Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lunch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lunch. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 września 2018

Pieczona pita i warzywa, czyli ulubiona śniadaniówka naszych dzieci

Nigdy nie przyszło nam do głowy, że w taki prosty sposób możemy zachęcić dzieci do jedzenia warzyw. Ręce to słowo klucz.


Pewnego dnia dostaliśmy ze szkoły wiadomość. Nauczyciele prosili, żeby rodzice przyjrzeli się śniadaniówkom dzieci. Delikatnie sugerowali, że niektóre dzieci dostają rzeczy, których nie lubią i są przez cały dzień głodne. Zachęcali do rozmowy z dziećmi, sporządzenia listy ulubionych smaków i przygotowania takiej śniadaniówki, którą spokojnie można zjeść palcami. Wśród pomysłów był hummus z warzywami i serek. Poszliśmy za tym tropem. Zapakowaliśmy im do szkoły hummus, pokroiliśmy warzywa i dorzuciliśmy kilka pełnoziarnistych krakersów. Do domu wrócił hummus, który ewidentnie był słabym ogniwem śniadaniówki. Kilka dni później nie mieliśmy w lodówce prawie niczego oprócz światła. Wieczorem lał deszcz, więc naprawdę nie mieliśmy ochoty wychodzić po zakupy. Wtedy też upiekliśmy kawałki pity, bo dzieci lubią chrupiące pieczywo. Pokroiliśmy w paski warzywa (potem dowiedzieliśmy się, że tylko czerwona papryka jest jadalna). Do małego pojemniczka daliśmy serek typu philadephia. Adam sugerował dodatnie masła orzechowego lub tahiny. Tak byłoby pewnie smaczniej. Jednak jedno dziecko w klasie ma koszmarną alergię na orzeszki ziemne i nikt nawet nie próbuje ich przynosić do szkoły.

Popołudniu zobaczyliśmy puste śniadaniówki. Usłyszeliśmy też, że to było najlepsze drugie śniadanie. Bo super kolorowe, bo chrupało, bo można było bezkarnie oblizywać palce. Warzywami można się też było podzielić i wymieniać (zielona papryka za czerwoną...)

Nam w tej śniadaniówce najbardziej jednak smakowała pita. Jest inna niż zwykłe krakersy czy pieczywo ryżowe. Upieczona, doskonale nadaje się do serków, past, hummusów i świeżych warzyw. Nie mięknie tak łatwo, a to ogromna zaleta kiedy trzeba ją przechowywać z marchewkami i ogórkami. Warzywa koniecznie krojcie w cienkie paski lub małe kawałki. Ładniej wyglądają i dzieciom smakują znacznie bardziej niż np. pół marchewki. Takie paseczki łatwiej też zanurzyć w serku. Ze względu na dobro otoczenia nie próbujcie do śniadaniówek wkładać pieczonych buraków (zwykle spadają na jakieś jasne spodnie kolegi).

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką i restauracją Water&Wine. 


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki na 1 porcję:

1 pita
1 łyżka oliwy z oliwek
1 marchewka
1/2 papryki
1/2 ogórka świeżego
2 łyżki serka typu philadephia 
ew. 1 łyżeczka masła orzechowego lub tahiny

1. Pitę kroimy w trójkąty, smarujemy oliwą z oliwek i pieczemy ok. 5 minut w 200 stopniach Celsjusza.

2. Pitę studzimy.

3. Warzywa myjemy i kroimy w paseczki.

4. Jeśli możemy i chcemy, serek mieszamy z masłem orzechowym lub tahiną i przekładamy do pojemnika.

piątek, 31 sierpnia 2018

Ziemniaki w soli i matias, czyli najlepszy lunch do pracy

Lunch do pracy nie musi być kanapką i zwykłą sałatką. Lunch do pracy powinien mówić "to jest twój czas na odpoczynek. Należy Ci się."



Przyznamy szczerze - lunch w pracy zawsze wydawał nam się jakimś mitem. Czy można porządnym posiłkiem nazwać jedzenie czegoś pośpiesznie przy biurku czy stoliku w trakcie przemieszczania się z jednego miejsca w drugie? O tym jak przyjemny może być lunch w pracy przekonaliśmy się w Danii. Punktualnie o 12:00 wszyscy pracownicy naukowi wydziału spotykają się w stołówce, żeby wspólnie zjeść i porozmawiać. Większość z nich ma pudełka przyniesione z domu. W nich jest zawsze mnóstwo warzyw, jakiś owoc, słynne kanapki z wieloma składnikami lub sałatki. W takich okolicznościach nie wypada po prostu na szybko czegoś w siebie wrzucić. W takich okolicznościach posiłek staje się prawdziwym rytuałem - momentem w którym nie tylko zaspakajasz swój głód, ale tworzysz jakąś wspólnotę. Trochę jak w domu kiedy wszyscy zasiadają do stołu i nareszcie mają czas porozmawiać (i się pokłócić, i powspierać, i pocieszyć). 

Dlatego też zawartość pudełka nie może być przypadkowa. W szkole naszych dzieci od pierwszego dnia proszono, by włożyć nieco wysiłku w przygotowywanie lunchu dla uczniów. Żeby to było coś urozmaiconego, zdrowego, pożywnego. Nasze dzieci uwielbiają śledzie, więc ziemniaki w soli z matjasem i jajkiem to dla nich prawdziwy rarytas. My ten przepis przygotowaliśmy z myślą o naszych nieco starszych pracujących Czytelnikach. Podajemy Wam recepturę na "szybkie i ekonomiczne ziemniaki". Dlaczego? Dlatego, że gotujemy je w mocno osolonej wodzie tylko przez 10 minut, a kolejny kwadrans ziemniaki sobie już tylko dochodzą w tym wrzątku. Idealnie by do tego pasowały ziemniaki z ogniska - takie jakie kiedyś przygotował szef Marek Flisiński w restauracji Water&Wine. Niestety, przygotowywanie ogniska nie jest w naszym zasięgu. Na szczęście, pozostaje sól i porządne matiasy - o tym jak wybrać te najlepsze przeczytajcie koniecznie tutaj! 

Przepis powstał we współpracy z restauracją Water&Wine. Jeśli szukacie miejsca na niezwykłą kolację to koniecznie musicie tam pojechać. Na naszym blogu znajdziecie kilka relacji z kolacji przygotowanych przez szefa Marka Flisińskiego, Kamila Raczyńskiego i ich zespół. Czytając je przekonacie się, że Water&Wine to coś więcej niż miejsce z dobrym jedzeniem. 


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki na 2 porcje:
300 g drobnych ziemniaków
2 łyżki soli
250 g matiasa
1/2 czerwonej cebuli
2 jajka na twardo
3 łyżki śmietany 12%
świeży szczypior
pieprz


1. Do garnka wkładamy ziemniaki w skórce (porządnie umyte), wsypujemy sól. Zalewamy wodą tak, by przykryła ziemniaki. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 10 minut. Przykrywamy i zostawiamy pod przykryciem na kwadrans. 

2. Jajka gotujemy na twardo. Obieramy. Kroimy. 

3. Matiasy kroimy w kostkę. Cebulę siekamy.

4. Ziemniaki ocedzamy, stawiamy na ogień i raz po raz je podrzucając odparowujemy wodę. Ziemniaki będą miały pomarszczoną skórkę. 

5. Gotowe ziemniaki studzimy. Delikatnie je kroimy na mniejsze kawałki. Dodajemy matiasy, jajka, śmietanę, posiekany szczypior. Doprawiamy do smaku pieprzem. 

środa, 29 sierpnia 2018

Szafranowe bułki orkiszowe z migdałami i czekoladą

Zbliża się szkoła. Oznacza to jedno - znowu trzeba będzie przygotowywać pojemniczki, słoiczki i śniadaniówki. Mamy dla Was niesłodki pomysł na szlachetną bułeczkę maślaną. 


Drożdżówka to przez pewien czas był temat zupełnie polityczny. Dla nas ciasto drożdżowe od zawsze miało jakąś szczególną wartość. To pewnie przez ten cały proces, który jest potrzeby żeby z kilku prostych składników wyszło coś, co chrupie na zewnątrz a jest lekkie w środku. Drożdżówka to też niekoniecznie słodka bułka z dżemem, twarożkiem czy makiem. Może być przecież szafranową maślaną bułką z mielonymi migdałami i kilkoma kawałeczkami porządnej gorzkiej czekolady.

Zainspirowani restauracją Water&Wine w której część wypieków powstaje z mąk bezglutenowych próbowaliśmy piec różne bezglutenowe bułeczki z czekoladą. Próbowaliśmy na przykład mąki gryczanej. Jednak zdania na ich temat były bardzo podzielone - dzieciaki zupełnie się do nich nie przekonały. Nam, dorosłym, smakowały bardzo. Były takim mariażem blinów z porządną czekoladą. Chcąc jednak nieco uszlachetnić bułeczki i odjąć trochę mąki glutenowej dodaliśmy do nich szafran i mielone migdały. Dzięki temu są naturalnie słodsze (migdały są cudownie słodziutkie), bardziej sycące i piękniejsze. Szafran to jednak coś niesamowitego - kilka niteczek sprawia, że ciasto nabiera pięknej żółtej barwy. Kilka niteczek za dużo, a ciasto robi się nieapetycznie suche. Dlatego szczypta szafranu to naprawdę mała szczypta. Słoneczne bułeczki idealnie pasują do śniadaniówki. Nasze dzieciaki uwielbiają je ze świeżym masłem. 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 90 minut
Czas pieczenia: 15-18 minut

Składniki:

25 g drożdży świeżych 
6 łyżek cukru 
250 ml mleka
szczypta szafranu
300 g mąki orkiszowej białej
200 g mąki migdałowej
50 g rozpuszczonego masła
szczypta soli
50 g gorzkiej czekolady
1 jajko

1. W rondelku zagotowujemy mleko z szafranem. Studzimy do około 36 stopni Celsjusza (po włożeniu palca do mleka nie powinno parzyć!)

2. Drożdże kruszymy do miski. Dodajemy cukier i mleko. Mieszamy i czekamy, aż drożdże "ruszą" - około 5 minut. W tym czasie kroimy czekoladę na drobne kawałki.

3. Do drożdży, mleka i cukru dodajemy mąkę orkiszową, mąkę migdałową, rozpuszczone masło i sól.

4. Wyrabiamy ciasto, aż będzie odstawać od ręki - około 5 minut. Pod koniec dodajemy czekoladę i szybko zagniatamy.

5. Ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę.

6. Gotowe ciasto dzielimy na 10 części. Z każdej z nich formujemy kuleczkę. Kulki układamy na blaszce, przykrywamy ściereczką i zostawiamy do napuszenia na 30 minut.

7. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Jajko rozkłócamy. Smarujemy nim wierzch bułeczek.

8. Bułeczki pieczemy do zezłocenia - 15-18 minut.

wtorek, 31 lipca 2018

Jagody z boczkiem, czyli nasz nowy sposób na letnią sałatkę

Myślisz, że to kolejna nudna sałatka? Myślisz, że boczek z jagodami to jakaś pomyłka? Spróbuj!


Widok świeżych jagód przywołuje słodkie wspomnienia - letnich placków brudzących paluchy, makaronu ze śmietaną, który miał najpiękniejszy kolor dzięki jagodom. Jagody to też zupa owocowa, która spektakularnie plami ubrania właśnie po to, by pamiętać o niej w długie zimowe wieczory. Zupa, makaron, placek, pierogi - jagody kojarzą się wyłącznie ze słodkimi daniami. Skąd więc boczek?

Boczek to nasza mała słabość. Szczególnym afektem darzymy taki cienki, chrupiący boczek z miękkim środkiem (brzmi zupełnie jak dobra beza, prawda?) Jakieś 6 lat temu, kiedy mieszkaliśmy w USA, zapanowała tam nieuleczalna zupełnie empidemia klonowej boczkomanii. Gdzie się człowiek nie odwrócił tam widział boczek z syropem klonowym - w śniadaniu z jajkami, na lunchu w kanapce, w cukierni na cupcakes i w lodach. U nas na blogu boczek wylądował w ciateczkach. Skoro boczek tak cudowne smakuje z syropem klonowym (i miodem też) to pewnie dobrze smakuje z jagodami, pomyśleliśmy. Ponieważ działamy dość spontanicznie, szybciutko podsmażyliśmy boczek i spróbowaliśmy go ze świeżymi jagodami. Cudowność - jest troszeczkę słono, ale za chwile kwaśne zwykle jagody pękają i oblewają boczek swoim słodkim sokiem. Tak, proszę Państwa, działają przeciwieństwa smakowe. Coś, co wydaje nam się nieco kwaskowate dzięki ciupińce słonego nagle staje się słodyczą. Takie łączenie smaków podpatrzyliśmy w restauracji Water&Wine u szefa Marka Flisińskiego. Karmel z miso? Oczywiście. Lody z kwiatem soli? Naturalnie! Dzięki takim niezwykłym doświadczeniom smakowanym wiedzieliśmy, że jagody i boczek muszą się udać.  Tyle, że kto będzie jadł sam boczek z jagodami? 

Okazuje się, że skoro pomidory są stworzone wprost do łączenia ich na podniebiu z malinami (i kozim serem jak tutaj) czy czereśniami (jak tutaj) to i jagody są dla nich dobrym kompanem. Dla urozmaicenia dodaliśmy awokado i podaliśmy sałatkę w liściach sałaty. To nasz ukłon w stronę akcji No Waste (i jeszcze większy ukłon w stronę jedzenia palcami, które uwielbiamy). Uwierzcie, nikt do tej pory nie jadł czegoś takiego. Jagód w sałatce. Zachwytom nie ma końca - spróbujcie na gościach. 

P.S. W trakcie pisania tego przepisu wpadło mi do głowy, by następnym razem zrobić jagodowy sos do sałatek. Albo grillowanego mięsa...

Co zrobić żeby sałata była soczyście zielona i chrupiąca? 
Trzeba ją umyć w zimnej wodzie (wkładając liście), a następnie na 5 minut włożyć do miski wypełnionej kostkami lodu i lodowatą wodą. 


Czas przygotowania: 20 minut
Składniki na 4 porcje:

4 małe liście sałaty rzymskiej
100 g boczku wędzonego
1 małe dojrzałe awokado
8 pomarańczowych pomidorków
4 czerwone pomidorki
1/2 szklanki jagód

sos:
4 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżeczka miodu
1/2 łyżeczki musztardy

1. Sałatę myjemy w zimnej wodzie i na 5 minut wkładamy do miski z zimną wodą z lodem. W międzyczasie przygotowujemy boczek. 

2. Boczek kroimy w cienkie paseczki i na wolnym ogniu smażymy, aż stanie się chrupki - około 4 minut.

3. Sałatę wyciągamy z miski i osuszamy. 

4. Pomidorki kroimy w kosteczkę, podobnie awokado. 

5. Jagody myjemy i suszymy. 

6. Składniki sosu (oprócz oleju) wlewamy do miseczki. Ciągle mieszając wolno dolewamy olej, aż powstanie gęsty sos. 

7. Na liściach sałaty układamy boczek, awokado, pomidorki i jagody. Skrapiamy sosem. 

sobota, 28 lipca 2018

Plackodzianki, czyli jagodowe placki piknikowe

Masz straszną ochotę na jagodzianki hojnie wypełnione świeżymi jagodami, kupujesz jedną w cukierni i okazuje się, że zamiast jagód ma w środku zwyczajny dżem. Wtedy planujesz już ten moment, kiedy upieczesz własne bułeczki, ale znowu nie masz czasu. Mamy na to sposób. 



Plackodzianki to mariaż jagodzianki z plackami. Od zwykłych placków różnią się niewielkim dodatkiem drożdży, przez co są bardzo puszyste. Jagód w nich jest sporo. Każdy kęs to po prostu mikro-jagodzianka. Robi się je szybciutko, więc są dobrą opcją na śniadanie czy drugie śniadanie. Pięknie farbują zęby i palce, więc efekt jagodziankowy jest! 

Plackodzianki świetnie smakują z cukrem pudrem albo syropem klonowym. Bitą śmietaną też nie pogardzą, chociaż przy tych temperaturach nie ryzykowałabym. Ciepłe są pyszne, ale mnie bardziej smakują ostudzone. Są wtedy naprawdę jak malutkie bułeczki drożdżowe. Ostudzone jagody są też mniej wybuchowe. Dzięki temu ryzyko jagodowych pamiątek na ubraniach maleje. 

Przepis powstał z inspiracji resturacją Water and Wine wokół której rośnie moc dzikich owoców. Szef kuchni Marek Flisiński czaruje z nich dania niespodziewane. Z pewnością z jagód zrobiłby jakiś niesamowity chłodnik albo deser, który zachwycałby smakiem i fakturami. Water and Wine to piękne miejsce, a latem tym cudowniejsze, że natura sama pcha się do kuchni.


Czas przygotowania: 30 minut
Liczba porcji: 4

Składniki: 

2 łyżeczki suchych drożdży 
1 łyżeczka cukru
1/2 szklanki ciepłego mleka
2 szklanki mąki tortowej
1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 szklanki maślanki
2 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego 
1 1/2 szklanki świeżych jagód

1. Drożdże mieszamy z cukrem i ciepłym mlekiem. Odstawiamy na 5 minut.

2. Do drożdży dodajemy pozostałe składniki, oprócz jagód - mąkę tortową i pełnoziarnistą, proszek do pieczenia, maślankę, jajka i ekstrakt waniliowy. Mieszamy łyżką do powstania jednolitej masy.

3. Miseczkę z masą przykrywamy czystą ścierką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut.

4. Jagody myjemy i suszymy.

5. Do wyrośniętej masy dodajemy jagody i delikatnie mieszamy. 

6. Placuszki smażymy na gorącym oleju, aż się zezłocą z obu stron. Podajemy z cukrem pudrem, 
syropem klonowym lub bitą śmietaną. 


sobota, 30 czerwca 2018

Jeden składnik, który zmieni smak Twego nudnego ryżu z jabłkami

Kiedy ryż z jabłkami stał się klasyczną "zapchaj dziurą" i daniem na czarną godzinę sięgnęłam po jeden składnik, który zmienił wszystko. Nagle ryż stał się szlachetny i wyjątkowo subtelny.


Masło. Julia Child mówiła, że nie ma nic lepszego niż masło. Kurt Scheller twierdzi, że jeśli w jakimś daniu brakuje czegoś niewypowiedzianego to znaczy, że trzeba dodać masła lub śmietany. Ich teorię potwierdza podniebienie. Podczas ostatniego letniego lunchu w restauracji Water and Wine o którym możecie przeczytać tutaj zostały nam podane szparagi i fasolka szparagowa. Smakowały rewelacyjnie - niby tak zwyczajnie, a jednak zupełnie inaczej. Dlaczego? Dlatego, że do wody w której się gotowały dodano masła. W takiej maślanej emulsji już w domu ugotowaliśmy też brokuła i był to zdecydowanie najlepszy brokuł w naszym życiu. Nie dość, że chrupki to jeszcze taki ... delikatnie maślany. Zaledwie muśnięty tym maślanym smakiem. Rozpływam się tak nad tym masłem, ale naprawdę nawet taki zwykły ryż z jabłkami z dodatkiem masła (i soku jabłkowego, ale o tym zaraz) to jakaś zupełna petarda.

Sok jabłkowy. Pamiętam jak kiedyś rozmawiałam z Maią Sobczak, autorką bloga Qmam kasze. Maia opowiadała o tym jak jej syn uwielbia zacierkę na soku owocowym. Było to dla mnie objawienie. Przecież zamiast mleka czy wody do jaglanki, ryżu, kaszy manny, płatków owsianych mogę dodać soku. Taka kasza na soku nie wymaga dodatkowego słodzenia. Lubi się za to ze świeżymi owocami, orzechami i przyprawami korzennymi. My domową przyprawę do piernika sypiemy do owsianki nawet w lipcu radośnie podśpiewując przy tym Merry Christmas. Smakuje cudownie z truskawkami, czereśniami, borówkami, jagodami.

Ryż na wodzie z dodatkiem soku jabłkowego i masła to zupełnie inna odsłona przedszkolnego ryżu. Nagle sam ryż staje się szlachetnym składnikiem, który można jeść i jeść. Lubimy pakować go dzieciom do śniadaniówek i zabierać na pikniki. Ponieważ nie zawiera mleka nie boi się słońca. Jedliśmy go na polanie w lesie w towarzystwie świeżo zebranych jagód i na plaży (w towarzystwie świeżo nawianego piasku). Jest cudny i szybki!

Inspiracją do powstania tego przepisu były dania z naszej ukochanej restauracji Water and Wine 

czwartek, 21 czerwca 2018

Fasolka szparagowa, czyli lunch w kwadrans

Kiedy kończą się szparagi na pocieszenie pojawiaja się ona - dwukolorowa fasolka szparagowa. Można ją gotować, smażyć i zapiekać. My wrzuciliśmy ją do lunchboxa. 



Jak gotować fasolkę szparagową?

To proste. Weź garnek, zagotuj w nim wodę i dodaj tyle soli, żeby smakowała jak woda morska. Tak, trzeba będzie spróbować. Wrzuć fasolkę (ja obcinam końcówki, ale nie jest to konieczne) i gotuj około 10 minut. Ja lubię fasolkę al dente, taką którą stawia opór. Jeśli wolisz fasolkę mięciutką jak makaron z rosołu, zostaw ją we wrzątku na kolejne 2 minuty. Potem przelej lodowatą wodą (jeśli chcesz, żeby pozostała chrupka) i już.

Fasolki i szparagi owinięte w pieczone liście i skropione olejem były jedną z przystawek w restauracji Water&Wine. Zachwyciłam się tym, jak wspaniale smakuje prostota. Przecież warzywa i olej to coś, co mamy na wyciągnięcie ręki, co nie wymaga jakichś kuchennych akrobacji. Czasem te najprostsze rozwiązania są najgenialniejsze w smaku.

Naszą fasolkę w dwóch kolorach skropiliśmy olejem rzepakowym tłoczonym na zimno, posypaliśmy odrobiną sera pleśniniowego i hojną ilością orzechów włoskich. Wszystko włożyliśmy do lunchboxa i zabraliśmy do pracy. Prościej i lepiej się chyba nie da.


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
100 g fasolki zielonej
100 g fasolki białej
2 łyżki sera pleśniowego
3 łyżki orzechów włoskich
2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

1. Fasolkę dokładnie myjemy i możemy uciąć im końcówki.
2. W garnku zagotowujemy wodę i solimy tak, by smakowała jak woda morska.
3. Wrzucamy fasolkę i gotujemy na małym ogniu, aż będzie al dente (około 10 minut).
4. Przelewamy fasolkę zimną wodą.
5. Odcedzamy dokładnie.
6. Fasolkę skrapiamy olejem, posypujemy orzechami i serem.

czwartek, 31 maja 2018

Naleśnikowy makaron z pesto i mozzarellą - lunchbox w 30 minut

Lunchbox i śniadaniówka to temat rzeka. Nie dość, że samo pudełko musi być ładne to jeszcze jego zawartość powinna wywołać nagłą chęć zjedzenia wszystkiego. Co można tam wrzucić poza starą dobrą kanapką?


Od pewnego czasu zauważyliśmy powtarzające się reklamacje zawartości śniadaniówki - kanapka miała nie taką bułkę jak trzeba, masło było nierówno rozsmarowane, wędlina zupełnie obrzydliwa, a warzywa to oczywiście zupełna pomyłka. Kiedy po raz kolejny obserwowałam kanapkę, która cały dzień przeleżała w plecaku zrobiło mi się naprawdę źle. Nie tylko dlatego, że moje prywatne no waste właśnie stało się prawdziwym waste. Zrozumiałam, że robię nudne jedzenie. Wzięłam kartkę, długopis (bo te analogowe zabawki ciągle lepiej na mnie działają niż notatnik w telefonie) i spisałam wszystko, co lubią nasze dzieci.

Lista produktów i ulubionych składników była o tyle zawiła, że każde z naszych dzieci lubi troszeczkę co innego: córka zajada się ogórkami ale tylko kiszonymi; syn nie znosi kiszonych, ale konserwowe i świeże je kilogramami. Dlatego lawirując między ogórkami w różnych formach trafiłam na pomidory. Pomidory pasują wszystkim. Lubią się też z mozzarellą i naturalnym domowym pesto z bazylii. W wersji 5-minutowej zrobiłabym je z makaronem. Wiedziałam, że makaron też stanie się waste. Dlatego usmażyliśmy dwa naleśniki i zrobiliśmy z nich naleśnikowy makaron. Wyszedł cudownie wiosenny lunchbox. Łączy smaki tego, co właśnie dojrzewa w ogrodzie Water & Wine w którym ostatnio byłam (możecie o nim przeczytać tutaj). Jest też zupełnie dobry dla dorosłych, którzy mogą w pracy wyciągnąć kolorowe pudełko i chociaż raz zjeść zbilansowany posiłek.



Czas przygotowania: 30 minut

Składniki na 1 pudełko:
8 pomidorków koktajlowych
1/2 kulki mozzarelli lub 6 małych kulek

pesto:
1 ząbek czosnku
5 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka płatków migdałowych
szczypta soli
garść liści bazylii

naleśniki: 
1 jajko
1/2 szklanki mąki
szczypta soli
1/2 szklanki mleka
1/4 szklanki wody gazowanej 

poniedziałek, 21 maja 2018

Sałatka makaronowa z fenkułem i ricottą

Jakie to szczęście móc w zupełnie zabieganym dniu wyciągnąć z torby magiczny pojemnik po brzegi wypełniony smakiem. Jakie to cudowne, że jego przygotowanie zajmuje mniej czasu niż zjedzenie go.


Znacie ten moment w ciągu dnia, kiedy skrzynka mailowa i telefon wariują, kiedy cały świat zależy od Twojej natychmiatowej odpowiedzi na czasem zupełnie trywialne pytania? Wtedy zwykle nie myślimy o jedzeniu. Przychodzi jednak moment w którym orientujemy się, że poza dwiema zimnymi kawami nie spotkało naszego brzucha nic przyjemnego. Mamy dla Was przepis na cudowny makaronowy lunch do pracy - z fenkułem, porem i ricottą. Jest świeżo, prosto, wiosennie i lekko. Wszystkie te smaki idealnie oddają to, co teraz dzieje się w polskich ogrodach i w przyrestauracynym ogrodzie Water&Wine. Świeże zioła, młode pędy, listki, nowe rozdanie i dużo świeżej energii. Wiosno, trwaj!


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
80 g makaronu muszelki
1 łyżka oliwy z oliwek
1 fenkuł
5 cm pora (białej części)
1 łyżka soku z cytryny
1/2 łyżeczki miodu
100 g świeżej ricotty lub świeżego tłustego twarogu 
liście bazylii
świeży pieprz

1. Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

2. W czasie, gdy gotujemy makaron przygotowujemy warzywa. Fenkuł przekrawamy na pół, wycinamy kłąb i kroimy w plasterki. Pora kroimy w półplasterki.

3. Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy pora, fenkuł, sok z cytryny. Smażymy około 3-4 minut mieszając. Na końcu dodajemy szczyptę soli i miód. Dokładnie mieszamy.

4. Makaron odcedzamy i mieszamy z warzywami na patelni.

5. Ostudzony makaron i warzywa przekładamy do pojemnika. Dodajemy ricottę/twaróg, posypujemy posiekanymi liśćmi bazylii i oprószamy świeżym pieprzem.

sobota, 5 maja 2018

Brak Ci pomysłu na lunch do pracy? Ta książka Ci pomoże

To nie jest kolejna książka z propozycjami na lunch, które przerażą Cię ilością nieznanych składników. To książka dla tych, którzy lubią gotować po swojemu. 


Dominika Wójciak po swoim mocnym występie w MasterChefie ciągle tworzy. Jej poprzednie książki Warzywo, Sezonowe Warzywo i Ziarno pokazały, że nieznane warzywa i zupełnie codzienne ziarna mogą być składnikiem cudownych dań. Prosto, pysznie, do pudełka to książka nieco inna. Ma jeden cel: pokazać, że robienie lunchu do pracy może być przyjemnością, przygodą i czymś bardzo ekscytującym.



Książka podzielona jest na rozdziały wprowadzające nieco uporządkowania w codzienny rytuał przygotowania posiłków - jak planować, jak i gdzie robić zakupy, jak przechowywać produkty, żeby się nie psuły. Następnie Dominika opisuje pudełkowe "evergreeny". Hummusy, koktajle, sałatki, makarony, sosy. Prawie każdy rozdział opatrzony jest tabelką - schematem komponowania dania danego typu. Dla przykładu, mamy kilka składników warzywnych pasujących do ziemniaków, kilka sosów, ziaren. Możemy to dowolnie łączyć. Dzięki temu pudełko to nie idealne odzwierciedelenie jakiegoś przepisu, ale ucieleśnienie naszych własnych potrzeb (lub zawartości lodówki i szafek kuchennych). Tabelka dotycząca hummusu pokazje jak można łączyć hummus z ziarnami (np. makaronem), warzywami, zieleniną i dodatkami tak, by był to pełnowartościowy posiłek.
Ci, którzy lubią jasne wskazówki mogą skorzystać z rozdziałów sugerujących konkretne zestawy wykorzystujące wiosenne czy zimowe warzywa. Świetna opcja w dniu w którym naprawdę nie masz siły myśleć.


Jedna rzecz mocno mnie uderzyła. Autorka raz po raz zadaje pytanie o którym często zapominamy - gdzie będziemy jeść nasze drugie śniadanie. Inaczej przygotowuje się śniadaniówkę do biura w którym mamy stół i kwadrans na posiłek, a inaczej komponuje się lunch "w biegu". Dzięki wskazówkom Dominiki ostatnio wzbogaciłam koktajl dzieciaków płatkami owsianymi. Zwykle szklanka koktajlu była dla nich dodatkiem do drugiego śniadania. Ostatnio do mieszanki mango, jogurtu i kardamonu dorzuciłam 2 łyżki płatków owsianych. Dzieciaki były zachwycone. Koktajl był pyszny, syty i można było go wypić/zjeść na tyle szybko, że zdażyły jeszcze pobawić się na przerwie na podwórku szkolnym.

Dla kogo jest ta książka? 

Prosto, pysznie, do pudełka to książka dla tych, którzy znudzeni są kanapkami. To książka dla tych, którzy lubią warzywa i kasze i mogą spokojnie obejść się bez mięsa. To książka dla tych, którzy lubią wybór, którzy lubią sami decydować o czym jedzą, ale czasem brakuje im czasu na planowanie i kombinowanie. W końcu, jest to książka dla rodziców, którzy chcą urozmaicić śniadaniówki swoich dzieci. Tak, nasze dzieci polubiły hummus i tak, hummus z kaszą i blanszowaną marchewką to dla nich wspaniała opcja na drugie śniadanie. Jest tym fajniejsza, że sami mogą w książce zaznaczyć, które składniki chcą widzieć w swojej śniadaniówce. Dzięki książce Dominiki (która opatrzona jest pięknymi fotografiami) nasze śniadaniówki nabrały rumieńców!

Prosto, pysznie, do pudełka
Dominika Wójciak
wyd. Pascal





poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Sałatka ziemniaczana ze szparagami na lunch

Jeśli na przygotowanie lunchu masz tylko pół godziny to mamy dla Ciebie dobrą wiadomość: co dwa tygodnie znajdziesz na naszym blogu inspiracje na pyszne i proste jedzenie. 


Zaczniemy od wyjaśnienia. Bardzo lubimy dobre jedzenie. To widać na blogu. Przygotowanie posiłków wymaga jednak kilku rzeczy: czasu, produktów i pomysłu. Jesteśmy zupełnie normalnymi ludźmi. Zdarza nam się mieć ogromnego lenia albo światło w lodówce. Czasem jedyną motywacją do zjedzenia czegoś porządnego są dzieci. Trzeba im dać do szkoły coś pożywnego i atrakcyjnego (smak dla ośmiolatka to nie wszystko). Dzięki nim jemy całkiem dobrze. Czasem jednak brakuje nam pomysłów na nowe dania. Nowe, ale proste, przyjemne i dające się włożyć w pudełko. Stąd pomysł na cykl przepisów "lunchbox w pół godziny". Raz będzie to lunchbox bardziej dla dużych, a czasem dla młodszych. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby dorośli inspirowali się śniadaniami dla dzieci, a dzieciom przygotowywali "dorosłe lunche".Naszym partnerem jest Cisowianka. Restauracja Water&Wine z jej ogrodem, które znajdują się na terenie rozlewni Cisowianki, będą naszą naturalną inspiracją. 

Sałatka ziemniaczana to bardzo wdzięczny temat. Ma wiele zalet: ziemniaki są niesamowitym źródłem błonnika, ich delikatny smak pozwala na dowolną zabawę dodatkami. Poza tym, ziemniaki są wszechobecne i niesamowicie różnorodne. Pisaliśmy już o typach ziemniaków.  Do sałatki ziemniaczanej idealne są ziemniaki typu A - takie, które się nie rozpadają, dają się pokroić. Szukajcie odmian Accent, Anuschka, Albina, Belana, Bellinda, Cykada, Frezja, Regina. Gotując te ziemniaki musicie jednak coś wiedzieć: one nigdy nie będą bardzo miękkie. Gotujemy je około 15-20 minut do momentu w którym możemy swobodnie wbić w nie widelec. 

 Z ziemi wystają już pięknie zielone szparagowe główki. Wystarczy je ugotować w lekko osolonej wodzie i przelać zimną wodą. Kwietniowie temperatury mocno nas rozpieszczają. Baliśmy się nieco sosu na bazie jogurtu greckiego, chociaż ten pasowałby tutaj idealnie. Dlatego zdecydowaliśmy się na prawie klasyczny winegret z syropem klonowym. 

Sałatka lubi się z plastikowym pojemnikiem, plecakiem, torbą, biurkiem, stolikiem w firmowej kuchni, ale też kocem piknikowym i ławką w parku. Smacznego! 


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:

2 ziemniaki
6 szparagów
3 rzodkiewki
1 łyżka szczypioru (można pominąć, jeśli ktoś boi się ostrych zapachów)

sos:
1 łyżka octu jabłkowego
3 łyżki oleju rzepakowego
1 łyżeczka syropu klonowego lub płynnego miodu
1 łyżeczka musztardy

1. Ziemniaki obieramy. Gotujemy je w lekko osolonej wodzie (jeśli woda ma smak wody morskiej to znaczy, że jest idealnie) do miękkości - około 15-20 minut. Ziemniaki wyciągamy, ale nie wylewamy wody! 

2. W czasie kiedy gotują się ziemniaki przygotowujemy szparagi. Myjemy je. Odcinamy zgubiałą końcówkę. Kroimy je w kawałki długości 4-5 cm. Wrzucamy do wody po ziemniakach i gotujemy 3 minuty. 

3. Szparagi odcedzamy i zalewamy zimną wodą. 

4. Ziemniaki kroimy w dużą kostkę. Rzodkiewki kroimy w półplasterki. Szczypior siekamy. 

5. Do miseczki wlewamy składaniki sosu i mieszamy widelcem lub trzepaczką, aż powstanie gęsty sos. 

6. Sos mieszamy z warzywami. Wszystko przekładamy do pudełka.