Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 października 2015

Tarta tatine z czerwoną cebulą i kozim serem

Myśląc o pysznej jesiennej przekąsce, przyszła mi na myśl cudowna bruschetta z konfiturą z czerwonej cebuli i koziego sera. Długo duszona czerwona cebula jest na naszej liście "słoiczków", których zawartość jemy praktycznie od razu. Słodka, aż karmelowa, głęboko zapadająca w kubki smakowe, idealnie podkreśla delikatny i nieco kwaskowaty smak koziego sera. Konfitura z cebuli to naprawdę rewelacja i nie ma nic wspólnego z syropem z cebuli. Cebulę trzeba dusić dość długo, na bardzo małym ogniu po to, by skarmelizował się zawarty w niej cukier. Dlatego smakuje tak wspaniale.

Tarta z cebulą to szybka wersja konfitury. Cebuli nie trzeba długo dusić - wystarczy położyć ją w karmelu z brązowego cukru, przykryć kruchym ciastem i wstawić do piekarnika. Jej smak świetnie podkreśla rozmaryn i młotkowany pieprz. Uwielbiam, kiedy małe kawałki pieprzu raz po raz pękają po zębami. Tarta pysznie smakuje na ciepło i na zimno. Koniecznie trzeba wykonywać ją w wersji "tatin", czyli odwracanej. Dzięki temu w trakcie pieczenia cebula mięknie i nabiera karmelowego smaku. Pieczona w sposób klasyczny po prostu by wysychała... Tarta pięknie wygląda, więc można  ją spokojnie podać ważnym gościom.

Wpis powstał we współpracy z  Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli.


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 20-25 minut

Składniki: 

cebula
5 małych czerwonych cebul
20 g masła
2 łyżki cukru muscovado
1 łyżeczka rozmarynu
1/2 łyżeczki pieprzu młotkowanego
100 g sera koziego 

ciasto
2 szklanki mąki orkiszowej pełnoziarnistej (można użyć pszennej)
180 g zimnego masła
1 jajko
2 łyżki lodowatej wody

środa, 2 września 2015

Tarta z serem gruyere i pomidorami - piękna i szybka

Bardzo lubimy tarty i nie znamy nikogo, kto ich nie lubi. Tarty zawsze się udają, świetnie wyglądają, są szybkie i mają jedną wielką zaletę: są podzielne. Dziś są kolacją, a jutro lądują w pudełku na lunch. 

Dzisiejsza tarta to wspaniała przekąska do wina albo lekka kolacja. Pomidory, ser gruyere, opcjonalnie odrobina boczku i świeży tymianek. Pięć minut przygotowań i 20 minut w piekarniku. Pomidory w naszym domu są na liście produktów zakazanych ze względu na alergię naszej córki. Dlatego z taką radością przygotowujemy szybkie pomidorowe dania, którymi raczymy się we własnym towarzystwie. Wiemy, że dziecko z alergią powinno wiedzieć, że czegoś mu nie wolno. Ale nie wyobrażam sobie jak można przejść obojętnie obok tak pięknej tarty. A tarta jest piękna przede wszystkim ze względu na kolor pomidorów i te ładnie nacięte brzegi. Nacinanie ciasta zajmuje dosłownie chwilę, a dzięki temu tarta wygląda po prostu pięknie.

W tarcie nie ma dodatku soli - wystarczy tej, która zawarta jest w boczku i serze.



Czas przygotowania: 5 minut
Czas pieczenia: 20 minut

Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
2 pomidory średniej wielkości
100 g tartego sera gruyere
2 plastry wędzonego boczku
2 gałązki tymianku
1 łyżeczka oleju
1 jajko
1 łyżka wody


1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza.
2. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Układamy na nim ciasto. Boki ciasta nacinamy w 5 miejscach. 
3. Pomidory myjemy i kroimy w plasterki.
4. Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy boczek. Smażymy, aż stanie się chrupiący. Gotowy boczek łamiemy na kawałeczki.
5. Na środku ciasta francuskiego (tak na ok. 60% jego powierzchni) układamy ser, posypujemy boczkiem. Układamy pomidorki, oprószamy tymiankiem.
6. W kubeczku rozkłócamy jajko z wodą. 
7. Boki ciasta francuskiego zawijamy do środka tak, żeby było widać pomidory. Ciasto smarujemy jajkiem.
8. Gotową tartę wstawiamy do pieca i pieczemy do zezłocenia (ok. 20 minut).

Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli. 

piątek, 17 października 2014

Pumpkin pie - Placek dyniowy

Pumpkin pie - czyli kruche ciasto wypełnione po brzegi kremem z purée dyniowego to amerykański klasyk. Nie ma Święta Dziękczynienia bez pumpkin pie lub sweet potatoe pie. Oczywiście, że Amerykanie zwykle korzystają z gotowego puree dyniowego z puszki. Na marginesie napomkniemy, że to produkowane przez Libby's jest pyszne i... wygodne. Otwierasz puszkę mleka skondensowanego, puszkę dyni, mieszasz, dodajesz gotowej (!) przyprawy pumpkin spice i wlewasz wszystko do blaszki. Koniec przygotowań. Teraz, ze względu na brak Libby's, robimy sami puree dyniowe i najbardziej smakuje nam to z dyni hokkaido. Jest pięknie pomarańczowe (czyli bogate w betakaroten), ma intensywny i słodki smak. W dodatku, przygotowuje się je nieco szybciej niż puree z innych rodzajów dyni.
Zawsze zastanawiało nas, dlaczego szał na dynię pojawił się tak niedawno, skoro dynie zawsze rosły w polskich ogrodach. Nasze babcie jednak rzadko używały ich w kuchni. Pamiętamy jedynie zupy mleczne z kawałkami dyni i zacierkami i prażone pestki dyni. Poza tym, nigdy jej nie jedliśmy. Ale teraz nadrabiamy te zaległości i próbujemy dyniowych zup, ciast, pierogów. Próbujemy też zorientować się w dyniowym świecie, bo przecież występują w tylu odmianach. 


Czas przygotowania: 40 minut 
Czas pieczenia: 60-70 minut

Składniki:
150 g masła
100 g mąki krupczatki
100 g mąki tortowej
75 g cukru pudru
1 kg dyni hokkaido (2 szklanki puree)
1 szklanka mleka skondensowanego
1 łyżka przyprawy dyniowej (przepis tutaj)
2 jajka
1/4 szklanki oleju

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza.
Przygotowujemy kruche ciasto. W misce mieszamy mąkę krupczatkę i mąkę tortową, dodajemy cukier puder. Masło siekamy i dodajemy do mąki z cukrem. Wyrabiamy szybko, aż powstanie jednolita masa. Wałkujemy ją na papierze do pieczenia tak, by powstał okrąg o 3 cm większy niż rozmiar naszej blaszki (my użyliśmy blaszki o średnicy 23 cm). Ciasto wkładamy do blaszki wyrównując brzegi. Wstawiamy na 30 minut do zamrażarki.
W tym czasie przygotowujemy puree z dyni. Można to zrobić nawet 2 dni wcześniej. Dynię myjemy, przecinamy wzdłuż na pół, pozbywamy się pestek, kroimy w ćwiartki i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza na około 30 minut. Pieczemy dynię aż zmięknie (nie należy przejmować się tym, że się nieco zrumieni). Potem wystarczy ją wyjąć z piekarnika, obrać (chociaż nie jest to konieczne, bo skórka jest bardzo miękka i jadalna), wrzucić do misy blendera i blendować razem z mlekiem skondensowanym do uzyskania jednolitej masy. Taką masę studzimy.
Do piekarnika wstawiamy kruche ciasto i pieczemy 20 minut. 
Do zblendowanej dyni dodajemy jajka, olej i przyprawę dyniową. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy. 
Z piekarnika wyciągamy kruchy spód, wlewamy masę dyniową, wstawiamy do pieca na 60-70 minut. Po godzinie sprawdzamy czy masa dyniowa się ścięła (wystarczy dotknąć jej palcem - powinna być sprężysta). Gotową tartę wyciągamy z piekarnika, studzimy i podajemy. Świetnie smakuje z bitą śmietaną. 


wtorek, 9 września 2014

Galette ze śliwkami i serem pleśniowym - bez soli!

Sól to jedna z najczęściej nadużywanych przypraw. Według raportu SGGW z 2012, przeciętny Polak codziennie zjada ok. 7,63 g soli. Światowa Organizacja Zdrowia twierdzi, że dziennie powinniśmy konsumować nie więcej niż 1 łyżeczkę soli. Jedną. Łyżeczkę. 
Kiedy producent wody Cisowianka zaprosił nas do współpracy w ramach akcji "Gotuj zdrowo - mniej soli!" byliśmy nieco sceptyczni. Nie dlatego, że nadużywamy soli, ale dlatego, że sól często stanowi o jakości dania - nie ma przecież nic gorszego niż mdły niedosolony sos do makaronu... Zapytaliśmy więc naszych fanów na Facebooku co im przychodzi na myśl, kiedy słyszą "gotuję bez soli". Okazało się, że wielu z nich bezskutecznie próbuje ograniczać sól w diecie i naprawdę chcieliby dowiedzieć się jak można gotować bez soli. 
Czytając różne artykuły na temat ograniczania soli można się nieźle przestraszyć. Sól przedstawiana jest jako cichy zabójca czyhający na nas w warzywach w puszce, gotowych sosach, wędlinach i serach. Jest niewidzialna i niebezpieczna, powoli i skutecznie niszczy nasze nerki, żyły i serce... Prawda jest taka, że sól jest nam potrzebna i spokojnie możemy ją jeść - byle z umiarem. Dlatego w najbliższym czasie pokazując różne dania będziemy Wam przedstawiać nasze obserwacje dotyczące racjonalnego dodawania soli. Zaczynamy od pozbycia się nawyku dosalania.


Na pomysł zrobienia galette bez dodatku soli wpadliśmy stojąc na straganie z owocami. Śliwki były takie piękne, że nie mogliśmy się powstrzymać i je kupiliśmy. Tylko jak wpleść śliwki do prostego i smacznego dania bez soli? W lodówce mieliśmy masło, ser pleśniowy i odrobinę pesto. Próbowaliśmy zrobić galette z kruchego ciasta. Chcąc dodać mu smaku, sięgnęliśmy po pesto (które samo w sobie jest słone, bo ma przecież parmezan). Zagnietliśmy ciasto i... w ostatniej chwili powstrzymaliśmy się przed dosypaniem soli. Przecież ZAWSZE solimy ciasto do wytrawnych tart. Ułożyliśmy śliwki, ser, orzechy i znowu sięgnęliśmy po młynek z solą morską. Tym razem siłą woli odstawiliśmy go na półkę. Okazuje się, że nadmiar soli w diecie nie zawsze wynika z realnej potrzeby dodania słonej nuty daniu. Bardzo często jest to nawyk - szczypta soli do wody na makaron zmienia się w łyżkę (bo tak mi się sypnęło), szczypta soli na plasterku pomidorka (bo zawsze tak się sypało), szczypta do każdego kęsa jajka na miękko, etc. Zupełnie bezwiednie, i zwykle też niepotrzebnie, przekraczamy dzienny limit. Przypomina to trochę otwieranie okna Facebooka wraz z otwarciem przeglądarki - niby nie chcieliśmy się logować, a już wiemy komu w ostatnim tygodniu urodziło się nowe dziecko... 
Galette ze śliwkami i serem pleśniowym - bez dodatku soli - jest pyszne. Podaliśmy je naszym przyjaciołom i nikt nie zorientował się, że nie dosalaliśmy. Kiedy im o tym powiedzieliśmy, nie mogli uwierzyć. A smakowało wszystkim!


Czas przygotowania: 40 minut
Czas pieczenia: 35 minut

Składniki:
100 g zimnego masła
50 g serka typu philadelphia
1 łyżka zielonego pesto
180 g mąki pszennej
12 dużych śliwek
100 g sera z błękitną pleśnią
50 g orzechów nerkowca

Masło siekamy na kawałki. Dodajemy serek, pesto, mąkę pszenną i szybko zagniatamy. Z ciasta formujemy kulę, owijamy ją folią spożywczą i wstawiamy do lodówki na 20 minut.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni Celsjusza. Śliwki myjemy i osuszamy. Z każdej usuwamy pestkę i przekrawamy ją na 4 części. Ser kroimy w bardzo cienkie plasterki. Na arkuszu papieru do pieczenia rozwałkowujemy kruche ciasto starając się, by miało kształt koła o średnicy ok. 25 cm. Na cieście układamy układamy śliwki zaczynając od zewnętrznej części zostawiając 4 cm wolnego brzegu wokół zewnętrznej krawędzi. Między kawałki śliwek wkładamy plasterki sera. Wierzch posypujemy orzechami. Ciasto zawijamy do środka zakładając na siebie brzegi. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30-40 minut (do zezłocenia ciasta). Wyciągamy z piekarnika, pozwalamy mu odpocząć przez 5 minut i kroimy.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Tartaletki ryżowe z kurkami

Sezon kurkowy trwa w najlepsze, ale na blogu kurek jeszcze nie było. Dzisiaj nadrabiamy zaległości i przedstawiamy elegancką letnią przekąskę - tartaletki z kurkami na kruchym spodzie, w którym połączyliśmy mąkę pszenną i ryżową (dzięki mące ryżowej spody są jeszcze bardziej kruche niż zwykle). Delikatnie zblanszowane kurki z odrobiną rozmarynu zalaliśmy śmietanowo-jajeczną emulsją, czymś w rodzaju creme-fraiche. A do tego - już po upieczeniu - świeży koperek. Tartaletki idealnie sprawdzają się na ciepło i zimno - sprawdzaliśmy.
Do przygotowania tartaletek z kurkami zainspirowało nas piwo Książęce ryżowe, które dostaliśmy ostatnio w prezencie od producenta. Schłodzone Książęce ryżowe, piwo niezwykle łagodne, świetnie sprawdziło się w roli trunku do tej przekąski.


Czas przygotowania: 2 godziny

Składniki:
ciasto
60 g zimnego masła
80 g mąki pszennej
40 g mąki ryżowej
2 łyżki lodowatej wody
szczypta soli

farsz z kurek
300 g kurek
1 szalotka
1 ząbek czosnku
1 łyżka masła
1 łyżka oliwy z oliwek
2 gałązki rozmarynu
4 łyżki posiekanego koperku
1 jajko
 2 łyżki śmietany 18%
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka świeżo zmielonego czarnego pieprzu


Masło siekamy na drobne kawałki, dodajemy oba rodzaje mąki, sól i wyrabiamy między palcami, aż otrzymamy grudki wielkości grochu. Dodajemy wodę, wyrabiamy do połączenia składników. Z gotowego ciasta formujemy kulę, zwijamy ją w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na co najmniej godzinę.
Przygotowujemy farsz z kurek. Grzyby dokładnie opłukujemy, duże sztuki przekrawamy na pół. Szalotkę i czosnek drobno siekamy. Gałązki rozmarynu myjemy. W miseczce mieszamy jajko ze śmietaną i odrobiną soli. Cebulę szklimy na maśle i oliwie - około 3-4 minut, dodajemy czosnek, po chwili kurki, gałązki rozmarynu, oprószamy solą i pieprzem. Smażymy na wolnym ogniu mieszając raz na jakiś czas, aż kurki puszczą sok i zmiękną - około 5 minut. Wyjmujemy rozmaryn. 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni Celsjusza. Z lodówki wyjmujemy kruche ciasto, rozwałkowujemy je na placek grubości ok. 3 mm, wykrawamy kawałki potrzebne do wypełnienia foremek. Gotowe ciasto przekładamy do foremek i nakłuwamy widelcem na całej powierzchni. Wstawiamy do piekarnika na 10 minut. Wyjmujemy. Każdą foremkę wypełniamy farszem kurkowym i zalewamy niewielką ilością masy jajeczno-śmietanowej. Wstawiamy do piekarnika na kolejne 15 minut. Wyjmujemy i serwujemy na ciepło lub na zimno. Przed podaniem, oprószamy świeżym koperkiem.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Tarta z delikatnym kremem cytrynowym i jagodami

Już jakiś czas temu pojawiły się jagody, co nas niezwykle ucieszyło. Przede wszystkim możemy je dodawać do jogurtowo-maślankowych koktajli, zrobiliśmy nawet kilka słoików z gęstą jagodową konfiturą na zimę. Będą w sam raz gdy któreś z nas zatęskni za tym niepowtarzalnym smakiem, który kojarzy się z lasem, sosnowymi igłami i... prawdziwymi jagodziankami, o które dzisiaj niezwykle trudno.
Zamiast drożdżowych jagodzianek wolimy tarty ze świeżymi jagodami, które układamy na lekkim budyniowym kremie własnej roboty. Tym razem podajemy przepis na krem cytrynowy, który jednak przede wszystkim ma mleczno-śmietankowy smak, a cytrynowa nuta gra w nim drugie skrzypce.
Korzystajcie z leśnych jagód póki są!


Czas przygotowania: 50 minut
Czas oczekiwania: 2 godziny

Składniki:

Kruche ciasto:
1/2 kostki zimnego masła
2 1/2 szklanki mąki pszennej
2 łyżki cukru
3 łyżki lodowatej wody

Krem:
1 szklanka mleka
1/2 szklanki cukru
3/4 szklanki maślanki
3 łyżki skrobi ziemniaczanej
2 żółtka
1/2 cytryny
400 g jagód


Mąkę mieszamy z cukrem. Dodajemy posiekane masło i mieszamy aż powstanie grudkowata masa. Dodajemy wodę i wyrabiamy tylko do połączenia składników. Z ciasta formujemy kulę, owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 stopni Celsjusza. Ciasto wałkujemy na okrąg lub prostokąt odpowiadający kształtowi formy do tarty. Gotowy płat ciasta wkładamy do formy, doklejamy do brzegów, nakłuwamy widelcem i wstawiamy do piekarnika na 15-20 minut (do zezłocenia). Wyjmujemy i studzimy. Przygotowujemy krem. Cytrynę dokładnie przelewamy wrzątkiem. Wyciskamy z połowy sok i ścieramy skórkę na tarce o najdrobniejszych oczkach. Zagotowujemy  mleko z cukrem. W oddzielnej miseczce mieszamy żółtka, pół szklanki maślanki, skrobię ziemniaczaną, sok i skórkę z cytryny. Ciągle mieszając wlewamy do gotującego się mleka zawartość miseczki i nie przerywając mieszania doprowadzamy do wrzenia (na powierzchni pojawią się bąbelki), zdejmujemy z ognia. Gotowy krem mieszamy z pozostałą maślanką, przekładamy do miseczki i przykrywamy folią spożywczą tak, by dotykała powierzchni kremu. Studzimy. Jagody myjemy i wykładamy na ręcznik papierowy do osuszenia. Na spód tarty wylewamy krem cytrynowy, na wierzchu układamy jagody. Przechowujemy w lodówce.

niedziela, 2 września 2012

Tarta biało-zielona

Jest to chyba jedna z najłatwiejszych a jednocześnie jedna z najsmaczniejszych tart, jaką robiliśmy. Próbowaliśmy jakoś zrobić coś, co będzie przypominało nam "białą pizzę Magdy Gessler", którą zjedliśmy kiedyś w restauracji Bellini na warszawskiej Starówce. Właściwie powinna nazywać się "biało-zieloną", bo jest hojnie posypana liśćmi rukoli. Tym razem potrzebowaliśmy szybkiego dania, więc jako spodu użyliśmy nie ciasta od pizzy ale gotowego arkusza ciasta francuskiego. Panoszą się na nim soczyste, aromatyczne pieczarki, cienkie plastry świeżych gruszek, mozzarella i grudki koziego sera oraz malutkie orzeszki piniowe. Wszystko przykryte jest (oczywiście już po upieczeniu) świeżą rukolą. Dużo tu smaków, a połączenie - przyznacie - niecodzienne. Wasze podniebienia będą mile zaskoczone!
Oczywiście, zamiast ciasta francuskiego możemy użyć spodu do pizzy lub ciasta kruchego (wcześniej podpieczonego).


 

Czas przygotowania: 35 minut

Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
10 średnich pieczarek
1 łyżka masła
1/2 łyżeczki soli
1/2 kuli mozzarelli
10 dkg sera koziego (użyliśmy dojrzewającej rolady)
1/2 gruszki
20 orzeszków pinii
2 garście rukoli

Piekarnik nagrzewamy do 230 stopni Celsjusza.
Pieczarki myjemy, osuszamy, obieramy i kroimy w plasterki grubości 3 mm (razem z nóżkami). Na patelni rozpuszczamy masło, wrzucamy pieczarki, posypujemy solą i dusimy na niewielkim ogniu, aż trochę zmiękną i puszczą sok. Zdejmujemy pieczarki z ognia. Mozzarellę kroimy w plastry grubości 5 mm. Gruszkę obieramy i kroimy w cienkie plasterki (2-3 mm).
Spód blaszki do tarty wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem. Ciasto francuskie układamy w formie, zawijając delikatnie przy brzegach, nakłuwamy widelcem na całej powierzchni i wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut (aż wyrośnie i się delikatnie zarumieni).
Na pieczonym spodzie układamy mozzarellę, pieczarki, gruszki. Całość posypujemy równomiernie orzeszkami pinii i pokruszonym serem kozim. Wstawiamy do piekarnika na ok. 10 minut po to, aby wszystkie składniki się rozgrzały, a ser rozpuścił. W tym czasie myjemy i osuszamy liście rukoli.
Gotową tartę wyjmujemy z piekarnika, posypujemy rukolą (już w formie albo dopiero na talerzach, każdą porcję oddzielnie). Serwujemy.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Tarta z musem jogurtowym i truskawkami

Pora na truskawki! Gdy tylko się pojawiają, w pierwszej kolejności staramy się zjeść odpowiednią porcję na surowo. Jak już się najemy surowymi truskawkami, to zaczynamy rozglądać się za tym, jak je przetworzyć. To pora na ciasta i desery truskawkowe, koktajle truskawkowe, kompot. A gdy i ten etap minie, staramy się zrobić trochę truskawkowych przetworów na zimę - a właściwie na kolejne miesiące gdy prawdziwych truskawek smakujących truskawkowo nie będzie już w sprzedaży. Wtedy pakujemy je w słoiki (jako konfitury) i do zamrażarki (w całości lub jako kremogen).
Dziś przepis z fazy drugiej - tzn. jesteśmy już w miarę najedzeni surowymi truskawkami i wykorzystujemy je w tarcie. Kruche ciasto, na nim puszysty jogurtowy mus (doskonale zastąpi krem budyniowy albo bitą śmietanę - również w tartach z innymi owocami), a na wierzchu soczyste, jędrne truskawki. Proste, smaczne, doskonałe na upalny dzień i przyjęcie w ogrodzie.






Czas przygotowania: 1 godzina
Czas oczekiwania: co najmniej 4 godziny

Składniki:
Spód:
1 szklanka mąki pszennej
6 łyżek zimnego masła
3 łyżki lodowatej wody
3 łyżki cukru pudru

Masa:
1 szklanka śmietanki 30%
5 łyżek cukru
1 łyżeczka żelatyny
1 łyżka wody
1 1/2 szklanki jogurtu naturalnego
1 łyżeczka rumu
200 g truskawek

Przygotowujemy kruchy spód. Mąkę wkładamy do lodówki na kwadrans. Wodę wlewamy do plastikowej butelki i wkładamy na 5 minut do zamrażarki. Jeśli na bokach naczynia pojawi się lód, to dodajemy go do ciasta. Masło siekamy na drobne kawałki i wkładamy na moment do lodówki, żeby się ochłodziło. Mąkę wyjmujemy z lodówki, mieszamy z cukrem pudrem, dodajemy posiekane masło, wodę i łączymy wszystkie składniki. Z powstałej masy formujemy kulkę, owijamy ją folią spożywczą i wkładamy na kwadrans do lodówki. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
Formę do tarty smarujemy masłem i wyklejamy ciastem. Nakłuwamy ciasto widelcem. Jeśli chcemy żeby było płaskie, równe i wyglądało profesjonalnie, przykrywamy je papierem do pieczenia, obciążamy grochem lub porcelanowymi kuleczkami. Wstawiamy do piekarnika na 10 minut. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę piekarnika do 170 stopni, pozbywamy się grochu lub ceramicznych kulek, odkrywamy ciasto i wstawiamy do piekarnika na kolejne 7 minut. Spód nie powinien się zbyt mocno zarumienić. Upieczony spód studzimy.
Pora na mus jogurtowy. Do szklanki wlewamy łyżkę wody, dodajemy żelatynę, mieszamy i odstawiamy na 5 minut. Do małego rondelka wlewamy 2 łyżki śmietanki i wsypujemy cukier. Podgrzewamy na średnim ogniu do rozpuszczenia cukru. Dodajemy żelatynę i mieszamy, aż masa w garnuszku będzie jednolita. Ściągamy z ognia i delikatnie studzimy. W misce ubijamy śmietanę na sztywno. W oddzielnej misce miksujemy jogurty naturalny, rum i masę cukrowo-żelatynową do uzyskania jednolitej masy. Dodajemy ubitą śmietanę i bardzo delikatnie mieszamy. Powstałą masę wykładamy na ostudzony spód, przykrywamy i wstawiamy do lodówki na min. 4 godziny. 
Truskawki myjemy i szypułkujemy (kilka do dekoracji możemy zostawić z szypułkami). Osuszonymi truskawkami dekorujemy tartę. Z naszego doświadczenia po przygotowaniu tej tarty pierwszy raz wynika, że lepiej używać drobnych kawałków truskawek - wtedy tarta będzie się lepiej kroić. Mus jogurtowy jest po prostu bardzo delikatny (na pewno delikatniejszy niż kremy budyniowe w typowej tarcie z owocami).

środa, 4 kwietnia 2012

Tarta z ricottą (Torta della Nonna)

Prosta tarta z ricottą - a może raczej sernik w kształcie tarty? Jak na ciasto babci przystało (bo takie jest tłumaczenie tej nazwy) jest delikatnie słodkie, proste i pyszne. Jak na ciasto włoskiej babci przystało, zamiast twarogu mamy ricottę, a do tego oliwę z oliwek i cytrusy. Cytryna idealnie dodaje charakteru delikatnemu serowi. Oliwa z oliwek sprawia, że niby nudne i znane ciasto nabiera innego smaku.
Ponieważ w procesie produkcji tej tarty zostają nam wolne białka, w następnym poście podpowiemy Wam jak je wykorzystać.
Uwaga techniczna: w przeciwieństwie do większości serników, tej tarty nie schładzamy - niska temperatura sprawi, że ciasto będzie zbyt wilgotne. Ponieważ o końcowym rezultacie wypieku decyduje jakość składników, kupmy dobrą i świeżą ricottę (najlepiej o drobnym ziarnie) i użyjmy świeżej oliwy z oliwek.
Przepis pochodzi z książki Mario Batali Simple Italian Food: Recipes from My Two Villages.


Czas przygotowania: 25 minut
Czas pieczenia: 35 minut

Składniki:
ciasto:
2 szklanki mąki pszennej
1 jajko
2 żółtka
3 łyżki masła
3 łyżki oliwy z oliwek
1/3 szklanki białego cukru
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
 
masa:
2 szklanki ricotty (około 1/2 kg)
1/2 szklanki orzechów pinii (tym razem pominęliśmy)
1/3 szklanki cukru
1 cytryna 
3 jajka

Przygotowujemy blaszkę do tarty o średnicy 25 cm (najlepsza będzie taka z wyjmowanym dnem). 
Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni Celsjusza. 
Masło rozpuszczamy, mieszamy z oliwą z oliwek i studzimy. Jajko i żółtka rozkłócamy. 
Na blacie lub desce usypujemy kopczyk z mąki. Robimy w nim dołek, do którego wsypujemy cukier i wlewamy jajka, masło z oliwą i ekstrakt waniliowy. Ciasto wyrabiamy ręcznie do momentu, kiedy będzie jednolite, miękkie i elastyczne (zajmie to około 10 minut, trzeba uzbroić się w cierpliwość i nie niepokoić się, że od razu się takie nie staje). Gotowe ciasto dzielimy na dwie części - 2/3 + 1/3. Większy kawałek rozwałkowujemy na blacie na kształt koła o średnicy 30 cm, wykładamy nim dno blaszki, dociskamy brzegi i podpiekamy w piekarniku przez 5 minut. Drugą część ciasta wkładamy do lodówki.
Przygotowujemy masę. Cytrynę parzymy, ścieramy z niej skórkę, wyciskamy sok. W garnku ubijamy ricottę z cukrem, skórką z cytryny, sokiem i jajkami do momentu uzyskania gładkiej i puszystej masy - potrwa to około 2 minut. Dodajemy orzechy i mieszamy. Gotową masę wlewamy na podpieczony spód. Wyjmujemy z lodówki resztę ciasta i ścieramy je na tarce o grubych oczkach na wierzch tarty. Jeśli w którymś miejscu ciasta będzie za dużo, delikatnie je przesuwamy na boki. Gotową tartę wstawiamy do piekarnika na 30-35 minut lub do momentu, kiedy góra będzie pięknie złota.
Podajemy ciepłą lub w temperaturze pokojowej.

wtorek, 27 marca 2012

Tarta ze szparagami i serem gruyere

Szparagi już są! Zatem do dzieła - obieramy (idealna instrukcja tutaj), krótko gotujemy, posypujemy solą, pieprzem, skrapiamy oliwą z oliwek i jemy. Kiedy już się najemy szparagami w najprostszej formie i będziemy gotowi zagospodarować je inaczej, robimy tę tartę. Jest boska!

Uwaga techniczna:
sery fontina i gruyere są bardzo drogie, więc możemy je zastąpić. Zamiast fontiny użyjmy mazdamera lub dobrego szwajcara, a zamiast gruyera użyjmy starego amsterdamu lub bursztynu. 




Czas przygotowania: 60 minut

Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
1/2 kg obranych szparagów
1 szklanka tartego sera fontina/mazdamera lub dobrego szwajcara
1 szklanka tartego sera gruyere
1 łyżka posiekanej szalotki
2 żółtka
3 łyżki mleka
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczka otartej skórki z cytryny
2 łyżki oliwy z oliwek

Przygotowujemy dwa duże garnki.  Do pierwszego garnka lub wysokiej patelni wlewamy wodę na wysokość 5 cm i zagotowujemy. Do drugiego garnka wlewamy lodowatą wodę na wysokość 5 cm i dodajemy kilka kostek lodu. Do zagotowanej wody wrzucamy szparagi i gotujemy 3-5 minut (im grubsze tym dłużej) do momentu w którym staną się intensywnie zielone. Odcedzamy je i natychmiast wkładamy do garnka z zimną wodą. Zostawiamy je tam 2-3 minuty, wyjmujemy i dokładnie osuszamy ręcznikiem papierowym. Gotowe szparagi posypujemy 1 łyżeczką soli, łyżeczką pieprzu i oblewamy oliwą z oliwek tak, by przyprawy i oliwa równomiernie pokryły szparagi.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni Celsjusza. Ciasto francuskie wałkujemy na prostokąt o wymiarach 25 cm na 40 cm. Nakłuwamy je widelcem na całej powierzchni i wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut (ciasto musi być złote). Wyjmujemy i studzimy.
W miseczce mieszamy ser, szalotkę, żółtka, mleko, sól, pieprz i gałkę. Gotową mieszankę wykładamy na ciasto francuskie pozostawiając około 2 cm ostępu od brzegów. Na masie serowej układamy szparagi. Wkładamy do piekarnika i pieczemy około 15 minut (do momentu, kiedy ser się rozpłynie i stworzy się na jego powierzchni skorupka). Wyjmujemy, obsypujemy startą skórką cytrynową, czekamy 2 minuty, kroimy na prostokąty i serwujemy.

wtorek, 14 lutego 2012

Szybka i prosta tarta czekoladowa

Dziś są Walentynki - czyli dzień w którym jedzenie czekolady w każdych ilościach jest nie tylko dozwolone, ale zupełnie wymagane. Zwłaszcza jeśli czekoladowe przysmaki je się ze swoim ukochanym lub swoją ukochaną. Jeśli ktoś nie zdążył zrobić niczego wyszukanego na niespodziankowo-walentynkową kolację, proponujemy szybką i prostą tartę czekoladową. Naprawdę jest banalna! I efektowna! Nie wymaga wyszukanych składników ani wielkich umiejętności manualnych. Jest za to mocno czekoladowa (dzięki kawie, która niesamowicie intensyfikuje smak czekolady) i efektowna. Można ją podać z lodami, malinami czy granatami. Zresztą, walentynkowa fantazja może Wam podpowiedzieć jeszcze inne znakomite dodatki.




Czas przygotowania: 35 minut

Składniki:
1 3/4 szklanki pokruszonych herbatników maślanych lub ciastek digestive (150 g)
1/4 szklanki kakao
1/4 szklanki cukru
1 łyżeczka kawy naturalnej (drobno zmielonej)
100 g masła
3 tabliczki czekolady deserowej (300 g)
150 ml śmietanki kremówki (30% lub 36%)
2 łyżki konfitury pomarańczowej (opcjonalnie)

Nagrzewamy piekarnik do temperatury 160 stopni Celsjusza. Spód blaszki do tarty wyściełamy papierem do pieczenia. Przygotowujemy spód. Herbatniki, kakao, cukier i kawę dokładnie mieszamy. Rozpuszczamy masło (w mikrofalówce lub w rondelku) i wlewamy je do miseczki ze składnikami sypkimi, dokładnie mieszamy. Powstałą masą "wyklejamy" dno i boki blaszki. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 7 minut (jeśli używamy termoobiegu) lub 10 minut (jeśli pieczemy bez termoobiegu). Upieczony spód wyjmujemy z piekarnika i studzimy. Aby przyspieszyć ten proces, możemy upieczony spód przykryć folią aluminiową i wystawić na balkon. W trakcie, gdy spód piecze się w piekarniku przygotowujemy ganache (czyli masę czekoladową). Pamiętajmy, żeby wszystkie naczynia i sztućce, których używamy do jego przygotowania były idealnie suche - kropla wody może zniszczyć nasz trud i zmienić ganache w okropnie twardą masę. 
Przygotowujemy trzy naczynia: miskę, w której będziemy miksować ganache, rondelek do zagotowania śmietanki i duży garnek, do którego zmieści się miska z ganachem. Do dużego garnka wlewamy około 2-3 szklanek bardzo zimnej wody i wsypujemy kilka kostek lodu. W rondelku zagotowujemy śmietankę. Śmietanka ma porządnie wrzeć. Do miseczki w której będziemy miksować ganache wsypujemy czekoladę połamaną na kosteczki. Czekoladę zalewamy wrzącą śmietanką i zostawiamy na minutę. Po minucie zaczynamy ją mieszać. Gdy masa stanie się jednolita zaczynamy ją studzić. W tym celu wstawiamy miskę do garnka z zimną wodą - ale tak, by ani kropla wody nie dostała się do miski. Ganache zostawiamy w misce na 10 minut mieszając go dokładnie co minutę. Ma być ostudzony, ale nie może zamienić się w twardą masę. Z ostudzonego ganache będziemy robić krem i polewę. W tym celu około 6 łyżek masy odlewamy do miseczki. Resztę miksujemy mikserem na średnich obrotach przez ok. 8 minut - masa musi zmienić kolor na brązowy i muszą na niej zostawać ślady haków miksera (ma przypominać dobrze ubitą śmietanę). 
Jeśli chcemy wzbogacić smak tarty możemy posmarować spód konfiturą pomarańczową lub posypać 2 łyżkami wiórków kokosowych (ale bez tego tarta też będzie pyszna). Gotowy krem rozsmarowujemy wygładzając jego powierzchnię nożem. Na krem wylewamy resztę (nie miksowaną) ganache'u, który zostawiliśmy i wygładzamy jego powierzchnię czystym nożem. Tartę możemy posypać kakao, udekorować malinami lub granatami.

piątek, 30 września 2011

Tarta serowo-cebulowa

Nasi stali Czytelnicy na pewno pamiętają czasy, kiedy wszystkie wypieki prezentowane na blogu były bardzo blade. Ponieważ od pewnego czasu mamy dostęp do sprzętu z termoobiegiem, musieliśmy się przyzwyczaić do częstszego sprawdzania poziomu przypieczenia góry naszych potraw. Jak widzicie na zdjęciu, ta tarta wygląda wyjątkowo uroczo właśnie dlatego, że jest zapieczona od góry. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakie to miłe uczucie wyjmować z piekarnika takie rumiane cuda. 
Tarta jest naprawdę prosta, szybka i smaczna (lecz nieco ciężkostrawna). To danie świetnie nadawałoby się do cyklu pt. "Sprzątamy lodówkę". Zamiast sera pecorino (użyliśmy go, bo był na promocji), możemy użyć parmezanu lub zupełnie pominąć ten rodzaj sera. Co do kabanosów - to może je równie dobrze zastąpić wędzony boczek lub szynka. Bardzo polecamy przepis na kruchy spód - cudownie się rozwarstwia i ma maślany smak. Majeranek dobrze komponuje się z cebulą i kabanosami, ale do innych tart można użyć innych przypraw. Jeszcze jedna uwaga dotycząca cebuli. Cebula cukrowa jest rewelacyjna - dużo delikatniejsza i szlachetniejsza od białej. Najcudowniejsze jest jednak w niej to, że przypalając się nabiera słodyczy (mówimy o delikatnym karmelizowaniu, a nie przypaleniu!).


Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 60 minut
Czas pieczenia: 45 minut

Składniki:
kruchy spód
1 1/4 szklanki mąki pszennej
7 łyżek zimnego masła
3 łyżki lodowatej wody
1/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka majeranku

nadzienie
1 duża cebula cukrowa
1/2 kabanosa
1 jajko
1/2 szklanki śmietany 12%
3/4 szklanki startego sera żółtego (najlepiej gouda)
1/4 szklanki startego sera pecorino romano
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka świeżo mielonego pieprzu

W misce mieszamy mąkę, sól i majeranek. Masło siekamy na drobne kawałki, dodajemy do mąki i szybko wyrabiamy ręką do momentu, w którym masło i mąką nie stworzą kuleczek wielkości grochu. Dodajemy wodę, wyrabiamy do momentu, w którym ze składników da się uformować kulę. Zawijamy ją w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę. 
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Cebulę siekamy w cienkie talarki i podsmażamy pod przykryciem na 1 łyżce oliwy z oliwek. Kabanosa kroimy w cienkie plasterki i dodajemy do cebuli. Podsmażamy do momentu w którym cebula będzie szklista i miękka. Zdejmujemy patelnię z ognia. 
W oddzielnej miseczce rozkłócamy jajko ze śmietaną, dodajemy oba rodzaje sera, sól, pieprz, mieszamy. 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Formę do tarty wyklejamy ciastem, gęsto nakłuwamy widelcem i wstawiamy do piekarnika z włączonym termoobiegiem na ok. 12-15 minut (aż będzie złote). Spód wyjmujemy z piekarnika, układamy na nim cebulę z kabanosami, wylewamy masę serowo-jajeczną i wstawiamy do piekarnika na 30 minut. Warto po 25 minutach sprawdzić, czy masa jest ścięta. Jeśli nie - pieczemy do momentu, w którym masa przy poruszaniu formą pozostanie w bezruchu.

sobota, 10 września 2011

Tarta cytrynowa

Niekwestionowaną mistrzynią tarty cytrynowej jest Iza. Niestety, Iza jest daleko, a ochota na tartę cytrynową z każdym dniem w nas rosła. W końcu M. postanowiła poszukać jakiegoś przepisu i znalazła ten. Nie byłaby jednak sobą, gdyby go nie zmodyfikowała. Efektem tych modyfikacji była tarta z bardzo kruchym spodem i bardzo cytrynowym kremem. Słodycz bezy idealnie gra ze smakiem kremu.
Jeśli chodzi o bezę to niestety nie jest to sztywna beza, jaką spotyka się w wyrobach z cukierni. Wydaje nam się, że w cukierniach bezy przygotowują oddzielnie po prostu je susząc w niskiej temperaturze, a dopiero potem przykrywają nimi tarty. Przynajmniej w tej tarcie spód i krem nie wytrzymają długiego i intensywnego kontaktu z piekarnikiem. Następnym razem spróbujemy więc na papierze do pieczenia narysować kółko o średnicy 2 cm większej niż nasza blaszka do tarty i zrobić prawdziwą bezę - bardzo długo suszoną. Jeśli efekt będzie zadowalający, damy znać. Tymczasem, zostawiamy Was z tym przepisem. Bardzo go polecamy.


Czas przygotowania: 90 minut

Składniki:
Spód:
1 szklanka mąki pszennej
6 łyżek zimnego masła
3 łyżki lodowatej wody
3 łyżki cukru pudru

Masa cytrynowa:
1 szklanka cukru
5 łyżek skrobi kukurydzianej
szczypta soli
1 szklanka świeżo wyciśniętego soku z cytryny
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki mleka
4 żółtka
1 łyżka masła
3 łyżki skórki otartej z cytryny

Beza:
4 białka
1/2 szklanki cukru pudru
1/2 łyżeczki skrobii ziemniaczanej

Przygotowujemy kruchy spód.
Mąkę wkładamy do lodówki na kwadrans. Wodę wlewamy do plastikowej butelki i wkładamy na 5 minut do zamrażarki. Jeśli na bokach naczynia pojawi się lód, to dodajemy go do ciasta. Masło siekamy na drobne kawałki i wkładamy na moment do lodówki, żeby się ochłodziło. Mąkę wyjmujemy z lodówki, mieszamy z cukrem pudrem, dodajemy posiekane masło, wodę i łączymy wszystkie składniki. Z powstałej masy formujemy kulkę, owijamy ją folią spożywczą i wkładamy na kwadrans do lodówki. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
Formę do tarty smarujemy masłem i wyklejamy ciastem. Nakłuwamy ciasto, przykrywamy papierem do pieczenia, obciążamy grochem lub porcelanowymi kuleczkami i wstawiamy do piekarnika na 10 minut. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę piekarnika do 170 stopni, pozbywamy się grochu/kulek uważając na palce, odkrywamy ciasto i wstawiamy do piekarnika na kolejne 7 minut. Spód musi się delikatnie zarumienić.
Pora na masę cytrynową.
Żółtka rozkłócamy w miseczce. 
Do rondelka wsypujemy cukier, skrobię, sól i delikatnie dolewamy wodę i mleko cały czas mieszając tak, by skrobia się dobrze rozpuściła. Rondelek stawiamy na małym gazie i nie przerywając mieszania podgrzewamy masę do momentu zagotowania. Rondelek zestawiamy z ognia. Odmierzamy 1 szklankę wrzącej masy i delikatnie dodajemy ją do żółtek cały czas mieszając. Gotową masę przelewamy do rondelka i wstawiamy na ogień. Cały czas mieszając gotujemy masę około 3 minut, aż będzie bardzo gęsta. Zestawiamy rondelek z ognia i dodajemy do niego masło, sok z cytryny i skórkę cytrynową. Mieszamy do powstania jednolitej masy. Uwaga! Masa w rondelku musi być naprawdę gęsta, ponieważ sok z cytryny ją rozrzedzi. Zbyt rzadka masa będzie spływała z tarty i nie utrzyma bezy. Gotową masę przykrywamy folią spożywczą tak, żeby przylegała do jej powierzchni. Zapobiegnie to powstawaniu kożucha. 
Przygotowujemy bezę. Białka ubijamy mikserem na najwyższych obrotach, pod koniec ubijania dodajemy cukier i skrobię. Białka muszą stworzyć sztywną pianę. 
Kruchy spód smarujemy równo kremem cytrynowym, przykrywamy pianą z białek tak, by przylegała do brzegów blaszki (w przeciwnym razie beza się skurczy). Gotową tartę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około 10 minut - do momentu zbrązowienia bezy. 
Wyjmujemy, studzimy i przechowujemy w lodówce, ponieważ najlepiej smakuje schłodzona.

poniedziałek, 14 marca 2011

Tarta tatin z cykorią w karmelu i serem pleśniowym

Przyznajemy się bez bicia - po raz pierwszy spróbowaliśmy cykorii. Wcześniej kojarzyła nam się co najwyżej z kawą zbożową i z zakładami przetwórstwa cykorii, w których owa kawa była produkowana. W pewnym sensie jedliśmy więc cykorię, ale jednak przetworzoną. A niedawno zaczęła nas kusić w sklepie surowa świeża cykoria, niepodobna za bardzo do innych warzyw - i pomyśleliśmy, że jednak trzeba próbować nowego, eksperymentować, rozwijać swój smak.
Tarta tatin (czyli pieczona w odwrotnym położeniu niż podawana) z cykorią i serem pleśniowym okazała się strzałem w dziesiątkę. Karmel, który wydawał się ryzykownym dodatkiem (no bo jednak słodki - a przecież to miało być danie obiadowe!) okazał się idealnym dodatkiem. Cykoria ma bowiem smak podobny do szparagów, jest nawet trochę bardziej gorzkawa. Słodycz karmelu dodanego w niewielkiej ilości doskonale łamie tę gorycz. Ser pleśniowy (taki jak lazur) świetnie dopełnia smak całości - ale trzeba uważać, żeby nie dać go za dużo, bo zdominuje potrawę.
Przepis na kolejną tartę, która dołącza do naszego bloga M. wynalazła na stronie The Sunday Times.

  
Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 25-30 minut

Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
4 główki cykorii
1 łyżka masła
2 łyżki cukru pudru
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki pieprzu
50 g sera z błękitną pleśnią

Cykorie myjemy i dokładnie suszymy. Każdą główkę pozbawiamy zewnętrznych liści i przekrawamy wzdłuż na pół.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni.
Na patelni na małym ogniu rozpuszczamy masło, dodajemy cukier, sól, pieprz i delikatnie mieszamy. Zwiększamy gaz i czekamy około 3-4 minut, aż cukier zacznie się karmelizować. Ściągamy patelnię z gazu i przystępujemy do szybkiej akcji obtaczana cykorii w karmelu (szybkiej, żeby nam ten karmel nie zastygł). Każdą spodnią stronę cykorii delikatnie moczymy w karmelu i układamy na blaszce do tarty namoczoną częścią w dół. Czynność powtarzamy ze wszystkimi połówkami, aż skończy nam się karmel. Na cykorię kruszymy ser i wszystko przykrywamy ciastem francuskim. Boki ciasta upychamy wzdłuż ścianek blaszki, żeby po wyjęciu tarty miała ona ładne brzegi. Wstawiamy do piekarnika na 25-30 minut ( ciasto francuskie powinno się zarumienić). Wyjmujemy z piekarnika, czekamy 5 minut, aż tarta delikatnie przestygnie i przekładamy na talerz (na blaszkę kładziemy talerz do góry nogami i zgrabnym ruchem przewracamy wszystko - dzięki temu tarta wyląduje nam bezpiecznie na talerzu).

sobota, 18 grudnia 2010

Galette z cukinią

Bardzo bardzo dawno nie publikowaliśmy żadnego przepisu. Nie znaczy to, że zarzuciliśmy wszelkie aktywności gastronomiczne. Wręcz przeciwnie! Przygotowania do  Świąt trwają pełną parą - pracujmy intensywnie, robimy zdjęcia, ale późno w nocy (kiedy kończymy) nie mamy już siły napisać blogowego posta. Ale wracamy!
Zanim świąteczne potrawy zakrólują na naszym blogu, zanim wyjadą na świąteczny stół, jesteśmy zmuszeni zaspakajać głód tymi bardziej konwencjonalnymi. Jedną z nich jest galette z przepisu znalezionego na Smitten Kitchen. Spód przypomina bardzo ciasto francuskie - też się rozwarstwia i zawiera nieprzyzwoitą ilość masła. Jego przygotowanie nie powinno sprawić trudności naszym zahartowanym polskim mrozem rękom, zwłaszcza zimą - wszystkie składniki są lodowate. Na szczęście, efekt końcowy rekompensuje całe poświęcenie.


Czas przygotowania: 1 godzina
Czas pieczenia: 30-40 minut

Składniki:
1 1/4 szklanki mąki
1/2 łyżeczki soli
100 g zimnego masła
1/4 szklanki kwaśnej śmietany
2 łyżeczki soku z cytryny
1/4 szklanki lodowatej wody
1 duża lub 2 małe cukinie
2 łyżeczki oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
1/2 szklanki ricotty
1/2 szklanki parmezanu
1/4 szklanki mozarelli
1 łyżka liści świeżej bazylii (użyliśmy suszonej)
1 żółtko

Mąkę wkładamy do zamrażarki na pół godziny. Masło siekamy i posiekane wstawiamy jeszcze raz do lodówki, żeby się ochłodziło. Wodę wstawiamy do zamrażalnika na 20 minut (mogą w niej być kryształki lodu). Przygotowujemy spód. Mąkę i sól mieszamy, dodajemy masło i mieszamy za pomocą robota kuchennego do momentu, kiedy masa nie będzie grudkowata. W małej miseczce mieszamy sok z cytryny, śmietanę i wodę, a następnie dodajemy do masy mączno-jajecznej. Ręką lub łyżką mieszamy bardzo szybko wszystkie składniki, aż masa składać się będzie z wielkich grudek. Zbieramy te grudki, zawijamy w folią spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę. Ciasta nie wolno mieszać zbyt długo i go nagrzewać, ponieważ zrobi się gliniaste. 
Przygotowujemy nadzienie. Cukinię myjemy dokładnie i całą (ze skórką) kroimy w plastry grubości 3 mm. Układamy je na ręczniku papierowym i posypujemy 1/2 łyżeczki soli. W ten sposób cukinia puści sok, który wchłonie ręcznik. Po 15 minutach przewracamy plasterki na drugą stronę i czekamy kolejny kwadrans. Mozzarellę kroimy bardzo drobno i mieszamy z ricottą, startym parmezanem, łyżeczką oliwy z oliwek i wyciśniętym ząbkiem czosnku. Doprawiamy solą i pieprzem (dodaliśmy po 1/2 łyżeczki).
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Na papierze do pieczenia wałkujemy ciasto tak, by otrzymać okrąg o średnicy 30 cm. My na papierze ołówkiem odrysowaliśmy kółko i staraliśmy się wałkować tak, by ciasto wypełniło okrąg. Ciasto smarujemy masą serową zostawiając 5 cm wolnego brzegu wokół zewnętrznej krawędzi. Zaczynając od zewnętrznej krawędzi, układamy plastry cukinii dookoła tak, by przypominały francuskie tarty (na stronie Smitten Kitchen jest dokładna instrukcja obrazkowa). Polewamy pozostałą łyżeczką oliwy z oliwek. Ciasto zawijamy do środka zakładając na siebie brzegi tak, by było równo. Ciasto smarujemy żółtkiem roztrzepanym z 1 łyżeczką wody. Galette wstawiamy do piekarnika na 30-40 minut. Ciasto ma być złote. Wyjmujemy z piekarnika, obsypujemy bazylią, czekamy 5 minut, kroimy i delektujemy się cudownym smakiem serów, czosnku i cukinii.

czwartek, 9 grudnia 2010

Tarta czekoladowa

No to dobiliśmy do setki! Nasz setny post! Cieszymy się, że nam towarzyszycie!

Nasza przyjaciółka przywiozła nam z Australii książeczkę Delicious Desserts by The Australian Women's Weekly. Okazuje się, że w magazynie dla australijskich gospodyń - mimo że to prawie antypody - promuje się smaki znane, europejskie, wymagające kosmopolitycznych, wszędzie dostępnych składników. Jednym z koronnych przepisów w naszej nowej książeczce jest właśnie ta tarta czekoladowa. Przepis jest długi i może skutecznie zniechęcać, ale  przygotowanie tarty naprawdę nie jest trudne. Jest za to czasochłonne. 


Kilka uwag do samego przepisu. Jak pewnie zauważyliście jest w nim mnóstwo masła. Pewnie dlatego boczki tarty trochę nam opadły. Na szczęście, opadły dokładnie na taką wysokość, by były równe z czekoladowym nadzieniem. Sama masa czekoladowa też jest bardzo maślana. Wydaje się nam więc, że można eksperymentować ze zmniejszaniem ilości masła jeśli ktoś się obawia o nadmierną kaloryczność.
Poza tym, zaraz po wyjęciu z lodówki tarta jest twarda dlatego należy ją przed podaniem z tej lodówki wyjąć na co najmniej godzinę. Choć i tak nie będzie delikatna tylko zwarta. Czekoladowe nadzienie nie jest słodkie, ale skutecznie obciążające - dlatego ta tarta spokojnie zaspokoi "głód deserowy" 10-12 osób, a nie jak sugeruje przepis - dla 8. Do masy czekoladowej dodaliśmy świeżo startą skórkę pomarańczową i był to strzał w dziesiątkę, ponieważ skórka nadała jej aromatu. Gdybyśmy mieli likier pomarańczowy, dodalibyśmy kilka łyżek.
Tarta jest bardzo ładna, wygląda apetycznie, jest smaczna i bardzo bardzo bardzo kaloryczna. Pewnie dlatego kusi... A z przepisów na pewno będziemy korzystać, bo ostatnio sernik z masłem orzechowym śni się M. po nocach.




Czas przygotowania: 60 minut
Czas oczekiwania: co najmniej 2 godziny

Składniki:
225 g mąki pszennej
165 g cukru pudru
340 g zimnego masła
3 jajka
2 żółtka
1/2 tabliczki białej czekolady
250 g czekolady gorzkiej
skórka otarta z jednej pomarańczy

Zaczynamy od przygotowania spodu tarty. 140 g masła siekamy razem z mąką i 110 g cukru, żeby utworzyły okruchy. Dodajemy jedno całe jajko i wyrabiamy ciasto, aż będzie gładkie i jednolite. Przykrywamy je folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 minut.
Po upływie tego czasu, ciasto wkładamy między dwa kawałki papieru do pieczenia i wałkujemy. Mamy otrzymać z niego placek wystarczający do wyłożenia blaszki. Teraz najtrudniejsza część (tzn. my mieliśmy pewne trudności z tym.). Ciasto wkładamy do foremki delikatnie odrywając papier (my musieliśmy mu pomagać się odkleić, a potem palcami przyklejać oderwane części), dobrze dociskamy boki, dno wielokrotnie nakłuwamy widelcem i wkładamy do lodówki na kolejne 30 minut. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
Przygotowujemy masę czekoladową. Czekoladę siekamy na kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej razem z 200 g masła. Studzimy, aż masa osiągnie temperaturę w której palec włożony do środka wyjdzie z  niej cały, zdrowy,  maślano-czekoladowy. Do garnka wlewamy nieco wody, na nim stawiamy miskę tak, żeby gotująca się woda nie dotykała dna i ubijamy dwa całe jajka z dwoma żółtkami i 55g cukru. Przepis mówi, żeby to robić albo przez kwadrans albo do momentu, kiedy masa będzie puszysta. A. ubijał masę 5 minut. Do masy dodajemy ostudzoną masę czekoladowo-maślaną i delikatnie mieszamy. Dodajemy startą skórkę pomarańczową.
Z lodówki wyjmujemy naszą formę, przykrywamy papierem do pieczenia i obciążamy grochem (nie obciążaliśmy, bo mocno nakłuliśmy ciasto, a piekarnik góry i tak nie piecze...). Pieczemy przez 10 minut po czym delikatnie zdejmujemy groch i papier i dopiekamy kolejne 5 minut. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy 10 minut. 
Temperaturę piekarnika redukujemy do 180 stopni. 
Na ostudzony spód wylewamy masę czekoladową. Wstawiamy do piekarnika na 10 minut. Wyjmujemy, studzimy, wstawiamy do lodówki na minimum godzinę. Potem wyjmujemy i dekorujemy albo sypkim kakao (1 łyżeczka) albo białą czekoladą rozpuszczoną w kąpieli wodnej. 

piątek, 29 października 2010

Tarta z trzema serami i dynią

Kolejny przepis na danie z dynią i kolejna tarta. Tytułowe trzy sery - mozarella, ricotta i parmezan - to niezłe połączenie. Ale teraz zasłużyły na sezonowe towarzystwo dyni. Ale dynia aby nabrać smaku, musi być odpowiednio przyprawiona. Wydaje nam się, że każdy może tutaj puścić wodze fantazji. My postawiliśmy na czosnek, tymianek i rozmaryn. W połączeniu z ricottą, mozzarellą i parmezanem tworzą spójną całość. Szczególnie jednak ujął  nas intensywny kolor dyni kontrastujący z kolorem serów i razowego ciasta. Szybkie danie w sam raz na pochmurne jesienne popołudnie.


Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 30 minut
Czas pieczenia: 40 minut

Składniki:
3/4 szklanki mąki razowej
3/4 szklanki mąki pszennej
1/2 kostki zimnego masła
1 jajko
3 łyżeczki soli
200 g surowej obranej dyni
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki tymianku
2 łyżeczki rozmarynu
3 łyżki oleju z pestek winogron
250 g sera ricotta
1/2 kulki mozzarelli
1/2 szklanki parmezanu

Mąkę razową, pszenną i 1 łyżeczkę soli mieszamy. Dodajemy jajko i posiekane na małe kawałki masło. Szybko zagniatamy, formujemy kulę i wstawiamy do lodówki na 30 minut.
Obraną dynię siekamy w kostki o boku 1 cm. Czosnek wyciskamy przez praskę, mieszamy z przyprawami i łyżeczką soli. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy przyprawy, czosnek, sól i smażymy na wolnym ogniu przez 30 sekund. Dodajemy pokrojoną dynię i smażymy delikatnie obracając tak, by pokryły ją przyprawy. Przestajemy, kiedy dynia będzie miękka z zewnątrz. Nam zajęło to około 5 minut, ale warto zdjąć z patelni jedną kosteczkę i po prostu ją spróbować. 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Dno i boki formy do tarty smarujemy dokładnie masłem.
Mozzarellę kroimy na małe kawałeczki. Mieszamy trzy rodzaje sera, przyprawiamy łyżeczką soli. Dno i boki formy wylepiamy ciastem, następnie smarujemy je masą serową. Posypujemy kosteczkami dyni i wstawiamy do piekarnika na 35-40 minut.

poniedziałek, 11 października 2010

Tarta z powidłami i orzechami włoskimi

Jesteśmy miłośnikami tart. To pewnie nietrudno zauważyć odwiedzając naszego bloga. Dzisiaj na tapecie tarta z powidłami śliwkowymi własnej roboty (a właściwie roboty A.) i orzechami włoskimi w miodzie. Zamiast własnych powideł, możemy użyć tych kupowanych w sklepie. Nie będziemy uprawiać kryptoreklamy, ale są na polskim rynku wyśmienite powidła śliwkowe polskiego producenta  Na pewno się zorientujecie patrząc na sklepowe półki.
Kilka uwag do samej tarty. Jeśli chodzi o orzechy, radzimy przed pieczeniem je uprażyć, żeby wydobyć z nich głębię smaku, chyba że na koniec pieczenia włączycie opiekanie góry w piekarniku (my - póki co - nie mamy takiej opcji). Spód należy wcześniej podpiec, żeby zapobiec ewentualnym katastrofom powodziowym na powierzchni tarty.
Tarta śliwkowa jest bardzo szybka, mało pracochłonna, a przede wszystkim - jesienna. Na pewno przyda się na poprawienie sobie humoru, kiedy mgła za oknem przekonuje nas, że jedyne co warto - to zostać w domu i grzać się. Ilość składników podajemy w gramach - rodzice A. sprezentowali nam cudowną wagę! Polecamy wszystkim! Teraz żadne przepisy z tajemniczymi oz i lb nie będą nam straszne. 
 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 30 minut
Czas pieczenia: 30 minut

Składniki:
160 g mąki
50 g białego cukru
120 g masła
1 żółtko
2 łyżeczki zimnej wody
300 ml powideł śliwkowych
4 garści orzechów włoskich łuskanych
8 łyżeczek płynnego miodu

Mąkę, biały cukier, masło, żółtko i wodę ugniatamy delikatnie do otrzymania masy o konsystencji piasku. Zbieramy ciasto tworząc kulę i wstawiamy do lodówki na pół godziny.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Formę do tarty smarujemy masłem, równomiernie wylepiamy ciastem, gęsto nakłuwamy spód widelcem i wstawiamy do piekarnika na 10 minut. Zanim dodamy powidła spód powinien się podpiec. Orzechy, najlepiej całe połówki, prażymy na suchej patelni, czyli rozgrzewamy patelnię, wrzucamy na nią orzechy i energicznie przewracamy je przez około minutę. Orzechy powinny zacząć wydzielać piękny zapach. 
Podpieczony spód wyjmujemy z piekarnika, smarujemy powidłami, wykładamy prażonymi orzechami. Orzechy delikatnie i równomiernie smarujemy miodem. Wstawiamy do piekarnika na minimum 20 minut.

poniedziałek, 4 października 2010

Tarta z jabłkami i gruszkami

Od tygodnia nie opublikowaliśmy niczego nowego. Wszystkiemu winne jest nasze lenistwo, które zmusiło nas do zrobienia rosołu i jego pochodnych, np. tarty z mięsem rosołowym.  Powtórzyliśmy też torcik truskawkowy - z powodu braku truskawek powinien się nazywać torcikiem borówkowym. Dzisiaj jest poniedziałek, czas wziąć się w garść i dobrze zacząć nowy tydzień. 
Jesień na dobre zagościła nie tylko w naszym mieście, ale też w naszej kuchni  Dynia leży sobie i grzecznie, choć niecierpliwie, czeka na swoje pięć minut w zupie. Wrzos na stole kwitnie i skutecznie odwraca uwagę od nagłych porywów wiatru czy spadku temperatury. Jabłka, jak na jesień przystało, panoszą się na straganach. Chcąc zrobić coś słodkiego, dobrego i niekoniecznie pracochłonnego zdecydowaliśmy się na upieczenie tej tarty. Klasyczny kruchy spód, mus gruszkowy i zblanszowane jabłka, które położyliśmy w odwrotnej kolejności (tzn. zaczęliśmy od środka, a nie od zewnątrz) są zawsze dobrą alternatywą do klasycznej szarlotki. Tarta ma jeden duży plus. Układanie jabłek jest proste i relaksujące, a efekty widać od razu. Ponieważ nasz piekarnik nie przypieka góry, gotowe ciasto delikatnie posypaliśmy cukrem pudrem i przy użyciu palnika zbrązowiliśmy je. 




Czas przygotowania: 40 minut
Czas oczekiwania: 1 godzina
Czas pieczenia: 40 minut

Składniki:
1 1/2 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki + 3 łyżki cukru
1/8 łyżeczki soli
2/3 kostki masła
1 jajko
5 dojrzałych, miękkich gruszek
4 średnie jabłka
1 łyżka cynamonu

Mąkę, 1/4 szklanki cukru, sól mieszamy. Pół kostki masła siekamy na drobne kawałki i ucieramy ze składnikami sypkimi. Po otrzymaniu masy o konsystencji piasku dodajemy jajko, szybko zagniatamy, formujemy kulę, przykrywamy ją folią spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę. Pamiętajmy, żeby kruchego ciasta nie zagniatać długo, bo będzie twarde i gumowate.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Formę do tarty smarujemy masłem. Wyjmujemy z lodówki kruche ciasto, wałkujemy je na koło o średnicy o 2 cm większe niż forma do tarty i wykładamy nim tartę. Radzimy nie "ciągnąć" ciasta, żeby nie popękało. Jeśli nie chce nam się go wałkować, formę można tym ciastem wylepić, a potem je wyrównać. Teraz ciasto przykrywamy papierem do pieczenia i obciążamy porcelanowymi kulkami lub grochem albo gęsto nakłuwamy widelcem. Dzięki tym zabiegom ciasto nie urośnie, a o to nam właśnie chodzi - ma się zapiec i pozostać płaskie. Wstawiamy do piekarnika na około 20 minut - sprawdzamy czy jest suche i upieczone. 
W tym czasie robimy mus gruszkowy. Obieramy gruszki, kroimy je na drobne kawałki i wkładamy do garnuszka. Na wolnym ogniu gotujemy owoce i czekamy aż gruszki się rozpadną, a woda prawie całkowicie wyparuje. Może to potrwać około 15 minut. Jeśli gruszki wydają się nam za mało słodkie słodzimy 2 łyżkami cukru. My nie słodziliśmy, bo były idealne. Jeśli w musie zostały jakieś nierozgotowane kawałki gruszek, blendujemy je. Dodajemy 2 łyżki masła i mieszamy do rozpuszczenia, odstawiamy.
Jabłka obieramy, kroimy na ćwiartki, pozbywamy się gniazd nasiennych. Każdą ćwiartkę kroimy na plastry o grubości około 1/2 cm. Do rondelka wrzucamy jabłka, posypujemy je 3 łyżkami cukru i 1 łyżką cynamonu, dodajemy 2 łyżki masła. Jabłka blanszujemy na bardzo małym ogniu około 3-4 minut. Nie mieszamy za mocno, żeby się nie rozpadły. Kawałki jabłek mają delikatnie zmięknąć zachowując swój kształt. 
Kruchy spód smarujemy musem gruszkowym. Na wierzchu układamy jabłka. Łatwiej będzie zacząć od zewnątrz. Polewamy je syropem, który nam został w rondelku. Wstawiamy do piekarnika na 20 minut. Jeśli jabłka się nie zezłociły, możemy użyć palnika kuchennego. 

wtorek, 14 września 2010

Najprostsza tarta z owocami

Czasami mamy ochotę na coś dobrego, estetycznego i niewymagającego wielkich nakładów pracy. To taka odskocznia od ważenia, dodawania, próbowania, zagniatania, formowania. Spód do tarty można przygotować dzień wcześniej lub tego samego dnia rano. Budyń i galaretkę robimy wg. przepisu na opakowaniu z jednym wyjątkiem: ilość płynu redukujemy o połowę. Jeśli chodzi o owoce, mamy pełną dowolność. Co można zarzucić tej tarcie? Czas oczekiwania - najpierw na kruche ciasto, potem na budyń, a potem na galaretkę. Czas ten jednak można wykorzystać i każdy na pewno sobie jakoś z jego nadmiarem poradzi.



Czas przygotowania: 20 minut
Czas oczekiwania: minimum 2 godziny
Czas pieczenia: 20 minut

Składniki:
1 szklanka mąki pszennej
1/4 szklanki cukru pudru
1/2 kostki zimnego masła
1 żółtko
szczypta soli
1 opakowanie budyniu waniliowego
1/2 ilości mleka podanej na opakowaniu
1 opakowanie galaretki cytrynowej
1/2 ilości wody podanej na opakowaniu
owoce dowolne; u nas:
5 śliwek
1/2 pomarańczy
3/4 brzoskwini

Zimne masło pokroić w drobną kostkę. Mąkę, cukier, sól wymieszać. Składniki sypkie i masło połączyć do powstania grudkowatej masy. Dodać żółtko, zagnieść ciasto, uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na jedną godzinę. Z ciastem postępujemy tak, jak z każdym kruchym - nie wyrabiamy zbyt długo, tylko do połączenia składników.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formę do tarty smarujemy masłem i równomiernie wyklejamy kruchym ciastem. Nakłuwamy ciasto widelcem lub obciążamy grochem/ kulkami do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika na 20 minut. Gdy ciasto się zarumieni, wyjmujemy i studzimy.
Budyń przygotowujemy według przepisu na opakowaniu z jednym wyjątkiem - rozpuszczamy go w połowie sugerowanej ilości mleka. Przekładamy do miseczki, przykrywamy folią tak, by folia dotykała budyniu. Zapobiegnie to powstaniu kożucha. Czekamy, aż budyń wystygnie. 
Czas na galaretkę, którą przygotowujemy według przepisu na opakowaniu znów używając tylko połowy sugerowanej ilości wody. Studzimy, czekamy aż zacznie tężeć. Galaretka ma być ciągle płynna, ale gęstniejąca. Najlepiej ją prostu spróbować - jeśli czujemy, że jest gęsta, możemy jej użyć. 
Ciasto wyjmujemy z formy na talerz, smarujemy budyniem, układamy na nim umyte owoce i smarujemy je delikatnie galaretką. Jeśli ktoś ma ochotę, może wylać całą galaretkę na owoce. My owoce delikatnie posmarowaliśmy po to, by nabrały ładnego połysku. Resztę galaretki wstawiliśmy do lodówki, a potem po prostu ją zjedliśmy.
Tartę przechowujemy w lodówce.