Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzynki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 listopada 2018

Grzaniec dla małych i dużych

Gløgg, Glühwein czyli grzane wino to kwintesencja przedświątecznych wieczorów i bożonarodzeniowych festynów. Dzisiaj napój zarezerwowany dla dorosłych przedstawiamy w dwóch wersjach - czerwonej i białej (bo dzieciom też się coś należy!)


Czerwony gløgg to grzane czerwone wino z dodatkiem kardamonu, cynamonu i goździków, dużej ilości rodzynek, migdałów, jabłek i ... odrobiny rozmarynu. Ten rozmaryn to jest po prostu cudowny w tym gloggu. Naprawdę podkreśla smak korzennych przypraw i tak cudownie pachnie. Najlepiej jak trochę go podpalicie przed samym włożeniem do kubka (ale nie musicie tego robić - i tak będzie cudowny). Biały gløgg to podgrzany sok jabłkowy z przyprawami korzennymi, odrobiną soku z czarnego bzu i rozmarynem. A jakże! Bardzo nam się podobało przygotowanie dwóch grzańców na raz - mogliśmy się cieszyć czymś wyjątkowym zupełnie rodzinnie.

Pamiętajcie, żeby przygotowując grzańca nie zagotować wina. Grzaniec to zupełnie niskoalkoholowy napój, ale jednak alkoholowy. Najlepiej smakuje pity na ulicy w zimny jesienno-zimowy wieczór. Dobrze wchodzi przy ognisku albo chociaż podczas wieczornego hasania na podwórku. W wersji kominkowo-kanapowo-pokojowej też jest zacny.


W przyszłym tygodniu jadę do Drzewiec do restauracji Water&Wine. Tam właśnie podpatrzyłam jak wspaniale można dodać aromatu napojom. Latem do gazowanej wody szef kuchni Marek Flisiński dodawał syrop z płatków róży i same płatki róży. Do lemoniady dodawał odrobinę jabłek i syropu z bzu. To właśnie to połączenie zainspirowało nas do stworzenia grzańca dla dzieci. Marek zdecydowanie wie, co robi. W tym roku został wyróżniony tytułem Szef Roku przez Żółty Przewodnik Gault&Millau. Serdecznie mu gratulujemy, a nasze podniebienia mówią że zasłużył jak nikt inny!

Czerwony Gløgg
1/4 szklanki soku z pomarańczy, najlepiej świeżo wyciśniętego
100 ml wody 
skórka z pomarańczy
1 laska cynamonu
1 łyżka ziela angielskiego 
1 łyżka ziaren kardamonu
1/2 łyżeczki pieprzu
1 gwiazdka anyżu
1/2 łyżeczki goździków
3 gałązki rozmarynu (plus do dekoracji)
1 litr czerwonego wina stołowego
1/2 pomarańczy, w plastrach
1/2 jabłka, w plastrach 

100 g rodzynek
50 g migdałów w słupkach

1. Do rondelka wlewamy sok pomarańczowy i wodę. Dodajemy skórkę pomarańczową, cynamon, ziele angielskie, kardamon, pieprz, anyż, goździki i rozmaryn. 
2. Na wolnym ogniu doprowadzamy do wrzenia. Przykrywamy i zdejmujemy z ognia. Dodajemy rodzynki i migdały. Zostawiamy pod przykryciem 30 minut.
3. Do dużego garnka wlewamy grzane wino i zawartość rondelka (można odcedzić ją). Dodajemy plastry pomarańczy i jabłka. Podgrzewamy. 
4. Podajemy w szklankach z rozmarynem, rodzynami i migdałami.

Biały Gløgg
1 litr soku jabłkowego, najlepiej tłoczonego
4 łyżki syropu z kwiatów czarnego bzu
skórka z pomarańczy
1 laska cynamonu
1 łyżka ziela angielskiego 
1 łyżka ziaren kardamonu
1/2 łyżeczki pieprzu
1 gwiazdka anyżu
1/2 łyżeczki goździków
3 gałązki rozmarynu (plus do dekoracji)
1/2 pomarańczy, w plastrach
1/2 jabłka, w plastrach 
100 g rodzynek
50 g migdałów w słupkach

1. Do garnka wkładamy wszystkie składniki. Zagotowujemy. Zdejmujemy z ognia, przykrywamy i zostawiamy do ostygnięcia.
2. Podajemy w szklankach z rozmarynem, rodzynami i migdałami.




środa, 10 grudnia 2014

Stollen - wieniec bakaliowy z marcepanem

Stollen to klasyczne niemieckie ciasto na Boże Narodzenie. Hojnie wypełnione bakaliami i marcepanem jest wizytówką Drezna, w którym wypiekane jest od wieków według sekretnej receptury. Ciasto długo zachowuje świeżość, pięknie pachnie cytryną i świetnie smakuje. Wszystko to zasługa nieco "pijanych" bakalii, które moczymy w rumie. Jeśli lubimy intensywny smak alkoholu, możemy bakalie włożyć do woreczka strunowego, wlać alkohol, dobrze zamknąć i zostawić na noc. Klasyczny stollen ma kształt pnia drzewa - jest podłużny i oprószony cukrem pudrem. My pokusiliśmy się o upieczenie go w formie wieńca, bo w tej formie pięknie prezentuje się na świątecznym stole. 
Przepis pochodzi ze strony Good Food.

Ostatnio w wielu sklepach przed Bożym Narodzeniem można znaleźć surowy marcepan do wypieków. Składnik ten nie jest powszechny w tradycyjnej polskiej kuchni, więc czasem trudno znaleźć dla niego zastosowanie. Na blogu proponujemy przepisy na piernikową babkę z marcepanem i jabłkami, bezmleczną babkę z marcepanem i gruszkami, szwedzkie bułeczki semlor z marcepanem i bitą śmietaną, drożdżowe wianuszki z marcepanem i migdałami, ślimaczki z marcepanem i lukrecją.


Czas przygotowania: ok. 1 godziny
Czas oczekiwania: ok. 2 godzin

Składniki:
50 g rodzynek
50 g żurawiny
100 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
4 łyżki rumu
550 g mąki
30 g drożdży
50 g cukru
skórka otarta z 1 cytryny
85 g masła
250 ml mleka
2 jajka
300 g marcepanu

lukier
1 szklanka cukru pudru
3 łyżki wody lub soku z cytryny


Rodzynki, żurawinę i skórkę pomarańczową wkładamy do miseczki i zalewamy rumem. Odstawiamy. 
Do miski kruszymy drożdże, wsypujemy cukier, dokładnie mieszamy, aż drożdże będą miały konsystencję płynu. W garnuszku podgrzewamy mleko tak, by można było je dotknąć palcem. Ciepłe mleko wlewamy do drożdży, dokładnie mieszamy i przykrywamy ściereczką. Odstawiamy na 5 minut. Do wyrośniętych drożdży (powinny wyglądać jak piana) dodajemy mąkę, pokrojone w kostkę masło, skórkę otartą z jednej cytryny i 1 jajko. Wyrabiamy ciasto ręcznie lub mikserem planetarnym tylko do momentu, kiedy ciasto będzie zwarte i będzie się z niego dało uformować kulę. Wkładamy do miski wysmarowanej 1 łyżką oliwy, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 45 minut.
Gotowe ciasto wałkujemy na prostokąt o średnicy 40 cm x 20 cm. Wdłuż środka układamy 1/3 bakalii. Ciasto zwijamy jak kopertę (2/3 dolnej części przekładamy na górę i przykrywamy pozostałą 1/3). Wałkujemy na prostokąt o wymiarach 40 cm x 20 cm. Na środek prostokąta wkładamy kolejną 1/3 bakalii i powtarzamy składanie i rolowanie na prostokąt. Po raz ostatni formujemy z ciasta prostokąt, na środku robimy rządek z bakalii, składamy w kopertę i wałkujemy na prostokąt 50 cm x 15 cm. Z marcepanu formujemy wałeczek o długości około 45 cm i układamy na samym środku ciasta. Ciasto zwijamy w roladę i upewniamy się, że miejsce złączenia ciasta jest pod spodem. Boki zawijamy pod spód. Ciasto delikatnie przenosimy na blaszkę. Na środek wkładamy naczynie żaroodporne o średnicy ok. 12 cm. Wokół naczynia formujemy wieniec z ciasta. Brzegi dokładnie sklejamy. Wieniec przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu na 45 minut, żeby wyrósł.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 Celsjusza. Jajko dokładnie rozkłócamy w szklance z 1 łyżką wody lub mleka i smarujemy wierzch wieńca. Ciasto wstawiamy do piekarnika na 25 minut i pieczemy aż się zezłoci. Wyciagamy z pieca i dokładnie studzimy. 
Ostudzone ciasto lukrujemy. Lukier robimy mieszając w miseczce wodę/sok z cytryny z cukrem pudrem do otrzymania gęstej masy. Gotowym lukrem robimy na cieście esy-floresy. 
Ciasto można zamrozić przed lukrowaniem. Wtedy wystarczy wyciągnąć je z piekarnika, zawinąć w czystą ściereczkę i pozostawić na blacie na noc. Potem można je lukrować i serwować gościom. 


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Prosty keks świąteczny

Na Podlasiu w Wigilię przede wszystkim podaje się kutię, ale nie zwalnia to kobiet (nie ma co ukrywać, większość przygotowań do Wigilii spoczywa w rękach babć, mam i sióstr) z przygotowania kilku ciast. Cała Polska, i Podlasie też, kojarzy święta Bożego Narodzenia z porządnym keksem hojnie wypełnionym orzechami, rodzynkami i kandyzowaną skórką pomarańczową. Niektórzy do keksu dodają odrobinę posiekanej gorzkiej czekolady. Inni, rezygnują z suszonych owoców na rzecz orzechów. Jeszcze inni, uwielbiają ciasto z orzechami, a nie orzechy w cieście. 
To jest przepis na szybki i prosty keks w którym proporcja bakalii do ciasta jest absolutnie zrównoważona. 

Dobre rady

1. Wszystkie składniki do przygotowania keksu powinny mieć temperaturę pokojową. Dzięki temu ciasto nie opadnie.
2. Przed dodaniem bakalii do ciasta warto je oprószyć mąką - wtedy nie będą opadały ścieląc się gęsto na dnie blaszki.
3. Do ciasta można dodać 1/4 tabliczki gorzkiej czekolady posiekanej na małe kawałki.
4. Keks można mrozić. Po upieczeniu studzimy ciasto, zawijamy w papier śniadaniowy lub papier do pieczenia i wstawiamy do zamrażarki. Aby rozmrozić keks trzeba wyciągnąć go z zamrażarki 12 godzin przed planowanym podaniem, owinąć w czystą ściereczkę i pozostawić na blacie, aż osiągnie temperaturę pokojową. Keks oprószamy cukrem pudrem przed podaniem.


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: ok. 60 minut

Składniki:
5 jaj
200 g cukru
200 g masła
300 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
50 g rodzynek
50 g suszonych fig
50 g suszonych daktyli
50 g żurawiny suszonej
50 g orzechów laskowych
50 g orzechów włoskich
50 g migdałów
50 g skórki pomarańczowej kandyzowanej

1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Keksówkę o długości 25 cm wykładamy papierem do pieczenia.

2.Orzechy i migdały drobno siekamy. Mieszamy z rodzynkami, daktylami, figami, skórką pomarańczową.

3. Mąkę i proszek do pieczenia przesiewamy do miski. Trzy łyżki mieszanki mąki z proszkiem mieszamy z bakaliami.

4. Miserem na wysokich obrotach ubijamy masło z cukrem przez 5 minut, dodajemy po jednym jajku. Po dodaniu każdego jajka masę miksujemy, aż będzie jednolita. Dopiero wtedy dodajemy kolejne jajko.

5. Wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia, mieszamy do otrzymania jednolitego ciasta.

6. Dosypujemy bakalie i mieszamy.

7. Gotowym ciastem wypełniamy keksówkę o długości ok. 25 cm). Wstawiamy do piekarnika i pieczemy około godziny - po tym czasie wkładamy patyczek w środek ciasta. Jeśli patyczek jest suchy, ciasto wyciągamy z piekarnika, studzimy 


piątek, 18 kwietnia 2014

Hot Cross Buns - bułeczki wielkopiątkowe

Hot cross buns to drożdżówki o lekko korzennym smaku wypełnione bakaliami, które w krajach anglosaskich serwuje się w Wielki Piątek - stąd właśnie krzyż na ich skórce. Jest wiele zabobonów związanych z tymi bułeczkami, a jeden z nich głosi, że bułki upieczone w Wielki Piątek zachowują świeżość przez cały rok. 
Przyznamy się bez bicia, że idea opychania się słodkimi bułkami w takim dniu wydawała nam się co najmniej dziwna. Okazuje się jednak, że każda szanująca się angielska lub amerykańska piekarnia serwuje je w Wielkim Tygodniu (czasem są też wariacje na ich temat np. bułki z wiśnią zamiast bakalii lub z dodatkiem orzechów). I są klienci, którzy przychodzą tylko po nie. Wcale się nie dziwimy - bułeczki są pyszne. Sprawdzaliśmy, że nie tylko w Wielki Piątek. W inne dni też smakują doskonale - najlepiej z serkiem typu Twój Smak i kubkiem kawy. 
Korzystaliśmy z przepisu BBC, który lekko zmodyfikowaliśmy.



Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 3 godziny

Składniki:
325 g mąki pszennej
300 g mąki pszennej pełnoziarnistej
2 łyżeczki domowej przyprawy do piernika (lub 2 łyżki sklepowej)
50 g masła
skórka z 1 cytryny
30 g świeżych drożdży
85 g cukru
1 jajko
275 ml ciepłego mleka
25 g skórki pomarańczowej
100 g rodzynek (sułtanek, koryntek, thompson)
2 łyżki oleju
2 łyżki golden syrup lub miodu

masa na krzyżyki:
2 czubate łyżki mąki pszennej
2 łyżki lodowatej wody


W dużej misce mieszamy oba rodzaje mąk i przyprawę do piernika. Palcami rozcieramy mąkę z masłem, aż powstaną grudki przypominające groch. W szklance mieszamy cukier z pokruszonymi drożdżami do momentu powstania płynnej masy. Drożdże dodajemy do mąki. Dodajemy również: skórkę z cytryny, jajko, mleko. Wszystkie składniki wyrabiamy ręką (lub mikserem z końcówką do wyrabiania ciasta drożdżowego) do otrzymania jednolitej, sprężystej masy. Dodajemy rodzynki, skórkę pomarańczową i wyrabiamy jeszcze chwilę tak, by wszystkie składniki złączyły się z ciastem.
Z ciasta formujemy kulę, smarujemy olejem, wkładamy do dużej miski i przykrywamy czystą ściereczką. Odstawiamy ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Po godzinie ciasto uderzamy pięścią i ponownie przykrywamy. Zostawiamy na kolejną godzinę. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Wyrośnięte ciasto dzielimy na 16 części. Z każdej z nich formujemy kulkę. Wszystkie kulki ciasta układamy na blaszce pozostawiając między nimi przerwy. Blaszkę przykrywamy ścierką i pozostawiamy w ciepłym miejscu na 40 minut. W międzyczasie ucieramy mąkę z wodą na jednolitą masę, którą wkładamy do rękawa cukierniczego zakończonego cienką okrągłą końcówką. 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 220 stopni Celsjusza.
Na wyrośnięte bułki wyciskamy masę z rękawa cukierniczego tworząc krzyżyki. Bułki wstawiamy do gorącego piekarnika na ok. 10 minut - powinny się w tym czasie zezłocić. Gdy się pieką, w rondelku delikatnie podgrzewamy golden syrup lub miód, żeby stał się płynny. Bułki wyciągamy z pieca i jeszcze gorące smarujemy golden syrup albo miodem. Studzimy i jemy. 

czwartek, 17 kwietnia 2014

Pascha z domowego twarogu

Chyba nic nie kojarzy nam się z Wielkanocą tak jak pascha. Naszą paschę robimy z delikatnego twarogu, który sami warzymy. Zwykle używamy niepasteryzowanego mleka prosto od krowy, które kupujemy w soboty na warszawskiej Hali Mirowskiej. Próbowaliśmy przygotowywać ją z mleka w kartonie i stwierdzamy, że też można i że wychodzi bez zarzutu. To dobra wiadomość dla tych, którzy nie mają pod bokiem "baby ze wsi" przywożącej dobre mleko i jaja.
Do naszej paschy dodaliśmy w tym roku brzoskwinie i gruszki z syropu oraz rodzynki i daktyle upite pomarańczowym likierem. Paschę można udekorować galaretką, ale w tym roku postawiliśmy na bakalie - wszystko po to, by bardziej wyeksponować smak delikatnego sera. Paschę można oczywiście porównywać z sernikiem - jeśli tak, to jest to chyba najdelikatniejszy i najbardziej maślany rodzaj sernika, z jakim się zetknęliśmy.
Przygotowanie paschy wymaga spokoju i odrobiny cierpliwości - delikatne mieszanie mleka na twaróg jest jedną z tych czynności, które przed Świętami pozwalają myślom wrócić na właściwe tory. Nie ma przy tym miejsca na sprzątanie kuchni, pranie firanek czy mycie okien - jesteśmy my, garnek, mleko i drewniana łyżka.
Przepis, który podajemy jest przepisem mamy Adama, która taką paschę robi od lat, raz w roku - na Wielkanoc właśnie.


Czas przygotowania: 2 godziny
Czas oczekiwania: 4 godziny

Składniki:
2 litry mleka 
800 ml śmietanki 18% (najlepiej bez żadnych zagęstników)
200 g miękkiego masła
1 szklanka cukru
8 jaj
1/4 szklanki rodzynek sułtanek
8 daktyli
1/2 szklanki likieru Cointreau (lub rumu)
3 połówki brzoskwini z syropu
3 połówki gruszki z syropu
1 opakowanie okrągłych biszkoptów

do dekoracji:
1/2 szklanki płatków migdałowych
1/4 szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej
1/4 szklanki jagód goji
3 łyżki drobnych rodzynek


Mleko wlewamy do garnka i zagotowujemy. W oddzielnej misce dokładnie mieszamy śmietanę i jajka. Kiedy mleko się zagotuje, zmniejszamy ogień tak, by nie wrzało, ale miało ciągle wysoką temperaturę i wlewamy śmietanę z jajkami. Ciągle mieszamy drewnianą łyżką trzymając mleko na ogniu. Po około 10-15 minutach powinniśmy zauważyć w mleku malutkie grudki przypominające serek granini. Wyłączamy wtedy ogień i pozostawiamy mleko do ostudzenia. W tym czasie zauważymy jak w garnku twaróg oddziela się od półprzezroczystej serwatki.
Durszlak wykładamy gazą i delikatnie wlewamy do niego zawartość garnka. Odstawiamy do odsączenia na około 2 godziny, tak by serwatka spłynęła niżej. Potem delikatnie przyciskamy twaróg drewnianą łyżką. Jeśli ciągle wylatuje nam sporo płynu, ser mieszamy i zostawiamy na kolejną godzinę. W międzyczasie siekamy daktyle, wkładamy do kubka razem z rodzynkami, zalewamy alkoholem i przykrywamy folią spożywczą. Brzoskwinie i gruszki odcedzamy z syropu i kroimy w kostkę o boku 1/2 cm. Jeśli twaróg jest odsączony i tylko delikatnie wilgotny, możemy utrzeć go z masłem.
Mikserem na średnich obrotach ucieramy masło z cukrem przez około 5 minut - tak, by masa była biała. Nie przerywając ucierania masła, dodajemy po łyżce twarogu. Wszystkie składniki miksujemy kolejne 5 minut. Dodajemy odsączone bakalie, gruszki i brzoskwinie. Delikatnie mieszamy łyżką do połączenia składników.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Na dno kładziemy okrągłe biszkopty, wlewamy masę twarogową i wygładzamy powierzchnię. Dekorujemy wedle uznania. Wstawiamy do lodówki do stężenia na przynajmniej 6 godzin. Przechowujemy w lodówce.

niedziela, 22 grudnia 2013

Kutia (również w wersji dla alergików)

Jest takie danie Bożonarodzeniowe, na które czekamy przez cały rok. I nie jest to karp w galarecie ani ryba po grecku. Bezapelacyjnie najświąteczniejszym ze świątecznych dań jest kutia. I bez kutii nie ma Świąt.
Są różne wersje tego makowego deseru - z pszenicą albo z pęczakiem. Mak z kluskami też trochę przypomina kutię, a wzorcowa jest zwykle taka, jaką się jadło w domu rodzinnym. Kutia mamy Magdy nigdy nie była wyłącznie słodkim makiem. Zawsze była pełna orzechów i suszonych owoców, rytualnie przygotowywana w wigilijny poranek. Pamietam, jak mama obierała orzechy włoskie z cienkich łupinek - mozolnie i dokładnie, po to, by kutia była jak najszlachetniejsza. Nam póki co orzechowe skórki nie przeszkadzają...
Robiąc kutię należy pamiętać o tym, żeby sprawdzić czy mak i orzechy nie są zjełczałe. Kilka gorzkich orzeszków może zepsuć smak kutii. Maku najlepiej spróbować jeszcze przed sparzeniem. My zawsze próbujemy razem (co dwa podniebienia to nie jedno).
W tym roku przygotowywaliśmy też po raz pierwszy specjalną wersję kutii dla naszego małego alergika. Jak?
- mak sparzyliśmy wrzątkiem,
- posłodziliśmy go samym cukrem, wyłączając miód,
- wyeliminowaliśmy wszystkie bakalie poza suszonymi morelami i śliwkami
- całość wymieszaliśmy z ugotowanym pęczakiem.


Czas przygotowania: 2 godziny

Składniki:
1/2 kg pęczaku
1/2 kg maku
1/2 l mleka
6 łyżek miodu
100 g cukru
ok. 300-350 g różnych bakalii, np:
50 g drobnych rodzynek
50 g suszonych moreli
25g suszonych śliwek
25 g skórki pomarańczowej
25 g suszonych daktyli
25 g suszonych fig
50 g orzechów włoskich
50 g orzechów laskowych
50 g migdałów

Pęczak gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzamy i studzimy. Mak zalewamy sparzonym mlekiem, odstawiamy do wystygnięcia. Ostudzony mak mielimy maszynką 3 razy.  Można też skorzystać z maku zmielonego, który wystarczy zalać sparzonym mlekiem.
Zaparzamy i odcedzamy rodzynki. Migdały parzymy, zdejmujemy skórki i drobno siekamy. Orzechy włoskie i laskowe drobno siekamy. Wszystkie orzechy wrzucamy na patelnię i ciągle mieszając prażymy na średnim ogniu przez 2 minuty. Zdejmujemy z patelni.
Daktyle, morele i śliwki drobno siekamy. Wykrawamy szypułki z fig i również drobno je siekamy. Mielony mak słodzimy miodem i cukrem, dodajemy bakalie. Dokładnie mieszamy. Dodajemy ugotowany pęczak i mieszamy. Gotową kutię przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy w chłodne miejsce na co najmniej 12 godzin. W tym czasie smaki się przegryzą. Przechowujemy w lodówce. 
Pęczaku możemy dodać mniej, jeśli chcemy więcej maku w kutii. Bakalie też można dobierać wg własnego uznania i dostępności na sklepowych półkach. Cukier i miód dodajemy pamiętając, że część słodyczy pochodzić będzie jeszcze od słodkich bakalii.


poniedziałek, 4 listopada 2013

Chrupiące bakalie na imprezę

Uwielbiamy chrupać orzechy. A zwłaszcza orzechy w karmelu. Wyobraźcie sobie, że oprócz fistaszków w mieszance są jeszcze migdały, pekany i nerkowce. I jeszcze słonawe paluszkowe precelki, którym karmel dodaje wyrazu. I duże ciemne rodzynki... Tym razem kupiliśmy ulubione bakalie na wagę - w takich proporcjach jak chcieliśmy - i stworzyliśmy własną mieszankę. Doskonale chrupiącą - a przez to sprawdzającą się doskonale w roli imprezowej przekąski. To chrupanie jest absorbujące, więc od razu podzielcie chrupaki na mniejsze porcje. W przeciwnym razie przestaniecie jeść dopiero kiedy zobaczycie dno miseczki. Zdarzyło nam się to nieraz - stąd ostrzeżenie.


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:
100 g migdałów ze skórką
100 g nerkowców
200 g niesolonych fistaszków
130 g precelków
30 g rodzynek
2 łyżki oleju
30 g cukru dark muscovado
20 g miodu
10 g masła
1-2 g chilli
1 g soli morskiej

Na patelni rozgrzewamy olej, dodajemy nerkowce, fistaszki. Cały czas mieszając prażymy na wolnym ogniu przez 2 minuty. Szybko zdejmujemy z patelni i wkładamy do miski. Studzimy. Do miski wsypujemy migdały, rodzynki, precelki. W rondelku rozpuszczamy masło z cukrem, miodem, chilli i solą morską. Mieszamy do rozpuszczenia cukru. Zdejmujemy z ognia, mieszamy z bakaliami, które mamy w misce. Gotową mieszankę układamy na blaszce wyścielonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza na 10 minut. Wyjmujemy, studzimy i podajemy. 


czwartek, 25 kwietnia 2013

Owsianka bakaliowa

Dziś ciąg dalszy śniadaniowych inspiracji. Czy do bólu tradycyjna owsianka może być w ogóle inspirująca? Przez dłuższy czas płatków owsianych używaliśmy tylko jako składnika ciasteczek. Owsianka nie pojawiała się w naszym domu prawie w ogóle pewnie dlatego, że jakiś czas temu M. postanowiła odchudzać się jedząc kilka razy dziennie 2 łyżki płatków owsianych ugotowanych z połową startego jabłka. Monodieta skutecznie obrzydziła jej owsiankę na jakiś czas. Ostatnio jednak zobaczyliśmy owsiankę w menu jednego z super turbo bistro w cenie 15 złotych. Tak, 15 złotych. Jakoś nie mogliśmy zrozumieć tej kosmicznie wysokiej ceny, więc postanowiliśmy przygotować owsiankę w domu. Po 5 minutach mieliśmy na stole pięknie kolorowe, pachnące śniadanie. My płatki owsiane gotujemy rano, ale można też - jak rodzice M. - zalać płatki wodą i zostawić na noc. Rano płatki są miękkie i nadają się do natychmiastowego spożycia. Podobno to moczenie wpływa na lepsze wchłanianie mikroelementów ukrytych w płatkach. Nie znamy się na tym zupełnie. Wybór metody zależy więc od Was. 


Czas przygotowania: 10 minut

Składniki dla 2 osób:
4 łyżki płatków owsianych
1/2 szklanki wody 
4 suszone morele
1 łyżka rodzynek
1 łyżka suszonej żurawiny
1 łyżka suszonych wiśni
1 łyżka posiekanych orzechów włoskich
1 łyżka posiekanych migdałów
1 łyżka miodu
1 łyżka cynamonu

Płatki owsiane zalewamy wodą, gotujemy na małym ogniu do miękkości. Uwaga, żeby się nie przypaliły pod koniec gotowania. Morele siekamy. Do ugotowanej owsianki dodajemy miód, połowę suszonych owoców, dokładnie mieszamy. Rozkładamy do miseczek, posypujemy pozostałymi bakaliami i orzechami. Oprószamy cynamonem i serwujemy. 

poniedziałek, 11 lutego 2013

Tagine z kurczaka

Piersi z kurczaka są chyba najchętniej kupowanym przez Polaków mięsem. Można je dowolnie doprawiać, bo jak mawia ulubiony szef kuchni M. - Michael Symon -  "nie mają żadnego smaku". Może i same w sobie za dużo smaku nie mają, ale od czego są przyprawy? My chcąc odejść od tradycyjnego kotleta postanowiliśmy przygotować tagine, w którym ważniejsze niż mięso są suszone owoce, kuskus i przyprawy. Zapach przypraw jest nieziemski, a całe danie proste, szybkie i efektowne. Podajemy proporcje dla dwóch osób.


Czas przygotowania: 35 minut

Składniki:

2 łyżki oliwy z oliwek
200 g piersi z kurczaka
2 szklanki bulionu (lub wody)
1 cebula
2 ząbki czosnku
30 g suszonych śliwek
30 g rodzynek
1 łyżeczka kuminu
1 łyżeczka słodkiej papryki
1/2 łyżeczki kolendry
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki cynamonu
150 g kuskusu
1 cebula dymka
sól


Cebulę i dymkę obieramy i drobno siekamy. Czosnek obieramy i drobno siekamy. Kurczaka myjemy, kroimy w kostkę (o boku ok. 2 cm). Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy czosnek, smażymy 30 sekund, dodajemy kawałki kurczaka, smażymy 2 minuty, przewracamy, smażymy kolejne dwie minuty. Dodajemy cebulę, śliwki, rodzynki, połowę objętości bulionu lub wody, wsypujemy przyprawy i przykrywamy. Zmiejszamy ogień i dusimy pod przykryciem ok. 7 minut.
W międzyczasie, zagotowujemy resztę wody. Do garnka wsypujemy kuskus, zalewamy wrzątkiem, dodajemy posiekaną dymkę, przykrywamy pokrywką i odstawiamy na 5 minut. Duszącego się kurczaka odkrywamy, doprawiamy do smaku solą i zostawiamy na ogniu jeszcze na kolejne 3 minuty. Kuskus mieszamy widelcem, nakładamy na talerze i podajemy razem z kurczakiem.

sobota, 2 lutego 2013

Pralinki z kaszy jaglanej

Pralinki z kaszy jaglanej to nasza propozycja na zdrowy deser. Pomysł na użycie kaszy jaglanej w tej formie nie jest nasz - podsunęła go nam autorka bloga Smakoterapia. Nasze pralinki nie zawierają innego cukru niż ten zawarty w rodzynkach. Poza tym, są niezwykle proste - składają się na nie trzy podstawowe składniki: kasza, rodzynki i posypka (np. wiórki kokosowe lub płatki migdałowe). Przez to, że jaglane kulki są wyjątkowo proste w przygotowaniu, można je robić nie tylko dzieciom, ale też z dziećmi. Formowanie kuleczek i obtaczanie ich w wiórkach to naprawdę świetna zabawa. Co więcej, nie trzeba potem za długo sprzątać. Sprawdziliśmy! Z podanych składników wyjdzie 40 pralinek.
Jeśli zasmakujecie w tych "oszukanych" słodyczach i zechcecie z nimi poeksperymentować, to warto spróbować jeszcze innych składników. Na przykład połowę rodzynek można zastąpić daktylami. Do wnętrza kulek można dodać startej skórki pomarańczowej. Zamiast migdałów i wiórków kokosowych kulki można obtaczać w krokancie (czyli pokruszonych orzechach laskowych lub fistaszkach), w posiekanych pistacjach albo w kakao.

 

Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki:
1 szklanka kaszy jaglanej
1 szklanka rodzynek
4 szklanki wrzątku
1 łyżeczka cynamonu
1 szklanka wiórków kokosowych
1 szklanka płatków migdałowych

Rodzynki wsypujemy do miski, zalewamy 1,5 szklanki wrzątku i odstawiamy na 5 minut. Do reszty gotującej się wody wsypujemy kaszę jaglaną, przykrywamy garnek i gotujemy na małym ogniu, aż kasza wchłonie całą wodę - około 10-15 minut. Sparzone rodzynki odcedzamy i blendujemy. Do ugotowanej kaszy dodajemy rodzynki, cynamon, mieszamy i odstawiamy do ostygnięcia. Na płaski talerz wsypujemy wiórki kokosowe, na drugi płaski talerz wrzucamy płatki migdałowe pokruszone w dłoniach (możemy je wcześniej uprażyć na patelni - wystarczy je położyć na patelni bez tłuszczu i podgrzewać, aż nabiorą złotego koloru). Z ostudzonej kaszy i rodzynek formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach lub płatkach migdałowych. Podajemy od razu lub przechowujemy w chłodnym miejscu.

sobota, 12 stycznia 2013

Stek wołowy z sosem piernikowym

Marka Książęce wypuściła przed Świętami nowe piwo - Korzenne Aromatyczne - w limitowanej edycji (choć przy masowej produkcji nie wiadomo do końca, jak bardzo jest limitowana; nie wiadomo też, czy będzie się pojawiać regularnie przy okazji kolejnych Świąt). Niedawno dostaliśmy od producenta promocyjną paczkę Korzennego razem z zaproszeniem do konkursu dla blogerów na danie pasujące do tego właśnie piwa. Lubimy takie wyzwania - to dla nas okazja, żeby usiąść i porozmawiać o jedzeniu, o tym jakie smaki chcemy połączyć, co jest dostępne o tej porze roku i co byśmy mogli razem ugotować. No to próbujemy!
Korzenne Aromatyczne wyraźnie pachnie goździkiem i cynamonem, ma przyjemny miodowy posmak, który przykrywa chmielową goryczkę, ale nie zabija jej zupełnie. Korzenne jest delikatne i pije je się lekko. Nawet M. spróbowała go z pewnym uznaniem (zwykle odmawia próbowania jakiegokolwiek piwa - napoju, który nie robi na niej wrażenia niezależnie od smaku, aromatu czy wyglądu). A. był z Korzennego zupełnie zadowolony i stwierdza, że lepiej mu się myślało nad przepisem po tym, jak dokończył degustację rozpoczętą przez M.
Pomyśleliśmy, że do korzennego piwa zaproponujemy soczystego wołowego steka (my użyliśmy antrykota) ze specjalnym sosem na bazie... świątecznego piernika. Jeśli ktoś skusi się, żeby zrobić ten sos (a zaręczamy, że warto bo świetnie pasuje i do mięsa i do ryb), a nie ma już świątecznego piernika - może użyć katarzynek albo toruńskich pierników (bez czekolady i nadzienia). A żeby było jeszcze ciekawiej, jako dodatek proponujemy podpiekane słodkie ziemniaki posypane gałką muszkatołową i kminkiem.



Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:
2 steki wołowe po 150-200 g każdy
4 łyżki oliwy z oliwek
sól
pieprz

1 słodki ziemniak
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki kminku (ziarnistego lub mielonego)

Sos piernikowy:
50 g suchego piernika
5 śliwek suszonych
garść (3 łyżki) rodzynek
2 łyżki oliwy
1 cm świeżego korzenia imbiru
1 cebula szalotka
1 łyżeczka cynamonu
200 ml piwa Książęcego aromatycznego korzennego 

Mięso na steki wyjmujemy z lodówki, żeby nabrało temperatury pokojowej.
Przygotowujemy sos. Siekamy drobno szalotkę i imbir, a następnie podsmażamy na oliwie (aż cebulka się zeszkli). Odstawiamy. Do rondelka wrzucamy śliwki i rodzynki, zalewamy piwem, dodajemy cynamon, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu, aż zawartość rondelka zmniejszy swoją objętość o połowę. Dodajemy cebulkę z imbirem i pokruszony piernik. Odstawiamy na chwilę do ostygnięcia i blendujemy.
W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do temperatury 250 stopni Celsjusza. Obieramy słodkie ziemniaki, kroimy w grubsze plastry (1 - 1,5 cm) i gotujemy do miękkości, ok. 10 minut. Ugotowane kawałki ziemniaka układamy na blasze i delikatnie skrapiamy oliwą z oliwek, posypujemy gałką muszkatołową i kminkiem. Wstawiamy do piekarnika, żeby się delikatnie zarumieniły.
Na koniec przyrządzamy steka. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Gdy jest już dobrze rozgrzana, kładziemy na nią steki i smażymy na każdej ze stron około 3 minut. Choć w zasadzie czas smażenia zależy od tego, jak gruby kawałek mięsa macie i jak bardzo wysmażonego steka lubicie. Możecie użyć patelni grillowej. Usmażone steki zdejmujemy z patelni, kładziemy na talerz, przykrywamy folią aluminiową i odstawiamy na 3-5 minut, żeby steki "odpoczęły". Gotowe steki podajemy z sosem piernikowym i słodkimi ziemniakami.

środa, 3 października 2012

Pilaf z groszkiem, rodzynkami i pistacjami

[WPIS SPONSOROWANY]

Dzisiaj przedstawiamy Wam przepis na wyjątkowo szybkie i niecodzienne danie z ryżem długoziarnistym w roli głównej. Pilaf to danie z ryżu gotowanego w bulionie z dodatkiem warzyw, ryb czy mięsa. Może być daniem samym w sobie lub dodatkiem. Pierwszy pilaf jaki jedliśmy (świadomie pod tą nazwą) przyrządziła nam urocza pani Anna. Do ryżu dodała seler naciowy, natkę kolendry i pomidory. Tradyjnie pilaf przygotowuje się z surowego ryżu. My postanowiliśmy wypróbować ryż długoziarnisty Uncle Ben's. Zamiast gotować torebkę we wrzącej wodzie, ugotowaliśmy ją w aromatycznym bulionie z liściem laurowym i skórką pomarańczową. Nieco sceptycznie podeszliśmy do przedsięwzięcia. Zastanawialiśmy się co tu zrobić, żeby ryż nabrał smaku nie tylko bulionu, ale też warzyw. Postanowiliśmy więc wyciągnąć torebkę z bulionu nieco wcześniej niż sugeruje opakowanie, bo po 6 minutach i dalej gotować ryż z warzywami już na patelni. Był to strzał w 10! W 20 minut udało nam się przyrządzić fantastyczną ryżową ucztę.
Z podanych składników otrzymamy porcje dla dwóch osób.




Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
1 torebka ryżu długoziarnistego
3 szklanki bulionu warzywnego lub drobiowego
skórka wycięta z 1/4 pomarańczy
2 liście laurowe
1/2 żółtej papryki
1/2 cebuli
2 łyżki masła
100 g groszku konserwowanego
1/4 szklanki rodzynek
1/4 szklanki pistacji
1/4 łyżeczki soli

Cebulę drobno siekamy. Paprykę myjemy, przekrawamy na pół pozbywając się nasion. Połowę papryki kroimy w drobną kostkę. Pistacje drobno siekamy. Pomarańczę dokładnie myjemy, odkrawamy ćwiartkę i nożem odcinamy skórkę tak, by było na niej jak najmniej białej części (albedo).
W garnku doprowadzamy do wrzenia bulion ze skórką z pomarańczy i liśćmi laurowymi. Wrzucamy torebkę ryżu i gotujemy 6 minut.
W międzyczasie na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy cebulę, posypujemy solą, zmiejszamy gaz na mały i mieszając co jakiś czas szklimy cebulę - około 3 minut. Cebula ma być miękka i nabrać złotego koloru. Dodajemy posiekaną paprykę i smażymy kolejne 3 minuty.
Z garnka wyciągamy torebkę ryżu i nie odsączając zbytnio wsypujemy jej zawartość na patelnię (razem z płynem). Dodajemy groszek konserwowy uprzednio osączony i dusimy ryż kolejne 4 minuty. Pod koniec wsypujemy rodzynki. Gotowy ryż wykładamy do głębokiego talerza, obsypujemy pistacjami i serwujemy.

środa, 18 lipca 2012

Ciastka owsiane na trawienie

Są tacy, który potrafią się oprzeć słodkiej pokusie. Są tacy, którzy tego po prostu nie potrafią. Te ciastka są właśnie z myślą o tej drugiej kategorii – amatorów słodkości. Żeby zminimalizować wyrzuty sumienia część mąki zastąpiliśmy siemieniem lnianym, użyliśmy cukru brązowego, dodaliśmy suszonych śliwek. Dużo błonnika plus suszone śliwki o właściwościach znanych wszystkim sprawiają, że spokojnie moglibyśmy na ich opakowaniu napisać "wyrób specjalnego przeznaczenia dietetycznego". Jedzcie do woli!



Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
1/2 szklanki siemienia lnianego
1/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
3 szklanki płatków owsianych zwykłych
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
20 suszonych śliwek
1/4 szklanki rodzynek
3/4 szklanki brązowego cukru
3/4 kostki masła
1 jajko

Siemie lniane prażymy na patelni (na rozgrzaną patelnię wrzucamy ziarna, energicznie potrząsamy, kiedy ziarna zaczną pachnieć szybko wysypujemy je na talerz) i studzimy. Ostudzone ziarna ucieramy w moździeżu na gruboziarnistą mączkę. Śliwki drobno siekamy.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. W dużej misce mieszamy utarte siemię, mąkę pszenną, płatki owsiane i sodę oczyszczoną. W oddzielnym naczyniu ucieramy mikserem na wysokich obrotach masło z cukrem aż do otrzymania puszystej masy – około 5 minut. Dodajemy jajko i miksujemy. Do masy maślano-jajecznej dodajemy składniki sypkie, śliwki, rodzynki i mieszamy. Z powstałej masy formujemy ręką kuleczki, spłaszczamy je i kładziemy na blaszkę. Ciastka pieczemy około 12-15 minut – do momentu, w którym brzegi będą złote. Wyciągamy, czekamy 2 minuty i ostrożnie przekładamy na kratkę czekając aż ostygną.

czwartek, 31 maja 2012

Ciastka owsiane bez cukru

Co zrobić kiedy mały łakomczuch domaga się słodyczy? Najłatwiej: powiedzieć mu "nie". Najlepiej - spróbować znaleźć jakąś zdrową alternatywę i razem przygotować słodkie smakołyki. Publikowaliśmy już przepisy na owocowe zawijańce i chrupiące batoniki musli. Dzisiaj ciastka.
Nie zawierają zwykłego cukru (sacharozy), cała ich słodycz to zasługa jabłek, bardzo dojrzałego banana i minimalnej ilości miodu. Miód jest tu ważny - bez niego ciastka miałyby nieco mdły smak. Ciasteczka są miękkie i w smaku przypominają małe chlebki bananowe.
Poza tym, przygotowanie ciastek gwarantuje dobrą zabawę - odmierzanie składników, wsypywanie, mieszanie. Dlatego warto pamiętać, że podane 20 minut to czas przygotowania ciastek przez osobę dorosłą. Rodzinne pieczenie zajmie troszkę dłużej.


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
1 szklanka mąki pszennej
1 1/2 szklanki płatków owsianych
1 szklanka puree jabłkowego (z 2 średnich jabłek)
1 bardzo dojrzały banan
3/4 szklanki rodzynek
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
4 łyżki masła
1 jajko
1 1/2 łyżki miodu
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady (opcjonalnie)

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Blachę wykładamy papierem do pieczenia.
Jabłka obieramy i ścieramy na tarce o najmniejszych oczkach. Odmierzamy jedną szklankę (nie zapominając o soku, który pojawia się przy ścieraniu). Banana obieramy i dusimy widelcem na papkę. Czekoladę, jeśli chcemy jej użyć, drobno siekamy.
Wszystkie składniki sypkie, tj. mąkę, płatki, sodę, proszek do pieczenia, rodzynki, ew. czekoladę mieszamy. Masło rozpuszczamy. W misce łączymy masło z jajkiem, puree jabłkowym, bananem i miodem. Dodajemy do składników sypkich i mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Gotową masę nabieramy łyżką i układamy na blaszce zostawiając odstępy - ciastka urosną w trakcie pieczenia. Wkładamy do piekarnika na 12 minut, ale... nie zaszkodzi po 10 minutach sprawdzić czy brzegi ciastek nie są już brązowe. Jeśli tak, wyjmujemy ciastka i studzimy. Uwaga! Ciastka zanim ostygną, mogą się rozpadać - więc trzeba uważać przy przekładaniu ich z blaszki. Dopóki są gorące można je uratować zlepiając na nowo.