Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 września 2018

Pieczona pita i warzywa, czyli ulubiona śniadaniówka naszych dzieci

Nigdy nie przyszło nam do głowy, że w taki prosty sposób możemy zachęcić dzieci do jedzenia warzyw. Ręce to słowo klucz.


Pewnego dnia dostaliśmy ze szkoły wiadomość. Nauczyciele prosili, żeby rodzice przyjrzeli się śniadaniówkom dzieci. Delikatnie sugerowali, że niektóre dzieci dostają rzeczy, których nie lubią i są przez cały dzień głodne. Zachęcali do rozmowy z dziećmi, sporządzenia listy ulubionych smaków i przygotowania takiej śniadaniówki, którą spokojnie można zjeść palcami. Wśród pomysłów był hummus z warzywami i serek. Poszliśmy za tym tropem. Zapakowaliśmy im do szkoły hummus, pokroiliśmy warzywa i dorzuciliśmy kilka pełnoziarnistych krakersów. Do domu wrócił hummus, który ewidentnie był słabym ogniwem śniadaniówki. Kilka dni później nie mieliśmy w lodówce prawie niczego oprócz światła. Wieczorem lał deszcz, więc naprawdę nie mieliśmy ochoty wychodzić po zakupy. Wtedy też upiekliśmy kawałki pity, bo dzieci lubią chrupiące pieczywo. Pokroiliśmy w paski warzywa (potem dowiedzieliśmy się, że tylko czerwona papryka jest jadalna). Do małego pojemniczka daliśmy serek typu philadephia. Adam sugerował dodatnie masła orzechowego lub tahiny. Tak byłoby pewnie smaczniej. Jednak jedno dziecko w klasie ma koszmarną alergię na orzeszki ziemne i nikt nawet nie próbuje ich przynosić do szkoły.

Popołudniu zobaczyliśmy puste śniadaniówki. Usłyszeliśmy też, że to było najlepsze drugie śniadanie. Bo super kolorowe, bo chrupało, bo można było bezkarnie oblizywać palce. Warzywami można się też było podzielić i wymieniać (zielona papryka za czerwoną...)

Nam w tej śniadaniówce najbardziej jednak smakowała pita. Jest inna niż zwykłe krakersy czy pieczywo ryżowe. Upieczona, doskonale nadaje się do serków, past, hummusów i świeżych warzyw. Nie mięknie tak łatwo, a to ogromna zaleta kiedy trzeba ją przechowywać z marchewkami i ogórkami. Warzywa koniecznie krojcie w cienkie paski lub małe kawałki. Ładniej wyglądają i dzieciom smakują znacznie bardziej niż np. pół marchewki. Takie paseczki łatwiej też zanurzyć w serku. Ze względu na dobro otoczenia nie próbujcie do śniadaniówek wkładać pieczonych buraków (zwykle spadają na jakieś jasne spodnie kolegi).

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką i restauracją Water&Wine. 


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki na 1 porcję:

1 pita
1 łyżka oliwy z oliwek
1 marchewka
1/2 papryki
1/2 ogórka świeżego
2 łyżki serka typu philadephia 
ew. 1 łyżeczka masła orzechowego lub tahiny

1. Pitę kroimy w trójkąty, smarujemy oliwą z oliwek i pieczemy ok. 5 minut w 200 stopniach Celsjusza.

2. Pitę studzimy.

3. Warzywa myjemy i kroimy w paseczki.

4. Jeśli możemy i chcemy, serek mieszamy z masłem orzechowym lub tahiną i przekładamy do pojemnika.

czwartek, 23 marca 2017

Kanapeczki z awokado i homarem

Homar, flagowy produkt Kanady, coraz częściej pojawia się na stołach w Ameryce Północnej, Azji oraz w Europie. Nadal jednak zbyt często postrzegany jest jako towar luksusowy, zarezerwowany na szczególne okazje. Może warto odczarować homara? 


Przygotowaliśmy już przepis na najprostszy makaron z homarem - zobaczcie. Taki makaron, który może zrobić absolutnie każdy w każdej kuchni - nawet studenckiej. Pewnie słowa "homar" i "studencki" wzajemnie się wykluczają? Pewnie na co dzień tak, ale skoro teraz mrożone homary kosztują 35,99 to można się szarpnąć i przygotować coś naprawdę extra! 

Dzisiaj rano jedliśmy pyszne kanapeczki z homarem. Pozwalają cieszyć się jego delikatnym smakiem i są absolutnym hitem w naszym domu. Łatwo można je podzielić i nakarmić tych, których lubimy. Jakiś czas temu nasza licealna nauczycielka dowiedziawszy się o naszej blogowej pracy napisała "to teraz wpraszam się na jakiegoś homara". Ironię zrozumieliśmy. Dzisiaj dedykujemy jej ten przepis publicznie zapraszając na małą homarową ucztę. A Was zachęcamy do spróbowania homarów. Nie są trudne w przygotowaniu, a naprawdę mają wyjątkowy smak. 

Jakiego homara wybrać?



Najlepiej wybierać homary z niebieskim znakiem MSC. 
Blisko 90% zasobów ryb i owoców morza w morzach i oceanach jest wyczerpanych, znacznie uszczuplonych lub nadmiernie eksploatowanych. Wybierając ryby i owoce morza z niebieskim znakiem MSC pomagamy chronić zasoby mórz i oceanów, mamy gwarancję, że produkty pochodzą z przyjaznych środowisku, zrównoważonych połowów, czyli takich które w mniejszym stopniu wpływają na ekosystem morski, pozostawiają więcej ryb w morzach i oceanach i sprzyjają innym zwierzętom morskim. Jeśli chodzi o homary, to mamy dobrą wiadomość. 97% wszystkich rybaków i przetwórców homara w Kanadzie otrzymało certyfikat MSC.


Czas przygotowania: 30 minut
Liczba porcji: 4 osoby

Składniki:
8 kromek bagietki lub 4 kromki chleba wiejskiego
2 łyżki oliwy z oliwek
1 homar (odmrożony)
1/2 awokado
1/2 czerwonej papryki
1/2 łyżeczki majonezu
szczypta chili (wedle uznania)
1 łyżka soku z cytryny
szczypiorek lub natka pietruszki (opcjonalnie)

1. Homara gotujemy we wrzątku przez 4 minuty. Wyciągamy i obieramy. Dokładna instrukcja - tutaj. Kroimy w kostkę. Możemy dodać ikrę, jeśli trafiła nam się pani homarzyca. 

2. Awokado przekrawamy na pół. Wyciągamy pestkę. Nożykiem nacinamy go (ciągle w skórce) tak, by powstała kostka. Za pomocą łyżki do zupy wyciągamy miąższ i wkładamy do miseczki. 

3. Paprykę kroimy w drobną kosteczkę. Wrzucamy do miseczki. 

4. W misce mieszamy homara, awokado, paprykę, majonez, chili, sok z cytryny. 

5. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy na złoto plasterki bagietki. 

6. Na pieczywie układamy pastę. Posypujemy szczypiorkiem lub natką pietruszki. 

czwartek, 2 października 2014

Marmolada pomidorowa

To jest chyba najlepsza pomidorowa rzecz, jaką zrobiliśmy. Dużo pomidorów, dużo cukru, cynamon, skórka cytrynowa, sok z cytryny i słodka papryka. Świetnie smakuje sama (uwierzcie, że jest jak wspaniałe słodycze), ale jeszcze lepiej sprawdza się w kanapkach z jamón serrano, chorizo czy serem kozim. Generalnie, dobieramy jej towarzystwo raczej słone i wytrawne - dla kontrastu. Chociaż z dobrym półtłustym twarogiem jest również nieziemsko dobra i z powodzeniem zastępuje miód. Przygotowaliśmy ją, żeby użyć jej do tapas z bacalao i kaparami, ale szybko zorientowaliśmy się, że znajdzie w naszej kuchni jeszcze setki innych zastosowań.
Taką marmoladę warto włożyć do małych słoiczków, np. po koncentracie pomidorowym, i wręczyć jako jadalny prezent. Może być zaskakującym podarkiem, a zrobić go nietrudno.



Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki:
450 g pomidorów 
200 g cukru
skórka z 1 cytryny
sok z 1 cytryny
1 laska cynamonu
1 łyżka papryki słodkiej (np. z Murcii)

Pomidory myjemy, wkładamy do wrzącej wody tak, by je przykryła. Po minucie wyciągamy i zdejmujemy skórkę. Kroimy w kostkę, wkładamy do garnka razem ze skórką z cytryny, sokiem z cytryny i laską cynamonu. Posypujemy cukrem i odstawiamy na pół godziny. Po tym czasie stawiamy garnek na wolnym ogniu i gotujemy przez 15 minut, aż sok znacznie się zredukuje. Po kwadransie chwytamy za drewnianą łyżkę z długą rączką i przez kolejne 10 minut ciągle mieszamy gotujące się pomidory. Marmolada powinna być gęsta. Zdejmujemy ją z ognia, wyciągamy laskę cynamonu i skórkę z cytryny, które wyrzucamy.  Do marmolady dodajemy paprykę. Dokładnie mieszamy. Możemy ją włożyć do słoików i je pasteryzować albo przechowywać w lodówce.


piątek, 13 czerwca 2014

Brazylijski gulasz rybny

Z jakimi smakami kojarzy Wam się Brazylia? Z churrasco, czyli grillowanymi mięsami? Z kawą? Może ze zdrowymi jagodami acai? Przyznamy się z pewną dozą wstydu, że sami mieliśmy niewiele skojarzeń z kuchnią tak ogromnego kraju. Kiedy zaczęliśmy czytać o różnych regionach Brazylii okazało się, że jest to kuchnia niezwykle bogata, kolorowa i ...pikantna. Oczywiście, można w niej z łatwością odnaleźć także polski akcent. Rissólis to pierożki z wieprzowym farszem smażone w głębokim tłuszczu, które po wojnie stały się jedną z ulubionych przekąsek mieszkańców tego kraju.

W Kuchennym Atelier Piotr i Paweł gotowaliśmy brazylijski gulasz rybny, który jest niezwykle świeży i aromatyczny. Koniecznie musicie go spróbować, bo zupełnie nie przypomina tradycyjnego gulaszu - ryba gotuje się w mleczku kokosowym z dodatkiem limonki, chili i kolendry. Danie idealne na letnią kolację.




Czas przygotowania: 60 minut
Liczba porcji: 4

Składniki:
200 g ryżu białego
750 g filetu z łososia
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżka papryki słodkiej
2 limonki
3 ząbki czosnku
½ cebuli
1 papryka czerwona
1 papryka zielona
2 pomidory
garść liści kolendry
2 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego
600 ml mleczka kokosowego

Rybę myjemy, suszymy, kroimy w kostkę. Oprószamy solą, pieprzem i słodką papryką. Z limonek wyciskamy sok. Czosnek obieramy i drobno siekamy. Rybę mieszamy z sokiem z limonki i czosnkiem. Wkładamy do miski, przykrywamy folią spożywczą i zostawiamy na blacie na 15 minut. W międzyczasie, obieramy cebulę i kroimy ją w cienkie półplasterki. Paprykę czerwoną i zieloną myjemy i siekamy w cienkie plasterki. Pomidory myjemy i kroimy w cienkie półplasterki. Kolendrę drobno siekamy. Wszystkie warzywa mieszamy w dużej misce.
Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, kładziemy połowę warzyw, oprószamy kolendrą. Na warzywa kładziemy rybę, przykrywamy pozostałymi warzywami. Mleko kokosowe mieszamy z pieprzem kajeńskim i wlewamy na patelnię.
Wszystko przykrywamy i dusimy na małym ogniu przez 15 minut. Po tym czasie, patelnię odkrywamy i dusimy gulasz przez kolejne 25 minut bez przykrycia. W tym samym czasie przygotowujemy ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
Ugotowany ryż rozkładamy na talerzach i podajemy z rybnym gulaszem.

poniedziałek, 3 marca 2014

Gulasz z wolnowaru ze szpeclami

Wszyscy wiedzą, czym jest gulasz i pewnie tyle jest jego wersji ile domów. U nas gulasz zwykle występował z marchewką, pietruszką i ziemniakami. Tym razem chcieliśmy spróbować czegoś jeszcze prostszego, co pozwoli bardziej wydobyć smak mięsa. Ponieważ składników do krojenia było mniej, wyszedł mało pracochłonny. Żeby jednak nie spoczywać na laurach, zrobiliśmy szpecle według tradycyjnej metody - ściągania ciasta z deski. Było z tym dużo więcej pracy niż z samym gulaszem, więc następnym razem robimy kluseczki kładzione. 
Gulasz przygotowywaliśmy w wolnowarze Russell Hobbs. Na początku nie byliśmy szczególnie przekonani do tego urządzenia. Nie bardzo wiedzieliśmy do czego go wykorzystać, skoro mieliśmy i garnki i piekarnik. Gdy robiliśmy pulled pork i okazało się, że wolnowar jest świetny do tego typu zadań. Po prostu, nacieramy mięso przyprawami, zalewamy płynem, włączamy maszynkę, zostawiamy na 8 godzin i zapominamy. Tym razem do wolnowaru zapakowaliśmy składniki na gulasz. Jedynie cebulkę zeszkliliśmy wcześniej na patelni, bo obawialiśmy się nieco o "jadowitość" dania. 


Składniki:
300 g mięsa wołowego (u nas gicz)
200 g mięsa wieprzowego (u nas łopatka) 
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
2 papryki czerwone
1 szklanka bulionu wieprzowo-wołowego lub wody
2 łyżki koncentratu pomidorowego
2 łyżki słodkiej papryki
1 łyżka majeranu
2 płaskie łyżki soli
100 ml śmietany 
posiekana natka pietruszki

szpecle
1 1/2 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki soli
3 jajka
1/4-1/2 szklanki mleka



Paprykę myjemy i kroimy w dużą kostkę. Wkładamy na dno wolnowaru. Cebulę i czosnek siekamy. Na patelni rozgrzewamy olej i na małym ogniu szklimy cebulę - około 4 minut. Dodajemy posiekany czosnek, smażymy jeszcze 30 sekund. Cebulę i czosnek wrzucamy do wolnowaru. Mięso myjemy, kroimy w kostkę, nacieramy przyprawami, wkładamy do wolnowaru. Dolewamy bulion lub wodę, dodajemy koncentrat pomidorowy i włączamy wolnowar. Gotujemy 4-5 godzin na poziomie "2" lub 7-8 godzin na poziomie "1". W połowie pieczenia mięso i warzywa mieszamy, przykrywamy i kontynuujemy gotowanie. 
Kiedy mięso będzie miękkie, przygotowujemy szpecle. Mąkę, gałkę muszkatołową i sól mieszamy, dodajemy jajka, 1/4 szklanki mleka i mieszamy widelcem do powstania jednolitej masy o konsystencji ciasta na placki. Jeśli ciasto jest zbyt twarde, dolewamy mleko i mieszamy. W garnku zagotowujemy wodę. Na desce do krojenia rozsmarowujemy całe ciasto na szpecle. Nożem odkrawamy podłużne kawałki ciasta  o szerokości 3-5 mm i wrzucamy na gotującą się wodę. Trzeba to robić w turach. Kiedy kluski wypłyną, wyjmujemy je łyżką cedzakową i kontynuujemy gotowanie. Jeśli ktoś się leni, może z podanego ciasta zrobić kluseczki kładzione. Wtedy wystarczy na gotującą się wodę wrzucać kawałki ciasta, które nabieramy łyżeczką do herbaty. 
Na talerzach układamy szpecle, przykrywamy je gulaszem. Podajemy z kleksem gęstej śmietany i posiekaną natką pietruszki.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Chłodnik arbuzowo-pomidorowy

Kiedy jest ciepło i ostatnią rzeczą, o jakiej myślimy jest stanie nad parującym garnkiem czy otwieranie rozpalonego piekarnika, wszyscy zamieniamy się w wyznawców filozofii raw. Nie podgrzewamy, nie pieczemy, nie smażymy, nie dusimy. Po prostu, podajemy warzywa i owoce w jak najmniej przetworzonej formie. Przyznamy się, że z podziwem czytaliśmy o tych, którzy przestrzegają takiej diety przez cały rok i tkwiliśmy w błędnym - jak się okazuje - przekonaniu, że to jedzenie jest niesmaczne. Jeśli wszystkie dania raw smakują jak ten chłodnik, jesteśmy za! A przynajmniej w sezonie letnim. 
Jest w tym chłodniku dużo z klasycznego gazpacho: trochę pomidorów, trochę papryki. Taka hiszpańska nuda. Nie ma jednak ani chleba, ani czosnku, chłodnik nie jest zawiesisty. Jest za to słodkawy posmak i jeszcze większe orzeźwienie. Wszystko za sprawą arbuza - idealny mezalians warzyw i owoców. 
Przepis pochodzi z Food Network Magazine (wrzesień 2012).


Czas przygotowania: 20 minut 
Czas oczekiwania: 1 godzina 

Składniki:
4 pomidory
1 kg arbuza (bez skórki)
1 ogórek
1 papryka
1 mała szalotka
5 liści mięty
5 liści bazylii
5 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka octu z soku z granatów (lub 3 łyżki octu z białego wina)
sól

Pomidory myjemy, kroimy w kostkę. Arbuza obieramy, pozbywamy się pestek, kroimy w kostkę. Obieramy ogórek, wykrawamy nasionka, kroimy w kostkę. Paprykę odpestkowujemy i kroimy w kostkę. Szalotkę drobno siekamy. Liście mięty i bazylii myjemy. W misce mieszamy wszystkie warzywa i owoce, dodajemy liście bazylii i mięty, oliwę z oliwek i ocet. Partiami blendujemy zawartość miski. Na gęstym sicie odcedzamy chłodnik. Doprawiamy do smaku solą i chłodzimy w lodówce przez min. 1 godzinę. Idealnie smakuje z grissini.

środa, 26 czerwca 2013

Szybki stir-fry dla niejadka

Za namową koleżanki M. zapisała się na bezpłatny internetowy kurs żywienia dzieci organizowany przez Uniwersytet Stanforda. Nie robiła tego z poczucia winy, że nasze dzieci jedzą źle, ale z ciekawości. Jak się okazało, kurs był bardzo inspirujący, a dzisiejszy szybki stir-fry jest jedną z prac domowych...
Rodzice na całym świecie miewają jakieś problemy związane z żywieniem dzieci: nieregularne pory posiłków, za mało warzyw, monotonia i nadmiar słodyczy. Na większość z nich na szczęście jest jakieś rozwiązanie. Skupmy się na warzywach, bo to od zawsze było dla nas nie lada wyzwanie: jak zachęcić dzieci do jedzenia warzyw?
Po pierwsze, zacząć od siebie, bo nie ma nic lepszego niż dobry przykład. Mama i tata z uśmiechem na ustach jedzący fasolkę szparagową mogą być na tyle przekonujący, że po chwili małe warzywne niejadki będą podciągać ją z ich talerza. Jeśli to nie zadziała, trzeba uciec się do innych trików. Oto kilka z nich:

(1) Warzywa zawsze serwujemy na początku posiłku, bo nikt nie będzie miał ochoty na brokuły po zjedzeniu talerza makaronu z sosem.

(2) Danie z dużą ilością warzyw najlepiej podać dziecku, kiedy jest nieziemsko głodne - po popołudniowej drzemce lub po wyczerpującym spacerze czy zabawie na podwórku. Trzeba tylko pamiętać, żeby w międzyczasie nie wciskać pociechom worka chrupek kukurydzianych, wafli ryżowych, kanapeczek czy butli słodzonego napoju. Jak jest ciepło, można warzywa zapakować do pojemnika i urządzić mały piknik na świeżym powietrzu.

(3) Możecie stać się miłośnikami warzyw ugotowanych na parze. Ale jeśli - tak jak my - Wam to nie wychodzi, ugotowanym na parze warzywom trzeba dobrać jakieś miłe towarzystwo. My używamy masła albo sosu (azjatyckiego, pomidorowego, serowego, z dodatkiem czosnku, cebulki, imbiru). To właśnie na kursie z żywienia małych smakoszy M. dostała pracę domową "podaj dzieciom stir-fry z co najmniej 4 warzyw". Była bardzo sceptyczna wobec tego pomysłu, oczami wyobraźni widząc dzieciaki plujące sosem sojowym. Na własne oczy przekonaliśmy się, że to bezpodstawne obawy. Ważne jest, żeby warzywa nie były rozgotowane, a delikatnie chrupiące. Dlatego na patelnię najpierw wrzucamy te twarde - marchewki, pietruszkę, posiekane łodygi brokułów czy kalafiora, a potem miękkie - pieczarki, paprykę, cukinię, bakłażana, szparagi. Nie ma niczego złego w tym, że warzywa dla 2-3-letnich dzieci podsmaży się na 2 łyżkach oliwy z oliwek, podlewając w razie potrzeby wodą. Do warzyw możemy dodać odrobinę cukru czy miodu, żeby podkreślić ich naturalną słodycz. Ale odrobinę! 

(4) Warzywa są kolorowe i to jest nasza tajemna broń - im więcej kolorów znajdzie się na talerzu, tym będzie on ciekawszy, a co więcej - będzie stanowił większe pole do samodzielnych decyzji.
Stir-fry z wieprzowiną, cukinią i papryką, o którym piszemy dzisiaj można traktować jako punkt wyjścia do tworzenia własnych dań z wykorzystaniem ulubionego mięsa, ryb, warzyw, sosów. 


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
50 g makaronu sojowego
100 g schabu
1/2 papryki
1/2 marchewki
1 mała cukinia
1/4 cebuli
ok. 1 cm korzenia świeżego imbiru
1 ząbek czosnku
2 łyżki białego sezamu
2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju z pestek winogron
3 łyżki sosu sojowego
1 łyżka powideł śliwkowych (lub 1 łyżeczka miodu)
1 łyżka octu ryżowego
3 łyżeczki oleju sezamowego

Makaron przygotowujemy według instrukcji na opakowaniu. Schab myjemy, kroimy w paseczki. Paprykę kroimy w paski, cukinię i marchewkę w plasterki, cebulę, czosnek i imbir drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy cebulę, szklimy przez ok. 3 minuty, dodajemy czosnek, imbir, marchewkę, sos sojowy, schab i smażymy kolejne 3 minuty mieszając i ewentualnie dodając odrobinę wody. Na patelnię wrzucamy paprykę, cukinię, sezam, powidła, ocet ryżowy i smażymy kolejne 3 minuty. Pamiętajmy, żeby co jakiś czas mieszać zawartość patelni. Makaron odcedzamy, mieszamy z mięsem i warzywami. Wykładamy na talerze i przed podaniem skrapiamy olejem sezamowym. 

piątek, 15 marca 2013

Pilaf z krewetkami, groszkiem i papryką

Jest piątek i pewno większość z Was zastanawia się co by tu zrobić w weekend. Żeby jednak wytrwać do końca dnia, proponujemy przepis na szybki lunch. Półgodzinny pilaf z krewetkami, groszkiem i papryką. Ryż, który zazwyczaj jest tylko nieco jałowym podkładem do całej reszty zyskuje smak dzięki dodaniu skórki pomarańczowej do wody. Prosty trick, a naprawdę sporo zmienia. Użyliśmy groszku z puszki, ale możecie oczywiście użyć tego mrożonego lub świeżego. Trzeba go wtedy dodać nieco wcześniej.
Do pilafu kupiliśmy duże, świeże krewetki, bo naprawdę mają więcej smaku. Uważajcie na tzw. "mieszanki mrożonych owoców morza" w obfitej lodowej glazurze - ostatnio zrobiliśmy ten błąd i je kupiliśmy. W naszej kuchni padło trochę nieprzyzwoitych słów pod ich adresem, gdy okazało się że są gumowate, nie mają prawie żadnego smaku, a po stopieniu glazury ich objętość zmniejsza się o połowę. Niestety, jedzenie marnuje się nie tylko dlatego, że kwaśnieje, pleśnieje i gnije, ale również dlatego, że czasem bywa tak kiepskiej jakości, że po prostu nie da się go zjeść i na koniec ląduje w koszu. Czasem warto zapłacić trochę więcej, kupić trochę mniej, ale mieć pewność, że ku naszej przyjemności znajdzie się tam, gdzie trafić powinno. W brzuchu. Miłego weekendu!


Czas przygotowania: 30 minut 

Składniki:
200 g ryżu
6 szklanek bulionu warzywnego (przepis na własny można znaleźć tu)
2 liście laurowe
1 pomarańcza
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka masła
½ cebuli, posiekanej
½ papryki, pokrojonej w kostkę
1 puszka groszku konserwowego, odsączonego z zalewy
250 g krewetek

Pomarańczę oblewamy wrzącą wodą, obieramy ze skórki (skórkę zostawiamy). Skórkę okrajamy tak, by nie została na niej biała błonka. Do garnka wlewamy bulion, dodajemy skórę z pomarańczy, liść laurowy. Doprowadzamy do wrzenia, dodajemy ryż. Gotujemy ok. 7 minut. W tym czasie na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i masło. Na gorący tłuszcz kładziemy cebulę i szklimy ją mieszając, aż zmięknie – około 3 minut. Dodajemy paprykę i smażymy kolejne 3 minuty cały czas mieszając. Jeśli używamy ryżu w torebce, bardzo ostrożnie przecinamy torebki z ryżem i przesypujemy ich zawartość na patelnię (nie odcedzając ich za mocno). Jeśli używamy ryżu sypkiego, czekamy, aż ryż wchłonie większość płynu. Dodajemy groszek i krewetki. Zagotowujemy i dusimy na małym ogniu około 5 minut – aż ryż zmięknie. Gdyby płyn z patelni wyparował, a ryż pozostał niedogotowany – dolewamy na patelnię jeszcze trochę bulionu.

piątek, 6 lipca 2012

Papryka faszerowana z cukinią i orzo

Zrobiliśmy sobie przerwę wakacyjną na blogu - już dawno nic nie publikowaliśmy. Ale wracamy, zresztą z nowym zapałem do gotowania. Dzięki głosom naszych Czytelników połączonym z głosami jurorskimi, zajęliśmy pierwsze miejsce w rozstrzygniętym niedawno trzecim etapie konkursu na Kulinarnego Bloga Roku 2012. Ucieszyliśmy się niesamowicie!
Dzisiaj propozycja lunchowa lub obiadowa - faszerowana papryka. Powiedzmy sobie wprost: w smaku pieczonej papryki nie ma wielkiej finezji; jest też prawie pewne, że jeśli zjemy jej za dużo, będzie o sobie przypominać przez dłuższy czas... Ale papryka - zwłaszcza różnokolorowa - sprawdza się świetnie jako aromatyczny, efektowny pojemnik na smakowite nadzienie. Proponujemy na chwilę zapomnieć o pokusie, która zwiodła już niejednego restauratora - tzn. o wypchaniu papryk nadzieniem od gołąbków. Pokazujemy tym razem nadzienie warzywne wymieszane z drobniutkim makaronem orzo przypominającym ziarenka ryżu (w większości supermarketów można go bez problemu kupić). A na wierzchu aromatyczny zapieczony ser pecorino... Zaskoczą Was smakiem liście mięty dodane do środka, dodają świeżości - nie pomijajcie ich przygotowując to danie.
Ten przepis, podany przez Giadę de Laurentiis, znaleźliśmy tutaj.


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 1 godzina


Składniki:
2 papryki czerwone, pomarańczowe lub żółte
1 puszka pomidorów (400 g)
1 mała cukinia
1/4 szklanki posiekanych liści mięty
1/4 szklanki sera Pecorino Romano
3 łyżki oliwy
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu
3/4 szklanki makaronu orzo
2 szklanki bulionu

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. 
Pomidory odsączamy z zalewy i rozrywamy palcami. Cukinię myjemy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. Czosnek przepuszczamy przez praskę. Pomidory, cukinię, miętę, ser, czosnek mieszamy z solą i pieprzem.
Bulion doprowadzamy do wrzenia i gotujemy w nim makaron orzo przez 4 minuty (makaron ma pozostać twardy, ponieważ dogotuje się w piekarniku). Makaron odcedzamy przelewając bulion do naczynia żaroodpornego, w którym będziemy piec papryki.
Makaron mieszamy z masą warzywną - w ten sposób powstanie nadzienie naszych papryk.
Papryki myjemy, odcinamy górę, pozbywamy się pestek. Jeśli papryki nie chcą równo stać, podcinamy im spody (byle nie na wylot). Tak przygotowane warzywa nadziewamy masą z makaronu i warzyw. Papryki wstawiamy do naczynia z bulionem. Naczynie przykrywamy folią alumionową i wstawiamy do piekarnika na 45 minut. Po tym czasie papryki wyciągamy z piekarnika, odkrywamy, posypujemy 2 łyżkami sera, wstawiamy do piekarnika na kolejny kwadrans (aż ser się roztopi i zarumieni). Wyjmujemy z piekarnika i bardzo ostrożnie układamy na talerzach.

niedziela, 27 maja 2012

Zupa pomidorowa z masłem orzechowym

Nie przestraszcie się tego połączenia. Nie używajcie masła orzechowego tylko do nudnych kanapek. Po naszych blogowych wpisach widać, że przynajmniej jedno z nas uwielbia masło orzechowe i jest w stanie zjeść wszystko co ma je w składzie. Szukamy więc nowych smaków i nowego towarzystwa dla masła orzechowego. Tym razem coś na słono - zupa. Podobnie jak senegalskie maffe, o którym już kiedyś pisaliśmy, zupa ta łączy w sobie bogaty i intensywny smak masła orzechowego z doskonale znanym, nieco kwaśnym i dodającym świeżości smakiem pomidorów. A do tego jeszcze papryka, która sprawia, że zupa nie jest mdła. W ogóle przysmażenie na oliwie papryki i przypraw sprawia, że stają się intensywniejsze i nadają głębi naszej zupie. A zatem nie należy pomijać tego kroku albo ograniczać owo podsmażanie do kilkunastu sekund. Zabieg ten można "eksportować" do innych przepisów - wiele znanych nam przepisów w ogóle o tym nie wspomina.
Nazwa "zupa pomidorowa" jest nieco myląca, ponieważ ten krem nie przypomina tradycyjnej pomidorówki. Pomidory nie są tu w centrum uwagi. Nie jest podobna do pomidorówki na rosole, nie jest też podobna do lekkiej pomidorówki ze świeżych pomidorów, a już na pewno daleko jej do pomidorówki na vegecie lub innym doprawiającym proszku. Jeżeli więc jesteście gotowi na innowacyjne podejście do pomidorów, to polecamy. Warto naszą zupę krem podawać z chrupiącymi orzeszkami, które są idealnym uzupełnieniem jej kremowej (lub prawie kremowej) konsystencji. Papryka raczej nie zblenduje się na idealne puree - nie warto się tym przejmować.
Przepis pochodzi z majowego wydania Food Network Magazine, a jego oryginalną, zdigitalizowaną wersję można znaleźć tutaj.


Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki:
1 łyżka oliwy z oliwek
1 mała cebula
1 zielona papryka
1 łodyga selera naciowego
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki curry
1/2 łyżeczki papryki czerwonej
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
1 łyżeczka soli
1 puszka (400 ml) pomidorów
4 szklanki bulionu
1 szklanka wody
1 łyżka brązowego cukru
1/3 kubka masła orzechowego
1 łyżeczka pieprzu
3 łyżki śmietany (opcjonalnie)
3 łyżki posiekanych orzechów ziemnych (opcjonalnie)

Cebulę i czosnek drobno siekamy. Paprykę i seler naciowy kroimy w małą kostkę. Pomidory - jeśli nie kupiliśmy już posiekanych - siekamy w puszce, nie wyjmując ich ze środka. Na dnie garnka rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy cebulę, paprykę, seler naciowy, posypujemy łyżeczką soli i smażymy na małym ogniu około 5 minut, mieszając co jakiś czas (tak, żeby nam się nic nie przypaliło). Następnie dodajemy curry, paprykę, pieprz cayenne i czosnek. Wszystko podsmażamy jeszcze przez 2 minuty ciągle mieszając. Teraz dodajemy bulion (jeśli ktoś nie ma domowego, można użyć kostek rosołowych), wodę, brązowy cukier, masło orzechowe, pomidory z zalewą i pieprz. Zwiększamy ogień. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy do momentu rozpuszczenia masła orzechowego. Zawartość garnka doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy zupę na wolnym ogniu około 30 minut - powinna wyraźnie zgęstnieć. Po upływie tego czasu zawartość garnka blendujemy i rozlewamy do talerzy. Zupę podajemy najlepiej z kleksem śmietany i posiekanymi fistaszkami.

niedziela, 25 lipca 2010

Pasty: jajeczna - oliwkowa - jalapeño z miętą

Po dłuższej urlopowej przerwie wracamy z nowymi przepisami! Postaramy się w najbliższych dniach nadrobić trochę zaległości. Na początek trzy przepisy w jednym - pasty do pieczywa (chyba najlepiej smakują z bagietką). Są łatwe do zrobienia i świetnie się sprawdzają w roli imprezowej przystawki. Goście mają wybór i nakładają je sobie sami, gospodarze mają więcej czasu na przygotowanie innych dań.

Pasta jajeczna na bazie serka topionego z dodatkiem czosnku różni się (na korzyść) od tych, które pamiętamy z dzieciństwa. Nie jest ani mdła ani zbyt "sypka". Pasta z oliwkami na bazie serka śmietankowego jest bardzo delikatna i nic nie przyćmiewa smaku oliwek. A pasta z jalapeño  z miętą posmakuje nie tylko miłośnikom pikantności - serek skutecznie "tępi" ostry smak papryczki, a mięta dodaje wspaniałego aromatu.



Czas przygotowania: na każdą pastę po ok. 5 minut

Składniki:

Pasta jajeczna:
3 jajka ugotowane na twardo
1 kostka klasycznego serka topionego (np. gouda)
1-2 ząbki czosnku
3 łyżki majonezu 
sól 
pieprz

Pasta oliwkowa:
1 opakowanie (125 g) serka naturalnego typu "Twój Smak" albo Philadelphia
10 oliwek czarnych (bez pestek)
10 oliwek zielonych (bez pestek)
1/2 łyżeczki ziół prowansalskich

Pasta z jalapeño i miętą:
1 opakowanie (270 g) sera feta
1 papryczka jalapeño
5-6 listków świeżej mięty
pieprz

Pasta jajeczna:
Jajka gotujemy na twardo, obieramy ze skorupek i dusimy widelcem na małe kawałeczki. Najłatwiej się to robi, kiedy jajka są jeszcze ciepłe. Do jajek dodajemy serek, przeciśnięty przez praskę czosnek, majonez. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Najlepszy serek to klasyczny serek topiony w prostokątnej kostce w złotej folii aluminiowej. Smak wybierzecie zgodnie z indywidualnymi preferencjami. Jeśli ktoś ma problem z wyborem, proponujemy goudę, ale każdy inny miękki może być. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Można dodać słodką paprykę.

Pasta oliwkowa:
Oliwki kroimy na małe półplasterki, mieszamy dokładnie z serkiem, na koniec dodajemy zioła (oczywiście zamiast suszonych ziół prowansalskich można dodać świeże posiekane listki ziół). Banalne.

Pasta z jalapeño i miętą:
Z papryczki jalapeño wydobywamy pestki, kroimy na bardzo drobne kawałki, i mieszamy dokładnie z serem feta. Można też użyć papryczki chilli (pasta będzie wtedy wyglądać jeszcze ciekawiej - bo będzie biało-zielono-czerwona). Na koniec dodajemy posiekane drobno listki mięty i trochę świeżo zmielonego czarnego pieprzu. Solić raczej nie trzeba - bo feta jest już słona.

Z podanych składników wychodzi po jednej miseczce pasty.