Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mozzarella. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mozzarella. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 maja 2018

Naleśnikowy makaron z pesto i mozzarellą - lunchbox w 30 minut

Lunchbox i śniadaniówka to temat rzeka. Nie dość, że samo pudełko musi być ładne to jeszcze jego zawartość powinna wywołać nagłą chęć zjedzenia wszystkiego. Co można tam wrzucić poza starą dobrą kanapką?


Od pewnego czasu zauważyliśmy powtarzające się reklamacje zawartości śniadaniówki - kanapka miała nie taką bułkę jak trzeba, masło było nierówno rozsmarowane, wędlina zupełnie obrzydliwa, a warzywa to oczywiście zupełna pomyłka. Kiedy po raz kolejny obserwowałam kanapkę, która cały dzień przeleżała w plecaku zrobiło mi się naprawdę źle. Nie tylko dlatego, że moje prywatne no waste właśnie stało się prawdziwym waste. Zrozumiałam, że robię nudne jedzenie. Wzięłam kartkę, długopis (bo te analogowe zabawki ciągle lepiej na mnie działają niż notatnik w telefonie) i spisałam wszystko, co lubią nasze dzieci.

Lista produktów i ulubionych składników była o tyle zawiła, że każde z naszych dzieci lubi troszeczkę co innego: córka zajada się ogórkami ale tylko kiszonymi; syn nie znosi kiszonych, ale konserwowe i świeże je kilogramami. Dlatego lawirując między ogórkami w różnych formach trafiłam na pomidory. Pomidory pasują wszystkim. Lubią się też z mozzarellą i naturalnym domowym pesto z bazylii. W wersji 5-minutowej zrobiłabym je z makaronem. Wiedziałam, że makaron też stanie się waste. Dlatego usmażyliśmy dwa naleśniki i zrobiliśmy z nich naleśnikowy makaron. Wyszedł cudownie wiosenny lunchbox. Łączy smaki tego, co właśnie dojrzewa w ogrodzie Water & Wine w którym ostatnio byłam (możecie o nim przeczytać tutaj). Jest też zupełnie dobry dla dorosłych, którzy mogą w pracy wyciągnąć kolorowe pudełko i chociaż raz zjeść zbilansowany posiłek.



Czas przygotowania: 30 minut

Składniki na 1 pudełko:
8 pomidorków koktajlowych
1/2 kulki mozzarelli lub 6 małych kulek

pesto:
1 ząbek czosnku
5 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka płatków migdałowych
szczypta soli
garść liści bazylii

naleśniki: 
1 jajko
1/2 szklanki mąki
szczypta soli
1/2 szklanki mleka
1/4 szklanki wody gazowanej 

niedziela, 31 lipca 2016

Tarta tatin inaczej

Tarta tatin to taki cudowny klasyk. Ciasto na opak w którym zwykle słodkie nadzienie znajduje się na spodzie blaszki. W naszej tarcie też wszystko jest na opak - nawet to, że wcale nie jest słodka. 


W tym roku pomidory koktajlowe na krzakach rodziców obrodziły, nie ma co. Są piękne, słodkie i pachną słońcem. Nawet te straganowe prosto z polskich krzaczków są cudownie aromatyczne i słodkie. Dlatego nie mogliśmy się powstrzymać i kupiliśmy ich trochę. Dorzuciliśmy winogrona i już wszystko wskazywało na to, że tarta będzie słodka. Wtem! Wpadł nam w ręce ser gruyere i wszystko potoczyło się zupełnie inaczej niż planowaliśmy. 

Tarta tatin z pomidorami jest najprostszą tartą. Naprawdę niewiele z nią pracy. Smakuje dobrze na ciepło i na zimno, więc to podwójny plus. Warto serwować ją ze świeżą bazylią albo miętą. 


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 35 minut

Składniki:
130 g winogron bezpestkowych
370 g pomidorków koktajlowych 
1 dymka
1/2 łyżeczki chilli
1/2 łyżeczki pieprzu cytrynowego
2 łyżki oliwy z oliwek
50 g tartego sera gruyere (lub mozzarelli)
50 g tartej mozzarelli 
1 opakowanie ciasta francuskiego
garść liści bazylii lub mięty


1. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni Celsjusza. 

2. Winogrona i pomidorki myjemy i osuszamy. 

3. Dymkę drobno siekamy. 

4. Na patelnię wrzucamy pomidorki, winogrona, dymkę, chilli, pieprz cytrynowy, oliwę z oliwek. Smażymy na dużym ogniu przez minutę. 

5. Okrągłą blaszkę o średnicy ok. 25 cm wyściełamy papierem do pieczenia. 

6. Na dno blaszki wysypujemy zawartość patelni (tj. pomidory z winogronami i przyprawami).

7. Pomidory posypujemy serami. 

8. Ciasto francuskie układamy na pomidorach i przycinamy nożykiem tak, by idealnie wypełniło blaszkę. 

9. Tartę wstawiamy do piekarnika i pieczemy do zezłocenia ciasta fracuskiego.

10. Gotową tartę wyciągamy z pieca. Studzimy w blaszce. Delikatnie wyciągamy. Jak? Brzegi ciasta delikatnie uwalniamy nożykiem. Na blaszkę kładziemy talerz do góry nogami. Sprawnym ruchem przekręcamy blaszkę i talerz do góry nogami. Tarta jest na talerzu. Zdejmujemy z niej papier i posypujemy bazylią. 

Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy zdrowo.

czwartek, 25 września 2014

Sałatka z figami, mozzarellą i szynką parmeńską

To jest chyba najpiękniejsza jesienna sałatka. Figi, które teraz są naprawdę tanie, świetnie smakują z długodojrzewającą szynką. Szynka, trochę sucha i mocno słona, nagle staje się wyjątkowo soczysta za sprawą soku z fig. Genialnym i zupełnie nieintuicyjnym składnikiem w tym daniu jest mozzarella. Połączenie fig z szynką jest trochę oklepane, ale dorzućcie do tego jędrną, soczystą, świeżą mozzarellę, roszponkę, orzechy... Wspaniałe!

Jak pewnie zauważyliście, blog się nieco zmienia i zaczynamy więcej pisać. Dobrze czujemy się pisząc, lubimy to robić i mamy poczucie, że mamy coś do powiedzenia poza przepisem na ciasta, sałatki czy niedzielny obiadek. Dlatego klikając w odnośnik "czytelnia" przeniesiecie się do kuchni słowa. Poznacie historie powstawania restauracji, czekolady, lodów, dowiedziecie się co naukowcy sądzą o jedzeniu śniadań i co my sądzimy o programach kulinarnych. Raz na jakiś czas dorzucimy też nasz osobisty przewodnik kulinarny po jakimś mieście - na pierwszy rzut poszedł Białystok, wkrótce przyjdzie kolej na Kraków i Berlin. Mamy sporo pomysłów i nie możemy się doczekać, kiedy wszystkie zobaczycie.
A teraz smacznego! 


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki na 2 porcje:
150 g roszponki 
1 kula mozzarelli
3 figi
6 plastrów szynki długodojrzewającej 
4 łyżki orzechów laskowych
1 łyżka miodu
1 łyżka musztardy
6 łyżek oliwy z oliwek


Roszponkę myjemy i suszymy. Mozzarellę rwiemy na małe kawałki. Figi myjemy i przekrawamy na ćwiartki. Szynkę zwijamy. Orzechy wrzucamy na patelnię, podgrzewamy, aż zaczną mocno pachnieć (ok. 2 minut) i szybko zrzucamy na talerz. Chwilę studzimy i siekamy. W szklance energicznie mieszamy miód, musztardę i oliwę z oliwek. Najlepiej robić to widelcem. Na talerzu układamy roszponkę, mieszamy z sosem, potem układamy pozostałe składniki. Posypujemy orzechami. Podajemy ze świeżą bagietką. 


wtorek, 29 lipca 2014

Caprese z nektarynkami

Bazylia to takie piękne zioło. Kojarzy nam się z kuchnią włoską, więc jeśli tylko nam nie zwiędnie pakujemy ją do makaronów, pizzy i pomidorów. Zwykle na wytrawnie. Dzisiaj do klasycznego trio caprese - pomidorów, mozzarelli i bazylii - dodaliśmy nektarynkę.
Nektarynka to niedoceniana kuzynka moreli, którą chętnie dodajemy do deserów, ale rzadko pasuje nam do mięs czy tart. Czas to zmienić! Nektarynka doskonale wydobywa słodycz pomidorów i świeżość sera i bazylii. Teraz nie wyobrażamy sobie letniej caprese bez nektarynek. Jest radośnie i beztrosko, czyli tak jak powinno być w gorące dni.
Podane składniki wystarczą na 2-4 porcje.


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
1 1/2 nektarynki
200 g pomidorków koktajlowych (w różnych kolorach)
1 pomidor malinowy
3 łyżki posiekanych liści bazylii
1 kula mozzarelli
1 ząbek czosnku
1 łyżka miodu
3 łyżki octu winnego
5 łyżek oliwy z oliwek
1/4 łyżeczki soli

Czosnek przeciskamy przez praskę lub drobno siekamy. W miseczce lub misie blendera energicznie mieszamy czosnek, miód, ocet, oliwę i sól. Pomidory i nektarynki dokładnie myjemy. Pomidorki przekrawamy na pół, a pomidora malinowego kroimy w kostkę. Nektarynki kroimy w ósemki. Ser szarpiemy na mniejsze kawałki. W misce dokładnie mieszamy wszystkie składniki z sosem. Podajemy schłodzoną. 

niedziela, 2 września 2012

Tarta biało-zielona

Jest to chyba jedna z najłatwiejszych a jednocześnie jedna z najsmaczniejszych tart, jaką robiliśmy. Próbowaliśmy jakoś zrobić coś, co będzie przypominało nam "białą pizzę Magdy Gessler", którą zjedliśmy kiedyś w restauracji Bellini na warszawskiej Starówce. Właściwie powinna nazywać się "biało-zieloną", bo jest hojnie posypana liśćmi rukoli. Tym razem potrzebowaliśmy szybkiego dania, więc jako spodu użyliśmy nie ciasta od pizzy ale gotowego arkusza ciasta francuskiego. Panoszą się na nim soczyste, aromatyczne pieczarki, cienkie plastry świeżych gruszek, mozzarella i grudki koziego sera oraz malutkie orzeszki piniowe. Wszystko przykryte jest (oczywiście już po upieczeniu) świeżą rukolą. Dużo tu smaków, a połączenie - przyznacie - niecodzienne. Wasze podniebienia będą mile zaskoczone!
Oczywiście, zamiast ciasta francuskiego możemy użyć spodu do pizzy lub ciasta kruchego (wcześniej podpieczonego).


 

Czas przygotowania: 35 minut

Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
10 średnich pieczarek
1 łyżka masła
1/2 łyżeczki soli
1/2 kuli mozzarelli
10 dkg sera koziego (użyliśmy dojrzewającej rolady)
1/2 gruszki
20 orzeszków pinii
2 garście rukoli

Piekarnik nagrzewamy do 230 stopni Celsjusza.
Pieczarki myjemy, osuszamy, obieramy i kroimy w plasterki grubości 3 mm (razem z nóżkami). Na patelni rozpuszczamy masło, wrzucamy pieczarki, posypujemy solą i dusimy na niewielkim ogniu, aż trochę zmiękną i puszczą sok. Zdejmujemy pieczarki z ognia. Mozzarellę kroimy w plastry grubości 5 mm. Gruszkę obieramy i kroimy w cienkie plasterki (2-3 mm).
Spód blaszki do tarty wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem. Ciasto francuskie układamy w formie, zawijając delikatnie przy brzegach, nakłuwamy widelcem na całej powierzchni i wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut (aż wyrośnie i się delikatnie zarumieni).
Na pieczonym spodzie układamy mozzarellę, pieczarki, gruszki. Całość posypujemy równomiernie orzeszkami pinii i pokruszonym serem kozim. Wstawiamy do piekarnika na ok. 10 minut po to, aby wszystkie składniki się rozgrzały, a ser rozpuścił. W tym czasie myjemy i osuszamy liście rukoli.
Gotową tartę wyjmujemy z piekarnika, posypujemy rukolą (już w formie albo dopiero na talerzach, każdą porcję oddzielnie). Serwujemy.

wtorek, 6 marca 2012

Manicotti z trzema serami w sosie marinara

Ten przepis ma właściwie dwóch bohaterów, których odkryliśmy niedawno i których nazwy brzmią podobnie. Manicotti - to makaronowe rurki, podobne do canneloni. Marinara - świetny włoski sos pomidorowo-warzywny o setkach zastosowań (dzisiejszy przepis jest jednym z nich). Tym razem makaronowe rurki wypełniliśmy nadzieniem serowo-mięsnym (wołowiny jest tu całkiem mało, więc działa trochę jak dodatkowa przyprawa do serów - a nie jak główny element nadzienia).
Zaczęło się od tego, że M. otworzyła książkę kucharską jednej z ulubionych gwiazd telewizyjnego kanału kulinarnego i nerwowo ją przeglądała w poszukiwaniu czegoś w sam raz na obiad. O niektórych rzeczach pomyślała od razu "ładne, ale nie dla mnie". Inne wzbudziły wielkie "wow", ale muszą poczekać na specjalną okazję. W końcu M. wybrała coś, co nawet nie miało w książce własnego zdjęcia, ale wydało się całkiem znajome. Tak było z manicotti. M. pomyślała, że są znajome, bo wyglądają prawie jak cannelloni, a potem zauważyła, że nadzienie jest inne niż to, które wpychaliśmy do tej pory do makaronowych rurek. Do masy serowej trzeba dodać mieloną wołowinę... Ponieważ sos marinara mieliśmy zrobiony już wcześniej, bardzo efektowne danie wylądowało na talerzach domowników po około 45 minutach, prosto z piekarnika.
Zgodnie z radą Giady De Laurentiis - bo to jej przepis i jej książka - kilka dni wcześniej zrobiliśmy podwójną porcję sosu marinara. Miała rację pisząc, że żadne dziecko się mu nie oprze. Zresztą, chyba nie tylko dziecko. Co więcej, sos jest wyjątkowo uniwersalny. Może być świetną bazą do pizzy, klopsików, można do niego dodać kapary, oliwki, tuńczyka i już mieć inne danie. Radzimy więc: zróbcie sobie od razu podwójną porcję i zamroźcie go pakując do pudełka lub woreczka po dwie szklanki sosu. Jak znalazł na czarną godzinę.




Sos marinara

Składniki:
1/2 szklanki oliwy z oliwek
2 małe cebule drobno posiekane
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
2 łodygi selera naciowego, drobno posiekane
2 marchewki, drobno posiekane
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
4 puszki posiekanych pomidorów
2 liście laurowe

Na patelni rozgrzewamy olej, na średnim ogniu szklimy cebulę posypując ją solą (około 10 minut), dodajemy czosnek, marchewkę, seler i dusimy kolejne 10 minut. Dodajemy pomidory i liście laurowe, sos zagotowujemy, zmniejszamy gaz i gotujemy na małym ogniu przez godzinę mieszając raz na jakiś czas. Przez ten czas sos powinien znacznie zgęstnieć. Gęsty sos odstawiamy z ognia, wyjmujemy liść laurowy i doprawiamy solą i pieprzem wedle gustu. Sos studzimy, jeśli chcemy go zamrozić lub gorący dodajemy do makaronu.

Manicotti z trzema serami w sosie marinara (czyli przepis właściwy)

Składniki:
12 makaronów manicotti lub canellonni
4 łyżki oliwy z oliwek
1 mała cebula drobno posiekana
300 g mielonej wołowiny
350 g ricotty
4 duże kule mozzarelli
1 szklanka tartego parmezanu
2 łyżki natki pietruszki drobno posiekanej
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
3 szklanki sosu marinara (przepis poniżej)
2 łyżki masła
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu

Makaron gotujemy w osolonej wodzie około 4-6 minut (manicotti) lub 2-3 minuty (cannelloni). To bardzo ważne, żeby makaron był ugotowany, ponieważ ilość sosu, którego użyjemy będzie niewystarczająca na "zmiękczenie" surowego makaronu. Ugotowany, delikatnie twardy makaron wyjmujemy na papier śniadaniowy i osuszamy. Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy, dodajemy cebulę i wołowinę. Smażymy około 5 minut, aż cebula się zeszkli, a wołowina zbrązowieje. Łyżką zbieramy tłuszcz nagromadzony w trakcie smażenia. Delikatnie studzimy. 
Mozzarellę siekamy i odkładamy na później około 1/2 szklanki sera. Odkładamy też do późniejszego użycia 1/2 szklanki parmezanu. W misce mieszamy ricottę, resztę mozzarelli, 1/2 szklanki parmezanu, dodajemy pietruszkę, czosnek, doprawiamy solą i pieprzem. Do masy serowej dodajemy usmażone mięso i cebulę. Powstałą masą napełniamy makaron.
Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni Celsjusza. Dno naczynia żaroodpornego smarujemy pozostałą oliwą. Wylewamy 1 szklankę sosu marinara. Siekamy masło w drobną kostkę. Na dnie naczynia układamy makarony jeden obok drugiego (to ważne, żeby makarony nie leżały na sobie), polewamy pozostałymi 2 szklankami sosu, obsypujemy mozzarellą, parmezanem i posiekanym masłem. Pieczemy około 30 minut, do momentu zapieczenia sera. Wyjmujemy z piekarnika, studzimy 5 minut i serwujemy.

czwartek, 13 października 2011

Sałatka ze szpinaku z truskawkami i kakaowym winegretem

Długo zajęło nam odczarowanie szpinaku - w dzieciństwie go w ogóle nie jedliśmy, ale i tak był symbolem jakiegoś niezbyt dobrego jedzenia, zielonej paćki bez smaku. Nie pomagały kreskówki o marynarzu Popeye, który dzięki szpinakowi z puszki stawał się raptem silny i odważny... Szpinak nie ma dobrego PR-u, a jest naprawdę smaczny. Do tej pory próbowaliśmy szpinaku duszonego w różnych wydaniach, a tym razem sięgnęliśmy po szpinak świeży, z którego z powodzeniem można zrobić znakomite sałatki. Tę poleciła nam Agnieszka, która cały czas twierdzi że jest to najlepsza sałatka, jaką jadła. Oryginalnie przepis pochodzi z Kwestii Smaku, a przynajmniej tam go znaleźliśmy. Oczywiście wprowadziliśmy drobne modyfikacje - nie dodawaliśmy cukru i śmietanki. Szpinak w tej sałatce ma słodkawe towarzystwo - to połączenie smaków jest niebanalne i - jeśli spróbujecie - przekonacie się, że szpinak naprawdę ma intensywny smak!
Z naszego doświadczenia wynika, że z podanych niżej proporcji na winegret wychodzi go tyle, że spokojnie wystarczy na podwójną porcję sałaty. Ale może to tylko kwestia gustu - i używaliśmy go zbyt oszczędnie...
Przepis jest trochę nie z tego sezonu, przyznajemy. Ale koniecznie chcieliśmy się nim z Wami podzielić. Zjedzenie tej sałatki jesienią trochę kosztuje... Truskawki teraz są drogie, a poza tym nie smakują tak jak latem. I są niepolskie - co niektórym mogłoby przeszkadzać...


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
4 garści świeżych liści szpinaku
1 kulka mozarelli
250 g truskawek
1/2 szklanki orzechów włoskich


Kakaowo-truskawkowy winegret:
150 g truskawek pokrojonych na kawałki
1 łyżka miodu
2 łyżki octu balsamicznego
1 łyżeczka kakao
1 łyżeczka oliwy z oliwek

Zaczynamy od przygotowania sosu. Wrzucamy do rondelka wszystkie składniki i zagotowujemy. Zdejmujemy z ognia, blendujemy i odstawiamy do studzenia.
Szpinak myjemy i suszymy, mozzarellę rwiemy na kawałki, truskawki kroimy na połówki lub w ćwiartki, orzechy prażymy na patelni.
Na talerzu układamy szpinak, mozzarellę, truskawki i posypujemy orzechami, polewamy winegretem. Podajemy z bagietką lub crostini.

wtorek, 20 września 2011

Pizza najprostsza

Pizza to najpopularniejsze danie włoskiej kuchni - jest chyba znana na całym świecie i smakuje setkom milionów ludzi. Pizzerie prześcigają się w liczbie proponowanych gatunków pizzy: na grubym cieście, na średnim cieście, na cienkim cieście, na chrupiącym cieście, na gumowatym cieście. Zasada jest prosta: ciasto, sos pomidorowy i ser to podstawa - a na wierzch może pójść już co tylko dusza zapragnie: nawet krewetki, kalmary, szpinak i jajko sadzone.
Śmieszne jest to, jak różni restauratorzy nadają nazwy wymyślonym przez siebie pizzom - każda musi brzmieć po włosku. A że Włosi często nie mają pojęcia, że coś takiego można w ogóle wymyślić, to już ich sprawa... Prawda jest taka, że pizza jest tak zglobalizowana, że przestała już być włoska. Pizza Hut regularnie oferuje w polskich restauracjach pizzę z góralskim oscypkiem, a my widzieliśmy nawet w jakiejś małej pizzerii pizzę z kapustą kiszoną (sic!). Z drugiej strony - autorskie wariacje na temat pizzy mogą być kulinarnym majstersztykiem. My polecamy np. białą pizzę Magdy Gessler w "Bellini" na Rynku Starego Miasta (grzyby, gruszki, kozi ser, rukola) - chyba najlepsza jaką do tej pory jedliśmy.
We "Włoskiej wyprawie Jamiego" (Olivera, oczywiście) pizza występuje na zdjęciach w swojej najbardziej pierwotnej postaci - cienki placek z drożdżowego ciasta, sos pomidorowy i bezładnie rzucone śródziemnomorskie składniki. Nikt się tam nie martwi o ich równomierne rozprowadzenie albo o idealnie okrągły kształt... To właśnie bliska nam zasada - pizza ma być prosta, bezproblemowa, ma być szybkim ciepłym daniem, które może zrobić każdy. Również ktoś, kto na co dzień używa mrożonej pizzy odgrzewanej w mikrofalówce albo bawi się w robienie pizzy na gotowych spodach...
Z tego przepisu korzystaliśmy już wiele razy. Najpierw robimy ciasto, a potem przygotowujemy składniki. W czasie gdy pokroimy składniki, drożdże "ruszą" i ciasto zacznie rosnąć. Proste. Tym razem użyliśmy sosu pomidorowego własnej roboty (gdy nie mamy go pod ręką, używamy pomidorowej passaty albo koncentratu pomidorowego). Nie musimy chyba pisać, że dobór składników jest kwestią Waszego gustu - i wyposażenia lodówki, jakim dysponujecie w danej chwili. Nie radzimy tylko przesadzać z ich ilością.


Czas przygotowania: 20 minut + czas na przygotowanie sosu
Czas pieczenia: 10-12 minut 

Składniki:
ciasto
3 szklanki mąki
50 g świeżych drożdży lub 25g suchych
1 łyżka cukru
2 łyżeczki soli
1 szklanka wody
4 łyżki oliwy z oliwek

sos pomidorowy
2 kg pomidorów
1 łyżka bazylii
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
1/2 ząbka czosnku (opcjonalnie)

dodatki
2 kule mozzarelli
8 plastrów pepperoni
20 oliwek

Najpierw przygotowujemy sos. Pomidory dokładnie myjemy, kroimy na kawałki dowolnej wielkości, wrzucamy do garnka, dodajemy 1/4 szklanki wody i zaczynamy gotować. Po 15 minutach, kiedy pomidory się rozpadną, za pomocą sitka przecieramy je do drugiego garnka. Skóry i pestki wyrzucamy, a pozostały płyn redukujemy na małym ogniu co jakiś czas mieszając. Zajmie to około godziny. Pod koniec gotowania trzeba sos mieszać naprawdę często. Kiedy osiągnie konsystencję powideł śliwkowych, doprawiamy go solą, pieprzem, ziołami, czosnkiem i zdejmujemy z ognia. Idealnie nadaje się do kanapek!

Ciasto to kwestia kilku minut. Do miski wsypujemy mąkę, cukier, kruszymy świeże drożdże lub wsypujemy suche, mieszamy, dodajemy wodę, sól i oliwę. Ciasto wyrabiamy do momentu, w którym będzie miękkie i elastyczne - około 10-15 minut. Ciasto musi być miękkie, w przeciwnym razie nie będzie chciało rosnąć. Wyrobione ciasto wałkujemy i wykładamy na blaszkę na której będziemy piekli pizzę. Teraz pora na krojenie naszych ulubionych dodatków i rozgrzanie piekarnika do 210 stopni Celsjusza. 
Wyrośnięty spód smarujemy sosem pomidorowym, układamy na nim wybrane dodatki i wstawiamy do piekarnika na 10-12 minut. Pizza jest gotowa, kiedy jej spód jest delikatnie zarumieniony.
Smacznego!

środa, 16 lutego 2011

Bruschetta

Bruschetta jest idealną szybką przekąską, którą można przyrządzać na wiele sposobów. Jej podstawę stanowi wiejski chleb, ale my niestety akurat takiego nie mieliśmy. Zamiast niego użyliśmy więc bułki paryskiej, którą z obu stron posmarowaliśmy oliwą i podpiekliśmy. Potem dodaliśmy tylko pomidory ze świeżą bazylią i mozarellą. Pyszna przekąska była gotowa w 25 minut (z czego 15 minut zajęło  opieczenie kromek bułki w piekarniku).
Jeszcze jedna ważna uwaga. Ustaliliśmy, że nazwę tej przekąski wymawia się [brusketta], a nie [bruszetta], jak czyniła to pewna kulinarna celebrytka w swoim restauracyjnym reality-show.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 15 minut

Składniki:
18 kromek bułki paryskiej grubości 2 cm
8 łyżek oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku (opcjonalnie)
2 duże pomidory
1/2 kulki mozarelli
20 listków świeżej bazylii

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 stopni. Kromki bułki paryskiej układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy je z jednej strony oliwą z oliwek, przewracamy i smarujemy drugą stronę. Wstawiamy do piekarnika, po 10 minutach sprawdzając czy spód bułki się zarumienił - jeśli tak, przewracamy je i podpiekamy tak, żeby grzanki miały jednakowy kolor z obu stron. Upieczone pieczywo wyjmujemy na kratkę, jeszcze ciepłe smarujemy ząbkiem czosnku (to jest opcja dla miłośników czosnku) i studzimy. 
Pomidory siekamy w kostkę o boku ok. 0,5 cm. Listki bazylii myjemy, suszymy i siekamy. Do miseczki wrzucamy posiekane pomidory i bazylię, wlewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, mieszamy. Mozarellę siekamy w kostkę. Na grzankach układamy pomidory z bazylią i obsypujemy mozarellą. 
Pomidorów nie posoliliśmy, bo nie chcieliśmy, żeby oddawały swój sok bułce. Mozarelli nie wymieszaliśmy z pomidorami, żeby nie straciły swojego intensywnego koloru.

sobota, 18 grudnia 2010

Galette z cukinią

Bardzo bardzo dawno nie publikowaliśmy żadnego przepisu. Nie znaczy to, że zarzuciliśmy wszelkie aktywności gastronomiczne. Wręcz przeciwnie! Przygotowania do  Świąt trwają pełną parą - pracujmy intensywnie, robimy zdjęcia, ale późno w nocy (kiedy kończymy) nie mamy już siły napisać blogowego posta. Ale wracamy!
Zanim świąteczne potrawy zakrólują na naszym blogu, zanim wyjadą na świąteczny stół, jesteśmy zmuszeni zaspakajać głód tymi bardziej konwencjonalnymi. Jedną z nich jest galette z przepisu znalezionego na Smitten Kitchen. Spód przypomina bardzo ciasto francuskie - też się rozwarstwia i zawiera nieprzyzwoitą ilość masła. Jego przygotowanie nie powinno sprawić trudności naszym zahartowanym polskim mrozem rękom, zwłaszcza zimą - wszystkie składniki są lodowate. Na szczęście, efekt końcowy rekompensuje całe poświęcenie.


Czas przygotowania: 1 godzina
Czas pieczenia: 30-40 minut

Składniki:
1 1/4 szklanki mąki
1/2 łyżeczki soli
100 g zimnego masła
1/4 szklanki kwaśnej śmietany
2 łyżeczki soku z cytryny
1/4 szklanki lodowatej wody
1 duża lub 2 małe cukinie
2 łyżeczki oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
1/2 szklanki ricotty
1/2 szklanki parmezanu
1/4 szklanki mozarelli
1 łyżka liści świeżej bazylii (użyliśmy suszonej)
1 żółtko

Mąkę wkładamy do zamrażarki na pół godziny. Masło siekamy i posiekane wstawiamy jeszcze raz do lodówki, żeby się ochłodziło. Wodę wstawiamy do zamrażalnika na 20 minut (mogą w niej być kryształki lodu). Przygotowujemy spód. Mąkę i sól mieszamy, dodajemy masło i mieszamy za pomocą robota kuchennego do momentu, kiedy masa nie będzie grudkowata. W małej miseczce mieszamy sok z cytryny, śmietanę i wodę, a następnie dodajemy do masy mączno-jajecznej. Ręką lub łyżką mieszamy bardzo szybko wszystkie składniki, aż masa składać się będzie z wielkich grudek. Zbieramy te grudki, zawijamy w folią spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę. Ciasta nie wolno mieszać zbyt długo i go nagrzewać, ponieważ zrobi się gliniaste. 
Przygotowujemy nadzienie. Cukinię myjemy dokładnie i całą (ze skórką) kroimy w plastry grubości 3 mm. Układamy je na ręczniku papierowym i posypujemy 1/2 łyżeczki soli. W ten sposób cukinia puści sok, który wchłonie ręcznik. Po 15 minutach przewracamy plasterki na drugą stronę i czekamy kolejny kwadrans. Mozzarellę kroimy bardzo drobno i mieszamy z ricottą, startym parmezanem, łyżeczką oliwy z oliwek i wyciśniętym ząbkiem czosnku. Doprawiamy solą i pieprzem (dodaliśmy po 1/2 łyżeczki).
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Na papierze do pieczenia wałkujemy ciasto tak, by otrzymać okrąg o średnicy 30 cm. My na papierze ołówkiem odrysowaliśmy kółko i staraliśmy się wałkować tak, by ciasto wypełniło okrąg. Ciasto smarujemy masą serową zostawiając 5 cm wolnego brzegu wokół zewnętrznej krawędzi. Zaczynając od zewnętrznej krawędzi, układamy plastry cukinii dookoła tak, by przypominały francuskie tarty (na stronie Smitten Kitchen jest dokładna instrukcja obrazkowa). Polewamy pozostałą łyżeczką oliwy z oliwek. Ciasto zawijamy do środka zakładając na siebie brzegi tak, by było równo. Ciasto smarujemy żółtkiem roztrzepanym z 1 łyżeczką wody. Galette wstawiamy do piekarnika na 30-40 minut. Ciasto ma być złote. Wyjmujemy z piekarnika, obsypujemy bazylią, czekamy 5 minut, kroimy i delektujemy się cudownym smakiem serów, czosnku i cukinii.

piątek, 29 października 2010

Tarta z trzema serami i dynią

Kolejny przepis na danie z dynią i kolejna tarta. Tytułowe trzy sery - mozarella, ricotta i parmezan - to niezłe połączenie. Ale teraz zasłużyły na sezonowe towarzystwo dyni. Ale dynia aby nabrać smaku, musi być odpowiednio przyprawiona. Wydaje nam się, że każdy może tutaj puścić wodze fantazji. My postawiliśmy na czosnek, tymianek i rozmaryn. W połączeniu z ricottą, mozzarellą i parmezanem tworzą spójną całość. Szczególnie jednak ujął  nas intensywny kolor dyni kontrastujący z kolorem serów i razowego ciasta. Szybkie danie w sam raz na pochmurne jesienne popołudnie.


Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 30 minut
Czas pieczenia: 40 minut

Składniki:
3/4 szklanki mąki razowej
3/4 szklanki mąki pszennej
1/2 kostki zimnego masła
1 jajko
3 łyżeczki soli
200 g surowej obranej dyni
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki tymianku
2 łyżeczki rozmarynu
3 łyżki oleju z pestek winogron
250 g sera ricotta
1/2 kulki mozzarelli
1/2 szklanki parmezanu

Mąkę razową, pszenną i 1 łyżeczkę soli mieszamy. Dodajemy jajko i posiekane na małe kawałki masło. Szybko zagniatamy, formujemy kulę i wstawiamy do lodówki na 30 minut.
Obraną dynię siekamy w kostki o boku 1 cm. Czosnek wyciskamy przez praskę, mieszamy z przyprawami i łyżeczką soli. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy przyprawy, czosnek, sól i smażymy na wolnym ogniu przez 30 sekund. Dodajemy pokrojoną dynię i smażymy delikatnie obracając tak, by pokryły ją przyprawy. Przestajemy, kiedy dynia będzie miękka z zewnątrz. Nam zajęło to około 5 minut, ale warto zdjąć z patelni jedną kosteczkę i po prostu ją spróbować. 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Dno i boki formy do tarty smarujemy dokładnie masłem.
Mozzarellę kroimy na małe kawałeczki. Mieszamy trzy rodzaje sera, przyprawiamy łyżeczką soli. Dno i boki formy wylepiamy ciastem, następnie smarujemy je masą serową. Posypujemy kosteczkami dyni i wstawiamy do piekarnika na 35-40 minut.