżki maku
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 szklanki oleju
1 jajko
1 szklanka mleka

lukier
1 szklanka cukru pudru
1 łyżka soku z cytryny
 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Cytrynę sparzamy wrzątkiem, a potem ścieramy z niej skórkę, przekrawamy na pół i wyciskamy 5 łyżek soku. W misce mieszamy mąkę, cukier, proszek do pieczenia, mak. W drugiej misce mieszamy skórkę cytrynową, sok z cytryny, olej, jajko i mleko. Teraz łączymy zawartość obu misek. Do foremki wlewamy ciasto do 3/4 jej wysokości (niezależnie od kształtu foremki). Wstawiamy do piekarnika i pieczemy do zezłocenia góry - około 15 minut.

piątek, 28 grudnia 2012

Pstrąg pieczony z ziołami


Wracamy po Bożonarodzeniowej przerwie. Najedliśmy się wyjątkowo dobrych rzeczy przez ostatnie dni. Jeśli po Świętach nie macie jeszcze dość ryb, to skorzystajcie z dzisiejszego przepisu. Pstrąg w wyjątkowo prostej wersji - pieczony w piekarniku z cytryną i oregano. Szybki obiad gotowy w niecałe pół godziny.


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:
2 małe pstrągi (tusze po ok. 250 g)
8 gałązek oregano
1 cytryna
2 łyżki masła
2 łyżki oliwy z oliwek
sól
pieprz

Sałatka:
3 pomidory
pół papryki
1 łyżka posiekanej pietruszki
2 łyżki oliwy z oliwek
pół czerwonej cebuli

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Cytrynę myjemy, kroimy w cienkie plasterki. Pstrągi myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym. W środek każdej ryby wkładamy po 4 gałązki oregano, 3 plastry cytryny i 1 łyżkę masła, delikatnie solimy. Smarujemy rybę oliwą, nacinamy jej boki nożem (niezbyt głęboko) i posypujemy pieprzem. Kładziemy na blaszkę i pieczemy w piekarniku ok. 20 minut (do zrumienienia).
W czasie, kiedy ryba się piecze przygotowujemy surówkę. Pomidory i paprykę myjemy. Warzywa kroimy w kostkę. Cebulę siekamy w drobną kostkę. Pietruszkę drobno siekamy. Łączymy ze sobą warzywa, skrapiamy oliwą z oliwek, doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Pstrąga możemy podać z ziemniakami albo świeżym pieczywem.

sobota, 29 września 2012

Cytrusowy pstrąg z czarnymi oliwkami i tymiankiem

Przyszedł weekend, a  przepisu na ciastka nie mamy. Pierwszy raz od bardzo długiego czasu nie udały nam się ciastka. Coś po prostu nie wyszło. Wyjęliśmy z piekarnika pięknie zarumienione ciasteczka z M&Msami, niecierpliwie poczekaliśmy, aż ostygną. Wzięliśmy je do ust i poczuliśmy, że coś jest nie tak. Dlatego dzisiaj przepisu na ciastka nie będzie. Za to będzie przepis na coś, co nam naprawdę wyszło.
Jest to propozycja na szybką sobotnią kolację lub niedzielny obiad. Pyszny pstrąg pieczony w soku pomarańczowo-cytrynowym z nutką tymianku i czarnymi oliwkami. Można go podać z grillowaną foccacią lub ugotowanym białym ryżem. Ryba jest delikatna i rozpływa się w ustach. Naprawdę jest pyszna! Podajemy proporcje na obiad dla dwóch osób.




Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
2 filety z pstrąga po 150 g każdy
1 pomarańcza o wadze ok. 200 g
6 gałązek tymianku
8 czarnych oliwek bez pestek
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
2 łyżki oliwy z oliwek
1 cytryna
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170 stopni Celsjusza.

Rybę myjemy, suszymy, posypujemy solą i pieprzem. Układamy na dnie naczynia żaroodpornego. Na rybie kładziemy gałązki tymianku. Oliwki przekrawamy na pół.

Pomarańczę przelewamy wrzątkiem,  przekrawamy na pół. Z jednej połówki wyciskamy sok tak, by otrzymać ¼ szklanki świeżego soku. Resztę pomarańczy kroimy w plastry (ze skórą) o grubości 3-5 mm. Z cytryny wyciskamy ¼ szklanki soku.

W szklance mieszamy sok cytrynowy, sok pomarańczowy i oliwę. Zalewamy nimi rybę. Plastrami pomarańczy otulamy rybę (część z nich powinna znajdować się pod filetami, część między nimi, inne na wierzchu). Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 10 minut. Po 10 minutach rybę obsypujemy połówkami oliwek i wstawiamy do piekarnika na kolejne 5 minut. Serwujemy gorącą.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Łosoś po prostu z czterema masłami

Długo myśleliśmy o tym, jaki przepis zgłosić do kolejnego etapu Konkursu na Kulinarnego Bloga Roku. W naszej kuchni ryby i owoce morza pojawiają się zwykle w tak prostych odsłonach, że aż głupio podawać na nie przepis... Na przykład świeżą rybę (tzn. najświeższą jaką się nam uda znaleźć w supermarkecie) po prostu grillujemy albo pieczemy z solą, ziołami i cytryną. Próbowaliśmy więc ostatnio przepisów bardziej wyszukanych - było to nawet przyjemne dla podniebienia - ale nadal obstajemy przy swoim: dobrą rybę wystarczy potraktować prosto, a nawet nieskomplikowane dodatki potrafią z nią świetnie zagrać.
Startujemy więc z czymś banalnie prostym. Ale z biglem, który tkwi w sposobie podania - i w wolnym wyborze jaki dajemy jedzącemu. Upiekliśmy łososia (można też zgrillować) najprościej jak umieliśmy i przygotowaliśmy do niego cztery masła smakowe, które nałożone na gorącą rybę delikatnie się rozpłyną po jej powierzchni i zaczną intensywnie pachnieć. Bohaterów jest więc dwóch: ryba i masło. W sam raz jak na konkurs, który organizuje producent masła...
Masła smakowe można przygotować wcześniej, można też potraktować nasz pomysł jak inspirację i szukać innych, dodatkowych smaków. Zamierzamy to zresztą robić w najbliższym czasie - jak znajdziemy coś wartego uwagi, to się przypomnimy.
I jeszcze drobny przypis odnośnie masła koperkowego: mogłoby się wydawać, że koper to taki sztampowy i nudnawy kompan łososia. Zazwyczaj jednak do łososia dodajemy tylko świeży koperek. Spróbujcie jednak ten świeży pomieszać z koperkiem marynowanym, najprościej - wyciągniętym ze słoika z ogórkami konserwowymi. Wtedy dopiero odkryjecie, że istnieje... wyższy stopień koprowatości! 

Po raz kolejny chcemy podziękować za wszystkie głosy oddane na nasze poprzednie przepisy. Jeśli podoba się Wam nasza łososiowa propozycja bardzo prosimy o głosy. Można je oddać klikając TUTAJ lub w banner umieszczony pod przepisem i w zakładce Crust&Dust Blogiem Roku.






Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: co najmniej 3 godziny
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
40 dkg fileta z łososia ze skórą
2 łyżki oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki pieprzu, najlepiej białego
8 łyżek miękkiego masła solonego
10 liści bazylii
8 gałązek rozmarynu
5 liści natki pietruszki
1 mały suszony pomidor
2 łyżeczki posiekanego świeżego koperku
1 łyżeczka posiekanego marynowanego koperku (z zalewy ogórków konserwowych)
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka świeżo startej skórki cytrynowej
1 łyżeczka świeżo startej skórki z pomarańczy

Przynajmniej 3 godziny przed planowanym podaniem ryby przygotowujemy 4 rodzaje masła.

Masło ziołowe
4 liście bazylii, rozmaryn i natkę pietruszki myjemy i osuszamy. Oskubujemy gałązki rozmarynu zostawiając same liście. Liście bazylii, rozmarynu i pietruszki bardzo drobno siekamy. Dodajemy 2 łyżki masła i mieszamy do powstania jednolitej masy. Gotowe masełko zawijamy w folię spożywczą formując walec i wkładamy do lodówki, aby stężało (2-3 godziny).

Masło koperkowe
Ze słoika z ogórkami konserwowymi wyławiamy koperek. Świeży koperek myjemy i dobrze osuszamy. Siekamy drobno oba rodzaje kopru, dodajemy zmiękczone masło i mieszamy aż uzyskamy jednolitą masę. Zawijamy w folię spożywczą starając się uformować walec. Wkładamy do lodówki na 2-3 godziny. 

Masło z bazylią i suszonym pomidorem
Pomidor wyjmujemy z zalewy i osuszamy. 6 liści bazylii myjemy i osuszamy. Pomidor i bazylię drobno siekamy, następnie dodajemy 2 łyżki miękkiego masła i mieszamy. Gotowe masło zawijamy w folię spożywczą formując mały walec. Wkładamy do lodówki na 2-3 godziny (aż stężeje).

Masło cytrusowe
Cytrynę i pomarańczę sparzamy wrzątkiem. Ocieramy z nich skórkę tak, by otrzymać po jednej łyżeczce skórki cytrynowej i pomarańczowej. Z cytryny wyciskamy jedną łyżeczkę soku. Sok z cytryny, skórkę z cytryny i pomarańczy ucieramy z 2 łyżkami miękkiego masła. Gotowe masło owijamy w folię spożywczą, starając się nadać mu kształt walca. Wstawiamy do lodówki na 2-3 godziny, aby stężało.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170 stopni Celsjusza. Filet z łososia dokładnie myjemy. Kroimy na dwie porcje. Blaszkę, na której będziemy piec rybę wyściełamy papierem do pieczenia. Papier smarujemy oliwą i układamy filety z łososia (skórą do dołu). Rybę posypujemy solą i pieprzem. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 10-12 minut (łosoś jest gotowy, jeśli jego mięso zblednie i rozdziela się na kawałki po włożeniu widelca).
Gotową rybę układamy na talerzach i podajemy do niej cztery rodzaje masła.