Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pęczak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pęczak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 września 2018

Sałatka z pieczonym burakiem w miodzie i twarogiem

To jedna z naszych ulubionych sałatek do pracy. Łączy w sobie bardzo polskie smaki i jest niezwykle piękna. 

Czasem do pracy zabieramy to, co akurat mamy pod ręką. Są też tacy, którzy pudełka lunchowe traktują z ogromną uważnością i wieczorem długo przygotowują posiłek. Wieczorny rytuał lunchowy bardzo nam się podoba i kusi. Szczególnie teraz, kiedy mieszkamy w Danii. Tutaj większość pracowników na lunch je sałatkę lub kanapkę. Zazwyczaj przynosi ją z domu i widać, że zazwyczaj są to przemyślane pudełka hojnie wypełnione warzywami. Ponieważ zwykle przygotowujemy trzy śniadaniówki próbujemy połączyć smaki, które lubią wszyscy. U nas, szczęśliwie, wszyscy lubią pieczone buraki i twaróg. 

Tę sałątkę można spokojnie nazwać polską. Nie dlatego, że jest tak wszechobecna jak sałatka jarzynowa, ale ze względu na składniki. Pęczak, twaróg i pieczone buraki to przecież na wskroś nasze lokalne produkty, które bardzo się lubią na talerzu. Twaróg, a nie feta, sprawia że całość jest niezwykle delikatna, słodkawa i lekka. 

Twaróg zasługuje na oddzielny wpis. Jest to ser tak niezwykły i tak lubiący towarzystwo. Raz jest słodki, raz występuje w wersji słonej. Dokładnie pamiętam smak i kremową konsystencję twarogu z Mlecznej Drogi, który zaserwował nam szef kuchni restauracji Water&Wine. Do tego momentu zawsze wydawało mi się, że twaróg to po prostu taki biały ser. Szef Marek Flisiński pokazał, że dobry twaróg nie jest kwaśny, za to cudownie kremowy, tłusty i aromatyczny. Właśnie takiego twarogu poszukaj do sałatki. Nie zapomnij też upiec kilku buraków więcej. 


Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 2 godziny

Składniki dla 2 osób:
150 g umytych liści szpinaku
200 g twarogu tłustego 
2 buraki
1/2 szklanki ziaren pęczaku
2 łyżki pestek z dyni
1 łyżka miodu
2 łyżki octu jabłkowego
6 łyżek oleju rzepakowego


1. Buraki myjemy, zawijamy w folię i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy do miękkości, około godziny.

2. Pęczak wsypujemy do garnka, wlewamy 1 szklankę wody, dodajemy szczyptę soli i gotujemy na małym ogniu, aż kasza zmięknie. Pęczak studzimy.

3. Upieczone buraki obieramy, kroimy w kostkę.

4. W szklance mieszamy miód, ocet, olej, aż powstanie gęsty sos.

5. Sos mieszamy z burakami.

6. Do miski wrzucamy szpinak, pęczak, pokruszony twaróg, pestki z dyni. Dodajemy buraki w sosie. Wszystko delikatnie mieszamy.

wtorek, 10 stycznia 2017

Portobello z pęczakiem, szynką i szpinakiem

Portobello to piękna nazwa ogromnych pieczarek, które są stworzone do faszerowania i zapiekania. I właśnie w ten sposób je przygotowaliśmy.

Pierwszy raz portobello widzieliśmy w jakimś programie kulinarnym kilka lat temu. Jakaś piękna pani grillowała je i podawała razem z pomidorami i papryką. Nie mogliśmy ich znaleźć wtedy w żadnym sklepie, więc pomyśleliśmy, że to była jakaś genetycznie zmodyfikowana pieczarka stworzona na potrzeby programu. Ale ostatnio takie piękne duże pieczarki leżały sobie spokojnie w Biedronce i czekały, aż ktoś je zabierze do koszyka. Więc je wzięliśmy. Okazało się, że smakują zupełnie jak ich mniejsze pieczarkowe odpowiedniki. 

W domu mieliśmy ugotowany pęczak, jakieś resztki szpinaku, szynkę dojrzewającą i kawałek parmezanu. Wszystko to zupełnie nadawało się do zrobienia farszu do pieczarek. Wyszło naprawdę pyszne i lekkie danie - takie, które można zrobić sobie do oglądania ulubionego serialu albo nakarmić nim przyjaciół. Wystarczy pół godziny i wszystko jest gotowe. Prostota i smak!


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki dla 3 osób:

3 pieczarki portobello
1/2 szklanki pęczaku
1 mała cebula
1 ząbek czosnku
2 łyżki masła
1 1/2 szklanki szpinaku (jakieś 100 g)
1/2 szklanki tartego parmezanu
3 plastry szynki dojrzewającej (może być jamón lub szwarzwaldzka)
1 łyżka octu balsamicznego
szczypta soli
duża szczypta pieprzu


1. Na dno prostokątnej blaszki w której zmieszczą się nasze pieczarki wylewamy 1/2 szklanki wody. Kładziemy pieczarki i wstawiamy do zimnego piekarnika. Ustawiamy temperaturę 180 stopni Celsjusza i zabieramy się za przygotowanie kaszy.

2. Do rondelka wsypujemy kaszę, wlewamy 1 szklankę wody. Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień i gotujemy, aż kasza wchłonie wodę - około 10 minut. W tym czasie myjemy szpinak pod bieżącą wodą.

3. Liście szpinaku myjemy, odrywamy końcówki.

4. Szynkę kroimy w cienkie paseczki.

5. Cebulę i czosnek drobno siekamy.

6.  Na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy cebulę. Przykrywamy i zostawiamy na małym ogniu na minutę. Okrywamy, dodajemy czosnek i szpinak. Ciągle mieszając czekamy, aż szpinak zwiędnie - około 2 minut. Dodajemy szynkę, parmezan, ocet balsamiczny, sól i pieprz. Mieszamy, zdejmujemy z ognia.

7. Ugotowany pęczak wkładamy na patelnię i mieszamy z pozostałymi składnikami.

8. Z pieca wyciągamy pieczarki. Każdą z pieczarek nadziewamy farszem, który jest na patelni.

9. Pieczarki wstawiamy do piekarnika i podpiekamy 10 minut.



piątek, 25 kwietnia 2014

Stir-fry z pęczaku z boczniakami

Łapcie boczniaki póki są. Kosztują niecałe 15 złotych na Hali Mirowskiej, w Białymstoku na Giełdzie Rolno-Spożywczej sprzedawali je za 12 złotych. Mają w sobie mnóstwo smaku i świetnie nadają się do szybkiego dania z pęczakiem. Tak, z pęczakiem - doceńcie kaszę!
Podobny pęczak przygotowywaliśmy na warsztatach z Grzegorzem Łapanowskim, organizowanych przez importera sosu sojowego Kikkoman i pikantnego sosu Tabasco. I zakochaliśmy się w pęczaku, który do tej pory kojarzył nam się głównie z bożonarodzeniową kutią. Pęczak z boczniakami (i kilkoma innymi składnikami, o których poniżej) spokojnie można transportować w pudełku lunchowym i posilić się nim w pracy. Spróbujcie koniecznie!


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki: 
1 szklanka pęczaku
5 boczniaków
1 mała rzepa japońska
1 mały fenkuł
1/2 cebuli
1 ząbek czosnku
2 łyżki oleju
1/4 szklanki sosu sojowego 
1 łyżka Tabasco
garść posiekanych liści kolendry
3 łyżki orzechów ziemnych (opcjonalnie)

Do 2 szklanek wrzącej wody wrzucamy pęczak i gotujemy na niewielkim ogniu, aż kasza wchłonie wodę. W międzyczasie myjemy grzyby i kroimy w paski o grubości 1 cm. Rzepę myjemy i kroimy w cienkie plasterki. Fenkuł myjemy, wycinamy kłąb, a resztę kroimy w cienkie paski. Cebulę i czosnek drobno siekamy. Na patelnię wlewamy olej, dodajemy cebulę i czosnek i smażymy na małym ogniu mieszając przez ok. 2 minuty. Dodajemy fenkuł, rzepę japońską, sos sojowy, tabasco i wszystko smażymy na dużym ogniu przez 4 minuty. Dodajemy boczniaki, ugotowany pęczak, orzeszki i smażymy jeszcze kolejne 3 minuty. Zdejmujemy z ognia, posypujemy świeżą kolendrą i serwujemy. 



niedziela, 22 grudnia 2013

Kutia (również w wersji dla alergików)

Jest takie danie Bożonarodzeniowe, na które czekamy przez cały rok. I nie jest to karp w galarecie ani ryba po grecku. Bezapelacyjnie najświąteczniejszym ze świątecznych dań jest kutia. I bez kutii nie ma Świąt.
Są różne wersje tego makowego deseru - z pszenicą albo z pęczakiem. Mak z kluskami też trochę przypomina kutię, a wzorcowa jest zwykle taka, jaką się jadło w domu rodzinnym. Kutia mamy Magdy nigdy nie była wyłącznie słodkim makiem. Zawsze była pełna orzechów i suszonych owoców, rytualnie przygotowywana w wigilijny poranek. Pamietam, jak mama obierała orzechy włoskie z cienkich łupinek - mozolnie i dokładnie, po to, by kutia była jak najszlachetniejsza. Nam póki co orzechowe skórki nie przeszkadzają...
Robiąc kutię należy pamiętać o tym, żeby sprawdzić czy mak i orzechy nie są zjełczałe. Kilka gorzkich orzeszków może zepsuć smak kutii. Maku najlepiej spróbować jeszcze przed sparzeniem. My zawsze próbujemy razem (co dwa podniebienia to nie jedno).
W tym roku przygotowywaliśmy też po raz pierwszy specjalną wersję kutii dla naszego małego alergika. Jak?
- mak sparzyliśmy wrzątkiem,
- posłodziliśmy go samym cukrem, wyłączając miód,
- wyeliminowaliśmy wszystkie bakalie poza suszonymi morelami i śliwkami
- całość wymieszaliśmy z ugotowanym pęczakiem.


Czas przygotowania: 2 godziny

Składniki:
1/2 kg pęczaku
1/2 kg maku
1/2 l mleka
6 łyżek miodu
100 g cukru
ok. 300-350 g różnych bakalii, np:
50 g drobnych rodzynek
50 g suszonych moreli
25g suszonych śliwek
25 g skórki pomarańczowej
25 g suszonych daktyli
25 g suszonych fig
50 g orzechów włoskich
50 g orzechów laskowych
50 g migdałów

Pęczak gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzamy i studzimy. Mak zalewamy sparzonym mlekiem, odstawiamy do wystygnięcia. Ostudzony mak mielimy maszynką 3 razy.  Można też skorzystać z maku zmielonego, który wystarczy zalać sparzonym mlekiem.
Zaparzamy i odcedzamy rodzynki. Migdały parzymy, zdejmujemy skórki i drobno siekamy. Orzechy włoskie i laskowe drobno siekamy. Wszystkie orzechy wrzucamy na patelnię i ciągle mieszając prażymy na średnim ogniu przez 2 minuty. Zdejmujemy z patelni.
Daktyle, morele i śliwki drobno siekamy. Wykrawamy szypułki z fig i również drobno je siekamy. Mielony mak słodzimy miodem i cukrem, dodajemy bakalie. Dokładnie mieszamy. Dodajemy ugotowany pęczak i mieszamy. Gotową kutię przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy w chłodne miejsce na co najmniej 12 godzin. W tym czasie smaki się przegryzą. Przechowujemy w lodówce. 
Pęczaku możemy dodać mniej, jeśli chcemy więcej maku w kutii. Bakalie też można dobierać wg własnego uznania i dostępności na sklepowych półkach. Cukier i miód dodajemy pamiętając, że część słodyczy pochodzić będzie jeszcze od słodkich bakalii.