Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 maja 2018

5 kroków do idealnego COLD BREW

Fala upałów to dla jednych piekło i katorga, a dla innych szansa na bezkarne cieszenie się zimną kawą. Najlepsza kawa na zimno to zdecydowanie cold brew. 


Wszyscy dobrze znamy frappucino - kawowy napój z dużą ilością mleka i zmiksowanego lodu. Niektórzy pijają espresso na lodzie czy kawę z lodami. Dlaczego zatem twierdzę, że najlepsze jest cold brew? Dlatego, że cold brew to po prostu kawa zaparzona na zimno. Nie ma w niej żadnej dodatkowej wody, która sprawia że zamiast mocnej kawy pijesz zwyczajną zimną lurę. Poza tym, cold brew to kawa idealna dla leniuchów. Można w lodówce "zaparzyć" wielki słoik kawy i cieszyć się nią przez kolejne dni. Niektórzy twierdzą, że cold brew można spokojnie przechowywać w lodówce przez tydzień. Jak zrobić idealne cold brew?

1. Dobre ziarna kawy

Kawa w cold brew to podstawa. Słaba kawa (tzn. kwaśna i płaska w smaku) da nam kwaśne i płaskie w smaku cold brew. Będzie dobre do mieszania z lodami, bo wtedy chodzi o lody, a nie kawę. Jeśli chcesz pić dobrą kawę, kup dobre ziarna. Można oczywiście poszaleć z jednorodnymi kawami z dobrych palarni. Takie są najlepsze i najciekawsze. Jeśli jednak ktoś nie chce wydawać fortuny na kawę na zimno może kupić porządną kawę w supermarkecie. Ale musi być droższa i najlepiej w ziarnach. Dlaczego?

2. Dobre mielenie

Dobrze zmielona kawa w tym wypadku nie oznacza kawy zmielonej drobno. Taka drobno zmielona kawa da nam kwaśne cold brew, które będzie mętne (trudno ją dobrze przefiltrować). Warto więc samodzielnie zmielić kawę tak, by miała grubą strukturę. Jeśli kupujecie ziarna w sieciowym sklepie to poproście o grube zmielenie. 

3. Dobra woda

Z pewnością najlepsze cold brew wychodzi na łzach jednorożca. Jeśli jednak nie możecie ich znaleźć to po prostu użyjcie dobrej wody. Przegotujcie wodę, schłodźcie ją i wtedy zalejcie nią kawę.

4. Dobre propocje

Na 250 ml wody używamy 30 g kawy. Na 1 l wody użyjemy 120 g kawy. Kawę wsypujemy do szklanek butelki lub słoika, zalewamy przegotowaną wodą. Zakręcamy i wstawiamy do lodówki najlepiej na 24 godziny. 

5. Dobre odfiltrowanie

Jeśli chcemy, żeby nasze cold brew było odświeżajace musimy o nie zadbać. Po 24 godzinach powolnej ekstrakcji trzeba je wolno przepuścić przez gazę. Wolno! Gazę nakładamy na sitko i wolniutko przelewamy kawę do szklanego naczynia. Nie wyciskamy tego, co zostanie. Po prostu pozwalamy kawie spokojnie pozbyć się mielonych ziaren. Przefiltrowaną kawę możemy przechowywać w lodówce w szczelnie zamkniętym słoiku nawet tydzień. Szczelne zamknięcie jest ważne, bo kawa jest kochliwa i przyciąga do siebie inne zapachy. Gotowe cold brew pysznie smakuje z odrobiną mleka/syropu kokosowego. Dobre jest też takie, jakie jest! Prosto z lodówki!

wtorek, 13 marca 2018

Alternatywa dla kawy? Zestawienie kaw zbożowych i ziołowych

Prawdziwa kawa jest pyszna. Czasem jednak chcemy od niej odpocząć. Sięgamy wtedy po jedną z kaw zbożowych - którą?



Dwie kawiarki, ekspres ciśnieniowy, chemex i french press. Naprawdę bardzo lubimy dobrą kawę. Czasami jednak urządzamy kofeinowy detoks i skłaniamy się ku filiżance jakiegoś naparu, bezkofeinowego z natury. Na rynku jest coraz więcej kaw nie-kaw. Kupiliśmy wszystkie te, które są łatwo dostępne i sprawdziliśmy jak smakują. Niektóre mogą spokojnie zastąpić "małą czarną", innym zdecydowanie bliżej jest do ziołowych herbatek.

Na początek warto jednak wiedzieć


jak przygotować kawę zbożową lub zbożowo-ziołową?


Do przygotowania kawy zbożowej potrzebujemy rondelka, sitka, wody i łyżeczki. Próbowaliśmy kawy przygotowywać we włoskiej kawiarce. Niestety, sitko i dysza bardzo się zapychają mielonymi zbożami. Kawa parzy się opornie i długo. Czyszczenie kafetiery to koszmar, który wymaga przynajmniej dwukrotnego przepuszczenia przez nią samej wody.

Jak zatem przygotować kawę? Najlepiej przeczytać instrukcję na opakowaniu i postępować zgodnie ze wskazówkami producenta. Większość kaw zbożowych to nie są kawy typu instant, które można łatwo zalać. Wręcz przeciwnie, ich przygotowanie może być małym rytuałem. Do rondelka wsypujemy ok. 1 czubatej łyżki kawy na 1 szklankę napoju, zalewamy odpowiednią ilością wody i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy 2-3 minuty na małym ogniu, bo kawa kipi i lubi się nieco porozlewać. Ugotowaną kawę zostawiamy w rondelku na 5-10 minut i przelewamy przez sitko do filiżanek. Do kawy można dodać cynamonu, kardamonu, anyżu. My bardzo lubimy kawę przygotowaną z tego przepisu. Jednak nie każda kawa jest taka sama.

Kawa z nasion chia, Dary Natury

Ma jasny kolor. Pachnie i smakuje zieloną niedojrzałą fasolką szparagową. Jest bardzo lekka. Bliżej jej do herbaty ziołowej, klasycznego naparu niż do kawy. Nie ma w sobie goryczki. Jest bardzo łagodna i w tym całym zestawieniu najmniej przypomina kawę. Idealna dla miłośników herbat ziołowych.




Kawa z nasion konopii, Dary Natury

Kawa w kolorze ciut jaśniejsza niż chia. Ma bardzo delikatny smak. Lekki napar przypomina bardziej herbatkę rumiankową niż kawę. Zapach przywodzi na myśl wodę z gotowania pęczaku. Kolejna "kawa" dla miłośników herbat ziołowych.


Kawa orkiszowa, Dary Natury 

Gorzkawa, mocniejsza, palona. Smakuje prawie jak naturalna kawa. Zbożowe aromaty są jednak mocno obecne. Brakuje jej aromatu prawdziwej kawy. Jednak język i podniebienie przypominają, że bardzo podobnie smakuje jedna z popularnych średniej jakości kaw kofeinowych. Sam napar jest delikatnie zawiesisty. Świetnie smakuje z przyprawami korzennymi bez dodatku mleka lub sam z odrobiną mleka czy śmietanki. Naprawdę dobra alternatywa dla małej czarnej.


Ziołowo-zbożowa, Dary Natury 

Bardzo podobna w smaku do orkiszowej. W składzie ma prażone żyto, jęczmień, pszenicę, głóg, tarninę, cykorię i wiesiołek. Jest słodkawa, lekko goryczkowa i palona – ma dużo nut karmelowych i orzechowych. Zdecydowanie bardziej kawowa niż poprzedniczki. Pyszna sama i z mlekiem.


Kawa z topinamburu, Dary Natury

Najbardziej aromatyczna ze wszystkich nie-kaw. Topinambur z mniszkiem lekarskim to naprawdę smaczne połączenie. Ma w sobie coś ziołowego, co zostaje z tyłu języka. Jednocześnie mocno wyczuwalne są nuty karmelowe, daktylowe, delikatnie orzechowe. Jest słodkawa, intensywna. Bardzo dobrze smakuje z mlekiem.


Kujawianka

Kawa zbożowa z żyta i jęczmienia. Mocniejsza niż orkiszowa, ale słabsza niż topinambur. Świetnie smakuje w towarzystwie przypraw korzennych przygotowana w sposób o którym pisaliśmy TUTAJ. Jest niewątpliwym plusem jest to, że jest bardzo łatwo dostępna i niedroga.


Inka

Niewątpliwie najbardziej znana ze wszystkich kaw zbożowych. Bardzo łatwo się ją przygotowuje, bo wystarczy zalać ją wrzątkiem lub gorącym mlekiem. Na powierzchni robi jej się nawet warstwa przypominająca cremę z espresso, chociaż w smaku nie przypomina prawdziwej kawy. Ostatnio inka to już nie tylko klasyczna kawa w czerwonym kartonowym pudełeczku, ale też kawa bezglutenowa, karmelowa, czekoladowa, waniliowa, figowa, orkiszowa i z cykorią. Jako jedyna z kaw świetnie sprawdza się także w przepisach (na przykład na takie ciasto czekoladowe).


Anatol

Zdecydowanie bardziej wytrawny niż inka. Występuje w dwóch wersjach: saszetkowej i proszku instant. Bardzo przypomina w smaku kujawiankę, chociaż jest delikatniejszy i słodszy. Dzięki dodatkowi cykorii bardzo przypomina "kawy poranne", które są mieszankami kaw rozpuszczalnych i zbożowych.

Ovomaltine

Napój ze słodu jęczmiennego. W żadnym wypadku nie przypomina kawy. Jest taką ciekawostką w tym zestawieniu, bo smak przypomina latte z syropem. Odrobina cynamonu i kardamonu robi z niego naprawdę pyszne chai latte.

niedziela, 25 września 2016

Co zamiast kawy? Kujawianka z korzeniami

W erze wszechobecnego cappuccino, pięknego latte, chemexów i dripów picie zbożówki wydaje się obciachem albo lansem na ekoświra. A kawa kojarzona głównie ze szpitalnym śniadaniem może być o niebo lepsza niż espresso z przeciętnej sieciówki.


Przygodę z kawami zbożowymi zaczęliśmy jakiś czas temu. Kiedy po 6 kawach naturalnych dziennie mieliśmy ochotę na więcej, ale jakieś resztki zdrowego rozsądku podpowiadały nam, że może już wystarczy. Pijemy dużo. Pijemy Kujawiankę, orkiszową, inkę i żołędziową, która powinna mieć na etykiecie hasło "bo miliony dzików nie mogą się mylić".  Każda z nich jest inna, troszeczkę inaczej się ją parzy i każda może smakować dobrze. Z premedytacją piszę "może", bo w szpitalu ostatnio byłam i lurowatą zbożówkę pić próbowałam. 

Nasza Kujawianka to jest jednak cud nie kawa. Z pozoru wióry w staromodnym opakowaniu, nabiera szlachetności w odpowiednim towarzystwie. A towarzystwo Kujawianka lubi mocno wschodnie - cynamon, kardamon, goździki, czasem anyż, gałką muszkatołową też nie pogardzi. Odrobina miodu dodana do filiżanki ładnie podkręci aromaty i sprawi, że mleko nie będzie już potrzebne.

sobota, 17 września 2016

Jak Polacy piją kawę?

Kawa jest jednym z naszych ulubionych narodowych napojów. Liczba kawiarni oferujących kawy zaparzane w najmodniejszy alternatywny sposób (podobno już nie wypada po prostu pić cappuccino) i ilość papierowych kubków na ulicach każe myśleć, że pijemy coraz więcej coraz lepszej kawy. Czy jest tak naprawdę?


Według najnowszych badań, przeprowadzonych na zlecenie marki Lavazza przez dom badawczy Maison&Partners w sierpniu tego roku, kawę pije 9 na 10 Polaków - jedno z nas od prawie 5 miesięcy próbuje być w tej mniejszości.  Niemal ¾ dorosłych Polaków (73%) pije kawę codziennie, zaś 46% nawet kilka razy dziennie. Częściej po kawę sięgają kobiety. 

Głównym powodem, dla którego sięgamy po kawę, jest jej smak. Jest on znacznie ważniejszy niż pobudzenie dzięki kawie. Polscy konsumenci kawy mają silne przekonanie, że obecnie zwracają większą uwagę na jakość kawy, niż to miało miejsce kiedyś. Pewnie jest to związane z tym, że mamy duży wybór kaw. Już nie tylko wybieramy markę, ale też sposób palenia i  mielenia. 76% z nas deklaruje, że przykłada większą wagę do tego, jaką kawę serwuje swoim gościom. Dla Polaków wyznacznikiem wysokiej jakości kawy jest jej intensywny aromat (59%) oraz intensywny smak (44%). Co trzeci Polak uważa, że najlepszej kawy można się napić we Włoszech. 

94% Polaków wie co to espresso. 4% wie co to chemex. Czyli te wszystkie alternatywy są ciągle mocno alternatywne i mocno wielkomiejskie. 87% Polaków parzy kawę po turecku - wsypuje do kubka i zalewa wrzątkiem - jak za starych dobrych czasów. Jeden na 5 Polaków wybiera kawę z ekspresu ciśnieniowego lub przelewowego. 

80% Polaków pije kawę z mlekiem. Oznacza to, że wiele można ukryć i bardzo się trzeba postarać żeby coś ponad mleko wystawało. Mleko skutecznie ukrywa wszystkie niuanse w kawowym aromacie i dobrze tuszuje błędy w paleniu czy parzeniu kawy (zobaczcie co o kawie idealnej mówi właściciel krakowskiej palarni). 

wtorek, 23 sierpnia 2016

100 dni bez kawy - czy da się bez niej żyć?

Najpierw była jedna na kilka dni, potem jedna dziennie, a niedawno jedna co dwie godziny. Sześć kaw dziennie. Od 100 dni nie wypiłam ani jednej. 


Uwielbiam zapach świeżo zaparzonej kawy. Nie musi być zaparzona - zapach mielonej kawy jest jednym z moich ulubionych. Pamiętam, że jak byłam mała lubiłam wyjadać z dna filiżanki fusy po kawie mamy. Po kawach gości też mogłam wyjadać. Tak ją to denerwowało, że pierwszą rzeczą, którą robiła była zmywanie szklanek. Kawy nie piłam do 19 roku życia. Zaczynałam klasycznie - od dużego latte. Było w niej sporo mleka i wydawała się lekka. Taka wersja kawy dla początkujących i wierzących, że kawa z mlekiem jest lekka. 

Na czwartym roku studiów wyjechałam do Katalonii na erazmusa i tam odkryłam cortado. Espresso z małą ilością mleka wypijane w ulubionej kawiarni i przegryzane malutkim croissantem z czekoladą stało się moim codziennym rytuałem. Codziennie o 16 wpadałam po zajęciach z torbą pełną notatek i słownikiem angielsko-katalońskim, zamawiałam kawę i rogala, płaciłam 2 euro i siedziałam przez godzinę pisząc listy do A., plotkując z czeską koleżanką i czytając gazety.  Kiedy wyjechaliśmy na rok do USA już w pierwszym tygodniu kupiliśmy tradycyjną włoską kawiarkę. Mamy ją do dzisiaj. Teoretycznie wychodzi z niej 6 espresso, ale zwykle jedna kawiarka wystarczała na dwie kawy. 

Potem przestawiłam się na nieco mocniejszy flat white - ciągle z mlekiem, ale podwójne espresso. Pewnego dnia pokochałam kawy jednorodne. Zaczęłam pić kawę "czarną". Wcale nie była zupełnie czarna. Nie smakowała też jak pluja po turecku ze szklanki z koszyczkiem. Raz była bardzo lekka i owocowa, raz nieco kwaśna. Po rozmowie z właścicielem palarni kawy Karma (możecie przeczytać ją tutaj) zdecydowaliśmy się na zakup ręcznego młynka do kawy. Bo grubość mielenia też ma znaczenie. Dzisiaj w naszym domu mieszka elektryczny młynek do kawy (który kawy nigdy nie widział), ręczny młynek do kawy, dwie kawiarki, chemex i ekspres ciśnieniowy. 

Od pierwszego maja nie piję kawy. Żadnej. Nawet bezkofeinowej. 


środa, 8 kwietnia 2015

Syrop cynamonowo-pomarańczowy do kawy

Bardzo lubimy kawę i pewnie nietrudno to zauważyć obserwując nasz profil na Instagramie. Lubimy kawę z kawiarki, z ekspresu, z chemexu (to nasza nowa miłość). Lubimy kawę czarną i kawę z mlekiem. Czasami jednak lubimy przygotowywać napoje kawowe - bo jednak syrop, trochę kawy i duża ilość mleka to raczej napój, daleki kuzyn prawdziwej czarnej kawy.
Syrop cynamonowy z nutą pomarańczy to nasz ulubiony dodatek do kawy. Jest najprostszy na świecie, dobrze się przechowuje i można go dodawać nie tylko do kawy, ale też do herbaty czy ciast. Świetnie sprawdza się jako baza do nasączania tortów. Poza tym, syrop pięknie wygląda w przezroczystej buteleczce - zatopiona laska cynamonu z czasem oddaje coraz więcej aromatu, więc nasz syrop z każdym dniem staje się intensywniejszy. Jedna łyżeczka syropu wystarczy, żeby nadać kawie wyjątkowego aromatu cynamonu i skórki pomarańczowej.
Przygotowując naszą kawę wykorzystaliśmy akcesoria do kawy z kolekcji Ani Starmach i Jacobs. French press, czyli dzbanuszek z sitkiem do przygotowywania kawy, i szklanka z podwójnymi ściankami to nasi faworyci. Dzbanuszek pozwala na zrobienie intensywnej i aromatycznej kawy w 3 minuty. Zajmuje mało miejsca, nie wymaga posiadania wielkich umiejętności kawowych, a napar nie ustępuje kawie z klasycznego ekspresu przelewowego.
Akcesoria do kawy można wygrać w promocji Jacobs, która obowiązuje do końca maja. O szczegółach można przeczytać na stronie Przepisy na Kawę.

Wpis powstał we współpracy z Jacobs.


Czas przygotowania: 5 minut

Składniki:
1 laska cynamonu
skórka z 1/2 pomarańczy
1 szklanka cukru
1 szklanka wody


1. Do rondelka wkładamy cynamon, skórkę pomarańczową i cukier. 
2. Wlewamy wodę. 
3. Zagotowujemy i gotujemy 3 minuty. 
4. Wyjmujemy skórkę pomarańczową. 
5. Syrop przelewamy do buteleczki, a do środka wkładamy laskę cynamonu z garnuszka.
6. Dodajemy do kawy wedle uznania. 

wtorek, 9 grudnia 2014

Konfitura z chorizo i boczku [Jadalne prezenty #10]

Ach jak przyjemnie móc robić prezenty świąteczne. Szczególnie takie niecodziennie, ładnie zapakowane i ... z boczkiem. A jak wiadomo, z boczkiem wszystko smakuje lepiej. W słoiku zamknięte jest to, co grzeszne - ostre chorizo, wędzony boczek, miód, cydr, espresso. Taka konfitura bardzo lubi towarzystwo tostów, brukselki, makaronu. Najbardziej jednak lubi towarzystwo płynącego, delikatnego żółtka. Dobrze się sprawdza jako nadzienie do ciasteczek z boczkiem (przepis tutaj).
Dlaczego w przepisie na konfiturę z boczku jest espresso? Espresso nadaje konfiturze głębszego smaku, świetnie podkreśla jej słodycz i podkręca zapach wędzonego boczku. Jeśli nie chcecie dodawać do konfitury kawy, możecie 2 łyżki miodu zastąpić 2 łyżkami melasy. Nie bójcie się cydru - alkohol wyparowuje w trakcie gotowania. Nie zastępujcie go tylko sokiem jabłkowym, który jest zbyt słodki. Przepis na konfiturę wymyśliliśmy wpadając w internecie na zdjęcie słoika Bacon Jam produkcji Eat17. 
Z podanych składników otrzymacie 2 słoiki po 250 ml. Warto je ładnie obwiązać tasiemką i podarować jakiemuś miłośnikowi boczku. Albo miłośniczce. 


Czas przygotowania: 40 minut

Składniki:
1 łyżka smalcu lub oleju
350 g wędzonego boczku
100 g chorizo
2 czerwone cebule
2 ząbki czosnku
1 mała papryka chili
2 łyżki miodu
2 łyżki jasnego brązowego cukru
2 łyżki octu winnego 
200 ml cydru
100 ml espresso 

Boczek i chorizo kroimy w 1 cm plasterki. Cebule drobno siekamy. Czosnek obieramy i drobno siekamy. Paprykę myjemy, wyciągamy pestki (chyba, że lubimy bardzo ostre dania), drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę tłuszczu, wrzucamy boczek i smażymy na średnim ogniu przez 5 minut, aż boczek się zezłoci. Dorzucamy chorizo i smażymy jeszcze 2 minuty. Łyżką cedzakową wyciągamy boczek i chorizo z patelni i przekładamy na talerz. Na tłuszcz pozostały na patelni wrzucamy cebulę i mieszając smażymy do miękkości (ok. 3 minut), dodajemy czosnek i chili. Smażymy 30 sekund, dodajemy miód, cukier, ocet winny, cydr, espresso, boczek z chorizo. Smażymy na małym ogniu około 30 minut mieszając raz na jakiś czas. Sos na patelni powinien mieć konsystencję syropu klonowego. Patelnię zdejmujemy z ognia, studzimy. Zawartość patelni delikatnie miksujemy blenderem metodą pulsacyjną (10 sekund, stop, sprawdzamy, 10 sekund). Boczek powinien być wielkości dużych skwarek. Przekładamy do czystych słoików i przechowujemy w lodówce. 


sobota, 25 października 2014

Jak smakuje bezkompromisowe espresso?
[Rozmowa #6]

O tym, po co pali się kawę, jak odróżniać jej smak i o tym, czy warto sobie kupić ekspres ciśnieniowy rozmawiamy z Bartkiem Koziną, znawcą kawy, właścicielem krakowskiej palarni kawy i kawiarni Karma, mistrzem i wicemistrzem Polski w kategorii cup tasting.


C&D: Parzymy kawę w domach, w kawiarniach, obserwujemy jak espresso spływa do filiżanek, wszystko widać jak na dłoni. A palenie kawy jest bardziej tajemnicze, kupujemy kawę już wypaloną. Po co właściwie pali się kawę?

B.K.: Kawę się pali po to, żeby nadać jej smak, to znaczy – żeby zmienić jej oryginalny smak. W trakcie palenia można nad smakiem kawy pracować, jeśli tylko ma się umiejętności, wiedzę, doświadczenie, dobry piec… Można wpływać na kwasowość, słodycz, gorycz, wszystko można do pewnego stopnia regulować. Ale jeśli czegoś nie ma w surowym ziarnie – na przykład słodyczy – to wypalając to ziarno i próbując wszystkich możliwych metod, spędzając godziny, dni, tygodnie nad tą jedną kawą, nie jesteśmy w stanie wydobyć czegoś co nie istnieje. Ziarno musi posiadać te cechy, które chcemy w czasie palenia „wyciągnąć”.
Poza tym, coraz więcej ludzi nie chce już palonej kawy, ale używa zielonego ziarna… Ostatnio zrobiliśmy cupping czterech zielonych kaw. Jak zaleje się niepalone ziarno, to powstaje z tego bardzo fajny napój. Dietetyczne, wspomaga odchudzanie, (choć to już podobno nieprawda) więc próbuje się używać zielonej kawy jak zielonej herbaty. Jest słodsza i nie ma goryczy. Ale musi to być zielone ziarno wysokiej jakości. Przypuszczam, że zalewanie robusty mogłoby przynieść zupełnie kiepski efekt.

Robusta jest znacznie gorsza niż arabica?

Jest prymitywna. Czuć to w kawach rozpuszczalnych. Ma prosty smak. Chociaż w Norwegii jest palarnia, przygotowują świetne kawy, mają ponad stuletnią tradycję, a w ich magazynie widać worki z robustą, dla nieco mniej wymagających klientów. Ale zasadniczo nikt, kto poważnie podchodzi do jakości kawy nie decyduje się na takie rzeczy. My wiemy, jak jest uprawiana nasza kawa, na jakiej plantacji, na jakiej wysokości rośnie, jakie to odmiany, nawet ile pan Rodriguez płaci pracownikom i jakie dostają posiłki.

niedziela, 6 października 2013

Pumpkin Spice Latte

Fall is here! Zwykle M. dostaje dreszczy na myśl o tym, że lato się skończyło na dobre i będzie jeszcze zimniej. Pewnie większość ciepłolubnych/normalnych ludzi tak ma. Ale od czego jest marketing - od tego, żeby Ci, którzy nie znoszą zimna cieszyli się jesienią z innego powodu - na przykład... z pumpkin spice latte. M. dała się zwieść Starbucksowi i pokochała Pumpkin Spice Latte. Ten cudownie rozgrzewający aromat korzennych przypraw i tona bitej śmietany na wierzchu. Ale, ale.. Po wypiciu połowy napoju kawowego (bo kawa to jednak nie jest), M. stwierdziła, że jest jej już za słodko i więcej nie chce. Przy następnej wizycie zapytała, ile pompek syropu cukrowego jest w kawie. Gdy okazało się, że standardowo aż trzy, poprosiła tylko o jedną. Kawa była słodka jak trzeba, ale dużo mniej aromatyczna. Ale zamiana... Trzeba było więc wziąć sprawy w swoje ręce.

Foto: papermag.com

Niezliczona ilość stron internetowych sugerowała różne reczy - dodanie do kawy puree dyniowego (ale chcę kawę, a nie ciasto!), 2 łyżek miodu (będzie ulepkowato) i przyprawy dyniowej. Na to ostatnie  musiałam się zgodzić. Na spód filiżanki powędrowało 1/2 łyżeczki przyprawy dyniowej, dalej espresso, sporo spienionego mleka, odrobina przyprawy na wierzch i już. Dla tych, którzy nie lubią słodkich napojów kawowych opcja idealna, bo kawa naprawdę smakuje jesiennie. Oczywiście, możecie dodać do niej puree dyniowego i bitej śmietany, a nawet odrobinę ekstraktu waniliowego tak jak blogerzy z Inspired Taste. W zasadzie wszystkie chwyty dozwolone, bo jest jesień i jest zimno. Coraz zimniej.

Foto: inspiredtaste.net

Czas przygotowania: 5 minut

Składniki:
1 łyżeczka przyprawy dyniowej (przepis podajemy tutaj)
1 espresso
spienione mleko

Na dno filiżanki wsypujemy 1/2 łyżeczkę pumpkin spice, zalewamy gorącym espresso, dopełniamy spienionym mlekiem. Całość posypujemy 


A na koniec cytat z Late Night Jimmy Fallon Show (więcej można obejrzeć tu):
Thank you the Pumpkin Spice Latte. Basically, you're being a cup of coffee that wears a slotty Halloween costume.

czwartek, 3 października 2013

Brownie kawowe z maltesers

Wszyscy dobrze znamy charakterystyczne czerwone opakowanie skrywające chrupiące okrągłe kulki o wyjątkowym smaku słodu oblane mleczną czekoladą. W Europie mówimy na nie Maltesers, Amerykanie nazywają je Whoppers.  Można je po prostu zjeść, można też nimi udekorować ciasto. My poszliśmy o krok dalej i oprócz dekoracji, chcieliśmy nadać brownie charakterystyczny smak Maltesers. Słodu nie mieliśmy, więc wykorzystaliśmy kawę Inkę, która dobrze się sprawdziła. Brownie prezentuje się oryginalnie (bo Maltesers, jak wszystkie czekoladowe draże, dobrze wygląda w roli dekoracji). A do tego smakuje głęboko czekoladowo.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 30 minut

Składniki:
150 g gorzkiej czekolady
100 g masła
2 łyżki kawy Inki
1 łyżka kawy drobno zmielonej lub kawy rozpuszczalnej
2 łyżki kakao
5 łyżek wody
1/3 szklanki cukru
1/2 szklanki mąki pszennej
6 jaj
1 opakowanie Maltesers

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Formę wielkości 20 cm x 30 cm smarujemy 1 łyżką masła. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę i pozostałe masło. Do małego garnuszka wsypujemy kakao, kawę, kawę Inkę, wlewamy wodę i podgrzewamy do rozpuszczenia wszystkich składników. Dodajemy do rozpuszczonej czekolady z masłem i mieszamy do połączenia składników. Dodajemy mąkę, cukier i jajka. Miksujemy mikserem do uzyskania jednolitej masy. Ciasto wlewamy do formy. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 30 minut (wyłączamy, kiedy środek ciasta jest jeszcze delikatnie galaretowaty). Wyciągamy ciasto z piekarnika, czekamy 20 minut i na delikatnie ciepłe ciasto kładziemy Maltesers.

piątek, 18 listopada 2011

Tort bezowy z owocami leśnymi

Swój pierwszy tort bezowy z kremem kawowym M. zrobiła na wieczór panieński przyjaciółki. Zdając sobie sprawę z ułomności piekarnika postanowiła wykorzystać gotowe spody bezowe. Są o tyle dobre, że oszczędzają sporo czasu i o tyle złe, że łatwo się rozpadają i smakują głównie cukrem. Przepis na ten tort znaleźlismy na blogu Moje Wypieki (osobiście uważam, że Pani Dorota zasługuje na nagrodę prezydenta za propagowanie domowych wypieków i udowadnianie ludziom, że bycie domowym cukiernikiem może być łatwe i przyjemne).
Jeśli zdecydujecie się - tak jak my tym razem - przygotować własne bezy, to radzimy zrobić to dzień wcześniej. Tu wiele jest kwestią piekarnika. Najlepsze są te z termoobiegiem, bo bezy szybciej się w nich suszą. Niektóre przepisy zalecają pieczenie bezy przez godzinę w wyższej temperaturze, a potem suszenie przez następne 2-3 godziny w niższej; w innych podawany jest po prostu długi czas pieczenia przy około 120 stopniach...
Chrupiące bezy, pyszny krem, który idealnie gra ze słodyczą blatów. Tort radzimy zjeść tego samego dnia - po nocy spędzonej w lodówce beza mięknie. Zamiast owoców leśnych, można użyć truskawek. Pod żadnym pozorem nie należy pomijać owoców - są czymś więcej niż dekoracją, bez nich tort robi się nieznośnie słodki i kremowo mdły.



Czas przygotowania: 40 minut
Czas pieczenia bez: 3 godziny

Składniki:
6 białek
1 3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka skrobii ziemniaczanej
250 g serka mascarpone
250 ml kremówki
3 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
50 owoców leśnych

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 140 stopni Celsjusza. Na papierze do pieczenia rysujemy 2 okręgi o średnicy 25 cm. 
Białka ubijamy na sztywną pianę, stopniowo dodajemy cukier ciągle ubijając, na koniec dodajemy sok z cytryny, skrobię i delikatnie mieszamy. Wykładamy pianę na blachę, trzymając się okręgów wykreślonych na papierze do pieczenia. Gotowe blaty wstawiamy do piekarnika, pieczemy godzinę, a potem obniżamy temperaturę do 100 - 110 stopni i suszymy około 2 godzin. Po tym czasie uchylamy drzwiczki piekarnika i pozwalamy bezom wyschnąć. Po godzinie suszenia spody bezowe można przewrócić jeśli by się okazało, że nie są wystarczająco suche. Zaraz po upieczeniu gorące bezy mogą się wydawać wilgotne, więc nie panikujmy.
Pora na przygotowanie kremu. W łyżce gorącej wody rozpuszczamy kawę i studzimy. Śmietankę ubijamy na sztywno, dodajemy mascarpone, kawę i cukier. Ubijamy do powstania jednolitej gęstej masy. Gotową masą przekładamy tort i smarujemy wierzch, na którym układamy owoce leśne lub truskawki. 

czwartek, 11 sierpnia 2011

Muffiny kawowe

Są chyba tysiące różnych rodzajów muffinów, są nawety kulinarne blogi wyspecjalizowane wyłącznie w przepisach na muffiny. My nie jesteśmy aż tak specjalistyczni - ale co jakiś czas podajemy przepis na jakiś nowy rodzaj muffinów, które są chyba najszybszym ciastem - idealnym sposobem na niespodziewanych gości. Tym razem proponujemy muffiny kawowe, które robi się na bazie muffinów czekoladowych. Wykorzystaliśmy do nich dekoracyjne ziarenka kawy, które kupiliśmy już jakiś czas temu. Myśleliśmy, że użyjemy je do dekoracji jakiegoś tortu - ale jakoś nam się nie składało robić pracochłonnych ciast - więc wylądowały w muffinach... dla zapracowanych.

 

Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 20 minut

Składniki:
1 3/4 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki kakao
2/3 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
pół tabliczki czekolady gorzkiej
2 jajka
3/4 szklanki mleka
1/3 szklanki oliwy
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
1/4 szklanki gorącej wody
24 ziarenka kawowe z czekolady (do dekoracji)

Robimy mocną kawę rozpuszczalną - 2 łyżeczki rozpuszczamy w 1/4 szklanki gorącej wody i odstawiamy do ostygnięcia. Siekamy czekoladę na drobne kawałki (można też dodać gotowe czekoladowe kropelki). Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Jak przy wszystkich muffinach - w jednym naczyniu mieszamy suche składniki (oprócz kawowych ziarenek do dekoracji), a w drugim - płynne, razem z ostudzoną kawą. Mieszamy razem - tylko do połączenia składników. Gotową masą napełniamy formę do 3/4 wysokości. Na każdym muffinie kładziemy po 2 ziarenka kawowe zrobione z czekolady - można je kupić w większości sklepów internetowych z cukierniczymi dekoracjami. Pieczemy w temperaturze 180 stopni ok. 15-20 minut. Pod koniec pieczenia sprawdzamy patyczkiem. Nam z podanych składników wyszło 12 standardowych muffinów.

wtorek, 25 maja 2010

Kawowa Rozkosz

Blog ma być kulinary i pyszny. Dlatego rozpoczynamy od chwili dla siebie i odprężenia się. Będzie nam to potrzebne do podejmowania kolejnych wyzwań kulinarnych!
Na dobry początek peeling. Pochodzi z przepisu Marty, ale dostałam go od Ani. Przyrządza się go łatwo i szybko. Nadmiar można przelać do słoiczka i użyć następnym razem. Zawarta w kawie kofeina ma za zadanie walczyć z cellulitem, więc do dzieła!

Składniki:
3 łyżeczki mielonej kawy
1 łyżeczka cynamonu
ciepła woda
kremowy żel pod prysznic

Do miseczki wsypujemy kawę i cynamon, zalewamy ciepłą wodą. Kiedy kawa wchłonie wodę dodajemy żel pod prysznic wedle uznania. Najlepiej sprawdza się żel aloesowy. Zasada jest prosta - im więcej żelu, tym bardziej się pieni. Teraz czas na wtarcie tego wszystkiego w skórę. Uwaga! Kawa brudzi wannę, podłogę i wszystko wokoło dlatego radzę peelingować się partiami. Jako miłośniczka cynamonu proponuję dodać go więcej :)