Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seler. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 listopada 2015

Sałatka na kolację i do pracy. Z pomidorami, ziemniakiem, tuńczykiem i selerem naciowym

Marzy Ci się dzień w którym w 20 minut udaje Ci się przygotować kolację i lunch do pracy na kolejny dzień? W którym po prostu spokojnie nacieszysz oczy i podniebienie nie martwiąc się o zdolności kulinarne (lub ich brak)? Mamy dla Ciebie świetny przepis. 

Ta sałatka jest po prostu genialna. Łączy w sobie mnóstwo warzyw, zielonych natek i tuńczyka. Dzięki ugotowanemu ziemniakowi jest bardzo sycąca i naprawdę staje się pełnowartościowym posiłkiem. Jej niewątpliwą zaletą jest też to, że następnego dnia smakuje lepiej niż tuż po przygotowaniu (to dzięki temu, że sok z cytryny ma szansę delikatnie "zamarynować" rybę i warzywa).

Do wykonania przepisu wykorzystaliśmy ziemniaki sałatkowe typu A (o ziemniakach i ich typach kulinarnych możecie przeczytać TUTAJ) i tuńczyka w kawałkach w sosie własnym (radzimy kupić tuńczyka ciut droższego - te tańsze tuńczyki "w kawałkach" czasem okazują się poszatkowaną rybą). 

Liczba porcji: 2
Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
2 ziemniaki typu A
1 mała czerwona cebula
12 pomidorków koktajlowych
4 pędy selera naciowego z liśćmi
5 łyżek czarnych oliwek bez pestek
2 łyżki kaparów
1/2 papryczki chili 
1 puszka tuńczyka w sosie własnym
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sok z 1 cytryny
1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
6 łyżek oliwy z oliwek


1. Ziemniaki obieramy, kroimy w ćwiartki i gotujemy do miękkości.

2. W czasie, gdy gotują się ziemniaki, zajmujemy się cebulą. Obieramy ją, przekrawamy na ćwiartki. Każdą ćwiartkę kroimy w cienkie paseczki. Wrzucamy do miski. 

3. Pomidorki myjemy, osuszamy, przekrawamy na pół. Wrzucamy do miski. 

4. Seler naciowy myjemy, osuszamy i kroimy w plasterki o grubości ok 3-5 mm. Liście siekamy. Wrzucamy do miski.

5. Do miski dodajemy oliwki i kapary.

6. Papryczkę chilli bardzo drobno siekamy.

7. Tuńczyka odsączamy z zalewy i dodajemy do pozostałych składników.

8. Ugotowanego ziemniaka kroimy w kostkę, dodajemy do pozostałych składników.

9. Zawartość miski mieszamy z natką pietruszki, sokiem wyciśniętym z 1 cytryny, pieprzem i oliwą z oliwek. 

10. Serwujemy od razu lub zabieramy do pracy.

środa, 26 listopada 2014

Policzki wołowe

Policzki wołowe to, jak sama nazwa wskazuje, mięśnie policzkowe krowy. Są bardzo twarde i niezwykle chude. Na szczęście, długie pieczenie działa na ich korzyść i sprawia, że mięso staje się niezwykle delikatne i miękkie. Rozdziela się na takie małe niteczki i po prostu rozpływa się w ustach. Policzki wołowe przygotowaliśmy według przepisu Karola Okrasy, który znaleźliśmy na stronie jego programu (można przeczytać tutaj). Pięknie pachną rozmarynem, a sos z pieczonych warzyw wspaniale podkreśla smak mięsa. Najważniejsze, że bardzo łatwo się je przygotowuje. A po obejrzeniu filmu Julie and Julia i zmagań z wołowiną po burgundzku, trochę się baliśmy o te policzki. Julia Child na przygotowanie wołowiny po burgundzku poświęcała kilka godzin raz po raz zmieniając temperaturę, coś dodając, coś odlewając... Tutaj wystarczy obsmażyć mięso, warzywa, zalać je wodą z winem i piec. Proste. 
Gdzie można kupić policzki wołowe? Warszawa ma łatwo, bo ma Halę Mirowską i tam można takie policzki po prostu zamówić. Dobra wiadomość dla innych miast jest taka, że w Auchan można zamawiać mięso. Wystarczy zadzwonić do działu mięsnego i powiedzieć czego się potrzebuje. Oni wykroją co trzeba i sprzedadzą. To bardzo ułatwia sprawę. A jak ktoś ma w okolicy prawdziwy sklep mięsny z prawdziwym rzeźnikiem, to jest w mięsnym raju i nie musi się szczególnie trudzić. 


Czas przygotowania: 20 minut
Czas oczekiwania: 3 godziny

Składniki:
1 kg policzków wołowych
3 pędy selera naciowego
1 mały seler korzeniowy
2 marchewki
1 cebula
3 gałązki świeżego rozmarynu
5 łyżek mąki pszennej
3 ząbki czosnku
4 ziarna ziela angielskiego
3 liście laurowe
200 ml wina czerwonego (najlepiej burgundzkiego)
200 ml wody
2 łyżeczki soli 
2 łyżeczki pieprzu
10 łyżek oleju

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160 stopni Celsjusza. 
Policzki wołowe myjemy, osuszamy, oprószamy solą, pieprzem i 2 łyżkami mąki. Smażymy na oleju z obu stron na złoto i wkładamy do naczynia żaroodpornego. 
Seler korzeniowy, marchewki, cebulę obieramy i kroimy w duże kawałki. Pędy selera naciowego kroimy w duże kawałki. Wszystkie warzywa oprószamy pozostałą mąką i wrzucamy na patelnię z 5 łyżkami oleju. Na patelnię wrzucamy też czosnek, liść laurowy, ziele angielskie i rozmaryn. Podsmażamy 5 minut, aż warzywa się delikatnie zezłocą. Dolewamy wino, czekamy aż się zagotuje. Następnie wszystkie warzywa z winem przekładamy do naczynia żaroodpornego, wlewamy wodę. Naczynie przykrywamy i zostawiamy w piekarniku na 3 godziny.
Wyciągamy z piekarnika mięso z warzywami. Połowę warzyw miksujemy na gładką masę. Na talerze wykładamy pokrojone w plastry policzki, pieczone warzywa, polewamy sosem. Ozdabiamy świeżym rozmarynem. Podajemy z ugotowaną kaszą gryczaną, świeżą bagietką albo pieczonymi ziemniakami. 


środa, 8 stycznia 2014

Zapiekanka z chałką, chorizo i warzywami

Co zrobić z nieco sczerstwiałym pieczywem? Niektórzy oddają je kaczkom, inni przerabiają na bułkę tartą, a jeszcze inni używają do zrobienia tostów francuskich.
My czasem robimy mięsno-warzywne zapiekanki wykorzystując czerstwą chałkę. Jej delikatna słodycz świetnie współgra z warzywami, trochę nasiąknie aromatyczną oliwą i jajkiem, ale i tak będzie chrupać pomiędzy miękkimi kawałkami warzyw. Całkiem jesteśmy dumni z tego "recyklingu jedzeniowego", zwłaszcza że wychodzi zdrowo, elegancko i oryginalnie. Żeby było ciekawiej - inspiracją do włączenia chałki do lekkich warzywnych zapiekanek były dla nas przepisy na tzw. stuffing (po naszemu "farsz") do indyka, który Amerykanie przygotowują na Święto Dziękczynienia. Nie nadziewają nim pieczonego indyka, ale pieką razem z nim, w oddzielnej brytfannie, a potem stawiają na stole obok - jako dodatek, równouprawniony z ziemniakami.
Tym razem w naszej zapiekance znalazło się chorizo, bo to jedna z ulubionych kiełbas M. Przypomina jej o katalońskiej przygodzie i małym pokoiku bez okna…  


Czas przygotowania: 40 minut

Składniki: 
300 g kiełbasy chorizo 
5 łyżek masła
1 jabłko
¼ szklanki żurawiny suszonej (opcjonalnie)
1/4 szklanki orzechów włoskich (opcjonalnie)
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 pędy selera naciowego
12 brukselek 
1 średniej wielkości cukinia
½ szklanki białego wytrawnego wina lub bulionu wieprzowego
1 jajko
½ pęczka natki pietruszki
1 mała lekko sczerstwiała chałka
3 łyżki tartego sera parmiggiano reggiano

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Zdejmujemy osłonkę z chorizo i siekamy w kostkę. Jabłko myjemy, obieramy i kroimy w kostkę. Cebulę, czosnek obieramy i drobno siekamy. Seler naciowy myjemy, kroimy w cienkie plasterki. Cukinię myjemy i kroimy w cienkie plastry. Brukselkę myjemy i każdą przekrawamy na dwie części. Natkę pietruszki myjemy i drobno siekamy. Do miseczki rozbijamy jajko, mieszamy z posiekaną natką. Chałkę kroimy w kostkę o boku ok. 1 cm. Naczynie żaroodporne smarujemy 2 łyżkami masła. Patelnię stawiamy na średnim ogniu, wrzucamy chorizo i smażymy ok. 3 minut. Zdejmujemy z patelni kiełbasę, a na pozostały tłuszcz wrzucamy cebulę i seler naciowy. Smażymy mieszając 5-6 minut, dodajemy czosnek i smażymy 30 sekund mieszając. Zdejmujemy z ognia. W dużym garnku mieszamy chorizo, jabłko, żurawinę, orzechy, podsmażoną cebulę z czosnkiem, seler naciowy, brukselki, cukinię, chałkę, dodajemy jajko z natką, wywar wieprzowy lub wino. Mieszamy. Wszystko przekładamy do naczynia żaroodpornego. Pozostałe masło siekamy w kostkę i posypujemy nim wierzch zapiekanki. Naczynie wstawiamy do piekarnika i pieczemy 30 minut – do zezłocenia. Przed podaniem zapiekankę oprószamy serem. 

poniedziałek, 27 maja 2013

Salmon chowder (zupa łososiowa)

Po kilku gorących dniach mieliśmy cichą nadzieję, że chłodne dni nie wrócą. Dziś za oknem deszcz. Zamiast obiadu, mamy ochotę na gorącą herbatę i paczkę herbatników z czekoladą. Na szczęście, odrobina zdrowego rozsądku podpowiada nam, że możemy zrobić szybką zupę krem. Są takie dania, które mimo swojej prostoty zaskakują za każdym razem. Krem z warzyw w połączeniu z mlekiem i wędzonym łososiem jest właśnie takim daniem. Idealnie nadaje się na codzienny obiad (w końcu to zblendowany krem z porów z mlekiem) czy proszoną kolację (ah, ten łosoś, który zawsze wydaje się czymś lepszym niż rodzimy śledź czy makrela). Nie zapomnijcie o odrobinie soku z cytryny, który doda zupie charakteru. 


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:

4 łyżki oliwy z oliwek
2 pory - części białe i jasnozielone
4 łodygi selera naciowego
4 ziemniaki
4 ząbki czosnku
200 g wędzonego łososia
4 szklanki bulionu warzywnego
2 szklanki mleka
szczypior, posiekany
sól
pieprz

Warzywa (pory, seler, czosnek i ziemniaki) dokładnie myjemy i kroimy na niewielkie kawałki. Łososia kroimy w paski. Szczypiorek siekamy. Z cytryny wyciskamy sok. Do garnka wlewamy oliwę z oliwek, wrzucamy posiekane pory i smażymy na średnim ogniu mieszając 3 minuty. Dodajemy czosnek, ziemniaki, seler naciowy i ciągle mieszając smażymy 1 minutę. Dolewamy bulion (przepis na doskonały bulion warzywny podajemy tutaj), dusimy na małym ogniu pod przykryciem ok. 15 minut. Zdejmujemy z ognia, blendujemy. Do zblendowanej zupy dodajemy mleko i pokrojonego na drobne kawałki wędzonego łososia. Wstawiamy na ogień i podgrzewamy 1 minutę. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem (dobrze sprawdzi się pieprz biały albo ziołowy) i sokiem z cytryny. Podajemy obsypane szczypiorkiem.