Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śliwki suszone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śliwki suszone. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 listopada 2016

Policzki wołowe w przyprawach korzennych z kuskusem

Policzki wołowe to niesamowite danie - wszystkim wydaje się, że jest takie skomplikowane, a tak naprawdę wszystko robi się samo. 

Klasyczny przepis na policzki wołowe autorstwa Karola Okrasy możecie znaleźć TUTAJ. Dzisiaj jednak prezentujemy policzki w nieco innej odsłonie - cynamonowo, śliwkowo, anyżowej. To przepis  z książki Przyprawy autorstwa Maliki. Malika była uczestniczką Top Chefa. My poznaliśmy ją trzy lata temu w jej cudownej gdyńskiej restauracji w której serwuje dania kuchni Maghrebu. Bo Malika wychowała się w polskiej rodzinie w Algierii, więc w jej żyłach płynie miłość do polskich składników i maghrebskich aromatów. Przez ostatnie 3 lata pielgrzymowaliśmy do niej, by poczuć niezwykłe smaki, by wąchać i przenosić się w nieznane nam rejony. Książka Maliki pozwala te niezwykłe połączenia odtworzyć we własnej kuchni. To właśnie uczyniliśmy.

Kupiliśmy policzki wołowe, suską sechlońską (czyli suszoną i wędzoną śliwkę), laski cynamonu, anyż i wodę różaną. Nie mamy tagine, więc wszystko robimy w ciężkim, żeliwnym garnku. Przygotowanie mięsa i warzyw nie zajmuje więcej niż 15 minut. Wszystkie składniki zamykasz i  po prostu czekasz. Otwierasz garnek po 2 godzinach i nagle czujesz feerię aromatów. Zapachy przywołują Ci na myśl ciepłe powidła, zapach jesieni i piernika. A potem wszystko skrapiasz odrobiną wody różanej i nagle czujesz, że na Twoim talerzu jest coś absolutnie niecodziennego. 

Policzki wołowe można kupić na bazarach (zwykle trzeba zamawiać) i w Auchan. Warto kupić ich nieco więcej i zamrozić je razem z sosem. Jeśli ktoś nie lubi anyżu i zapachu róży, może te składniki ominąć. Policzki ze śliwkami też są cudownie aromatyczne i rozpadają się przy każdym kęsie. 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 2 godziny

Składniki:
2 łyżki oliwy 
500 g policzków wołowych
1/2 łyżeczki soli
1 cebula
3 ząbki czosnku
1 pęd selera naciowego
2 ziemniaki
1 marchewka 
1 gwiazdka anyżu
1 laska cynamonu
100 g suski sechlońskiej (wędzonej i suszonej śliwki)
2 łyżki powideł śliwkowych
1 1/2 szklanki wody
sól
1 łyżka wody różanej 

kuskus:
1 szklanka kuskusu
2 łyżki oliwy
1/2 posiekanej cebuli
garść rodzynek
1 łyżka cynamonu
1 łyżeczka kardamonu
1 1/2 szklanki wrzątku


1. Na dno garnka wlewamy oliwę z oliwek. Układamy policzki. 

2. Na policzkach układamy pokrojoną w plasterki cebulę i posiekany czosnek. 

3. Do garnka wlać 1 szklankę wody z solą. Gotować na małym ogniu przez 1 godzinę. 

4. W międzyczasie pokroić na kawałki seler naciowy, obrać i pokroić w ósemki ziemniaki, marchewkę. 

5. Do garnka z policzkami wrzucić pokrojone warzywa, anyż, cynamon, śliwki. 

6. Do 1/2 szklanki wody dodać powidła, wymieszać. Wlać do garnka. 

7. Garnek zamknąć i gotować wszystko na małym ogniu przez kolejną godzinę. 

8. 10 minut przed końcem gotowania policzków przygotować kuskus. 

9. Na patelni przesmażyć cebulę do miękkości. Dodać cynamon, kardamon, rodzynki, kuskus. Zalać wrzątkiem, zamieszać i przykryć. 

10. Na talerzach układać kuskus i mięso z warzywami. Przed podaniem skropić wodą różaną. 


piątek, 11 grudnia 2015

Chutney ze śliwek kalifornijskich, z kolendrą i kuminem [Jadalne prezenty #13]

Chutney ze śliwek kalifornijskich to oryginalny pomysł na jadalny prezent, który przygotowuje się w pół godziny.

Chutney to wypadkowa między sosem, a gęstą konfiturą. W słoiczku zamknięta jest słodka śliwka kalifornijska, ostry imbir, pieprz i delikatnie kwaśny ocet balsamiczny. Bardzo łatwo można dopasować ją do własnych preferencji - wystarczy dodać więcej imbiru lub nieco zmniejszyć ilośc cukru. Śliwkowy chutney świetnie sprawdza się jako dodatek do pieczonych mięs (indyka, kurczaka, gęsi), pasztetów, pieczeni. 

Chutney można bardzo łatwo zapakować - wystarczy każdy słoik przewiązać kokardką i dołączyć mały bilecik z opisem zawartości. 

fot. Lawendowy Dom 
Czas przygotowania: 50 minut

Składniki:
500 g śliwek kalifornijskich
5 łyżek oleju słonecznikowego
2 szalotki
3 ząbki czosnku
3 cm świeżego imbiru
2 liście laurowe
1 laska cynamonu
4 ziarenka czarnego pieprzu
1 łyżeczka mielonego kuminu
300 g cukru dark muscovado
1 pomarańcza
200 ml octu balsamicznego
1/2 pęczka świeżej kolendry

1. Śliwki kroimy w cienkie plasterki. Zalewamy wodą tak, by je przykryła. Doprowadzamy do wrzenia.

2. Szalotki, czosnek, imbir bardzo drobno siekamy. 

3. Na dno rondla wlewamy olej słonecznikowy. Wrzucamy posiekane szalotki, czosnek i imbir. Smażymy na małym ogniu przez 1 minutę. Dodajemy cynamon, liść, laurowy, pieprz, kumin i cukier. Smażymy mieszając, aż zacznie się karmelizować - około 4 minut. 

4. Do rondla wlewamy śliwki z płynem, octem. Gotujemy do powstania gęstej konsystencji przypominającej powidła. 

5. Pomarańczę dokładnie myjemy, ścieramy skórkę. Dodajemy do gęstego chutney'a. 

6. Gorący chutney przekładamy do słoików. Przed sprezentowaniem posypujemy posiekaną kolendrą. 

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Śliwkowy Yorkshire pudding z szałwią i boczkiem

Jak przygotować niebanalny dodatek do pieczonych mięs? Jak wykorzystać śliwkę kalifornijską na co dzień? Czym jest pudding Yorkshire?

W zeszłym tygodniu miałam niebywałą przyjemność uczestniczyć w warsztatach kulinarnych prowadzonych przez Witka Iwańskiego, szefa kuchni restauracji Aruana. W towarzystwie innych blogerów uczyliśmy się jak mądrze wykorzystywać suszoną śliwkę kalifornijską w kuchni. Jednym z przepisów, który mnie zachwycił był śliwkowy pudding Yorkshire. Bardzo proste danie, wymagające niewielkiego nakładu pracy okazało się idealnym dodatkiem do pieczonego indyka. Pudding może być również samodzielnym daniem, na przykład na kolację. 

Najważniejszym elementem przygotowania puddingu, o którym wcześniej nie wiedziałam, jest rozgrzanie formy i tłuszczu. Do rozgrzanej formy ostrożnie trzeba wlać składniki puddingu i jak najszybciej wstawić do pieca. Dzięki temu prostemu zabiegowi, na brzegach ciasta formuje się chrupiąca skorupka, a wnętrze pozostaje delikatne i konsystencją przypomina nieco gęstsze niż zwykle puree ziemniaczane. Dodatek świeżej szałwii i rozmarynu sprawia, że wokół piekarnika roznosi się obłędny zapach.

fot. Lawendowy Dom 

Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 20 minut

Składniki:
285 ml mleka
150 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 jaja
100 ml oleju słonecznikowego
garść świeżej szałwii
garść świeżego rozmarynu
100 g wędzonego boczku
1 cebula biała
2 ząbki czosnku
120 g suszonej śliwki kalifornijskiej 

1. Piekarnik nagrzewamy do 240 stopni Celsjusza.

2. Blaszkę lub formę o wymiarach ok 10 cm x 25 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wlewamy na dno połowę oleju. Wstawiamy do piekarnika na 15 minut.

3. W czasie, gdy nagrzewa się blaszka przygotowujemy pudding. Wędzony boczek kroimy w kostkę, cebulę w małą kosteczkę, czosnek w plasterki, a śliwkę drobno siekamy.

4. Na patelnię wlewamy pozostały olej (ok. 50 ml), wrzucamy boczek, cebulę, czosnek, śliwkę kalifornijską. Smażymy na wolnym ogniu mieszając ok. 5 minut (aż boczek się delikatnie usmaży, ale nie będzie chrupiący).

5. W misce dokładnie rozkłócamy jajka. Dodajemy mleko i dokładnie mieszamy. Ostrożnie wsypujemy mąkę, proszek do pieczenia i mieszamy za pomocą rózgi. Powinniśmy otrzymać ciasto nieco gęstsze niż naleśnikowe (bez grudek!).

6. Zawartość patelni wkładamy do masy jajeczno-mącznej.

7. Z piekarnika bardzo ostrożnie wyciągamy nagrzaną formę i ostrożnie wlewamy do niej zawartość miski. Uwaga, może pryskać!

8. Na wierzchu puddingu szybko układamy szałwię i rozmaryn. Wstawiamy do pieca na ok. 20 minut. Pudding powinien mieć delikatnie brązowy kolor.

9. Gotowy pudding wyciągamy z piekarnika, delikatnie studzimy i serwujemy. 

wtorek, 19 maja 2015

Sałatka z musem kozim, grillowanymi nektarynkami i śliwkami kalifornijskimi

Kiedy jest ciepło bez żalu zapominamy o czerwonym mięsie i z wypiekami na twarzy kupujemy kolejne sałaty, szparagi, owoce. Cieszymy się tym, co lekkie i absolutnie wiosenne. 
Taka jest właśnie ta sałatka. Grillowane nektarynki i śliwki kalifornijskie świetnie smakują z musem z koziego sera. Kozi ser zwykle po prostu siekamy lub kruszymy w palcach przez dodaniem do sałatki. Piotr Bruś-Klepacki, który jest autorem tego przepisu, proponuje ubijcie śmietanki i dodanie do tego sera. W rezultacie otrzymujemy krem z koziego serka. Taki mus jest cudownie lekki, dobrze robi się nim na talerzu esy-floresy, które można z łatwością nabierać na delikatne listki roszponki. 
W przepisie wykorzystujemy grillowane nektarynki. Jeśli ktoś nie ma patelni grillowej, nektarynki można usmażyć na suchej patelni. Po prostu, należy je pokroić i położyć na patelni. Smażymy na wolnym ogniu, aż się zezłocą z obu stron. 
Z podanych składników otrzymamy 4 porcje sałatki.


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:
16 orzechów laskowych
1 główka sałaty rzymskiej
100 g roszponki
50 g radicchio
2 nektarynki
16 suszonych śliwek kalifornijskich
100 g serka koziego śmietankowego
100 ml śmietany kremówki
2 łyżki mleka 
2 łyżeczki soku z cytryny
szczypta soli
4 łyżki oliwy z oliwek

1. Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni Celsjusza. Orzechy wykładamy na blaszkę do pieczenia i wstawiamy do piekarnika na 10-15 minut (aż się zezłocą). Wyciągamy z piekarnika, studzimy. Bierzemy kawałek ręcznika papierowe. Na środku ręcznika układamy orzechy, zamykamy i pocierając nim pozbywamy się skórek. 
2. Sałatę rzymską myjemy i suszymy. Wykrawamy twardy środek liści. Resztę rwiemy na kawałki. 
3. Roszponkę myjemy i suszymy. 
4. Radicchio myjemy, suszymy, rwiemy na kawałki.
5. Nektarynki kroimy w plasterki. Kładziemy na patelni grillowej i grillujemy do zezłocenia. 
6. Do miseczki wlewamy sok z cytryny, dodajemy szczyptę soli i mieszając powoli dolewamy oliwę z oliwek, aż otrzymamy gęsty sos. 
7. Śmietankę kremówkę ubijamy do uzyskania bitej śmietany, dodajemy serek i mleko. Miksujemy do uzyskania jednolitego musu.
8. Śliwki drobno siekamy. 
9. Orzechy laskowe siekamy. 
10. Na talerzu układamy sałatę, skrapiamy ją sosem. Na sałacie układamy śliwki kalifornijskie, grillowane nektarynki, orzechy. Wszystko dekorujemy musem z koziego sera. 

wtorek, 23 grudnia 2014

Śledzie z cebulką, śliwką kalifornijską i olejem rydzowym

Śledź ryba, która musi znaleźć się na świątecznym stole. To ryba, którą większość  z nas akceptuje. To też dobry materiał do eksperymentowania z dodatkami. Jedni lubią śledzika z cebulą, inni na słodko z żurawiną, inni na ostro z musztardą, chilli i kaparami. My lubimy słone filety śledziowe łączyć z czymś słodkim. Idąc tym kluczem przygotowaliśmy śledzie z czerwoną cebulą, śliwką kalifornijską i olejem rydzowym. 
Filety śledziowe, które trzyma się w roztworze soli są bardzo słone dlatego zachęcamy do ich odsalania. Jak pozbyć się nadmiaru soli ze śledzi? Wystarczy zalać je zimną przegotowaną wodą lub mlekiem i odstawić w zimne miejsce na kilka godzin. Warto raz na godzinę odkrawać kawałeczek śledzia i sprawdzać czy jest wystarczająco słony. My nasze filety trzymaliśmy w świeżej wodzie przez 2 godziny. Ale czas ten jest uzależniony od ilości soli w zalewie, więc trudno jest podać jednoznacznie czas odsalania. Po prostu, trzeba próbować. 
Olej rydzowy to olej z nasion lnianki. To jedna z najstarszych roślin w Polsce z której pozyskiwano olej. Olej rydzowy ma niezwykłe ziemisty smak i intensywny posmak cebulki. Świetnie więc łączy się ze śledziem. Jest też wspaniałym pokreśleniem kulinarnej tradycji na wigilijnym stole. Najwięcej oleju rydzowego tłoczy się w Wielkopolsce i dlatego też został on wpisany na Unijną listę gwarantowanych tradycyjnych specjalności. 
Śledzie są niezwykle proste w przygotowaniu i przepyszne. 

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotujmy zdrowo - mniej soli".  


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 3 godziny

Składniki:
2 filety śledziowe a'la matjas
10 śliwek kalifornijskich
2 duże czerwone cebule
100 ml oleju rydzowego

Filety śledziowe próbujemy, żeby sprawdzić czy są wystarczająco słone. Jeśli są zbyt słone, zalewamy je zimną wodą lub zimnym mlekiem i odstawiamy w chłodne miejsce. Sprawdzamy co godzinę odkrawając kawałek śledzia czy jest wystarczająco słony. Jeśli tak, wyjmujemy go z wody/mleka, suszymy i kroimy w paski szerokości 2 cm.
Śliwki drobno siekamy. Cebulę drobno siekamy.
Do słoika lub do miseczki wkładamy kawałki śledzia, obsypujemy śliwkami i cebulą. Skrapiamy olejem rydzowym, zamykamy pojemnik i odstawiamy do lodówki na 2-3 godziny. 

s

wtorek, 25 listopada 2014

O smalcu

Smalec to mój ulubiony temat do rozmów z obcokrajowcami. Bo dlaczego ludzie o zdrowych zmysłach jedzą wieprzowy tłuszcz ze skwarkami i zagryzają go kiszonym ogórkiem? Czy Polacy nie wiedzą, co to cholesterol i czy nie boją się nadwagi? Czy naprawdę jest nam tak zimno, że jemy czysty tłuszcz? A może po prostu tylko dzięki temu, że jemy smalec możemy bezkarnie opijać się hektolitrami wódki?
Sprawa ze smalcem wygląda tak, że przez wieki polscy chłopi nie mieli codziennego dostępu do mięsa. Oczywiście, że mieli zwierzęta, ale mięso było luksusem i w zasadzie ubój organizowano na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Chcąc dodać sobie więcej energii do pracy w czasach bezmięsnych bazowali na tłuszczu odzwierzęcym, w tym wieprzowym. Chcąc nadać mu więcej smaku, doprawiali go skwarkami, cebulą, jabłkiem. Te dodatki nadawały pożądanego smaku, ale zmuszały też do szybszej konsumpcji. W końcu, smalec z jabłkiem nie postoi za długo... Jednak to czysty tłuszcz pełnił kluczową funkcję - dostarczał niezbędnych kalorii ludziom na wegetariańskiej diecie. Tak, codzienna dieta najuboższych Polaków bazowała na roślinach, jajkach i mleku.
Jeszcze niedawno smalec utożsamiano z biedą. Ludzie "kulinarnie oświeceni" używali przecież wyłącznie tłuszczów roślinnych - najchętniej oliwy z oliwek. Poza luksusem, oliwa kojarzy się ze zdrowiem i absolutnym brakiem cholesterolu. A przecież czysty smalec to wspaniały tłuszcz. Ma wysoką temperaturę dymienia, więc może się porządnie rozgrzać. Świetnie sprawdza się do smażenia mięsa (schabowe na smalcu są chrupiące i nie ociekają tłuszczem), frytek i... pączków. Smalec ma jeszcze jedną zaletę - nie jełczeje. Może spokojnie leżeć w lodówce i czekać na swoją kolej. Jest też bardzo tani.
Bardzo lubimy smalec, który na każde święta przygotowuje nasza siostra cioteczna. Dodaje do niego skwarki, jabłko, ale też koperek i pestki dyni. Jej smalec jest taki leciutki i świeży, że czasem zapominamy z czego tak naprawdę się składa. Poza tym, kluczowe dla niego jest to, że stosunek dodatków do tłuszczu to 2:1. Taki smalec jest cudowny i detronizuje wszelkie zagraniczne tapenady i pesto. 


Czas przygotowania: 2 godziny

Składniki:
1/2 kg podgardla
1/2 kg smalcu
1 duża cebula
1 jabłko
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu
2 suski sechlońskie (śliwki suszone i wędzone)
garść pestek z dyni
ew. 2 łyżki koperku


Podgardle i smalec bardzo drobno siekamy lub mielimy w maszynce do mięsa. Cebulę drobno siekamy, jabłko obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. Śliwki drobno siekamy. Na dużą patelnię wrzucamy smalec i topimy go na wolnym ogniu mieszając raz na jakiś czas - zajmie to ok. 20 minut. Na patelni powinniśmy mieć grubą warstwę tłuszczu, a w nim małe jasnozłote skwarki. W tym samym czasie na na oddzielnej patelni na wolnym ogniu przesmażamy posiekane podgardle i czekamy, aż wytopi się tłuszcz, a kawałki mięsa się delikatnie przysmażą - mają być jasnozłote. Podgardle wlewamy na patelnię ze smalcem, dodajemy cebulę z jabłkiem. Wszystko smażymy ok. 2 minut, aż cebula się zeszkli. Patelnię zdejmujemy z ognia, dodajemy śliwki, sól, pieprz i dokładnie mieszamy. Po 5 minutach dodajemy pestki z dyni i posiekany koperek, jeśli ktoś lubi koperek. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i przelewamy do słoików lub miseczek. Odstawiamy w chłodne miejsce. Podajemy z razowcem na zakwasie i kiszonym ogórkiem. 


poniedziałek, 10 listopada 2014

Wędzona pierś z gęsi ze śliwkowym musem

Jedzenie gęsiny na świętego Marcina to bardzo stara polska tradycja. W książce "Polskie tradycje świąteczne" Hanna Szymanderska dokładnie opisuje ten zwyczaj. Otóż, na początku listopada włościanie mieli obowiązek rozliczenia się ze swoimi panami. Prawdopodobnie najczęstszą daniną były dorodne gąski. Mając ich pod dostatkiem, we dworach organizowano wystawne przyjęcia podczas których serwowano dania wyłącznie z gęsiny. Potem zwyczaj ten przejęli też chłopi i takim sposobem we wszystkich polskich domach gęś stała się symbolem świętego Marcina. Był to zwyczaj zapoczątkowany na długo przed ustanowieniem Święta Niepodległości właśnie na 11 listopada. Dlatego starania o przywrócenie gęsiny na polskie stoły to nie jest tylko marketingowa fanaberia. 
Jeśli komuś brakuje czasu czy odwagi do upieczenia dorodnej gąski, bardzo polecamy przepis Pawła Kilbarta na wędzoną gęsią pierś z musem ze śliwki kalifornijskiej i buraka. Mus jest wyjątkowo aromatyczny i słodki. My przepis delikatnie tylko zmodyfikowaliśmy dodając odrobinę cynamonu i soku z cytryny.


Czas przygotowania: 2 godziny

Składniki:
300 g wędzonej piersi z gęsi
2 duże buraki
2 pomarańcze
2 gałązki rozmarynu
2 cm korzenia imbiru
1 laska cynamonu
1 gwiazdka anyżu
150 g śliwki kalifornijskiej
300 ml wytrawnego czerwonego wina
sok z 1/2 cytryny


Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Buraki zwijamy w folię aluminiową i pieczemy ok. 80 minut. Wyjmujemy z piekarnika, studzimy i obieramy. Buraka kroimy w kostkę lub za pomocą łyżki do melona wykrawamy z niego kulki. 
Pomarańcze dokładnie myjemy. Jedną z nich obieramy starając się nie zniszczyć skórki. Z obu owoców wyciskamy sok. Wlewamy go do garnuszka, dodajemy rozmaryn i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy na małym ogniu 3 minuty. Do soku wkładamy buraka i odstawiamy na 20 minut. 
W tym czasie przygotowujemy śliwki. Owoce kroimy w paseczki. Do garnka wkładamy śliwki, posiekany imbir, cynamon, anyż, skórkę pomarańczową, wlewamy wino i sok z cytryny. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu przez 5 minut. Zdejmujemy z ognia, wyciągamy anyż, cynamon, skórkę pomarańczową i blendujemy na gładkie puree.
Pierś kroimy w cienkie plasterki. Na talerzu układamy kawałki buraka, plasterki gęsi i mus. 


poniedziałek, 25 lutego 2013

Kolorowe szaszłyki z kurczaka

Nasza kolejna propozycja na szybki obiad. W roli głównej występuje drewniany patyczek, a na nim trochę kolorów, które ożywią trochę lutową słotę: kawałki kurczaka, czerwona cebula, papryka, boczek, suszona śliwka i suszone morele. Szaszłyki można podać z gotowanymi lub pieczonymi ziemniakami. Pamiętajcie tylko o konieczności namoczenia patyczków przed pieczeniem - suche patyczki grożą małym pożarem w piekarniku, a przynajmniej - niemile zwęglonymi końcówkami. Takie zanurzone na chwilę w wodzie dzielnie zniosą wysoką temperaturę. Jeśli macie na stanie patelnię grillową, to do przygotowania szaszłyków będzie nawet lepsza niż piekarnik.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 15 minut 

Składniki:
4 łyżki oliwy z oliwek
400 g piersi z kurczaka
2 papryki
2 czerwone cebule
100 g suszonych moreli
100 g suszonych śliwek
100 g wędzonego boczku w plastrach
12 drewnianych patyczków

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Patyczki moczymy w zimnej wodzie. Pierś z kurczaka myjemy, osuszamy. Kroimy w kostkę o boku 2 cm. Oprószamy solą i pieprzem. Cebulę obieramy, kroimy na kawałki podobnej wielkości co kawałki kurczaka. Paprykę i boczek kroimy w kostkę. Na każdy patyk nadziewamy naprzemian przygotowane składniki: cebulę, kurczaka, boczek, śliwkę, paprykę, morelę. Aż do wyczerpania składników. Blaszkę smarujemy oliwą z oliwek, układamy szaszłyki, wszystko wkładamy do piekarnika i pieczemy ok. 15 minut.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Tagine z kurczaka

Piersi z kurczaka są chyba najchętniej kupowanym przez Polaków mięsem. Można je dowolnie doprawiać, bo jak mawia ulubiony szef kuchni M. - Michael Symon -  "nie mają żadnego smaku". Może i same w sobie za dużo smaku nie mają, ale od czego są przyprawy? My chcąc odejść od tradycyjnego kotleta postanowiliśmy przygotować tagine, w którym ważniejsze niż mięso są suszone owoce, kuskus i przyprawy. Zapach przypraw jest nieziemski, a całe danie proste, szybkie i efektowne. Podajemy proporcje dla dwóch osób.


Czas przygotowania: 35 minut

Składniki:

2 łyżki oliwy z oliwek
200 g piersi z kurczaka
2 szklanki bulionu (lub wody)
1 cebula
2 ząbki czosnku
30 g suszonych śliwek
30 g rodzynek
1 łyżeczka kuminu
1 łyżeczka słodkiej papryki
1/2 łyżeczki kolendry
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki cynamonu
150 g kuskusu
1 cebula dymka
sól


Cebulę i dymkę obieramy i drobno siekamy. Czosnek obieramy i drobno siekamy. Kurczaka myjemy, kroimy w kostkę (o boku ok. 2 cm). Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy czosnek, smażymy 30 sekund, dodajemy kawałki kurczaka, smażymy 2 minuty, przewracamy, smażymy kolejne dwie minuty. Dodajemy cebulę, śliwki, rodzynki, połowę objętości bulionu lub wody, wsypujemy przyprawy i przykrywamy. Zmiejszamy ogień i dusimy pod przykryciem ok. 7 minut.
W międzyczasie, zagotowujemy resztę wody. Do garnka wsypujemy kuskus, zalewamy wrzątkiem, dodajemy posiekaną dymkę, przykrywamy pokrywką i odstawiamy na 5 minut. Duszącego się kurczaka odkrywamy, doprawiamy do smaku solą i zostawiamy na ogniu jeszcze na kolejne 3 minuty. Kuskus mieszamy widelcem, nakładamy na talerze i podajemy razem z kurczakiem.

środa, 18 lipca 2012

Ciastka owsiane na trawienie

Są tacy, który potrafią się oprzeć słodkiej pokusie. Są tacy, którzy tego po prostu nie potrafią. Te ciastka są właśnie z myślą o tej drugiej kategorii – amatorów słodkości. Żeby zminimalizować wyrzuty sumienia część mąki zastąpiliśmy siemieniem lnianym, użyliśmy cukru brązowego, dodaliśmy suszonych śliwek. Dużo błonnika plus suszone śliwki o właściwościach znanych wszystkim sprawiają, że spokojnie moglibyśmy na ich opakowaniu napisać "wyrób specjalnego przeznaczenia dietetycznego". Jedzcie do woli!



Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
1/2 szklanki siemienia lnianego
1/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
3 szklanki płatków owsianych zwykłych
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
20 suszonych śliwek
1/4 szklanki rodzynek
3/4 szklanki brązowego cukru
3/4 kostki masła
1 jajko

Siemie lniane prażymy na patelni (na rozgrzaną patelnię wrzucamy ziarna, energicznie potrząsamy, kiedy ziarna zaczną pachnieć szybko wysypujemy je na talerz) i studzimy. Ostudzone ziarna ucieramy w moździeżu na gruboziarnistą mączkę. Śliwki drobno siekamy.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. W dużej misce mieszamy utarte siemię, mąkę pszenną, płatki owsiane i sodę oczyszczoną. W oddzielnym naczyniu ucieramy mikserem na wysokich obrotach masło z cukrem aż do otrzymania puszystej masy – około 5 minut. Dodajemy jajko i miksujemy. Do masy maślano-jajecznej dodajemy składniki sypkie, śliwki, rodzynki i mieszamy. Z powstałej masy formujemy ręką kuleczki, spłaszczamy je i kładziemy na blaszkę. Ciastka pieczemy około 12-15 minut – do momentu, w którym brzegi będą złote. Wyciągamy, czekamy 2 minuty i ostrożnie przekładamy na kratkę czekając aż ostygną.

środa, 4 sierpnia 2010

Ciasto śliwkowo-orzechowe

Ciasto śliwkowo-orzechowe w oryginalnym przepisie znalezionym przez ciocię Zosię w Poradniku Domowym nazywa się czekoladowym mazurkiem ze śliwkami. Podobieństwa do mazurka nie znaleźliśmy dlatego nazwaliśmy je po prostu ciastem. W smaku przypomina brownie, ale wyrazistość i oryginalność smaku to zdecydowanie zasługa śliwek z alkoholu i orzechów, a nie czekolady.

 

Czas przygotowania: 30 minut
Czas pieczenia: 30 minut 

Składniki: 
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru brązowego
5 dag masła
1/2 szklanki gorącej wody
4 białka
100 g gorzkiej czekolady
5 łyżek ciemnego kakao
20 dag suszonych śliwek kalifornijskich
5 dag łuskanych orzechów włoskich
1/4 łyżeczki imbiru
1/3 szklanki rumu lub brandy
Śliwki poprzekrawać na pół, włożyć do miseczki, polać rumem, przykryć i odstawić na 30 min.
Piekarnik nagrzać do temperatury 190 stopni. Formę do tarty lub tortownicę o średnicy 26 cm wysmarować masłem. Orzechy posiekać niezbyt drobno. Czekoladę połamać, włożyć do garnuszka razem z masłem, kakao, imbirem, 1/3 szklanki cukru, pół szklanki gorącej wody i podgrzewać, mieszając, aż powstanie jednolita masa. Masę odstawić na bok i ostudzić. Z białek i pozostałego cukru ubić sztywną pianę. Delikatnie, ale dokładnie wymieszać ją z przesianą mąką i drobno posiekanymi orzechami, a następnie z letnią masą czekoladową. Powstałe ciasto przełożyć do formy. Na koniec udekorować osączonymi śliwkami i skropić alkoholem, w którym się moczyły. Piec około 30 min. Lekko ciepły mazurek można polukrować (lukrem jak z cytrynowych muffinów).

niedziela, 25 lipca 2010

Śliwki suszone zawijane w boczku

Prosta przystawka, zwłaszcza na imprezy ze szwedzkim stołem lub na mecze - do piwa. Jeden kęs, ciekawe połączenie smaków, oryginalny wygląd. Niedawno próbowaliśmy tego dania na weselu naszych przyjaciół i kilka dni później zrobiliśmy je sami.




Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
30-40 śliwek suszonych
1 opakowanie boczku wędzonego w plastrach

Plastry boczku kroimy w poprzek na węższe paski i delikatnie oddzielamy od siebie, następnie owijamy każdą śliwkę i przekłuwamy wykałaczką. Rozgrzewamy patelnię (bez tłuszczu) i podsmażamy na niej zawinięte w boczek śliwki. W ten sposób pozbędziemy się części tłuszczu, boczek trochę wyschnie, nabierze smaku i rumianej skórki. To wszystko! Gotowe do wystawienia na stół.