Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 listopada 2018

Grzaniec dla małych i dużych

Gløgg, Glühwein czyli grzane wino to kwintesencja przedświątecznych wieczorów i bożonarodzeniowych festynów. Dzisiaj napój zarezerwowany dla dorosłych przedstawiamy w dwóch wersjach - czerwonej i białej (bo dzieciom też się coś należy!)


Czerwony gløgg to grzane czerwone wino z dodatkiem kardamonu, cynamonu i goździków, dużej ilości rodzynek, migdałów, jabłek i ... odrobiny rozmarynu. Ten rozmaryn to jest po prostu cudowny w tym gloggu. Naprawdę podkreśla smak korzennych przypraw i tak cudownie pachnie. Najlepiej jak trochę go podpalicie przed samym włożeniem do kubka (ale nie musicie tego robić - i tak będzie cudowny). Biały gløgg to podgrzany sok jabłkowy z przyprawami korzennymi, odrobiną soku z czarnego bzu i rozmarynem. A jakże! Bardzo nam się podobało przygotowanie dwóch grzańców na raz - mogliśmy się cieszyć czymś wyjątkowym zupełnie rodzinnie.

Pamiętajcie, żeby przygotowując grzańca nie zagotować wina. Grzaniec to zupełnie niskoalkoholowy napój, ale jednak alkoholowy. Najlepiej smakuje pity na ulicy w zimny jesienno-zimowy wieczór. Dobrze wchodzi przy ognisku albo chociaż podczas wieczornego hasania na podwórku. W wersji kominkowo-kanapowo-pokojowej też jest zacny.


W przyszłym tygodniu jadę do Drzewiec do restauracji Water&Wine. Tam właśnie podpatrzyłam jak wspaniale można dodać aromatu napojom. Latem do gazowanej wody szef kuchni Marek Flisiński dodawał syrop z płatków róży i same płatki róży. Do lemoniady dodawał odrobinę jabłek i syropu z bzu. To właśnie to połączenie zainspirowało nas do stworzenia grzańca dla dzieci. Marek zdecydowanie wie, co robi. W tym roku został wyróżniony tytułem Szef Roku przez Żółty Przewodnik Gault&Millau. Serdecznie mu gratulujemy, a nasze podniebienia mówią że zasłużył jak nikt inny!

Czerwony Gløgg
1/4 szklanki soku z pomarańczy, najlepiej świeżo wyciśniętego
100 ml wody 
skórka z pomarańczy
1 laska cynamonu
1 łyżka ziela angielskiego 
1 łyżka ziaren kardamonu
1/2 łyżeczki pieprzu
1 gwiazdka anyżu
1/2 łyżeczki goździków
3 gałązki rozmarynu (plus do dekoracji)
1 litr czerwonego wina stołowego
1/2 pomarańczy, w plastrach
1/2 jabłka, w plastrach 

100 g rodzynek
50 g migdałów w słupkach

1. Do rondelka wlewamy sok pomarańczowy i wodę. Dodajemy skórkę pomarańczową, cynamon, ziele angielskie, kardamon, pieprz, anyż, goździki i rozmaryn. 
2. Na wolnym ogniu doprowadzamy do wrzenia. Przykrywamy i zdejmujemy z ognia. Dodajemy rodzynki i migdały. Zostawiamy pod przykryciem 30 minut.
3. Do dużego garnka wlewamy grzane wino i zawartość rondelka (można odcedzić ją). Dodajemy plastry pomarańczy i jabłka. Podgrzewamy. 
4. Podajemy w szklankach z rozmarynem, rodzynami i migdałami.

Biały Gløgg
1 litr soku jabłkowego, najlepiej tłoczonego
4 łyżki syropu z kwiatów czarnego bzu
skórka z pomarańczy
1 laska cynamonu
1 łyżka ziela angielskiego 
1 łyżka ziaren kardamonu
1/2 łyżeczki pieprzu
1 gwiazdka anyżu
1/2 łyżeczki goździków
3 gałązki rozmarynu (plus do dekoracji)
1/2 pomarańczy, w plastrach
1/2 jabłka, w plastrach 
100 g rodzynek
50 g migdałów w słupkach

1. Do garnka wkładamy wszystkie składniki. Zagotowujemy. Zdejmujemy z ognia, przykrywamy i zostawiamy do ostygnięcia.
2. Podajemy w szklankach z rozmarynem, rodzynami i migdałami.




poniedziałek, 29 października 2018

Marcepanowe ciasteczka z migdałami

Kiedy nie wiesz jak uratować świat - kup marcepan i upiecz ciastka. 


Historia marcepanowych ciasteczek jest prosta. Pewnego dnia piekłam klasyczne kruche ciasteczka. Pech chciał, że dodałam za dużo masła. Pierwsza partia ciasteczek zamiast przybrać pożądany kształt zaczęła w piekarniku żyć własnym życiem. Nie chciałam jednak, by reszta ciasta podzieliła ich los. Mieliśmy akurat w domu sporo marcepanu (o tym dlaczego dowiecie się w kolejnym akapicie), więc nie zważając na nic wzięłam 375 g kawałek i wrzuciłam do miski. Nie zapomnę nieco zaskoczonej i przerażonej miny Adama, która mówiła “co ona zrobiła z tą całą masą cudownego i delikatnego marcepanu”.

Skąd w domu marcepan? Mieszkamy chwilowo w Odense. To niezwykłe jak to miasto wcześniej przewijało się przez naszą kuchnię, ale tego nie zauważaliśmy. Kiedy wygraliśmy konkurs na Kulinarnego Bloga Roku pojechaliśmy do Szwecji i stamtąd przywieźliśmy sobie dwie rolki kolorowej masy marcepanowej  z Odense do zrobienia tortu księżniczki. Dwa lata później nasza droga przyjaciółka w prezencie podarowała nam kolorowy marcepan do robienia słodkich figurek (też był z Odense). Tuż przed wyjazdem do Danii ciocia Adama podarowała nam po raz kolejny rolkę różowego marcepanu, który kupiła on-line. Oczywiście, że był z Odense. Mamy tutaj w Odense niezwykłą fabrykę marcepanu. Marcepan to kwintesencja świąt Bożego Narodzenia i grudnia w Danii.
Produkuje się w niej nie tylko marcepan, ale też wspaniały nugat, kropelki czekoladowe, barwniki spożywcze i ogromne ilości fondantu do robienia tortów angielskich. My jesteśmy nudziarzami  i nas interesuje tylko marcepan. Dodajemy go do owsianki, do ciasteczek, do drożdżowych bułeczek i czekolady. Dzisiaj nasze dzieci zamówiły tartę jabłkową z marcepanem i tort bananowo-malinowy z marcepanem.

Wracając do ciasteczek – są po prostu cudowne. Mocno migdałowe, nieco miękkie w środku. Pachną niesamowicie i cudownie smakują z małym espresso, ze szklanką mleka i po tak po prostu. Nie wiem czy to marcepan czy coś innego, ale wszyscy dość nabożnie do nich podchodzimy i częstujemy się tylko jednym ciasteczkiem. Zbliża się grudzień, a w Danii to czas pieczenia ogromnych ilości ciasteczek. Będziemy mieli co robić!


Składniki:

125 g miękkiego masła
1/3 szklanki cukru pudru
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
375 g miękkiego marcepanu
1 1/2 szklanki mąki pszennej
20 migdałów bez skórki



1. Masło ubijamy z cukrem na jednolitą masę przez 2 minuty.

2.  Dodajemy jajko i ubijamy chwilę (nie przejmujemy się, że się rozwarstwia).

3 Do miski dodajemy proszek do pieczenia, cukier waniliowy i mąkę. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy.

4 Do masy dodajemy marcepan. Masę wstawiamy do lodówki.

5 Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza – grzanie góra/dół. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia.

6 Z lodówki wyciągamy masę.

7 Łyżką odmierzamy masę ciasteczkową. Formujemy kulki i delikatnie spłaszczamy dłonią. W środek każdego ciastka delikatnie wciskamy migdał.

8 Powtarzamy do wyczerpania składników.

9 Ciastka układamy na blaszce. Pieczemy do zezłocenia około 10 minut.

10 Wyciągamy z pieca, zostawiamy na blaszce przez 5 minut i zdejmujemy.

piątek, 8 grudnia 2017

Pralinki daktylowo-migdałowe bez cukru [Jadalne prezenty #18]

Na słowo „pralinki” reaguje kołataniem serca i wyrzutem endorfin. Na frazę „bez cukru” zwykle reaguję śmiechem, bo niesłodkie słodycze zwykle nie są smaczne. Ale kiedy chce komuś na diecie podarować coś wspaniałego, po prostu stawiam na zdrowy środek i gorzką czekoladę. 

Jakiś czas temu pisałam już, że cukier to cukier i dla naszego organizmu nie ma znaczenia w jakiej formie go przyjmuje (zobaczcie tutaj pełną treść tekstu). Okazuje się, że jednak dla naszych jelit ma to znaczenie i są produkty, które im pomagają w życiu. Jednym z nich są daktyle. Wspomagają perystaltykę jelit i mają łatwoprzyswajalne cukry. 

Do zrobienia tych pralinek użyłam daktyli medjool, które są duże, mięsiste i miękkie. W skrócie: dobrze się miksują. Dodałam też naszego ulubionego masła migdałowego i ... odrobinę świątecznych aromatów. Całość obtoczyłam w gorzkiej czekoladzie. Najważniejsze w robieniu tych pralinek jest schładzanie masy w zamrażarce. Dzięki temu nie tylko zachowują kształt, ale też pięknie błyszczą (czekolada się naturalnie temperuje). 

Pralinki można zapakować do pudełeczek. Najlepiej zjeść je w ciągu 10 dni.



Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 15 minut


Składniki:
200 g daktyli medjool (można kupić w Lidlu, internecie i sklepach ze zdrową żywnością)
50 g skórki pomarańczowej 
2 łyżki przyprawy do piernika
100 g masła migdałowego (użyliśmy Maslove)
100 g gorzkiej czekolady


1. Pozbywamy się pestek z daktyli. Wkładamy je do blendera razem z przyprawą do piernika i masłem migdałowym. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy.

2. Do masy daktylowej dodajemy skórkę pomarańczową i mieszamy.

3. Deseczkę wykładamy papierem do pieczenia. W zamrażarce robimy tyle miejsca, żeby zmieścić tę deseczkę.

3. Z powstałej masy formujemy kuleczki o średnicy ok. 2 cm. Układamy na deseczce.

4. Kulki wstawiamy do zamrażarki na kwadrans.

5. W międzyczasie w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę.

6. Z zamrażarki wyciągamy daktylowe kuleczki. Przy pomocy dwóch łyżeczek do herbaty obtaczamy je delikatnie w czekoladzie i odkładamy na deseczkę.

7. Pralinki w czekoladzie wkładamy do zamrażarki na 5 minut. Wyciągamy i pakujemy.


piątek, 30 grudnia 2016

Pesto z jarmużu i ricotty wg. Clausa Meyera

Są takie książki z którymi nie mogę się rozstać - wertuję, podczytuję, oglądam, zaznaczam. Książki, które uczą, inspirują i smakują. 

Kuchnia skandynawska przez dłuższy czas kojarzyła mi się ze szwedzkimi klopsikami, śledziami i czekoladą marabou w charakterystycznym żółtym opakowaniu. Potem pojechaliśmy do Sztokholmu i zjedliśmy tonę lukrecji, kardamonowych drożdżówek, krewetek, najlepszego łososia, wypiliśmy hektolitry kawy. Na koniec zjedliśmy najlepszą kolację świata w dwugwiazdkowej restauracji Franzen (wtedy jeszcze Franzen i Lindeberg). Tam zrozumieliśmy, że skandynawscy szefowie kuchni są zakochani w świeżych lokalnych produktach, uwielbiają plądrować lasy, szanują pracę staromodnych rolników, skupiają się na wydobyciu smaku ze wszystkiego, co daje ziemia, woda i powietrze.



Kiedy zobaczyłam książkę "Wszystkie smaki Skandynawii" przypomniało mi się to wszystko, czego doświadczyliśmy w Sztokholmie. Książka podzielona jest na cztery rozdziały: wiosna, lato, jesień, zima. Każdy z nich rozpoczyna się od spisu sezonowych produktów. Mamy szczęście, że żyjemy w kraju w którym panuje podobny klimat - większość warzyw i owoców rośnie też u nas! Claus Meyer przedstawia nam przepisy na proste dania, które zachwycają składnikami. Sugeruje też z czym można je łączyć. Przykład? Pęczak z brukselką i pomarańczami, który sam w sobie jest świetnym wegetariańskim daniem, dobrze smakuje z pieczonymi policzkami wieprzowymi (przepis na nie znajduje się kilka stron dalej). Autor w wielu miejscach opowiada też o składnikach, ich pochodzeniu, znaczeniu dla kultury, porach serwowania dań. Zachwyciły mnie przepisy na klasyczne duńskie placuszki æbleskive, które przygotowuje się w specjalnej patelni z małymi dołeczkami, pierwszy raz przeczytałam w jaki sposób otrzymać ikrę. Z książki dowiedziałam się też, że w latach 30. XX wieku schab nie był jakimś szczególnie pożądanym kawałkiem mięsa dlatego przepisy na schab faszerowany nosiły nazwę "fałszywego kurczęcia" i miały być tańszą niedzielną alternatywą dla tłustej upieczonej na złoto kury. Te wszystkie anegdoty sprawiają, że książka nie jest tylko spisem przepisów, ale jest też furtką do kultury krajów skandynawskich.


W książce raz po raz pojawiają się karty dedykowane konkrentnym składnikom. Czosnek niedźwiedzi, mniszek lekarski czy mirabelki to dobrze nam znane składniki. Autor pokazuje nam je w nowym świetle tym samym pozwalając na uwolnienie się ze skojarzenia: mięso, kompot. Na końcu książku Claus Meyer publikuje Manifest nowej kuchni nordyckiej w której najbardziej znani szefowie kuchni zobowiązują się do "dorównania standardom najwybitniejszych kuchni świata". W Manifeście czytamy, że najważniejsza jest czystość, prostota i etyka, lokalność składników, sezonowość (dania mają odzwierciedlać zmiany pór roku), szacunek dla innych kultur z którymi nordyckie składniki mogą współgrać. Szefowie kuchni chcą też współpracować ze wszystkimi, którzy produkują jedzenie -- rolnikami, rybakami, hodowcami, naukowcami, nauczycielami "dla dobra mieszkańców Skandynawii". 


"Wszystkie smaki Skandynawii" to prawie 300 stron przepisów i informacji na temat kuchni nordyckiej z których przedstawiamy Wam ten, który rzucił się nam w oczy jako pierwszy. Pesto z jarmużu i ricotty zwróciło naszą uwagę ze względu na prostotę i.. jarmuż. Nie podzielamy zachwytu jarmużem - Adam go lubi, ja wręcz przeciwnie. Jednak to pesto było naprawdę delikatnie, piękne i świeże. Nie smakowało kapustowatym jarmużem, ale raczej świeżą cytryną i gałką muszkatołową. Było dobre na świeżym pieczywie i w towarzystwie pieczonego mięsa. Zachwyciło mnie równie mocno co pęczak z brukselką. Dlatego z czystym sercem polecamy Wam tę książkę - te przepisy są nie tylko interesujące, ale też wychodzą w zwykłej kuchni. 


Wszystkie smaki Skandynawii
Claus Meyer
Buchmann 2016
cena: 69,99 PLN 



Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
250 g jarmużu bez łodyg
150 g sera ricotta
30 g tartego parmezanu
50 g całych migdałów bez skórki
skórka z 1/2 cytryny
4 łyżki oleju rzepakowego
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
pieprz

1. Zagotowujemy garnek wody i lekko ją solimy. 

2. Jarmuż myjemy i odrywały łodygi. 

3. Liście jarmużu wrzucamy do wrzątku i gotujemy 2 minuty. 

4. Natychmiast przekładamy je do miski z zimną wodą. Jarmuż powinien mieć żywy zielony kolor. 

5. Rękami odciskamy nadmiar wody z jarmużu i wrzucamy go do misy blendera. 

6. Do blendera dodajemy ricottę, parmezan, migdały, skórkę cytrynową, olej, gałkę i szczyptę pieprzu.

7. Miksujemy na grube puree. 

8. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i ewentualnie dodajemy szczyptę gałki. 

środa, 14 grudnia 2016

Najlepsze czekoladowe ciasto z amaretii

Tylko mały kawałeczek. Jeszcze jeden, ale taki cieniuśki paseczek. Jak to? Nie ma ciasta? 

Ciasto czekoladowe, które przypomina brownie. Zamiast mąki dodaje się do niego pokruszone ciasteczka amaretti, które pachną migdałami i likierem amaretto. Wszystko robi się w blenderze w 5 minut. Brzmi jak bajka. To ciasto jest niesamowite i uzależniające. Naprawdę, zaczynasz od małego kawałka, a potem okazuje się, że wyjadasz okruchy, które przykleiły się do blaszki. Sprawdzasz w szafce czy zostały jakieś ciasteczka i robisz kolejną porcję.


Słyszałam te zarzuty, że tylko idioci przerabiają jedne słodycze na inne. Dla takiego smaku mogę być nazwana jakkolwiek - byleby zgodnie z moją absolutną miłością do czekolady i orzechów wszelakich. Uwielbiam takie transformacje cukiernicze - jest ciastko, a potem sernik, jest ciasto, a potem są lody. Przecież to jest fantastyczne, że tak można i niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie jadł lodów ciasteczkowych albo tych o smaku nutelli. Dlatego przy świętach zamiast stresować się czy makowiec wyjdzie piękny czy raczej wyjdzie z blaszki, czy serniczek opadnie czy się przypali, zróbcie czekoladowe ciasto. To musi się udać!


Czas przygotowania: 5 minut

Składniki:
100 g gorzkiej czekolady
100 g ciasteczek amaretti
4 łyżki cukru
100 g płatków migdałowych
100 g masła
4 jajka
2 łyżki kakao


1. Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni Celsjusza.

2. Blaszkę do tarty lub prostokątną wyściełamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem.

3. W rondelku w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę i masło.

4. W blenderze stojącym miksujemy ciastka, płatki migdałowe i cukier, aż składniki będą sypkie.

5. Do blendera dodajemy rozpuszczoną czekoladę z masłem i jajka. Miksujemy przez 10 sekund.

6. Gotową masę wlewamy do blaszki i pieczemy 20 minut.

7. Studzimy. Przed podaniem oprószamy kakao.


wtorek, 29 listopada 2016

Zdrowe batoniki z ziaren i orzechów [Jadalne prezenty #16]

Na słowo "baton" reaguje kołataniem serca i wyrzutem endorfin. Na frazę "zdrowy baton" zwykle reaguję śmiechem, bo słodycze nie są zdrowe. Czyżby?

Jakiś czas temu pisałam już, że cukier to cukier i dla naszego organizmu nie ma znaczenia w jakiej formie go przyjmuje (zobaczcie tutaj pełną treść tekstu). Okazuje się, że jednak dla naszych jelit ma to znaczenie i są produkty, które im pomagają w życiu. Jednym z nich są daktyle. Wspomagają perystaltykę jelit i mają łatwoprzyswajalne cukry. 

Do zrobienia tych "jadących zdrowotnością" kostek użyłam daktyli medjool, które są duże, mięsiste i miękkie. W skrócie: dobrze się miksują. Dodałam do nich garść nerkowców, migdałów i pestek ze słonecznika, a potem dorzuciłam chia, bo wszyscy mówią, że to takie zdrowe i odchudzające. Z tego miksowania wyszły mi naprawdę sycące kosteczki. Absolutnie słodkie. Tak słodkie, że piłam do nich kujawiankę bez mleka i bez przypraw. 

Te batoniki to absolutny hit, jeśli chodzi o jadalne prezenty. Łatwo się je robi, można zapakować w małe pudełeczka albo słoiczki i już. Dla miłośników zdrowego odżywiania, sportu i piękności.

Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy Zdrowo.


Czas przygotowania: 5 minut

Składniki:
100 g daktyli medjool
1/3 szklanki nerkowców
1/3 szklanki płatków migdałowych
1/3 szklanki pestek słonecznika
2 łyżeczki chia
szczypta cynamonu
1 łyżka oleju kokosowego


1. Daktyle wypestkuj.

2. Do misy blendera kielichowego wrzuć daktyle. Zmiksuj. Dodaj wszystkie orzechy, pestki, chia i cynamon. Zmiksuj do powstania delikatnie grudkowej masy.

3. Klejącą masą wypełnij foremki do lodu lub muffinków. Możesz też zrobić z nich kulki.

4. Gotowe batoniki wkładaj do pudełek.



wtorek, 9 sierpnia 2016

Letni placek migdałowy z wiśniami

Kiedy gałęzie wiśni uginają się od owoców, wiesz co Cię czeka - DRYLOWANIE! 

Miłość do wiśni prosta nie jest. Z jednej strony to klasyczna miłość od pierwszego wejrzenia. Ciemnoczerwone owoce cieszą uszy i są zapowiedzią jakiejś niesamowitej przyjemności. Z drugiej strony, przyjemność okazuje się nieco wymagająca. Owoce są kwaśne i mają pestki. Możnaby zapomnieć o pięknie i zignorować ich istnienie, ale się nie da. Wiśnie są intensywne i uzależniające. Nie ma lepszego kompana dla czekolady czy jabłek w kompocie. 

Po tym jak zebraliśmy jakieś 10 kilo wiśni i zrobiliśmy z większości konfiturę i soki, zostawiliśmy kilka do ciasta. To nasze ulubione ciasto - ucierany placek z jogurtem i owocami. Ten ze zdjęcia ma akurat delikatnie migdałowy smak, bo część mąki zastąpiliśmy mielonymi migdałami. Ale nie trzeba tego robić - klasyczna wersja też jest pyszna (i bajecznie prosta). 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 45-50 minut

Składniki:
85 g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru
2 jajka
1 1/3 szklanki mąki pszennej 
2/3 szklanki mielonych migdałów (można zastąpić mąką pszenną)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki jogurtu naturalnego
300 g wiśni drylowanych
1 łyżka mąki ziemniaczanej 

1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Tortownicę o średnicy 26 cm wyściełamy papierem do pieczenia.

2. Masło ucieramy z cukrem na białą masę - ok. 3 minut.

3. Dodajemy po jednym jajku czekając, aż poprzednie dobrze się wmiesza. 

4. Mąkę, mielone migdały, proszek do pieczenia dokładnie mieszamy. 

5. Do masła i jajek dodajemy składniki sypkie i jogurt naturalny. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Masę wlewamy do tortownicy.

6. Drylowane wiśnie wkładamy do miseczki po mące. Dodajemy mąkę ziemniaczaną i dokładnie mieszamy. Wiśnie układamy na wierzchu ciasta delikatnie je wciskając.

7. Ciasto wstawiamy do pierkarnika na ok. 45 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy jest upieczone (jeśli patyczek jest suchy, ciasto wyciągamy).

8. Ciasto delikatnie studzimy i wyciągamy z formy. Przed podaniem oprószamy cukrem pudrem. 


piątek, 27 maja 2016

Pieczony bakłażan z pomidorkami i śliwką kalifornijską

Warzywo, które zawsze wygląda zniewalająco, ale tylko czasami dobrze smakuje? 

Bakłażan to jedno z najpiękniejszych warzyw. Ma cudownie intensywny kolor i błyszczy. Ideał. Problemy zaczynają się, kiedy chce się go przygotować. Bakłażan jest delikatnie gorzki i uwielbia tłuszcz. Najczęściej więc serwuje się go nam w postaci ociekającej tłuszczem gorzkiej gąbki o której chce się jak najszybciej zapomnieć. 

Najlepszym sposobem na bakłażana jest sól i rozwaga. Bakłażana kroimy w plastry, oprószamy solą i zostawiamy na 5 minut. Osuszamy i smażymy na suchej patelni lub na patelni z odrobiną tłuszczu. Jeśli damy go więcej, warzywo wszystko wchłonie i będzie smakowało ... źle. Dlatego warto to kontrolować. Bakłażany można przesmażać na suchej patelni pilnując, żeby się za mocno nie przypiekły.

Okazuje się jednak, że dobrym sposobem jest również upieczenie bakłażana z czosnkiem i warzywami. Czosnek wetknięty bezpośrednio w nacięty miąższ nadaje mu niesamowicie wyrazistego aromatu, którego on zdecydowanie potrzebuje. Pomidorki, cebula, śliwka stanowią cudowną przeciwwagę dla nieco mdłego bakłażana. Pietruszka nadaje daniu świeżości. 

Pieczony bakłażan to świetne danie na kolację. Szczególnie taką proszoną. Można go przygotować nieco wcześniej, wstawić do piekarnika i czekać na gości. Może być przekąską lub dodatkiem do np. baranich koft czy grillowanych mięs. 

Czas przygotowania: 60 minut
Liczba porcji: 2

Składniki:
2 średniej wielkości bakłażany
3 łyżki oleju
2 ząbki czosnku
½ łyżeczki soli
½ łyżeczki pieprzu
1 mała czerwona cebula
3 łyżki octu winnego
1 łyżka miodu
50 g śliwki kalifornijskiej
200 g pomidorków koktajlowych
150 ml wody
50 g migdałów
3 łyżki natki pietruszki


piątek, 29 kwietnia 2016

Croissanty z migdałami

Rogaliki z nadzieniem orzechowym to najprostsze i najokrutniejsze wypieki. 

Nie ma nic przyjemniejszego niż pachnący masłem, świeży rogalik francuski, który najpierw kruszy się pod zębami, a potem delikatnie ciągnie. Nie potrzebuje żadnego towarzystwa. No może poza domowej roboty nutellą czy jej mniej kaloryczną kuzynką. Po prostu piekarniczy ideał. Jak bardzo trzeba się zatem poświęcić, żeby kupić świeże rogaliki tylko po to, by pozostawić je na pastwę czasu? Po to, żeby leżały w szafce i kusiły za każdym razem, kiedy się ją otworzy?

Rogaliki migdałowe są mało wymagające - kilka prostych składników i kilka dni czekania, aż ukochane croissanty zrobią się czerstwe. My czekaliśmy 5 dni. To bardzo ważne, żeby rogaliki były suche. Dzięki temu napiją się przyjemnie rumowego syropu, wchłoną trochę masła pozostając przy tym zwarte. W skrócie: świeże rogaliki po takich syropowo-maślanych przejściach po prostu by się rozpadły. 

Zwykle rogaliki migdałowe mają nadzienie z mielonych migdałów. Zamiast migdałów użyłam tym razem orzechów włoskich. Chciałam, żeby miały bardziej intensywny smak. Rogaliki podobno dobrze się przechowują - nasze zjedliśmy dość szybko. Tylko jeden przetrwał w zamrażarce i po rozmrożeniu był naprawdę dobry. 

Musicie zrobić te rogaliki dla gości - padną z zachwytu. One wyglądają i smakują tak, jakby trzeba było poświęcić im cały dzień. I tylko Wy będziecie wiedzieli jak prosto się je robi. 



Czas przygotowania: 40 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
6 czerstwych croissantów maślanych
2 jajka
1 łyżka wody
100 g płatków migdałowych

syrop
100 g cukru pudru
2 łyżki rumy
200 ml wody

nadzienie
100 g miękkiego masła
100 g cukru pudru
100 g mielonych orzechów włoskich


1. Croissanty przekrawamy na pół. 

2. Przygotowujemy syrop. W garnuszku zagotowujemy cukier puder i wodę. Delikatnie studzimy, dodajemy rum. 

3. Mikserem na wysokich obrotach ucieramy miękkie masło z cukrem pudrem i orzechami - zajmie to 2 minuty. Dodajemy 1 jajko i miksujemy do połączenia składników.

4. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. 

5. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. 

6. Każdą połówkę croissanta zanurzamy na chwilę w syropie cukrowym. Spodnią część rogalika smarujemy masą orzechową, przykrywamy górną częścią. Kładziemy na blaszce. Powtarzamy z kolejnymi rogalikami. 

7. W szklance rozkłócamy jajko z 1 łyżką wody. Powstałym jajkiem smarujemy wierzch rogalików. 

8. Rogaliki obsypujemy płatkami migdałowymi. 

9. Gotowe croissanty wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut - do zezłocenia migdałów i rogalika. 

10. Upieczone rogaliki wyciągamy z piekarnika, zdejmujemy z blaszki i studzimy. 


wtorek, 9 lutego 2016

Maślane ciastka a'la Rafaello

W czasie ferii dzieci się (nie) nudzą, więc pieką ciasteczka. Seria ciastek owsianych z różnymi dodatkami za nami, przyszedł czas na coś innego. 

Ciasteczka są banalne - masa jak do ciastek maślanych z wiórkami kokosowymi i migdałem na środku. Migdał "robi robotę", bo ładnie wygląda i chrupie. I jest tak przekonywujący, że nawet Ten -który- Nienawidzi -Kokosa skusił się na kilka ciasteczek. Po każdym, oczywiście, przypominał nam, że kokos jest obrzydliwy. Ale chrupiące, uprażone migdały rekompensują to wielkie poświęcenie jakim jest przełknięcie kilku wiórków. Ciastka są mało kruche, dość zwarte, mocno maślane. Dobrze się przechowują i idealnie sprawdzają się jako dodatek do kawy lub mleka. Poza tym, naprawdę ładnie wyglądają. 

Gdybyście jednak mieli ochotę na ciasteczka owsiane, to klikając TUTAJ zobaczycie ich masę - do wyboru, do koloru. 

Kilka słów o talerzach, które widzicie na zdjęciach. 
Kilka lat temu A. kupił mi na urodziny ceramiczne kolczyki. Były czerwone i żółte i bardzo ładnie wyglądały. Po jakimś czasie, sama kupiłam kolejne pary podobnych kolczyków - tym razem ze wzorem "nie prasować" (nie znoszę żelazka) i "pranie w 30 stopniach". Kolczyki własnoręcznie robiło MLY Studio. Jakiś czas temu odezwała się do nas osoba o znajomym imieniu i nazwisku - była to ta sama artystka, która robiła moje kolczyki! Teraz jednak, oprócz kolczyków, MLY studio robi piękną ceramikę. Talerze i miski z kolekcji "mikrostruktura" pięknie wyglądają na stole i sprawdzają się w codziennym użytkowaniu (mimo tej struktury spokojnie można je myć). Można wybrać spośród kolorów, które widać na zdjęciach na Facebooku (klik). Można też zamówić zupełnie wyjątkowy talerz w wybranym przez siebie kolorze. My zdecydowaliśmy się na szare i białe talerze, bo pasują nam do wszystkiego. Ciągle jednak kusi nas ciemny fiolet i mięta. Zobaczcie sami. A potem upieczcie sobie ciasteczka! 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 8-10 minut

Składniki:
200 g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru pudru
1 1/3 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki wiórków kokosowych
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
25 migdałów (ilość migdałów zależy od wielkości ciasteczek)


1. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę na której będziemy piec ciastka wyściełamy papierem do pieczenia.
2. Do miski wkładamy masło i cukier puder. Ubijamy mikserem na wysokich obrotach przez 2 minuty.
3. W oddzielnej miseczce mieszamy mąkę, wiórki kokosowe, proszek do pieczenia.
4. Do masy jajeczno-cukrowej dodajemy sypkie składniki. Miksujemy do połączenia.
5. Łyżką nabieramy masę i formujemy z niej kulki. Delikatnie spłaszczamy i układamy na blaszcze pozostawiając około 3 cm odstępy między ciasteczkami.
6. W środek każdego ciastka wbijamy migdał tak, żeby nie dotykał blaszki, ale żeby był mniej więcej "w połowie" ciastka. Jeśli ciastka się zdeformują, poprawmy ich kształt (dla ułatwienia: zróbmy to wilgotnymi rękami).
7. Blaszkę wstawiamy do piekarnika i pieczemy do zezłocenia - 8-10 minut.
8. Gorące ciastka delikatnie przenosimy na krateczkę i studzimy.


środa, 6 stycznia 2016

Hiszpański wieniec na Święto Trzech Króli

Święto Trzech Króli to ważny moment w roku - dziś kończy się Boże Narodzenie, a zaczyna karnawał!

Z tej okazji w wielu krajach przygotowuje się specjalne wypieki. Francuzi mają swój galette des rois (czyli Ciasto Króli na które przepis znajdziecie TUTAJ), a Hiszpanie przygotowują roscón de Reyes, czyli wieniec Królów. W Hiszpanii święto Trzech Króli to chyba najważniejszy dzień Świąt dla dzieci - królowie przybywają z darami!

Roscón de Reyes to drożdżowy wieniec z bakaliami - figami, skórką pomarańczową, skórką cytrynową, kandyzowanymi czereśniami. W każdym cieście znajduje się ziarno fasoli - ten kto je znajdzie zostaje mianowany królem lub królową. Niektórzy zamiast fasoli, wkładają do ciasta monetę.

My zrobiliśmy wieniec z naszymi ulubionymi dodatkami - migdałami i żurawiną. Jest delikatny i pięknie się prezentuje, a do tego mało przy nim pracy.



Czas przygotowania: 20 minut
Czas oczekiwania: 90 minut
Czas pieczenia: 25 minut

Składniki:
ciasto
15 g świeżych drożdży 
70 cukru
160 ml ciepłego mleka
50 g masła
1/2 kg mąki pszennej
1 łyżeczka kardamonu
2 łyżki oleju

nadzienie
70 g posiekanych migdałów
70 g suszonej żurawiny
2 łyżki miękkiego masła
1 jajko
1 łyżka zimnej wody



1. W dużej misce mieszamy drożdże i cukier, aż powstanie płyn.

2. W rondelku podgrzewamy mleko. Dodajemy do drożdży. Mieszamy, przykrywamy ściereczką na 5 minut, żeby drożdże ruszyły.

3. W rondelku po mleku rozpuszczamy 50 g masła.

4. Do drożdży dosypujemy mąkę, kardamon, rozpuszczone masło. Wyrabiamy ciasto mikserem z hakiem lub ręką, aż będzie jednolite i będzie odstawało od ręki (ok. 5 minut).

5. Wyrobione ciasto smarujemy olejem. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości - zajmie to ok. 1 godziny. Możemy też przykryte ściereczką ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 50 stopni Celsjusza na 20 minut.

6. Gotowe ciasto wałkujemy na prostokąt wielkości kartki A4.

7. Migdały mieszamy z żurawiną i masłem. Smarujemy nimi ciasto. Ciasto zwijamy w rulon. Przekrawamy wdłuż na pół. Zawijamy wokół siebie oba kawałki ciasta. Sklejamy końce i formujemy wieniec.

8. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do napuszenia na 30 minut.

9. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza.

10.  Jajko rozkłócamy z 1 łyżką zimnej wody. Smarujemy nim wierzch ciasta. Wstawiamy ciasto do piekarnika i pieczemy do zezłocenia - ok. 25 minut. 



wtorek, 5 stycznia 2016

Mini galette des rois - francuskie ciasto trzech króli

Galette des rois to tradycyjne francuskie ciasto podawane z okazji Święta Trzech Króli. Tkwi w nim pewien sekret... 

Na pozór wydaje się zupełnie zwyczajne - ciasto francuskie nadziane masą migdałową. Jednak najważniejszym elementem tego wypieku jest... gliniana figurka króla (la fève). Cała zabawa przy rodzinnym stole polega na tym, żeby znaleźć tę figurkę w swoim kawałku ciasta. Szczęśliwiec dostaje koronę (z papieru) i jest mianowany królem. Zwyczaj wypiekania ciast z niespodzianką jest popularny też w innych krajach. W Hiszpanii piecze się drożdżowy wieniec do którego wkłada się monetę. Tam zabawa polega na znalezieniu monety. 

Idealne ciasto na Trzech Króli pewnie zrobione byłoby z domowego ciasta francuskiego. Cóż, nie jesteśmy idealni, więc kupiliśmy gotowy blat ciasta francuskiego. Dzięki temu ciastka zrobiliśmy w pół godziny. Nie mieliśmy żadnej glinianej figurki, ale można do środka włożyć np. cały migdał. 

Z resztek ciasta (i nadzienia) bezskutecznie próbowaliśmy zrobić rogaliki z orzechami - i uprzejmie donosimy, że to nie jest dobry pomysł, bo nadzienie się rozlewa po blaszce. Lepiej dać go więcej do ciastek.


Czas przygotowania: 30 minut
Czas pieczenia: 15 minut

Składniki na 9 mini galettes:
1 opakowanie ciasta francuskiego
50 g cukru pudru
50 g miękkiego masła
50 g mielonych migdałów
1 łyżeczka rumu
2 jajka


1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 220 stopni Celsjusza.

2. Mikserem ucieramy cukier z masłem, migdałami, rumem i 1 jednym jajkiem, aż powstanie jednolita masa (3 minuty).

3. Drugie jajko rozkłócamy widelcem i odstawiamy - będzie nam służyć do sklejenia kawałków ciasta.

4. Blachę wyściełamy papierem do pieczenia. Kładziemy arkusz ciasta francuskiego i wycinamy koła o średnicy ok. 8 cm. My otrzymaliśmy 18 kółek.

5. Połowę kółeczek delikatnie nacinamy ostrym nożykiem tworząc promienisty wzór (widoczny na zdjęciach).

6. Na środek każdego kółka bez wzorku kładziemy 1 łyżeczkę masy migdałowej zostawiając ok. 1 cm wolnego brzegu. Wolny brzeg smarujemy rozkłóconym jajkiem. Przykrywamy kółkiem z naciętym wzorkiem i delikatnie dociskamy brzegi. Wierzch smarujemy jajkiem.

7. Powtarzamy z resztą składników.

8. Gotowe ciastka wkładamy do nagrzanego pieca i pieczemy do zezłocenia - około 15 minut. 


poniedziałek, 7 grudnia 2015

Pierniczkowe biscotti [Jadalne prezenty #12]

Jak sprawić radość miłośnikowi kawy i słodkości? Wystarczy upiec chrupiące ciasteczka idealne do zanurzania w filiżance gorącej małej czarnej. 

Biscotti w języku włoskim oznacza pieczone dwa razy. Takie właśnie są te ciasteczka - pieczone dwukrotnie po to, by stać się chrupiącymi towarzyszami porannej kawy. Biscotti, zwane inaczej cantuccini, pochodzą z Włoch. Ich przygotowanie jest bardzo proste: najpierw formujemy z surowego ciasta nieco spłaszczony walec i pieczemy go. Potem nożem z piłką kroimy gorące ciasto w plasterki, które ponownie pieczemy. Dzięki temu otrzymujemy sucharki, które niezwykle długo się przechowują. Mówiąc wprost: od początku są "czerstwe" i dlatego można je trzymać w nieskończoność. Biscotti są uzależniające. Pewnie dlatego, że pięknie pachną i chrupią.


Jeśli chcecie kogoś nimi obdarować, musicie zaopatrzyć się w słoik (i nie musi to być najpiękniejszy słoik świata - wystarczy duży słoik po majonezie) i wstążeczkę do przewiązania go. Tyle wystarczy, żeby pozornie zwykłe ciasteczka do kawy stały się osobistym prezentem. 
Czas przygotowania: 30 minut
Czas pieczenia: 60 minut

Składniki:
2 1/2 szklanki mąki pszennej
1 łyżka przyprawy do piernika (np. takiej domowej) 
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3/4 szklanki cukru
3 jajka
1/2 szklanki całych migdałów
5 suszonych moreli 


1.Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160 stopni Celsjusza. Blaszkę wyścielamy papierem do pieczenia. 

2. Morele kroimy w małą kosteczkę. 

3. Mąkę mieszamy z przyprawą do piernika i proszkiem do pieczenia. 

4. Do miski wbijamy jajka, dodajemy cukier. Miksujemy 3 minuty.

5. Do jajek z cukrem dodajemy mąkę z proszkiem i przyprawą do piernika. Miksujemy do połączenia składników.

6. Do gotowej masy dodajemy migdały (ze skórką), posiekane morele i mieszamy. Odstawiamy na 5 minut.

7. Ręce zwilżamy wodą. Masę dzielimy na dwie części. Z każdej formujemy placek o wymiarach, mniej więcej, 30 cm x 10 cm. 

8. Ciasto wstawiamy do piekarnika i pieczemy 35 minut. Wyciągamy i studzimy 5 minut.

9. Delikatnie ostudzone ciasto kroimy nożem z piłką na plasterki o grubości ok. 2 cm. Układamy na blaszce. Pieczemy kolejne 25 minut, do zezłocenia. 

10. Ciasteczka dokładnie studzimy i przekładamy do słoików. 

poniedziałek, 30 listopada 2015

Bezglutenowe ciasto klementynkowe z lodami brownie

Czym pachną Wasze Święta? Nasze zdecydowanie pachną przyprawami korzennymi, świeżo mielonymi orzechami i cytrusami! 

W Święta zwykle pieczemy moc makowców, pierników, pierniczków i serników. Zwykle skupiamy się na klasykach. W tym roku jednak korci nas, żeby w Boże Narodzenie zaserwować ciasto klementynkowe z lodami.


Pierwsze ciasto klementynkowe piekliśmy z przepisu Nigelli. Tym razem nieco zmodyfikowaliśmy jej przepis zastępując migdały ciasteczkami amaretti i orzechami włoskimi. Dzięki temu prostemu zabiegowi ciasto nabrało bardziej zdecydowanego smaku. Do ciasta proponujemy lody Carte d'Or o smaku chocolate brownie, które wyglądają bardzo świątecznie i smakują mocno czekoladowo. W końcu cytrusy i lody to świetny duet. 

Nie pamiętamy, żebyśmy kiedykolwiek jedli w Święta lody mimo, że bardzo je lubimy. Święta to zwykle czas ciast i kutii. Tradycja. Święta to też taki moment w roku w którym z tradycją się raczej nie dyskutuje. Do momentu, kiedy przy stole nie pojawiają się mali członkowie rodziny, którzy nie lubią ani maku ani piernika. A przecież Święta to magiczny czas szczególnie dla tych najmłodszych, więc może warto czasem pokusić się o wprowadzanie nowych tradycji. Po to, żebyśmy wszyscy przy stole czuli się naprawdę dobrze. 

Wpis powstał we współpracy z producentem lodów Carte d'Or Chocolate Brownie. 


Czas przygotowania: 10 minut
Czas oczekiwania: ok. godziny
Czas pieczenia: ok. 40 minut

Składniki:
50 g ciasteczek amaretti
50 g mielonych migdałów
150 g mielonych orzechów włoskich
2 łyżeczki proszku do pieczenia
150 g klementynek
4 jajka
1/3 szklanki cukru


1. Klementynki przelewamy wrzątkiem. Wkładamy do rondelka, przykrywamy zimną wodą i gotujemy na małym ogniu, aż zmiękną (nasze zmiękły po 45 minutach). Studzimy.

2. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. 

3. Formę o średnicy ok. 20 cm smarujemy olejem.

4. Do misy blendera wrzucamy ciasteczka amaretti, migdały, orzechy włoskie i proszek do pieczenia. Miksujemy 30 sekund, aż ciasteczka się rozkruszą. Wysypujemy do miseczki.

5. Teraz do blendera wkładamy klementynki (warto je przed włożeniem przekroić na pół i wyciągnąć ewentualne pestki) i jajka. Miksujemy około 50 sekund do powstania jednolitej masy.

6. Do klementynek dosypujemy cukier oraz zmielone orzechy z ciasteczkami. Blendujemy 15 sekund.

7. Wlewamy zawartość blendera do formy, wstawiamy do nagrzanego piekarnika.

8. Ciasto pieczemy do zezłocenia - około 40 minut. 


poniedziałek, 4 maja 2015

Rabarbar, wiśnie, jabłka pod kruszonką migdałowo-owsianą

Lubimy produkty sezonowe dlatego suszymy wiśnie. Lubimy produkty sezonowe dlatego po szparagi jeździmy do polskiego rolnika. Ale kiedy zobaczyliśmy rabarbar, nie mogliśmy się powstrzymać. Kupiliśmy dwie gałązki. Tylko dwie, żeby nie mieć większych wyrzutów sumienia, i upiekliśmy je z jabłkami i suszonymi wiśniami. Wszystko przykryliśmy chrupiącą skorupką z migdałów i otrąb owsianych. Bo zasady są po to, żeby je łamać (czasami!).
Z podanych składników otrzymamy 4 porcje.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 15-18 minut

Składniki:
1 duże jabłko
1 gałązka rabarbaru
2 łyżki suszonych wiśni
3 łyżki cukru

kruszonka:
50 g zimnego masła (plus do wysmarowania ramekinów)
75 g płatków owsianych
25 g otrąb owsianych
40 g cukru


1. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza.
2. Ramekiny lub większe naczynie do zapiekania smarujemy masłem.
3. Przygotowujemy kruszonkę. Masło siekamy, dodajemy migdały, cukier, otręby. Szybko zagniatamy jednolite ciasto. Wstawiamy do lodówki.
4. Jabłka myjemy, obieramy i kroimy w kostkę.
5. Rabarbar myjemy, kroimy w plasterki grubości 1 cm.
6. W miseczce mieszamy rabarbar, jabłko, wiśnie i cukier.
7. Owoce przekładamy do naczynia do zapiekania.
8. Na owoce wysypujemy kruszonkę.
9. Wstawiamy do pieca i pieczemy do zezłocenia, ok. 15 minut.
10. Serwujemy ciepłe lub zimne.


niedziela, 15 marca 2015

Portobello z serem korycińskim i pęczakiem - bez soli

Portobello to duże pieczarki. Podczas, gdy zwykła pieczarka ma raczej wyjątkowo delikatny smak, portobello smaku ma więcej. Nie dlatego, że sama w sobie jest bardzo aromatyczna. Po prostu, jest na tyle duża i gąbczasta, że z wdziękiem chłonie wszystko to, co zastanie w towarzystwie. Dlatego świetnie sprawdza się w zupach, smażona w panierce czy w roli "łódeczki", którą można dowolnie nadziewać. 
My tę niecodzienną pieczarkę nadzialiśmy dojrzałym serem korycińskim, który ma intensywny i delikatnie kwaskowaty smak i ugotowanym pęczakiem. Całość stanowi świetną ciepłą przystawkę w stylu polski fusion.

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotujmy zdrowo - mniej soli". 

 
Czas przygotowania: 40 minut

Składniki:

4 grzyby portobello
1 łyżka octu balsamicznego
1 ząbek czosnku
1 łyżka oliwy z oliwek
150 g sera korycińskiego z czosnkiem lub naturalnego
100 g ugotowanego pęczaku
2 łyżki płatków migdałowych
2 łyżki natki pietruszki


1. Pęczak wsypujemy do 200 ml wody. Przykrywamy i gotujemy na wolnym ogniu, aż kasza wchłonie wodę i będzie miękka.
2. W międzyczasie przygotowujemy grzyby i pozostałe składniki nadzienia.
3. Grzyby myjemy i usuwamy nóżki.
4. W miseczce mieszamy ocet balsamiczny, drobno siekany czosnek i oliwę z oliwek. Smarujemy każdą pieczarkę w środku i na zewnątrz. Odstawiamy na 5 minut.
5. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza.
6. Grzyby układamy na blaszce wysmarowanej oliwą z oliwek, przykrywamy folią i pieczemy 15 minut. Wyciągamy z pieca.
7. Ser koryciński kroimy w kostkę o boku 1/2 cm.
8. Na suchą patelnię wrzucamy płatki migdałowe i ciągle mieszając prażymy, aż nabiorą złotego koloru.
9. Pietruszkę siekamy.
10. Ser mieszamy z ugotowanym pęczakiem i nadziewamy nim upieczone pieczarki.
11. Oprószamy natką pietruszki i płatkami migdałowymi.