Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukier. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 kwietnia 2016

Bułki cukrówki - najprostsze drożdżówki

Mimo, że zjadłam już kilogramy wypasionych, napuszonych i eleganckich ciast i ciasteczek, te proste bułki pozostają najlepszymi z najlepszych. 

Mam takie wspomnienie. Mam nie więcej niż sześć lat. Jestem z rodziną w jakiejś małej miejscowości. Takiej w której na rynku jest kościół, niedaleko szkoła, a dookoła pola. Nagle czuję niesamowity głód - taki dziecięcy głód, kiedy aż boli brzuch. Kiedy nie można myśleć o niczym innym niż o jedzeniu. Kiedy chce się płakać i jęczeć i marudzić. I robię to wszystko, bo przecież jestem taka głodna. Nagle widzę mały sklep gs-u. Wchodzimy z mamą i nie ma tam nic poza bułkami cukrówkami.

Bułki cukrówki to takie zwykłe, maślane drożdżowe bułeczki posypane grubym białym cukrem. Sama pszenica, sam biały cukier, samo dobro. Od czasów mojego dzieciństwa nie widziałam ich nigdzie. Skutecznie wyparły je słodkie bułki z makiem, budyniem i czekoladą. Dlatego ostatnio zrobiłam sobie dokładnie takie jak pamiętam. 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 90 minut
Czas pieczenia: 18-20 minut

Składniki na 12 bułeczek:

500 g mąki pszennej
40 g drożdży świeżych
80 g cukru
2 jajka
1 łyżka cukru waniliowego 
125 ml ciepłego mleka
100 g rozpuszczonego masła 
2 łyżki oleju
5 łyżek grubego cukru
1 łyżeczka cynamonu (opcjonalnie)


1. Drożdże mieszamy z 1 łyżką cukru i połową mleka. Odstawiamy pod przykryciem na 5 minut.

2. Do miski wlewamy pozostałe mleko, dodajemy mąkę, resztę cukru, cukier waniliowy, 1 jajko, masło. 

3. Zagniatamy ciasto do momentu, aż będzie elastyczne. Nam zajęło to 10 minut. 

4. Gotowe ciasto przekładamy do miseczki wysmarowanej olejem, przewracamy ciasto na drugą stronę tak, żeby całe było pokryte olejem, przykrywamy czystą ściereczką. 

5. Odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. 

6. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. 

7. Wyrośnięte ciasto uderzamy pięścią i dzielimy na 12 równych części. Z każdej części formujemy kuleczkę. Wszystkie kuleczki kładziemy na blaszce zostawiając między nimi odstępy. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na 20 minut. 

8. W tym czasie gruby cukier mieszamy z cynamonem.

9. Kiedy bułeczki urosną odkrywamy je. Jajko roztrzepujemy i smarujemy nim bułeczki. Posypujemy cukrem.

10.  Bułeczki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 20 minut.


środa, 31 grudnia 2014

Niesolone orzeszki na imprezę

Kinderbale z dzieciństwa upływającego na początku lat dziewięćdziesiątych charakteryzowały się obecnością na stołach niesamowicie długich paluszków z sezamem (jeśli ktoś wie, gdzie takie można znaleźć, bardzo prosimy o kontakt) i solonych orzeszków ziemnych. Paluszki i orzeszki to duet nierozłączny.
Ale orzeszki wcale nie muszą być solone! Można je przyrządzać na setki różnych sposobów poczynając od słodkiej wersji z miodem lub brązowym cukrem i cynamonem skończywszy na orzeszkach tak pikantnych, że tylko najwytrwalsi są w stanie je przełknąć. My bardzo lubimy mieszankę prażonych orzechów "w stylu orientalnym" - z dodatkiem chilli, kuminu i cynamonu. Najpierw są delikatnie słodkie, potem czuć nutę kuminu, a po przełknięciu coś zaczyna szczypać w język. Do ich przygotowania wystarczą orzechy, przyprawy i patelnia. Po 10 minutach będziemy mieli gotową przekąskę.

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotujmy zdrowo - mniej soli". 



Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
80 g niesolonych orzechów nerkowca
80 g blanszowanych migdałów (bez skórki)
80 g orzechów brazylijskich
150 g niesolonych fistaszków
2 łyżki masła
1/2 łyżeczki chilli
1 łyżeczka mielonego kuminu
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka brązowego cukru


Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. Będziemy na niej studzić uprażone orzechy.
Wszystkie orzechy wsypujemy na patelnię. Na małym ogniu podgrzewamy orzechy mieszając około 5 minut - powinny nabrać złotego koloru i intensywnie pachnieć. Orzechy mogą prażyć się w różnym tempie, dlatego najłatwiej patrzeć na fistaszki - kiedy one się zezłocą, trzeba zdjąć patelnię z ognia. Na patelnię wrzucamy masło i ustawiamy patelnię z powrotem na małym ogniu. Ciągle mieszając czekamy, aż masło się rozpuści. Dodajemy cukier i przyprawy i nie przerywając mieszania podgrzewamy kolejne 3 minuty. Zdejmujemy z patelni i wykładamy na blaszkę wyścieloną papierem do pieczenia. Wyrównujemy orzechy upewniając się, że żadne się nie skleiły. Studzimy kilka minut i przesypujemy do miseczki.

wtorek, 9 grudnia 2014

Konfitura z chorizo i boczku [Jadalne prezenty #10]

Ach jak przyjemnie móc robić prezenty świąteczne. Szczególnie takie niecodziennie, ładnie zapakowane i ... z boczkiem. A jak wiadomo, z boczkiem wszystko smakuje lepiej. W słoiku zamknięte jest to, co grzeszne - ostre chorizo, wędzony boczek, miód, cydr, espresso. Taka konfitura bardzo lubi towarzystwo tostów, brukselki, makaronu. Najbardziej jednak lubi towarzystwo płynącego, delikatnego żółtka. Dobrze się sprawdza jako nadzienie do ciasteczek z boczkiem (przepis tutaj).
Dlaczego w przepisie na konfiturę z boczku jest espresso? Espresso nadaje konfiturze głębszego smaku, świetnie podkreśla jej słodycz i podkręca zapach wędzonego boczku. Jeśli nie chcecie dodawać do konfitury kawy, możecie 2 łyżki miodu zastąpić 2 łyżkami melasy. Nie bójcie się cydru - alkohol wyparowuje w trakcie gotowania. Nie zastępujcie go tylko sokiem jabłkowym, który jest zbyt słodki. Przepis na konfiturę wymyśliliśmy wpadając w internecie na zdjęcie słoika Bacon Jam produkcji Eat17. 
Z podanych składników otrzymacie 2 słoiki po 250 ml. Warto je ładnie obwiązać tasiemką i podarować jakiemuś miłośnikowi boczku. Albo miłośniczce. 


Czas przygotowania: 40 minut

Składniki:
1 łyżka smalcu lub oleju
350 g wędzonego boczku
100 g chorizo
2 czerwone cebule
2 ząbki czosnku
1 mała papryka chili
2 łyżki miodu
2 łyżki jasnego brązowego cukru
2 łyżki octu winnego 
200 ml cydru
100 ml espresso 

Boczek i chorizo kroimy w 1 cm plasterki. Cebule drobno siekamy. Czosnek obieramy i drobno siekamy. Paprykę myjemy, wyciągamy pestki (chyba, że lubimy bardzo ostre dania), drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę tłuszczu, wrzucamy boczek i smażymy na średnim ogniu przez 5 minut, aż boczek się zezłoci. Dorzucamy chorizo i smażymy jeszcze 2 minuty. Łyżką cedzakową wyciągamy boczek i chorizo z patelni i przekładamy na talerz. Na tłuszcz pozostały na patelni wrzucamy cebulę i mieszając smażymy do miękkości (ok. 3 minut), dodajemy czosnek i chili. Smażymy 30 sekund, dodajemy miód, cukier, ocet winny, cydr, espresso, boczek z chorizo. Smażymy na małym ogniu około 30 minut mieszając raz na jakiś czas. Sos na patelni powinien mieć konsystencję syropu klonowego. Patelnię zdejmujemy z ognia, studzimy. Zawartość patelni delikatnie miksujemy blenderem metodą pulsacyjną (10 sekund, stop, sprawdzamy, 10 sekund). Boczek powinien być wielkości dużych skwarek. Przekładamy do czystych słoików i przechowujemy w lodówce. 


sobota, 6 grudnia 2014

Syrop do herbaty z kandyzowanymi cytrynami [Jadalne prezenty #9]

Szukając prezentów, biegając od sklepu do sklepu, klikając na kolorowe produkty i porzucając nadzieję na coś wspaniałego i wyjątkowego często zapominamy, że mamy dwie ręce. Ręce, które może nie leczą, ale są w stanie co nieco pokroić, pocisnąć i pomieszać. Ponownie zapraszamy na fascynujący odcinek "jadalnych prezentów". 
Herbatka, szczególnie taka czarna pluja, potrzebuje dobrego syropu. Takim absolutnie najlepszym jest ten z pigwy z pokrojonymi w cienkie plasterki owocami hojnie oprószonymi cukrem. Taki syrop trzeba niestety zrobić latem, kiedy można spokojnie kupić pigwy. Dla tych, którzy nie potrafią w sierpniu przewidzieć, że w grudniu będą Święta mamy dobrą wiadomość. Syrop z cytryn jest gotowy w 40 minut, z czego 30 minut to czas oczekiwania. Jest i słodki, i kwaśny i nieco gęsty. Ślicznie wygląda w słoiku i stanowi idealny jadalny prezent. Taki na ostatnią chwilę. 
Z podanych składników otrzymamy syrop, którym zapełnimy 4 słoiki o pojemności 250 ml.


Czas przygotowania: 40 minut

Składniki:
6 cytryn
2 szklanki cukru
1 1/2 szklanki wody
ew. 1/4 szklanki likieru cytrynowego Limoncello

Do rondla wlewamy wodę, wsypujemy cukier i stawiamy na małym ogniu do zagotowania. W międzyczasie dokładnie myjemy cytryny. Z dwóch z nich wyciskamy sok i dolewamy do garnuszka z syropem cukrowym. Pozostałe kroimy w cienkie plasterki grubości ok. 2-3 mm starając się nie zniszczyć skórki. Gotowe plasterki wrzucamy do garnuszka z wodą, cukrem i sokiem. Gotujemy na małym ogniu przez 30 minut delikatnie mieszając co 5 minut. Zdejmujemy z ognia. Jeśli chcemy dodać to syropu alkohol, studzimy delikatnie cytryny i likier wlewamy do ciepłego syropu.
Słoiki dokładnie myjemy, przelewamy wrzątkiem. Do każdego słoika wkładamy plasterki cytryny, zalewamy syropem i zakręcamy. Gotowy syrop przechowujemy w butelce. Zarówno syrop jak i same plasterki cytryn możemy wykorzystać do przygotowania tortów - syropem nasączamy biszkopty, a cytrynami dekorujemy wierzch ciasta. Syrop świetnie sprawdza się też jako dodatek do drinków.


czwartek, 27 lutego 2014

Churros

Wspaniałego Tłustego Czwartku! Pamiętam, że mieszkając w Katalonii bardzo chciałam świętować prawdziwe polskie zapusty. Wstałam rano, kupiłam pączki z konfiturą owocową zwane "bombas". Wróciłam do domu, odpaliłam Skype i świętowałam Tłusty Czwartek z Adamem, który z kolei obżerał się pączkami z warszawskiej Ireny. Jak ja mu wtedy zazdrościłam! Jeszcze tego samego dnia poszłam na lokalny targ. Podszedł do mnie starszy pan, wręczył mi papierową tutkę z churros, uśmiechnął się i powiedział, że bardzo mu przypominam jego zmarłą żonę. Kiedy podziękowałam mu moim łamanym katalońskim, powiedział, że też była Polką i uwielbiała churros. Prawie się popłakałam ze wzruszenia, a do pana wracałam potem co tydzień. Dlatego dzisiaj świętuję churrosami, które oczywiście nie smakują tak jak tam. Ale tak to już jest - pewne smaki są tak ściśle związane ze "swoimi" miejscami, że nie da się ich powtórzyć gdzie indziej.

Czas przygotowania: 1 godzina
Składniki:
250 ml wody
100 g masła
200 g przesianej mąki pszennej
5 jajek
2 kostki smalcu
cukier i cynamon do posypania


W garnku zagotowujemy wodę z masłem. Do zagotowanej wody wrzucamy mąkę i drewnianą łyżką mieszamy bardzo szybko tak, by powstało jednolite ciasto łatwo odchodzące od ścianek garnka. Ściągamy garnek z ognia, ciasto przykrywamy folią spożywczą i zostawiamy do ostygnięcia. Potem dodajemy jajka i miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Uwaga! Masa jest dość gęsta i zwarta. 
Na patelni rozgrzewamy smalec. Rękaw cukierniczy z końcówką w kształcie gwiazdki napełniamy ciastem. Na rozgrzany smalec wyciskamy ciasto o długości ok. 6 cm i przecinamy je nożyczkami (dzięki temu churros będą miały równe brzegi). Smażymy, aż zezłocą się z obu stron. Wyjmujemy z patelni na talerz wyłożony papierem do pieczenia. Posypujemy cukrem wymieszanym z cynamonem. Można podać je z gorącą gęstą czekoladą.