Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 grudnia 2016

Najlepsze czekoladowe ciasto z amaretii

Tylko mały kawałeczek. Jeszcze jeden, ale taki cieniuśki paseczek. Jak to? Nie ma ciasta? 

Ciasto czekoladowe, które przypomina brownie. Zamiast mąki dodaje się do niego pokruszone ciasteczka amaretti, które pachną migdałami i likierem amaretto. Wszystko robi się w blenderze w 5 minut. Brzmi jak bajka. To ciasto jest niesamowite i uzależniające. Naprawdę, zaczynasz od małego kawałka, a potem okazuje się, że wyjadasz okruchy, które przykleiły się do blaszki. Sprawdzasz w szafce czy zostały jakieś ciasteczka i robisz kolejną porcję.


Słyszałam te zarzuty, że tylko idioci przerabiają jedne słodycze na inne. Dla takiego smaku mogę być nazwana jakkolwiek - byleby zgodnie z moją absolutną miłością do czekolady i orzechów wszelakich. Uwielbiam takie transformacje cukiernicze - jest ciastko, a potem sernik, jest ciasto, a potem są lody. Przecież to jest fantastyczne, że tak można i niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie jadł lodów ciasteczkowych albo tych o smaku nutelli. Dlatego przy świętach zamiast stresować się czy makowiec wyjdzie piękny czy raczej wyjdzie z blaszki, czy serniczek opadnie czy się przypali, zróbcie czekoladowe ciasto. To musi się udać!


Czas przygotowania: 5 minut

Składniki:
100 g gorzkiej czekolady
100 g ciasteczek amaretti
4 łyżki cukru
100 g płatków migdałowych
100 g masła
4 jajka
2 łyżki kakao


1. Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni Celsjusza.

2. Blaszkę do tarty lub prostokątną wyściełamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem.

3. W rondelku w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę i masło.

4. W blenderze stojącym miksujemy ciastka, płatki migdałowe i cukier, aż składniki będą sypkie.

5. Do blendera dodajemy rozpuszczoną czekoladę z masłem i jajka. Miksujemy przez 10 sekund.

6. Gotową masę wlewamy do blaszki i pieczemy 20 minut.

7. Studzimy. Przed podaniem oprószamy kakao.


czwartek, 30 czerwca 2016

Gryczany chlebek bananowy

Ciasto z bananami to klasyk. Wilgotny, słodki placek smakuje chyba wszystkim. Dlatego, żeby nie było "tak jak zwykle" zamieniliśmy mąkę pszenną na gryczaną. 

Mąka gryczana jest świetną alternatywą dla osób z nietolerancją glutenu. Jest dobrym źródłem białka, ma sporo żelaza, którego nam zwykle brakuje. Poza tym, świetnie smakuje! Uwielbiamy dodawać ją do placków (bliny to nasza miłość!), ciasteczek i ciast. Nadaje im tego charakterystycznego orzechowego smaku. Uwielbiamy! 

Jeśli ktoś ma obawy co do smaku ciasta, to może 1/2 porcji mąki gryczanej zastąpić mąką orkiszową lub pszenną. Wtedy chlebek będzie delikatniejszy. 

Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy Zdrowo. 



Czas przygotowania: 5 minut
Czas pieczenia: 45-55 minut

Składniki:
3 dojrzałe banany 
1 1/2 szklanki mąki gryczanej
3/4 szklanki brązowego cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka cynamonu
1 łyżka kardamonu
1/2 szklanki jogurtu naturalnego
1/4 szklanki oleju
1 jajko
1/2 szklanki kropelek z gorzkiej czekolady
(lub 1/2 posiekanej gorzkiej czekolady)


1. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

2. Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia.
3. Banany dusimy widelcem na papkę. 

4. Wszystkie sypkie składniki łączymy, dodajemy jajko, oliwę, jogurt, banany. 

5. Mieszamy łyżką do połączenia składników.  Pod koniec dodajemy kropelki czekoladowe i mieszamy. 

6. Gotowe ciasto wlewamy do keksówki. 

7. Wstawiamy do piekarnika na 45-55 minut (po 45 minutach sprawdzamy patyczkiem, czy po wyjęciu z ciasta jest suchy).


wtorek, 10 maja 2016

Deserowy mus z białych szparagów wg. Oliwii Bernady

Szparagi zawsze kojarzyły mi się ze składnikiem dań wytrawnych. Tymczasem, Oliwia Bernady przekonała mnie, że szparagi to świetny dodatek do ... deserów.

Od dawna żadne warsztaty nie sprawiły mi tyle frajdy i nie otworzyły głowy tak mocno jak te prowadzone przez Oliwię Bernady. Przygotowywaliśmy dania z twarożkiem sernikowo-kanapkowym z Wielunia - Mój Ulubiony. Skład twarożku jest bardzo krótki: śmietanka i kultury bakterii mlekowych. Wiecie co to znaczy? Że twaróg jest po prostu prawdziwym, doskonałym serem bez dodatków. Sprawdził się w daniach wytrawnych i deserach. Stał się bazą do naszego ukochanego twarożku z rzodkiewką. Jest idealny do serników. 


Właśnie: twarożek kojarzy nam się z pastą kanapkową albo bazą do sernika. Oliwia Bernady poszła jednak na całość i nauczyła nas jak w inny sposób wykorzystać twarożek. Zmieszany z czerstwym razowcem, koperkiem i pietruszką dobrze sprawdza się jako element panierki do ryby, zmiksowany z sokiem pomarańczowym i whiskey stanowi genialny sos do ryby, a w połączeniu z trybulą daje idealne nadzienie do wytrawnego ciasta. 

Mus z białych szparagów, białej czekolady i twarożku to genialny deser. Jest lekki, delikatnie słodki, zupełnie nieoczywisty i szybki. Można go podać z karmelizowanymi zielonymi szparagami. Jeśli nie macie czasu, możecie je pominąć. Gwarantujemy, że ten deser zaskoczy nawet największych smakoszy i znawców kuchni (nie tylko piekielnej!).

Więcej o przygotowaniu szparagów przeczytasz w tekście - czym różnią się szparagi białe od zielonych? 


Czas przygotowania: 60 minut 
(razem z karmelizowaniem zielonych szparagów)

Składniki:
100 g twarożku " Mój ulubiony"
100 g białej czekolady
100 ml śmietanki 36%
pół pęczka białych szparagów 

karmelizowane zielone szparagi
2 zielone szparagi 
75 g cukru
50 ml wody
szczypta soli

1. Białe szparagi obieramy zaczynając pod główką. Dokładnie je myjemy i kroimy na małe kawałki. 

2. W rondlu zagotowujemy wodę tak, by zmieściły się w niej białe szparagi. Wodę solimy tak by przypominała smakiem wodę morską. Gotujemy szparagi na średnim ogniu do miękkości ok 15 min. 

3. Szparagi odcedzamy, studzimy i blendujemy. Jeśli masa nie jest jedwabiście gładka przecieramy mus przez sitko. 

4. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej umieszczając miseczkę z połamaną czekoladą na garnuszku z gorąca wodą, mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. 

5. Śmietankę ubijamy. Dodajemy twarożek, mus ze szparagów i ostudzoną, rozpuszczoną czekoladę. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy.

6. W rondelku zagotowujemy 50 ml wody, dodajemy cukier i gotujemy do uzyskania konsystencji gęstego syropu - około 2 minuty.

7. Zielone szparagi dokładnie myjemy i za pomocą obieraczki lub ostrego noża kroimy w cienkie wstążki lub plasterki. Każdy plasterek zanurzamy w syropie i gotujemy w nim około 30 sekund. Wyjmujemy i studzimy. 

8. Mus wykładamy na talerze i dekorujemy zielonymi szparagami.


Zdjęcia: Julita Strzałkowska, Wrząca Kuchnia 
Przepis: Oliwia Bernady 

niedziela, 20 marca 2016

Sernik z nutellą i ciastkami oreo

Nutella, ciastka oreo, twaróg. Przepis na błogostan.

Sernik to ciasto na każdą okazję. Pewnie niektórzy stwierdzą, że sernik to przecież nie ciasto tylko upieczony i posłodzony twaróg. Dla nas sernik to kategoria ciast premium. Po pierwsze, wielką sztuką jest upieczenie sernika, który będzie lekki jak chmurka i kremowy. Po drugie, lekki sernik, który nie opada to jakiś cukierniczy święty graal. Być może dlatego z taką wielką radością piekę kremowe serniki nowojorskie czy serniki chałwowe z białą czekoladą. Lubię też wybitnie gładki i lekki sernik mamy Muminka, który ma dodatek mascarpone i mleka skondensowanego. Na Boże Narodzenie kręcimy twaróg na sernik pomarańczowo-cynamonowy, a na co dzień lubimy obłędnie czekoladowy i super prosty sernik czekoladowy z granatem

Tym razem jednak połączyliśmy dwa grzesznie czekoladowe składniki - ciasteczka oreo i nutellę. Dodane do sernika dają coś, co smakuje jak gęsty i gładki krem czekoladowy, który wolniutko rozpuszcza się na języku i przez dłuższy czas nie daje o sobie zapomnieć. Sernik robi się w zasadzie sam i nie opada! Można go ozdobić połówkami orzechów laskowych, posiekanymi orzeszkami lub krokantem (czyli uprażonymi i drobno posiekanymi fistaszkami). 


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 50 minut

Składniki:
140 g ciastek oreo
70 g masła
800 g sera twarogowego lub twarogu tłustego trzykrotnie mielonego
100 ml śmietanki 30%
3 jaja
600 g nutelli (duży słoik)



1. Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, a boki dokładnie smarujemy masłem. Pozostałe masło rozpuszczamy.

2. W stojącym blenderze miksujemy pokruszone ciastka oreo na pył. Dodajemy rozpuszczone masło i chwilę blendujemy do wymieszania składników. 

3. Ciasteczkami wykładamy dno tortownicy dociskając.

Przygotowujemy masę czekoladową

4. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 stopni Celsjusza. Na dolną półkę piekarnika wstawiamy żaroodporne naczynie wypełnione wrzątkiem. 

5.  Do dużej miski przekładamy twaróg, dodajemy śmietankę, jajka i nutellę. Miksujemy do połączenia składników - ok. 1 minutę. 

6. Masę serową wlewamy do tortownicy. Wstawiamy do piekarnika - uwaga na parę wodną przy otwieraniu drzwiczek!

7. Sernik pieczemy ok. 50 minut do momentu, kiedy brzegi sernika będą ścięte, a środek delikatnie galaretowaty. 

8. Upieczony sernik zostawiamy w piekarniku uprzednio uchylając jego drzwiczki. Po godzinie wyjmujemy sernik z piekarnika, studzimy na kratce i zimny wstawiamy do lodówki. Schłodzony sernik nabiera kremowej konsystencji.



czwartek, 21 stycznia 2016

Wieża z puszystych czekoladowych pancakes - na śniadanie idealne

Sobota rano to idealny moment na celebrowanie śniadania. Wszyscy są wyspani i głodni. Robienie zwykłych pancakes zaczęło wiać nudą, więc postanowiliśmy je trochę urozmaicić. Eksperymentowaliśmy z masą, bo bezkompromisowo chcieliśmy jeść placki puszyste i wyrośnięte.

Najpierw do masy dodaliśmy kakao, chociaż można je zastąpić białą mąką i otrzymać pyszne klasyczne placki. Masę do pancakes zmodyfikowaliśmy względem wersji codziennej. I tak: - maślanka zamiast mleka okazuje się nadawać plackom idealnej wilgotności; 
- rozpuszczone masło dodane do masy sprawia, że placki nabierają szlachetnego smaku, a pęcherzyki powietrza robią się nieco mniejsze; 
- zamiast 1 jajka warto dodać ich 2 lub 3 - placki robią się puszyste niczym biszkopty; 
- ilość sody oczyszczonej redukujemy do absolutnego minimum, tym samym pozbywając się jej dominującego smaku.


Placki układamy w stosik, smarujemy twarogiem od Ziembińskiego z cukrem pudrem, cynamonem i kardamonem, a potem dekorujemy granatem. My nasze placki podaliśmy też z konfiturą z dyni, cudownymi konfiturami jabłkowymi od Rajmana i powidłami śliwkowymi Krokusa bez dodatku cukru. I specjalnie piszemy o tym Ziembińskim, Rajmanie i o Krokusie. Przekonaliśmy się ostatnio jak wiele zmieniają dobre składniki, jak dużo radości wnoszą świetnej jakości przetwory, jak niewiele trzeba by poczuć się "dopieszczonym." Jeśli nie w sobotę, to może spróbujcie w Walentynki? 

Wpis powstał we współpracy z  Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli.


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
1 szklanka mąki pszennej
5 łyżeczek kakao
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1 1/4 szklianki maślanki
2 jajka
3 łyżki rozpuszczonego i ostudzonego masła

twarożek kardamonowo-cynamonowy
200 g twarogu (lubimy od Ziembińskiego i President)
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka kardamonu
1 łyżeczka cynamonu


1. Do rondelka wkładamy masło i mieszając podgrzewamy do rozpuszczenia. Studzimy.
2. Do miski wlewamy maślankę, dodajemy jajka, ostudzone masło. Dokładnie mieszamy (widelcem lub rózgą).
3. W oddzielnej misce mieszamy mąkę, kakao, proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną. 
4. Łączymy zawartość obu misek. Mieszamy składniki do momentu ich połączenia (w masie mogą być drobne grudki). 
5. Na rozgrzaną patelnię wlewamy czekoladową masę formując placki o średnicy około 7 cm (my używaliśmy miarki o pojemności 1/4 szklanki). 
6. Smażymy na wolnym ogniu czekając, aż na powierzchni placka pojawią się drobne bąbelki powietrza. Przewracamy i smażymy kolejną minutę. Powtarzamy do wyczerpania masy.
7. W czasie, kiedy smażą się placki, przygotujmy twarożek. Widelcem ucieramy wszystkie składniki na gładką masę. 
8. Gotowe placki układamy w stosik, smarujemy serkiem i dekorujemy granatem, orzechami, suszonymi owocami. 


środa, 16 grudnia 2015

Brownie w słoiku [Jadalne prezenty #15]

Jednym z pomysłów na jadalny prezent może być ciasto. W słoiku.

Słoiki wecka robią furorę. Są piękne, zgrabne i bardzo retro. Można w nich zamknąć konfitury, czekoladowy krem na kanapki czy herbatę z suszonymi owocami.  Niewiele osób jednak wie, że w takim słoiku można spokojnie upiec ciasto. Ciasto przygotowuje się zupełnie tak, jakbyśmy mieli je piec w blaszce. Zamiast blaszki, masa czekoladowa ląduje w słoikach, a te lądują w piekarniku. Jedyne o czym musimy pamiętać to to, że ciasto w słoiku piecze się nieco szybciej niż w zwykłej formie.

Najładniejszym i najprostszym ciastem "do słoika" jest brownie. Możemy do niego dodać trochę orzechów, posiekanej gorzkiej czekolady, kolorowych m&msów, wiórków kokosowych, masła orzechowego. My upiekliśmy klasyczne brownie, bez żadnych dodatków. 

Wpis powstał we współpracy z  Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli.


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 20 minut
Liczba porcji: 2 słoiki po 290 ml

Składniki: 
200 g gorzkiej czekolady
100 g masła
6 jajek
1/3 szklanki cukru
1/3 szklanki mąki pszennej 


1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. 

2. Środek słoików smarujemy cienką warstwą masła. 

3. Czekoladę łamiemy na kawałki. Wkładamy do metalowej miski lub garnuszka. Do czekolady dodajemy resztę masła. Miskę/garnuszek stawiamy na garnku z gotującą się wodą (woda nie może dotykać dnia miski/garnuszka). Mieszamy czekoladę i masło do całkowitego rozpuszczenia. Zdejmujemy z ognia.

4. Jajka ubijamy z cukrem przez 2 minuty, dodajemy rozpuszczoną czekoladę z masłem i mąkę. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Teraz jest czas na dosypanie naszych ulubionych dodatków (orzechów, wiórków kokosowych, etc.) 

5. Ciasto wlewamy do słoików (najlepiej do 3/4 wysokości). Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 20 minut.

czwartek, 15 października 2015

Ciasteczka dyniowe

Upiekłam ciasteczka dyniowe, wrzuciłam zdjęcie na Facebooka i zaczęłam dostawać wiadomości z prośbą o podanie przepisu. Skoro wszyscy chcą piec ciastka z dynią, to muszą mieć dobry przepis. Zrobiłam szybko zdjęcia, żeby podzielić się z Wami moją recepturą na najlepsze ciastka z dynią. Najlepsze, bo moje. To oczywiste! 

Ciastka są świetne. Zrobiłam je na dwa sposoby - połowę upiekłam formując w rękach kulki wielkości orzecha, które po prostu położyłam na blaszce. Wyszły z tego ciastka miękkie, delikatnie mięsiste. Połowę upiekłam mocno spłaszczając ciasto. W rezultacie ciasteczka są cieńsze i bardziej chrupkie. Także możecie je upiec tak, jak chcecie.

Do ciastek dodałam trochę płatków owsianych (dla zdrowotności) i kropelek czekoladowych (dla radości). Użyłam białej mąki orkiszowej, ale możecie użyć zwykłej mąki pszennej. 


Czas przygotowania: 20 minut 

Czas pieczenia: 15 minut (zależy od piekarnika)

Składniki:

1 szklanka puree z dyni (przepis poniżej)
1 jajko
200 g miękkiego masła
1 szklanka brązowego cukru
1/4 szklanki białego cukru
2 szklanki mąki orkiszowej lub pszennej
2 szklanki płatków owsianych
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżki przyprawy dyniowej (przepis tutaj
1/3 szklanki czekoladowych kropelek (opcjonalnie)

środa, 27 maja 2015

Brownie z masłem orzechowym

Kto czyta naszego bloga, ten wie, że oboje kochamy kawę i czekoladę. Ale ja najbardziej kocham masło orzechowe. Dlatego podczas ostatnich warsztatów z kuchni amerykańskiej, które prowadziłam w Studio Kulinarnym Atuty nie mogło zabraknąć amerykańskiego klasyka - brownie z masłem orzechowym. To jedno z najszybszych ciast świata. To też jedno z tych ciast, które mocno nas zaskoczyło. Zwykle brownie jedliśmy ciepłe, kiedy ich środek się delikatnie rozpływał. Ale nasz znajomy stwierdził któregoś dnia, że takie brownie najlepiej będzie smakowało wyciągnięte prosto z lodówki. Miał rację. Zimne brownie smakuje trochę jak lody, a trochę jak batonik snickers. Czytaj: smakuje obłędnie i koniecznie musicie je zrobić. Natychmiast! 

fot.: www.zjemto.com
Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 25-30 minut

Składniki:
masa czekoladowa
200 g gorzkiej czekolady
100 g masła
½ szklanki cukru
1/2 szklanki mąki pszennej
6 jaj

masa orzechowa
4 łyżki masła, rozpuszczonego
½ szklanki cukru pudru
¾ szklanki masła orzechowego
½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
szczypta soli

1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. 
2. Formę wielkości 20 cm x 30 cm smarujemy 1 łyżką masła. 
3. Przygotowujemy masę czekoladową. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę i masło. 
4. Dodajemy mąkę, cukier i jajka. 
5. Miksujemy mikserem do uzyskania jednolitej masy. 
6. Przygotowujemy masę z masła orzechowego.
7. Masło, cukier, masło orzechowe i ekstrakt mieszamy do uzyskania jednolitej masy. 
8. Na dno formy wylewamy połowę masy czekoladowej, wyrównujemy wierzch łyżką. 
9. Kładziemy łyżką połowę masy z masłem orzechowym. 
10. Wylewamy drugą porcję czekoladowego ciasta, wyrównujemy. 
11. Robimy kleksy z masy orzechowej. 
12. Nożem robimy esy-floresy z ciasta. 
13.Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 30 minut (wyłączamy, kiedy środek ciasta jest jeszcze delikatnie galaretowaty).

fot.: www.zjemto.com

czwartek, 14 maja 2015

Jak upiec z dziećmi czekoladowe ciastka owsiane?

W kawiarni niedaleko naszego domu sprzedają genialne ciastka owsiane. Są ogromne, czekoladowe, pachnące i chrupiące. Czasami nasz starszy syn wpadał na pomysł organizowania wielkiej wyprawy po ciastko. Sam zamawiał, płacił, a potem z namaszczeniem godnym prawdziwego miłośnika czekolady zjadał je do ostatniego okruszka. Pewnego dnia zarządził, że spróbujemy takie ciastka upiec sami. Było nam to bardzo na rękę, bo 1) uwielbiamy piec z dziećmi, 2) lubimy wiedzieć co jest w ciastkach, które jemy, 3) za cenę jednego ciastka w kawiarni mamy porcję ciastek dla całej rodziny. Idealnie.
Pieczenie ciastek to dla dzieci absolutna frajda - można obsłużyć mikser, rozbić jajka, użyć metalowej gałkownicy do lodów (używamy jej, kiedy chcemy mieć naprawdę równe ciasteczka), formować ciastka rączkami, samodzielnie ustawić piekarnik i założyć fartuszek małego kuchcika. My przystępując do wspólnego pieczenia postanawiamy sobie, że będziemy spokojni. Że nie będą nam przeszkadzały płatki owsiane w każdym kącie, nie będziemy złościć się na podjadanie czekolady i będziemy starali się bardziej przyglądać niż działać. To wymaga ogromnej otwartości i cierpliwości, więc jeśli chcecie piec z dziećmi - musicie mieć czas i przestrzeń do zabawy i do późniejszego sprzątania. Ale talerz własnoręcznie zrobionych ciastek to najlepszy widok świata. 
Ciastka można przechowywać długo, ale znikają dość szybko. Do przechowywania polecamy metalowe pudełka po ciasteczkach duńskich.


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: ok. 12 minut 

Składniki:
1 szklanka kropelek z gorzkiej czekolady lub posiekanej czekolady gorzkiej 
1/2 szklanki mąki
1/4 szklanki kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
3 szklanki płatków owsianych
3/4 kostki miękkiego masła
3/4 szklanki ciemnego brązowego cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 jajko


1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. 
2. Wszystkie składniki sypkie, tj. mąkę, kakao, proszek do pieczenia, czekoladę, cynamon i płatki owsiane mieszamy.
3. W misce miksujemy masło z jajkiem i cukrem brązowym przez 2 minuty. 
4. Dodajemy ekstrakt waniliowy. Miksujemy 30 sekund. 
5. Dodajemy wszystkie składniki sypkie i mieszamy do uzyskania jednolitej masy.
6. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i formujemy ciastka. Moczymy ręce w misce z wodą, z masy robimy kulkę wielkości orzecha włoskiego i ją rozpłaszczamy (możemy użyć gałkownicy do lodów i nabierać masę na łyżkę, a potem delikatnie przyklepywać, żeby były płaskie).
7.  Ciastka układamy na blasze zostawiając między nimi odstępy ok. 4 cm - urosną. 
8. Blaszkę wkładamy do piekarnika na 12 minut, ale ... nie zaszkodzi po 10 minutach sprawdzić czy brzegi ciastek nie są ciemne. Jeśli tak, wyjmujemy ciastka i studzimy. 

Uwaga! Jeśli przyjdzie nam do głowy przekładanie gorących ciastek np. na stolnicę to proszę robić to ostrożnie, bo ciastka będą się rozpadały. Dopóki jednak są  gorące można je uratować zlepiając na nowo. 


czwartek, 5 lutego 2015

Tort dla pięciolatka

Oto tort dla pięciolatka, który nie lubi tortów.
Pięć lat temu mieliśmy w głowie miliony scenariuszy dotyczących dziecięcych urodzin, bo przecież miałam być matką idealną - piękną jak Nigella, pomysłową jak Martha Stewart i zabawną jak Kristen Wiig. Taką matka, która co roku robi urodziny na wypasie wyglądające jak z amerykańskich gazetek, która dbając o detale nie dopuszcza, by kolor serwetek nie zgadzał się z kolorem kremu na torcie. I co? I nic. 
Nawet jakbym się starała, to nic z tego nie wyjdzie, bo nasze dziecko nie chce urodzin z tematem przewodnim. Nie chce też urodzin z tortem, bo tortów nie lubi. Czasem pozwoli sobie zrobić tort galaretkowy albo cupcakes, ale to tyle. W tym roku zdałam się na rady Czytelników. Moja siostra przysłała zdjęcie tortu w kształcie cyferki "5" i tym samym cyferka "5" została tematem przewodnim urodzinowego ciasta.
Ciasto to klasyczny murzynek z czekoladową polewą do której przyklejamy stos kolorowych cukierków. Wszystko to obstawiamy mini prince-polo i serwujemy. Tort wygląda pięknie! Nasze dziecko zobaczyło je i powiedziało "o, to dla mnie, bo ma pięć. A ja mam pięć lat." Tort wygląda pięknie, a smakuje murzynkiem. Nie będziemy ukrywać, że nie jest to mistrzostwo świata w cukiernictwie. Raczej jest to klasyczna sytuacja, której doświadczamy z większością pięknych tortów - najpierw wielkie achy i ochy, a potem jesz ładne, ale zwyczajne ciasto. 


Rady dotyczące przygotowania tortu

Upiecz ciasto w blaszce o wymiarach kartki A4 i je dobrze ostudź.  Potem na kartce A4 wydrukuj albo narysuj cyferkę, której potrzebujesz. Wytnij ją, przyłóż do ciasta i używając jej jako wzoru odkrawaj po kolei niepotrzebne kawałki tortu. Staraj się jednak trzymać nóż pod kątem 90 stopni - w ten sposób tort będzie miał równe "ścianki". Nie wyrzucaj ciasta - będzie świetne na bajaderki z tego przepisu. Podajemy proporcje na cyferkę "5". Przy innych cyfrach być może będzie trzeba dodać lub odjąć mini prince-polo.  

piątek, 14 listopada 2014

Co robi Maestro Czekolady E.Wedel? [Rozmowa #7]

O tym jak opracowuje się receptury pralinek, jak konstruuje się czekoladowy Pałac Kultury i kto tak naprawdę podpisuje Torciki Wedlowskie rozmawiamy z Januszem Profusem, maestro czekolady E. Wedel.


Crust and Dust: Dlaczego Pan się właściwie zajmuje czekoladą? Nie chciał Pan być cukiernikiem i wyciskać bitej śmietany na ptysie?

Ależ ja jestem cukiernikiem! I bitą śmietanę również wyciskałem. W Polsce nie ma szkoły karmelarstwa, czekoladziarstwa, ciastkarstwa – jest po prostu cukiernictwo.
Jestem ze Śląska, a tam jest wieloletnia tradycja pieczenia i gotowania w domu. Całe życie rodzinne toczy się wokół jedzenia – śniadanie, obiad, kolacja, kawa poobiednia. Zawsze w niedzielę o dwunastej musi być obiad, o szesnastej kawa i niewyobrażalne jest, żeby do tej kawy nie było niczego słodkiego. W większości domów piecze się coś samodzielnie – na przykład kołocze – a nie kupuje w cukierni. Cukiernie na Śląsku mają trudniej przez tę tradycję pieczenia w domu.
Jak byłem mały to zawsze wycinałem papier do tortownicy, trzymałem mikser. Pierwsze ciasto – czekoladowe – próbowałem zrobić jak miałem siedem lat, na Dzień Matki. Po szkole najpierw pracowałem jako  cukiernik-karmelarz. Tworzyłem eksponaty z karmelu, bo był tańszy. Cukier kosztował 2-4 złote, a czekolada – 20 złotych.
Teraz mam niby wąską specjalizację, pracując w fabryce czekolady. Ale jako cukiernik tworzę desery do Pijalni Czekolady Wedla, uczestniczę w międzynarodowych konkursach. Podczas takich konkursów muszę umieć zrobić praktycznie wszystko: bitą śmietanę i petit four, torcik entreme, lody, rzeźbę z karmelu, eksponat z czekolady, masy cygaretkowej, czy tiulów cukrowych.
Ale to czekolada jest moją pasją. Czekolada i marcepan są jak złoto i diamenty dla jubilera.

Aż tak?

Dla cukiernika to są najszlachetniejsze i najdroższe materiały. Praca w czekoladzie to ukoronowanie kariery. Oczywiście, rzeźby takie jak z czekolady można też zrobić z karmelu i będą wyglądały jak gdyby ze szkła. Mały karmelowy lizak jest fajny – raczej jednak dla dzieci. Starsi chcą się bardziej delektować, więc sięgają po czekoladę.

Co trzeba umieć, żeby pracować z czekoladą?

W czekoladziarstwie używamy różnych technik: odlewanie, rzeźbienie, spawanie (naszym „spoiwem spawalniczym” jest rozpuszczona czekolada), malarstwo czy modelarstwo. Czekolada się topi, więc można nią spawać i można ją modelować, uplastyczniać jak glinę czy plastelinę. Niestety, czekolada też szybko zastyga i każdy etap pracy może trwać tylko chwilę. Mistrzostwo polega na tym, żeby wszystko zrobić w tej jednej odpowiedniej chwili biorąc pod uwagę czas i temperaturę potrzebne do wykonania danej czynności. Czekoladę najlepiej wlewać  do formy w temperaturze 32 stopni, w zależności od rodzaju formy trzeba mieć czekoladę odpowiedniej lepkości. Modelowanie może trwać około 10-15 minut – potem czekolada się kruszy i trzeba znów ją rozgrzać. W temperaturze 35 stopni najlepiej malować czekoladą i cieniować.

środa, 29 października 2014

Muffiny z jadalną ziemią

Czekoladowe muffiny, których wierzch obsypany został ... jadalną ziemią. Ziemia jest słodka i smakuje ciasteczkami Oreo. Bardzo prosty zabieg, który wyniósł pospolite czekoladowe babeczki na sam szczyt dziecięcej listy ulubionych słodyczy. Te chorągiewki z duszkami kupiliśmy w Tigerze, ale można zrobić je samodzielnie. Wystarczy wydrukować małe podobizny duszków, wyciąć je i przykleić do wykałaczek.
Inspiracją do zrobienia tych muffinów był nasz przepis na dżdżownice wychodzące z ziemi (znajdziecie go TUTAJ). Żelkowe robale wetknęliśmy w czekoladowy budyń posypany pokruszonymi ciasteczkami oreo i już. Jeśli macie ochotę na strasznie dobry i prosty deser, to nie musicie dłuższej szukać.

 
Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:
1  szklanka mąki pszennej
1/4 szklanki kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki cukru
1 szklanka maślanki
2 jaja
1/4 szklanki oleju
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
10 ciastek Oreo


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Blaszkę na muffiny wykładamy papilotkami. 
Mąkę, kakao, cukier i proszek do pieczenia mieszamy w jednym naczyniu. W drugiej miseczce mieszamy jajko z maślanką i olejem. Łączymy zawartość obu miseczek do połączenia składników - nie mieszamy za długo, żeby nasze muffiny nie były twarde i gliniaste. Powstałą masą wypełniamy foremki do 3/4 ich wysokości. Wstawiamy do piekarnika na około 20 minut - po 15 minutach warto sprawdzić patyczkiem, czy nasze muffinki są już upieczone (jeśli są upieczone, patyczek będzie czysty).
W czasie, gdy pieką się muffiny przygotowujemy jadalną ziemię. Do misy blendera wrzucamy ciastka i miksujemy około 10 sekund do powstania sypkiego "piasku". Piasek przesypujemy do głębokiego talerza.
Gotowe muffiny wyciągamy z blaszki i studzimy je. Do rondelka wrzucamy czekoladę i ciągle mieszając rozpuszczamy ją. Górę babeczki zanurzamy delikatnie w czekoladzie (pozbywamy się jej nadmiaru "wycierając" muffinka o brzeg rondelka), a potem w jadalnej ziemi. Gotowe! 


niedziela, 19 października 2014

Karmelowa trufla w kakao i niespodzianki od Wedla

[KONKURS]

Nowa czekolada karmelowa od Wedla to dla nas zupełne zaskoczenie, bo świetnie nadaje się do deserów. Pisaliśmy jakiś czas temu o obłędnym musie karmelowym z owocami, który sprawdza się na wszelkich imprezach i smakuje absolutnie wszystkim. 
Mamy pewną słabość do Wedla, słodkich kremów pistacjowych, torcików marcepanowych, a szczególnie do pralinek z pomarańczowym likierem Grand Marnier, których możemy zjeść niezliczoną ilość, za którymi tęsknimy i które przywołują na myśl same miłe chwile. 
Dzisiaj chcemy Was namówić na przygotowanie karmelowych trufli według przepisu Maestro Czekolady, Janusza Profusa. Są genialnie proste i świetnie sprawdzają się jako jadalny prezent. 
Mamy też dla Was niespodziankę od firmy LOTTE Wedel. 


Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 3 godziny

Składniki:
130 g czekolady karmellove 
50 ml śmietanki 36%
15 g miękkiego masła
50 g kakao 

Czekoladę siekamy i wrzucamy do miski. Śmietankę zagotowujemy i zalewamy nią czekoladę. Odstawiamy na 3 minuty, dodajemy masło i dokładnie mieszamy. Masę przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki na 2 godziny. Wyciągamy z lodówki. Łyżeczką do herbaty nabieramy masę i formujemy kulki. Obtaczamy je w kakao i wstawiamy do lodówki na kolejną godzinę. Przechowujemy w lodówce do 3 dni. 


KONKURS

Wszystkich miłośników karmelu i Wedla zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie. Zainspirujcie się karmelowymi słodkościami i wymyślcie przepis na deser z ich wykorzystaniem. 


Do rozdania mamy:
za pierwsze miejsce - kartę podarunkową o wartości 300 PLN do sieci sklepów Home&You i zestaw słodyczy karmeLove
za drugie i trzecie miejsce - zestaw słodyczy karmeLove 


Co zrobić, żeby wziąć udział w konkursie: 
1. wymyśl deser z wykorzystaniem karmeLovej nowości Wedla
2. swoją propozycję opublikuj w komentarzu pod tym postem
3. prześlij nam mailem swoje dane (imię, nazwisko, adres i telefon dla kuriera) wklejając treść przepisu

Na propozycje czekamy do soboty 25.10.2014 do godziny 23:59.

WYNIKI

Serdecznie dziękujemy za wzięcie udziału w konkursie. Przepisy na karmelowe smakołyki były świetne. Gratulujemy Zwycięzcom!

1 miejsce: Roman Zagórski  (mus z herbaty earl grey w połączeniu z marakują i kremem karmelowym)

2 miejsce: Justyna (pieczone jabłka orzechowo-karmelove)

3 miejsce: Kasia Kontek (ciasto z burakami i kawałkami karmelovej).


wtorek, 7 października 2014

Murzynek na majonezie

Murzynek na majonezie to ciasto, któremu nikt nie odmawia dokładki. Jest bardzo mocno czekoladowe, wilgotne i świetnie pasuje do... wszystkiego. Po prostu, kwintesencja czekoladowego ciastka. I takie "ochy" i "achy", peany pochwalne na jego cześć i melorecytacje trwają do momentu, kiedy nie padnie słowo "majonez". Tak, taki biały, zamknięty w słoiku majonez z dodatkiem octu. Zgroza absolutna. Ciasto i majonez?! Chcą mnie otruć! Tak się składa, że majonez to przecież jajka, tłuszcz i odrobina octu (lub musztardy), więc składniki, które zwykle pojawiają się w ciastach. Dzięki temu, że w cieście majonez jest tym składnikiem tłuszczowym, jest ono nieprawdopodobnie wilgotne. A majonezu nie czuć wcale, nawet tej musztardy czy octu. My zwykle używamy majonezu Dekoracyjnego lub Hellmann's Babuni. Choć na co dzień zwykle używamy Kieleckiego, to w tym wypadku go unikamy, bo jest zbyt intensywny.
Ten przepis z ogromnym powodzeniem sprawdza się w czekoladowych muffinach, cupcakes (świetne są z kremem chałwowym czy zwykłą bitą śmietaną) i tortach na czekoladowych blatach. Z podanych składników wyjdą dwie standardowe keksówki murzynka. Można go spokojnie mrozić. 
Przepis dostaliśmy od najlepszej pastry chef na świecie - Joy, która pisze bloga My Traveling Joys



Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: ok. 35-45 minut 

Składniki:
3 jajka w temperaturze pokojowej
350 g cukru drobnego 
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
240 g majonezu
300 g mąki szymanowskiej
1 1/2 łyżeczki sody do pieczenia
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
90 g kakao
290 ml wody

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 175 stopni Celsjusza. W misce dokładnie mieszamy mąkę, sodę, proszek do pieczenia, sól i kakao. Mikserem na wysokich obrotach ubijamy jajka z cukrem, aż będą bardzo puszyste - 10 minut. Dodajemy ekstrakt waniliowy i majonez. Mieszamy do połączenia składników. Dodajemy połowę suchych składników i połowę wody. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Wsypujemy pozostałe składniki suche, dolewamy resztę wody i miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Miksujemy chwilę - tylko po to, żeby składniki się połączyły. Gotowe ciasto wlewamy do dwóch keksówek wyłożonych papierem do pieczenia. Po 35 minutach sprawdzamy patyczkiem, czy ciasto jest upieczone. Jeśli tak, na patyczku nie powinny zostać ślady ciasta. Studzimy w blaszce, wyciągamy. 
Ciasto dobrze się mrozi. Aby je odmrozić, wystarczy je zawinąć w czystą ściereczkę i zostawić na blacie. 


poniedziałek, 22 września 2014

Ślimaki drożdżowe z nutellą i kokosem

Było ciepło, ciepło, a tu nagle ciemno i deszcz. Jesień. W takie ciemne i mokre popołudnia (bo 18:00 to jednak ciągle popołudnie) cieszę się, że mam naturę wiewiórki, która w szafce ma zapas czekolady, marcepanu, kawy i bakalii, a w lodówce drożdże. Jako drożdżowa baba wierzę, że jak się zrobi jakieś drożdżowe z czekoladą i czymś jeszcze, to wszystkim jest lepiej. No, może prawie wszystkim, bo naszej okolicznej piekarni, w której kiedyś kupowaliśmy drożdżówki lepiej od tego nie będzie. W każdym razie, późnym wieczorem piekę te ślimaki drożdżowe smarując je nutellą i posypując kokosem. Wyciągam z piekarnika, wcinam jeszcze gorące parząc sobie język, a potem czuję się taką super ekstra idealną matką dającą dzieciom do przedszkola PRAWDZIWE domowe bułeczki. Rano słyszę, że bułki z nutellą są super, ale po co ten kokos. I że jabłka z cynamonem i rodzynkami to jednak są najlepsze na świecie, a w związku z tym te bułki z kokosem to mogę sobie zostawić w domu. Ale wybaczam im to i dobry humor mnie nie opuszcza, bo przecież kto jak kto, ale ja i A. nie damy im się zmarnować.
Jeśli nie lubicie nutelli (hmm... to jesteście dziwni, ale ok), to możecie użyć powideł śliwkowych i 2 łyżek drobno posiekanych orzechów włoskich albo cynamonu z cukrem, albo jabłek z rodzynkami. 


Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 90 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
1/2 szklanki mleka
1/4 szklanki cukru
20 g świeżych drożdży
1 jajko
2 szklanki mąki pszennej 
3 łyżki ciepłego, rozpuszczonego masła 
6 łyżek nutelli 
4 łyżki wiórków kokosowych
3 łyżki oleju (do posmarowania ciasta i blaszki)

Mleko podgrzewamy w garnuszku, aż będzie ciepłe, ale nie gorące (nie powinno parzyć). Do miski kruszymy drożdże, dodajemy cukier, mleko i mieszamy do rozpuszczenia drożdży. Przykrywamy czystą ściereczką i czekamy 10 minut, aż drożdże "ruszą". Do drożdży dodajemy mąkę, masło, jajko i wyrabiamy do otrzymania jednolitej masy (mikserem ok. 5 minut, ręką ok. 10 minut). Ręce smarujemy łyżką oleju i staramy się uformować z ciasta kulę (dzięki temu ciasto natłuści się i przestanie się kleić). Wkładamy je do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 godzinę. 
Wyrośnięte ciasto uderzamy dłonią, na blacie wyłożonym papierem do pieczenia rozciągamy ciasto na prostokąt o wymiarach kartki A4. Smarujemy je równomiernie nutellą, posypujemy wiórkami kokosowymi i zwijamy w rulon. Gotowy rulon kroimy nożem na 12 równych kawałków. Wszystkie bułeczki układamy na blaszce. Blaszkę przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na kolejne 30 minut (żeby bułeczki się  napuszyły). Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Do rozgrzanego piekarnika wstawiamy blaszkę i pieczemy bułeczki przez 12-15 minut (aż się zezłocą od góry). Blaszkę wyjmujemy z piekarnika. Bułeczki studzimy.


sobota, 6 września 2014

Mus karmelowy z owocami

Kiedy widzę ciemnoczerwone "jesienne" maliny i pękate borówki czuję, że muszę zrobić jakiś deser. Zwykle kończy się na tarcie z mascarpone i owocami leśnymi. Jeśli już robię jakiś mus do owoców, to tylko taki intensywny z ciemnej czekolady. Ostatnio miałam okazję spróbować piekielnie słodkiego i pysznego musu z czekolady karmelowej przygotowanego przez Janusza Profusa, Maestro Czekolady Wedel. Generalnie, nie jestem wielką fanką bardzo słodkich czekolad. Jednak od czasu, kiedy pokochałam mus z chałwy i białej czekolady autorstwa Agaty Wojdy, postanowiłam się nie uprzedzać. Słodycz karmelu idealnie równoważy nieco kwaskowaty smak malin i podkreśla orzeźwiającą nutę borówek. Faktury deserowi nadają kawałki ciasteczek z czekoladą. Najpierw czujesz na języku słodycz karmelu, potem zaczynasz chrupać ciastka i wtedy pod językiem pękają maliny i borówki spychając karmel na dalszy plan. Teraz można sobie wyobrazić co kryje się pod nieco nudną nazwą "mus karmelowy." 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 2 godziny

Składniki:
180 g czekolady Karmellove
250 g śmietanki 36%
8 ciasteczek z kawałkami czekolady
5 łyżek malin
5 łyżek borówek
4 kawałki karmelowego Ptasiego Mleczka (opcjonalnie)

Przygotowujemy 4 pucharki. Ciastka kruszymy i na dno każdego pucharka wsypujemy 1/2 pokruszonego ciasteczka. Czekoladę łamiemy na kawałki, wkładamy do metalowej miseczki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej (miseczkę stawiamy na garnku z gorącą wodą i mieszamy czekoladę do rozpuszczenia). Do rozpuszczonej czekolady dodajemy połowę śmietanki i dokładnie mieszamy. Resztę śmietanki ubijamy mikserem, aż osiągnie konsystencję delikatnego majonezu (nie ubijamy na sztywno!). Dokładnie mieszamy ubitą śmietankę z czekoladą. Gotowym musem napełniamy pucharki. Wstawiamy je do lodówki na 2 godziny. Po tym czasie pucharki wyciągamy z lodówki. Wierzch każdego obsypujemy pozostałymi ciasteczkami, układamy owoce i ewentualnie dekorujemy kostką Ptasiego Mleczka. 

wtorek, 24 czerwca 2014

Kozi ser / rozmaryn / lody czekoladowe / sorbet porzeczkowy

Co powstaje, kiedy spotykają się dwie osoby, które a) bardzo się lubią, b) bardzo lubią jeść, c) bardzo lubią przełamywać schematy? Powstaje dream team Chilli Bite i Crust&Dust. Zgrabny duecik wykorzystał warsztaty Grycan do stworzenia deseru, który deserem wcale nie jest. Połączenie lodów, sorbetu i wytrawnego sosu z koziego sera sprawia, że nagle lody - te, które kojarzymy z morzem, beztroskimi wakacjami, lepkimi palcami - stają się bohaterem czegoś nieoczywistego i niecodziennego. To lodowe "coś" jest świetną letnią przystawką albo przerywnikiem między kolejnymi grillowanymi daniami, jest też idealną odpowiedzią na deser dla osób, które "z deserów najbardziej lubią kiełbasę." Myślę, że spokojnie można byłoby to zaserwować twierdząc, że inspirację czerpałyśmy z dwugwiazdkowej restauracji Michelin albo Modernist Cuisine
Składniki na 3 porcje.


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
150 ml śmietanki 36%
75 g dojrzewającej rolady koziej
2 gałązki rozmarynu
1 łyżeczka różowego pieprzu
3 kulki sorbetu porzeczkowego (użyłyśmy Grycan)
3 kulki lodów czekoladowych (użyłyśmy Grycan)

Pucharki do lodów lub talerze wkładamy do zamrażarki. Rozmaryn myjemy, osuszamy. Z jednej gałązki ściągamy igiełki, drugą gałązkę wkładamy do rondelka. Dodajemy śmietankę i pokrojony w kostkę ser. Cały czas mieszając gotujemy, aż ser się rozpuści. Zdejmujemy z ognia i przecedzamy przez drobne sito. Resztę rozmarynu drobno siekamy. Brzegi pucharków smarujemy sosem z sera koziego, oprószamy posiekanym rozmarynem, wkładamy po kulce lodów czekoladowych i sorbetu porzeczkowego. Oprószamy czerwonym pieprzem i podajemy natychmiast. 



niedziela, 4 maja 2014

Brownie z rabarbarem

Czy wiedzieliście, że rabarbar pochodzi z Azji i ma wiele odmian? My tego nie wiedzieliśmy, bo rabarbar kojarzył nam się z ogrodem babci. Okazuje się, że ten gatunek, którym objadamy się wiosną to rabarbar kędzierzawy, a właściwie jego jadalne łodyżki. Nie każdy rabarbar jest różowo-zielony - są też odmiany o grubych, białych łodygach z mikroskopijnymi listkami. Przez wieki rabarbar był traktowany jako roślina lecznicza i nikomu nie przyszło do głowy, żeby go jeść w większych ilościach. Nie jest to szczególnie dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że przez wieki nie potrafiono rafinować cukru, a przez kolejne dekady cukier był wyznacznikiem wysokiego statusu społecznego. Dla nas, dzieci lat osiemdziesiątych, rabarbar oznacza zimny, różowy, słodko-kwaśny kompot pośpiesznie popijany na babcinym podwórku albo kawałek kruchego ciasta z cierpkim nadzieniem. 
Tym razem trochę inne ciasto rabarbarowe, bo brownie. Na pomysł wymieszania czekolady i rabarbaru wpadliśmy spontanicznie rozpakowując zakupy. Zrezygnowaliśmy z kompotu rabarbarowego i ciastek z kawałkami czekolady. Brownie jest nieco wytrawne, bo słodzi je tylko karmel, w którym otoczone były posiekane łodygi rabarbaru. W porównaniu do prototypowego brownie zawiera też mniej tłuszczu - sam rabarbar dodaje mu wilgoci, więc ograniczyliśmy ilość masła. Jeśli ktoś lubi chodzić nieoczywistymi kuchennymi ścieżkami, warto spróbować!


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 18-20 minut

Składniki:
200 g dobrej jakości ciemnej czekolady
50 g masła + 1 łyżka do wysmarowania formy
3/4 szklanki cukru
2 łodygi rabarbaru
5 jaj
1/4 szklanki mąki

Rabarbar myjemy i dokładnie suszymy ręcznikiem papierowym. Kroimy w małe kawałki. Przygotowujemy dwa naczynia do kąpieli wodnej. W garnku zagotowujemy wodę, na garnek stawiamy miskę (metalową!) tak, by dno nie dotykało wody. Do miski wrzucamy czekoladę połamaną na mniejsze kawałki i masło. Mieszamy do rozpuszczenia. Miskę zdejmujemy z garnka. Na patelni na średnim ogniu rozgrzewamy cukier, aż zacznie się topić i nabierze karmelowego koloru. Ważne, żeby czekać cierpliwie. Kiedy zauważymy, że cześć cukru się już stopiła, a część nie delikatnie poruszamy patelnią. Na rozpuszczony i złoty cukier wrzucamy rabarbar i delikatnie ruszamy patelnią tak, by cały rabarbar pokrył się cukrem. 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę/naczynie żaroodporne smarujemy masłem. Do dużej miski wbijamy jajka i ubijamy je mikserem przez 3 minuty, dodajemy rozpuszczoną czekoladę, mąkę i miksujemy kolejną minutę. Wyłączamy mikser, do masy dodajemy rabarbar z karmelem i wszystko mieszamy łyżką (nie mikserem - w przeciwnym razie rabarbar może się rozpaść). Masę wlewamy do naczynia, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 18-20 minut. Uwaga! Zaraz po wyjęciu z piekarnika powierzchnia brownie może wyglądać "pagórkowato". Spokojnie, stygnąc ciasto lekko opadnie i będzie równe jak na zdjęciu. 


niedziela, 23 lutego 2014

Pieczone donuts z czekoladową polewą

Pączki z dziurką, oponki, amerykańskie donaty, donuts - jak zwał, tak zwał. Chodzi o okrągłe usmażone w głębokim tłuszczu ciastko, które można swobodnie utytłać w czekoladzie ciemniej, mlecznej, białej, lukrze czy cukrze pudrze. Przyznamy się bez bicia - bardzo lubimy takie klasyczne amerykańskie "pączki z dziurką". Powstają z ciasta z dodatkiem sody (a nie drożdżowego!). Najlepsze naszym zdaniem są oblane w całości polewą czekoladową i obficie obsypane pokruszonymi pekanami. Staramy się jednak w życiu znaleźć jakąś równowagę i cóż… zrezygnowaliśmy z głębokiego tłuszczu, mówiąc sobie, że to lepsze... dla dzieci. Tak oto w naszym domu w karnawale już kilka razy gościły pieczone pączki z dziurką. Mamy do nich specjalną formę i z prawdziwą przyjemnością jej używamy.
Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył podobieństwa donuts do muffinów, to powiemy Wam w tajemnicy, że to dokładnie to samo ciasto - tylko w innej formie. Z podanych składników otrzymamy 12 pączków w polewie czekoladowej.
Spróbujcie jeszcze przed Tłustym Czwartkiem!



Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 10 minut

Składniki:
Ciasto:
2 szklanki mąki pszennej
1/4 łyżeczki soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 jajka
1/4 szklanki oleju
3/4 szklanki maślanki 

Polewa:
         200 g czekolady gorzkiej
         100 ml śmietanki 30%
1 łyżka masła
kolorowe posypki lub krokant


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Blaszkę do pączków dokładnie smarujemy olejem. Resztę oleju zachowujemy. Wszystkie składniki sypkie (mąkę, sól, proszek do pieczenia) dokładnie mieszamy. W oddzielnej misce rozkłócamy widelcem jajka z olejem i maślanką. Teraz łączymy składniki sypkie z płynnymi delikatnie mieszając, tylko do połączenia składników. Nie mieszajcie za długo, bo wytrąci się za dużo glutenu i oponki będą gliniaste. Gotową masą wypełniamy rowki na 2/3 wysokości, wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 10 minut (po 8 minutach warto sprawdzić patyczkiem, czy są już gotowe). Rumiane pączki wyjmujemy z piekarnika i studzimy.
Przygotowujemy polewę. W rondelku zagotowujemy śmietankę, zdejmujemy z ognia i wrzucamy czekoladę połamaną na kawałki. Czekamy około 30 sekund i zaczynamy mieszać tak, by czekolada się dokładnie rozpuściła. Pod koniec dodajemy masło i mieszamy do rozpuszczenia. Każdą ostudzoną oponkę moczymy w czekoladzie do połowy, odkładamy na talerz lub kratkę pod którą warto położyć np. folię aluminiową. Od razu posypujemy posypkami, żeby się dobrze przykleiły. Odstawiamy, by czekolada stężała.
Najlepsze są pierwszego dnia. Jeśli chcemy, by zachowały świeżość na dłużej, przykryjmy je ściereczką (jeśli włożymy je do folii, masa czekoladowa się nieco rozpuści i nie będzie tak idealnie równa, a posypki puszczą kolor - sprawdzone!)