Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazylia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazylia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 maja 2018

Naleśnikowy makaron z pesto i mozzarellą - lunchbox w 30 minut

Lunchbox i śniadaniówka to temat rzeka. Nie dość, że samo pudełko musi być ładne to jeszcze jego zawartość powinna wywołać nagłą chęć zjedzenia wszystkiego. Co można tam wrzucić poza starą dobrą kanapką?


Od pewnego czasu zauważyliśmy powtarzające się reklamacje zawartości śniadaniówki - kanapka miała nie taką bułkę jak trzeba, masło było nierówno rozsmarowane, wędlina zupełnie obrzydliwa, a warzywa to oczywiście zupełna pomyłka. Kiedy po raz kolejny obserwowałam kanapkę, która cały dzień przeleżała w plecaku zrobiło mi się naprawdę źle. Nie tylko dlatego, że moje prywatne no waste właśnie stało się prawdziwym waste. Zrozumiałam, że robię nudne jedzenie. Wzięłam kartkę, długopis (bo te analogowe zabawki ciągle lepiej na mnie działają niż notatnik w telefonie) i spisałam wszystko, co lubią nasze dzieci.

Lista produktów i ulubionych składników była o tyle zawiła, że każde z naszych dzieci lubi troszeczkę co innego: córka zajada się ogórkami ale tylko kiszonymi; syn nie znosi kiszonych, ale konserwowe i świeże je kilogramami. Dlatego lawirując między ogórkami w różnych formach trafiłam na pomidory. Pomidory pasują wszystkim. Lubią się też z mozzarellą i naturalnym domowym pesto z bazylii. W wersji 5-minutowej zrobiłabym je z makaronem. Wiedziałam, że makaron też stanie się waste. Dlatego usmażyliśmy dwa naleśniki i zrobiliśmy z nich naleśnikowy makaron. Wyszedł cudownie wiosenny lunchbox. Łączy smaki tego, co właśnie dojrzewa w ogrodzie Water & Wine w którym ostatnio byłam (możecie o nim przeczytać tutaj). Jest też zupełnie dobry dla dorosłych, którzy mogą w pracy wyciągnąć kolorowe pudełko i chociaż raz zjeść zbilansowany posiłek.



Czas przygotowania: 30 minut

Składniki na 1 pudełko:
8 pomidorków koktajlowych
1/2 kulki mozzarelli lub 6 małych kulek

pesto:
1 ząbek czosnku
5 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka płatków migdałowych
szczypta soli
garść liści bazylii

naleśniki: 
1 jajko
1/2 szklanki mąki
szczypta soli
1/2 szklanki mleka
1/4 szklanki wody gazowanej 

wtorek, 28 czerwca 2016

Ostatnie szparagi z halloumi

Sezon na szparagi się kończy. Warto więc przygotować coś szczególnego. Na szybko.

Ze szparagami (i truskawkami zresztą też) jest tak, że znikają równie szybko jak się pojawiają. Co roku mamy poczucie, że zjedlibyśmy ich jeszcze trochę. Mogłyby czekać na nas na bazarkach jeszcze przez kilka tygodni. Ale kończy się czerwiec i kończą się szparagi. Zamiast więc zastanawiać się kiedy pojawią się znowu, kupujemy pęczek i robimy najprostszą warzywną kolację.

Dziś proponujemy Wam jedno z najszybszych szparagowych dań. Warzywa na ciepło z serem halloumi. Halloumi to ser z mleka koziego i owczego, który świetnie nadaje się do grillowania. Warto spróbować go w wersji z arbuzem i burakami i pomarańczami. Można go kupić w sklepach z żywnością śródziemnomorską, delikatesach i sieciach handlowych które promują tydzień grecki. Koniecznie sprawdźcie z jakiego jest mleka! To ważne, bo oryginalny ser jest delikatnie kwaskowaty i niesamowicie sprężysty. Do warzyw dodaliśmy miętę i bazylię, które je orzeźwiły. Świeże zioła rozkosznie oddają swój aromat i warto się nimi cieszyć póki dobrze rosną na parapetach, balkonach i w ogródkach. 

Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy zdrowo.


Czas przygotowania: 15 minut
Liczba porcji: 3

Składniki:
1/2 bakłażana
1 łyżeczka soli
3 garście umytych liści szpinaku
1 pęczek zielonych szparagów
6 rzodkiewek
1 cukinia
100 g sera halloumi
4 łyżki oliwy z oliwek
1/4 szklanki liści bazylii
1/4 szklanki liści mięty

1. Bakłażan myjemy, osuszamy. Kroimy w plasterki o grubości ok. 3 mm. Oprószamy solą i odstawiamy. 

2. Szparagom odłamujemy zdrewniałe końcówki. Wrzucamy je do wrzącej delikatnie osolonej wody. Gotujemy 4 minuty. 

3. W czasie, gdy gotują się szparagi myjemy cukinię. Kroimy ją (ze skórką) w 3 mm plastry.

4. Rzodkiewki myjemy, osuszamy i kroimy w cienkie plasterki. Wyciągamy szparagi. Kroimy na pół. 

5. Ser kroimy w plastry grubości ok. 5 mm. Bakłażany osuszamy ręcznikiem papierowym.

6. Na patelnię wlewamy oliwę z oliwek, układamy plastry osuszonych bakłażanów tak, by tworzyły jedną warstwę. Smażymy/grillujemy z obu stron do zezłocenia. 

7. Na tę samą patelnię wlewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, wrzucamy cukinię i smażymy ok. 1 minuty na każdej strony. Zdejmujemy z patelni. 

8. Na patelnię wkładamy ser i smażymy ok. 30 sekund z każdej strony. 

9. Na talerzu układamy szpinak, plastry bakłażana, cukinii, szparagi, rzodkiewkę i halloumi. Obsypujemy świeżymy ziołami i serwujemy. 

poniedziałek, 23 maja 2016

Wiosenne penne ze szparagami

Wiosną zaczyna się sezon na zielone, świeże i szybsze niż zwykle. Nikogo więc nie powinno dziwić, że te wszystkie cuda z warzywniaka najlepiej smakują z makaronem. 

Nasze wiosenne penne podaliśmy ze szparagami (o ich przygotowaniu i przechowywaniu możecie przeczytać tutaj), marchewką, pieczarkami i fasolką szparagową. Mieliśmy ochotę dorzucić groszek cukrowy, który jest naszą nową miłością, ale nie mogliśmy go nigdzie znaleźć. Makaron z warzywami smakuje wiosną, świeżością i radością. Można/trzeba go podawać na ciepło, ale niewiele traci serwowany na zimno. Można więc go spokojnie zabrać do pracy. 

Do makaronu dorzuciliśmy sporo bazylii, mięty i pietruszki. Nie żałujcie ziół, bo to one nadają temu daniu wyjątkowego smaku. Pięknie pachną i rewelacyjnie smakują. My używamy świeżych ziół z pewną powściągliwością, ale tym razem wrzuciliśmy po prostu wszystko, co nam rośnie na parapecie. Spróbujcie! To niesamowite jak różne zioła razem dają taki odlotowy smak. I ten zapach. Makaron po prostu pachnie zielonym! 

Mała parapetowa obserwacja: hydroponiczna bazylia i mięta (czyli taka sprzedawana w większości marketów) świetnie rośną na dobrze oświetlonym parapecie obficie podlewane raz dziennie. Po raz pierwszy udało nam się ich nie zabić po kilku dniach i zdecydowanie to zasługa słońca i wody. 



Czas przygotowania: 30 minut
Liczba porcji: 4

Składniki:
6 łyżek oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
2 dymki
 1 marchewka
6 pieczarek
1/2 kg szparagów 
200 g fasolki szparagowej
400 g penne
1/2 szklanki natki pietruszki
1/3 szklanki świeżej bazylii
1/3 szklanki świeżej mięty 
1/2 szklanki tartego parmezanu
świeży pieprz


1. Czosnek kroimy w plasterki.

2. Marchewkę kroimy w słupki 4 cm x 0,5 cm.

3. Pieczarki obieramy i przekrawamy na pół.

4. Szparagi dokładnie myjemy, odkrawamy główki, a łodyżki przekrawamy na pół.

5. Fasolkę szparagową myjemy i kroimy na 3 części.

6. Dymki siekamy.

7. Natkę pietruszki, bazylię, miętę siekamy.

8. Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu, a w tym czasie przygotowujemy na patelni warzywa. 

9. Rozgrzewamy olej i wrzucamy czosnek i dymkę. Smażymy mieszając 1 minutę. 

10. Na patelnię dodajemy marchewkę, zmniejszamy ogień i mieszając smażymy 4 minuty.

11. Do marchewki dodajemy fasolkę szparagową i łodygi szparagów. Wlewamy 1/2 szklanki wody. Smażymy 5 minut.

12. Na patelnię wrzucamy pieczarki, główki szparagów. Smażymy kolejne 3 minuty. 

13. Makaron odcedzamy zostawiając 1/4 szklanki wody z gotowania.  

14. Do garnka z makaronem dodajemy warzywa z patelni, zioła i parmezan. Dokładnie mieszamy.

15. Serwujemy makaron oprószając go świeżo zmielonym pieprzem. 



Przepis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy Zdrowo

środa, 24 lutego 2016

Makaron z sosem z awokado i bazylii

Wiecie jak wygląda raj? Raj to miejsce w którym w każdym sklepie sprzedają tylko dojrzałe awokado.  

Awokado to taki nieco złośliwy twór, bo najpierw długo dojrzewa (owoce rosną 14-18 miesięcy), a potem trzeba naprawdę szybko go zjeść. Lepiej więc nie przeoczyć tego momentu "to już!". W Polsce zwykle sprzedaje się dwa rodzaje awokado - awokado i awokado hass (które w niektórych sklepach ma naklejkę "do natychmiastowego spożycia"). To pierwsze zwykle jest twarde jak kamień i smakuje niczym. Trzeba je więc włożyć do papierowej torebki i poczekać na właściwy moment. To drugie trzeba jeść prędko - inaczej robi się nazbyt dojrzałe i nabiera brzydkiego czarnego koloru. 

Jak poznać, że awokado jest dojrzałe?

To zależy od gatunku - czasem skórka staje się ciemniejsza, czasem matowieje, czasem się wygładza. Jest jednak jeden niezawodny sposób - trzeba awokado przycisnąć u góry (tam, gdzie widać miejsce po szypułce). Jeśli to miejsce jest delikatnie miękkie, awokado nadaje się do jedzenia. Gwarantujemy, że 90% owoców, które znajdziecie w sklepach będzie stawiało opór. Można też owoc położyć w dłoni i delikatnie ją zamknąć - dojrzały owoc będzie sprężysty, ale będzie się "zapadał" pod naciskiem. Unikajmy kupowania awokado z plamkami na skórce. Dojrzałe awokado będzie się łatwo kroiło i nie będzie się rozpadało pod naciskiem noża. Jego konsystencja będzie przypominała masło. 

Co zrobić z niedojrzałym awokado?

Trzeba mu pomóc! Wkładamy awokado do papierowej torebki i zostawiamy na blacie na 3-5 dni (codziennie sprawdzamy czy jest już dojrzałe). Można ten proces nieco przyspieszyć wkładając do torebki z awokado jabłka lub kiwi. 

Jak przechowywać awokado?

Dojrzałe awokado można włożyć do lodówki. To zahamuje proces dojrzewania i przedłuży jego przydatność o 2 dni. Jeśli chcemy zużyć tylko połowę owocu, to pamiętajmy, żeby niewykorzystaną połówkę razem z pestką skropić sokiem z cytryny i zawinąć w kawałek folii spożywczej. Dzięki temu nie sczernieje. Jeśli jednak po jakimś czasie pojawią się na miąższu ciemne plamki (lub porcja ulubionego guacamole w lodówce zacznie ciemnieć), trzeba je wyciąć (a ciemne fragmenty guacamole po prostu wyrzucić). Awokado, które dziwnie pachnie, ma konsytencję rzadkiego błota, ma luźną skórę, nie nadaje się do jedzenia i trzeba się z nim pożegnać. 

Makaron z zielonym sosem z awokado jest niezwykle kremowy i sycący. Przypomina nieco guacamole, ale tylko troszkę. Na talerzu wygląda jak zielone pesto, ale w smaku jest dużo delikatniejszy i taki "maślany." Dobrze mu robi bazylia, która przełamuje nieco mdły smak awokado. Zamiast soli, do sosu dodaliśmy łyżkę sera typu feta, bo nie była to oryginalna feta. Warto podać go ze świeżo zmielonym pieprzem (jeśli ktoś lubi pieprz, oczywiście). Danie zostało przygotowane bez dodatku soli - sos nabiera wyrazu dzięki soli naturalnie występującej w serze typu feta. Z podanych składników otrzymamy 3 duże porcje. 

Wpis powstał we współpracy z  Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli.


Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
300 g makaronu
1 ząbek czosnku
2 dojrzałe awokado hass
1/2 szklanki liści bazylii
sok z 1/2 cytryny
2 łyżki oliwy z oliwek
4 łyżki wody
2 łyżki sera typu feta
świeżo zmielony pieprz


1. Makaron gotujemy według wskazówek podanych na opakowaniu. Pomijamy solenie.

2. Czosnek drobno siekamy lub przeciskamy przez praskę.

3. Do misy blendera wkładamy czosnek, obrane awokado, liście bazylii, sok z cytryny, oliwę z oliwek, wodę i ser. Miksujemy, aż otrzymamy jednolity i aksamitny sos. Gdyby sos był za gęsty, dodajemy 1 łyżkę wody i blendujemy jeszcze raz.

4. Makaron odcedzamy, z powrotem wkładamy do garnka. Dodajemy sos, mieszamy.

5. Gotowy makaron przekładamy na talerze i oprószamy świeżo zmielonym pieprzem.


poniedziałek, 29 września 2014

Sałatka z wędzoną makrelą i jeżynami - bez soli!

O tym, że większość z nas beztrosko nadużywa soli w codziennym gotowaniu  pisano już wiele. My chcemy pokazać, że sól można ograniczać i nie trzeba się specjalnie wysilać, żeby się tego nauczyć. W poprzednim tekście zachęcaliśmy do pozbywania się nawyku dosalania i proponowaliśmy przepis na galette ze śliwkami i serem pleśniowym
Dzisiaj chcemy skupić się na kolejnym kroku: wykorzystywaniu soli naturalnie występującej w różnych produktach. Na czym to polega? Większość produktów spożywczych zawiera sól - począwszy od wędlin skończywszy na serach. Co za tym idzie, jedząc je - zjadamy jakąś część naszej maksymalnej dziennej dawki soli (dla przypomnienia, ta dawka to jedna łyżeczka). Często jednak zapominamy o tym i automatycznie dosalamy np. makaron, który ląduje na talerzu z wędzonym łososiem i kaparami albo z parmezanem i suszonymi pomidorami. Zastanawiając się chwilę nad smakiem tych składników odkrywamy, że wszystkie są naturalnie słone - i pomidory, i kapary, i łosoś. Do tej listy można spokojnie dodać anchois, oliwki, szynkę długo dojrzewająca czy solone orzeszki. Ktoś już je posolił. Chcąc ograniczać ilość soli w diecie, nie powinniśmy jej dodawać do tych dań, których składniki już ją zawierają. Po prostu, chwilę pomyślmy o tym, co  mamy w garnku i zastanówmy się czy koniecznie musimy dosalać. 
Dla ułatwienia zadania, przedstawiamy przepis na doskonałą, pięknie prezentującą się na talerzu sałatkę z naturalnie słoną wędzoną makrelą, jeżynami i ciecierzycą. Nie ma w niej ani grama dodatkowej soli, jest tylko ta naturalnie występującą w składnikach - i uwierzcie, zupełnie jej nie brakuje.

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotuj zdrowo - mniej soli"


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
1 średniej wielkości makrela
1 puszka ciecierzycy
1 średniej wielkości świeży ogórek
1 czerwona cykoria
200 g roszponki
2 łyżki posiekanych liści bazylii
1 czerwona cebula
100 g sera koziego
5 łyżek oliwy z oliwek
300 g jeżyn 
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka miodu


Roszponkę dokładnie myjemy i osuszamy. Mieszamy z liśćmi bazylii. Makrelę obieramy ze skóry, pozbywamy się ości, a mięso rwiemy na kawałki. Ciecierzycę odcedzamy. Umytego ogórka przekrawamy na pół i kroimy w cienkie półplasterki. Z cykorii obrywamy listki. Ser kozi kroimy w kosteczkę. Połowę jeżyn miażdżymy widelcem, dodajemy sok z cytryny, miód i oliwę z oliwek. Dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitego sosu.
Na dnie miski układamy roszponkę, makrelę, ciecierzycę, ogórka, cykorię, ser kozi. Delikatnie mieszamy. Następnie na sałatce układamy jeżyny, wszystko skrapiamy sosem i serwujemy. 


wtorek, 29 lipca 2014

Caprese z nektarynkami

Bazylia to takie piękne zioło. Kojarzy nam się z kuchnią włoską, więc jeśli tylko nam nie zwiędnie pakujemy ją do makaronów, pizzy i pomidorów. Zwykle na wytrawnie. Dzisiaj do klasycznego trio caprese - pomidorów, mozzarelli i bazylii - dodaliśmy nektarynkę.
Nektarynka to niedoceniana kuzynka moreli, którą chętnie dodajemy do deserów, ale rzadko pasuje nam do mięs czy tart. Czas to zmienić! Nektarynka doskonale wydobywa słodycz pomidorów i świeżość sera i bazylii. Teraz nie wyobrażamy sobie letniej caprese bez nektarynek. Jest radośnie i beztrosko, czyli tak jak powinno być w gorące dni.
Podane składniki wystarczą na 2-4 porcje.


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
1 1/2 nektarynki
200 g pomidorków koktajlowych (w różnych kolorach)
1 pomidor malinowy
3 łyżki posiekanych liści bazylii
1 kula mozzarelli
1 ząbek czosnku
1 łyżka miodu
3 łyżki octu winnego
5 łyżek oliwy z oliwek
1/4 łyżeczki soli

Czosnek przeciskamy przez praskę lub drobno siekamy. W miseczce lub misie blendera energicznie mieszamy czosnek, miód, ocet, oliwę i sól. Pomidory i nektarynki dokładnie myjemy. Pomidorki przekrawamy na pół, a pomidora malinowego kroimy w kostkę. Nektarynki kroimy w ósemki. Ser szarpiemy na mniejsze kawałki. W misce dokładnie mieszamy wszystkie składniki z sosem. Podajemy schłodzoną. 

wtorek, 20 sierpnia 2013

Chłodnik arbuzowo-pomidorowy

Kiedy jest ciepło i ostatnią rzeczą, o jakiej myślimy jest stanie nad parującym garnkiem czy otwieranie rozpalonego piekarnika, wszyscy zamieniamy się w wyznawców filozofii raw. Nie podgrzewamy, nie pieczemy, nie smażymy, nie dusimy. Po prostu, podajemy warzywa i owoce w jak najmniej przetworzonej formie. Przyznamy się, że z podziwem czytaliśmy o tych, którzy przestrzegają takiej diety przez cały rok i tkwiliśmy w błędnym - jak się okazuje - przekonaniu, że to jedzenie jest niesmaczne. Jeśli wszystkie dania raw smakują jak ten chłodnik, jesteśmy za! A przynajmniej w sezonie letnim. 
Jest w tym chłodniku dużo z klasycznego gazpacho: trochę pomidorów, trochę papryki. Taka hiszpańska nuda. Nie ma jednak ani chleba, ani czosnku, chłodnik nie jest zawiesisty. Jest za to słodkawy posmak i jeszcze większe orzeźwienie. Wszystko za sprawą arbuza - idealny mezalians warzyw i owoców. 
Przepis pochodzi z Food Network Magazine (wrzesień 2012).


Czas przygotowania: 20 minut 
Czas oczekiwania: 1 godzina 

Składniki:
4 pomidory
1 kg arbuza (bez skórki)
1 ogórek
1 papryka
1 mała szalotka
5 liści mięty
5 liści bazylii
5 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka octu z soku z granatów (lub 3 łyżki octu z białego wina)
sól

Pomidory myjemy, kroimy w kostkę. Arbuza obieramy, pozbywamy się pestek, kroimy w kostkę. Obieramy ogórek, wykrawamy nasionka, kroimy w kostkę. Paprykę odpestkowujemy i kroimy w kostkę. Szalotkę drobno siekamy. Liście mięty i bazylii myjemy. W misce mieszamy wszystkie warzywa i owoce, dodajemy liście bazylii i mięty, oliwę z oliwek i ocet. Partiami blendujemy zawartość miski. Na gęstym sicie odcedzamy chłodnik. Doprawiamy do smaku solą i chłodzimy w lodówce przez min. 1 godzinę. Idealnie smakuje z grissini.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Łosoś po prostu z czterema masłami

Długo myśleliśmy o tym, jaki przepis zgłosić do kolejnego etapu Konkursu na Kulinarnego Bloga Roku. W naszej kuchni ryby i owoce morza pojawiają się zwykle w tak prostych odsłonach, że aż głupio podawać na nie przepis... Na przykład świeżą rybę (tzn. najświeższą jaką się nam uda znaleźć w supermarkecie) po prostu grillujemy albo pieczemy z solą, ziołami i cytryną. Próbowaliśmy więc ostatnio przepisów bardziej wyszukanych - było to nawet przyjemne dla podniebienia - ale nadal obstajemy przy swoim: dobrą rybę wystarczy potraktować prosto, a nawet nieskomplikowane dodatki potrafią z nią świetnie zagrać.
Startujemy więc z czymś banalnie prostym. Ale z biglem, który tkwi w sposobie podania - i w wolnym wyborze jaki dajemy jedzącemu. Upiekliśmy łososia (można też zgrillować) najprościej jak umieliśmy i przygotowaliśmy do niego cztery masła smakowe, które nałożone na gorącą rybę delikatnie się rozpłyną po jej powierzchni i zaczną intensywnie pachnieć. Bohaterów jest więc dwóch: ryba i masło. W sam raz jak na konkurs, który organizuje producent masła...
Masła smakowe można przygotować wcześniej, można też potraktować nasz pomysł jak inspirację i szukać innych, dodatkowych smaków. Zamierzamy to zresztą robić w najbliższym czasie - jak znajdziemy coś wartego uwagi, to się przypomnimy.
I jeszcze drobny przypis odnośnie masła koperkowego: mogłoby się wydawać, że koper to taki sztampowy i nudnawy kompan łososia. Zazwyczaj jednak do łososia dodajemy tylko świeży koperek. Spróbujcie jednak ten świeży pomieszać z koperkiem marynowanym, najprościej - wyciągniętym ze słoika z ogórkami konserwowymi. Wtedy dopiero odkryjecie, że istnieje... wyższy stopień koprowatości! 

Po raz kolejny chcemy podziękować za wszystkie głosy oddane na nasze poprzednie przepisy. Jeśli podoba się Wam nasza łososiowa propozycja bardzo prosimy o głosy. Można je oddać klikając TUTAJ lub w banner umieszczony pod przepisem i w zakładce Crust&Dust Blogiem Roku.






Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: co najmniej 3 godziny
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
40 dkg fileta z łososia ze skórą
2 łyżki oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki pieprzu, najlepiej białego
8 łyżek miękkiego masła solonego
10 liści bazylii
8 gałązek rozmarynu
5 liści natki pietruszki
1 mały suszony pomidor
2 łyżeczki posiekanego świeżego koperku
1 łyżeczka posiekanego marynowanego koperku (z zalewy ogórków konserwowych)
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka świeżo startej skórki cytrynowej
1 łyżeczka świeżo startej skórki z pomarańczy

Przynajmniej 3 godziny przed planowanym podaniem ryby przygotowujemy 4 rodzaje masła.

Masło ziołowe
4 liście bazylii, rozmaryn i natkę pietruszki myjemy i osuszamy. Oskubujemy gałązki rozmarynu zostawiając same liście. Liście bazylii, rozmarynu i pietruszki bardzo drobno siekamy. Dodajemy 2 łyżki masła i mieszamy do powstania jednolitej masy. Gotowe masełko zawijamy w folię spożywczą formując walec i wkładamy do lodówki, aby stężało (2-3 godziny).

Masło koperkowe
Ze słoika z ogórkami konserwowymi wyławiamy koperek. Świeży koperek myjemy i dobrze osuszamy. Siekamy drobno oba rodzaje kopru, dodajemy zmiękczone masło i mieszamy aż uzyskamy jednolitą masę. Zawijamy w folię spożywczą starając się uformować walec. Wkładamy do lodówki na 2-3 godziny. 

Masło z bazylią i suszonym pomidorem
Pomidor wyjmujemy z zalewy i osuszamy. 6 liści bazylii myjemy i osuszamy. Pomidor i bazylię drobno siekamy, następnie dodajemy 2 łyżki miękkiego masła i mieszamy. Gotowe masło zawijamy w folię spożywczą formując mały walec. Wkładamy do lodówki na 2-3 godziny (aż stężeje).

Masło cytrusowe
Cytrynę i pomarańczę sparzamy wrzątkiem. Ocieramy z nich skórkę tak, by otrzymać po jednej łyżeczce skórki cytrynowej i pomarańczowej. Z cytryny wyciskamy jedną łyżeczkę soku. Sok z cytryny, skórkę z cytryny i pomarańczy ucieramy z 2 łyżkami miękkiego masła. Gotowe masło owijamy w folię spożywczą, starając się nadać mu kształt walca. Wstawiamy do lodówki na 2-3 godziny, aby stężało.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170 stopni Celsjusza. Filet z łososia dokładnie myjemy. Kroimy na dwie porcje. Blaszkę, na której będziemy piec rybę wyściełamy papierem do pieczenia. Papier smarujemy oliwą i układamy filety z łososia (skórą do dołu). Rybę posypujemy solą i pieprzem. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 10-12 minut (łosoś jest gotowy, jeśli jego mięso zblednie i rozdziela się na kawałki po włożeniu widelca).
Gotową rybę układamy na talerzach i podajemy do niej cztery rodzaje masła.



środa, 16 lutego 2011

Bruschetta

Bruschetta jest idealną szybką przekąską, którą można przyrządzać na wiele sposobów. Jej podstawę stanowi wiejski chleb, ale my niestety akurat takiego nie mieliśmy. Zamiast niego użyliśmy więc bułki paryskiej, którą z obu stron posmarowaliśmy oliwą i podpiekliśmy. Potem dodaliśmy tylko pomidory ze świeżą bazylią i mozarellą. Pyszna przekąska była gotowa w 25 minut (z czego 15 minut zajęło  opieczenie kromek bułki w piekarniku).
Jeszcze jedna ważna uwaga. Ustaliliśmy, że nazwę tej przekąski wymawia się [brusketta], a nie [bruszetta], jak czyniła to pewna kulinarna celebrytka w swoim restauracyjnym reality-show.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 15 minut

Składniki:
18 kromek bułki paryskiej grubości 2 cm
8 łyżek oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku (opcjonalnie)
2 duże pomidory
1/2 kulki mozarelli
20 listków świeżej bazylii

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 stopni. Kromki bułki paryskiej układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy je z jednej strony oliwą z oliwek, przewracamy i smarujemy drugą stronę. Wstawiamy do piekarnika, po 10 minutach sprawdzając czy spód bułki się zarumienił - jeśli tak, przewracamy je i podpiekamy tak, żeby grzanki miały jednakowy kolor z obu stron. Upieczone pieczywo wyjmujemy na kratkę, jeszcze ciepłe smarujemy ząbkiem czosnku (to jest opcja dla miłośników czosnku) i studzimy. 
Pomidory siekamy w kostkę o boku ok. 0,5 cm. Listki bazylii myjemy, suszymy i siekamy. Do miseczki wrzucamy posiekane pomidory i bazylię, wlewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, mieszamy. Mozarellę siekamy w kostkę. Na grzankach układamy pomidory z bazylią i obsypujemy mozarellą. 
Pomidorów nie posoliliśmy, bo nie chcieliśmy, żeby oddawały swój sok bułce. Mozarelli nie wymieszaliśmy z pomidorami, żeby nie straciły swojego intensywnego koloru.

piątek, 11 czerwca 2010

Tagliatelle z krewetkami i domowym pesto

Czy Wy też jedząc w restauracji jakąś wyjątkową potrawę staracie się powtórzyć ją w domu? My - tak. Tak było z serniczkami, sztandarowymi plackami serowymi z białostockiego Podlasiaka, tak też było z naszym dzisiejszym tagliatelle. W Krakowie, oprócz już opisanego crumble w Dyni, jedliśmy również cudowne czarne spaghetti z krewetkami w Cherubino w Zaułku Niewiernego Tomasza. Smakowało nam tak bardzo, że postanowiliśmy je oswoić we własnej kuchni. Jest pyszne, tym bardziej, ze pesto jest domowej roboty. Jak wiadomo, na pesto składają się orzeszki piniowe. Jak wiadomo, są bajońsko drogie i trudno dostępne. Na szczęście znaleźliśmy je na wyprzedaży w Marks&Spencer. I opłacało się zainwestować w robienie swojego pesto, bo jest przepyszne! 
Z podanych składników wyjdą Wam cztery porcje makaronu.


Czas przygotowania: 20 minut.

Składniki:

1 paczka makaronu tagliatelle lub spaghetti
20 krewetek tiger

Pesto: 
             liście bazylii z jednej doniczki
             1/4 szklanki lekko uprażonych orzeszków piniowych
             1/2 ząbku czosnku
             conajmniej 1/2 szklanki oliwy z oliwek
             40 g startego parmezanu lub pecorino
             szczypta pieprzu
Krewetki odmrażamy na wolnym ogniu (jeśli są mrożone) i podgrzewamy. Jeśli są świeże przesmażamy je na dużym ogniu. 
Liście bazylii (bez łodyżek) myjemy i osuszamy na papierowym ręczniku. Do malaksera wrzucamy czosnek i orzeszki. Blendujemy, dodajemy liście bazylii, ser (można odłożyć trochę do posypania), pieprz i oliwę z oliwek. Znów blendujemy do powstania jednolitej masy. Jeśli pesto jest zbyt suche, dodajemy oliwę. Oliwa powinna przykryć przykryć powstałe pesto. Jeśli ktoś chce, może zrobić pesto z większej porcji, ponieważ można je przechowywać w lodówce do dwóch tygodni.
Makaron gotujemy wg. przepisu na opakowaniu, odcedzamy, układamy na talerzach. Na makaron kładziemy pesto i gorące krewetki. Posypujemy parmezanem.