Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tort. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tort. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 listopada 2016

Tęczowy tort i nowa książka Moje Wypieki

Na bloga Moje Wypieki zaglądam z perwersyjną świadomością, że z każdym przepisem ilość płytek miażdżycowych rośnie. Kiedy więc widzę na półce w księgarni jej książkę, mój ośrodek szczęścia w mózgu krzyczy "lepsze niż positivum". 

Moje Wypieki to instytucja. Dorota jest chyba pierwszą blogerką, która stworzyła taką społeczność. Społeczność łasuchów, którym żaden gram masła nie straszny. Lubię tego bloga, bo jest szczery i piękny. Książkę Moje Wypieki też bardzo lubię i wertując ją czuję się jak mała dziewczynka oglądająca katalog z najnowszymi lalkami - ładne czcionki, miły papier, piękne fotografie. Dobre przepisy. Od tego powinnam zacząć, ale na blogu Doroty wszystkie przepisy są dobre i wszystko wychodzi tak, jak powinno. 

Nasz córka obejrzała książkę i tuż przed urodzinami zostawiła okładkę w znaczącym miejscu - na torcie bezowym w kolorach tęczy. Ja sama nigdy bezy nie robiłam - to domena Adama. Ale tym razem postanowiłam wziąć bezę za rogi i ukręcić nieprzyzwoitą ilość cukru pudru z białkami. W międzyczasie poczułam się trochę jak w przedszkolu, bo pobawiłam się barwnikami zawzięcie je mieszając w małej miseczce. Bomba! Zrobienie bezy nie jest trudne, naprawdę! 

Tort warto zejść od razu, bo po przekrojeniu i odstawieniu tort musi nieco odpocząć - i górne warstwy zaczynają nieco opadać w dół. 

Przepis autorstwa Doroty Świątkowskiej pochodzi z jej najnowszej książki Moje Wypieki. Całkiem nowe przepisy. Wideo-recenzję książki możecie zobaczyć TUTAJ. 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 45-60 minut

Składniki:
6 białek
360 g drobnego cukru
szczypta soli
barwniki spożywcze w żelu

Krem:
600 ml kremówki
125 g mascarpone
1 łyżka cukru pudru

1. Piekarnik nagrzewamy do 140 stopni Celsjusza (włączamy termoobieg). 

2. Na dwóch arkuszach papieru do pieczenia rysujemy okręgi o średnicy ok. 20 cm. Powinniśmy mieć ich 6. W razie potrzeby można je delikatnie zmniejszyć. 

3. Do misy miksera wlewamy białka, dodajemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Bez paniki - zajmuje to kilka chwil. Odwracamy miskę do góry nogami. Jeśli piana się trzyma przechodzimy do kolejnego kroku. 

4. Do misy z pianą z białek dodajemy po 1 łyżce cukru i ciągle miksujemy. Kiedy dodamy cały cukier nie przerywamy miksowania i cierpliwie czekamy, aż ubije się sztywna i lśniąca piana. Zajęło to około 3 minut. 

5. Masę dzielimy na 6 części i do każdej za pomocą końcówki wykałaczki dodajemy trochę barwnika spożywczego. Ja chcąc oszczędzić sobie zmywania najpierw dodałam żółty barwnik i rozmarowałam masę na blaszce. Potem do miseczki dorzuciłam czerwony z żółtym i wyszedł mi brzoskwiniowy. Potem dodałam niebieski i wyszedł fiolet. Ale można robić wszystko w oddzielnych miseczkach i skupiać się na jednym kolorze. 

6. Gotową masę rozsmarowujemy na blaszce starając się trzymać namalowanych linii. 

7. Gotowe bezy wstawiamy do piekarnika na 45-60 minut. Bezy muszą byś suche. Jeśli zobaczycie, że się rumienią, zmniejszcie temperaturę. 

8. Gotowe bezy zostawiamy w wyłączonym piekarniku i studzimy. 

7. Przed podaniem ucieramy krem. Do miski wkładamy śmietankę, ubijamy na sztywno. Dodajemy mascarpone i cukier puder. Ubijamy do połączenia składników.

8. Kremem przekładamy blaty bezowe. Serwujemy od razu.

czwartek, 5 lutego 2015

Tort dla pięciolatka

Oto tort dla pięciolatka, który nie lubi tortów.
Pięć lat temu mieliśmy w głowie miliony scenariuszy dotyczących dziecięcych urodzin, bo przecież miałam być matką idealną - piękną jak Nigella, pomysłową jak Martha Stewart i zabawną jak Kristen Wiig. Taką matka, która co roku robi urodziny na wypasie wyglądające jak z amerykańskich gazetek, która dbając o detale nie dopuszcza, by kolor serwetek nie zgadzał się z kolorem kremu na torcie. I co? I nic. 
Nawet jakbym się starała, to nic z tego nie wyjdzie, bo nasze dziecko nie chce urodzin z tematem przewodnim. Nie chce też urodzin z tortem, bo tortów nie lubi. Czasem pozwoli sobie zrobić tort galaretkowy albo cupcakes, ale to tyle. W tym roku zdałam się na rady Czytelników. Moja siostra przysłała zdjęcie tortu w kształcie cyferki "5" i tym samym cyferka "5" została tematem przewodnim urodzinowego ciasta.
Ciasto to klasyczny murzynek z czekoladową polewą do której przyklejamy stos kolorowych cukierków. Wszystko to obstawiamy mini prince-polo i serwujemy. Tort wygląda pięknie! Nasze dziecko zobaczyło je i powiedziało "o, to dla mnie, bo ma pięć. A ja mam pięć lat." Tort wygląda pięknie, a smakuje murzynkiem. Nie będziemy ukrywać, że nie jest to mistrzostwo świata w cukiernictwie. Raczej jest to klasyczna sytuacja, której doświadczamy z większością pięknych tortów - najpierw wielkie achy i ochy, a potem jesz ładne, ale zwyczajne ciasto. 


Rady dotyczące przygotowania tortu

Upiecz ciasto w blaszce o wymiarach kartki A4 i je dobrze ostudź.  Potem na kartce A4 wydrukuj albo narysuj cyferkę, której potrzebujesz. Wytnij ją, przyłóż do ciasta i używając jej jako wzoru odkrawaj po kolei niepotrzebne kawałki tortu. Staraj się jednak trzymać nóż pod kątem 90 stopni - w ten sposób tort będzie miał równe "ścianki". Nie wyrzucaj ciasta - będzie świetne na bajaderki z tego przepisu. Podajemy proporcje na cyferkę "5". Przy innych cyfrach być może będzie trzeba dodać lub odjąć mini prince-polo.  

piątek, 18 lipca 2014

Lekki tort śmietanowy z owocami leśnymi

Umiesz zrobić tort? Od początku do końca? I jeszcze żeby biszkopty były równe i krem równo rozsmarowany? Przez dłuższy czas też mi się wydawało, że takie cuda to tylko w cukierni albo u Twardego Szparaga. Na początku studiów popełniłam nawet jakiś tort z gotowych biszkoptów i kremów w proszku. Wtedy wydawało mi się, że jestem taka wspaniała i samodzielna, bo do kremu musiałam dolać mleka i bez przymusu wypisanego na torebce dodawałam do tortu owoce. Potem nauczyłam się czytać i przestałam kupować gotowce. Chwilę później odkryłam, że jestem przede wszystkim Drożdżową Babą i poradzę sobie bez idealnych ciast z kremem.


Ale się zestarzałam, wróciły mi resztki cukierniczej ambicji i postanowiłam się porządnie wyedukować. Jasne, że przeczytałam przepisy na wszystkie standardowe torty i obejrzałam wszystkie odcinki "Cake Boss". Ciągle mi jednak czegoś brakowało. W końcu Adam się nade mną zlitował i kupił mi super prezent. Wylądowałam w 30-stopniowym upale w zupełnie nieklimatyzowanym studio Cook Up na warsztatach z moją tortową guru Joy.
Joy jest amerykańską cukierniczką i blogerką mieszkającą w Warszawie, którą możecie poznać czytając My Travelling Joys. Dzięki niej przestałam się bać, zaczęłam ze spokojnym sumieniem odkrawać niepotrzebne kawałki biszkoptu (ale przyznam się bez bicia, że do tej pory mam opory przed wyrzucaniem skrawków i po prostu je zjadam...). Nauczyłam się odpowiednio je nasączać i przekładać pamiętając, by spód biszkoptu przewracać do góry nogami i kłaść na wierzch (bo wtedy tort jest równy).


Dzisiejszy tort jest bardzo letni. Biszkopt szyfonowy (z delikatnymi pęcherzykami nadającymi tortowi lekkości) nasączyłam syropem cytrynowym, posmarowałam domową konfiturą z jagód i malin, przełożyłam bitą śmietaną i udekorowałam owocami. To mój pierwszy tort przypominający prawdziwy, porządny tort. Jestem z siebie taka dumna. Czekam na aplauz!


Czas przygotowania: 90 minut
Czas oczekiwania: 2 godziny

Składniki:
biszkopt:
80 ml oleju rzepakowego (plus 4 łyżki do smarowania tortownicy)
4 żółtka
2 cytryny (skórka i sok)
60 ml wody
1 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
200 g mąki tortowej 
75 g cukru drobnego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
4 białka
125 g drobnego cukru

do przekładania:
150 ml domowej konfitury z owoców leśnych
600 ml zimnej śmietanki 36%
3 płaskie łyżeczki żelatyny
40 ml wody
6 łyżek cukru pudru
100 ml wody
100 g cukru
2 łyżki likieru cytrynowego


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 175 stopni Celsjusza. Dno i boki 2 tortownic o średnicy 24 cm smarujemy olejem. Dno przykrywamy krążkiem wyciętym z papieru do pieczenia, smarujemy olejem.
W misce mieszamy olej, żółtka, sok z cytryny, skórkę z cytryny, wodę i ekstrakt waniliowy. Miksujemy minutę. W drugiej misce dokładnie mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, 75 g cukru, sól. Dodajemy do ubitych żółtek i ubijamy kolejną minutę. W misce ubijamy białka i 125 g cukru na sztywną pianę. Delikatnie dodajemy pianę do masy z mąką. Połowę masy wkładamy do jednej tortownicy, wyrównujemy powierzchnię, do drugiej wkładamy resztę masy. Ciasto pieczemy 20-25 minut do zezłocenia (patyczek włożony w środek ciasta powinien wyjść suchy).
W czasie, gdy ciasto jest w piekarniku przygotowujemy syrop cukrowy. W rondelku zagotowujemy wodę z cukrem, gotujemy minutę. Studzimy, dodajemy likier cytrynowy. Przelewamy do słoika i zakręcamy.
Gotowe ciasto wyciągamy z pieca i studzimy. Nożem z piłką przejeżdżamy wokół ciasta i ostrożnie wyciągamy z formy. Górę ciasta odcinamy tak, by było równe. Każdy biszkopt przekrawamy długim nożem z piłką na pół.
Do rondla wlewamy wodę, wsypujemy żelatynę i podgrzewając mieszamy do rozpuszczenia żelatyny. Nie można jej zagotować. Studzimy tak, by żelatyna była płynna, ale miała temperaturę zbliżoną do temperatury ciała. Mikserem na wysokich obrotach ubijamy śmietankę z cukrem. Po minucie dolewamy żelatynę i miksujemy do uzyskania sztywnej piany. Wkładamy ją do lodówki.
Na stojak do tortów lub płaski talerz kładziemy jeden blat biszkoptu. Smarujemy go syropem cukrowym, smarujemy 1/4 konfitury i 5 łyżkami bitej śmietany. Powtarzamy z kolejnymi blatami (syrop, konfitura, bita śmietana). Najlepiej, jeśli spodnią połówkę zostawimy na wierzch tortu i położymy ją do góry nogami. Tort będzie wtedy równy.
Wierzch i boki tortu smarujemy cienką warstwą ubitej śmietany. Wstawiamy tort i pozostałą śmietanę do lodówki na 30 minut. Po tym czasie wyciągamy tort i równo smarujemy boki (śmietana powinna być wtedy gęstsza i będzie się lepiej trzymać). Możemy odrywając co chwila szpatułę zrobić na torcie ozdobne "rogi". Przed podaniem tort dekorujemy świeżymi, umytymi owocami.

wtorek, 30 października 2012

Czekoladowy tort z Maltesers

Bardzo czekoladowy biszkopt, krem czekoladowy, nalewka wiśniowa, draże Maltesers i chrupiące wafelki Kit Kat - czy to brzmi wystarczająco czekoladowo? Oto przepis na rewelacyjny i całkiem prosty tort czekoladowy, który wygląda naprawdę uroczo. Cała dekoracja składa się z gotowych elementów, słodyczy dobrze znanych ze sklepowych półek. Górę tortu przykryliśmy czekoladowymi Maltesers, a boki ozdobiliśmy "płotkiem" z KitKatów. My tort nasączyliśmy domowej roboty nalewką - prezent od cioci znajduje szereg zastosowań w naszej kuchni. Możną ją zastąpić innym alkoholem (np. rumem) lub mocną herbatą - jeśli tort ma być dla dzieci.
Rada praktyczna. Jeśli nie chcemy poświęcać całego dnia na robienie tortu, rozdzielmy pracę. Pierwszego wieczora upieczmy biszkopt, kolejnego dnia zróbmy krem, a potem odstawmy tort do lodówki na co najmniej 12 godzin, żeby nabrał jednolitego smaku. Gotowe!
Przepis na biszkopt pochodzi z listopadowego numeru Food Network Magazine. Użyliśmy tortownicy o średnicy 26 cm.
Uwaga odnośnie biszkoptu. Czekoladowe blaty w tym torcie znacznie odbiegają od powszechnego wyobrażenia biszkoptu. Ciasto jest ciężkie, intensywne, wilgotne. Nie jest to pięknie wyrośnięty, puszysty biszkopt jaki znamy. To typowy amerykański biszkopt do tortów z maślanym kremem - taki, który "stapia" się z kremem nie tracąc swego charakteru. Po prostu, nie ustępuje mu miejsca tak jak to ma w zwyczaju tradycyjny biszkopt. Jeśli więc zobaczycie w tortownicy placek, który wcale nie jest puszysty, a mocno zwarty to znak, że wszystko w porządku. 




Składniki:
Biszkopt 
1 3/4 szklanki przesianej mąki
1 szklanka gorącej mocnej kawy
3/4 szklanki kakao
szczypta soli
1/2 łyżki sody oczyszczonej
1/2 łyżki proszku do pieczenia
1 3/4 szklanki cukru
2 jajka
1/2 szklanki oleju
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1 szklanka wody

Krem
1 tabliczka mlecznej czekolady
1 tabliczka gorzkiej czekolady
250 g masła w temperaturze pokojowej
4 łyżki cukru pudru

6 łyżek nalewki wiśniowej
300 g Maltesers
7 paczek cienkich wafelków KitKat (mogą być też WW)

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy masłem. W misce mieszamy dokładnie kakao i kawę. Do drugiej miski wsypujemy sól, sodę, proszek do pieczenia, mąkę i cukier. Dokładnie mieszamy. Dodajemy jajka, olej, ekstrakt waniliowy i wodę. Miksujemy na średnich obrotach około 2 minut. Nie przerywając miksowania dodajemy kakao z kawą i miksujemy do połączenia składników. Gotową masę wlewamy do tortownicy, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 50 minut, do tzw. suchego patyczka. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika, zostawiamy w tortownicy na 20 minut. Otwieramy tortownicę i pozostawiamy do całkowitego ostudzenia. Zimny biszkopt przekrawamy na dwie równe części przy pomocy noża z piłką.
Przygotowujemy krem. Czekoladę łamiemy na kawałki, rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Czekoladę miksujemy z masłem i cukrem pudrem do powstania jednolitej masy. 5 łyżek masy odkładamy.
Biszkoptowy blat kładziemy na talerzu, nasączamy 3 łyżkami nalewki, smarujemy połową masy, przykrywamy drugim blatem, nasączamy nalewką i smarujemy resztą masy. Pięć łyżek masy zostawiamy na posmarowanie boków tortu. Wafelki przełamujemy (jeśli trzeba, również skracamy przecinając nożem na odpowiedniej wysokości), a następnie przyklejamy do boków tortu. Na wierzch tortu wysypujemy kuleczki Maltesers. Gotowy tort wstawiamy do lodówki.


niedziela, 12 sierpnia 2012

Torcik bardzo czekoladowy ze świeżymi malinami

Chęć zrobienia tortu rosła u nas z każdą wizytą na lokalnym bazarku. Późne maliny - ciemniejsze, intensywniejsze w smaku od tych wczesnych idealnie pasują do deserowej czekolady. Wymarzone składniki - pomyśleliśmy. Tort, który dzisiaj proponujemy jest wersją uproszczoną - ma jedną warstwę ciasta i jedną warstwę kremu. Oczywiście, placek można by przeciąć na dwa cieńsze albo upiec drugi taki sam - różne warianty "piętrzenia" są dostępne. Udało nam się wykombinować przepis niesamowicie czekoladowy - a to za sprawą kawy, którą dodaliśmy do ciasta biszkoptowego. Dzięki niej smak czekolady jest jeszcze mocniejszy. Delikatny krem to nic innego jak ganache z mascarpone, bitą śmietaną i odrobiną nalewki malinowej. A na wierzchu świeże maliny. Spróbujcie zanim znikną.

Przygotowując torcik korzystaliśmy ze speedcooka - wielofunkcyjnego urządzenia kuchennego, które producent wypożyczył nam do testowania.



Czas przygotowania: 1,5 godziny
Czas oczekiwania: co najmniej 5 godzin

Składniki:
biszkopt
1 3/4 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki kakao
1 szklanka gorącej, mocnej kawy
1/2 łyżeczki soli
3/4 szklanki cukru
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody do picia
1 szklanka wody
2 jajka
1/2 szklanki oleju roślinnego

krem
1 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
200 ml śmietanki 30% lub 36%
250 g serka mascarpone
kieliszek (50 g) nalewki malinowej
4 łyżki cukru pudru

3 łyżki konfitury malinowej
250 g świeżych malin

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Przygotowujemy tortownicę: dno wykładamy papierem do pieczenia, dno i boki smarujemy masłem. 
Mąkę, sól, cukier, proszek do pieczenia i sodę dokładnie mieszamy. Do oddzielnej miseczki wsypujemy kakao. Parzymy kawę i wrzącą kawą zalewamy kakao. Bardzo szybko mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Do składników sypkich dodajemy jaja, wodę i olej roślinny. Wyrabiamy mikserem na średnich obrotach 2 minuty, potem powoli dolewamy zaparzone w kawie kakao i miksujemy jeszcze minutę. Gotową masę wlewamy do tortownicy i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy około 40-50 minut do tzn. suchego patyczka. Gotowy biszkopt wyjmujemy z piekarnika, studzimy w tortownicy. Ostudzony przykrywamy folią. Zimny biszkopt smarujemy 2 łyżkami konfitury malinowej.
Przygotowujemy krem. Czekoladę łamiemy na kawałki. W małym garnuszku zagotowujemy 100 ml śmietanki. Kiedy śmietanka zawrze, zdejmujemy ją z ognia i wrzucamy czekoladę. Czekamy minutę i zaczynamy mieszać do uzyskania gładkiej masy. Gdy ganache jest gotowy, dodajemy do niego jeszcze likier malinowy, mieszamy i studzimy. 
Resztę śmietanki ubijamy w oddzielnej misce a pod koniec ubijania dodajemy cukier puder. W kolejnej misce ubijamy serek mascarpone i w trakcie ubijania dodajemy po jednej łyżce czekoladowej masy (ganache). Kiedy wszystkie składniki się połączą miksujemy jeszcze 30 sekund. Bardzo delikatnie dodajemy bitą śmietanę z cukrem, mieszamy łyżką lub łopatką do uzyskania jednolitej masy. Gotową masą smarujemy spód biszkopta. Wstawiamy do lodówki na co najmniej 2 godziny, żeby krem stężał. Przed podaniem tort dekorujemy świeżymi malinami.

piątek, 4 czerwca 2010

Letni torcik truskawkowy

Sezon na truskawki uważamy za oficjalnie rozpoczęty. Dzięki naszym wspaniałym przyjaciołom w naszym domu zagościła łubianka truskawek. Część owoców zniknęła błyskawicznie. Te, które ocalały atak truskawkożerców znalazły się w dzisiejszym torciku. Skąd pomysł? Chcieliśmy zrobić zwykły biszkopt z truskawkami, ale robiliśmy już w tym sezonie biszkopt z rabarbarem, więc szukaliśmy innego rozwiązania. A. stwierdził, że koniecznie musi być to ciasto z kremem. I tak narodził się pomysł na biszkopt z puszystym kremem z mascarpone i świeżymi truskawkami. Przepis na biszkopt zawdzięczamy Asi z Kwestii Smaku. Jest rewelacyjny - delikatnie wilgotny, ładnie wyrośnięty i ... bezowy. Na jego powierzchni podczas pieczenia tworzy się beza, która pięknie rozłamuje się pod naciskiem widelczyka. Krem z mascarpone został częściowo skopiowany z przepisu na tiramisu. Torcik jest lekki, prosty w przygotowaniu i efektowny.
Można go przechowywać w lodówce - pewnie nie za długo, bo świeże truskawki puszczają sok. Nie wiemy jednak ile może tak czekać, bo u nas wszelkie wypieki znikają błyskawicznie.



Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki:

Biszkopt
           3 żółtka
           3 białka
           1/3 szklanki mąki ziemniaczanej
           1/3 szklanki mąki pszennej
           1 szklanka cukru pudru

Krem
           1 opakowanie serka mascarpone
           1/2 szklanki śmietanki śmietanki 30% lub 36%
           2 łyżki cukru pudru (lub więcej, jeśli ktoś lubi słodkie desery)
          20 świeżych truskawek 

Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.
Przygotowujemy 3 miseczki. Do pierwszej przesiewamy dwa rodzaje mąki.
W drugiej  mikserem na najwyższych obrotach ucieramy żółtka z połową cukru pudru. Przestajemy po 5 minutach.
W trzeciej w podobny sposób ucieramy białka z pozostałym cukrem. Po pięciu minutach miksowania otrzymamy lśniącą pianę, która nie będzie sztywna. Piszę to, ponieważ moja mama zawsze mówiła, że piana do biszkoptu musi być sztywna. Okazuje się, że nie musi.
Za pomocą szpatułki łączymy masę białkową z masą z żółtek. Robimy to bardzo delikatnie, żeby piana nie opadła. Teraz dosypujemy 1/3 mąki i mieszamy delikatnie. Dodajemy koleją porcję mąki, mieszamy, dodajemy resztę i mieszamy. Ważne jest, żeby mieszać naprawdę delikatnie. Jeśli nie wiecie jak to zrobić, spróbuję wytłumaczyć. Mąkę sypiemy delikatnie na całą powierzchnię miski. Szpatułką przedzielamy masę na dwie części i gdy dojedziemy do końca miski wykonujemy ruch do góry i na prawo. Powtarzamy, aż masa zrobi się jednolita. Kilkanaście ruchów wystarczy. Gotową masę wlewamy do tortownicy i wstawiamy do piekarnika na 35 minut. Biszkopt wyjmujemy z piekarnika, studzimy i zdejmujemy obręcz. Uwaga! Biszkopt musi być ostudzony, w przeciwnym razie pęknie.

Zabieramy się za robienie kremu. Śmietankę ubijamy mikserem na niskich obrotach do otrzymania bitej śmietany. Serek mascarpone mieszamy z cukrem. Łączymy bitą śmietanę ze słodkim mascarpone.
Truskawki myjemy, odsączamy i przekrajamy na pół. Jeśli są małe zostawiamy je w całości.


Na biszkopcie rozsmarowujemy krem i układamy truskawki. Tort wstawiamy do lodówki lub serwujemy od razu. Smacznego!