Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzechy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 czerwca 2018

Fasolka szparagowa, czyli lunch w kwadrans

Kiedy kończą się szparagi na pocieszenie pojawiaja się ona - dwukolorowa fasolka szparagowa. Można ją gotować, smażyć i zapiekać. My wrzuciliśmy ją do lunchboxa. 



Jak gotować fasolkę szparagową?

To proste. Weź garnek, zagotuj w nim wodę i dodaj tyle soli, żeby smakowała jak woda morska. Tak, trzeba będzie spróbować. Wrzuć fasolkę (ja obcinam końcówki, ale nie jest to konieczne) i gotuj około 10 minut. Ja lubię fasolkę al dente, taką którą stawia opór. Jeśli wolisz fasolkę mięciutką jak makaron z rosołu, zostaw ją we wrzątku na kolejne 2 minuty. Potem przelej lodowatą wodą (jeśli chcesz, żeby pozostała chrupka) i już.

Fasolki i szparagi owinięte w pieczone liście i skropione olejem były jedną z przystawek w restauracji Water&Wine. Zachwyciłam się tym, jak wspaniale smakuje prostota. Przecież warzywa i olej to coś, co mamy na wyciągnięcie ręki, co nie wymaga jakichś kuchennych akrobacji. Czasem te najprostsze rozwiązania są najgenialniejsze w smaku.

Naszą fasolkę w dwóch kolorach skropiliśmy olejem rzepakowym tłoczonym na zimno, posypaliśmy odrobiną sera pleśniniowego i hojną ilością orzechów włoskich. Wszystko włożyliśmy do lunchboxa i zabraliśmy do pracy. Prościej i lepiej się chyba nie da.


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
100 g fasolki zielonej
100 g fasolki białej
2 łyżki sera pleśniowego
3 łyżki orzechów włoskich
2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

1. Fasolkę dokładnie myjemy i możemy uciąć im końcówki.
2. W garnku zagotowujemy wodę i solimy tak, by smakowała jak woda morska.
3. Wrzucamy fasolkę i gotujemy na małym ogniu, aż będzie al dente (około 10 minut).
4. Przelewamy fasolkę zimną wodą.
5. Odcedzamy dokładnie.
6. Fasolkę skrapiamy olejem, posypujemy orzechami i serem.

piątek, 24 lutego 2017

Focaccia z suszonymi pomidorami i orzechami włoskimi

Focaccia to bardzo dobra przekąska i można przyrządzić ją na setki sposobów. Jednak ta focaccia jest wyjątkowa, bo daje dużo energii do walki z chorobą onkologiczną. 


Zmaganie się z ciężką chorobą zupełnie zmienia dotychczasowe życie. Nagle okazuje się, że trzeba podporządkować się terapii i zmienić nie tylko rytm dnia, ale także skład posiłków. W wywiadzie, który przeprowadziliśmy z Ewą Ceborską-Scheiterbauer, dietetyczką i współautorką książki "Medycyna XXI wieku - żywienie w chorobach nowotworowych" pada ważne zdanie - dietę należy dostosować do potrzeb konkretnej osoby (pełny wywiad przeczytacie TUTAJ). Tyle, że w tym wymagającym czasie chory może nie mieć zupełnie siły na dostosowywanie diety. Odpowiednia dieta może zmniejszać efekty uboczne choroby i jej leczenia, zwiększać tolerancję pacjenta na stosowaną terapię, wzmacniać układ  immunologiczny i ułatwiać walkę z  chorobą. Najlepsze efekty daje dieta lekkostrawna, dopasowana do zwiększonych potrzeb pacjenta, bardzo czesto wysokobiałkowa i jak najbardziej urozmaicona. Biorąc pod uwagę jak trudno czasem zmusić się do jedzenia, posiłki mogą się stać się koszmarem. Są jednak preparaty, które ułatwiają odżywianie w tym trudnym czasie.

niedziela, 30 października 2016

Zastanawiasz się co zrobić na śniadanie? Może gryczankę?

Kto powiedział, że poranne płatki muszą być nudne? Gryczanka z miodem gryczanym i dwójniakiem to propozycja na prawdziwie dekadencki poranek.

Zwykle na śniadanie jemy owsiankę albo jaglankę. Mieszamy je z owocami, orzechami, czasem parmezanem i pomidorami. Nie lubimy nudy.

Ostatnio jednak mieliśmy ochotę na coś zupełnie niecodziennego. Wyciągnęliśmy z szafki dwójniak, miód gryczany i postanowiliśmy dodać to wszystko do porannych płatków. (A. jest wielkim miłośnikiem miodów pitnych i mamy ich malutką kolekcję). Mieliśmy już dość jaglanki i owsianki, więc szukaliśmy bardziej kreatywnego rozwiązania. Zrobiliśmy gryczankę - płatki gryczane na wodzie z dodatkami. Jeśli ktoś lubi ten charakterystyczny melasowy posmak kaszy gryczanej, to gryczanka stanie się jego ulubionym porannym rytuałem. 

Śniadaniowa gryczanka zawiera odrobinę alkoholu, który nadaje jej delikatnie słodkiego smaku (ale wydaje nam się, że pod wpływem gorącej temperatury płatków szybciutko wyparowuje). Dlatego polecamy ją na długi jesienny poranek w dobrym towarzystwie. 

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką. Zainspirowały nas smaki lubelszczyzny. Nic nie kojarzy się z tym regionem tak jak miodosytnictwo. 


Czas przygotowania: 10 minut
Liczba porcji: 2

Składniki:
8 łyżek płatków gryczanych
1 szklanka wody
2 łyżki miodu gryczanego
4 łyżki dwójniaka
1/4 szklanki orzechów włoskich 
1 łyżka miodu płynnego


1. Do rondelka wlewamy wodę i wsypujemy płatki. Gotujemy na małym ogniu, aż płatki zmiękną - około 5 minut.

2. Do gorących płatków dodajemy dwójniak i miód gryczany. Dokładnie mieszamy.

3. Gryczankę przekładamy do naczynek.

4. Orzechy mieszamy z płynnym miodem. Dekorujemy nimi gryczankę.


poniedziałek, 30 maja 2016

Makaron z pesto ze szparagów

Szparagi same w sobie są tak dobre, że czasem boimy się zrobić z nich coś więcej. Warto je zmiksować i zrobić z nich pesto. Jest rewelacyjne!

Kiedy zaczyna się szparagowy sezon myślimy tylko o szparagach z wody z odrobiną masła (o tym jak je ugotować idealnie możecie przeczytać tutaj). Potem objadamy się szparagami z sadzonym jajkiem lub jajkiem w koszulce. Potem przychodzi czas na zupę ze szparagów, grzanki ze szparagami i makarony. Upojeni widokiem całych łodyżek, zaczynamy kombinować. 

Pesto ze szparagów to splot przypadku (zbyt mocno obrane szparagi wyglądały kiepsko i nie mogliśmy z nich zrobić nowego dania) i nadmiaru lektur magazynów kulinarnych (gdzieś widziałam zupę krem z zielonych szparagów). Akurat mieliśmy w domu dużo orzechów laskowych i kawałek oryginalnego parmezanu od ChilliBite Wszystko to zmiksowaliśmy i wyszło cudownie zielone szparagowe pesto.

Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy zdrowo. 


Czas przygotowania: 20 minut
Liczba porcji: 2 

Składniki:
250 g zielonych szparagów
1/2 szklanki tartego parmezanu 
3 łyżki oliwy z oliwek
15 orzechów laskowych
1 łyżka oleju
200 g makaronu (jakieś świderki)
świeżo zmielony pieprz


1. Zagotowujemy wodę w dużym garnku.

2. Szparagi dokładnie myjemy. Odkrajamy ok. 3 cm końcówek.

3. Szparagi wkładamy do gotującej się wody i gotujemy 5 minut.

4. W czasie, kiedy gotują się szparagi delikatnie prażymy orzechy. Na patelnię wlewamy 1 łyżkę oleju, wsypujemy orzechy. Smażymy na dużym ogniu ciągle mieszając patelnią przez 1 minutę. Orzechy przekładamy na ręcznik papierowy.

5. Z garnka wyciągamy szparagi. Nie wylewamy wody! 

6. Do wody po szparagach wrzucamy makaron i gotujemy według instrukcji na opakowaniu.

7. Przygotowujemy pesto ze szparagów. Bierzemy łodyżki szparagów i odkrawamy główki. Zostawiamy je na później. Resztę łodyżek kroimy w kawałeczki ok. 1 cm.

8. Orzechy zawijamy w ręcznik i delikatnie trzemy nimi tak, by pozbyć się skórek.

9. Orzechy i posiekane szparagi wrzucamy do misy blendera. Dodajemy parmezan i oliwę z oliwek. Miksujemy pulsacyjnie (20 sekund miksowania, przerwa i znowu miksowanie), aż otrzymamy jednolitą masę.

10. Makaron odcedzamy. Mieszamy z pesto szparagowym i główkami szparagów. Przekładamy na talerze i oprószamy świeżo zmielonym pieprzem.


piątek, 29 kwietnia 2016

Croissanty z migdałami

Rogaliki z nadzieniem orzechowym to najprostsze i najokrutniejsze wypieki. 

Nie ma nic przyjemniejszego niż pachnący masłem, świeży rogalik francuski, który najpierw kruszy się pod zębami, a potem delikatnie ciągnie. Nie potrzebuje żadnego towarzystwa. No może poza domowej roboty nutellą czy jej mniej kaloryczną kuzynką. Po prostu piekarniczy ideał. Jak bardzo trzeba się zatem poświęcić, żeby kupić świeże rogaliki tylko po to, by pozostawić je na pastwę czasu? Po to, żeby leżały w szafce i kusiły za każdym razem, kiedy się ją otworzy?

Rogaliki migdałowe są mało wymagające - kilka prostych składników i kilka dni czekania, aż ukochane croissanty zrobią się czerstwe. My czekaliśmy 5 dni. To bardzo ważne, żeby rogaliki były suche. Dzięki temu napiją się przyjemnie rumowego syropu, wchłoną trochę masła pozostając przy tym zwarte. W skrócie: świeże rogaliki po takich syropowo-maślanych przejściach po prostu by się rozpadły. 

Zwykle rogaliki migdałowe mają nadzienie z mielonych migdałów. Zamiast migdałów użyłam tym razem orzechów włoskich. Chciałam, żeby miały bardziej intensywny smak. Rogaliki podobno dobrze się przechowują - nasze zjedliśmy dość szybko. Tylko jeden przetrwał w zamrażarce i po rozmrożeniu był naprawdę dobry. 

Musicie zrobić te rogaliki dla gości - padną z zachwytu. One wyglądają i smakują tak, jakby trzeba było poświęcić im cały dzień. I tylko Wy będziecie wiedzieli jak prosto się je robi. 



Czas przygotowania: 40 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
6 czerstwych croissantów maślanych
2 jajka
1 łyżka wody
100 g płatków migdałowych

syrop
100 g cukru pudru
2 łyżki rumy
200 ml wody

nadzienie
100 g miękkiego masła
100 g cukru pudru
100 g mielonych orzechów włoskich


1. Croissanty przekrawamy na pół. 

2. Przygotowujemy syrop. W garnuszku zagotowujemy cukier puder i wodę. Delikatnie studzimy, dodajemy rum. 

3. Mikserem na wysokich obrotach ucieramy miękkie masło z cukrem pudrem i orzechami - zajmie to 2 minuty. Dodajemy 1 jajko i miksujemy do połączenia składników.

4. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. 

5. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. 

6. Każdą połówkę croissanta zanurzamy na chwilę w syropie cukrowym. Spodnią część rogalika smarujemy masą orzechową, przykrywamy górną częścią. Kładziemy na blaszce. Powtarzamy z kolejnymi rogalikami. 

7. W szklance rozkłócamy jajko z 1 łyżką wody. Powstałym jajkiem smarujemy wierzch rogalików. 

8. Rogaliki obsypujemy płatkami migdałowymi. 

9. Gotowe croissanty wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut - do zezłocenia migdałów i rogalika. 

10. Upieczone rogaliki wyciągamy z piekarnika, zdejmujemy z blaszki i studzimy. 


środa, 27 kwietnia 2016

Ciasto chałwowe z orzechami

Chałwa to jedno z największych zdobyczy ludzkości. Wyrazista i słodka, pasuje do wszystkiego.

Pamiętam, że w moim rodzinnym domu zawsze było dużo chałwy. Mama kupowała zwykle taką najprostszą chałwę waniliową lub kakaową. Zwykle wedlowską, ale czasem też kupowała ją gdzieś na kilogramy. Małym rodzinnym rytuałem było więc odkrajanie małych kawałeczków nieziemsko słodkiego bloku i serwowanie po obiedzie. 

Chałwa jest rewelacyjnym dodatkiem do deserów. Dobrze sprawdza się w sernikach, szczególnie takim prostym z białą czekoladą, kruchych ciastach w towarzystwie kwaśnych powideł śliwkowych i szybkich deserach z jogurtem greckim. Najlepszy chałwowy deser to ciągle mus z dodatkiem granatów autorstwa Agaty Wojdy, który uzależnia. 

Przepis na ciasto z chałwą znaleźliśmy w książce Plenty More Yotama Ottolenghiego. Ottolenghi jest londyńskim restauratorem serwującym wyłącznie wegetariańskie dania. Jego podejście do warzyw, zestawiania ich z ziołami czy innymi składnikami jest inspirujące. Przeglądając jego książki naprawdę ma się poczucie, że takie coś widzimy po raz pierwszy, że nigdy byśmy sami na to nie wpadli i nigdzie wcześniej tego nie jedliśmy. Dlatego zrobiły taką furorę. Są źródłem inspiracji i bardzo je polecamy (w Polsce wydano jego dwie książki Jerozolimę i Obfitość - obie świetne!). 

Ciasto chałwowe to ucierane ciasto z dodatkiem orzechów włoskich. Jest proste w wykonaniu, dobrze się przechowuje, idealnie pasuje do filiżanki kawy czy herbaty. Jednocześnie nie zabija słodyczą (czego można by się spodziewać po dodatku chałwy). 



Czas przygotowania: 30 minut
Czas pieczenia: 40-45 minut

Składniki:
85 g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru
2 jajka
1 2/3 szklanki mąki pszennej 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki śmietany 18%

nadzienie
60 g masła
120 g orzechów włoskich
1 łyżeczka cynamonu
3 łyżki cukru brązowego
170 g chałwy

1. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Keksówkę wyścielamy papierem do pieczenia.

2. Przygotowujemy nadzienie. Orzechy siekamy niezbyt drobno. Chałwę łamiemy na kawałeczki. Do rondelka wrzucamy masło i podgrzewamy na wolnym ogniu, aż zacznie skwierczeć. Zostawiamy je na małym ogniu na 3 minuty, aż zbrązowieje delikatnie. Odstawiamy z ognia, żeby delikatnie przestygło. 

3. Do ostudzonego masła (może być ciepłe, byle nie było gorące, bo spali orzechy) dodajemy cynamon i orzechy. Dokładnie mieszamy. Połowę masy orzechowej przekładamy do miseczki i mieszamy z brązowym cukrem. 

4. Przygotowujemy ciasto. Mikserem ucieramy masło z cukrem przez 3 minuty. Dodajemy po jednym jajku nie przerywając miksowania. Kiedy jedno jajko się dokładnie wmiesza w masę, dodajemy drugie. 

5. Do masy maślano-jajecznej dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, śmietanę. Miksujemy tylko do połączenia składników. 

6. Na dno blaszki wykładamy połowę ciasta. Na wierzchu układamy orzechy bez cukru. Posypujemy chałwą (nie musi być idealnie równo). 

7. Do blaszki po łyżce wkładamy pozostałe ciasto - trudno je wlać tak, żeby równomiernie wypełniło blaszkę, więc łatwiej to robić nakładając kolejne porcje ciasta łyżką. Na wierzchu układamy orzechy z cukrem. Polewamy pozostałym masłem z cukrem. 

8. Ciasto wstawiamy do piekarnika na 40-45 minut. W środek ciasta wbijamy patyczek i sprawdzamy czy jest suchy. Jeśli tak, ciasto wyciągamy z piekarnika. Jeśli nie, pozwalamy mu na jeszcze 5 minut pieczenia. Sprawdzamy ponownie. 

9. Gotowe ciasto wyciągamy z piekarnika. Odstawiamy na kratkę na 20 minut, żeby delikatnie ostygło. Po tym czasie ostrożnie wyciągamy z blaszki. Ostudzone ciasto jest zwarte, więc wyciąganie go nie jest problemem. Studzimy.

10. Ciasto przechowujemy w temperaturze pokojowej w plastikowym pojemniku lub owinięte w folię aluminiową. 


sobota, 26 marca 2016

Mazurek pomarańczowo-orzechowy wg Ćwierciakiewiczowej

Gotowana pomarańcza, bardzo kruchy spód i masa z orzechów włoskich. To nasza intepretacja przepisu na mazurek znaleziony w ponad stuletniej książce Ćwieciakiewiczowej.

Lucyna Ćwieciakiewiczowa to taka polska wersja Nigelli Lawson z przełomu XIX i XX wieku. W swojej książce namawia do nadużywania cukru i araku, proponuje baby drożdżowe na 40 żółtkach (chyba, że kogoś nie stać to może ograniczyć się do 30), opisuje sposoby odwieżania ciast i pieczywa. Po prostu boska i inspirująca! 

Wertując jej książkę po raz kolejny (bardziej dla rozrywki niż poszukiwaniu inspiracji) trafiliśmy na recepturę idealną dla nas. Cudownie kruchy spód, gotowana pomarańcza pokrojona w plastry i zapieczona masa migdałowa. Trochę przepis przerobiliśmy na dzisiejsze miary i wagi, a migdały zastąpiliśmy orzechami włoskimi. Wyszedł nam zdecydowanie najlepszy mazurek jaki kiedykolwiek upiekliśmy.

Oczywiście, dodanie gotowanych żółtek do ciasta wzbudziło naszą podejrzliwość - przecież do kruchego daje się surowe żółtka zwykle. Ale gotowane?! Na szczęście, Katarzyna autorka bloga Słodko i Pieprznie zarzekała się, że taki właśnie przepis jest najlepszy. Dobrze, że nas przekonała! Inaczej nigdy byśmy nie próbowali, a tak - mamy na stole cudownie kruchy mazurek!


Czas przygotowania: 60 minut
Czas oczekiwania: 30 minut
Czas pieczenia: 20 minut + 20 minut

Składniki:
kruche ciasto 
150 g mąki krupczatki 
50 g cukru pudru
1 ugotowane żółtko 
100 g zimnego masła

nadzienie
1 średniej wielkości pomarańcza 
100 g mielonych orzechów włoskich
75 g miękkiego masła
50 g cukru pudru
10 połówek orzechów włoskich (do dekoracji)

1. Zagniatamy kruche ciasto. Mąkę mieszamy z cukrem pudrem. Żółtko przeciskamy przez praskę do czosnku. Masło kroimy w drobną kosteczkę. Wszystkie składniki siekamy nożem, aż z masła powstaną małe grudki. Następnie szybko wyrabiamy ciasto, aż będzie jednolite. Formujemy kulę, owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 minut.

2. W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Do rondelka wkładamy pomarańczę i wlewamy tyle wody, żeby ją przykryła. Gotujemy do miękkości, ok. 20 minut. Wyciągamy z wody i studzimy.

3. Ciasto na mazurek wyciągamy z lodówki. 

4. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Dno blaszki o wymiarach połowy kartki A4 wyściełamy papierem do pieczenia, a brzegi delikatnie smarujemy olejem lub masłem.

5. Blaszkę wyklejamy ciastem (albo wałkujemy je między dwoma arkuszami papieru do pieczenia, ale to opcja trudniejsza). Ciasto nakłuwamy widelcem dość gęsto. Wstawiamy do piekarnika do zarumienienia, na ok. 20 minut.

6. W czasie, gdy ciasto się piecze przygotowujemy nadzienie. Ugotowaną pomarańczę kroimy w cienkie plasterki pozbywając się pestek. Mielone orzechy włoskie, cukier puder i masło miksujemy do połączenia składników.

7. Kiedy spód mazurka się zarumieni, wyciągamy go z piekarnika. Na dnie układamy plasterki pomarańczy tak, by przykryły całe ciasto. Górę smarujemy masą orzechową. Na środku mazurka układamy połówki orzechów włoskich. Pieczemy kolejne 20 minut. 

piątek, 25 marca 2016

Mazurek kalifornijski

Mazurek, który łączy trzy miłości - do śliwki kalifornijskiej, masła orzechowego i włoskich ciasteczek maślanych.

Otóż przepis na ten niezwykle kruchy spód został opracowany przez włoską cukierniczkę Alessi di Donato. W Akademii Kulinarnej Whirpool podczas warsztatów cukierniczych na temat kruchego ciasta Alessia pokazywała czym klasyczne kruche ciasto różni się od jego włoskiej wersji. Klasyczne kruche to posiekane zimne masło, cukier, mąka, lodowata woda. Włosi robią to zupełnie inaczej! Pasta frolla, bo tak nazywają kruche ciasto, to ciasto, na "ciepłym" miękkim maśle. Przygotowuje się je w różny sposób w zależności do potrzeb. Do spodu mazurka wykorzystujemy sposób "klasyczny". Technika ta polega na wymieszaniu  miękkiego masła z cukrem bez ubijania go, a potem stopniowym dodawaniu jajek i mąki. Spód, który otrzymujemy jest kruchy i jednocześnie zwarty. Świetnie przytrzymuje nawet ciężkie kremy i bitą śmietanę. Początkowo nie byliśmy do niego przekonani, bo jak można z miękkiego masła robić kruche ciasto?! Jednak to nie my jesteśmy zawodowymi cukiernikami. 

Przepis Alessi di Donato okazał się rewelacyjny! Ciasto nie mięknie zbytnio pod wpływem naporu śmietany, kremu czy dżemu. Jest naprawdę kruche i zwarte. Świetnie nadaje się do mazurków i tart. 

Mazurek, oprócz kruchego spodu, to też śliwka kalifornijska o korzennych nutach zmiksowana na mus, gładkie masło orzechowe i orzechy włoskie. Dlaczego kalifornijski? Bo wszystkie składniki "na górze" pochodzą właśnie z gorącej Kalifornii. Poza tym, mazurek nieco przypomina amerykańskie kanapki z masłem orzechowym i dżemem. Jeśli ktoś jest uzależniony od masła orzechowego i nie ma pomysłu jak je przemycić na świąteczny stół, to ten mazurek jest najlepszym i najprostszym sposobem na przeszmuglowanie tego, co się lubi najbardziej. Poza tym, jest szybki i piękny. 


Czas przygotowania: 60 minut
Czas oczekiwania: 30 minut

Składniki:
75 g miękkiego masła
100 g cukru
1 jajko
125 g maki pszennej tortowej 
200 g masła orzechowego
150 g śliwki kalifornijskiej
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka soku z cytryny
1/4 szklanki orzechów włoskich do dekoracji 
1/4 szklanki fistaszków niesolonych do dekoracji
woda


1. Do miski wkładamy miękkie masło i cukier. Miksujemy do połączenia składników (tylko do połączenia) - ok. 30 sekund. Dodajemy jajko i miksujemy.Kiedy masa będzie jednolita, dodajemy mąkę. Wyrabiamy przez chwilę, dopóki mąka nie wymiesza się z resztą składników. Zawijamy w folię spożywczą i odstawiamy do lodówki na 30 minut.

2. W międzyczasie przygotowujemy śliwki. Do rondelka wkładamy śliwki. Wlewamy wodę tak, żeby je przykryła. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu przez 3 minuty. Odcedzamy. Śliwki przekładamy do misy blendera. Dodajemy  cynamon i sok z cytryny. Miksujemy ok. 30 sekund do utrzymania w miarę jednolitej masy (malutkie kawałki śliwki są mile widziane). 

3. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Ciasto wyciągamy z lodówki i wałkujemy między dwoma artkuszami papieru do pieczenia na placek grubości 3-5 mm. 

4. Gotowy placek wkładamy do blaszki (możemy blaszkę wylepić ciastem). Wstawiamy do piekarnika na 20 minut - do zezłocenia,

5. Ciasto wyciągamy piekarnika. Studzimy. Smarujemy śliwkami i masłem orzechowym. Dekorujemy orzechami.   


poniedziałek, 30 listopada 2015

Bezglutenowe ciasto klementynkowe z lodami brownie

Czym pachną Wasze Święta? Nasze zdecydowanie pachną przyprawami korzennymi, świeżo mielonymi orzechami i cytrusami! 

W Święta zwykle pieczemy moc makowców, pierników, pierniczków i serników. Zwykle skupiamy się na klasykach. W tym roku jednak korci nas, żeby w Boże Narodzenie zaserwować ciasto klementynkowe z lodami.


Pierwsze ciasto klementynkowe piekliśmy z przepisu Nigelli. Tym razem nieco zmodyfikowaliśmy jej przepis zastępując migdały ciasteczkami amaretti i orzechami włoskimi. Dzięki temu prostemu zabiegowi ciasto nabrało bardziej zdecydowanego smaku. Do ciasta proponujemy lody Carte d'Or o smaku chocolate brownie, które wyglądają bardzo świątecznie i smakują mocno czekoladowo. W końcu cytrusy i lody to świetny duet. 

Nie pamiętamy, żebyśmy kiedykolwiek jedli w Święta lody mimo, że bardzo je lubimy. Święta to zwykle czas ciast i kutii. Tradycja. Święta to też taki moment w roku w którym z tradycją się raczej nie dyskutuje. Do momentu, kiedy przy stole nie pojawiają się mali członkowie rodziny, którzy nie lubią ani maku ani piernika. A przecież Święta to magiczny czas szczególnie dla tych najmłodszych, więc może warto czasem pokusić się o wprowadzanie nowych tradycji. Po to, żebyśmy wszyscy przy stole czuli się naprawdę dobrze. 

Wpis powstał we współpracy z producentem lodów Carte d'Or Chocolate Brownie. 


Czas przygotowania: 10 minut
Czas oczekiwania: ok. godziny
Czas pieczenia: ok. 40 minut

Składniki:
50 g ciasteczek amaretti
50 g mielonych migdałów
150 g mielonych orzechów włoskich
2 łyżeczki proszku do pieczenia
150 g klementynek
4 jajka
1/3 szklanki cukru


1. Klementynki przelewamy wrzątkiem. Wkładamy do rondelka, przykrywamy zimną wodą i gotujemy na małym ogniu, aż zmiękną (nasze zmiękły po 45 minutach). Studzimy.

2. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. 

3. Formę o średnicy ok. 20 cm smarujemy olejem.

4. Do misy blendera wrzucamy ciasteczka amaretti, migdały, orzechy włoskie i proszek do pieczenia. Miksujemy 30 sekund, aż ciasteczka się rozkruszą. Wysypujemy do miseczki.

5. Teraz do blendera wkładamy klementynki (warto je przed włożeniem przekroić na pół i wyciągnąć ewentualne pestki) i jajka. Miksujemy około 50 sekund do powstania jednolitej masy.

6. Do klementynek dosypujemy cukier oraz zmielone orzechy z ciasteczkami. Blendujemy 15 sekund.

7. Wlewamy zawartość blendera do formy, wstawiamy do nagrzanego piekarnika.

8. Ciasto pieczemy do zezłocenia - około 40 minut. 


wtorek, 4 sierpnia 2015

Co zrobić z resztkami upieczonego kurczaka? Sałatkę z borówkami i orzechami

Zdarza Wam się, że pieczecie całego kurczaka i zostają z niego resztki? Kawałek uda, kawałeczek piersi. Kawałki upieczonego mięsa, które raczej nie nadają się do kanapek. Niektórzy korzystają ze starej opcji "na potrawkę". Inni przerzucają te kawałki w lodówce w nadziei na rychłą konsumpcję, a potem i tak lądują w koszu.

My postanowiliśmy zrobić z nich sałatkę. Taką, którą można wziąć do pracy w plastikowym pudełku po otwarciu którego nie przestraszymy koleżanki z sąsiedniego biurka. Taką, która pięknie wygląda i krzyczy "zjedz mnie". Taką, która nie powoduje wyrzutów sumienia mimo, że ma w składzie orzeszki w karmelu (które są naszą tajemną bronią, bo zawsze świetnie chrupią, nawet po kilku godzinach w sałatce).

Sałatka robi się sama w tempie ekspresowym. Jeśli bardzo Wam się podoba, a nie macie w domu kurczaka mamy małą radę - kupcie w supermarkecie ćwiartkę kurczaka z rożna i już. Albo dwie, bo jedną pewnie będziecie chcieli zjeść od razu. Nóż wykorzystujemy do przekrojenia cebuli i otwarcia opakowania z fetą. Prościej się nie da. Sałatkę można podać z bagietką albo bajglem, najlepiej delikatnie przypieczonym. 

Jeśli macie pomysły na resztki pieczonego kurczaka, koniecznie dajcie nam znać! 


Czas przygotowania: 15 minut
Liczba porcji: 2

Składniki:
1 mała główka sałaty lodowej
150 ml resztek pieczonego kurczaka 
80 g borówek
30 g czerwonej cebuli (1/2 główki)
50 g orzeszków ziemnych w karmelu
50 g fety
1 łyżka musztardy
1 łyżeczka miodu
6 łyżek oliwy z oliwek 

1. Sałatę rwiemy na małe kawałki i wrzucamy do miseczki.
2. Resztki pieczonego kurczaka rwiemy w rękach na małe kawałki. Dodajemy do miski z sałatką.
3. Borówki myjemy i suszymy. Dodajemy do sałaty.
4. Cebulę obieramy, kroimy w cienkie plasterki i rozdzielamy je w palcach. Dodajemy do miski z sałatką.
5. Orzechy wsypujemy do miski.
6. Fetę kroimy w kostkę i dodajemy do sałatki.
7. Do kubeczka wlewamy miód, dodajemy musztardę i oliwę z oliwek. Energicznie mieszamy widelcem do uzyskania jednolitego sosu.
8. Sos dodajemy do miski z sałatą. Wszystkie składniki delikatnie mieszamy.


wtorek, 26 maja 2015

Melon z kolendrą i fistaszkami - przystawka do mięs z grilla

Zwykle do mięsa z grilla serwujemy ketchup i musztardę. Czasem zaplącze się gdzieś grillowana cukinia, papryka lub pomidory. Albo sałatka grecka bez fety.
Jest tyle świetnych przystawek, które wspaniale podkreślają smak przypieczonych kiełbas, żeberek i burgerów. Melon kantalupa i gala mają nieco inny smak i strukturę i dobrze się uzupełniają. Melon cantaloupe ma pomarańczowy, bardzo słodki, nieco zwarty miąższ. Gala ma więcej wody i jest bardziej orzeźwiająca. Melony marynowane w soku z pomarańczy świetnie smakują z mięsem, pięknie wyglądają i są zaskakującym dodatkiem. 
Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy Zdrowo. Mniej Soli. 


Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
1/2 kg melona galia
1/2 kg melona katalupa
1 pomarańcza
50 g orzeszków ziemnych prażonych
garść kolendry 

1. Melony obieramy i kroimy w kostkę. Przekładamy do miski.
2. Wyciskamy sok z pomarańczy. Wlewamy do miski z melonami.
3. Kolendrę drobno siekamy.
4. Mieszamy melony z sokiem pomarańczowym i kolendrą.
5. Wkładamy miskę do lodówki na godzinę.
6. Przed podaniem obsypujemy orzeszkami.


środa, 20 maja 2015

Grillowany halloumi z burakami, pomarańczami i orzechami w miodzie

Halloumi to podpuszczkowy ser z mleka koziego i krowiego, który świetnie nadaje się do podsmażania i grillowania. Halloumi jest delikatnie słony i nieco twardy. Po przekrojeniu rozwarstwia się podobnie jak mozzarella (jednak jest dużo twardszy!). Świetnie smakuje z miętą - mięta czasem dodawana jest do sera jako naturalny konserwant. 
Pierwszy raz halloumi spróbowaliśmy w zeszłym roku w towarzystwie marynowanego arbuza - przepis możecie znaleźć tutaj. Dzisiaj halloumi serwujemy z burakami i pomarańczami. To wyjątkowo nieoczywiste połączenie. Ser jest słony, buraki słodkie i nieco mdłe, pomarańcze kwaskowate i soczyste. Po serii kęsów jednoznacznie stwierdzamy, że sałatka najlepiej smakuje, kiedy wszystkie elementy gryziemy na raz. To npiero wtedy poczujecie jakie to połączenie jest wspaniałe i o jak wielu częściach swego podniebienia nie mieliście pojęcia. To nam przypomina wizytę w cudownej restauracji Franzen w której kelner przynosząc kolejne dania udzielał nam instrukcji - to najpierw, potem to, na końcu to; tutaj koniecznie wszystko na raz. 
Po pierwszym podejściu do sałatki stwierdziliśmy, że brakuje jej elementu chrupiącego i położyliśmy na niej orzechy włoskie w miodzie. Jeśli nie macie słoika orzechów w miodzie wystarczy wymieszać orzechy z ulubionym miodem - ten miód i orzechy dodają sałatce struktury i dodatkowego wymiaru. Z orzechami jest lepiej niż dobrze. 

Przepis Good Food Magazine z naszymi orzechowo-miodowymi zmianami. 


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
2 małe buraki ugotowane i obrane
2 pomarańcze
2 łyżeczki białego octu winnego 
10 orzechów włoskich
3 łyżki miodu
100 g sera halloumi 
2 łyżki oliwy
kilka listków mięty


1. Każdego buraka kroimy na 12 plasterków. 
2. Pomarańcze filetujemy tzn. odkrywamy dół i górę pomarańczy, stawiamy na desce i odkrawamy skórkę prowadząc nóż wzdłuż owocu. Nożem wykrawamy pojedyncze kawałki. Sok pozostały na desce przelewamy do miseczki. 
3. Do miseczki z sokiem dolewamy ocet winny, mieszamy. 
4. Do miseczki dodajemy kawałeczki pomarańczy i buraków. Delikatnie mieszamy. 
5. W drugiej miseczce mieszamy miód z orzechami. 
6. Ser kroimy w plasterki grubości 0,5 cm i długości ok. 4 cm. 
7. Na patelni rozgrzewamy oliwę i kładziemy ser. Smażymy do zezłocenia - około 1,5 minuty. 
8. Na talerzykach układamy cząstki pomarańczy, buraki, halloumi, orzechy w miodzie. Miodem delikatnie skrapiamy sałatkę. Dekorujemy miętą. 


wtorek, 19 maja 2015

Sałatka z musem kozim, grillowanymi nektarynkami i śliwkami kalifornijskimi

Kiedy jest ciepło bez żalu zapominamy o czerwonym mięsie i z wypiekami na twarzy kupujemy kolejne sałaty, szparagi, owoce. Cieszymy się tym, co lekkie i absolutnie wiosenne. 
Taka jest właśnie ta sałatka. Grillowane nektarynki i śliwki kalifornijskie świetnie smakują z musem z koziego sera. Kozi ser zwykle po prostu siekamy lub kruszymy w palcach przez dodaniem do sałatki. Piotr Bruś-Klepacki, który jest autorem tego przepisu, proponuje ubijcie śmietanki i dodanie do tego sera. W rezultacie otrzymujemy krem z koziego serka. Taki mus jest cudownie lekki, dobrze robi się nim na talerzu esy-floresy, które można z łatwością nabierać na delikatne listki roszponki. 
W przepisie wykorzystujemy grillowane nektarynki. Jeśli ktoś nie ma patelni grillowej, nektarynki można usmażyć na suchej patelni. Po prostu, należy je pokroić i położyć na patelni. Smażymy na wolnym ogniu, aż się zezłocą z obu stron. 
Z podanych składników otrzymamy 4 porcje sałatki.


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:
16 orzechów laskowych
1 główka sałaty rzymskiej
100 g roszponki
50 g radicchio
2 nektarynki
16 suszonych śliwek kalifornijskich
100 g serka koziego śmietankowego
100 ml śmietany kremówki
2 łyżki mleka 
2 łyżeczki soku z cytryny
szczypta soli
4 łyżki oliwy z oliwek

1. Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni Celsjusza. Orzechy wykładamy na blaszkę do pieczenia i wstawiamy do piekarnika na 10-15 minut (aż się zezłocą). Wyciągamy z piekarnika, studzimy. Bierzemy kawałek ręcznika papierowe. Na środku ręcznika układamy orzechy, zamykamy i pocierając nim pozbywamy się skórek. 
2. Sałatę rzymską myjemy i suszymy. Wykrawamy twardy środek liści. Resztę rwiemy na kawałki. 
3. Roszponkę myjemy i suszymy. 
4. Radicchio myjemy, suszymy, rwiemy na kawałki.
5. Nektarynki kroimy w plasterki. Kładziemy na patelni grillowej i grillujemy do zezłocenia. 
6. Do miseczki wlewamy sok z cytryny, dodajemy szczyptę soli i mieszając powoli dolewamy oliwę z oliwek, aż otrzymamy gęsty sos. 
7. Śmietankę kremówkę ubijamy do uzyskania bitej śmietany, dodajemy serek i mleko. Miksujemy do uzyskania jednolitego musu.
8. Śliwki drobno siekamy. 
9. Orzechy laskowe siekamy. 
10. Na talerzu układamy sałatę, skrapiamy ją sosem. Na sałacie układamy śliwki kalifornijskie, grillowane nektarynki, orzechy. Wszystko dekorujemy musem z koziego sera. 

środa, 31 grudnia 2014

Niesolone orzeszki na imprezę

Kinderbale z dzieciństwa upływającego na początku lat dziewięćdziesiątych charakteryzowały się obecnością na stołach niesamowicie długich paluszków z sezamem (jeśli ktoś wie, gdzie takie można znaleźć, bardzo prosimy o kontakt) i solonych orzeszków ziemnych. Paluszki i orzeszki to duet nierozłączny.
Ale orzeszki wcale nie muszą być solone! Można je przyrządzać na setki różnych sposobów poczynając od słodkiej wersji z miodem lub brązowym cukrem i cynamonem skończywszy na orzeszkach tak pikantnych, że tylko najwytrwalsi są w stanie je przełknąć. My bardzo lubimy mieszankę prażonych orzechów "w stylu orientalnym" - z dodatkiem chilli, kuminu i cynamonu. Najpierw są delikatnie słodkie, potem czuć nutę kuminu, a po przełknięciu coś zaczyna szczypać w język. Do ich przygotowania wystarczą orzechy, przyprawy i patelnia. Po 10 minutach będziemy mieli gotową przekąskę.

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotujmy zdrowo - mniej soli". 



Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
80 g niesolonych orzechów nerkowca
80 g blanszowanych migdałów (bez skórki)
80 g orzechów brazylijskich
150 g niesolonych fistaszków
2 łyżki masła
1/2 łyżeczki chilli
1 łyżeczka mielonego kuminu
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka brązowego cukru


Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. Będziemy na niej studzić uprażone orzechy.
Wszystkie orzechy wsypujemy na patelnię. Na małym ogniu podgrzewamy orzechy mieszając około 5 minut - powinny nabrać złotego koloru i intensywnie pachnieć. Orzechy mogą prażyć się w różnym tempie, dlatego najłatwiej patrzeć na fistaszki - kiedy one się zezłocą, trzeba zdjąć patelnię z ognia. Na patelnię wrzucamy masło i ustawiamy patelnię z powrotem na małym ogniu. Ciągle mieszając czekamy, aż masło się rozpuści. Dodajemy cukier i przyprawy i nie przerywając mieszania podgrzewamy kolejne 3 minuty. Zdejmujemy z patelni i wykładamy na blaszkę wyścieloną papierem do pieczenia. Wyrównujemy orzechy upewniając się, że żadne się nie skleiły. Studzimy kilka minut i przesypujemy do miseczki.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Prosty keks świąteczny

Na Podlasiu w Wigilię przede wszystkim podaje się kutię, ale nie zwalnia to kobiet (nie ma co ukrywać, większość przygotowań do Wigilii spoczywa w rękach babć, mam i sióstr) z przygotowania kilku ciast. Cała Polska, i Podlasie też, kojarzy święta Bożego Narodzenia z porządnym keksem hojnie wypełnionym orzechami, rodzynkami i kandyzowaną skórką pomarańczową. Niektórzy do keksu dodają odrobinę posiekanej gorzkiej czekolady. Inni, rezygnują z suszonych owoców na rzecz orzechów. Jeszcze inni, uwielbiają ciasto z orzechami, a nie orzechy w cieście. 
To jest przepis na szybki i prosty keks w którym proporcja bakalii do ciasta jest absolutnie zrównoważona. 

Dobre rady

1. Wszystkie składniki do przygotowania keksu powinny mieć temperaturę pokojową. Dzięki temu ciasto nie opadnie.
2. Przed dodaniem bakalii do ciasta warto je oprószyć mąką - wtedy nie będą opadały ścieląc się gęsto na dnie blaszki.
3. Do ciasta można dodać 1/4 tabliczki gorzkiej czekolady posiekanej na małe kawałki.
4. Keks można mrozić. Po upieczeniu studzimy ciasto, zawijamy w papier śniadaniowy lub papier do pieczenia i wstawiamy do zamrażarki. Aby rozmrozić keks trzeba wyciągnąć go z zamrażarki 12 godzin przed planowanym podaniem, owinąć w czystą ściereczkę i pozostawić na blacie, aż osiągnie temperaturę pokojową. Keks oprószamy cukrem pudrem przed podaniem.


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: ok. 60 minut

Składniki:
5 jaj
200 g cukru
200 g masła
300 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
50 g rodzynek
50 g suszonych fig
50 g suszonych daktyli
50 g żurawiny suszonej
50 g orzechów laskowych
50 g orzechów włoskich
50 g migdałów
50 g skórki pomarańczowej kandyzowanej

1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Keksówkę o długości 25 cm wykładamy papierem do pieczenia.

2.Orzechy i migdały drobno siekamy. Mieszamy z rodzynkami, daktylami, figami, skórką pomarańczową.

3. Mąkę i proszek do pieczenia przesiewamy do miski. Trzy łyżki mieszanki mąki z proszkiem mieszamy z bakaliami.

4. Miserem na wysokich obrotach ubijamy masło z cukrem przez 5 minut, dodajemy po jednym jajku. Po dodaniu każdego jajka masę miksujemy, aż będzie jednolita. Dopiero wtedy dodajemy kolejne jajko.

5. Wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia, mieszamy do otrzymania jednolitego ciasta.

6. Dosypujemy bakalie i mieszamy.

7. Gotowym ciastem wypełniamy keksówkę o długości ok. 25 cm). Wstawiamy do piekarnika i pieczemy około godziny - po tym czasie wkładamy patyczek w środek ciasta. Jeśli patyczek jest suchy, ciasto wyciągamy z piekarnika, studzimy 


czwartek, 25 września 2014

Sałatka z figami, mozzarellą i szynką parmeńską

To jest chyba najpiękniejsza jesienna sałatka. Figi, które teraz są naprawdę tanie, świetnie smakują z długodojrzewającą szynką. Szynka, trochę sucha i mocno słona, nagle staje się wyjątkowo soczysta za sprawą soku z fig. Genialnym i zupełnie nieintuicyjnym składnikiem w tym daniu jest mozzarella. Połączenie fig z szynką jest trochę oklepane, ale dorzućcie do tego jędrną, soczystą, świeżą mozzarellę, roszponkę, orzechy... Wspaniałe!

Jak pewnie zauważyliście, blog się nieco zmienia i zaczynamy więcej pisać. Dobrze czujemy się pisząc, lubimy to robić i mamy poczucie, że mamy coś do powiedzenia poza przepisem na ciasta, sałatki czy niedzielny obiadek. Dlatego klikając w odnośnik "czytelnia" przeniesiecie się do kuchni słowa. Poznacie historie powstawania restauracji, czekolady, lodów, dowiedziecie się co naukowcy sądzą o jedzeniu śniadań i co my sądzimy o programach kulinarnych. Raz na jakiś czas dorzucimy też nasz osobisty przewodnik kulinarny po jakimś mieście - na pierwszy rzut poszedł Białystok, wkrótce przyjdzie kolej na Kraków i Berlin. Mamy sporo pomysłów i nie możemy się doczekać, kiedy wszystkie zobaczycie.
A teraz smacznego! 


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki na 2 porcje:
150 g roszponki 
1 kula mozzarelli
3 figi
6 plastrów szynki długodojrzewającej 
4 łyżki orzechów laskowych
1 łyżka miodu
1 łyżka musztardy
6 łyżek oliwy z oliwek


Roszponkę myjemy i suszymy. Mozzarellę rwiemy na małe kawałki. Figi myjemy i przekrawamy na ćwiartki. Szynkę zwijamy. Orzechy wrzucamy na patelnię, podgrzewamy, aż zaczną mocno pachnieć (ok. 2 minut) i szybko zrzucamy na talerz. Chwilę studzimy i siekamy. W szklance energicznie mieszamy miód, musztardę i oliwę z oliwek. Najlepiej robić to widelcem. Na talerzu układamy roszponkę, mieszamy z sosem, potem układamy pozostałe składniki. Posypujemy orzechami. Podajemy ze świeżą bagietką. 


wtorek, 1 kwietnia 2014

Marchew z kolendrą i nerkowcami

Tym razem bez długich wstępów. Hartowana marchewka (zestawienie idealne na sprawdzian z ortografii) z nerkowcami, kolendrą i odrobiną chili to orzeźwiająca przekąska i pomysłowy dodatek do grillowanych i pieczonych mięs. Świetnie wygląda na talerzu, dobrze smakuje i nie wymaga długich przygotowań. Do tego wpasowuje się w wiosenną filozofię "jest Słońce, więc spotkajmy się w parku, a nie w kuchni." 
Hartowanie warzyw to jedna z tych technik o których doskonale wiemy, ale rzadko stosujemy, a przecież nic nie przywraca chrupkości i jędrności warzywom tak, jak lodowata woda. Pamiętam, że czytałam kiedyś wywiad z amerykańskim szefem kuchni Michaelem Symonem, który zdradził sekret niesamowicie chrupiących sałat, które serwuje się w restauracjach - zlew wypełniony wodą z lodem. Wszystkie rodzaje sałat (włącznie z rukolą), wkłada się do lodowatej wody i przez cały wieczór utrzymuje się niską temperaturę dorzucając lód. Kiedy klient zamówi sałatkę, warzywa wyjmuje się ze zlewu, delikatnie osusza i serwuje. Dzięki temu sałaty czy ogórki są jędrne, chrupiące i absolutnie zielone. Niesamowicie prosta "sztuczka", którą można zastosować w każdej kuchni. 


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
2 marchewki
1/4 szklanki nerkowców
3 łyżki soku z limonki
1/4 łyżeczki chili (opcjonalnie)
szczypta soli
spora garść liści kolendry

Przygotowujemy miskę z zimną wodą i wrzucamy do niej kilka kostek lodu. Marchew obieramy ze skórki, a potem obieraczką tniemy na długie i cienkie plasterki. Wkładamy je do zimnej wody na 10 minut. Dzięki temu marchewka nabierze chrupkości. 
Na suchą patelnię wrzucamy orzechy nerkowca i mieszając prażymy, aż się zezłocą. Szybko zdejmujemy z patelni, kładziemy na talerz i chwilę studzimy. Do misy blendera wrzucamy orzechy nerkowca, dodajemy sok z limonki, chilli i sól. Blendujemy, aż powstanie sypka masa. Liście kolendry myjemy, suszymy i drobno siekamy. Na talerzach układamy marchewkę, posypujemy nerkowcami i liśćmi kolendry. Podajemy.  

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Muffiny orzechowo-cebulowe

Kiedy facet z wypiekami na twarzy opowiada o programie, w którym inny facet robił "takie angielskie ciastka z cebulą i orzechami", możesz się tylko domyślać, że chodziło o jakieś wytrawne muffiny. Z nieco niezgrabnej narracji wyłuskałam, że owe "ciastka" są miękkie, mają bardzo mało mąki i taką samą ilość surowej cebuli ("naprawdę, surowej zmiksowanej w takim, wiesz, szybkim mikserze, co wszystko rozdrabnia") oraz orzechów włoskich ("ale znowu miksowanych w tej dziwnej maszynie na taki proszek").
Z tymi wskazówkami już jakoś poszło i przepis zrekonstruowałam. Wytrawne muffiny z cebulą świetnie smakują w towarzystwie koziego sera (ale takiego o twarożkowej konsystencji). I rzeczywiście mogą być dobrym prezentem dla faceta, który może z kuchnią ma niewiele wspólnego, ale czasem ogląda coś kulinarnie inspirującego w telewizji.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 20 minut

Składniki:
200 g orzechów włoskich
5 łyżek mąki pszennej
1 łyżka proszku do pieczenia
200 g cebuli
2 jajka
5 łyżek oleju
1/2 łyżeczki soli morskiej

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Blaszkę do muffinów wykładamy papilotkami. Orzechy przebieramy (sprawdzając czy nie ma kawałków łupin) i mielimy w malakserze lub blenderze na mąkę (blender włączamy na 20 sekund, wyłączamy, włączamy i powtarzamy do uzyskania "mączki" orzechowej). Wysypujemy do miski, mieszamy z proszkiem do pieczenia, mąką i solą. Do misy malaksera lub blendera wrzucamy pokrojone w mniejsze kawałki cebule i miksujemy je do uzyskania jednolitej papki. Dodajemy jajka, olej, miksujemy 30 sekund, dodajemy zawartość miski z mąką, mąką orzechową i miksujemy kolejne 30 sekund. Gotową masą wypełniamy foremki do 3/4 wysokości. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 20 minut (wyjmujemy, kiedy patyczek włożony w środek muffina będzie suchy po wyjęciu). Wyjmujemy z piekarnika. Podajemy ciepłe lub ostudzone.

niedziela, 22 grudnia 2013

Kutia (również w wersji dla alergików)

Jest takie danie Bożonarodzeniowe, na które czekamy przez cały rok. I nie jest to karp w galarecie ani ryba po grecku. Bezapelacyjnie najświąteczniejszym ze świątecznych dań jest kutia. I bez kutii nie ma Świąt.
Są różne wersje tego makowego deseru - z pszenicą albo z pęczakiem. Mak z kluskami też trochę przypomina kutię, a wzorcowa jest zwykle taka, jaką się jadło w domu rodzinnym. Kutia mamy Magdy nigdy nie była wyłącznie słodkim makiem. Zawsze była pełna orzechów i suszonych owoców, rytualnie przygotowywana w wigilijny poranek. Pamietam, jak mama obierała orzechy włoskie z cienkich łupinek - mozolnie i dokładnie, po to, by kutia była jak najszlachetniejsza. Nam póki co orzechowe skórki nie przeszkadzają...
Robiąc kutię należy pamiętać o tym, żeby sprawdzić czy mak i orzechy nie są zjełczałe. Kilka gorzkich orzeszków może zepsuć smak kutii. Maku najlepiej spróbować jeszcze przed sparzeniem. My zawsze próbujemy razem (co dwa podniebienia to nie jedno).
W tym roku przygotowywaliśmy też po raz pierwszy specjalną wersję kutii dla naszego małego alergika. Jak?
- mak sparzyliśmy wrzątkiem,
- posłodziliśmy go samym cukrem, wyłączając miód,
- wyeliminowaliśmy wszystkie bakalie poza suszonymi morelami i śliwkami
- całość wymieszaliśmy z ugotowanym pęczakiem.


Czas przygotowania: 2 godziny

Składniki:
1/2 kg pęczaku
1/2 kg maku
1/2 l mleka
6 łyżek miodu
100 g cukru
ok. 300-350 g różnych bakalii, np:
50 g drobnych rodzynek
50 g suszonych moreli
25g suszonych śliwek
25 g skórki pomarańczowej
25 g suszonych daktyli
25 g suszonych fig
50 g orzechów włoskich
50 g orzechów laskowych
50 g migdałów

Pęczak gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzamy i studzimy. Mak zalewamy sparzonym mlekiem, odstawiamy do wystygnięcia. Ostudzony mak mielimy maszynką 3 razy.  Można też skorzystać z maku zmielonego, który wystarczy zalać sparzonym mlekiem.
Zaparzamy i odcedzamy rodzynki. Migdały parzymy, zdejmujemy skórki i drobno siekamy. Orzechy włoskie i laskowe drobno siekamy. Wszystkie orzechy wrzucamy na patelnię i ciągle mieszając prażymy na średnim ogniu przez 2 minuty. Zdejmujemy z patelni.
Daktyle, morele i śliwki drobno siekamy. Wykrawamy szypułki z fig i również drobno je siekamy. Mielony mak słodzimy miodem i cukrem, dodajemy bakalie. Dokładnie mieszamy. Dodajemy ugotowany pęczak i mieszamy. Gotową kutię przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy w chłodne miejsce na co najmniej 12 godzin. W tym czasie smaki się przegryzą. Przechowujemy w lodówce. 
Pęczaku możemy dodać mniej, jeśli chcemy więcej maku w kutii. Bakalie też można dobierać wg własnego uznania i dostępności na sklepowych półkach. Cukier i miód dodajemy pamiętając, że część słodyczy pochodzić będzie jeszcze od słodkich bakalii.


poniedziałek, 4 listopada 2013

Chrupiące bakalie na imprezę

Uwielbiamy chrupać orzechy. A zwłaszcza orzechy w karmelu. Wyobraźcie sobie, że oprócz fistaszków w mieszance są jeszcze migdały, pekany i nerkowce. I jeszcze słonawe paluszkowe precelki, którym karmel dodaje wyrazu. I duże ciemne rodzynki... Tym razem kupiliśmy ulubione bakalie na wagę - w takich proporcjach jak chcieliśmy - i stworzyliśmy własną mieszankę. Doskonale chrupiącą - a przez to sprawdzającą się doskonale w roli imprezowej przekąski. To chrupanie jest absorbujące, więc od razu podzielcie chrupaki na mniejsze porcje. W przeciwnym razie przestaniecie jeść dopiero kiedy zobaczycie dno miseczki. Zdarzyło nam się to nieraz - stąd ostrzeżenie.


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:
100 g migdałów ze skórką
100 g nerkowców
200 g niesolonych fistaszków
130 g precelków
30 g rodzynek
2 łyżki oleju
30 g cukru dark muscovado
20 g miodu
10 g masła
1-2 g chilli
1 g soli morskiej

Na patelni rozgrzewamy olej, dodajemy nerkowce, fistaszki. Cały czas mieszając prażymy na wolnym ogniu przez 2 minuty. Szybko zdejmujemy z patelni i wkładamy do miski. Studzimy. Do miski wsypujemy migdały, rodzynki, precelki. W rondelku rozpuszczamy masło z cukrem, miodem, chilli i solą morską. Mieszamy do rozpuszczenia cukru. Zdejmujemy z ognia, mieszamy z bakaliami, które mamy w misce. Gotową mieszankę układamy na blaszce wyścielonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza na 10 minut. Wyjmujemy, studzimy i podajemy.