Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mak. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2016

Makowiec - topielec

O drożdżowym, które wyrasta w wodzie słyszałam przy każdych Świętach. Podobno moja babcia, której nigdy nie dane mi było poznać, była mistrzynią topionego makowca. Skoro ona umiała to chyba coś tam mi w genach oddała?

Topielec to drożdżówka, która wyrasta w misce wypełnionej wodą. Najlepiej zimną wodą. Bardzo to wszystko brzmiało niewiarygodnie, kiedy o tym słyszałam. Zawsze drożdżówki wyrastałam w misce, jak Bóg przykazał, pod przykryciem z (prawie) zawsze czystej ściereczki. Włożenie kawałka surowego ciasta do wody wydawało mi się nieco ryzykowne. Ale co tam! Ja, największa kuliarna ryzykantka i wielka miłośniczka drożdżówki, postanowiłam nie poddawać się i drżącymi rękami włożyłam cudownie wyrobione maślane ciasto do miski wypełnionej nieprzegotowaną zimną wodą. Siedziałam nad tą miską wpatrując się w ciasto i oczekując cudu. Po jakichś 2 minutach trochę mi się znudziło, więc zostawiłam je na blacie. Po 40 minutach ciasto pływało po powierzchni! Wiem, fizyka, gaz, komory powietrza, itd. Ja wiem, że to można wytłumaczyć naukowo. Dla mnie to był jednak mały drożdżowy cud. Z pewną dozą niedowierzania, zawinęłam ciasto tak jak to robię z makowcami. Upiekłam i... wyszedł cud makowiec miód!

Topielec ma troszeczkę inną konsystencję niż klasyczna drożdżówka. Jest bardziej gumowaty i trochę inaczej się przez to kruszy. Ale za to dłużej zachowuje świeżość niż klasyczny makowiec. Jest naprawdę pyszny i "tata approved". Miny gości, którym mówicie, że to ciasto wyrastało w wodzie - bezcenne! 

Kilka rad dotyczących topielca, czyli ciasta drożdżowego z wody:

1. ciasto wkładamy do miski z bardzo zimną wodą
2. ciasta nie owijamy ścierką
3. miskę stawiamy w ciepłym miejscu
4. czekamy, aż ciasto wypłynie na górę (zajmuje to około 30 minut)
5. Po wyciągnięciu ciasta z miski odstawiamy je na 5 minut.
6. Po tym czasie ciasto zaczynamy wyrabiać nie przejmując się, że jest trochę rzadkie. Po 5 minutach powinno nabrać jednolitej konsystencji. Jeśli nie nabiera, zostawcie je w spokoju na kolejne 5 minut.
7. Topielec nigdy nie ma tak jednolitej struktury jak zwykłe drożdżowe. Jest bardziej kleisty i trzeba to zaakceptować.
8. W trakcie pieczenia na cieście pojawiają się mikroskopijne bąbelki. Ciasto w ten sposób rośnie. Wygląda inaczej niż zwyczajna drożdżówka.
9. Topielec niezwykle długo zachowuje świeżość.


Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 80 minut

Składniki:
1/2 kg mąki pszennej
250 g masła
100 g cukru
40 g drożdży
5 łyżek ciepłego mleka
2 jajka
cukier puder do oprószenia
200 g masy makowej (z tego przepisu lub puszki)



1. Do miski kruszymy drożdże, dodajemy cukier i ciepłe mleko. Mieszamy dokładnie, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy na 10 minut. 

2. W tym czasie rozpuszczamy masło i studzimy je.

3. Do drożdży dodajemy mąkę, rozpuszczone masło i jedno jajko. Wyrabiamy do otrzymania jednolitej masy, która odchodzi od rąk/miski. Z ciasta formujemy kulę.

4. Dużą miskę napełniamy zimną wodą. Wkładamy ciasto i odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 minut.

5. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. 

6. Ciasto wyciągamy z wody, odkładamy na blat i pozwalamy mu odpocząć przez 5 minut.  Wyrabiamy je przez minutę, aż nabierze zwartej konsystencji. 

7. Ciasto wałkujemy na prostokąt o grubości 5 mm. 

8. Prostokąt smarujemy masą makową i zwijamy w rulon. Brzegi podwijamy pod spód. 

9. Jajko wbijamy do kubeczka i rozkłócamy. Wierzch makowca smarujemy rozkłóconym jajkiem. 

10. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy na złoty kolor - około 30-40 minut. Wyciągamy z pieca i studzimy. Gotowy makowiec oprószamy cukrem pudrem.

piątek, 12 grudnia 2014

Makowe podkówki

"Moja mamusia zawsze robiła topielca na Boże Narodzenie". Mój tata.
"U nas na Wigilię to zawsze mamy makóweczki z topielca". Pani Ania.
"Nie wiesz co zrobić z makiem? Zrób topielca!" Ciocia.

Oczywiście, że miałam ochotę zrobić tego topielca, gdybym tylko umiała. Ale nie umiałam. Znałam teorię każącą wsadzić surowe ciasto drożdżowe do zimnej wody. Nie miałam jednak pojęcia co mam robić dalej. Czy to ciasto miałam wsadzić w ścierce? Czy mam je trzymać w tej wodzie, aż tylko delikatnie wychyli się ku górze? Czy po wyjęciu ciasto mam wyrabiać długo? Czy ta breja, którą mam na blacie kiedykolwiek stanie się jednolitą drożdżówką?
Topielca zrobiłam z przepisu Szymanderskiej, której postanowiłam wybaczyć inny przepis, który kiedyś skutecznie zniechęcił mnie do drożdżowego. Wszystko wydawało mi się czarną magią, byłam niesamowicie ostrożna i uratował mnie spokój i wiara, że się uda. Skoro udawało się babci Tosi, pani Ani i cioci, musiało się udać też mnie. Z podanych składników otrzymałam 40 podkówek o średnicy 7 cm. Użyłam masy makowej z przepisu na makowiec, ale z braku czasu można użyć masy makowej z puszki. 

Kilka rad dotyczących topielca, czyli ciasta drożdżowego z wody:
1. ciasto wkładamy do miski z bardzo zimną wodą
2. ciasta nie owijamy ścierką
3. miskę stawiamy w ciepłym miejscu
4. czekamy, aż ciasto wypłynie na górę (zajmuje to około 30 minut)
5. Po wyciągnięciu ciasta z miski odstawiamy je na 5 minut.
6. Po tym czasie ciasto zaczynamy wyrabiać nie przejmując się, że jest trochę rzadkie. Po 5 minutach powinno nabrać jednolitej konsystencji. Jeśli nie nabiera, zostawcie je w spokoju na kolejne 5 minut.
7. Topielec nigdy nie ma tak jednolitej struktury jak zwykłe drożdżowe. Jest bardziej kleisty i trzeba to zaakceptować.
8. W trakcie pieczenia na cieście pojawiają się mikroskopijne bąbelki. Ciasto w ten sposób rośnie. Wygląda inaczej niż zwyczajna drożdżówka.
9. Topielec niezwykle długo zachowuje świeżość.


Czas przygotowania: 40 minut
Czas oczekiwania: 30 minut

Składniki:
1/2 kg mąki pszennej
250 g masła
100 g cukru
40 g drożdży
5 łyżek ciepłego mleka
2 jajka
cukier puder do oprószenia

Masa makowa
z przepisu na makowiec  lub z puszki

Do miski kruszymy drożdże, dodajemy cukier i ciepłe mleko. Mieszamy dokładnie, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy na 10 minut. W tym czasie rozpuszczamy masło i studzimy je.
Do drożdży dodajemy mąkę, rozpuszczone masło i jedno jajko. Wyrabiamy do otrzymania jednolitej masy, która odchodzi od rąk/miski. Z ciasta formujemy kulę.
Dużą miskę napełniamy zimną wodą. Wkładamy ciasto i odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 minut.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Ciasto wyciągamy z wody, odkładamy na blat i pozwalamy mu odpocząć przez 5 minut. Wyrabiamy je przez minutę, aż nabierze zwartej konsystencji. Ciasto wałkujemy na placek o grubości 3 mm. Wykrawamy z niego kółka szklanką lub wykrawaczką o średnicy ok. 7 cm. Na środek każdego okręgu wkładamy łyżkę masy makowej, składamy na pół i delikatnie dociskamy brzegi.
Jajko wbijamy do kubeczka i rozkłócamy. Gotowe makówki smarujemy rozkłóconym jajkiem. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy na złoty kolor - około 10 minut. Wyciągamy z pieca i studzimy. Jeśli chcemy, część z nich możemy zamrozić. Gotowe podkówki oprószamy cukrem pudrem.


poniedziałek, 10 listopada 2014

Rogale świętomarcińskie

Dwa lata temu oglądaliśmy jak poznański cukiernik, pan Piotr Koperski robi rogale świętomarcińskie. Najpierw pieczołowicie wałkował ciasto, schładzał, "zaciągał tłuszczem", wałkował, schładzał. Potem pokazywał nam, jak zrobić to wyjątkowe nadzienie z białego maku. O tym doświadczeniu możecie przeczytać TUTAJ. 
Tradycyjne rogale świętomarcińskie były dużymi półksiężycami z ciasta półfrancuskiego ważącymi około 250 g. Każdy z nich był hojnie wypełniony masą z mielonych migdałów, nie maku. W wyniku wojennego kryzysu migdały zastąpiono znacznie tańszym makiem. Białym, bo chciano jak najbardziej zachować pierwotny charakter rogala. Klasyczne rogale były też maślane. Dzisiaj cukiernicy używają specjalnej mieszanki tłuszczów po to, by ciasto łatwiej się wałkowało. I żeby były tańsze.
Pieczenie rogali świętomarcińskich to świetne zajęcie dla pasjonatów wałkowania, czekania i nadużywania masła w pieczeniu. To zajęcie, które wymaga... odwagi. Zajęło nam dwa lata, żeby wrócić do przepisu pana Koperskiego. Dwa lata temu wałkowanie sto razy po sto razy po dziesięć razy i jeszcze składanie w kopertkę wydawało nam się tak czasochłonne i skomplikowane, że rogale po prostu kupowaliśmy. W tym roku zrobiliśmy je sami bezwstydnie dodając do nich ponad pół kilograma masła. Spędziliśmy nad nimi wiele godzin, zarwaliśmy dwie noce, ale było warto. Ciasto na maśle jest wyjątkowe. Wszystko, co robisz tyle godzin jest wyjątkowe. Jak to podsumował A. "pewnie będziesz robić je co roku, bo to takie zajęcie dla cukierniczych świrów". 
Z podanych składników wyjdzie około 14 klasycznych rogali. Oryginalny przepis pana Koperskiego zakładał użycie 10 kg mąki - postanowiliśmy zmniejszyć go dziesięciokrotnie.



Czas przygotowania: ok. 8 godzin

Składniki:

masa makowa
400 g białego maku
1 litr wrzątku
200 g biszkoptów
50 g masła
100 g cukru
200 g miodu
50 g rodzynek
50 g skórki pomarańczowej
100 g mielonych migdałów
6 kropli aromatu migdałowego
4 jajka

Masę makową najlepiej przygotować dzień wcześniej.
Mak wsypujemy do garnka, zalewamy wrzątkiem i gotujemy na małym ogniu przez 20 minut. Odcedzamy przez gęste sito lub gazę. Mielimy w maszynce do mięsa trzy razy. Biszkopty dokładnie kruszymy. W dużym garnku roztapiamy masło z cukrem i miodem do połączenia składników. Dodajemy mak, biszkopty, rodzynki, skórkę, migdały. Gotujemy ciągle mieszając ok. 5 minut. Zdejmujemy z ognia i dodajemy jajka i aromat migdałowy. Dokładnie mieszamy do połączenia wszystkich składników.

ciasto półfrancuskie
1 kg mąki
20 g świeżych drożdży
400 ml mleka
120 g cukru
3 jajka 
120 g masła
250 g masła do wałkowania

lukier
200 g cukru pudru
gorąca woda
posiekane migdały lub fistaszki


250 g masła wkładamy do lodówki i nie wyjmujemy go do czasu wałkowania. Mąkę przesiewamy. Mleko podgrzewamy w rondelku. Do miski kruszymy drożdże, dodajemy cukier i mleko. Odstawiamy na 5 minut. Wsypujemy mąkę, rozpuszczone 120 g masła i jajka. Wyrabiamy ciasto, aż będzie odstawało od ręki. Przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 30 minut.
Ciasto wałkujemy na prostokąt o grubości 5 mm. 
Masło wyciągamy z lodówki, odkrawamy 1/3 i ścieramy na tarce o grubych oczkach tak, by masło pokryło 2/3 wysokości placka (dla ułatwienia: ok. 80 g masła powinno pokryć 2/3 wywałkowanego placka). Teraz kawałek placka bez masła składamy jak kopertę - 1/3 prostokąta przykrywa środkową 1/3, a potem na to wszystko idzie dolny kawałek). Ciasto układamy na papierze do pieczenia i wkładamy do lodówki na 30 minut. Powtarzamy ścieranie masła i składanie ciasta. Ciasto wkładamy do lodówki na kolejne pół godziny i powtarzamy składanie. Ostatni raz ciasto wkładamy do lodówki na 30 minut.
Uwaga! Masło łatwo się topi, więc najłatwiej wałkować jest na kamiennym blacie. Masło powinno być porządnie schłodzone. Najlepiej nie dotykać ciasta rękoma. 
Ciasto wyciągamy z lodówki, dzielimy na pół. Połowę wstawiamy do lodówki, a połowę wałkujemy na prostokąt grubości pół centymetra. Wykrawamy trójkąty o podstawie ok. 12 cm. Nadzieniem wypełniamy rękaw cukierniczy. Zaczynając od góry wyciskamy nadzienie na rogalik tak, by zakończyć w dwóch rogach. (powinny się utworzyć dwie nóżki z nadzienia). 
Rogaliki zwijamy. 
Rada mistrza: zwiń podstawę rogalika na ok. 3 cm, przetnij środek wzdłuż i zwijaj dalej. Dzięki temu rogalik nabierze pełniejszych kształtów i dobrze będzie widać jego nadzienie. 
Wszystkie rogaliki odstawiamy do napuszenia na 30 minut. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Całą procedurę powtarzamy z resztą ciasta.
Rogaliki pieczemy do zezłocenia ok. 20 minut.
Rogaliki studzimy. W miseczce mieszamy cukier puder z wodą tak, by powstał gęsty lukier. Lukrem smarujemy rogaliki, obsypujemy orzechami.


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Chlebek bananowy z makiem

Nawet kiedy za oknem upał i skwar, nigdy nie rezygnuję z pieczenia. Pieczenie ciast, kiedy wszyscy już śpią ma w sobie nieuchwytną magię. Lubię dokładnie odmierzać składniki, spokojnie przeglądać szafkę z „zapasami” podjadając co nieco. Uspokaja mnie dźwięk miksera ucierającego masło z cukrem. Cieszę się widząc jak ładnie rośnie drożdżowe ciasto, które kilka lat temu było moją piętą Achillesową. Dlatego widząc dojrzałe banany nie umiem się oprzeć i nie upiec kolejnej wersji ciasta bananowego. Lubię dodać do niego melasy, albo czekolady, czasem masła orzechowego lub migdałowego. Czasem słodzę je cukrem białym, czasem brązowym, a czasami przygotowuję totalnie zdrową wersję bez cukru, bez glutenu i bez jajek. Kiedy chlebek rośnie w piekarniku, ja mam czas na czytanie, malowanie paznokci albo słuchanie nocnych audycji w Trójce. Nie ma lepszego śniadania o poranku niż kawałek chlebka bananowego z serkiem lub twarogiem, a w mojej wersji de-luxe z masłem orzechowym i konfiturą z kiwi i limonki. Dlatego na zewnątrz może być nawet 40 stopni, a ja i tak będę piekła. 


Czas przygotowania: 75 minut

Składniki:

1 1/2 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru
2 łyżki maku
1 łyżeczka sody
3 dojrzałe banany
1/3 szklanki oleju roślinnego
1/4 szklanki mleka
2 łyżki melasy (opcjonalnie)
2 jajka


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę smarujemy delikatnie olejem roślinnym (można piec w standardowej keksówce - u nas blaszka na 6 małych keksów). W misce rozgniatamy widelcem banany, dodajemy olej roślinny, mleko, melasę i jajka. Dokładnie mieszamy. W drugiej misce mieszamy mąkę, cukier, sodę i mak. Łączymy ze sobą zawartość obu misek. mieszając je łyżką do połączenia składników. Gotową masę wlewamy do formy, wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 60-70 minut (ciasto powinno się zezłocić, a patyczek włożony do ciasta po wyjęciu powinien być oblepiony kilkoma okruszkami. Ciasto bananowe nigdy nie będzie suche). Upieczone ciasto wyciągamy z piekarnika, pozostawiamy na blacie przez 10 minut. Po tym czasie, ostrożnie wyciągamy z blaszki. Serwujemy solo lub z serkiem typu Philadelphia. 


wtorek, 21 stycznia 2014

Chrupkie pieczywo z ziarnami

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad zrobieniem własnego chrupkiego pieczywa? Nie chodzi nam o zostawienie chleba na tydzień i czekanie, aż sczerstwieje i stanie się nieznośnie chrupki. W tym akurat mamy spore doświadczenie - i nie wymaga to specjalnych przepisów. Zrobiliśmy jednak ostatnio pieczywo typu "jestem za gruba, muszę się odchudzać, więc jem tylko coś co nie przypomina normalnego chleba". Jest to wypiek banalny w przygotowaniu. Trzeba go tylko naprawdę cienko rozwałkować, bo inaczej będzie przypominał zakalec lub inny piekarniczy niewypał. Wałki w dłoń i do dzieła!
Przepis pochodzi z książki Signe Johanssen Scandilicious - Baking. W końcu ojczyzną chrupiących podpłomyków jak te jest właśnie Skandynawia...



Czas przygotowania: 40 minut

Składniki:
150 g mąki orkiszowej
150 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
100 g mąki żytniej
50 g otrąb owsianych 
3 łyżki oleju 
2 łyżeczki soli morskiej
200-250 ml mleka

Posypka:
3 łyżki sezamu
2 łyżki siemienia lnianego
1 łyżka maku
2 łyżki kminku w ziarnach
1 łyżka ziaren anyżu
2 łyżeczki soli morskiej

W misce mieszamy wszystkie rodzaje mąki z otrębami, solą i olejem. Cały czas mieszając powoli dodajemy tyle mleka, żeby z ciasta dało się uformować kulę (i nie więcej, bo będzie klejące). U nas wystarczyło 200 ml. Wyrabiamy ciasto ręką kolejną minutę i dzielimy na 6 części. Z każdej z nich formujemy placuszek o średnicy ok. 10 cm, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 45 minut.
W międzyczasie w miseczce mieszamy wszystkie składniki posypki.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni Celsjusza. Blaszkę na której będziemy piec podpłomyki wykładamy papierem do pieczenia. Z lodówki wyjmujemy 1 schłodzony placuszek. Na blaszkę wysypujemy 1 i 1/2 łyżki ziaren, kładziemy placek i wałkujemy aż do grubości ok. 2 mm, co jakiś czas obracając ciasto tak, by ziarenka wbiły się w podpłomykowe ciasto.
Gotowy placek wkładamy do piekarnika i pieczemy ok. 8 minut (aż się zezłoci). W czasie, gdy jeden placek jest w piecu, przygotowujemy drugi (można placek wywałkować na papierze położonym na stole i przełożyć go na blaszkę tuż przed pieczeniem). Placki wyjęte z pieca przekładamy na kratkę i studzimy - stygnąc stają się chrupkie.

niedziela, 22 grudnia 2013

Kutia (również w wersji dla alergików)

Jest takie danie Bożonarodzeniowe, na które czekamy przez cały rok. I nie jest to karp w galarecie ani ryba po grecku. Bezapelacyjnie najświąteczniejszym ze świątecznych dań jest kutia. I bez kutii nie ma Świąt.
Są różne wersje tego makowego deseru - z pszenicą albo z pęczakiem. Mak z kluskami też trochę przypomina kutię, a wzorcowa jest zwykle taka, jaką się jadło w domu rodzinnym. Kutia mamy Magdy nigdy nie była wyłącznie słodkim makiem. Zawsze była pełna orzechów i suszonych owoców, rytualnie przygotowywana w wigilijny poranek. Pamietam, jak mama obierała orzechy włoskie z cienkich łupinek - mozolnie i dokładnie, po to, by kutia była jak najszlachetniejsza. Nam póki co orzechowe skórki nie przeszkadzają...
Robiąc kutię należy pamiętać o tym, żeby sprawdzić czy mak i orzechy nie są zjełczałe. Kilka gorzkich orzeszków może zepsuć smak kutii. Maku najlepiej spróbować jeszcze przed sparzeniem. My zawsze próbujemy razem (co dwa podniebienia to nie jedno).
W tym roku przygotowywaliśmy też po raz pierwszy specjalną wersję kutii dla naszego małego alergika. Jak?
- mak sparzyliśmy wrzątkiem,
- posłodziliśmy go samym cukrem, wyłączając miód,
- wyeliminowaliśmy wszystkie bakalie poza suszonymi morelami i śliwkami
- całość wymieszaliśmy z ugotowanym pęczakiem.


Czas przygotowania: 2 godziny

Składniki:
1/2 kg pęczaku
1/2 kg maku
1/2 l mleka
6 łyżek miodu
100 g cukru
ok. 300-350 g różnych bakalii, np:
50 g drobnych rodzynek
50 g suszonych moreli
25g suszonych śliwek
25 g skórki pomarańczowej
25 g suszonych daktyli
25 g suszonych fig
50 g orzechów włoskich
50 g orzechów laskowych
50 g migdałów

Pęczak gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzamy i studzimy. Mak zalewamy sparzonym mlekiem, odstawiamy do wystygnięcia. Ostudzony mak mielimy maszynką 3 razy.  Można też skorzystać z maku zmielonego, który wystarczy zalać sparzonym mlekiem.
Zaparzamy i odcedzamy rodzynki. Migdały parzymy, zdejmujemy skórki i drobno siekamy. Orzechy włoskie i laskowe drobno siekamy. Wszystkie orzechy wrzucamy na patelnię i ciągle mieszając prażymy na średnim ogniu przez 2 minuty. Zdejmujemy z patelni.
Daktyle, morele i śliwki drobno siekamy. Wykrawamy szypułki z fig i również drobno je siekamy. Mielony mak słodzimy miodem i cukrem, dodajemy bakalie. Dokładnie mieszamy. Dodajemy ugotowany pęczak i mieszamy. Gotową kutię przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy w chłodne miejsce na co najmniej 12 godzin. W tym czasie smaki się przegryzą. Przechowujemy w lodówce. 
Pęczaku możemy dodać mniej, jeśli chcemy więcej maku w kutii. Bakalie też można dobierać wg własnego uznania i dostępności na sklepowych półkach. Cukier i miód dodajemy pamiętając, że część słodyczy pochodzić będzie jeszcze od słodkich bakalii.


czwartek, 28 listopada 2013

Piernikowe makowce
Gingerbread buns with poppy seed filling

Kwestia celebracji Świąt Bożego Narodzenia jest w naszym domu nieco problematyczna. Jak ostatnio stwierdziła nasza najlepsza przyjaciółka "w Waszym domu Boże Narodzenie mogłoby się w zasadzie zaczynać razem z ostatnim Alleluja po Wielkiej Nocy". Coś w tym jest. M. tak lubi Bożonarodzeniowe dekoracje - włączając w to nawet kiczowate gipsowe figurki, ręczniczki kuchenne, metalowe saneczki do serwowania muffinów, nawet chodniczki łazienkowe ze świątecznym motywem - że już od początku listopada marzy o choince. Obiecała jednak wszystkim, że ze stawianiem choinki w domu poczeka do 1 grudnia.
Ale na robienie przyprawy do piernika i drożdżowych makowców nie trzeba czekać. Boże Narodzenie to przecież zapach korzennych pierniczków, smak makowca i kutii okraszonej na bogato bakaliami. Ogłaszamy więc czas świątecznych przygotowań na blogu!
M. pomyślała, że skoro tak bardzo lubi te dwa smaki - przyprawy do piernika i masy makowej - to musi je w końcu połączyć. Tak powstały bułeczki/ślimaczki z ciasta drożdżowego o smaku korzennym nadziane masą makową. Są rewelacyjne. Wyglądają jak krewniacy cinammon rolls, są miękkie, pachną Świętami i smakują jak kutia! Ach! M. od razu zjadła pięć, nie mając żadnych wyrzutów sumienia.
Atmosfera świąteczna nam się udzieliła i zaczęliśmy już robić jadalne prezenty pod choinkę. O tym już niebawem napiszemy.
Dziś dublujemy nasz wpis i publikujemy go również po angielsku, żeby o polskim sposobie na Święta mogło się dowiedzieć większe grono Czytelników.


Czas przygotowania: 20 minut
Czas oczekiwania: 75 minut

Składniki:
1/2 szklanki mleka
1/4 szklanki cukru
20 g świeżych drożdży
1 jajko
2 szklanki mąki pszennej
2 łyżki przyprawy do piernika
5 łyżek ciepłego, rozpuszczonego masła 
3 łyżki oleju (do posmarowania ciasta i blaszki)
1 szklanka masy makowej

Mleko podgrzewamy w garnuszku, aż będzie ciepłe, ale nie gorące (nie powinno parzyć). Do miski kruszymy drożdże, dodajemy cukier, mleko i mieszamy do rozpuszczenia drożdży. Przykrywamy czystą ściereczką i czekamy 10 minut, aż drożdże "ruszą". Do drożdży dodajemy mąkę, przyprawę do piernika, masło, jajko i wyrabiamy do otrzymania jednolitej masy (mikserem ok. 5 minut, ręką ok. 10 minut). Ręce smarujemy łyżką oleju i staramy się uformować z ciasta kulę (dzięki temu ciasto natłuści się i przestanie się kleić). Wkładamy je do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 godzinę. 
Po tym czasie, ciasto wyjmujemy z miski. Rozwałkowujemy na blacie na prostokąt o wymiarach ok. 25 cm x 35 cm. Rozsmarowujemy na nim masę makową, zwijamy w rulon. Ostrym nożem kroimy go w poprzek w plastry o szerokości 3 cm. Okrągłą tortownicę smarujemy olejem. Układamy makowe ślimaczki jeden obok drugiego. Wierzch bułek możemy posmarować odrobiną rozpuszczonego masła. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Do rozgrzanego piekarnika wstawiamy blaszkę i pieczemy bułeczki przez 20 minut (aż się zezłocą od góry). Wyciągamy z pieca i pozwalamy im ostygnąć. Wyjmujemy z blaszki i serwujemy.


Gingerbread buns with poppy seed filling

This is a fusion of two major Christmas flavours in Poland: gingerbread (which smells and tastes just like pumpkin spice) and poppy seed with honey, dried fruits, and candied orange peel. If you ever come to Poland for Christmas, you will see a bunch of baked goods filled with poppy seed. Poppy seed is derived from a gorgeous red flower that cannot be grown without a permission (because it is used to make drugs). Raw poppy seed is ground 3 times, then seasoned with honey. Finally, finely chopped candied orange peel, chopped almonds, hazelnuts, walnuts, raisins and dried cranberries are added. It's just mouth watering...
Gingerbread is traditionally baked in the city of Toruń. We make gingerbread cookies for Christmas and adorn Christmas tree with these beauties. However, we also bake a special version of gingerbread, called "the old Polish maturing gingerbread". We make a cake batter and leave it to mature in a cold place for... at least 4 weeks. And yes, it contains raw eggs. The longer you keep it before baking, the better. The funny thing is that you can keep this cake (baked, of course) in a dark dry place forever. Once, we forgot about the Christmas leftovers and found them some time around Easter and it was still delicious.
Today, I suggest that you make something simpler that still embodies the flavors of Polish Christmas. Merry Christmas from Warsaw! Wesołych Świąt!


Active time: 20 minutes
Waiting time: 75 minutes

Ingredients:
1/2 cup milk
1/4 cup white sugar
20 g fresh yeast
1 egg
2 cups all purpose flour
2 Tbs pumpkin spice
5 Tbs melted butter
3 Tbs canola oil (to oil the pan)

Poppy seed filling
3/4 cup poppy seed
1 1/2 cup hot milk
3 Tbs honey
1 Tbs candied orange zest
1 Tbs raisins

Mix luke warm milk with sugar and yeast. Cover with a clean cloth and allow to foam (5 minutes). Add egg, flour, pumpkin spice and melted butter. With a hook attachment of your standing mixer, mix the dough for 5 minutes. Form into a ball, oil the surface, cover with a clean cloth. Leave it in a warm place for 1 hour allow to raise.
In the meantime, make the filling. Bring the milk to boil and pour over poppy seed. Wait 5 minutes for the seeds to absorb milk and grind them in a meat grinder 3 times. Then, add honey, orange zest and raising. Season with honey to taste.
Let's return to the dough. Take it of the bowl, put on a floured surface and roll to form a rectangle - 25 cm x 35 cm. Spread the filling evenly. Roll the dough along the longer side as you do with cinnamon rolls and cut them into 3 cm wide slices. Oil the pan with the remaining oil. Place the rolls in the pan. Heat oven to 180 degress C or 350 degress F. Place the tin in the oven and bake for 20 minutes, until golden brown. Remove from oven, allow to chill and remove from the pan. 

poniedziałek, 4 marca 2013

Ciastka cytrynowo-makowe

Tych ciastek nie trzeba jakoś szczególnie reklamować. Pachną jak domowe maślane ciastka, charakteru dodaje im aromatyczna skórka cytrynowa, niezawodna w tej roli. A do tego w każdym ciastku spotkacie intrygujące makowe piegi. Można je zrobić szybko, a potem długo trzymać w ładnym słoju na kuchennym blacie.
Cytrynowo-makowe ciastka to nasze skojarzenie z wiosną, której coraz więcej za oknami. Żyjemy już wyobrażeniami o naszym wyjeździe do Sztokholmu (to nagroda w konkursie na Kulinarnego Bloga Roku, wylatujemy we czwartek). Zamierzamy zachować dużą rezerwę miejsca w walizce po to, żeby zapełnić ją marynowanymi śledziami, mięsem renifera, ciastkami korzennymi, marcepanem i skandynawskimi wspomnieniami. Poza zupełnie oczywistymi punktami do zwiedzenia w kraju Astrid Lindgren i Ikei, mamy w planie wizytę w najlepszej restauracji z Sztokholmie - to będzie chyba nasza pierwsza przygoda z gwiazdkami Michelina (i to z dwoma od razu!), Frantzén/Lindeberg to podobno jedna z najlepszych restauracji na świecie.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
2 3/4 szklanki mąki pszennej
3 łyżki maku
skórka otarta z 2 cytryn
2 łyżeczki proszku do pieczenia
200 g masła o temperaturze pokojowej
1 1/2 szklanki cukru
2 jajka

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia.
W jednej misce mieszamy mąkę, mak, proszek do pieczenia. Do drugiej miski wsypujemy cukier i masło, miksujemy na średnich obrotach przez 3 minuty. Dodajemy jajka, jedno po drugim, skórkę z cytryny i miksujemy do połączenia składników. Teraz stopniowo dodajemy mąkę i mieszamy do uzyskania jednolitej masy - możemy użyć haków do miksera lub włączyć tryb ręczny.
Ciasto nabieramy łyżeczką do herbaty, formujemy na kształt kulki, delikatnie spłaszczamy i układamy na blaszce. Między ciasteczkami zostawiamy ok. 3 cm, ponieważ rosną w pieczeniu. Blaszkę wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut i pieczemy aż zrumienią się brzegi ciastek. Wyjmujemy je z piekarnika, zostawiamy na blaszce 3 minuty i ostrożnie zdejmujemy na kratkę.




środa, 16 stycznia 2013

Obwarzanki cytrynowo-makowe

Jest karnawał, więc w końcu można bezkarnie obżerać się pączkami. Po jakimś czasie jednak okazuje się, że to wcale nie jest takie bezkarne i trzeba znaleźć dla nich jakąś alternatywę. Naszą alternatywą dla pączków są obwarzanki wyglądające zupełnie jak donaty. Jak to możliwe, że nie są smażone? Wszystko dzięki specjalnej blaszce Wiltona do donatów - wlewamy w nią masę, trochę jak na muffiny, pieczemy i otrzymujemy obwarzanki imitujące pączki - nie są smażone, można je dowolnie dekorować, ładnie wyglądają. Jeśli nie macie takiej formy, cytrynowo-makowe ciasto możecie spokojnie przyrządzić w innych foremkach - okolicznościowych bałwankach, reniferach, zajączkach, jajkach, misiach, a potem dekorować lukrem, czekoladą czy posypkami. Jest jeszcze jeden sposób na większe upodobnienie ich do tradycyjnych donatów - rozpuszczacie 1/4 kostki masła, do oddzielnej miseczki wsypujecie cukier puder i gorące jeszcze obwarzanki najpierw zanurzacie w maśle, a potem szybko w cukrze.
W mniej niż pół godziny możecie samodzielnie upiec coś pysznego i zdrowego (a przynajmniej zdrowszego niż sklepowe odpowiedniki, które zazwyczaj są głęboko mrożone i próbują odtajać albo na zapleczu albo w mikrofali).



Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 15-18 minut

Składniki:
1 1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki białego cukru
1 cytryna
2 łyżki maku
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 szklanki oleju
1 jajko
1 szklanka mleka

lukier
1 szklanka cukru pudru
1 łyżka soku z cytryny
 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Cytrynę sparzamy wrzątkiem, a potem ścieramy z niej skórkę, przekrawamy na pół i wyciskamy 5 łyżek soku. W misce mieszamy mąkę, cukier, proszek do pieczenia, mak. W drugiej misce mieszamy skórkę cytrynową, sok z cytryny, olej, jajko i mleko. Teraz łączymy zawartość obu misek. Do foremki wlewamy ciasto do 3/4 jej wysokości (niezależnie od kształtu foremki). Wstawiamy do piekarnika i pieczemy do zezłocenia góry - około 15 minut.

sobota, 3 marca 2012

Precle z sezamem

Chrupiąca skórka, miękki środek, uroczy kształt i piękny kolor - czy trzeba czegoś więcej, by cudowny zawijasek wylądował na naszym talerzyku? Jest idealną alternatywą dla kajzerki czy chleba, świetnie pasuje do kanapek z różnymi pastami i serkami typu Philadephia. Dobry jest też jako przekąska, małe danie samo w sobie. Proszę Państwa oto precel.


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 1 godzina
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
1 1/2 szklanki ciepłej wody
1 łyżka cukru
2 1/4 łyżeczki suchych drożdży
2 łyżeczki soli
4 1/4 szklanki mąki
50 g masła
6 szklanek wrzątku
1/2 szklanki sody do picia
1 jajko
sezam lub mak (opcjonalnie)

Do ciepłej wody dodajemy cukier i drożdże. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na 5 minut (w tym czasie drożdże powinny "ruszyć" i zamienić się w pianę). Do drożdży dodajemy sól, mąkę i masło. Wyrabiamy ciasto aż będzie miękkie i będzie z łatwością odchodziło od ręki. Jeśli używamy stojącego miksera, 5-7 minut wyrabiania wystarczy. Wyrobione ciasto wkładamy do miseczki nasmarowanej olejem, przewracamy tak,by cała powierzchnia była pokryta tłuszczem, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Zagotowujemy wodę w dużym, ale płaskim garnku (lub głębokiej patelni). Do wrzątku dodajemy sodę. W oddzielnym naczyniu jajko roztrzepujemy z łyżką wody.
Wyrośnięte ciasto uderzamy dłonią, wyjmujemy na blat i dzielimy na 16 części. Z każdej z nich formujemy wałeczek, który zwijamy na kształt precelka. Gotowe precelki wrzucamy do wrzątku (z sodą) i czekamy, aż wypłyną. Przenosimy je na blaszkę wyściełaną papierem do pieczenia. Każdy precelek smarujemy jajkiem i obsypujemy jakimiś dodatkami. Między preclami zostawiamy nieco miejsca (niedużo). Blaszkę wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut - gotowe precle mają mieć głęboki brązowy kolor. Blaszkę wyjmujemy, zdejmuejmy precelki, studzimy i pałaszujemy. Jeśli chcemy je przechować, radzimy włożyć je do torebki. 
A tutaj znajdziecie filmik instruktażowy (od 9 minuty ;)) pokazujący jak formować ciasto, by miało kształt precla.

niedziela, 9 stycznia 2011

Makowiec bożonarodzeniowy

Obiecaliśmy nadrobić zaległości Bożonarodzeniowe, więc nadrabiamy. Dzisiaj pora na makowiec. Nigdy wcześniej żadne z nas nie robiło makowca, ale M. uwielbia makowce. Dlatego w tym roku robiliśmy je z podwójnej porcji. Na sześć sztuk pękły nam cztery, ale lukier idealnie przykrył pęknięcia. Zresztą, A. twierdzi, że pęknięte ciasta są piękniejsze, bo są domowo autentyczne. Jeden makowiec zamroziliśmy (bez lukru), bo podobno można je mrozić. Nie używaliśmy gotowej masy makowej (ma tylko 40% maku!), ale ponieważ nie mamy maszynki do mięsa kupiliśmy mak mielony. Jest nieco droższy od takiego niemielonego, ale był świetny - świeży, drobno zmielony i szczelnie zapakowany. W przepisie zmieniliśmy ilość cukru i miodu tzn. dodaliśmy więcej miodu i zmniejszyliśmy ilość cukru. Żeby było szlachetniej na Święta.
Przepis znaleźliśmy na blogu Dorotus. Tam też znajdziecie instrukcję obrazkową jak zawijać strucle.


Czas przygotowania: 1 godzina
Czas oczekiwania: 90 minut
Czas pieczenia: 30-40 minut

Składniki:

Ciasto drożdżowe:
3 szklanki mąki pszennej
180 ml letniego mleka
150 g roztopionego i schłodzonego masła
6 żółtek
45 g drożdży świeżych
6 łyżek cukru
1 1/2 łyżki oleju
1/2 łyżeczki soli
1 1/2 łyżki rumu
2 łyżki ekstraktu waniliowego lub 1 opakowanie cukru wanilinowego

Masa makowa:
1/2 kg maku
200 g cukru
100 g rodzynków
50 g posiekanych orzechów włoskich
2 łyżki miodu
1 łyżeczka olejku migdałowego
1 łyżka cynamonu
1 łyżka miękkiego masła
3 łyżki skórki pomarańczowej 
6 białek

Lukier:
1/2 szklanki cukru
3 łyżki soku z cytryny

Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku wymieszanym z cukrem. Odstawiamy na około 10 minut. Do drożdży dodajemy mąkę, żółtka, sól, rum, ekstrakt waniliowy i wyrabiamy ciasto. Dodajemy rozpuszczone masło i olej, wyrabiamy ciasto do uzyskania jednolitej masy. Miskę w której ciasto będzie wyrastało smarujemy tłuszczem. Ciasto drożdżowe formujemy w kulę, wkładamy do miski, przewracamy na drugą stronę (strona tłusta będzie na górze). Miskę przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 90 minut.
Przygotowujemy masę makową. Jeśli używamy maku niemielonego mak zaparzamy w 500 ml wody, odstawiamy do wystygnięcia (mak wchłonie wodę) i mielimy dwukrotnie. Jeśli używamy maku już zmielonego, wystarczy zaparzyć go wodą i ostudzić. Do maku dodajemy wszystkie pozostałe składniki oprócz białek i dokładnie mieszamy. Białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy do masy makowej bardzo delikatnie mieszając.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190 stopni. Wycinamy 3 dość długie kawałki papieru do pieczenia (około 50 cm). Będziemy w niego zawijać ciasto i papieru nie należy oszczędzać, bo jeśli tuba będzie za mała, rozwinie się w pieczeniu i nasze makowce będą szerokie i niewyrośnięte. 
Wyrośnięte ciasto drożdżowe uderzamy tak, by wypuścić z niego nagromadzone powietrze. Dzielimy ciasto na 3 części. Każdy arkusz papieru smarujemy olejem (z jednej strony). Każdą część ciasta rozwałkowujemy na tłustej stronie papieru do pieczenia formując prostokątne placki o grubości 4-5 mm. Na placek wykładamy 1/3 masy makowej z każdej strony zostawiając 3 cm rantu. Makowiec zwijamy w rulon, końce podwijamy pod spód. Makowiec ściśle zawijamy w papier do pieczenia na którym był wałkowany. Końcówek papieru nie zwijamy - mają pozostać otwarte. Makowce układamy obok siebie na blasze do pieczenia i wstawiamy do piekarnika na 30-40 minut. Nawet w naszym piekarniku niezapiekającym góry makowce się zarumieniły.
Gotowe makowce wyjmujemy z piekarnika, studzimy, smarujemy lukrem i dekorujemy surowym (niemielonym tym razem) makiem, skórką pomarańczową lub posiekanymi drobno orzechami.