Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 października 2016

Spaghetti z klopsikami

Czy gra planszowa wzmaga głód i inspiruje kuchennie? Pewnie!

Granie w Spaghetti o którym pisaliśmy tutaj zwykle kończy się tym, że wszyscy mają ochotę na makaron. Najlepiej taki z mocno pomidorowo-warzywnym sosem i pysznymi klopsikami. Nasze pyszne klopsiki zwykle są zrobione z wołowiny i parmezanu. Próbowaliśmy tych drobiowych i wieprzowych, ale nic na to nie poradzimy, że wołowina jest po prostu najlepsza.

Ostatnio rozmawialiśmy z rodzicami dzieci w różnym wieku (dla nas różny wiek oznacza od 0 do 10) i wszyscy zastanawialiśmy się o co chodzi z tym spaghetti z sosem pomidorowym. Podobno brytyjscy naukowcy dowiedli, że do 7 roku życia dzieci twierdzą, że jest to niekwestionowanie ich najulubieńsza potrawa. Potem okazuje się, że jednak czekolada i żelki są bezkonkurencyjne, ale zupełnie nie pasują do sosu pomidorowego.

Dlatego przedstawiamy Wam przepis na makaron z klopsikami sprawdzony na dzieciach do lat 7. I na ich rodzicach, którzy też go lubią. 

Jak będziecie przygotować ten kulinarny hit, to możecie odpalić YouTube i posłuchać makaronowych piosenek, które zaproponowali nasi Czytelnicy (którym tym samym gratulujemy wygranej!).  

DOMINIKA i KASIA - THE PASTA SONG (dwie osoby przysłały to samo zgłoszenie. To jest ulubiona piosenka naszych dzieci, więc musieliśmy nagrodzić ten wybór) 

JUSTYNA - MAKARON SZAKARON (miłośnicy Wojciecha Manna łączcie się!) 

MARTA - ON TOP OF SPAGHETTI (bo ulica Sezamkowa i Klops Gigant nie mają sobie równych) -  

DANIEL – Guns'n Roses THE SPAGHETTI INCIDENT (za klasykę) 



Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki dla 4 osób:
1 paczka makaronu spaghetti

klopsiki:
1 cebula drobno posiekana
½ szklanki oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku posiekane
1/2 kg mielonej wołowiny
½ łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu
¼  szklanki bułki tartej
½ szklanki mleka
¼ szklanki parmezanu


szybki sos pomidorowy:
2 ząbki czosnku posiekane
2 łyżki oliwy z oliwek
2 puszki pomidorów
1 szklanka passaty pomidorowej
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżka oregano
1 łyżka bazylii

1. Najpierw przygotujemy sos, potem klopsiki i makaron.

2. Zaczynamy od sosu. Na oliwie z oliwek smażymy przez 30 sekund posiekany czosnek. Dodajemy pomidory, passatę, przyprawy i dusimy na małym ogniu przez 20 minut, aż sos zgęstnieje. 

3. Przygotowujemy klopsiki i makaron.

4. Na oliwie z oliwek (3 łyżkach) smażymy drobno posiekaną cebulkę. 

5. Do miękkiej cebuli dodajemy czosnek i smażymy 30 sekund.

6. Do szklanki wsypujemy bułkę tartą, zalewamy mlekiem. Mieszamy.

7. Do miski wkładamy mięso, parmezan, usmażoną cebulę z czosnkiem, sól, pieprz, bułkę tartą z mlekiem. Dokładnie mieszamy.

8. Z mięsa formujemy kulki wielkości piłek golfowych. Odkładamy je na talerz.

9. Zagotowujemy wodę na makaron. W tym samym czasie smażymy klopsiki.

10. Na dno patelni wlewamy oliwę z oliwek. Układamy klopsiki i smażymy na średnim ogniu partiami przez 8-10 minut. W trakcie smażenia przewracamy je tak, by zarumieniły się ze wszystkich stron. Na patelni nie może być dużo klopsików na raz. Dzięki temu będą równe i okrągłe. Usmażone klopsiki przekładamy na patelnię z sosem. 

11. Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odlewamy ½ szklanki wrzątku z gotowania makaronu. Makaron odcedzamy. 

12. Zawartość patelni (klopsiki i sos) doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy wodę z gotowania makaronu i ugotowane spaghetti. Dokładnie mieszamy.

13. Serwujemy. 
ZapiszZapisz

poniedziałek, 30 maja 2016

Makaron z pesto ze szparagów

Szparagi same w sobie są tak dobre, że czasem boimy się zrobić z nich coś więcej. Warto je zmiksować i zrobić z nich pesto. Jest rewelacyjne!

Kiedy zaczyna się szparagowy sezon myślimy tylko o szparagach z wody z odrobiną masła (o tym jak je ugotować idealnie możecie przeczytać tutaj). Potem objadamy się szparagami z sadzonym jajkiem lub jajkiem w koszulce. Potem przychodzi czas na zupę ze szparagów, grzanki ze szparagami i makarony. Upojeni widokiem całych łodyżek, zaczynamy kombinować. 

Pesto ze szparagów to splot przypadku (zbyt mocno obrane szparagi wyglądały kiepsko i nie mogliśmy z nich zrobić nowego dania) i nadmiaru lektur magazynów kulinarnych (gdzieś widziałam zupę krem z zielonych szparagów). Akurat mieliśmy w domu dużo orzechów laskowych i kawałek oryginalnego parmezanu od ChilliBite Wszystko to zmiksowaliśmy i wyszło cudownie zielone szparagowe pesto.

Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy zdrowo. 


Czas przygotowania: 20 minut
Liczba porcji: 2 

Składniki:
250 g zielonych szparagów
1/2 szklanki tartego parmezanu 
3 łyżki oliwy z oliwek
15 orzechów laskowych
1 łyżka oleju
200 g makaronu (jakieś świderki)
świeżo zmielony pieprz


1. Zagotowujemy wodę w dużym garnku.

2. Szparagi dokładnie myjemy. Odkrajamy ok. 3 cm końcówek.

3. Szparagi wkładamy do gotującej się wody i gotujemy 5 minut.

4. W czasie, kiedy gotują się szparagi delikatnie prażymy orzechy. Na patelnię wlewamy 1 łyżkę oleju, wsypujemy orzechy. Smażymy na dużym ogniu ciągle mieszając patelnią przez 1 minutę. Orzechy przekładamy na ręcznik papierowy.

5. Z garnka wyciągamy szparagi. Nie wylewamy wody! 

6. Do wody po szparagach wrzucamy makaron i gotujemy według instrukcji na opakowaniu.

7. Przygotowujemy pesto ze szparagów. Bierzemy łodyżki szparagów i odkrawamy główki. Zostawiamy je na później. Resztę łodyżek kroimy w kawałeczki ok. 1 cm.

8. Orzechy zawijamy w ręcznik i delikatnie trzemy nimi tak, by pozbyć się skórek.

9. Orzechy i posiekane szparagi wrzucamy do misy blendera. Dodajemy parmezan i oliwę z oliwek. Miksujemy pulsacyjnie (20 sekund miksowania, przerwa i znowu miksowanie), aż otrzymamy jednolitą masę.

10. Makaron odcedzamy. Mieszamy z pesto szparagowym i główkami szparagów. Przekładamy na talerze i oprószamy świeżo zmielonym pieprzem.


środa, 24 lutego 2016

Makaron z sosem z awokado i bazylii

Wiecie jak wygląda raj? Raj to miejsce w którym w każdym sklepie sprzedają tylko dojrzałe awokado.  

Awokado to taki nieco złośliwy twór, bo najpierw długo dojrzewa (owoce rosną 14-18 miesięcy), a potem trzeba naprawdę szybko go zjeść. Lepiej więc nie przeoczyć tego momentu "to już!". W Polsce zwykle sprzedaje się dwa rodzaje awokado - awokado i awokado hass (które w niektórych sklepach ma naklejkę "do natychmiastowego spożycia"). To pierwsze zwykle jest twarde jak kamień i smakuje niczym. Trzeba je więc włożyć do papierowej torebki i poczekać na właściwy moment. To drugie trzeba jeść prędko - inaczej robi się nazbyt dojrzałe i nabiera brzydkiego czarnego koloru. 

Jak poznać, że awokado jest dojrzałe?

To zależy od gatunku - czasem skórka staje się ciemniejsza, czasem matowieje, czasem się wygładza. Jest jednak jeden niezawodny sposób - trzeba awokado przycisnąć u góry (tam, gdzie widać miejsce po szypułce). Jeśli to miejsce jest delikatnie miękkie, awokado nadaje się do jedzenia. Gwarantujemy, że 90% owoców, które znajdziecie w sklepach będzie stawiało opór. Można też owoc położyć w dłoni i delikatnie ją zamknąć - dojrzały owoc będzie sprężysty, ale będzie się "zapadał" pod naciskiem. Unikajmy kupowania awokado z plamkami na skórce. Dojrzałe awokado będzie się łatwo kroiło i nie będzie się rozpadało pod naciskiem noża. Jego konsystencja będzie przypominała masło. 

Co zrobić z niedojrzałym awokado?

Trzeba mu pomóc! Wkładamy awokado do papierowej torebki i zostawiamy na blacie na 3-5 dni (codziennie sprawdzamy czy jest już dojrzałe). Można ten proces nieco przyspieszyć wkładając do torebki z awokado jabłka lub kiwi. 

Jak przechowywać awokado?

Dojrzałe awokado można włożyć do lodówki. To zahamuje proces dojrzewania i przedłuży jego przydatność o 2 dni. Jeśli chcemy zużyć tylko połowę owocu, to pamiętajmy, żeby niewykorzystaną połówkę razem z pestką skropić sokiem z cytryny i zawinąć w kawałek folii spożywczej. Dzięki temu nie sczernieje. Jeśli jednak po jakimś czasie pojawią się na miąższu ciemne plamki (lub porcja ulubionego guacamole w lodówce zacznie ciemnieć), trzeba je wyciąć (a ciemne fragmenty guacamole po prostu wyrzucić). Awokado, które dziwnie pachnie, ma konsytencję rzadkiego błota, ma luźną skórę, nie nadaje się do jedzenia i trzeba się z nim pożegnać. 

Makaron z zielonym sosem z awokado jest niezwykle kremowy i sycący. Przypomina nieco guacamole, ale tylko troszkę. Na talerzu wygląda jak zielone pesto, ale w smaku jest dużo delikatniejszy i taki "maślany." Dobrze mu robi bazylia, która przełamuje nieco mdły smak awokado. Zamiast soli, do sosu dodaliśmy łyżkę sera typu feta, bo nie była to oryginalna feta. Warto podać go ze świeżo zmielonym pieprzem (jeśli ktoś lubi pieprz, oczywiście). Danie zostało przygotowane bez dodatku soli - sos nabiera wyrazu dzięki soli naturalnie występującej w serze typu feta. Z podanych składników otrzymamy 3 duże porcje. 

Wpis powstał we współpracy z  Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli.


Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
300 g makaronu
1 ząbek czosnku
2 dojrzałe awokado hass
1/2 szklanki liści bazylii
sok z 1/2 cytryny
2 łyżki oliwy z oliwek
4 łyżki wody
2 łyżki sera typu feta
świeżo zmielony pieprz


1. Makaron gotujemy według wskazówek podanych na opakowaniu. Pomijamy solenie.

2. Czosnek drobno siekamy lub przeciskamy przez praskę.

3. Do misy blendera wkładamy czosnek, obrane awokado, liście bazylii, sok z cytryny, oliwę z oliwek, wodę i ser. Miksujemy, aż otrzymamy jednolity i aksamitny sos. Gdyby sos był za gęsty, dodajemy 1 łyżkę wody i blendujemy jeszcze raz.

4. Makaron odcedzamy, z powrotem wkładamy do garnka. Dodajemy sos, mieszamy.

5. Gotowy makaron przekładamy na talerze i oprószamy świeżo zmielonym pieprzem.


piątek, 18 września 2015

Spaghetti z boczkiem, kaparami i bursztynem w 10 minut

Kiedy pierwszy raz spróbowaliśmy sera bursztyn, pomyśleliśmy że to musi być jakiś produkt z importu. Smakował tak zacnie - był kremowy i wyrazisty, delikatnie rozpływał się na języku chociaż miał zwartą strukturę. Wszystko przez to, że zwykle kupowaliśmy ser morski, ser gouda, ser "jakiśtam" i one wszystkie smakowały prawie tak samo. I prawie nie robiło tu naprawdę wielkiej różnicy. Jak chcieliśmy kupić dobry ser, to kupowaliśmy jakieś polskie sery zagrodowe. Albo francuskie. 

Na szczęście, bursztyn jest już dostępny we wszystkich marketach i naprawdę jest warty swojej ceny.  (Jak ostatnio sięgaliśmy po niego w sklepie, dobrotliwa starsza pani zasugerowała, że sery paczkowane są na pewno równie dobre, a dwa razy tańsze. Nie są nawet w tej samej lidze.) Świetny na kanapki, do zapiekanek, sosów i makaronów. Dojrzewa przez 6 miesięcy i w tym czasie nabiera intensywnego smaku, który zostaje na kubkach smakowych i w pamięci.

Dlatego z wielką lubością ścieramy ten ser na tarce i dodajemy do makaronu razem z kaparami po to, by mieć pyszny obiad w 10 minut. Sekretem tego dania są delikatnie chrupiące kapary. Zwykle kapary po prostu wrzucaliśmy do makaronu tuż przed podaniem, ale tym razem zupełnie przez przypadek zamiast do makaronu wrzuciliśmy je na patelnię. Ten nieplanowany wypadek przy pracy okazał się rewelacyjny - chrupiące kapary mają zwartą strukturę, chrupiącą skorupkę i nie rozłażą się, a do tego wydają się ostrzejsze niż zwykle. 

Jeśli chcecie mieć gotowe danie w 10 minut musicie przygotować garnek, patelnię i nożyczki (szybciej się tnie boczek nożyczkami niż nożem - taki mały patent na oszczędność czasu). 

Wpis powstał we współpracy z  Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli.


Czas przygotowania: 10 minut
Liczba porcji: 2

Składniki:
200 g spaghetti
2 łyżki kaparów
2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju
6 plastrów wędzonego boczku
4 łyżki tartego sera bursztyn 

1. Wstawiamy wodę na makaron i jej nie solimy (kapary i boczek są wystarczająco słone).
2. Boczek kroimy lub tniemy w cienkie paski.
3. Na patelnię wlewamy olej, wrzucamy kapary i smażymy 4 minuty.
4. Do zagotowanej wody wrzucamy makaron i gotujemy zgodnie z czasem podanym na opakowaniu.
5. Do kaparów dodajemy boczek i smażymy mieszając co jakiś czas kolejne 5 minut.
6. Spaghetti odcedzamy, wkładamy do garnka. Dodajemy zawartość patelni, dokładnie mieszamy. 
7. Makaron układamy na talerzach i posypujemy serem. 
8. Smacznego! 


wtorek, 21 lipca 2015

Makaron z chorizo i czereśniami - bez soli!

Lato w pełni, czasem jest bardzo gorąco i gotowanie bywa ostatnią rzeczą na jaką mamy ochotę. Na szczęście, dzięki kilku prostym składnikom można w kwadrans zrobić pyszny obiad. Chorizo, czereśnie, pomidory i rozmaryn składają się na pyszny, delikatnie pikantny sos, który świetnie smakuje w towarzystwie makaronu. Chorizo i czereśnie (oprócz pięknego brzmienia) to naprawdę niesamowite połączenie - jest słono, słodko i ostro. Wygląda pięknie i dobrze smakuje. Zgodnie z zapowiedzią, w daniu nie ma dodatku soli. W zupełności wystarczy tej, która zamknięta jest w hiszpańskiej kiełbasce. 

Przepis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy Zdrowo. Mniej soli. 


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki dla 2 osób:
200 g makaronu casarecce 
100 g ostrego chorizo
50 g czereśni wydrylowanych
2 łyżki passaty pomidorowej 
2 gałązki rozmarynu
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
3 łyżki oleju rzepakowego


1. Makaron przygotowujemy według instrukcji na opakowaniu. 
2. W czasie, gdy gotujemy makaron przygotowujemy sos.
3. Cebulę i czosnek drobno siekamy. 
4. Chorizo kroimy w kostkę (pozbywamy się osłonki). 
5. Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę, rozmaryn i smażymy na małym ogniu przez 3 minuty. 
6. Do cebuli dodajemy czosnek i smażymy 30 sekund.
7. Do cebuli i czosnku dodajemy chorizo i smażymy mieszając 1 minutę. Dodajemy passatę, połówki czereśni i podsmażamy kolejną minutę. 
8. Gotowy sos mieszamy z makaronem, wyjmujemy rozmaryn i serwujemy. 

wtorek, 30 czerwca 2015

Makaron ze szparagami, bobem i fetą

Jak zrobić szybki sezonowy obiad, który można wziąć do pracy bez uszczerbku dla smaku? Wystarczy wziąć makaron (albo kaszę, jeśli ktoś chce spróbować wersji bezglutenowej), bób i szparagi. Wszystko gotujemy, delikatnie podsmażamy i serwujemy z fetą. Dzięki temu danie jest zielone, czyli dobre dla wątroby i zawiera niewielką ilość soli.
Teraz szczerze: jest to danie, które można w kwadrans zrobić w kuchni u przyjaciółki. Mamy remont, nie mamy swojej kuchni i gotowanie jest dla nas ogromnym wyzwaniem. A tutaj idziesz na bazarek, po drodze kupujesz makaron i korzystasz z tego, co daje natura. Smak warzyw o tej porze roku jest po prostu obłędny, nie potrzeba im w zasadzie żadnego maltretowania, długiego gotowania czy doprawiania. Sama natura. Cudownie. A to wędzone masło to prezent od taty, który po moim wywodzie o super maśle w Solec 44 postanowił zrobić nam niespodziankę i zrobił cały słoik wędzonego masła. 

Wpis powstał we współpracy z Cisowianka - Gotujmy Zdrowo. Mniej Soli.


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
200 g makaronu
100 g zielonych szparagów
2 łyżki masła (najlepiej wędzonego)
100 g bobu
50 g fety
świeży pieprz

1. Bób wrzucamy do wrzącej wody i gotujemy 4 minuty. 
2. Szparagi dokładnie myjemy. Odkrawamy główki, łodygi siekamy. 
3. Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu.
4. Bób obieramy. 
5. Szparagowe łodygi smażymy 2 minuty na maśle, dodajemy główki. Smażymy 30 sekund.
6. Na patelnię wrzucamy bób, odcedzony makaron i smażymy kolejne 30 sekund.
7. Serwujemy z pokrojoną fetą i świeżym pieprzem. 

czwartek, 30 kwietnia 2015

Święto Flagi... na talerzu

Niedługo Święto Flagi - i z tej okazji postanowiliśmy sfotografować polską flagę. Chcieliśmy pokazać to, co wydaje nam się na wskroś polskie, nasze, ukochane. Są tu pomidory z cebulką i makaron ze śmietaną i truskawkami, są buraczki i rzodkiewki. Polska na talerzu. 






sobota, 18 kwietnia 2015

Sałatka z makaronem, krewetkami i fetą

Przyszła wiosna, a z nią ochota na zieloność i lekkość. Nareszcie można znaleźć szparagi (i cóż, że z importu…), gdzie nie gdzie pojawia się bób (oczywiście z importu) i sałata (to może być pewnie zaskoczenie, ale zdarza się sałata z prawdziwie lokalnych upraw np. od Majlertów z Warszawy). W takich okolicznościach dajemy się porwać bryzie znad morza Śródziemnego i nie zważając na nic kupujemy krewetki, krzaki mięty i cytryny. Potem wszystko to szybko podsmażamy, siekamy, mieszamy i wyciskamy.  Sałatka doprawiona sokiem z cytryny i ziołami smakuje obłędnie rześko i wiosennie. Jest tak lekka jakby nie miała w sobie grama mąki, a przecież ma dodatek makaronu. Dlatego mimo, że lekka świetnie sprawdzi się jako obiad do pracy. Najlepiej smakuje w temperaturze pokojowej dlatego nie trzeba jej wkładać do lodówki. Spokojnie wytrzyma w pudełku 8 godzin. 
Do sałatki użyliśmy makaronu cavatelli, który ma kształt zwiniętych do środka wałeczków. Świetnie sprawdzi się orzo w kształcie ziarenek ryżu albo inny makaron średniej wielkości. 
Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotujmy zdrowo - mniej soli". 



Czas przygotowania: 30 minut
Liczba porcji: 6-8

Składniki:
250 g makaronu cavatelli
¼ szklanki oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
250 g dużych krewetek
½ łyżeczki pieprzu
2 cytryny (skórka i sok)
2 szalotki
1/3 szklanki posiekanej mięty
1/3 szklanki posiekanego koperku 
100 g ogórka 
200 g sera feta
50 g czarnych oliwek bez pestek


1. Makaron gotujemy w osolonej wodzie 3 minuty krócej niż sugeruje opakowanie (dzięki temu nawet po 6 godzinach w towarzystwie soku z cytryny będzie jędrny).
2. W czasie, gdy gotuje się makaron zajmujemy się krewetkami. Myjemy je, obieramy z pancerzyków, odrywamy ogonki i siekamy na duże kawałki.
3. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oliwy z oliwek, wrzucamy czosnek i po 20 sekundach wrzucamy krewetki i pieprz. Smażymy 1 minutę.
4. Odcedzamy makaron i przekładamy do dużej miski.
5. Z cytryn ociekamy skórkę, dodajemy ją do makaronu, a następnie wyciskamy sok. Dodajemy go do makaronu.
6. Szalotki kroimy w cienkie paseczki, wrzucamy do makaronu.
7. Ogórka obieramy i kroimy w kostkę. Wrzucamy do miski z makaronem.
8. Ser feta kruszymy i wrzucamy do miski z makaronem.
9. Oliwki, miętę, koperek, krewetki, pozostałą oliwę dodajemy do makaronu. Wszystkie składniki sałatki delikatnie mieszamy i podajemy.


poniedziałek, 16 marca 2015

Czerwony makaron w sosie serowym w 10 minut

Czy w dziesięć minut można zrobić coś niebanalnego? Oczywiście, jeśli masz pomysł i potrzebne składniki. To jest przepis na nasz ulubiony makaron "last minute". Wszystko w nim jednak zależy od składników, bo niby można użyć zwykłego spaghetti w miejsce ostrego tagliolini i zwykłego brie w miejsce sera Neufchatel, ale wtedy będzie mniej wykwintny i mniej wyrazisty. A przecież im mniej składników, tym bardziej liczy się ich charakter. Uprzedzając pytania, piszemy że świeże czerwone tagliolini i ser kupiliśmy w Lidlu, a pistacje - na bazarku.


Czas przygotowania: 10 minut

Składniki: 
100 g sera coeur de Neufchatel
250 g makaronu tagliolini z peperoncino
1 łyżka oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
2 łyżki pistacji 



1. Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
2. W międzyczasie przygotowujemy nadzienie.
3. Ząbek czosnku siekamy.
4. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy czosnek, pokrojony w plastry ser.
5. Na bardzo małym ogniu rozpuszczamy ser.
6. Odcedzamy makaron.
7. Makaron przekładamy na patelnię i całość dokładnie mieszamy.
8. Pistacje siekamy i oprószamy nimi makaron.


niedziela, 12 października 2014

Sałatka makaronowa z bobem

Kończy się bób na straganach, więc łapiemy to, co zostało. Wiemy, że płacimy więcej, ale chcemy jeszcze przez chwilę poudawać, że jest ciepło i tak zostanie. To jest przepis na absolutnie odświeżającą sałatkę z bobem i makaronem. Dodaliśmy trochę pietruszki, trochę mięty, nie żałowaliśmy bobu i pysznego makaronu. Sałatka świetnie sprawdza się jako danie na wynos - wystarczy włożyć ją do plastikowego pojemnika i zabrać ze sobą do pracy. W sam raz na poniedziałek. 
Przepis ze strony Food Network.


Czas przygotowania: 40 minut

Składniki:
700 g bobu
200 g makaronu (uszek lub kokardek)
3 łyżki oliwy z oliwek
2 szalotki
2 ząbki czosnku
4 gałązki mięty
4 gałązki natki pietruszki
2 łyżki masła
1/2 łyżeczki płatków chili

Bób wrzucamy do wrzącej i osolonej wody i gotujemy 30 sekund. Wyciągamy łyżką cedzakową i wrzucamy do zimnej wody na 3 minuty. Nie wylewamy gorącej wody, ale wrzucamy do niej makaron i gotujemy według instrukcji na opakowaniu. W tym czasie bób obieramy ze skórek. Makaron odcedzamy zostawiając 1 szklankę wody z gotowania.
Siekamy drobno szalotki, czosnek, liście z 1 gałązki pietruszki i 1 gałązki mięty. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek z masłem, wrzucamy szalotki i smażymy mieszając raz na jakiś czas ok. 2 minut. Dodajemy czosnek, chilli i smażymy 30 sekund. Dodajemy 3 całe gałązki mięty i 3 gałązki pietruszki, 1 szklankę wody z gotowania makaronu i bób. Oprószamy 1/2 łyżeczki soli i gotujemy na wolnym ogniu ok. 10 minut. Po tym czasie, wyciągamy gałązki pietruszki i mięty. Dodajemy makaron i gotujemy jeszcze 3 minuty. Makaron i bób układamy na talerzach i oprószamy posiekanymi liśćmi pietruszki i mięty. 


piątek, 11 lipca 2014

Spaghetti z kurkami w białym winie

"Kochaj to, co gotujesz - a nigdy nie zostanie ci na następny dzień." Tak można streścić nasze wakacyjne gotowanie. Spaghetti z kurkami to był nasz obiad przygotowany z produktów zdobytych "w drodze". Przy trasie Warszawa-Gdańsk można doznać wielu przyjemności - są wśród nich także kurki ciasno upchane w plastikowe pojemniczki po nektarynkach uroczo utytłane w ziemi i igłach. Kurki kupowane z samochodu są zwykle droższe niż te kupowane na bazarku, ale mają w sobie ten urok "prosto od zbierającego". Po drodze, musieliśmy tylko zahaczyć o jakiś monopolowy, żeby kupić wytrawne białe wino. W końcu najlepiej gotuje się z winem. Ale jak byśmy go nie dodali, też byłoby dobrze. Po prostu, więcej byśmy wypili do obiadu.
Rozumiemy, że dla niektórych wakacje to czas bez gotowania i zmywania. Dla nas wakacje to czas na gotowanie i jedzenie tego, na co akurat mamy ochotę, a wtedy mieliśmy ochotę na kurki w sosie z białego wina ze spaghetti. Nie mieliśmy ochoty na robienie pięknych wystylizowanych zdjęć, więc wklejamy zdjęcie z Instagramu. Też jest piękne! 
Gotowe spaghetti można oprószyć posiekanym koperkiem albo natką pietruszki.


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki na 2 porcje:
250 g spaghetti
300 g kurek
1 cebula
1 ząbek czosnku
3 łyżki masła
1/3 szklanki wytrawnego białego wina
4 łyżki śmietany 30%
sól
pieprz
ew. 1 łyżka posiekanego koperku lub natki pietruszki

Nastawiamy wodę na makaron. 
Kurki dokładnie myjemy, większe przekrawamy na pół. Cebulę i czosnek drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy cebulę i smażymy na wolnym ogniu mieszając przez ok. 2 minuty (aż cebula zmięknie). Dodajemy czosnek, a chwilę potem - kurki. Oprószamy solą. Mieszając smażymy kolejne 3 minuty.
Makaron wrzucamy do wrzącej osolonej wody i gotujemy zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu. 
Na patelnię z kurkami dolewamy białe wino i smażymy jeszcze około 5 minut. Pod koniec dodajemy śmietanę i mieszamy.
Makaron odcedzamy, mieszamy z kurkami i układamy na talerzach. Oprószamy koperkiem lub pietruszką. Serwujemy. 

poniedziałek, 30 września 2013

Spaghetti z dyniowym sosem Alfredo

Bardzo prosty przepis na sos do makaronu na bazie dyni. Jeśli macie gotowe puree dyniowe, jego zrobienie zajmie Wam 5 minut. O tym, jak zrobić puree z dyni pisaliśmy tutaj. Efekt? Nam przypomina trochę mac&cheese, który czasem jedliśmy na obczyźnie - jest równie żółty i serowy. Nasze dzieci zakochały się w nim bez pamięci, chociaż dla nich zamiast spaghetti gotowaliśmy makaron o bardziej fikuśnych kształtach. Z podanej proporcji wyjdą 3-4 porcje sosu. 
Inspiracją do przygotowania dania był program The Pioneer Woman, w którym Ree Drummond pokazywała jak przygotowuje domowe Halloween. 


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
300 g spaghetti (lub innego makaronu)
8 liści laurowych
2 łyżki masła
1 szklanki puree z dyni piżmowej 
3 czubate łyżki śmietany
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
sól do smaku
40 g tartego parmezanu

Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Do rondelka wkładamy liście laurowe i masło, podgrzewamy, aż masło mocno się spieni, dodajemy puree dyniowe, śmietanę, gałkę muszkatołową. Cały czas mieszając doprowadzamy do wrzenia. Doprawiamy do smaku solą. Wyjmujemy z sosu liście laurowe. Odcedzony makaron mieszamy z sosem. Przekładamy do miseczek, posypujemy tartym parmezanem. 

czwartek, 8 sierpnia 2013

Spaghetti al pomodoro fresco

Co by tu zjeść w taki upał? Jeśli w ogóle jeść, to chyba dopiero późnym popołudniem. Albo w klimatyzowanym pomieszczeniu... Proponujemy coś prostego i absolutnie bezmięsnego. Makaron z sosem ze świeżych pomidorów. Chcecie przekonać jak świeżych? Pokazujemy je na drugim zdjęciu, tuż przed wrzuceniem na patelnię wisiały jeszcze na krzaku w ogrodzie rodziców M. Właśnie dojrzewają tam masowo piękne pomidory - żółte, pomarańczowe i czerwone. Niektóre są tak nabrzmiałe, że zaczynają pękać na krzakach. Ich smak jest intensywny i uzależniający. Wyobraźcie sobie jak pachną tuż po zdjęciu z krzaka, zwłaszcza w tym miejscu, w którym wyrastają z gałązki...
Teraz możecie sobie wyobrazić jak smakuje makaron z sosem z najświeższych pomidorów pod słońcem. Wystarczy odrobina szalotki, czosnku, oliwy z oliwek, oregano i parmezanu - i możecie poczuć się jak we Włoszech.
My poczuliśmy się zainspirowani krótkim filmikiem z YouTube'owego kanału Jamiego Olivera, w którym charyzmatyczny Włoch Gennaro Contaldo pokazuje jak zrobić Chilli-Tomato Taglierini. Zerknijcie sami i przekonajcie się, jakie to proste.
Jeśli macie dostęp do świeżych pomidorów (nie muszą być z własnego ogrodu; może znajdziecie właściwe na targu), koniecznie zróbcie ten makaron. A potem domowy ketchup - my już wkrótce uruchamiamy domową manufakturę.


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
200 g spaghetti 
1 kg świeżych pomidorów
4 łyżki oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
1/2 szalotki
sól
pieprz
świeże oregano
parmezan


Pomidory myjemy, nacinamy je na krzyż od spodu. Zagotowujemy garnek wody, wyłączamy. Wkładamy do wrzątku pomidory, czekamy 1-2 minuty, wyciągamy pomidory z wody i ostrożnie zdejmujemy skórkę. Kroimy w dużą kostkę (wycinając łykowaty środek). Cebulkę i czosnek drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy posiekaną cebulę, nieco później czosnek i szklimy na wolnym ogniu około 4-5 minut, przy okazji delikatnie soląc. Do miękkiej cebuli dodajemy pokrojone pomidory i dusimy je na średnim ogniu mieszając co jakiś czas, aż sos się zagęści - po jakimś czasie pomidory rozpadną się same, więc nie trzeba ich blendować.
Jeśli macie pomidory z ogrodu albo kupiliście cały kiść pomidorów z gałązką, umyjcie tę gałązkę, potrzyjcie ją trochę pomiędzy dłońmi i dodajcie na minutę do gotującego się sosu (potem można ją wyjąć i wyrzucić, gdy odda swój intensywnie pomidorowy aromat).
Sos doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Gotowy makaron mieszamy z sosem, wykładamy na talerze, posypujemy świeżo posiekanym oregano i parmezanem. 

środa, 26 czerwca 2013

Szybki stir-fry dla niejadka

Za namową koleżanki M. zapisała się na bezpłatny internetowy kurs żywienia dzieci organizowany przez Uniwersytet Stanforda. Nie robiła tego z poczucia winy, że nasze dzieci jedzą źle, ale z ciekawości. Jak się okazało, kurs był bardzo inspirujący, a dzisiejszy szybki stir-fry jest jedną z prac domowych...
Rodzice na całym świecie miewają jakieś problemy związane z żywieniem dzieci: nieregularne pory posiłków, za mało warzyw, monotonia i nadmiar słodyczy. Na większość z nich na szczęście jest jakieś rozwiązanie. Skupmy się na warzywach, bo to od zawsze było dla nas nie lada wyzwanie: jak zachęcić dzieci do jedzenia warzyw?
Po pierwsze, zacząć od siebie, bo nie ma nic lepszego niż dobry przykład. Mama i tata z uśmiechem na ustach jedzący fasolkę szparagową mogą być na tyle przekonujący, że po chwili małe warzywne niejadki będą podciągać ją z ich talerza. Jeśli to nie zadziała, trzeba uciec się do innych trików. Oto kilka z nich:

(1) Warzywa zawsze serwujemy na początku posiłku, bo nikt nie będzie miał ochoty na brokuły po zjedzeniu talerza makaronu z sosem.

(2) Danie z dużą ilością warzyw najlepiej podać dziecku, kiedy jest nieziemsko głodne - po popołudniowej drzemce lub po wyczerpującym spacerze czy zabawie na podwórku. Trzeba tylko pamiętać, żeby w międzyczasie nie wciskać pociechom worka chrupek kukurydzianych, wafli ryżowych, kanapeczek czy butli słodzonego napoju. Jak jest ciepło, można warzywa zapakować do pojemnika i urządzić mały piknik na świeżym powietrzu.

(3) Możecie stać się miłośnikami warzyw ugotowanych na parze. Ale jeśli - tak jak my - Wam to nie wychodzi, ugotowanym na parze warzywom trzeba dobrać jakieś miłe towarzystwo. My używamy masła albo sosu (azjatyckiego, pomidorowego, serowego, z dodatkiem czosnku, cebulki, imbiru). To właśnie na kursie z żywienia małych smakoszy M. dostała pracę domową "podaj dzieciom stir-fry z co najmniej 4 warzyw". Była bardzo sceptyczna wobec tego pomysłu, oczami wyobraźni widząc dzieciaki plujące sosem sojowym. Na własne oczy przekonaliśmy się, że to bezpodstawne obawy. Ważne jest, żeby warzywa nie były rozgotowane, a delikatnie chrupiące. Dlatego na patelnię najpierw wrzucamy te twarde - marchewki, pietruszkę, posiekane łodygi brokułów czy kalafiora, a potem miękkie - pieczarki, paprykę, cukinię, bakłażana, szparagi. Nie ma niczego złego w tym, że warzywa dla 2-3-letnich dzieci podsmaży się na 2 łyżkach oliwy z oliwek, podlewając w razie potrzeby wodą. Do warzyw możemy dodać odrobinę cukru czy miodu, żeby podkreślić ich naturalną słodycz. Ale odrobinę! 

(4) Warzywa są kolorowe i to jest nasza tajemna broń - im więcej kolorów znajdzie się na talerzu, tym będzie on ciekawszy, a co więcej - będzie stanowił większe pole do samodzielnych decyzji.
Stir-fry z wieprzowiną, cukinią i papryką, o którym piszemy dzisiaj można traktować jako punkt wyjścia do tworzenia własnych dań z wykorzystaniem ulubionego mięsa, ryb, warzyw, sosów. 


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
50 g makaronu sojowego
100 g schabu
1/2 papryki
1/2 marchewki
1 mała cukinia
1/4 cebuli
ok. 1 cm korzenia świeżego imbiru
1 ząbek czosnku
2 łyżki białego sezamu
2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju z pestek winogron
3 łyżki sosu sojowego
1 łyżka powideł śliwkowych (lub 1 łyżeczka miodu)
1 łyżka octu ryżowego
3 łyżeczki oleju sezamowego

Makaron przygotowujemy według instrukcji na opakowaniu. Schab myjemy, kroimy w paseczki. Paprykę kroimy w paski, cukinię i marchewkę w plasterki, cebulę, czosnek i imbir drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy cebulę, szklimy przez ok. 3 minuty, dodajemy czosnek, imbir, marchewkę, sos sojowy, schab i smażymy kolejne 3 minuty mieszając i ewentualnie dodając odrobinę wody. Na patelnię wrzucamy paprykę, cukinię, sezam, powidła, ocet ryżowy i smażymy kolejne 3 minuty. Pamiętajmy, żeby co jakiś czas mieszać zawartość patelni. Makaron odcedzamy, mieszamy z mięsem i warzywami. Wykładamy na talerze i przed podaniem skrapiamy olejem sezamowym. 

niedziela, 2 czerwca 2013

Razowe penne z botwinką i serem kozim

Zanim przepis - najpierw wyniki konkursu z okazji Dnia Dziecka. Nie przypuszczaliśmy, że dzieci są aż tak bardzo zaangażowane w prace kuchenne ;) Dziękujemy za wszystkie opowieści o wspólnym gotowaniu! Losowanie się odbyło - a zwycięzcami i nowymi właścicielami kolorowych kuchennych gadżetów zostali: tomasz_kro18, Aneta76 i dodominika. Nagrody wyślemy pocztą.

Dzisiaj rzutem na taśmę - botwinka. Już się prawie kończy, a przynajmniej naszym osiedlowym sprzedawcom się kończy... W pierwszej kolejności trzeba zrobić zupę botwinkową z jajkiem albo chłodnik. A gdy tradycji stanie się zadość, można eksperymentować. Botwinki nikomu zachwalać nie trzeba. Na blogach królują zupy, zupy kremy, quiche, tarty, makarony... Tym razem postawiliśmy właśnie na makaron, bo mieliśmy bardzo mało czasu. Botwinka zblanszowana jak szpinak jako dodatek do makaronu sprawdza się idealnie, ale warto zapewnić jej jeszcze jakieś wyraziste towarzystwo. Kozi ser (dojrzewająca rolada, którą czasem kupujemy w naszym supermarkecie) doskonale sprawdził się w tej roli. Tym razem użyliśmy makaronu razowego, ale tradycyjny też będzie pyszny. 


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki: 
300 g makaronu
1 pęczek botwinki
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka masła
1 ząbek czosnku
1/4 posiekanej cebuli
1 łyżka octu balsamicznego
1 łyżka soku z cytryny
100 g sera koziego
sól
pieprz

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Botwinę myjemy, drobno siekamy łodygi, liście rwiemy na mniejsze kawałki. Czosnek przeciskamy przez praskę. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i masło, dodajemy cebulkę, posypujemy solą (około 1/2 łyżeczki soli morskiej) i smażymy do zezłocenia - około 3 minut, dodajemy czosnek, smażmy minutę. Na patelnię wkładamy botwinkę - najpierw pokrojone łodygi dusimy 5 minut, potem dodajemy liście i dusimy jeszcze 2-3 minuty. Zdejmujemy z ognia, dodajemy ocet balsamiczny, sok z cytryny, doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Botwinkę mieszamy z odcedzonym makaronem. Serwujemy posypane grudkami koziego sera.

piątek, 6 lipca 2012

Papryka faszerowana z cukinią i orzo

Zrobiliśmy sobie przerwę wakacyjną na blogu - już dawno nic nie publikowaliśmy. Ale wracamy, zresztą z nowym zapałem do gotowania. Dzięki głosom naszych Czytelników połączonym z głosami jurorskimi, zajęliśmy pierwsze miejsce w rozstrzygniętym niedawno trzecim etapie konkursu na Kulinarnego Bloga Roku 2012. Ucieszyliśmy się niesamowicie!
Dzisiaj propozycja lunchowa lub obiadowa - faszerowana papryka. Powiedzmy sobie wprost: w smaku pieczonej papryki nie ma wielkiej finezji; jest też prawie pewne, że jeśli zjemy jej za dużo, będzie o sobie przypominać przez dłuższy czas... Ale papryka - zwłaszcza różnokolorowa - sprawdza się świetnie jako aromatyczny, efektowny pojemnik na smakowite nadzienie. Proponujemy na chwilę zapomnieć o pokusie, która zwiodła już niejednego restauratora - tzn. o wypchaniu papryk nadzieniem od gołąbków. Pokazujemy tym razem nadzienie warzywne wymieszane z drobniutkim makaronem orzo przypominającym ziarenka ryżu (w większości supermarketów można go bez problemu kupić). A na wierzchu aromatyczny zapieczony ser pecorino... Zaskoczą Was smakiem liście mięty dodane do środka, dodają świeżości - nie pomijajcie ich przygotowując to danie.
Ten przepis, podany przez Giadę de Laurentiis, znaleźliśmy tutaj.


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 1 godzina


Składniki:
2 papryki czerwone, pomarańczowe lub żółte
1 puszka pomidorów (400 g)
1 mała cukinia
1/4 szklanki posiekanych liści mięty
1/4 szklanki sera Pecorino Romano
3 łyżki oliwy
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu
3/4 szklanki makaronu orzo
2 szklanki bulionu

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. 
Pomidory odsączamy z zalewy i rozrywamy palcami. Cukinię myjemy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. Czosnek przepuszczamy przez praskę. Pomidory, cukinię, miętę, ser, czosnek mieszamy z solą i pieprzem.
Bulion doprowadzamy do wrzenia i gotujemy w nim makaron orzo przez 4 minuty (makaron ma pozostać twardy, ponieważ dogotuje się w piekarniku). Makaron odcedzamy przelewając bulion do naczynia żaroodpornego, w którym będziemy piec papryki.
Makaron mieszamy z masą warzywną - w ten sposób powstanie nadzienie naszych papryk.
Papryki myjemy, odcinamy górę, pozbywamy się pestek. Jeśli papryki nie chcą równo stać, podcinamy im spody (byle nie na wylot). Tak przygotowane warzywa nadziewamy masą z makaronu i warzyw. Papryki wstawiamy do naczynia z bulionem. Naczynie przykrywamy folią alumionową i wstawiamy do piekarnika na 45 minut. Po tym czasie papryki wyciągamy z piekarnika, odkrywamy, posypujemy 2 łyżkami sera, wstawiamy do piekarnika na kolejny kwadrans (aż ser się roztopi i zarumieni). Wyjmujemy z piekarnika i bardzo ostrożnie układamy na talerzach.

wtorek, 6 marca 2012

Manicotti z trzema serami w sosie marinara

Ten przepis ma właściwie dwóch bohaterów, których odkryliśmy niedawno i których nazwy brzmią podobnie. Manicotti - to makaronowe rurki, podobne do canneloni. Marinara - świetny włoski sos pomidorowo-warzywny o setkach zastosowań (dzisiejszy przepis jest jednym z nich). Tym razem makaronowe rurki wypełniliśmy nadzieniem serowo-mięsnym (wołowiny jest tu całkiem mało, więc działa trochę jak dodatkowa przyprawa do serów - a nie jak główny element nadzienia).
Zaczęło się od tego, że M. otworzyła książkę kucharską jednej z ulubionych gwiazd telewizyjnego kanału kulinarnego i nerwowo ją przeglądała w poszukiwaniu czegoś w sam raz na obiad. O niektórych rzeczach pomyślała od razu "ładne, ale nie dla mnie". Inne wzbudziły wielkie "wow", ale muszą poczekać na specjalną okazję. W końcu M. wybrała coś, co nawet nie miało w książce własnego zdjęcia, ale wydało się całkiem znajome. Tak było z manicotti. M. pomyślała, że są znajome, bo wyglądają prawie jak cannelloni, a potem zauważyła, że nadzienie jest inne niż to, które wpychaliśmy do tej pory do makaronowych rurek. Do masy serowej trzeba dodać mieloną wołowinę... Ponieważ sos marinara mieliśmy zrobiony już wcześniej, bardzo efektowne danie wylądowało na talerzach domowników po około 45 minutach, prosto z piekarnika.
Zgodnie z radą Giady De Laurentiis - bo to jej przepis i jej książka - kilka dni wcześniej zrobiliśmy podwójną porcję sosu marinara. Miała rację pisząc, że żadne dziecko się mu nie oprze. Zresztą, chyba nie tylko dziecko. Co więcej, sos jest wyjątkowo uniwersalny. Może być świetną bazą do pizzy, klopsików, można do niego dodać kapary, oliwki, tuńczyka i już mieć inne danie. Radzimy więc: zróbcie sobie od razu podwójną porcję i zamroźcie go pakując do pudełka lub woreczka po dwie szklanki sosu. Jak znalazł na czarną godzinę.




Sos marinara

Składniki:
1/2 szklanki oliwy z oliwek
2 małe cebule drobno posiekane
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
2 łodygi selera naciowego, drobno posiekane
2 marchewki, drobno posiekane
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
4 puszki posiekanych pomidorów
2 liście laurowe

Na patelni rozgrzewamy olej, na średnim ogniu szklimy cebulę posypując ją solą (około 10 minut), dodajemy czosnek, marchewkę, seler i dusimy kolejne 10 minut. Dodajemy pomidory i liście laurowe, sos zagotowujemy, zmniejszamy gaz i gotujemy na małym ogniu przez godzinę mieszając raz na jakiś czas. Przez ten czas sos powinien znacznie zgęstnieć. Gęsty sos odstawiamy z ognia, wyjmujemy liść laurowy i doprawiamy solą i pieprzem wedle gustu. Sos studzimy, jeśli chcemy go zamrozić lub gorący dodajemy do makaronu.

Manicotti z trzema serami w sosie marinara (czyli przepis właściwy)

Składniki:
12 makaronów manicotti lub canellonni
4 łyżki oliwy z oliwek
1 mała cebula drobno posiekana
300 g mielonej wołowiny
350 g ricotty
4 duże kule mozzarelli
1 szklanka tartego parmezanu
2 łyżki natki pietruszki drobno posiekanej
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
3 szklanki sosu marinara (przepis poniżej)
2 łyżki masła
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu

Makaron gotujemy w osolonej wodzie około 4-6 minut (manicotti) lub 2-3 minuty (cannelloni). To bardzo ważne, żeby makaron był ugotowany, ponieważ ilość sosu, którego użyjemy będzie niewystarczająca na "zmiękczenie" surowego makaronu. Ugotowany, delikatnie twardy makaron wyjmujemy na papier śniadaniowy i osuszamy. Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy, dodajemy cebulę i wołowinę. Smażymy około 5 minut, aż cebula się zeszkli, a wołowina zbrązowieje. Łyżką zbieramy tłuszcz nagromadzony w trakcie smażenia. Delikatnie studzimy. 
Mozzarellę siekamy i odkładamy na później około 1/2 szklanki sera. Odkładamy też do późniejszego użycia 1/2 szklanki parmezanu. W misce mieszamy ricottę, resztę mozzarelli, 1/2 szklanki parmezanu, dodajemy pietruszkę, czosnek, doprawiamy solą i pieprzem. Do masy serowej dodajemy usmażone mięso i cebulę. Powstałą masą napełniamy makaron.
Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni Celsjusza. Dno naczynia żaroodpornego smarujemy pozostałą oliwą. Wylewamy 1 szklankę sosu marinara. Siekamy masło w drobną kostkę. Na dnie naczynia układamy makarony jeden obok drugiego (to ważne, żeby makarony nie leżały na sobie), polewamy pozostałymi 2 szklankami sosu, obsypujemy mozzarellą, parmezanem i posiekanym masłem. Pieczemy około 30 minut, do momentu zapieczenia sera. Wyjmujemy z piekarnika, studzimy 5 minut i serwujemy.

niedziela, 6 listopada 2011

Spaghetti Taco

Intrygująca nazwa, prawda? Spaghetti taco to nic innego jak połączenie spaghetti bolognese i twardych tortilli z których robimy tacos. Dziwne, nie? Nie jest to absolutnie nasz pomysł - jedynie urzeczywistnienie próśb siostrzenic M. Spaghetti taco to danie, które jedzą bohaterowie serialu iCarly emitowanego na kanale Nicolodeon. Nawet New York Times zajął się tematem i postanowił opisać ten amerykański fenomen. Amerykańskie dzieciaki absolutnie oszalały na punkcie tego prostego dania. Podobno niektóre mamy dodają do spaghetti wszystko to, co zazwyczaj dodają do tacos - świeże pomidory, paprykę, sałatę lodową, salsę, cheddar. My zrezygnowaliśmy z tych dodatków ze względu na bardzo ograniczoną tolerancję dziewczynek (tzn. siostrzenic M.) na wszelkie nowości. Na szczęście, spaghetti taco bardzo im smakowały. Każdy może wykorzystać swój ulubiony przepis na spaghetti bolognese i takie właśnie serwować w chrupiących tortillach.




Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki dla 4 osób:
1 paczka makaronu spaghetti
1/2 kg mielonej wołowiny
1 cebula drobno posiekana
2 ząbki czosnku
2 puszki pomidorów
1 szklanka passaty pomidorowej
sól
pieprz
oregano
bazylia
8 chrupiących tortilli kukurydzianych

Na oliwie z oliwek smażymy drobno posiekaną cebulkę. Do miękkiej cebuli dodajemy mięso i smażymy rozdrabniając je widelcem, dodajemy drobno posiekany czosnek i smażymy kolejne 30 sekund. Do mięsa dodajemy passatę pomidorową, posiekane odcedzone pomidory, czosnek, sól, pieprz. Smażymy do zredukowania płynu, doprawiamy bazylią i oregano.
Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Tortille odgrzewamy w piekarniku. Każdą tortillę napełniamy spaghetti i serwujemy. 

piątek, 21 października 2011

Tagliatelle z dynią, cukinią i serem ricotta

Jesień widać i czuć coraz mocniej. Jest pochmurno, deszczowo i książkowo tzn. jedyna aktywność, na jaką naprawdę mamy ochotę wieczorami to picie kawy i czytanie książek. Głód jednak nas nie opuszcza (jak głosi hasło jednej z kulinarnych stacji telewizyjnych - "always stay hungry"), a stragany z różnymi dyniami kuszą. Ulegliśmy pokusie i postanowiliśmy przygotować danie, którego kolory przypomną nam o tym, czego nie ma - słońcu. Jest więc bardzo żółte, ale - jak na jesień przystało - sycące. Czas przygotowania może wydawać się długi, ale to dlatego, że dynię trzeba obrać i pokroić, a cukinię dokładnie umyć. Takie niby prozaiczne czynności przy braku światła są takie czasochłonne...


Czas przygotowania: 40 minut

Składniki:
2 porcje makaronu tagliatelle
1 średniej wielkości żółta cukinia
2 szklanki dyni piżmowej pokrojonej w kostkę
2 łyżki masła
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
150 g ricotty
sól
pieprz
1 łyżka oregano
parmezan do posypania

Dynię obieramy i kroimy w kostkę. Cukinię dokładnie myjemy, kroimy w talarki grubości 3-5 mm pozostawiając skórkę. Na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy dynię i dusimy pod przykryciem około 10 minut. Jeśli dynia zacznie się przypalać, podlewamy ją wodą. Po 10 minutach na patelnię wrzucamy cukinię, posypujemy 1 łyżeczką soli i przykrywamy. W międzyczasie przygotowujemy makaron. Po około 5 minutach cukinia i dynia powinny być miękkie. Dodajemy do nich czosnek przeciśnięty przez praskę, pieprz, ewentualnie sól, oregano, gałkę i ricottę. Mieszamy wszystko energicznym ruchem, zdejmujemy z ognia i mieszamy z makaronem. Podajemy oprószone parmezanem.

czwartek, 15 września 2011

Lazania ze szpinakiem i łososiem

Lazania to pyszny sposób na makaronowy głód. M. uwielbia makarony i wielki makaronowy głód można by nazwać permanentnym chceniem. A. natomiast kocha ryby. Lazania jest więc bardzo kompromisowym daniem - coś dla jednego i drugiego. Szpinak lubimy oboje, a do tego bardzo ładnie się komponował kolorystycznie z łososiem. Lazanię robiliśmy dwa razy - raz zostawiając łososia na noc w lodówce, a raz przesmażając go. Nie zauważyliśmy różnicy w smaku między lazanią A i lazanią B, więc każdy może wybrać opcję, którą uważa za szybszą i wygodniejszą.
Słowo "szybkie" jednak do lazanii nie pasuje wcale. To obgotowywanie płatów makaronu jest naprawdę czasochłonne i gdyby nie to, że danie smakuje rewelacyjnie, nie powtarzalibyśmy go.
Wybaczcie, że zdjęcie nie pokazuje przekroju lazanii, ale w dniu, gdy ją robiliśmy tak bardzo byliśmy wszyscy głodni, że nie wystarczyło nam cierpliwości do robienia zdjęć.


Czas przygotowania: 90 minut

Składniki:
1 opakowanie makaronu do lazanii
1/2 kg świeżego łososia
1/2 kg mrożonego szpinaku
1 ząbek czosnku
sok z 1/2 cytryny
5 łyżek fety
1/2 kostki mozarelli
sól pieprz
30 dkg sera żółtego lub parmezanu

Sos beszamelowy:
1/2 l mleka
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
3 ziarna pieprzu
40 g masła
35 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki pieprzu

Łososia myjemy, suszymy, skrapiamy sokiem z cytryny, przykrywamy folią spożywczą i zostawiamy na noc w lodówce. Wyjmujemy, obieramy ze skóry, pozbywamy się ości, kruszymy na kawałki, posypujemy 1 łyżeczką soli i 1 łyżeczką pieprzu. Jeśli chcemy, możemy go poddać obróbce termicznej i dać sobie spokój z przetrzymywaniem go w lodówce. W tym celu umytego i wysuszonego łososia smażymy na 2 łyżkach oliwy z oliwek. Gotową rybę kruszymy na kawałki, skrapiamy sokiem z cytryny, doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy.
Szpinak odmrażamy, odparowujemy wodę. Do gorącego szpinaku dodajemy fetę, mozarellę, ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę, sól i pieprz do smaku. Feta i mozarella muszą się rozpuścić. Odstawiamy.
Przygotowujemy beszamel. Mleko, gałkę, pieprz i sól zagotowujemy po czym wyjmujemy ziarenka pieprzu. W drugim rondelku rozpuszczamy masło, zdejmujemy z ognia, wsypujemy mąkę i energicznie mieszamy. Powoli dolewamy mleko nie przerywając mieszania i wstawiamy rondel na palnik. Nie przerywając mieszania gotujemy do uzyskania gęstego białego sosu. Doprowadzamy go do wrzenia, zmniejszamy ogień do minimum i ciągle mieszając gotujemy około 1 minuty. Zdejmujemy z ognia, przykrywamy folią spożywczą tak, by dotykała brzegów sosu. 
Gotujemy makaron według instrukcji. Ważne jest, żeby makaron był naprawdę ugotowany, bo ta ilość sosu nie sprawi, że makaron cudownie zmięknie. 
Na dno naczynia żaroodpornego wlewamy kilka łyżek sosu, kładziemy płaty makaronu, układamy na nich szpinak, przykrywamy 1/3 sosu beszamelowego, układamy kolejną warstwę makaronu, na niej łososia, 1/3 sosu beszamelowego, ostatnią warstwę makaronu, resztę beszamelu. Jeśli ktoś lubi, posypujemy hojnie parmezanem lub startym serem, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 minut.