Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiórki kokosowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiórki kokosowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lutego 2016

Maślane ciastka a'la Rafaello

W czasie ferii dzieci się (nie) nudzą, więc pieką ciasteczka. Seria ciastek owsianych z różnymi dodatkami za nami, przyszedł czas na coś innego. 

Ciasteczka są banalne - masa jak do ciastek maślanych z wiórkami kokosowymi i migdałem na środku. Migdał "robi robotę", bo ładnie wygląda i chrupie. I jest tak przekonywujący, że nawet Ten -który- Nienawidzi -Kokosa skusił się na kilka ciasteczek. Po każdym, oczywiście, przypominał nam, że kokos jest obrzydliwy. Ale chrupiące, uprażone migdały rekompensują to wielkie poświęcenie jakim jest przełknięcie kilku wiórków. Ciastka są mało kruche, dość zwarte, mocno maślane. Dobrze się przechowują i idealnie sprawdzają się jako dodatek do kawy lub mleka. Poza tym, naprawdę ładnie wyglądają. 

Gdybyście jednak mieli ochotę na ciasteczka owsiane, to klikając TUTAJ zobaczycie ich masę - do wyboru, do koloru. 

Kilka słów o talerzach, które widzicie na zdjęciach. 
Kilka lat temu A. kupił mi na urodziny ceramiczne kolczyki. Były czerwone i żółte i bardzo ładnie wyglądały. Po jakimś czasie, sama kupiłam kolejne pary podobnych kolczyków - tym razem ze wzorem "nie prasować" (nie znoszę żelazka) i "pranie w 30 stopniach". Kolczyki własnoręcznie robiło MLY Studio. Jakiś czas temu odezwała się do nas osoba o znajomym imieniu i nazwisku - była to ta sama artystka, która robiła moje kolczyki! Teraz jednak, oprócz kolczyków, MLY studio robi piękną ceramikę. Talerze i miski z kolekcji "mikrostruktura" pięknie wyglądają na stole i sprawdzają się w codziennym użytkowaniu (mimo tej struktury spokojnie można je myć). Można wybrać spośród kolorów, które widać na zdjęciach na Facebooku (klik). Można też zamówić zupełnie wyjątkowy talerz w wybranym przez siebie kolorze. My zdecydowaliśmy się na szare i białe talerze, bo pasują nam do wszystkiego. Ciągle jednak kusi nas ciemny fiolet i mięta. Zobaczcie sami. A potem upieczcie sobie ciasteczka! 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 8-10 minut

Składniki:
200 g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru pudru
1 1/3 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki wiórków kokosowych
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
25 migdałów (ilość migdałów zależy od wielkości ciasteczek)


1. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę na której będziemy piec ciastka wyściełamy papierem do pieczenia.
2. Do miski wkładamy masło i cukier puder. Ubijamy mikserem na wysokich obrotach przez 2 minuty.
3. W oddzielnej miseczce mieszamy mąkę, wiórki kokosowe, proszek do pieczenia.
4. Do masy jajeczno-cukrowej dodajemy sypkie składniki. Miksujemy do połączenia.
5. Łyżką nabieramy masę i formujemy z niej kulki. Delikatnie spłaszczamy i układamy na blaszcze pozostawiając około 3 cm odstępy między ciasteczkami.
6. W środek każdego ciastka wbijamy migdał tak, żeby nie dotykał blaszki, ale żeby był mniej więcej "w połowie" ciastka. Jeśli ciastka się zdeformują, poprawmy ich kształt (dla ułatwienia: zróbmy to wilgotnymi rękami).
7. Blaszkę wstawiamy do piekarnika i pieczemy do zezłocenia - 8-10 minut.
8. Gorące ciastka delikatnie przenosimy na krateczkę i studzimy.


poniedziałek, 22 września 2014

Ślimaki drożdżowe z nutellą i kokosem

Było ciepło, ciepło, a tu nagle ciemno i deszcz. Jesień. W takie ciemne i mokre popołudnia (bo 18:00 to jednak ciągle popołudnie) cieszę się, że mam naturę wiewiórki, która w szafce ma zapas czekolady, marcepanu, kawy i bakalii, a w lodówce drożdże. Jako drożdżowa baba wierzę, że jak się zrobi jakieś drożdżowe z czekoladą i czymś jeszcze, to wszystkim jest lepiej. No, może prawie wszystkim, bo naszej okolicznej piekarni, w której kiedyś kupowaliśmy drożdżówki lepiej od tego nie będzie. W każdym razie, późnym wieczorem piekę te ślimaki drożdżowe smarując je nutellą i posypując kokosem. Wyciągam z piekarnika, wcinam jeszcze gorące parząc sobie język, a potem czuję się taką super ekstra idealną matką dającą dzieciom do przedszkola PRAWDZIWE domowe bułeczki. Rano słyszę, że bułki z nutellą są super, ale po co ten kokos. I że jabłka z cynamonem i rodzynkami to jednak są najlepsze na świecie, a w związku z tym te bułki z kokosem to mogę sobie zostawić w domu. Ale wybaczam im to i dobry humor mnie nie opuszcza, bo przecież kto jak kto, ale ja i A. nie damy im się zmarnować.
Jeśli nie lubicie nutelli (hmm... to jesteście dziwni, ale ok), to możecie użyć powideł śliwkowych i 2 łyżek drobno posiekanych orzechów włoskich albo cynamonu z cukrem, albo jabłek z rodzynkami. 


Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 90 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
1/2 szklanki mleka
1/4 szklanki cukru
20 g świeżych drożdży
1 jajko
2 szklanki mąki pszennej 
3 łyżki ciepłego, rozpuszczonego masła 
6 łyżek nutelli 
4 łyżki wiórków kokosowych
3 łyżki oleju (do posmarowania ciasta i blaszki)

Mleko podgrzewamy w garnuszku, aż będzie ciepłe, ale nie gorące (nie powinno parzyć). Do miski kruszymy drożdże, dodajemy cukier, mleko i mieszamy do rozpuszczenia drożdży. Przykrywamy czystą ściereczką i czekamy 10 minut, aż drożdże "ruszą". Do drożdży dodajemy mąkę, masło, jajko i wyrabiamy do otrzymania jednolitej masy (mikserem ok. 5 minut, ręką ok. 10 minut). Ręce smarujemy łyżką oleju i staramy się uformować z ciasta kulę (dzięki temu ciasto natłuści się i przestanie się kleić). Wkładamy je do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 godzinę. 
Wyrośnięte ciasto uderzamy dłonią, na blacie wyłożonym papierem do pieczenia rozciągamy ciasto na prostokąt o wymiarach kartki A4. Smarujemy je równomiernie nutellą, posypujemy wiórkami kokosowymi i zwijamy w rulon. Gotowy rulon kroimy nożem na 12 równych kawałków. Wszystkie bułeczki układamy na blaszce. Blaszkę przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na kolejne 30 minut (żeby bułeczki się  napuszyły). Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Do rozgrzanego piekarnika wstawiamy blaszkę i pieczemy bułeczki przez 12-15 minut (aż się zezłocą od góry). Blaszkę wyjmujemy z piekarnika. Bułeczki studzimy.


piątek, 7 lutego 2014

Batoniki śniadaniowe dla śpiochów
[Jadalne Prezenty #7]

Za tydzień Walentynki. Czas, w którym jedni będą robić wszystko, żeby świętować, a inni, żeby o tym świętowaniu jak najszybciej zapomnieć. Jeśli ktoś jednak ma ochotę pokazać 14 lutego, że o kimś myśli, to może zacząć od rana. Może zadbać na przykład o jego śniadanie - żeby ten wyjątkowy ktoś mógł pospać dłużej, a jak wstanie - napić się dobrej kawy i sięgnąć po pysznego batonika zbożowego. Można też dodać do nich tylko te ulubione dodatki. Takie batony można zawinąć w papier śniadaniowy, przewiązać wstążką i włożyć do pudełka. Wyglądają uroczo, bezpretensjonalnie i są świetnym prezentem od serca.
Batoniki są wariacją na temat przepisu Nigelli Lawson.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 1 godzina

Składniki:
1 puszka mleka skondensowanego słodzonego
200 g płatków owsianych
75 g wiórków kokosowych
75g amarantusa ekspandowanego
75 g ziaren sezamu
75 g łuskanych pestek słonecznika
75 g żurawiny
75 g jagód goji
50 g płatków migdałowych

Blaszkę o wymiarach kartki A4 wykładamy papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 130 stopni Celsjusza. W misce mieszamy wszystkie składniki oprócz mleka skondensowanego. Mleko wlewamy do rondelka i podgrzewamy. Ciepłe mleko mieszamy ze składnikami sypkimi. Gotową masę wykładamy na blaszkę, wyrównujemy zwilżonymi dłońmi i wkładamy do piekarnika. Wyciągamy po godzinie. Studzimy i kroimy na 16 prostokątów. Każdy zawijamy w kawałek papieru do pieczenia i zawijamy sznurkiem lub tasiemką. Najlepiej przechowywać je w puszce. 


czwartek, 24 października 2013

Ciastka maślane z czekoladą i wiórkami kokosowymi

Jak się jest "blogerką spożywczą", to w żadną wyprawę nie można ruszyć się z domu bez własnego prowiantu. Dlatego oprócz listy rzeczy do spakowania, równie ważna jest lista rzeczy do upieczenia/zrobienia na drogę. Ci, którzy śledzą Facebooka i Instagram Crust and Dust wiedzą, że byłam ostatnio w Szwajcarii. Mieliśmy wylecieć samolotem z Warszawy o godzinie 9:00, ale jesienna mgła uziemiła nas na lotnisku na ponad 3 godziny. Dobrze, że Kasia z Chillibite miała kanapkę z pulled pork, a ja pudełko tych ciastek. Inaczej byśmy wszyscy umarli z głodu :)
Już wkrótce na blogu obszerniejsza relacja ze szwajcarskiej eskapady, z kulinarnymi ciekawostkami oczywiście. 


Czas przygotowania: 20 minut
Czas oczekiwania: 1 godzina
Czas pieczenia: 15-20 minut

Składniki:
1 tabliczka gorzkiej czekolady
200 g masła
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 1/2 szklanki mąki
3/4 szklanki wiórków kokosowych

Czekoladę wyjmujemy z opakowania, zjadamy 4-5 kostek, a resztę siekamy w drobne kawałki. Mikserem ubijamy masło z cukrem przez 3 minuty, dodajemy ekstrakt waniliowy, mąkę, wiórki kokosowe i miksujemy kolejną minutę. Dorzucamy pokrojoną w kostkę czekoladę i wgniatamy ręką czekoladę w ciasto - chodzi o to, żeby ją wmieszać, ale nie mieszać za długo, bo może się topić. Gotową masę dzielimy na dwie części. Na blacie rozkładamy kawałek folii spożywczej wielkości 2 kartek A4. Z połowy masy formujemy wałek, zawijamy go w folię, kilka razy rolujemy po blacie, żeby go wyrównać, wkładamy do lodówki. Z drugą porcją ciasta postępujemy podobnie.
Po godzinie (lub więcej) nagrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza, blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. Z lodówki wyjmujemy ciasto, kroimy je nożem w plastry grubości 1/2 cm. Jeśli ciasto się rozpada, po prostu je sklejmy palcami i uformujmy ładne ciasteczko. Ciastka układamy na blaszce zostawiając między nimi miejsce (nie rosną za dużo), pieczemy do zezłocenia, ok. 15-20 minut.  


niedziela, 28 kwietnia 2013

Tarta Bounty

Jeśli lubicie batoniki bounty albo ich amerykańskich krewniaków - almond joy, ta tarta jest stworzona dla Was. Na kruchym spodzie leży słodka masa z nieprawdopodobną ilością kokosa, czekoladowa polewa i... mała niespodzianka w postaci uprażonych migdałów. Wszystko robi się szybko i łatwo. Spód można upiec dzień wcześniej,  a potem przygotować białą masę i polewę. Migdały najlepiej kupić posiekane w słupki i je uprażyć na patelni, ale jeśli Wam się nie chce, to możecie użyć również nieprażonych. Tarta najlepiej smakuje delikatnie schłodzona. Polecamy wszystkim miłośnikom kokosa i czekolady (uwaga: potrzeba aż czterech jej tabliczek!).


Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki:
1 1/4 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki zmielonych migdałów (można zastąpić mąką)
100 g zimnego masła
2 łyżki cukru
4-6 łyżek lodowatej wody
2 tabliczki białej czekolady
150 g wiórków kokosowych
50 g migdałów posiekanych w słupki
1 tabliczka gorzkiej czekolady
1 tabliczka mlecznej czekolady
200 ml śmietanki 30% lub 36%
1 łyżeczka masła

Spód blaszki na tartę wyściełamy papierem do pieczenia. W misce mieszamy mąkę, migdały, dodajemy posiekane zimne masło, cukier i delikatnie dolewamy wodę szybko wyrabiając masę. Kiedy wszystkie składniki się połączą, z ciasta formujemy kulę, zawijamy w folię spożywczą i wstawiamy do lodówki na 20 minut. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza.  Z lodówki wyjmujemy ciasto i  wyklejamy nim blaszkę. Ciasto nakłuwamy widelcem i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na około 20 minut (aż spód nabierze złotego koloru). Wyjmujemy z piekarnika i studzimy. W czasie, gdy pieczemy spód możemy uprażyć migdały. Wrzucamy je na suchą patelnię i cały czas mieszając prażymy na małym ogniu, aż będą złote. Wtedy od razu przekładamy je na płaski talerz.
Wszystkie czekolady łamiemy na kawałki. W rondelku zagotowujemy 100 ml śmietanki kremówki, zdejmujemy z ognia, dodajemy białą czekoladę, mieszamy do rozpuszczenia (jeśli czekolada nie będzie chciała się rozpuścić, rondelek musimy włożyć do gorącej wody i dalej mieszać). Do rozpuszczonej czekolady dodajemy wiórki kokosowe, dokładnie mieszamy i wykładamy na upieczony spód. Obsypujemy uprażonymi migdałami. W kolejnym rondelku zagotowujemy resztę śmietanki, zdejmujemy z ognia, dodajemy czekoladę mleczną i gorzką i mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodajemy masło i mieszamy, aż się rozpuści. Gotową masę czekoladową wylewamy na wierzch tarty, wyrównujemy nożem i wstawiamy do lodówki na 20 minut.

sobota, 2 lutego 2013

Pralinki z kaszy jaglanej

Pralinki z kaszy jaglanej to nasza propozycja na zdrowy deser. Pomysł na użycie kaszy jaglanej w tej formie nie jest nasz - podsunęła go nam autorka bloga Smakoterapia. Nasze pralinki nie zawierają innego cukru niż ten zawarty w rodzynkach. Poza tym, są niezwykle proste - składają się na nie trzy podstawowe składniki: kasza, rodzynki i posypka (np. wiórki kokosowe lub płatki migdałowe). Przez to, że jaglane kulki są wyjątkowo proste w przygotowaniu, można je robić nie tylko dzieciom, ale też z dziećmi. Formowanie kuleczek i obtaczanie ich w wiórkach to naprawdę świetna zabawa. Co więcej, nie trzeba potem za długo sprzątać. Sprawdziliśmy! Z podanych składników wyjdzie 40 pralinek.
Jeśli zasmakujecie w tych "oszukanych" słodyczach i zechcecie z nimi poeksperymentować, to warto spróbować jeszcze innych składników. Na przykład połowę rodzynek można zastąpić daktylami. Do wnętrza kulek można dodać startej skórki pomarańczowej. Zamiast migdałów i wiórków kokosowych kulki można obtaczać w krokancie (czyli pokruszonych orzechach laskowych lub fistaszkach), w posiekanych pistacjach albo w kakao.

 

Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki:
1 szklanka kaszy jaglanej
1 szklanka rodzynek
4 szklanki wrzątku
1 łyżeczka cynamonu
1 szklanka wiórków kokosowych
1 szklanka płatków migdałowych

Rodzynki wsypujemy do miski, zalewamy 1,5 szklanki wrzątku i odstawiamy na 5 minut. Do reszty gotującej się wody wsypujemy kaszę jaglaną, przykrywamy garnek i gotujemy na małym ogniu, aż kasza wchłonie całą wodę - około 10-15 minut. Sparzone rodzynki odcedzamy i blendujemy. Do ugotowanej kaszy dodajemy rodzynki, cynamon, mieszamy i odstawiamy do ostygnięcia. Na płaski talerz wsypujemy wiórki kokosowe, na drugi płaski talerz wrzucamy płatki migdałowe pokruszone w dłoniach (możemy je wcześniej uprażyć na patelni - wystarczy je położyć na patelni bez tłuszczu i podgrzewać, aż nabiorą złotego koloru). Z ostudzonej kaszy i rodzynek formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach lub płatkach migdałowych. Podajemy od razu lub przechowujemy w chłodnym miejscu.

wtorek, 1 stycznia 2013

Kulki bajaderki


 Nowy Rok zaczynamy przepisem, który doskonale sprawdzi się na karnawałowych imprezach. Zawsze mówiono nam, że bajaderka to taki słodki śmietnik - okruchy z różnych ciast wymieszane z kakao, cukrem i margaryną miały być alternatywą dla wyrzucania sporej ilości ciasta. To sprawiało, że bajaderki uważaliśmy za wyrób cukierniczy drugiej kategorii. Nie udało się! M. uwielbia bajaderki, a A. choć może ich nie uwielbia, to ma do nich duży szacunek.
Bajaderki, które pokazujemy dzisiaj zostały stworzone od początku do końca po to, żeby być bajaderkami - nie są żadnym produktem ubocznym. Upiekliśmy intensywnie czekoladowy biszkopt (a nie kruche ciasto), dodaliśmy do niego konfiturę z cytryny i kiwi (pomarańczowa też będzie świetna), odrobinę likieru cytrynowego i masło. Każdą kulkę obtoczyliśmy w wiórkach kokosowych.


Czas przygotowania: 2 godziny


Składniki:
 1 szklanka przesianej mąki
1/2 szklanki gorącej mocnej kawy
1/3 szklanki kakao
szczypta soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 szklanka cukru
1 jajko
1/4 szklanki oleju
1 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1/2 szklanki wody 
75 g masła
3 łyżki konfitury
1/2 szklanki wiórków kokosowych

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy masłem. W misce mieszamy dokładnie kakao i kawę. Do drugiej miski wsypujemy sól, sodę, proszek do pieczenia, mąkę i cukier. Dokładnie mieszamy. Dodajemy jajka, olej, ekstrakt waniliowy i wodę. Miksujemy na średnich obrotach około 2 minut. Nie przerywając miksowania dodajemy kakao z kawą i miksujemy do połączenia składników. Gotową masę wlewamy do tortownicy, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 50 minut, do tzw. suchego patyczka. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika, zostawiamy w tortownicy na 20 minut. Otwieramy tortownicę i pozostawiamy do całkowitego ostudzenia. Zimny biszkopt kruszymy w palcach, aż zacznie przypominać piasek. W garnuszku zagotowujemy masło. Gorące masło wlewamy do pokruszonego biszkoptu, dodajemy konfiturę i ostrożnie mieszamy najpierw łyżką, a potem ręką - do powstania jednolitej masy. Na płaski talerz wysypujemy wiórki kokosowe. Z powstałej masy formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach. Powtarzamy do wyczerpania składników.

środa, 21 listopada 2012

Tort marchwiowy

Proste rozwiązania są najlepsze. Właśnie takim prostym rozwiązaniem urodzinowego dylematu tortowego był ten tort. Proste i pyszne ciasto marchwiowe przełożone kremem z serka Philadephia, udekorowane wiórkami kokosowymi. Nie dość, że szybki w przygotowaniu (i dekorowaniu), to jest imprezowym pewniakiem - bo wszyscy lubią ciasto marchwiowe. Nie dodawaliśmy do niego rodzynek i orzechów, bo wiedzieliśmy, że te składniki bywają problematyczne. Jeśli macie problem z wyborem bezpretensjonalnego tortu, zróbcie tort marchwiowy.



Czas przygotowania: 45 minut
Czas pieczenia: 40-50 minut

Składniki:
Ciasto
1/2 szklanki oleju
4 jaja
2 szklanki drobno utartej marchewki
2 szklanki mąki
1 1/2 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki sody
szczypta soli

Krem
1 opakowanie serka Philadephia
100 g masła w temperaturze pokojowej
4 czubate łyżki cukru pudru
1/2 szklanki wiórków kokosowych


Marchew obieramy i ścieramy na tarce z małymi oczkami.
Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Tortownicę o średnicy 26 cm wykładamy papierem do pieczenia, dno i boki smarujemy masłem, a następnie oprószamy mąką. Nadmiar mąki wysypujemy.
Jaja ucieramy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy stopniowo mąkę i olej, na końcu marchew, proszek do pieczenia, sodę i cynamon. Pieczemy ok. 40 minut. Sprawdzamy patyczkiem, czy ciasto jest upieczone - jeśli nie, dopiekamy kolejne 10 minut i sprawdzamy ponownie. Wyjmujemy ciasto i studzimy.
Ostudzone ciasto przekrawamy na pół (najlepiej długim nożem z piłką). Masło ucieramy z cukrem i serkiem Philadephia na puszystą masę. Połową masy przekładamy tort, a drugą połową smarujemy równomiernie wierzch i boki. Posypujemy wiórkami kokosowymi. Przechowujemy w lodówce.