Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piernik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piernik. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 grudnia 2017

Świąteczne chrupiące masło orzechowe [Jadalne prezenty #17]

Mikołajki, Boże Narodzenie, urodziny, imieniny. Każda okazja jest dobra, żeby podarować coś od serca. A jeśli to coś jest szybkie i proste, to jeszcze lepiej dla obdarowującego. 

Lubimy być Świętym Mikołajem, który w kuchni czaruje prezenty. Czasem brakuje nam elfów, które by zmywały. Rozumiemy, że w tym czasie są zajęte ważniejszymi sprawami. Dlatego z radością wyciągamy blendery, słoiczki i wstążki i czarujemy. 

Zapytaliśmy na naszym facebooku czy są jakieś jadalne prezenty, które chodzą Wam po głowie. Kilka razy pojawiło się masło orzechowe jako główny składnik. Jako nieskrywani wielbiciele mielonych fistaszków postanowiliśmy przyjąć to wyzwanie z radością. Masło orzechowe jako główny składnik powinno być naprawdę świetnej jakości. Przetestowaliśmy dla siebie (i dla Was też) kilka popularnych marek. Jedna z nich zagościła w naszej kuchni na stałe i chcemy się z Wami podzielić tym odkryciem. Maslove to masło z samych orzechów. Skład jest zatem bardzo krótki. Masło jednoskładnikowe jest rewelacyjne i świetnie sprawdza się w kuchni. Można je po prostu posmarować na toście czy placku, ale można z niego robić inne cuda. My zrobiliśmy i będziemy się z Wami dzielić tymi odkryciami. 

Pierwsze cudo to masło orzechowe pachnące Bożym Narodzeniem - piernikiem, keksem, makowcem. Robi się w jednej misce przy użyciu jednej łyżki. Ja lubię masło chrupiące, z wyczuwalnymi kawałkami orzechów. Lubię też raz po raz czuć skórkę pomarańczową. Jeśli tego nie lubicie i wolicie gładkie masło, użyjcie masła idealnie zmiksowanego, a skórkę zblendujcie na gładką masę. 



Czas przygotowania: 5 minut

Składniki:
200 g masła crunchy (użyliśmy Maslove mega crunch)
30 g miodu
2 łyżki przyprawy do piernika
50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej

1. Przygotowujemy słoiczek do którego będziemy chcieli włożyć gotowe masło.
2. W miseczce mieszamy wszystkie składniki.
3. Masło przekładamy do słoiczka.



wtorek, 17 grudnia 2013

Piernikowa babka z marcepanem i jabłkami

Babka jest dobra nie tylko na Wielkanoc. Dzisiaj przepis na całkiem prostą babkę o smaku piernika, pełną marcepanu i kawałków jabłek.
Przepis wpadł nam do głowy w sobotni poranek, kiedy zorientowaliśmy się, że mamy przygotować coś słodkiego na spotkanie z przyjaciółmi. Chcieliśmy zrobić tort makowy, ale nie da się zrobić tortu w 2 godziny jednocześnie sprzątając ze stołu, podnosząc okruchy, angażując dzieci do pomocy, próbując zapobiec katastrofie oparzeniowej z rozgrzanym piekarnikiem w roli głównej. A musieliśmy coś przygotować, bo Pani Domu, do którego byliśmy zaproszeni, wysłała takiego pięknego smsa: "Przynieście coś słodkiego. Uwielbiam Wasze wypieki".
Pożegnałam się z pomysłem na tort makowy i zaczęłam kombinować - w końcu wypieki to moja działka. Na Mikołajki dostałam wymarzoną formę do "bundt cake", czyli taką nieco spłaszczoną formę do babki z kominem. Blaszka wylądowała na blacie, więc trzeba było pomyśleć czym ją wypełnić. Składniki miały być Świąteczne i zaskakujące. Najbardziej zaskakująca była przyprawa do piernika, potem marcepan - wiem, wiem, moja kreatywność nie zna granic! Jabłka dodałam, bo leżały sobie i czekały na poranną jaglankę. Dałam im nowe perspektywy!
Takim oto sposobem powstała babka z marcepanem, kawałkami jabłek i przyprawą do piernika. Okazała się rewelacyjna. Jabłka w towarzystwie marcepanu smakowały trochę jak rodzynki - wszyscy pytali skąd takie dziwne rodzynki, więc domyślam się, że chodziło im raczej o jabłka niż marcepan... Przyprawa do piernika dodała babce smaku polskich Świąt, bo ten marcepan to jednak nie do końca polski pomysł na Boże Narodzenie...
W każdym razie, naszą spontaniczną babkę robimy na Święta ponownie. Jest pyszna, szybka i może spokojnie konkurować z innymi szybkimi ciastami - zebrą czy murzynkiem. Można ją oczywiście piec w klasycznej tortownicy z kominem.



Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 40-50 minut

Składniki:
150 g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru
2 jajka
1/4 szklanki mleka
2 1/2 szklanki mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
1 czubata łyżka sklepowej przyprawy do piernika lub 1 czubata łyżeczka domowej
2 jabłka 
200 g marcepanu
2 łyżki oleju
5 łyżek cukru pudru



Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Blaszkę smarujemy 2 łyżkami oleju. Jabłka obieramy i kroimy w kostkę o boku 1 cm. Marcepan kroimy tak samo jak jabłka. Mikserem na wysokich obrotach ubijamy na puszystą masę masło z cukrem - około 3 minut, dodajemy jajka, mleko i ubijamy do połączenia składników. W oddzielnym naczyniu mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia i przyprawą do piernika. Dodajemy marcepan i delikatnie mieszamy (po to, żeby marcepan był otoczony w mące i od razu nie stworzył marcepanowej kulki w środku ciasta). Do masy maślano-jajeczno-cukrowo-mlecznej dodajemy mąkę z marcepanem i jabłka. Mieszamy łyżką do połączenia składników. Masa będzie gęsta. Wykładamy ją na blaszkę. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 40-50 minut, aż patyczek włożony w ciasto po wyjęciu będzie czysty. Jeszcze gorącą przekładamy na talerz. Studzimy i obsypujemy cukrem pudrem.

sobota, 7 grudnia 2013

Przyprawa do piernika domowej roboty
[Jadalne Prezenty #3]

Bez przyprawy do piernika nie ma Świąt. Nasze Boże Narodzenie pachnie przyprawami korzennymi. Tak właśnie pachnie świąteczny piernik i kruche pierniczki zamknięte w świątecznej biało-czerwonej puszce. Dziś podsuwamy Wam pomysł na to, żeby sobie oraz swoim najbliższym podarować niewielki słoiczek zawierający esencję Świąt - domową przyprawę korzenną. Wystarczy wieczko przykryć ładną serwetką lub kawałkiem materiału, przymocować gumką recepturką i obwiązać elegancką tasiemką.
Długo korzystaliśmy z gotowej przyprawy do piernika, nie przywiązując wagi do tego, co i w jakich proporcjach się na nią składa. Przyprawa do piernika to przecież dla większości z nas smak i zapach elementarny - kto by go rozkładał na części składowe? Zrobienie domowej przyprawy do piernika okazuje się jednak bajecznie proste - i pouczające. Wreszcie można zrozumieć, co znaczy "korzenny" - i jak wiele różnych aromatów korzennych można ze sobą wymieszać. Wystarczy młynek do kawy (a gdyby w Polsce sprzedawano powszechnie mielone ziele angielskie i mielone goździki, to nawet i młynka nie trzeba by było wykorzystywać). Nie obawiajcie się, przyprawy nic złego nie zrobią młynkowi (nie mielcie w młynku całej gałki muszkatołowej), a jak ich resztki pozostaną w dzieży, to Wasza najbliższa kawa będzie po prostu korzenna. Robiąc przyprawę w domu można też eksperymentować, zwiększając i zmniejszając proporcje różnych składników. Albo usuwając niektóre z listy.
Uwaga: zapewne zdziwicie się używając domowej przyprawy zamiast tej kupowanej. Ta domowa jest dużo bardziej intensywna i ma dużo bardziej złożony, szlachetny aromat. Odpowiedzią jest oczywiście ekonomia czy też - jak się mówi w branży gastronomicznej - "food cost". Sklepowa przyprawa ma w składzie zazwyczaj kakao albo mąkę pszenną - to nie są raczej przyprawy korzenne...


Czas przygotowania: 5 minut

Składniki:
50 g cynamonu (kora lub zmielony)
20 g imbiru (suszony lub zmielony)
20 g goździków
15 g kardamonu (ziarenka lub zmielony)
15 g gałki muszkatołowej
10 g ziela angielskiego
10 g czarnego pieprzu
5 g anyżu (ziarenka lub zmielony)


Przyprawy, które nie są zmielone mielimy w młynku do kawy i mieszamy dokładnie z tymi, które mamy w postaci zmielonej. Wkładamy do szczelnego pojemnika.

sobota, 12 stycznia 2013

Stek wołowy z sosem piernikowym

Marka Książęce wypuściła przed Świętami nowe piwo - Korzenne Aromatyczne - w limitowanej edycji (choć przy masowej produkcji nie wiadomo do końca, jak bardzo jest limitowana; nie wiadomo też, czy będzie się pojawiać regularnie przy okazji kolejnych Świąt). Niedawno dostaliśmy od producenta promocyjną paczkę Korzennego razem z zaproszeniem do konkursu dla blogerów na danie pasujące do tego właśnie piwa. Lubimy takie wyzwania - to dla nas okazja, żeby usiąść i porozmawiać o jedzeniu, o tym jakie smaki chcemy połączyć, co jest dostępne o tej porze roku i co byśmy mogli razem ugotować. No to próbujemy!
Korzenne Aromatyczne wyraźnie pachnie goździkiem i cynamonem, ma przyjemny miodowy posmak, który przykrywa chmielową goryczkę, ale nie zabija jej zupełnie. Korzenne jest delikatne i pije je się lekko. Nawet M. spróbowała go z pewnym uznaniem (zwykle odmawia próbowania jakiegokolwiek piwa - napoju, który nie robi na niej wrażenia niezależnie od smaku, aromatu czy wyglądu). A. był z Korzennego zupełnie zadowolony i stwierdza, że lepiej mu się myślało nad przepisem po tym, jak dokończył degustację rozpoczętą przez M.
Pomyśleliśmy, że do korzennego piwa zaproponujemy soczystego wołowego steka (my użyliśmy antrykota) ze specjalnym sosem na bazie... świątecznego piernika. Jeśli ktoś skusi się, żeby zrobić ten sos (a zaręczamy, że warto bo świetnie pasuje i do mięsa i do ryb), a nie ma już świątecznego piernika - może użyć katarzynek albo toruńskich pierników (bez czekolady i nadzienia). A żeby było jeszcze ciekawiej, jako dodatek proponujemy podpiekane słodkie ziemniaki posypane gałką muszkatołową i kminkiem.



Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:
2 steki wołowe po 150-200 g każdy
4 łyżki oliwy z oliwek
sól
pieprz

1 słodki ziemniak
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki kminku (ziarnistego lub mielonego)

Sos piernikowy:
50 g suchego piernika
5 śliwek suszonych
garść (3 łyżki) rodzynek
2 łyżki oliwy
1 cm świeżego korzenia imbiru
1 cebula szalotka
1 łyżeczka cynamonu
200 ml piwa Książęcego aromatycznego korzennego 

Mięso na steki wyjmujemy z lodówki, żeby nabrało temperatury pokojowej.
Przygotowujemy sos. Siekamy drobno szalotkę i imbir, a następnie podsmażamy na oliwie (aż cebulka się zeszkli). Odstawiamy. Do rondelka wrzucamy śliwki i rodzynki, zalewamy piwem, dodajemy cynamon, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu, aż zawartość rondelka zmniejszy swoją objętość o połowę. Dodajemy cebulkę z imbirem i pokruszony piernik. Odstawiamy na chwilę do ostygnięcia i blendujemy.
W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do temperatury 250 stopni Celsjusza. Obieramy słodkie ziemniaki, kroimy w grubsze plastry (1 - 1,5 cm) i gotujemy do miękkości, ok. 10 minut. Ugotowane kawałki ziemniaka układamy na blasze i delikatnie skrapiamy oliwą z oliwek, posypujemy gałką muszkatołową i kminkiem. Wstawiamy do piekarnika, żeby się delikatnie zarumieniły.
Na koniec przyrządzamy steka. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek. Gdy jest już dobrze rozgrzana, kładziemy na nią steki i smażymy na każdej ze stron około 3 minut. Choć w zasadzie czas smażenia zależy od tego, jak gruby kawałek mięsa macie i jak bardzo wysmażonego steka lubicie. Możecie użyć patelni grillowej. Usmażone steki zdejmujemy z patelni, kładziemy na talerz, przykrywamy folią aluminiową i odstawiamy na 3-5 minut, żeby steki "odpoczęły". Gotowe steki podajemy z sosem piernikowym i słodkimi ziemniakami.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Piernik staropolski

Kilka razy M. słyszała historię o staropolskiej tradycji zagniatania ciasta w dniu narodzin dziecka i pieczeniu go w dniu jego ślubu. Wyobraźnia podsuwała różne obrazki, którymi na blogu z dobrym jedzeniem lepiej się nie dzielić. Pod koniec października myśląc już o wypiekach bożonarodzeniowych (bo M. uwielbia te święta tak mocno, że czeka na nie co najmniej 4 miesiące), przeczesywała sieć w poszukiwaniu dobrego piernika. Takiego, który smakowałby jak pierniczki toruńskie, byłby miękki, aromatyczny, sycący i pięknie karmelowy. Na wielu blogach pojawiał się przepis na piernik staropolski, który podobno został opublikowany w jakiejś polskiej książce kucharskiej z XIX wieku. Podobno autor tego przepisu sugerował jak najdłuższe przechowywanie nieupieczonego ciasta. Legenda o "narodzinowym" cieście widocznie nie była wyssana z palca.
Teraz o samym pierniku. Jest boski, jak jeden wielki piernik toruński – miękki, aromatyczny, rozpływający się w ustach. Z podanych proporcji wychodzi piernik gigant, ale jakoś nie stanowiło to problemu dla nikogo – zniknął dość szybko. W przyszłym roku chcemy go powtórzyć, ale oprócz samego piernika zrobić małe pierniczki i po upieczeniu nadziać je konfiturą. Wtedy już będą zupełnie jak te toruńskie… A tymczasem publikujemy ostatni zaległy świąteczny przepis.


Czas przygotowania: 20 minut + 10 minut
Czas oczekiwania: minimum 5 tygodni
Czas pieczenia: około 60 minut

Składniki:
1/2 kg miodu
1 1/2 szklanki cukru
25 dkg masła
1 kg mąki pszennej
3 jajka
3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 szklanki mleka
1/2 łyżeczki soli
3 opakowania przyprawy do piernika
2 1/2 słoika powideł śliwkowych

Miód, cukier i masło wolno podgrzewamy prawie do wrzenia, mieszamy do uzyskania jednolitej masy i studzimy. Do ostudzonej masy dodajemy mąkę, jajka, sodę, mleko, sól, przyprawę do piernika i porządnie wyrabiamy. Gotową masę wkładamy do kamionkowego garnuszka (my użyliśmy naczynia żaroodpornego), przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w chłodne miejsce na minimum 5 tygodni. My naczynie wstawiliśmy na dolną półkę lodówki. 
Tydzień przed Świętami wyjmujemy naszą masę. Dzielimy na 3 części, wałkujemy na placki o grubości 1/2 cm (ciasto bardzo ładnie rośnie) i każdy placek pieczemy w temperaturze 160-180 stopni przez 15-20 minut (sprawdzamy patyczkiem czy masa jest już upieczona). My placki wałkowaliśmy bezpośrednio w blaszce. Po wyjęciu z piekarnika jednego placka, powtarzaliśmy czynność z kolejnym tak, żeby ciasto było równe. Placki chłodzimy. Powidła śliwkowe podgrzewamy w garnuszku i smarujemy nimi placki - najpierw ten dolny, przykrywamy go kolejnym, potem ten drugi, który przykrywamy ostatnim plackiem. Ciasto przykrywamy pergaminem, obciążamy deską do krojenia i ciężkimi książkami (uwaga! ciężar książek musi się równo rozkładać, żeby jedna część piernika nie była znacznie niższa niż druga). Ostawiamy na kilka dni, aby ciasto zmiękło. W dniu wigilii możemy piernik polukrować (mieszając 1/2 szklanki cukru pudru z 3 łyżkami soku z cytryny) i udekorować. My postawiliśmy na dekorację z siekanych orzechów włoskich.

niedziela, 28 listopada 2010

Piernik czekoladowy z melasą

Ostatnio w Marks and Spencer M. kupiła czarną melasę. Nie dlatego, że wiedziała co z nią zrobić, ale dlatego, że  podobał jej się słoiczek. Idealny powód do zakupu produktu żywnościowego, prawda? Tak samo pewnie reagują dzieci na watę cukrową zamkniętą w pudełku z Myszką Miki czy cukierki w papierkach z Toy Story. Nieważne... Melasa przyszła do domu i należało znaleźć powód jej pobytu. Wszechwiedzący wujek Google roztoczył przed M. wachlarz możliwości i wiedziała, że czarna melasa wyląduje w czekoladowym pierniku Nigelli. Święta się zbliżają, o czym jak co roku przypomina nam Last Christmas, więc pora idealna na piernik. 
Przepis jest łatwy. Dorotus idealnie pozmieniała proporcje tak, żeby ciasto nie było za słodkie. Czekolada dodana do ciasta częściowo się rozpuszcza, a reszta ląduje na dnie. Wygląda to całkiem interesująco, podobnie jak sam piernik zaraz po upieczeniu - jest idealnie wyrośnięty, a jego powierzchnia jest lekko lepka. W oryginalnym przepisie piernik przykrywa się polewą. My z niej zrezygnowaliśmy, a piernik i tak  pozostał świeży przez tydzień (tyle wytrzymał u nas, zanim go nie pochłonęliśmy). Przepis mówi, żeby do ciasta dodać mielone goździki - zmieliliśmy je w młynku do kawy (tak jest znacznie szybciej). Ciasto piekliśmy w keksówce, a tylko część masy wylądowała w formie muffinkowej. Ta część jednak dużo lepiej się prezentowała na zdjęciach :) Czarna melasa spisała się idealnie i dlatego będzie spędzała z nami Boże Narodzenie - w pierniku, a nie w słoiku.


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 45 minut

Składniki:
175 g masła 
100 g ciemnego cukru muscovado 
150 g golden syrup'u 
150 g melasy 
¼ łyżeczki mielonych goździków 
1 łyżeczka mielonego cynamonu
2 łyżeczki mielonego imbiru 
1¼ łyżeczki sody oczyszczonej 
2 łyżki ciepłej wody 
2 jajka 
250 ml mleka
275 g mąki pszennej 
40 g kakao
100 g gorzkiej czekolady

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170 stopni. Formę wyścielamy papierem do pieczenia. Czekoladę siekamy na drobne kawałki. Masło, cukier, golden syrup, melasę, przyprawy podgrzewamy w garnku do połączenia składników i zdejmujemy z płytki. Sodę rozpuszczamy w ciepłej wodzie. Do garnka ze składnikami płynnymi dodajemy jajka, mleko, sodę, mąkę i czekoladę, mieszamy do połączenia składników i wlewamy do formy. Wstawiamy do piekarnika na 45 minut. Po upływie tego czasu sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest upieczone. Jeśli jest, to je wyjmujemy. Jeśli nie, zostawiamy na kolejne 5 minut.