Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 sierpnia 2018

Ziemniaki w soli i matias, czyli najlepszy lunch do pracy

Lunch do pracy nie musi być kanapką i zwykłą sałatką. Lunch do pracy powinien mówić "to jest twój czas na odpoczynek. Należy Ci się."



Przyznamy szczerze - lunch w pracy zawsze wydawał nam się jakimś mitem. Czy można porządnym posiłkiem nazwać jedzenie czegoś pośpiesznie przy biurku czy stoliku w trakcie przemieszczania się z jednego miejsca w drugie? O tym jak przyjemny może być lunch w pracy przekonaliśmy się w Danii. Punktualnie o 12:00 wszyscy pracownicy naukowi wydziału spotykają się w stołówce, żeby wspólnie zjeść i porozmawiać. Większość z nich ma pudełka przyniesione z domu. W nich jest zawsze mnóstwo warzyw, jakiś owoc, słynne kanapki z wieloma składnikami lub sałatki. W takich okolicznościach nie wypada po prostu na szybko czegoś w siebie wrzucić. W takich okolicznościach posiłek staje się prawdziwym rytuałem - momentem w którym nie tylko zaspakajasz swój głód, ale tworzysz jakąś wspólnotę. Trochę jak w domu kiedy wszyscy zasiadają do stołu i nareszcie mają czas porozmawiać (i się pokłócić, i powspierać, i pocieszyć). 

Dlatego też zawartość pudełka nie może być przypadkowa. W szkole naszych dzieci od pierwszego dnia proszono, by włożyć nieco wysiłku w przygotowywanie lunchu dla uczniów. Żeby to było coś urozmaiconego, zdrowego, pożywnego. Nasze dzieci uwielbiają śledzie, więc ziemniaki w soli z matjasem i jajkiem to dla nich prawdziwy rarytas. My ten przepis przygotowaliśmy z myślą o naszych nieco starszych pracujących Czytelnikach. Podajemy Wam recepturę na "szybkie i ekonomiczne ziemniaki". Dlaczego? Dlatego, że gotujemy je w mocno osolonej wodzie tylko przez 10 minut, a kolejny kwadrans ziemniaki sobie już tylko dochodzą w tym wrzątku. Idealnie by do tego pasowały ziemniaki z ogniska - takie jakie kiedyś przygotował szef Marek Flisiński w restauracji Water&Wine. Niestety, przygotowywanie ogniska nie jest w naszym zasięgu. Na szczęście, pozostaje sól i porządne matiasy - o tym jak wybrać te najlepsze przeczytajcie koniecznie tutaj! 

Przepis powstał we współpracy z restauracją Water&Wine. Jeśli szukacie miejsca na niezwykłą kolację to koniecznie musicie tam pojechać. Na naszym blogu znajdziecie kilka relacji z kolacji przygotowanych przez szefa Marka Flisińskiego, Kamila Raczyńskiego i ich zespół. Czytając je przekonacie się, że Water&Wine to coś więcej niż miejsce z dobrym jedzeniem. 


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki na 2 porcje:
300 g drobnych ziemniaków
2 łyżki soli
250 g matiasa
1/2 czerwonej cebuli
2 jajka na twardo
3 łyżki śmietany 12%
świeży szczypior
pieprz


1. Do garnka wkładamy ziemniaki w skórce (porządnie umyte), wsypujemy sól. Zalewamy wodą tak, by przykryła ziemniaki. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 10 minut. Przykrywamy i zostawiamy pod przykryciem na kwadrans. 

2. Jajka gotujemy na twardo. Obieramy. Kroimy. 

3. Matiasy kroimy w kostkę. Cebulę siekamy.

4. Ziemniaki ocedzamy, stawiamy na ogień i raz po raz je podrzucając odparowujemy wodę. Ziemniaki będą miały pomarszczoną skórkę. 

5. Gotowe ziemniaki studzimy. Delikatnie je kroimy na mniejsze kawałki. Dodajemy matiasy, jajka, śmietanę, posiekany szczypior. Doprawiamy do smaku pieprzem. 

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Sałatka ziemniaczana ze szparagami na lunch

Jeśli na przygotowanie lunchu masz tylko pół godziny to mamy dla Ciebie dobrą wiadomość: co dwa tygodnie znajdziesz na naszym blogu inspiracje na pyszne i proste jedzenie. 


Zaczniemy od wyjaśnienia. Bardzo lubimy dobre jedzenie. To widać na blogu. Przygotowanie posiłków wymaga jednak kilku rzeczy: czasu, produktów i pomysłu. Jesteśmy zupełnie normalnymi ludźmi. Zdarza nam się mieć ogromnego lenia albo światło w lodówce. Czasem jedyną motywacją do zjedzenia czegoś porządnego są dzieci. Trzeba im dać do szkoły coś pożywnego i atrakcyjnego (smak dla ośmiolatka to nie wszystko). Dzięki nim jemy całkiem dobrze. Czasem jednak brakuje nam pomysłów na nowe dania. Nowe, ale proste, przyjemne i dające się włożyć w pudełko. Stąd pomysł na cykl przepisów "lunchbox w pół godziny". Raz będzie to lunchbox bardziej dla dużych, a czasem dla młodszych. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby dorośli inspirowali się śniadaniami dla dzieci, a dzieciom przygotowywali "dorosłe lunche".Naszym partnerem jest Cisowianka. Restauracja Water&Wine z jej ogrodem, które znajdują się na terenie rozlewni Cisowianki, będą naszą naturalną inspiracją. 

Sałatka ziemniaczana to bardzo wdzięczny temat. Ma wiele zalet: ziemniaki są niesamowitym źródłem błonnika, ich delikatny smak pozwala na dowolną zabawę dodatkami. Poza tym, ziemniaki są wszechobecne i niesamowicie różnorodne. Pisaliśmy już o typach ziemniaków.  Do sałatki ziemniaczanej idealne są ziemniaki typu A - takie, które się nie rozpadają, dają się pokroić. Szukajcie odmian Accent, Anuschka, Albina, Belana, Bellinda, Cykada, Frezja, Regina. Gotując te ziemniaki musicie jednak coś wiedzieć: one nigdy nie będą bardzo miękkie. Gotujemy je około 15-20 minut do momentu w którym możemy swobodnie wbić w nie widelec. 

 Z ziemi wystają już pięknie zielone szparagowe główki. Wystarczy je ugotować w lekko osolonej wodzie i przelać zimną wodą. Kwietniowie temperatury mocno nas rozpieszczają. Baliśmy się nieco sosu na bazie jogurtu greckiego, chociaż ten pasowałby tutaj idealnie. Dlatego zdecydowaliśmy się na prawie klasyczny winegret z syropem klonowym. 

Sałatka lubi się z plastikowym pojemnikiem, plecakiem, torbą, biurkiem, stolikiem w firmowej kuchni, ale też kocem piknikowym i ławką w parku. Smacznego! 


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:

2 ziemniaki
6 szparagów
3 rzodkiewki
1 łyżka szczypioru (można pominąć, jeśli ktoś boi się ostrych zapachów)

sos:
1 łyżka octu jabłkowego
3 łyżki oleju rzepakowego
1 łyżeczka syropu klonowego lub płynnego miodu
1 łyżeczka musztardy

1. Ziemniaki obieramy. Gotujemy je w lekko osolonej wodzie (jeśli woda ma smak wody morskiej to znaczy, że jest idealnie) do miękkości - około 15-20 minut. Ziemniaki wyciągamy, ale nie wylewamy wody! 

2. W czasie kiedy gotują się ziemniaki przygotowujemy szparagi. Myjemy je. Odcinamy zgubiałą końcówkę. Kroimy je w kawałki długości 4-5 cm. Wrzucamy do wody po ziemniakach i gotujemy 3 minuty. 

3. Szparagi odcedzamy i zalewamy zimną wodą. 

4. Ziemniaki kroimy w dużą kostkę. Rzodkiewki kroimy w półplasterki. Szczypior siekamy. 

5. Do miseczki wlewamy składaniki sosu i mieszamy widelcem lub trzepaczką, aż powstanie gęsty sos. 

6. Sos mieszamy z warzywami. Wszystko przekładamy do pudełka.


poniedziałek, 18 lipca 2016

Chłodnik śledziowy z jabłkiem i ziemniakami

Graliśmy już różne chłodniki, ale żaden nie był tak zaskakujący.

Ogórkowy z kolendrą i szczypiorkiem, arbuzowy z fetą i bazylią, pomidorowo-arbuzowy, melonowo-ogórkowy z szynką parmeńską  to nasze chłodnikowe faworyty. Sprawdzają się zawsze, nie wymagają zbyt wiele pracy. Są pyszne i "bezpieczne", czyli smakują wszystkim. Ale marzyło nam się coś innego. 

Bardzo lubimy śledzie. Albo takie w korzennej zalewie albo klasyczne solone filety z odrobiną cebulki. Lubimy też ziemniaki, szczególnie takie młode. Młode ziemniaki są stworzone dla śledzi. Są parą idealną na którą warto czekać cały rok. Czasem jednak warto poeksperymentować. Mieliśmy akurat w lodówce resztkę młodych ziemniaków, śledzie i kefir. Szybko zmiksowaliśmy to wszystko tak, by mieć pyszny chłodnik. Z małą niespodzianką, takim nieoczywistym składnikiem, który możecie zobaczyć w przepisie. 


Czas przygotowania: 10 minut
Liczba porcji: 2

Składniki:
1 płat śledzia a'la matjas
4 ugotowane młode ziemniaki
1 małe jabłko
250 ml kefiru
250 ml jogurtu naturalnego 
koperek


1. Śledzia kroimy w kosteczkę. Połowę wrzucamy do misy blendera.

2. Ziemniaki kroimy w kosteczkę. Połowę wrzucamy do misy blendera.

3. Jabłko kroimy w kosteczkę wielkości ziemniaków. Połowę wrzucamy do misy blendera.

4. Do blendera wlewamy kefir i jogurt naturalny. Mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji.

5. Na dnie miseczek układamy pokrojone śledzie, ziemniaki i jabłka. Oprószamy posiekanym koperkiem. Wlewamy chłodnik. Podajemy natychmiast.


poniedziałek, 16 listopada 2015

Szukasz prostego hiszpańskiego przepisu? Tortilla de patatas z chorizo

Z czym kojarzy Wam się Hiszpania? Z winem, flamenco i paellą? A może z tapasami, przekąskami idealnymi do wina? Dzisiaj przepis na bardzo szybkie danie, które jednoznacznie kojarzy się z Półwyspem Iberyjskim. 

Tortilla de patatas to po prostu placek ziemniaczany. Według niektórych, to nic innego jak zwyczajna jajecznica ze smażonymi ziemniakami i cebulą. Cebula, ziemniaki i jajka to składniki, które Polacy uwielbiają, więc tortilla nie jest jakimś szczególnie "wymagającym" daniem dla naszego podniebienia. Nie jest trudna w przygotowaniu. Warto jednak pamiętać o tym, żeby kupić dobre ziemniaki. Ziemniaki typu A to ziemniaki sałatkowe - takie, które nie rozpadają się i pięknie zachowują kształt. Dzięki temu nasza tortilla nie będzie wyglądała jak puree ziemniaczane z jajkami tylko piękne ziemniaczane krążki zespolone jajkiem. 

Do niedawna zarówno chorizo jak i ser manchego dostępne były w drogich delikatesach. Dzisiaj można je z łatwością kupić w wielu sieciach spożywczych, a ich cena jest zupełnie akceptowalna. Ser manchego świetnie dojrzewa - pozostawiony w lodówce na talerzu (nie w folii) po prostu wysycha. I taki wysuszony ser można wykorzystać do tej tortilli (albo makaronu; albo grzanek; albo zapiekanek). Ma cudowny, głęboki smak i w wielu daniach może z powodzeniem zastąpić parmezan. Chorizo to kiełbasa wieprzowa z dodatkiem papryki, której zawdzięcza swój czerwony smak i kolor. Świeże chorizo dobrze smakuje ugotowane w winie lub dodane do zwykłej jajecznicy, ale niezwykle trudno je zdobyć w Polsce. Chorizo wysuszone (czy w formie kiełbasy czy plasterkowane) również stało się produktem dostępnym prawie wszędzie.

Teraz uwaga techniczna. Radzimy ziemniaki podsmażać pod przykryciem na małym ogniu. Dzięki temu nie przypali się cebula, a pięknie odda swój aromat (nie ma nic gorszego i bardziej gorzkiego niż spalona cebula!). Do przewracania tortilli potrzebny będzie duży talerz. Najłatwiej położyć go na patelnię i trzymając jedną ręką patelnię, a drugą talerz zdecydowanym ruchem przewrócić patelnię do góry nogami (rękawice kuchenne są tu absolutnie niezbędne; nie ma też się czego bać - trzeba zrobić to szybko i już). Potem z talerza tortillę zsuwamy na patelnię tak, by ta nieścięta strona była na dnie i mogła się spokojnie dosmażyć. 

Do tortilli nie dodajemy soli - wystarczy nam tej, która zawarta jest w serze i kiełbasie. 

Wpis powstał we współpracy z  Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli.




Czas przygotowania: 40 minut
Składniki dla 4 osób:

500 g ziemniaków typ A  (przeczytaj o typach ziemniaków)
1 biała cebula
150 ml oliwy z oliwek
6 jaj
8 plastrów chorizo de Pamplona
50 g sera manchego
1 łyżeczka wędzonej papryki (opcjonalnie)



1. Ziemniaki obieramy. Kroimy w cienkie plasterki.

2. Cebulę obieramy i drobno siekamy.

3. Ser trzemy na tarce o grubych oczkach.

4. Na patelni rozgrzewamy olej. Wrzucamy ziemniaki i cebulę. Zmniejszamy ogień. Patelnię przykrywamy. Smażymy pod przykryciem przez 10 minut, mieszamy i smażymy na małym ogniu kolejne 15 minut (aż ziemniaki zmiękną).

5. Z patelni zlewamy oliwę do szklanki (użyjemy jej za chwilę).

6. Jajka rozkłócamy, dodajemy do nich smażone ziemniaki z cebulą. Dokładnie mieszamy.

7. Na patelnię wlewamy oliwę, wlewamy połowę ziemniaków z jajkami. Na ziemniakach układamy plastry chorizo, posypujemy serem, oprószamy papryką. Wlewamy pozostałe ziemniaki z jajkami. Za pomocą łopatki przesuwamy ziemniaki tak, by tortilla miała równy kształt. Przykrywamy patelnię. Smażymy na małym ogniu przez 3-4 minuty.

8. Kiedy zobaczymy, że jajka są ścięte, zsuwamy tortillę na talerz, przewracamy ją i kładziemy na patelnię nieusmażoną stroną w dół.  Smażymy drugą stronę ok. 4 minut.

9. Zdejmujemy tortillę z patelni. Kroimy w trójkąty. Podajemy ciepłą.

sobota, 7 listopada 2015

Pączki ziemniaczane

Połączenie pączków i ziemniaków może brzmieć nieco dziwnie. Kiedy jednak przejrzymy stare książki kucharskie, okazuje się, że dodawanie ziemniaków do drożdżówek i chlebów było powszechne. Oczywiście, ugotowanych ziemniaków. Dzięki nim wypieki dłużej zachowują świeżość i są bardziej wilgotne. 

Przepis na pączki ziemniaczane znalazła Joanna Jakubiuk, która jest wielką miłośniczką podlaskich kartofli. Asia potrafi wyczarować z nich cuda, zna ich odmiany, doskonale wie który typ kulinarny ziemniaka najlepiej sprawdzi się w konkretnym daniu. Dzięki niej odkryłam jak w można zrobić przepyszne kartacze używając odpowiednich ziemniaków. 

Wracając do pączków - przepis pochodzi z książki "Niezapomniana kuchnia Warmii i Mazur", której autorką jest Małgorzata Jankowska Buttitta. Pączuszki są bardzo proste w przygotowaniu, świetnie wyglądają na talerzu i uzależniają - zupełnie jak racuchy (tutaj jest przepis, jeśli ktoś miałby ochotę). Bardzo polecamy je na jesienne wieczory.


Czas przygotowania: 1 godzina
Czas oczekiwania: 30 minut

Liczba porcji: 4

500 g ugotowanych przetartych ziemniaków (typ B lub C)
500 g mąki pszennej 
1 szklanka mleka
4 jajka
40 g drożdży
1 łyżka cukru
2 szklanki oleju do smażenia
1 szklanka cukru pudru
1 łyżka cynamonu

1. Ziemniaki w mundurkach ugotować, obrać i jeszcze ciepłe przepuścić przez praskę.

2. W szklance wymieszać drożdże z cukrem, aż powstanie płyn. Dodać mleko i wymieszać.

3. W mące zrobić dołek, wlać ciepłe mleko z drożdżami. Dobrze wymieszać. Zaczyn odstawić w ciepłe miejsce na 30 minut do wyrośnięcia.

4. Do wyrośniętego zaczynu dodać jajka i przeciśnięte przez praskę ziemniaki. Dobrze wyrobić ciasto (powinno być dość luźne), odstawić w ciepłe miejsce na kwadrans. Ciasto powinno delikatnie podrosnąć.

5.  Do głębokiej patelni wlać olej i rozgrzać go.

6. Przygotowujemy 1 szklankę z gorącą wodą (dzięki gorącej wodzie, masa będzie łatwo odchodziła od łyżki). Łyżkę do zupy wkładamy do gorącej wody, a następnie nabieramy nią ciasto drożdżowe. Formujemy małe kuleczki i smażymy w głębokim tłuszczu do zezłocenia. Powtarzamy do wyczerpania masy.

7. Kuleczki wyjmujemy z tłuszczu na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym.

8. W misce mieszamy cukier puder z cynamonem. Wkładamy kuleczki, mieszamy je w miseczce tak, by wszystkie były obtoczone w cukrze.

zdjęcie z naszego profilu na Instagramie

czwartek, 5 listopada 2015

A Ty co wiesz o ziemniakach? Typy kulinarne ziemniaków

Potrafimy jednym tchem wymienić odmiany jabłek - i gloster, i lobo, i szara reneta, i ligol, i delikates, i wiele innych przewinęły się przez nasze stragany i sklepy. Podobnie potrafimy powiedzieć jakie są nasze ulubione pomidory (malinowe, a może bawole serca?), ulubione gruszki i śliwki. A ziemniaki? Na większości targów i bazarów w Polsce ziemniaki dzielą się na irgę i irysa. Koniec. To nic, że obierając ową "irgę" okazuje się, że niektóre egzemplarze są bardziej żółte, a inne białe; jedne rozpadają się po 15 minutach, a inne stawiają opór przez pół godziny.  


W Polsce uprawia się ponad 100 odmian ziemniaków. Te sto odmian trafia na bazar do skrzynek z napisami "irga" lub "irys". Mogą też trafić do worków w supermarkecie, na których oprócz praktycznych informacji "do smażenia", "do pieczenia", " do gotowania", widnieją zwykle jeszcze literki A, B, C. Ale co one właściwie oznaczają?



TYPY ZIEMNIAKÓW

Rozróżniamy trzy podstawowe typy kulinarne ziemniaków - typ A, B i C.

Typ A to ziemniaki sałatkowe. Mają niską zawartość skrobi, więc nie rozpadają się i nie są mączyste. Mimo długiego gotowania czy pieczenia, zachowują swój kształt i pozostają jędrne.
Po ugotowaniu można je pokroić w dowolne kształty - paski, plastry, kostkę. Dlatego świetnie sprawdzają się jako składnik sałatek ziemniaczanych, zapiekanek, zup. Można je piec i nadziewać, można je gotować w mundurkach, można je smażyć (np. w tortilli).

Najpopularniejsze odmiany ziemniaków typu A to Accent, Anuschka, Albina, Belana, Bellinda, Cykada, Frezja, Regina. 



TYP B to ziemniaki uniwersalne, tzw. "ogólnoużytkowe". Po ugotowaniu, rozpadają się pod naciskiem widelca. Zawierają nieco więcej skrobi niż ziemniaki typu A, ale świetnie nadają się do zup, jako ziemniaki z wody. Z tego typu ziemniaków można również robić frytki. 

Popularne odmiany typu B: Bellarosa (piękna czerwona skórka), Catania, Jelly, Vineta, Georgina.

Ciekawostka: najlepsza polska wódka Młody Ziemniak produkowana jest z ziemniaków odmiany Vineta, czyli z ziemniaków uniwersalnych. 


TYP C to ziemniaki mączyste, o wysokiej zawartości skrobi. Idealne do kopytek, klusek śląskich, kartaczy, ruskich pierogów, puree, knedli, do zagęszczania zup i sosów. 

Najpopularniejsze odmiany to Augusta, Anielka, Arkadia, Aster, Barycz, Bryza, Ibis, Karlena, Koral, Kos, Lena, Omega, Mila, Salto.


Jak wybierać ziemniaki? 

Oczywiście, trudno jest nauczyć się rozpoznawać wszystkie odmiany ziemniaków. Szczególnie trudno wygrzebywać je ze skrzynek sprzedawców. Warto jednak pytać. Na przykład na Hali Mirowskiej w Warszawie są sprzedawcy, którzy oferują ziemniaki innych odmian niż irga czy irys. Potrafią oznaczyć ich typ kulinarny, a to z pewnością pomaga przygotować danie takie jakie zamierzamy. 
Jeśli kupujemy ziemniaki w hipermarkecie, warto zwrócić uwagę na oznaczenia widniejące na workach. Z doświadczenia wiemy, że trudno jest dokonać wyboru (bo w worku są 2 kg, a chcemy zrobić i zupę, i placki, i kopytka). W takich sytuacjach najbezpieczniej kupować ziemniaki typu B. Jeśli jednak chcemy robić kluski, bez wątpienia nie powinniśmy iść na kompromis i szukać jednak ziemniaków typu C.


Gdzie kupować ziemniaki z jasno oznaczonymi typami kulinarnymi?

Na pewno takie ziemniaki ma w swojej ofercie Tesco, Auchan i Piotr i Paweł. 

Za solidną dawkę wiedzy o ziemniakach dziękujemy panu Krzysztofowi Korolewiczowi, dyrektorowi spółki Europlant. 

Fotografie: Joanna Matyjek -  www.odczarujgary.pl 

piątek, 21 listopada 2014

Placki ziemniaczane

Nie ma chyba lepszych placków ziemniaczanych niż takie gorące zdjęte prosto z patelni. Cienkie i chrupiące można jeść nawet o północy. My zawsze spieramy się o tę jedyną i niepowtarzalną metodę jedzenia placków. Bo w domu A. placki ziemniaczane jadało się z kefirem albo jogurtem naturalnym, solą, czasami śmietaną. Generalnie, na słono. Z kolei w domu M. placki ziemniaczane to festiwal miksów - placki ze śmietaną i cukrem, placki z musem jabłkowym, placki z chlebem i ogórkiem kiszonym. Generalnie, wolna amerykanka.
Ostatnio przeczytaliśmy gdzieś, że placki ziemniaczane to najlepszy pomysł na imprezy. Dlaczego? Bo są tanie i stwarzają wiele możliwości. Można je podać z kwaśną śmietaną (w wersji light z jogurtem greckim), wędzonym łososiem i posiekanym koperkiem. Można też pokusić się o wersję nieco bardziej wyszukaną i podać je z kaszanką, karmelizowaną cebulą i jabłkami. Brzmi ciekawie, a przecież wciąż to tylko tarte ziemniaki. Jeśli jednak pokusicie się o przygotowanie ich na imprezę, to zróbcie je wcześniej i trzymajcie przykryte folią aluminiową w piekarniku nagrzanym do 100 stopni Celsjusza. Dzięki temu Wy zyskacie czas na wywietrzenie kuchni po smażeniu, a goście będą cieszyć się ciepłą przekąską. 


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:
500 g ziemniaków
1 średnia cebula
3 łyżki mąki pszennej
2 jajka
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki pieprzu
olej do smażenia 

Ziemniaki obieramy i ścieramy na tarce o najmniejszych oczkach. Cebulę obieramy i również ścieramy na tarce. Warzywa mieszamy i zlewamy nadmiar wody. Do ziemniaków i cebuli dodajemy mąkę, jajka, sól, pieprz. Na patelni rozgrzewamy 1/4 szklanki oleju i na gorący olej kładziemy masę na placki. Jeśli lubimy cienkie i chrupiące placki, nakładamy ok. 2 łyżek masy i rozpłaszczamy ją łyżką. Jeśli lubimy placki miękkie i grube, na patelnię wkładamy również 2 łyżki masy, ale nie spłaszczamy jej. Smażymy na średnim ogniu (to ważne! ogień nie może być duży, bo placki się spieką na zewnątrz, a w środku pozostaną surowe). W trakcie smażenia nie dolewamy oleju. Dzięki temu placki nie będą piły tłuszczu! Placki zdejmujemy z patelni. 

Co zrobić, żeby placki ziemniaczane nie piły tłuszczu?
1. Masę wylewamy na dobrze rozgrzany olej.
2. W trakcie smażenia nie dolewamy zimnego oleju.
3. Usmażone placki kładziemy na ręczniku papierowym, który "odpije" nadmiar tłuszczu. 

Z czym podać placki ziemniaczane?
1. z kwaśną śmietaną i koperkiem
2. z kwaśną śmietaną lub jogurtem greckim, wędzonym łososiem i posiekanym koperkiem
3. z podsmażoną kaszanką z cebulką i jabłkiem
4. z wędzoną makrelą i chrzanem
5. z kawiorem. A co! 


wtorek, 4 listopada 2014

Sznycel z indyka marynowany w soku z cytryny - bez soli

Dla większości z nas obiad to po prostu kawałek mięsa z warzywami. Dla większości z nas idealny kawałek mięsa musi być po prostu oprószony solą i pieprzem. Na szybko. Są jednak sposoby na to, żeby nawet mięso przygotowywać bez soli. Chociaż pewnie wydaje się to nieprawdopodobne. Marynowanie bez soli jest bardziej czasochłonne niż zgrillowanie, usmażenie czy upieczenie mięsa na szybko. Po prostu, wymaga umiejętności przewidywania - mięso trzeba przygotować wcześniej niż 5 minut przed obiadem. Na szczęście, opłaca się marynować mięso kilka godzin, bo nabiera niesamowitego smaku. Spisaliśmy wszystkie zasady marynowania bez soli i można je znaleźć TUTAJ. 
Skoro teorię mamy dopracowaną, czas na praktykę. Oto przepis na pierś z indyka marynowaną w soku z cytryny i ziołach podaną z musem z pietruszki i ziemniakami. 

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotujmy zdrowo - mniej soli".  


Czas przygotowania: 30 minut 
Czas marynowania: 12-16 godzin

Składniki:
400 g piersi z indyka
1/2 szklanki oleju
sok z 1/2 cytryny
1 łyżka tymianku
1 łyżka oregano
1 łyżeczka granulowanego czosnku
1 łyżeczka płatków chili
1/2 łyżeczki pieprzu czarnego
300 g ziemniaków
200 g pietruszki
3 łyżki masła
roszponka 

Pierś z indyka myjemy, suszymy i kroimy w plastry o grubości ok. 1 cm. Do woreczka strunowego wlewamy sok z cytryny, olej, dodajemy tymianek, oregano, czosnek, chilli, pieprz i indyka. Zamykamy worek. Przewracamy worek w rękach tak, by mięso pokryło się przyprawami. Wstawiamy do lodówki na 12-16 godzin.
Wyciągamy mięso z lodówki. Ziemniaki i pietruszkę obieramy i gotujemy do miękkości. W międzyczasie, mięso smażymy na minimalnej ilości oleju - około 3 minut na każdej ze stron. 
Do ugotowanych ziemniaków i pietruszek dodajemy masło i miksujemy na jednolitą masę. Podajemy z indykiem. 


środa, 12 marca 2014

Chutney z mango i pakora

Kuchnia indyjska to dla nas zupełnie nieodkryty ląd, który zaskakuje aromatami, kolorami i połączeniami. Tym razem chcemy podzielić się naszym przepisem na chutney z mango, który jest i słodki i ostry i aromatyczny. Świetnie sprawdza się jako dodatek do dań warzywnych i pieczonych mięs (zupełnie nieindyjskich). Tradycyjną pakorę robi się z mąki z ciecierzycy. Jeśli macie do niej dostęp, koniecznie jej użyjcie. Jeśli nie, świetnie sprawdzi się nieco delikatniejsza w smaku mąka kukurydziana. Wyjątkowo, oprócz przepisu jest też instrukcja video.



Czas przygotowania: 60 minut

Składniki:

pakora
2 szklanki mąki z ciecierzycy lub kukurydzianej
½ łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki garam masala
1 1/4 szklanki wody 
1 zielona papryczka chili
2 cm korzenia imbiru
2 cebule
1 ziemniak
garść liści kolendry
olej do smażenia 

chutney:
1 łyżka oleju
2 dojrzałe owoce mango
2 cm korzenia imbiru
1 ząbek czosnku
½ łyżeczki mielonego pieprzu kajeńskiego 
1 łyżeczka kuminu
1 łyżeczka ziaren kolendry
1 łyżeczka kurkumy
5 łyżek octu
5 łyżek cukru

Mango obieramy i kroimy na małe kawałki. Czosnek i imbir drobno siekamy. W moździerzu lub młynku ucieramy kumin i kolendrę. Na dno garnka wlewamy olej. Ciągle mieszając podsmażamy imbir i czosnek. Po minucie dodajemy chili, kumin, kolendrę, kurkumę. Mieszamy i podsmażamy 30 sekund, dodajemy pokrojone mango, ocet, cukier. Gotujemy na małym ogniu przez 30 minut mieszając co jakiś czas.
W trakcie, gdy w rondelku gotuje się chutney, przygotowujemy pakorę. Mąkę kukurydzianą mieszamy z sodą, solą i garam masala. Dodajemy wodę i mieszamy łyżką do uzyskania jednolitej gęstej masy. Odstawiamy na 10 minut.
W międzyczasie, drobno siekamy korzeń imbiru. Chilli przekrawamy na pół, wybieramy pestki i siekamy ok. 1,5 cm kawałek (jeśli nie lubimy ostrych potraw, pomińmy ten składnik). Cebulę obieramy i bardzo drobno siekamy. Ziemniaki obieramy i kroimy w bardzo drobną kostkę. W misce mieszamy wszystkie warzywa wraz z posiekanymi liśćmi kolendry. Zawartość miski mieszamy z ciastem z mąki kukurydzianej tak, by wszystkie warzywa były otulone ciastem. 
Na patelni rozgrzewamy ok. 1 cm warstwę oleju. Czekamy, aż olej się nagrzeje (można to sprawdzić wrzucając na olej odrobinę ciasta – jeśli ciasto zaczyna się szybko smażyć, można zaczynać). Łyżką nabieramy warzywa w cieście i delikatnie wrzucamy na rozgrzany tłuszcz. Smażymy do uzyskania złotego koloru ok. 4 minut, przewracając każdy placek w połowie smażenia. Wyjmujemy i kładziemy na talerzu wyłożonym ręcznikiem papierowym. Podajemy ciepłe z dodatkiem chutney z mango. 

środa, 5 marca 2014

Pieczone pierogi z wołowiną

O co prosi żona swojego męża, który wyjeżdża do Anglii? O nową torebkę z Primark, o perfumy z lotniska, o pudełko angielskiej herbaty? Może jak jest normalną żoną to tak. Ale jak jest wielkim łakomczuchem to prosi go o paczkę wędzonego boczku w plastrach, butelkę angielskiego cydru i paczkę angielskiej mąki (bo jest idealna do scones). A ponieważ mąż też jest łakomczuchem to żona oprócz tego dostaje 3 książki kucharskie (z wyprzedaży) i nowy numer magazynu Jamiego Olivera.
Otworzyłam tę gazetę w sobotę rano, zobaczyłam przepis na kornwalijskie pieczone pierogi i już wiedziałam, co będziemy jeść przez najbliższe dwa dni. 
Kornwalia to region Anglii, w którym było wiele kopalni miedzi i cyny. Co to ma wspólnego z gotowaniem? To, że na drugie śniadanie górnicy dostawali od swoich żon takie duże pieczone pierogi wypełnione farszem mięso-warzywnym. Po pierwsze, nie wymagały odgrzewania. Po drugie, można je było zjeść bez wykorzystywania sztućców (panowie brudnymi rękami chwytali pieroga za warkocz i gdy zjedli prawie całego, ubrudzony warkocz po prostu wyrzucali). Po trzecie, były bardzo sycące - ziemniaki, mięso, warzywa i ciasto na bazie masła i smalcu. My zamiast sugerowanych sześciu zrobiliśmy aż 25 mniejszych pierożków. Były idealne na zimno i na ciepło. Dobrze się też mrożą, więc można je zostawić na "czarną godzinę". Świetnie smakują z musztardą i domowym ketchupem.


Czas przygotowania: 2 godziny
Czas pieczenia: 40-50 minut

Składniki:
600 g mąki pszennej
150 g smalcu 
150 g masła
100-120 ml lodowatej wody

farsz:
400 g łopatki wołowej
1 średniej wielkości cebula
1 marchew
250 g ziemniaków
50 g masła
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki pieprzu

do smarowania pierogów:
1 jajko
1 łyżka wody


Smalec i masło drobno siekamy, dodajemy do mąki i wyrabiamy palcami do uzyskania masy przypominającej ziarenka grochu. Dodajemy 100 ml wody i wyrabiamy ciasto do uzyskania jednolitej masy. Jeśli ciasto nie będzie chciało się kleić, powoli dolewamy zimną wodę. Z gotowego ciasta formujemy kulę, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki. 
W międzyczasie przygotowujemy farsz. Łopatkę bardzo drobno siekamy (w kostkę wielkości 3-5 mm). Marchewkę, ziemniaki obieramy i bardzo drobno siekamy. Cebulę obieramy i bardzo drobno siekamy. Masło drobno siekamy. Wszystkie składniki farszu wkładamy do miski, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy. 
Z lodówki wyjmujemy ciasto i dzielimy na 8 kawałków. Każdy z nich wałkujemy na placek o grubości 2-3 mm i wykrawamy kółka o średnicy 10 cm. Uwaga! Tradycyjne pierogi z Korwalii są bardzo duże i podanych składników powinniśmy zrobić ich 6, maksymalnie 8. My robiliśmy mniejsze pierożki.
Na każde kółko kładziemy po kopiastej łyżce farszu. Sklejamy brzegi i formujemy z nich falbankę lub robimy wyżłobienia widelcem. Z tyłu każdy pieróg nacinamy ostrym nożem tak, by para wodna miała ujście. My nacinaliśmy je z tyłu zaraz pod falbanką tak, by pierożki ładnie wyglądały i sok nie wylewał się na ich powierzchnię. Kontynuujemy wałkowanie do wykorzystania całego ciasta i farszu. My zrobiliśmy 25 pierogów. 
Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni Celsjusza. 
W miseczce rozkłócamy jajko z wodą. Pierogi przekładamy na blaszkę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia, smarujemy jajkiem i wstawiamy do piekarnika na 40-50 minut. Pierogi powinny się zezłocić na wierzchu.

poniedziałek, 17 września 2012

Placki ziemniaczane z ricottą i anchois

Pora na kolejne danie, które zgłaszamy do konkursu na kulinarnego bloga roku. Tym razem "wykwintny ziemniak" - hasło, które kłóci się z powszechnym odbiorem ziemniaka jako czegoś powszedniego, uniwersalnego dodatku, "taniego wypełniacza". Oczywiście, ziemniaka uznajemy za coś niezbędnego w kuchni - ale żeby od razu miał być wykwintny? Staraliśmy się więc znaleźć ziemniakowi szlachetnych towarzyszy, dla których byłby dobrym partnerem i takiego sposobu przyrządzenia potrawy, żeby ziemniak znajdował się w centrum zainteresowania, a nie w roli statysty - skrobiowego tła. Czy nam się udało? Oceńcie sami.
Proponujemy pieczone placki z ciasta, którego podstawą są gotowane ziemniaki. Nasze babcie robiły podobne (tyle że smażone), a do nich podawały najczęściej sos grzybowy. U nas nie ma sosu, zamiast niego jest delikatna, słodkawa, rozpływająca się w ustach ricotta i wyraziste anchois, ostre i słone zarazem, z korzennym posmakiem. Świeżości i żywszego wyglądu nadają plackom listki szałwii. Rzecz wyjątkowo prosta w przygotowaniu, choć trzeba trochę poczekać przy gotowaniu, a potem przy pieczeniu.
Te placki najlepiej działają jako gorąca przystawka, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby zrobić z nich na przykład główne danie lunchowe. Z podanych proporcji otrzymamy 8 placków.



Czas przygotowania: 40 minut

Składniki:
4 duże ziemniaki
1 łyżeczka soli
4 łyżki masła solonego
4 łyżki tłustej śmietany
1/2 łyżeczki białego pieprzu
1/2 szklanki mąki pszennej
1 jajko
150 g świeżej ricotty
50 g filecików anchois
garść świeżych liści szałwii

Ziemniaki obieramy, kroimy na połówki lub ćwiartki i gotujemy do miękkości w osolonej wodzie. Odcedzamy, dodajemy masło, śmietanę, biały pieprz i miażdżymy do otrzymania jednolitego puree. Puree studzimy.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia.
Ostudzone puree łączymy z jajkiem i mąką aż do powstania jednolitej masy. Formujemy z niej 8 okrągłych placków o grubości ok. 1 cm, bezpośrednio na papierze do pieczenia. Blaszkę z plackami wstawiamy do piekarnika na ok. 10-15 minut (do lekkiego zarumienienia placków).
Placki wyciągamy z piekarnika. Na wierzch każdego kruszymy ricottę (lub - jeśli daje się kroić - kładziemy jej plaster), a następnie układamy po 2-3 fileciki anchois i wstawiamy do piekarnika na kolejnych 5 minut.
Gotowe placuszki wyciągamy z piekarnika, układamy na talerzach i obsypujemy świeżą szałwią.


wtorek, 21 sierpnia 2012

Corn chowder (Kremowa zupa z kukurydzą)

Uwielbiamy kremowe zupy - i prawie wszystkie zupy jakie pojawiły się na naszym blogu to zupy-kremy. Ta szczególnie przypadła nam do gustu. Przepis jest całkiem prosty, zupełnie prosty jak na tak zaskakująco pyszną zupę. Jej sekret tkwi w dobrym bulionie warzywnym. Oczywiście wiadomo, że wywar jest podstawą prawie każdej zupy, ale często zdarza się, że chcąc ułatwić sobie życie ratujemy się kostkami rosołowymi. Dzisiaj podajemy przepis nie tylko na delikatny krem z kukurydzy, ale przede wszystkim na prosty i esencjonalny bulion warzywny, który można spokojnie zrobić wcześniej, schłodzić a nawet zamrozić w woreczkach do mrożenia.
Tym razem zupę zrobiliśmy korzystając ze Speedcooka. Dzięki niemu nie musieliśmy stać nad garnkiem i mieszać naszej gęstniejącej zupy, ponieważ on robił to za nas.



Czas przygotowania: 2,5 godziny

Etap I: Bulion warzywny

Składniki:

4 marchewki
2 pietruszki
1 mały seler
1/2 białej części średniego pora
1/2 średniej wielkości cebuli
6 ziarenek pieprzu
4 ziarenka ziela angielskiego
2 goździki
2 listki laurowe
6 szklanek wody
sól
pieprz
2 łyżki oliwy

Warzywa obieramy, kroimy na spore kawałki. Na dno dużego garnka wlewamy oliwę i rozgrzewamy, a następnie wrzucamy pokrojone wcześniej marchewki, pietruszki, seler i por. Posypujemy solą i prażymy na wolnym ogniu przez co najmniej 10-15 minut (można i pół godziny), mieszając od czasu do czasu drewnianą łopatką. To "pocenie warzyw" (w USA nazywają to "sweating") naprawdę poprawia smak wywaru, który potem z nich uzyskamy. "Spocone" warzywa zalewamy wodą, dodajemy pieprz, ziele angielskie, liść laurowy i goździki. Nad palnikiem opalamy cebulę: po prostu trzymamy ją bezpośrednio nad palnikiem i czekamy, aż jej wierzch nie zacznie się robić czarny. Ta gorycz z opalonej cebuli doda głębi naszej zupie. Opaloną cebulę też wrzucamy do garnka, przykrywamy i gotujemy na wolnym ogniu około godziny. Wygotowane warzywa i przyprawy wyrzucamy, najlepiej przesączając wywar przez gęste sito.

Etap II: Chowder

Składniki:

4 szklanki bulionu warzywnego
1 średniej wielkości cebula
1 ząbek czosnku
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżka masła
2 czubate łyżki mąki
2 średniej wielkości ziemniaki
3 kolby kukurydzy
3 plastry wędzonego boczku
2 łyżki suszonego tymianku
2 łyżeczki ostrej papryki
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu

Cebulę i czosnek drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy olej i oliwę. Na rozgrzany tłuszcz rzucamy cebulę i smażymy do miękkości około 5-7 minut. Dodajemy czosnek i smażymy 30 sekund. Zawartość patelni wrzucamy go garnka. Dodajemy mąkę, dokładnie mieszamy. Całość zalewamy bulionem i doprowadzamy wszystko do wrzenia cały czas mieszając. Dodajemy obrane i posiekane w kostkę ziemniaki, gotujemy około 10 minut często mieszając. W tym czasie myjemy kukurydzę i okrajamy ją tak, by otrzymać same ziarna. Kiedy ziemniaki będą miękkie, garnek zdejmujemy z ognia i bardzo ostrożnie blendujemy jego zawartość. Zupę krem stawiamy na ogniu, dodajemy surowe ziarna kukurdzy, sól, pieprz, tymianek, paprykę i kurkumę. Gotujemy na wolnym ogniu 10 minut, pamiętając, że zupę należy mieszać. 
Boczek siekamy w drobne paseczki i podsmażamy na 1/2 łyżeczki masła aż będzie bardzo chrupiący. Gotową zupę doprawiamy do smaku solą i pieprzem wedle uznania. Serwujemy z boczkiem. 

wtorek, 10 lipca 2012

Ziemniaki faszerowane bryndzą

Dzisiaj przepis na polską nutę. Ziemniak, bryndza, cebulka, boczek - do tego towarzystwa dobrze znanego z naszej rodzimej kuchni dodaliśmy tylko trochę ziaren prażonego sezamu, który uzupełnia całość o jeden dodatkowy intensywny smak. To proste danie jest naszym eksperymentem, który przygotowaliśmy już jakiś czas temu z myślą o konkursie na kulinarnego bloga roku, w którym uczestniczymy. Ostatecznie jako pomysł na "ciepłą przekąskę dla kibica" wystawiliśmy inne danie (kruche krążki z bryndzą, jabłkiem i buraczkami). Ale dzisiejszy przepis powinien tak samo, a może nawet bardziej, przypaść do gustu kibicom, zwłaszcza tym co poszukują jakiejś sycącej przekąski do piwa.
Znowu użyliśmy bryndzy - i znowu nas nie zawiodła. Jej intensywny smak, podkręcony dodatkowo cebulką, boczkiem i prażonym sezamem - świetnie komponuje się z "umundurowanym" ziemniakiem. Jest swojsko, ale ze szlachetną nutą.


Czas przygotowania: 35 minut

Składniki:
4 ziemniaki średniej wielkości
1 mała cebula
200 g bryndzy
4 plastry boczku wędzonego
2 łyżeczki prażonego sezamu
świeżo zmielony pieprz

Ziemniaki dokładnie myjemy i gotujemy w mundurkach w osolonej wodzie aż zmiękną (ok. 15-20 minut). W międzyczasie siekamy cebulę. Potem kroimy plastry boczku na drobne kawałki o szerokości ok. 1 cm i podsmażamy na patelni aż zrobi się chrupiący. Zdejmujemy kawałki boczku z patelni, a na wytopionym tłuszczu podsmażamy drobno posiekaną cebulkę. Bryndzę, cebulkę i kawałki boczku mieszamy w miseczce i doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem - w ten sposób nadzienie jest już gotowe.
Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni.
Gdy ziemniaki się ugotują, wyjmujemy je z wody, przekrajamy na pół wzdłuż dłuższej krawędzi i wydrążamy łyżeczką ich środki, zostawiając ok. 1 cm miąższu przy skórce. Nadziewamy wydrążone ziemniaki przygotowanym wcześniej nadzieniem z bryndzy. Wierzch posypujemy ziarnami uprażonego sezamu (jeśli mamy blady, nieprażony sezam, to przedtem trzeba go wrzucić na gorącą patelnię - bez tłuszczu - na 2-3 minuty aż się przyrumieni). Wstawiamy ziemniaki do piekarnika i zapiekamy przez ok. 10 minut aż na powierzchni zrobi się rumiana skorupka. Podajemy ciepłe.

niedziela, 9 października 2011

Ziemniaczano-cebulowe gratin

Dziś świetny dodatek do pieczonego mięsa. Nie jest to dodatek zupełnie zdrowy (ze względu na dość dużą zawartość tłuszczu), ale rewelacyjny - i nawet miłośnik zdrowego jedzenia Jamie Oliver uważa, że jeśli używamy boczku najlepszej jakości i takiego też masła, możemy sobie pozwolić na taki kulinarny występek raz na jakiś czas... Ziemniaki ze słodką cebulą są rewelacyjne - pachną wędzonym boczkiem i smakują masłem, do tego na wierzchu robią się chrupiące. Nie polecamy na co dzień, ale na zimne jesienne popołudnie tak. Z podanych proporcji wyjdą nam 3 porcje.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 45-50 minut

Składniki:
1/2 cebuli cukrowej
2 duże ziemniaki
3 łyżki masła
4 cienkie plastry boczku
sól
pieprz

Cebulę obieramy i siekamy na bardzo cienkie talarki. Ziemniaki obieramy i również kroimy w cienkie plasterki - my do zrobienia plasterków użyliśmy tarki (z ostrzem jak w szatkownicy). Ziemniaki dzielimy na trzy równe porcje, a cebulę na dwie. Na dnie małego naczynia żaroodpornego (nasze miało długość 20 cm) układamy plasterki boczku, a na nich pierwszą warstwę ziemniaków. Posypujemy je 1/4 łyżeczki soli, 1/4 łyżeczki pieprzu i 1 łyżką posiekanego masła. Przykrywamy warstwą cebuli. Układamy kolejną warstwę ziemniaków,  przyprawiamy, dodajemy masło, cebulę i tak do wyczerpania składników. Przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Po 20-30 minutach odkrywamy naszą zapiekankę i pieczemy jeszcze ok. 10-20 minut - do momentu w którym wierzchnia warstwa ziemniaków będzie zarumieniona (a to zależy od piekarnika). Gotowe gratin jemy gorące jako dodatek do mięsa albo ryby.

piątek, 7 października 2011

Zupa krem z dyni piżmowej i słodkich ziemniaków

Sezon dyniowy w pełni - widać to i w warzywniakach i na blogach kulinarnych. Dynia ma to do siebie, że jest składnikiem idealnym tzn. można z niej zrobić prawie wszystko - począwszy od samodzielnego dania skończywszy na chlebie czy ciastkach. Pole do dyniowych popisów jest więc szerokie. 
Przepis, który prezentujemy znaleźliśmy w książce Nigelli Lawson. Ponieważ nie zapamiętaliśmy proporcji, a książkę zdążyliśmy oddać do biblioteki, postanowiliśmy przeszukać jej oficjalną stronę. Przepis się znalazł. Polecamy tę zupę ze względu na dodatek gałki muszkatołowej - Nigella sugeruje cynamon, ale my go pominęliśmy. Dodaliśmy za to więcej warzyw, żeby zupa była gęstsza.


Czas przygotowania: 40 minut

Składniki:
1/2 kg dyni piżmowej - butternut squash (po obraniu)
25 dkg słodkich ziemniaków
3 szklanki rosołu
1 łyżeczka gałki muszkatałowej
sól
pieprz

Dynię obieramy, usuwamy pestki i kroimy w kostkę. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. Do garnka wlewamy rosół (najlepiej swój, choć oczywiście może być też taki z kostki), dodajemy warzywa, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy pod przykryciem, aż dynia i ziemniaki będą miękkie (około 20-30 minut). Ugotowaną zupę blendujemy, doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Podajemy z kleksem maślanki i crostini.

czwartek, 27 stycznia 2011

Cottage Pie

Cottage pie robiliśmy już kilka razy. Pomysł na to danie jest prosty i ma w sobie coś z idei potraw jednogarnkowych. W dużym uproszczeniu: mięso mielone przykryte ziemniaczanym puree. Jest jednak w tym daniu sporo smakowych niuansów, które decydują o tym, że ma oryginalny smak, w niczym niepodobny do smaku np. kotletów mielonych z ziemniakami... Trochę pomidorowej nuty w mięsie mielonym - niby jak w sosie bolońskim, ale nie do końca. Trochę pietruszki i chrzanu w puree - trochę jak w sałatce ziemniaczanej, ale nie do końca...
To danie sycące, jak większość potraw z przymiotnikiem "wiejski", z powodzeniem można nim nakarmić głodomorów. Cottage pie jest również praktyczny, bo jak większość zapiekanek można go odgrzać następnego dnia na patelni lub w piekarniku. Świetnie się więc nadaje na obiad w zapracowany dzień. Uwaga! To danie  podczas przekładania na talerze przestaje być fotogeniczne. Rozpada się trochę, zwłaszcza jego dolna, mięsna warstwa, dlatego najlepiej chwilę odczekać przed podaniem. Następnego dnia  po upieczeniu, gdy stężeje, problem jest zdecydowanie mniejszy. A najlepiej - nie przejmować się  tym i skupić się na smaku!
Przepis pochodzi z magazynu Kuchnia nr 10/2009.



Czas przygotowania: 1 1/2 godziny

Składniki:
1 łyżka oleju
1 cebula
2 duże marchewki
60 dkg mielonej wołowiny (wieprzowina też może być)
1 puszka pomidorów
1 łyżka koncentratu pomidorowego
300 ml bulionu wołowego
2 listki laurowe
1 gałązka tymianku
sól
pieprz
80 dkg ziemniaków
20 dkg korzenia pietruszki
5 łyżek masła
50 ml mleka
2 łyżeczki chrzanu
sól
pieprz

Ziemniaki i pietruszki obieramy i gotujemy do miękkości. Odcedzamy, dodajemy masło, mleko, chrzan i zgniatamy na puree (my robimy to blenderem). Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Cebulę i marchewkę siekamy w drobną kostkę. Pomidory odcedzamy i kroimy w kostkę. W garnku rozgrzewamy olej i wrzucamy cebulę z marchewką. Smażymy przez 5 minut mieszając raz na jakiś czas. Dodajemy mięso i smażymy przez kolejne 3 minuty mieszając widelcem. Na koniec dodajemy pomidory, koncentrat, bulion, listki laurowe, tymianek, przykrywamy i dusimy na wolnym ogniu przez 30 minut. Pod koniec próbujemy i przyprawiamy solą i pieprzem.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Na dno żaroodopornej formy wykładamy mięso z warzywami. Przykrywamy wszystko puree ziemniaczano-pietruszkowym, można zrobić na powierzchni regularne rowki widelcem. Cottage pie pieczemy około 30 minut, aż wierzch nabierze złotego koloru.

piątek, 24 września 2010

Babka ziemniaczana

Dość słabo wywiązujemy się z obowiązku promowania kuchni regionu, z którego pochodzimy. Na szczęście nikt nas z tego obowiązku nie rozlicza... Gdybyśmy jednak mieli wybrać jakieś danie z kuchni Podlasia (a może nawet więcej - z kuchni Kresów), gdyby to miało być danie proste, niedrogie i oryginalne - to wybralibyśmy babkę ziemniaczaną. Wbrew nazwie, nie jest to słodkie ciasto wielkanocne, ale całkiem pożywne danie główne.
Ciasto na babkę jest bardzo podobne jak to do placków ziemniaczanych - tyle że trzeba zetrzeć zdecydowanie więcej ziemniaków (przydaje się malakser albo ręczna tarka na korbkę). Poza tym do babki ziemniaczanej zwykle dodaje się "wsad mięsny" - najczęściej boczek albo kiełbasę, niektórzy dodają pokrojoną w kostkę słoninę. Składniki nie są więc wyszukane, choć oczywiście istnieje wiele różnych przepisów na babkę ziemniaczaną. Nawet w naszych rodzinnych domach robiło się je inaczej. W babce u M. było więcej pieprzu i majeranek, jadło się ją z mlekiem, czasem podsmażaną z jajkiem sadzonym. Wzorcową babkę u A. należało jeść z kefirem, najlepiej podsmażaną (bez jajka) z chrupiącą skórką. Dobrym towarzyszem dla babki ziemniaczanej jest również ogórek kiszony.
Na Podlasiu robi się również - i je, oczywiście - kiszkę ziemniaczaną. Nadzieniem prawie takim jak to do babki ziemniaczanej wypełnia się odpowiednio wymoczone jelita, zupełnie jak przy domowym wyrobie kiełbas. Smak w każdym razie podobny do babki ziemniaczanej.

Nasza wczorajsza babka ziemniaczana kosztowała nas trochę wysiłku. Trzeba było zetrzeć ziemniaki na tarce - nie mamy malaksera... Potem było już z górki - piekła się prawie 2 godziny, a w całym mieszkaniu unosił się niesamowity zapach! Wszystkim, którzy nigdy jeszcze nie próbowali tego dania - polecamy.



Czas przygotowania: ok. 1 godziny
Czas pieczenia: co najmniej 1 godzina

Składniki:
2,5 kg ziemniaków
1 średnia cebula
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżka kaszy manny
4 jajka
sól
pieprz
majeranek (opcjonalnie)
20 dkg kiełbasy lub boczku (opcjonalnie)

Ziemniaki obrać, umyć i zetrzeć na tarce o najdrobniejszych oczkach (albo na cieniutkie wiórki albo na papkę). Razem z ziemniakami trzeba zetrzeć cebulę. Jeśli ziemniaki są wodniste, warto delikatnie odsączyć i zlać kilka-kilkanaście łyżek płynu znajdującego się w ziemniaczanej masie. Czasem ziemniaki ciemnieją, nie należy się tym przejmować. Jeśli babka ma być mięsna, to dodajemy do ziemniaków pokrojoną w kostkę i podsmażoną kiełbasę lub boczek. Następnie dodajemy mąkę i kaszę mannę, 4 jajka i doprawiamy solą (na taką porcję ziemniaków ok. 1 łyżeczki) i świeżo mielonym pieprzem (ok. pół łyżeczki) do smaku. Można dodać też majeranku. Masę wylewamy do blachy wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni aż skórka babki będzie wyschnięta, twarda i zarumieniona. Czas pieczenia zależy od rodzaju blaszki i ilości ciasta - zwykle to ok. 1,5 godziny. Babkę można jeść od razu albo ostudzić i odsmażyć na niewielkiej ilości oleju.

niedziela, 4 lipca 2010

Schab pieczony w majeranku z pieczonymi pomidorami i cukinią

Dwa dania w jednym przepisie - nie rozdzielamy ich, bo są wspaniałym połączeniem na niedzielny obiad. Przepis na przyprawienie pieczonego schabu jest efektem wielokrotnych prób i błędów (trudno podać dokładne proporcje składników, najlepiej żeby każdy wypracował sobie własny sposób przyprawiania mięsa...). A przepis na duszoną cukinię z pomidorami mamy od pani Marii S., której sztukę kulinarną nie od dziś podziwiamy. Prosty warzywny dodatek a smakuje wyśmienicie (również jako samodzielne danie). Do dzisiejszego obiadu podaliśmy również pietruszkowe pesto, przyrządzone wcześniej.



Czas na peklowanie mięsa: minimum 2 godziny, najlepiej 24 godziny przed pieczeniem
Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 1 godzina

Składniki:

Schab pieczony:
1 kg schabu bez kości
sól
pieprz
majeranek
tymianek
czosnek (1 ząbek lub czosnek granulowany)
6 łyżek oliwy z oliwek
3 łyżki octu balsamicznego

Pieczone pomidory i cukinia:
1 średniej wielkości cukinia
3 pomidory
sól
oliwa z oliwek
ocet balsamiczny

Schab trzeba zapeklować wcześniej (najlepiej dzień wcześniej) - mięso musi zmięknąć i przejść przyprawami. Umyty kawałek mięsa umieszczamy w naczyniu i posypujemy delikatnie solą (na 1 kg mięsa minimum pół łyżeczki soli), pieprzem, czosnkiem (wyciśniętym przez praskę lub granulowanym), tymiankiem i - obficie - majerankiem. Przyprawy powinny pokryć cienką warstwą kawałek mięsa. Na koniec polewamy delikatnie mięso oliwą i octem balsamicznym. Przykrywamy szczelnie naczynie i wstawiamy do lodówki.
Schab pieczemy w naczyniu żaroodpornym, obłożony ziemniakami, przykryty, w temperaturze 180 stopni. Gdy schab wstawimy do pieczenia, możemy zabrać się za przygotowywanie cukinii i pomidorów. Umyte warzywa kroimy w cienkie plastry i układamy w drugim naczyniu żaroodpornym (lub w blaszce, którą da się szczelnie przykryć folią aluminiową). Kładziemy naprzemian plastry cukinii i pomidora, następnie polewamy niewielką ilością oliwy i octu balsamicznego (po 3-4 łyżki) i posypujemy delikatnie solą. Cukinię i pomidory wstawiamy w połowie czasu pieczenia schabu - tak aby dusiła się w naczyniu ok. 30 minut. Na stół oba naczynia żaroodporne powinny trafić razem.
Łatwe i smaczne. Dzisiaj sprawdziliśmy.