Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 lipca 2018

Jagody z boczkiem, czyli nasz nowy sposób na letnią sałatkę

Myślisz, że to kolejna nudna sałatka? Myślisz, że boczek z jagodami to jakaś pomyłka? Spróbuj!


Widok świeżych jagód przywołuje słodkie wspomnienia - letnich placków brudzących paluchy, makaronu ze śmietaną, który miał najpiękniejszy kolor dzięki jagodom. Jagody to też zupa owocowa, która spektakularnie plami ubrania właśnie po to, by pamiętać o niej w długie zimowe wieczory. Zupa, makaron, placek, pierogi - jagody kojarzą się wyłącznie ze słodkimi daniami. Skąd więc boczek?

Boczek to nasza mała słabość. Szczególnym afektem darzymy taki cienki, chrupiący boczek z miękkim środkiem (brzmi zupełnie jak dobra beza, prawda?) Jakieś 6 lat temu, kiedy mieszkaliśmy w USA, zapanowała tam nieuleczalna zupełnie empidemia klonowej boczkomanii. Gdzie się człowiek nie odwrócił tam widział boczek z syropem klonowym - w śniadaniu z jajkami, na lunchu w kanapce, w cukierni na cupcakes i w lodach. U nas na blogu boczek wylądował w ciateczkach. Skoro boczek tak cudowne smakuje z syropem klonowym (i miodem też) to pewnie dobrze smakuje z jagodami, pomyśleliśmy. Ponieważ działamy dość spontanicznie, szybciutko podsmażyliśmy boczek i spróbowaliśmy go ze świeżymi jagodami. Cudowność - jest troszeczkę słono, ale za chwile kwaśne zwykle jagody pękają i oblewają boczek swoim słodkim sokiem. Tak, proszę Państwa, działają przeciwieństwa smakowe. Coś, co wydaje nam się nieco kwaskowate dzięki ciupińce słonego nagle staje się słodyczą. Takie łączenie smaków podpatrzyliśmy w restauracji Water&Wine u szefa Marka Flisińskiego. Karmel z miso? Oczywiście. Lody z kwiatem soli? Naturalnie! Dzięki takim niezwykłym doświadczeniom smakowanym wiedzieliśmy, że jagody i boczek muszą się udać.  Tyle, że kto będzie jadł sam boczek z jagodami? 

Okazuje się, że skoro pomidory są stworzone wprost do łączenia ich na podniebiu z malinami (i kozim serem jak tutaj) czy czereśniami (jak tutaj) to i jagody są dla nich dobrym kompanem. Dla urozmaicenia dodaliśmy awokado i podaliśmy sałatkę w liściach sałaty. To nasz ukłon w stronę akcji No Waste (i jeszcze większy ukłon w stronę jedzenia palcami, które uwielbiamy). Uwierzcie, nikt do tej pory nie jadł czegoś takiego. Jagód w sałatce. Zachwytom nie ma końca - spróbujcie na gościach. 

P.S. W trakcie pisania tego przepisu wpadło mi do głowy, by następnym razem zrobić jagodowy sos do sałatek. Albo grillowanego mięsa...

Co zrobić żeby sałata była soczyście zielona i chrupiąca? 
Trzeba ją umyć w zimnej wodzie (wkładając liście), a następnie na 5 minut włożyć do miski wypełnionej kostkami lodu i lodowatą wodą. 


Czas przygotowania: 20 minut
Składniki na 4 porcje:

4 małe liście sałaty rzymskiej
100 g boczku wędzonego
1 małe dojrzałe awokado
8 pomarańczowych pomidorków
4 czerwone pomidorki
1/2 szklanki jagód

sos:
4 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżeczka miodu
1/2 łyżeczki musztardy

1. Sałatę myjemy w zimnej wodzie i na 5 minut wkładamy do miski z zimną wodą z lodem. W międzyczasie przygotowujemy boczek. 

2. Boczek kroimy w cienkie paseczki i na wolnym ogniu smażymy, aż stanie się chrupki - około 4 minut.

3. Sałatę wyciągamy z miski i osuszamy. 

4. Pomidorki kroimy w kosteczkę, podobnie awokado. 

5. Jagody myjemy i suszymy. 

6. Składniki sosu (oprócz oleju) wlewamy do miseczki. Ciągle mieszając wolno dolewamy olej, aż powstanie gęsty sos. 

7. Na liściach sałaty układamy boczek, awokado, pomidorki i jagody. Skrapiamy sosem. 

czwartek, 31 maja 2018

Naleśnikowy makaron z pesto i mozzarellą - lunchbox w 30 minut

Lunchbox i śniadaniówka to temat rzeka. Nie dość, że samo pudełko musi być ładne to jeszcze jego zawartość powinna wywołać nagłą chęć zjedzenia wszystkiego. Co można tam wrzucić poza starą dobrą kanapką?


Od pewnego czasu zauważyliśmy powtarzające się reklamacje zawartości śniadaniówki - kanapka miała nie taką bułkę jak trzeba, masło było nierówno rozsmarowane, wędlina zupełnie obrzydliwa, a warzywa to oczywiście zupełna pomyłka. Kiedy po raz kolejny obserwowałam kanapkę, która cały dzień przeleżała w plecaku zrobiło mi się naprawdę źle. Nie tylko dlatego, że moje prywatne no waste właśnie stało się prawdziwym waste. Zrozumiałam, że robię nudne jedzenie. Wzięłam kartkę, długopis (bo te analogowe zabawki ciągle lepiej na mnie działają niż notatnik w telefonie) i spisałam wszystko, co lubią nasze dzieci.

Lista produktów i ulubionych składników była o tyle zawiła, że każde z naszych dzieci lubi troszeczkę co innego: córka zajada się ogórkami ale tylko kiszonymi; syn nie znosi kiszonych, ale konserwowe i świeże je kilogramami. Dlatego lawirując między ogórkami w różnych formach trafiłam na pomidory. Pomidory pasują wszystkim. Lubią się też z mozzarellą i naturalnym domowym pesto z bazylii. W wersji 5-minutowej zrobiłabym je z makaronem. Wiedziałam, że makaron też stanie się waste. Dlatego usmażyliśmy dwa naleśniki i zrobiliśmy z nich naleśnikowy makaron. Wyszedł cudownie wiosenny lunchbox. Łączy smaki tego, co właśnie dojrzewa w ogrodzie Water & Wine w którym ostatnio byłam (możecie o nim przeczytać tutaj). Jest też zupełnie dobry dla dorosłych, którzy mogą w pracy wyciągnąć kolorowe pudełko i chociaż raz zjeść zbilansowany posiłek.



Czas przygotowania: 30 minut

Składniki na 1 pudełko:
8 pomidorków koktajlowych
1/2 kulki mozzarelli lub 6 małych kulek

pesto:
1 ząbek czosnku
5 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka płatków migdałowych
szczypta soli
garść liści bazylii

naleśniki: 
1 jajko
1/2 szklanki mąki
szczypta soli
1/2 szklanki mleka
1/4 szklanki wody gazowanej 

niedziela, 31 lipca 2016

Tarta tatin inaczej

Tarta tatin to taki cudowny klasyk. Ciasto na opak w którym zwykle słodkie nadzienie znajduje się na spodzie blaszki. W naszej tarcie też wszystko jest na opak - nawet to, że wcale nie jest słodka. 


W tym roku pomidory koktajlowe na krzakach rodziców obrodziły, nie ma co. Są piękne, słodkie i pachną słońcem. Nawet te straganowe prosto z polskich krzaczków są cudownie aromatyczne i słodkie. Dlatego nie mogliśmy się powstrzymać i kupiliśmy ich trochę. Dorzuciliśmy winogrona i już wszystko wskazywało na to, że tarta będzie słodka. Wtem! Wpadł nam w ręce ser gruyere i wszystko potoczyło się zupełnie inaczej niż planowaliśmy. 

Tarta tatin z pomidorami jest najprostszą tartą. Naprawdę niewiele z nią pracy. Smakuje dobrze na ciepło i na zimno, więc to podwójny plus. Warto serwować ją ze świeżą bazylią albo miętą. 


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 35 minut

Składniki:
130 g winogron bezpestkowych
370 g pomidorków koktajlowych 
1 dymka
1/2 łyżeczki chilli
1/2 łyżeczki pieprzu cytrynowego
2 łyżki oliwy z oliwek
50 g tartego sera gruyere (lub mozzarelli)
50 g tartej mozzarelli 
1 opakowanie ciasta francuskiego
garść liści bazylii lub mięty


1. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni Celsjusza. 

2. Winogrona i pomidorki myjemy i osuszamy. 

3. Dymkę drobno siekamy. 

4. Na patelnię wrzucamy pomidorki, winogrona, dymkę, chilli, pieprz cytrynowy, oliwę z oliwek. Smażymy na dużym ogniu przez minutę. 

5. Okrągłą blaszkę o średnicy ok. 25 cm wyściełamy papierem do pieczenia. 

6. Na dno blaszki wysypujemy zawartość patelni (tj. pomidory z winogronami i przyprawami).

7. Pomidory posypujemy serami. 

8. Ciasto francuskie układamy na pomidorach i przycinamy nożykiem tak, by idealnie wypełniło blaszkę. 

9. Tartę wstawiamy do piekarnika i pieczemy do zezłocenia ciasta fracuskiego.

10. Gotową tartę wyciągamy z pieca. Studzimy w blaszce. Delikatnie wyciągamy. Jak? Brzegi ciasta delikatnie uwalniamy nożykiem. Na blaszkę kładziemy talerz do góry nogami. Sprawnym ruchem przekręcamy blaszkę i talerz do góry nogami. Tarta jest na talerzu. Zdejmujemy z niej papier i posypujemy bazylią. 

Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy zdrowo.

środa, 2 września 2015

Tarta z serem gruyere i pomidorami - piękna i szybka

Bardzo lubimy tarty i nie znamy nikogo, kto ich nie lubi. Tarty zawsze się udają, świetnie wyglądają, są szybkie i mają jedną wielką zaletę: są podzielne. Dziś są kolacją, a jutro lądują w pudełku na lunch. 

Dzisiejsza tarta to wspaniała przekąska do wina albo lekka kolacja. Pomidory, ser gruyere, opcjonalnie odrobina boczku i świeży tymianek. Pięć minut przygotowań i 20 minut w piekarniku. Pomidory w naszym domu są na liście produktów zakazanych ze względu na alergię naszej córki. Dlatego z taką radością przygotowujemy szybkie pomidorowe dania, którymi raczymy się we własnym towarzystwie. Wiemy, że dziecko z alergią powinno wiedzieć, że czegoś mu nie wolno. Ale nie wyobrażam sobie jak można przejść obojętnie obok tak pięknej tarty. A tarta jest piękna przede wszystkim ze względu na kolor pomidorów i te ładnie nacięte brzegi. Nacinanie ciasta zajmuje dosłownie chwilę, a dzięki temu tarta wygląda po prostu pięknie.

W tarcie nie ma dodatku soli - wystarczy tej, która zawarta jest w boczku i serze.



Czas przygotowania: 5 minut
Czas pieczenia: 20 minut

Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
2 pomidory średniej wielkości
100 g tartego sera gruyere
2 plastry wędzonego boczku
2 gałązki tymianku
1 łyżeczka oleju
1 jajko
1 łyżka wody


1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza.
2. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Układamy na nim ciasto. Boki ciasta nacinamy w 5 miejscach. 
3. Pomidory myjemy i kroimy w plasterki.
4. Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy boczek. Smażymy, aż stanie się chrupiący. Gotowy boczek łamiemy na kawałeczki.
5. Na środku ciasta francuskiego (tak na ok. 60% jego powierzchni) układamy ser, posypujemy boczkiem. Układamy pomidorki, oprószamy tymiankiem.
6. W kubeczku rozkłócamy jajko z wodą. 
7. Boki ciasta francuskiego zawijamy do środka tak, żeby było widać pomidory. Ciasto smarujemy jajkiem.
8. Gotową tartę wstawiamy do pieca i pieczemy do zezłocenia (ok. 20 minut).

Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli

wtorek, 26 maja 2015

Pico de gallo - warzywa do mięs z grilla

Pico de gallo to klasyczna meksykańska salsa, które nazwa oznacza "dziób koguta". Pico de gallo jest świetnym dodatkiem do mięs z grilla dzięki świeżym pomidorom i kolendrze. Miłośnicy ostrych smaków mogą dodać do niej papryczek japaleño pamiętając, że to właśnie pestki są najbardziej pikantną ich częścią (czytaj: jeśli lubisz bardzo ostre potrawy, śmiało dodaj do salsy papryczek i pestek, ale jeśli wolisz łagodne smaki zostaw same papryczki, a pestki wyrzuć). 
Do salsy nie trzeba dodawać soli. Marynowane papryczki i sok z limonki wystarczą, żeby nadać pomidorom zupełnie nowego smaku. Jeśli zostanie Wam trochę salsy, podajcie ją z jajkami sadzonymi na śniadanie. Jest rewelacyjna!
Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy Zdrowo. Mniej Soli


Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
4 dojrzałe pomidory 
1 mała biała cebula
2 papryczki jalapeño
1 łyżeczka soku z limonki
garść kolendry

1. Pomidory przekrawamy na pół, wyciągamy gniazda nasienne. Miąższ siekamy w drobną kostkę ( 5mm x 5 mm). 
2. Cebulę obieramy i drobno siekamy. 
3. Papryczki siekamy drobno.
4. Kolendrę siekamy.
5. Wyciskamy sok z limonki.
6. W miseczce mieszamy wszystkie składniki dodając papryczek wedle uznania. 
7. Miseczkę wstawiamy na godzinę do lodówki. 


czwartek, 30 kwietnia 2015

Święto Flagi... na talerzu

Niedługo Święto Flagi - i z tej okazji postanowiliśmy sfotografować polską flagę. Chcieliśmy pokazać to, co wydaje nam się na wskroś polskie, nasze, ukochane. Są tu pomidory z cebulką i makaron ze śmietaną i truskawkami, są buraczki i rzodkiewki. Polska na talerzu. 






środa, 15 kwietnia 2015

Ciecierzyca w pomidorach z chorizo

Ciecierzyca, chorizo i kolendra to trzy składniki, które uwielbiam. Kojarzą mi się z Erazmusem w Katalonii, kiedy żałując pieniędzy na jedzenie, odżywiałam się głównie strączkami w sosie pomidorowym. Pomidory były tam tanie jak barszcz, chorizo do najdroższych też nie należało, więc można było spokojnie objadać się pomidorówką z ciecierzycą/soczewicą/fasolą na zmianę w wersji wege lub mięsnej. 
Ciecierzyca jest niesamowita - ma mnóstwo białka, więc po posiłku od razu czujesz się syty. Do tego, reguluje poziom cukru we krwi - żegnajcie napady wilczego głodu. A co najważniejsze dla pań, ciecierzyca wzmaga produkcję kolagenu! 
Poza tym, że taka zdrowa, ciecierzyca jest po prostu pyszna. Uwielbiamy ją w wege-pitach z hummusem, uprażoną w formie przekąski, jako dodatek do zup i sałatek. A w towarzystwie pomidorów i chorizo stanowi świetne danie na zabiegane dni, kiedy masz 30 minut i potrzebujesz zjeść coś naprawdę pysznego!


Czas przygotowania: 30 minut
Liczba porcji:

Składniki:
300 g chorizo 
1 łyżka oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
1 cebula
1 łyżeczka kuminu
1 kg pomidorów lub 400 g pomidorów w puszce
1 cytryna
1 puszka ciecierzycy
garść kolendry

1. Z chorizo zdejmujemy osłonkę i kroimy kiełbasę w plastry grubości 0,5 cm.
2. Czosnek siekamy, cebulę drobno kroimy.
3. Pomidory surowe wrzucamy do garnka z wrzątkiem na 2 minuty, ściągamy skórkę i kroimy w kostkę. Pomidory w puszce otwieramy.
4. Na ogniu rozgrzewamy łyżkę oliwy z oliwek, dodajemy posiekany czosnek, smażymy 30 sekund.
5. Dodajemy cebulę i smażymy 3 minuty mieszając.
6. Dodajemy chorizo i smażymy 1 minutę. Dodajemy kumin.
7. Dodajemy pomidory, sok z 1 cytryny, odcedzoną ciecierzycę. Gotujemy na małym ogniu przez 10 minut.
8. Podajemy ze świeżo posiekaną kolendrą.



czwartek, 2 października 2014

Tapas z marmoladą pomidorową, bacalao i kaparami

Tapas to małe przekąski do wina. Ich nazwa pochodzi od hiszpańskiego słowa "tapar", które znaczy przykrywać. Przykrywano bowiem nimi butelkę wina i kieliszki po to, żeby do środka nie wpadł żaden nieproszony skrzydlaty gość. Zwykle przygotowujemy w domu absolutnie tradycyjne tapas - bagietka, chorizo, manchego, melon i jamon serrano, patatas bravas z ostrym sosem, tortillę smażoną na oliwie z oliwek, przygotowaną z surowych ziemniaków. Gdy chodzi o kuchnię Półwyspu Iberyjskiego nie chodzimy na skróty.


Specjalnie piszemy "Półwyspu Iberyjskiego", bo poznaliśmy ten kraj i zrozumieliśmy, jak bardzo jest różnorodny. Haizea, nasza baskijska koleżanka, śmiertelnie obrażała się, kiedy ktoś próbował ją i jej tradycje zaszufladkować jako hiszpańskie. Podobnie zresztą, nasza katalońska przyjaciółka Carme. Zawsze podkreślała, że Katalonia jest absolutnie niezależną krainą. Pewnie dlatego dziewczyny bardzo się lubiły i na tapas nigdy nie mówiły "tapas", a "pintxos" lub "pinchos". Te tradycyjne podobno zawsze są serwowane z wykałaczką, ale Haizea twierdziła, że to jakieś iberyjskie uproszenia.
Bez uproszczeń chcemy Was namówić na coś nietypowego, łamiącego konwenanse łączenia smaków. Nasze tapas inspirowane są Barceloną i katalońską odwagą w łączeniu słodkiego ze słonym. Chcieliśmy uzyskać efekt tapas, które dają złudzenie pełnego posiłku - dzięki którym można poczuć coś deserowo-biszkoptowego, coś bajecznie słodkiego z ostro-kwaśnym "twistem" i coś wyraziście słonego. I jeszcze jędrny lekko kwaśny, trochę ostry kapar, jak wisienka na torcie. Po chwili zostaje po nim tylko szypułka.


Marmolada pomidorowa

To jest chyba najlepsza pomidorowa rzecz, jaką zrobiliśmy. Dużo pomidorów, dużo cukru, cynamon, skórka cytrynowa, sok z cytryny i słodka papryka. Świetnie smakuje sama (uwierzcie, że jest jak wspaniałe słodycze), ale jeszcze lepiej sprawdza się w kanapkach z jamón serrano, chorizo czy serem kozim. Generalnie, dobieramy jej towarzystwo raczej słone i wytrawne - dla kontrastu. Chociaż z dobrym półtłustym twarogiem jest również nieziemsko dobra i z powodzeniem zastępuje miód. Przygotowaliśmy ją, żeby użyć jej do tapas z bacalao i kaparami, ale szybko zorientowaliśmy się, że znajdzie w naszej kuchni jeszcze setki innych zastosowań.
Taką marmoladę warto włożyć do małych słoiczków, np. po koncentracie pomidorowym, i wręczyć jako jadalny prezent. Może być zaskakującym podarkiem, a zrobić go nietrudno.



Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki:
450 g pomidorów 
200 g cukru
skórka z 1 cytryny
sok z 1 cytryny
1 laska cynamonu
1 łyżka papryki słodkiej (np. z Murcii)

Pomidory myjemy, wkładamy do wrzącej wody tak, by je przykryła. Po minucie wyciągamy i zdejmujemy skórkę. Kroimy w kostkę, wkładamy do garnka razem ze skórką z cytryny, sokiem z cytryny i laską cynamonu. Posypujemy cukrem i odstawiamy na pół godziny. Po tym czasie stawiamy garnek na wolnym ogniu i gotujemy przez 15 minut, aż sok znacznie się zredukuje. Po kwadransie chwytamy za drewnianą łyżkę z długą rączką i przez kolejne 10 minut ciągle mieszamy gotujące się pomidory. Marmolada powinna być gęsta. Zdejmujemy ją z ognia, wyciągamy laskę cynamonu i skórkę z cytryny, które wyrzucamy.  Do marmolady dodajemy paprykę. Dokładnie mieszamy. Możemy ją włożyć do słoików i je pasteryzować albo przechowywać w lodówce.


wtorek, 29 lipca 2014

Caprese z nektarynkami

Bazylia to takie piękne zioło. Kojarzy nam się z kuchnią włoską, więc jeśli tylko nam nie zwiędnie pakujemy ją do makaronów, pizzy i pomidorów. Zwykle na wytrawnie. Dzisiaj do klasycznego trio caprese - pomidorów, mozzarelli i bazylii - dodaliśmy nektarynkę.
Nektarynka to niedoceniana kuzynka moreli, którą chętnie dodajemy do deserów, ale rzadko pasuje nam do mięs czy tart. Czas to zmienić! Nektarynka doskonale wydobywa słodycz pomidorów i świeżość sera i bazylii. Teraz nie wyobrażamy sobie letniej caprese bez nektarynek. Jest radośnie i beztrosko, czyli tak jak powinno być w gorące dni.
Podane składniki wystarczą na 2-4 porcje.


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
1 1/2 nektarynki
200 g pomidorków koktajlowych (w różnych kolorach)
1 pomidor malinowy
3 łyżki posiekanych liści bazylii
1 kula mozzarelli
1 ząbek czosnku
1 łyżka miodu
3 łyżki octu winnego
5 łyżek oliwy z oliwek
1/4 łyżeczki soli

Czosnek przeciskamy przez praskę lub drobno siekamy. W miseczce lub misie blendera energicznie mieszamy czosnek, miód, ocet, oliwę i sól. Pomidory i nektarynki dokładnie myjemy. Pomidorki przekrawamy na pół, a pomidora malinowego kroimy w kostkę. Nektarynki kroimy w ósemki. Ser szarpiemy na mniejsze kawałki. W misce dokładnie mieszamy wszystkie składniki z sosem. Podajemy schłodzoną. 

sobota, 12 lipca 2014

Sałatka z pomidorków, arbuza i czereśni

Czym pachnie lato? U moich rodziców pachnie pomidorami, u babci pachniało czereśniami, a u Adama zazwyczaj pachnie arbuzem. Właśnie arbuz to magiczny składnik tej urokliwej sałatki. Nie dajcie się zwieść - to nie jest sałatka owocowa, ale wytrawna sałatka z owocami w niecodziennej roli. I w towarzystwie czosnku! Arbuz świetnie podkreśla naturalną słodycz i świeżość pomidorów. Czereśnie ze swoim sokiem panoszą się nie tylko na talerzu, ale podniebieniu. Wszystko tutaj żyje! Sałatka świetnie smakuje z posiekanymi liśćmi mięty, ale nie załapały się już na nasze zdjęcie... 


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki na 2 porcje:
200 g pomidorków koktajlowych (najlepiej żółtych i czerwonych)
200 g arbuza
10 czereśni
1 łyżeczka posiekanej drobno cebuli
1 łyżeczka drobno posiekanego czosnku
1 łyżka miodu
3 łyżki czerwonego octu winnego
6 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka posiekanych liści mięty (opcjonalnie)

Zaczynamy od sosu vinagrette. Mieszamy w misce lub blendujemy w małej misie blendera cebulę, czosnek, miód, ocet winny i oliwę. Sos ma być gęsty. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Pomidorki myjemy, osuszamy i przekrawamy na pół. Arbuza myjemy, pozbywamy się skórki i pestek, kroimy w niewielką kostkę. Czereśnie myjemy, przekrawamy na pół i usuwamy pestki. Wszystkie owoce mieszamy z sosem. Gotową sałatkę można posypać świeżą miętą. 


piątek, 13 czerwca 2014

Brazylijski gulasz rybny

Z jakimi smakami kojarzy Wam się Brazylia? Z churrasco, czyli grillowanymi mięsami? Z kawą? Może ze zdrowymi jagodami acai? Przyznamy się z pewną dozą wstydu, że sami mieliśmy niewiele skojarzeń z kuchnią tak ogromnego kraju. Kiedy zaczęliśmy czytać o różnych regionach Brazylii okazało się, że jest to kuchnia niezwykle bogata, kolorowa i ...pikantna. Oczywiście, można w niej z łatwością odnaleźć także polski akcent. Rissólis to pierożki z wieprzowym farszem smażone w głębokim tłuszczu, które po wojnie stały się jedną z ulubionych przekąsek mieszkańców tego kraju.

W Kuchennym Atelier Piotr i Paweł gotowaliśmy brazylijski gulasz rybny, który jest niezwykle świeży i aromatyczny. Koniecznie musicie go spróbować, bo zupełnie nie przypomina tradycyjnego gulaszu - ryba gotuje się w mleczku kokosowym z dodatkiem limonki, chili i kolendry. Danie idealne na letnią kolację.




Czas przygotowania: 60 minut
Liczba porcji: 4

Składniki:
200 g ryżu białego
750 g filetu z łososia
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżka papryki słodkiej
2 limonki
3 ząbki czosnku
½ cebuli
1 papryka czerwona
1 papryka zielona
2 pomidory
garść liści kolendry
2 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego
600 ml mleczka kokosowego

Rybę myjemy, suszymy, kroimy w kostkę. Oprószamy solą, pieprzem i słodką papryką. Z limonek wyciskamy sok. Czosnek obieramy i drobno siekamy. Rybę mieszamy z sokiem z limonki i czosnkiem. Wkładamy do miski, przykrywamy folią spożywczą i zostawiamy na blacie na 15 minut. W międzyczasie, obieramy cebulę i kroimy ją w cienkie półplasterki. Paprykę czerwoną i zieloną myjemy i siekamy w cienkie plasterki. Pomidory myjemy i kroimy w cienkie półplasterki. Kolendrę drobno siekamy. Wszystkie warzywa mieszamy w dużej misce.
Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, kładziemy połowę warzyw, oprószamy kolendrą. Na warzywa kładziemy rybę, przykrywamy pozostałymi warzywami. Mleko kokosowe mieszamy z pieprzem kajeńskim i wlewamy na patelnię.
Wszystko przykrywamy i dusimy na małym ogniu przez 15 minut. Po tym czasie, patelnię odkrywamy i dusimy gulasz przez kolejne 25 minut bez przykrycia. W tym samym czasie przygotowujemy ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
Ugotowany ryż rozkładamy na talerzach i podajemy z rybnym gulaszem.

sobota, 7 września 2013

Ketchup domowy

Domowy ketchup to świetne wyzwanie - i prawdziwa gratka dla tych, którzy widzą w gotowaniu coś z alchemii... I lubią się bawić w kuchenne laboratorium. Można opracować swoją tajemną recepturę, dodawać składniki w różnych proporcjach, wymyślać dodatki, które sprawią że na produkt końcowy będziecie patrzeć jak na prawdziwy skarb. Sezon na pomidory jest jeszcze w pełni, więc korzystamy z tego, że można je kupić na targu za mniej niż 2 zł za kilogram - i robimy ketchup. Postanowiliśmy spróbować - i porównać go z naszym "codziennym" sklepowym ketchupem. To porównanie (wiemy, wiemy - po historii z tatarem od Sokołowa - całkowicie nieuprawnione) wypada niestety niezbyt pocieszająco. Powiedzmy powściągliwie, że ketchup domowej roboty jest bardzo konkurencyjny smakowo.
Najważniejsze chyba jest to, co czyni ketchup gęstym - różnica polega na tym, czy gęstym czyni go skrobia lub inny przemysłowy zagęstnik czy też długie gotowanie. Przecier z pomidorów sam gęstnieje jak się go długo pogotuje. A razem z tym gęstnieniem koncentruje się smak - intensywny, pomidorowo-warzywny, ziołowy.
Nasz ketchup jest wariacją na temat kilku różnych przepisów dostępnych w internecie i książkach kucharskich. Zdecydowaliśmy się na wersję bardziej warzywną, w której obok pomidorów jest całkiem sporo cebuli i selera naciowego. Dodaliśmy też kopru włoskiego i kolendry. A dosłodziliśmy ciemnym cukrem, który daje głęboki melasowy posmak. Pewnie da się to zrobić jeszcze lepiej - następnym razem będziemy dalej modyfikować naszą recepturę i sprawdzać różne wersje. Ale uznajemy, że w tym wydaniu możemy Wam go polecić.
Choć już kilka razy przygotowywaliśmy pomidorowe sosy, wywary, nawet niesamowicie gęstą musztardę pomidorową, to zawsze jest dla nas zaskoczeniem, jak wielu pomidorów potrzeba na niewielki słoiczek ich koncentratu... Mamy więc sporą rezerwę do przekazów reklamowych, które nam mówią, że w słoiczku 500 ml jest zamkniętych 10 pomidorów. Zróbcie ketchup, a też nie będzie to na Was robić wrażenia.


Czas przygotowania: łącznie ok. 7 godzin

Składniki:
4 kg pomidorów
2 czerwone cebule
3 łodygi selera naciowego
1 mała czerwona papryka
2 papryczki chilli
kilka gałązek świeżej bazylii (lub 1 łyżka suszonej)
4 łyżki oliwy z oliwek

2 łyżeczki ziaren kolendry
1 łyżeczka imbiru
1 łyżeczka kopru włoskiego
15 ziaren pieprzu
5 ziaren ziela angielskiego
5 liści laurowych
3 goździki
1 łyżka soli

5 łyżek cukru brązowego muscovado
1/4 szklanki czerwonego octu winnego

sól, pieprz i chilli do smaku



Pomidory myjemy i sparzamy zanurzając we wrzątku (wcześniej warto im naciąć skórkę robiąc "krzyżyk" na spodniej stronie). Obieramy pomidory ze skórki (po sparzeniu skórka łatwiej schodzi) i kroimy na ósemki. Wrzucamy do garnka i zaczynamy gotować. Do pomidorów dorzucamy pieprz, ziele angielskie, goździki i liście laurowe.
W międzyczasie siekamy cebulę, seler naciowy, papryki i czosnek. W drugim garnku lub na patelni rozgrzewamy oliwę i podsmażamy na niej przez ok. 4-5 minut pokrojone składniki. Na koniec przez 30 sekund podsmażamy również przyprawy: zmiażdżone w moździerzu ziarna kolendry i kopru włoskiego, bazylię i imbir. Zdejmujemy z ognia i dodajemy do gotujących się pomidorów.
Składniki rozgotowujemy na wolnym ogniu bez przykrycia przez ok. 2 godziny, mieszając od czasu do czasu. Wyłączamy gaz i po chwili - gdy rozgotowana ziołowo-warzywna masa trochę ostygnie, przecieramy ją przez sitko o niewielkich oczkach. Powinny na nim zostać wszystkie pomidorowe pestki, pieprz, ziele angielskie, itd. Przetarta masa będzie jeszcze zbyt rzadka, więc trzeba redukować ją jeszcze na wolnym ogniu - u nas przez kolejne 3 godziny (oczywiście, można to robić następnego dnia, można "na raty"). Do przetartej już masy dodajemy cukier, sól i ocet winny. Gdy ketchup będzie już coraz gęstszy (trzeba go mieszać w miarę często żeby nie przywierał do garnka), warto skorygować jego smak wedle własnych preferencji - do smaku należy doprawić go solą, pieprzem lub chilli (niewielka ilość przyda się nawet jeśli chcemy otrzymać ketchup łagodny). Można też dolać trochę octu - wszystko zależy od indywidualnych preferencji i użytych składników.
Butelki albo słoiki na ketchup oraz zakrętki warto wcześniej dokładnie wyparzyć - my gotujemy je przez 2-3 minuty we wrzątku. Do wyparzonych szklanych naczyń nalewamy ketchup. Jeśli korzystamy z lejka, też należy go wyparzyć. Dobrze zakonserwowany powinien wytrzymać nawet do następnego sezonu.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Spaghetti al pomodoro fresco

Co by tu zjeść w taki upał? Jeśli w ogóle jeść, to chyba dopiero późnym popołudniem. Albo w klimatyzowanym pomieszczeniu... Proponujemy coś prostego i absolutnie bezmięsnego. Makaron z sosem ze świeżych pomidorów. Chcecie przekonać jak świeżych? Pokazujemy je na drugim zdjęciu, tuż przed wrzuceniem na patelnię wisiały jeszcze na krzaku w ogrodzie rodziców M. Właśnie dojrzewają tam masowo piękne pomidory - żółte, pomarańczowe i czerwone. Niektóre są tak nabrzmiałe, że zaczynają pękać na krzakach. Ich smak jest intensywny i uzależniający. Wyobraźcie sobie jak pachną tuż po zdjęciu z krzaka, zwłaszcza w tym miejscu, w którym wyrastają z gałązki...
Teraz możecie sobie wyobrazić jak smakuje makaron z sosem z najświeższych pomidorów pod słońcem. Wystarczy odrobina szalotki, czosnku, oliwy z oliwek, oregano i parmezanu - i możecie poczuć się jak we Włoszech.
My poczuliśmy się zainspirowani krótkim filmikiem z YouTube'owego kanału Jamiego Olivera, w którym charyzmatyczny Włoch Gennaro Contaldo pokazuje jak zrobić Chilli-Tomato Taglierini. Zerknijcie sami i przekonajcie się, jakie to proste.
Jeśli macie dostęp do świeżych pomidorów (nie muszą być z własnego ogrodu; może znajdziecie właściwe na targu), koniecznie zróbcie ten makaron. A potem domowy ketchup - my już wkrótce uruchamiamy domową manufakturę.


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
200 g spaghetti 
1 kg świeżych pomidorów
4 łyżki oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
1/2 szalotki
sól
pieprz
świeże oregano
parmezan


Pomidory myjemy, nacinamy je na krzyż od spodu. Zagotowujemy garnek wody, wyłączamy. Wkładamy do wrzątku pomidory, czekamy 1-2 minuty, wyciągamy pomidory z wody i ostrożnie zdejmujemy skórkę. Kroimy w dużą kostkę (wycinając łykowaty środek). Cebulkę i czosnek drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy posiekaną cebulę, nieco później czosnek i szklimy na wolnym ogniu około 4-5 minut, przy okazji delikatnie soląc. Do miękkiej cebuli dodajemy pokrojone pomidory i dusimy je na średnim ogniu mieszając co jakiś czas, aż sos się zagęści - po jakimś czasie pomidory rozpadną się same, więc nie trzeba ich blendować.
Jeśli macie pomidory z ogrodu albo kupiliście cały kiść pomidorów z gałązką, umyjcie tę gałązkę, potrzyjcie ją trochę pomiędzy dłońmi i dodajcie na minutę do gotującego się sosu (potem można ją wyjąć i wyrzucić, gdy odda swój intensywnie pomidorowy aromat).
Sos doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Gotowy makaron mieszamy z sosem, wykładamy na talerze, posypujemy świeżo posiekanym oregano i parmezanem. 

piątek, 1 marca 2013

Dorsz pieczony w pistacjach

Dzisiaj piątek, a skoro piątek - to na blogu ryba. Dorsza nikomu przedstawiać nie trzeba i zbędnym jest przypominanie, że najlepszy dorsz to ten świeży. Owego dorsza proponujemy podać w pistacjach, które nadadzą mu charakteru. W ogóle, bardzo lubimy łączyć orzechy z rybą - dania wydają się wykwintniejsze i zdecydowanie zyskują na wyglądzie i smaku. Jako dodatek proponujemy pieczone pomidorki z cukinią  z delikatną nutką octu balsamicznego. Nadadzą daniu świeżości - w końcu zwiastują wiosnę na którą naprawdę czekamy... Przygotowanie dania nie zajmie Wam więcej niż pół godziny, więc zostanie jeszcze trochę na oczekiwanie wiosny.


Czas przygotowania: 25 minut 

Składniki:
2 filety z dorsza
4 łyżki oliwy z oliwek
50 g pistacji
1 cukinia
100 g pomidorów
1 łyżka octu balsamicznego
sól
pieprz

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza.
Dorsza myjemy, osuszamy przy pomocy papierowego ręcznika. Pistacje obieramy i drobno siekamy. Cukinię i pomidory dokładnie myjemy. Cukinię kroimy w bardzo cienkie plasterki, a pomidorki przekrawamy na 4 części. Dorsza smarujemy od spodu oliwą z oliwek, układamy na blaszce, oprószamy pieprzem, solą i posypujemy posiekanymi pistacjami. Na dno naczynia żaroodpornego wlewamy pozostałą oliwę, układamy plasterki cukinii  i pomidorki. Delikatnie oprószamy solą i pieprzem, skrapiamy octem balsamicznym. Blaszkę z rybą i naczynie żaroodporne wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 15 minut.

środa, 9 stycznia 2013

Sałatka z boczkiem i jajkiem sadzonym

Czy Wy też zrobiliście kulinarne postanowienia noworoczne? A może bardziej dietetyczne? Ten przepis uświadomi Wam, że nie każda sałatka jest dobrą, czyt. mniej kaloryczną, alternatywą dla tradycyjnego kotleta. Ta sałatka jest na pewno dobrą, czytajcie: smaczniejszą, alternatywą dla zwykłego obiadu - jest trochę śniadaniowa (bo jajka i boczek to zdecydowanie poranne połączenie),  a trochę obiadowa (góra warzyw i chrupiące grzanki). Wszystko to gotowe w 20 minut. Podajemy składniki dla 2 osób. 



Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:

2 kromki pieczywa tostowego
1 główka sałaty rzymskiej
2 pomidory
50 g orzechów włoskich
6 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka musztardy
1 łyżeczka miodu
6 plastrów wędzonego boczku
2 jajka
sól
pieprz

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 230 stopni Celsjusza. 
W trakcie, gdy nagrzewa się piekarnik przygotowujemy sałatkę. Pieczywo tostowe kroimy w kostkę o boku 1 cm. Wrzucamy na rozgrzaną, suchą patelnię i złocimy przewracając co chwilę – około 2 minut. Zdejmujemy z patelni. Na rozgrzaną patelnię wrzucamy orzechy włoskie i prażymy je cały czas mieszając, aż zaczną intensywnie pachnieć – około 1 minuty. Zdejmujemy orzechy z patelni. Sałatę i pomidory myjemy i osuszamy. Sałatę rwiemy na kawałki, pomidory kroimy na ósemki. Do kubeczka wlewamy 4 łyżki oliwy z oliwek, musztardę, miód i energicznie mieszamy widelcem do powstania gęstego sosu, doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Do dużej miski wsypujemy sałatę, pokrojone pomidory, orzechy włoskie, zrumienione pieczywo i mieszamy.
Na blaszkę wyścieloną papierem do pieczenia lub folią aluminiową kładziemy plasterki boczku i wkładamy do piekarnika na 6 minut, aż boczek się zrumieni. Sałatkę mieszamy z sosem. Na pozostałej oliwie smażymy jajka sadzone. Z piekarnika wyciągamy boczek, kładziemy go na sałatce. Podajemy z jajkiem sadzonym.


środa, 31 października 2012

Pomidory faszerowane ryżem i fetą

[WPIS SPONSOROWANY]


Wiele warzyw da się nafaszerować i wiele z nich całkiem nieźle sprawdza się w roli „koszyka na dodatki”. Pomidory się też sprawdzają, a co więcej, wyglądają naprawdę ładnie. W tym przepisie nie trzeba ich nawet zapiekać, obgotowywać, wykonywać szeregu czynności, by nabrały smaku. Wystarczy je porządnie umyć pod bieżącą wodą, przeciąć, wydrążyć i nafaszerować. My dodaliśmy do nich trójkolorowy ryż (świetnie wygląda), fetę i suszone pomidory. Wybierając pomidory, szukajcie tych o „średniej wielkości”. Dzięki temu pomidory będą ciekawą przekąską. Oczywiście, późnojesienne pomidory nie smakują tak jak te zbierane w pełni lata... Ale nie mogliśmy się powstrzymać.


Czas przygotowania: 30 minut


Składniki:
4 pomidory
1 torebka ryżu TriColo Uncle Ben’s
100 g fety
3 suszone pomidory
1 łyżeczka bazylii

Ryż gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Fetę kruszymy, suszone pomidory kroimy na drobne kawałki. Do wystudzonego ryżu dodajemy fetę, suszone pomidory, bazylię, mieszamy.
Pomidory myjemy, odcinamy kapelusze (mniej więcej w 1/5 wysokości). Za pomocą łyżki wydrążamy ich środki. Napełniamy farszem i serwujemy.

poniedziałek, 29 października 2012

Zupa meksykańska z tortillą

Dzisiaj na naszym stole zupa meksykańska, którą możecie przygotować w pół godziny. Całkiem niezły czas, prawda? Zupa nie jest przesadnie ostra. Dlatego jeśli ktoś z Was lubi dania "z kopem", spokojnie dosypcie chilli. Ta wersja jest zupełnie łagodna i przyjemna. Najlepszą jej częścią są oczywiście chipsy z tortilli - powstrzymajcie się przez zjedzeniem wszystkich, zanim trafią na talerz. Naprawdę powinny znaleźć się w zupie. Z podanych proporcji otrzymacie porcje dla dwóch głodomorów.

Chcemy się teraz oficjalnie czymś pochwalić, bo uważamy to za swój mały sukces. Nawiązaliśmy współpracę z firmą Menu Domowe, która dostarcza swoim Klientom najwyższej jakości składniki do przygotowania dań. Jakich dań? Takich, które wymyślamy my i Maciej Szaciłło. Jest to dla nas niesamowita frajda wiedzieć, że naprawdę są ludzie, którzy gotują według naszych receptur, że im to smakuje, że chcą więcej.
Jeśli mieszkacie w Warszawie, chcecie się przekonać jak to jest móc gotować bez konieczności chodzenia na zakupy, zapraszamy. Dla Czytelników bloga został przygotowany specjalny kod promocyjny - SCX872MD. Wpisując go, otrzymacie rabat na pierwsze zamówienie, a w nim otrzymacie produkty potrzebne do przygotowania właśnie tej zupy.



Czas przygotowania: 30 minut 

Składniki:
2 placki tortilla
1 udko z kurczaka
4 łyżki oliwy z oliwek
1/2 cebuli
1/2 zielonej papryki
1 ząbek czosnku
1/2 papryczki pepperoni
100 ml passaty pomidorowej
200 ml wody
1/2 łyżeczki kuminu
1/2 łyżeczki oregano
sól
pieprz

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni Celsjusza. Tortille kroimy w paski o długości ok. 4 cm i szerokości ok. 1 cm. Do miski wlewamy 1 łyżkę oliwy z oliwek, wrzucamy tortille i przewracamy je tak, by każda złapała trochę tłuszczu. Wrzucamy je na blaszkę i wstawiamy do piekarnika na 6-8 minut (aż nabiorą złocistego koloru). Gotowe paseczki przekładamy na talerz.
Przygotowujemy zupę.
Udko z kurczaka myjemy, zdejmujemy skórę, mięso kroimy w małe kawałki. Paprykę myjemy i kroimy w drobną kostkę. Podobnie papryczkę pepperoni. Cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Czosnek drobno siekamy. W garnku rozgrzewamy oliwę, podsmażamy kurczaka cały czas mieszając, aż się delikatnie zrumieni – ok. 2 minut. Dodajemy paprykę, pepperoni, cebulę, czosnek. Smażymy 5 minut mieszając. Dodajemy kumin, smażymy 30 sekund, wlewamy passatę pomidorową, wodę, wsypujemy oregano. Doprowadzamy zupę do wrzenia i mieszając gotujemy 5 minut. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.  Limonkę przekrawamy na ćwiartki. Do każdej miski wlewamy zupę, posypujemy paseczkami tortilli. Podajemy z ćwiartkami limonki, której sok możemy wcisnąć do talerzy według uznania.