Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mascarpone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mascarpone. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 listopada 2016

Tęczowy tort i nowa książka Moje Wypieki

Na bloga Moje Wypieki zaglądam z perwersyjną świadomością, że z każdym przepisem ilość płytek miażdżycowych rośnie. Kiedy więc widzę na półce w księgarni jej książkę, mój ośrodek szczęścia w mózgu krzyczy "lepsze niż positivum". 

Moje Wypieki to instytucja. Dorota jest chyba pierwszą blogerką, która stworzyła taką społeczność. Społeczność łasuchów, którym żaden gram masła nie straszny. Lubię tego bloga, bo jest szczery i piękny. Książkę Moje Wypieki też bardzo lubię i wertując ją czuję się jak mała dziewczynka oglądająca katalog z najnowszymi lalkami - ładne czcionki, miły papier, piękne fotografie. Dobre przepisy. Od tego powinnam zacząć, ale na blogu Doroty wszystkie przepisy są dobre i wszystko wychodzi tak, jak powinno. 

Nasz córka obejrzała książkę i tuż przed urodzinami zostawiła okładkę w znaczącym miejscu - na torcie bezowym w kolorach tęczy. Ja sama nigdy bezy nie robiłam - to domena Adama. Ale tym razem postanowiłam wziąć bezę za rogi i ukręcić nieprzyzwoitą ilość cukru pudru z białkami. W międzyczasie poczułam się trochę jak w przedszkolu, bo pobawiłam się barwnikami zawzięcie je mieszając w małej miseczce. Bomba! Zrobienie bezy nie jest trudne, naprawdę! 

Tort warto zejść od razu, bo po przekrojeniu i odstawieniu tort musi nieco odpocząć - i górne warstwy zaczynają nieco opadać w dół. 

Przepis autorstwa Doroty Świątkowskiej pochodzi z jej najnowszej książki Moje Wypieki. Całkiem nowe przepisy. Wideo-recenzję książki możecie zobaczyć TUTAJ. 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 45-60 minut

Składniki:
6 białek
360 g drobnego cukru
szczypta soli
barwniki spożywcze w żelu

Krem:
600 ml kremówki
125 g mascarpone
1 łyżka cukru pudru

1. Piekarnik nagrzewamy do 140 stopni Celsjusza (włączamy termoobieg). 

2. Na dwóch arkuszach papieru do pieczenia rysujemy okręgi o średnicy ok. 20 cm. Powinniśmy mieć ich 6. W razie potrzeby można je delikatnie zmniejszyć. 

3. Do misy miksera wlewamy białka, dodajemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Bez paniki - zajmuje to kilka chwil. Odwracamy miskę do góry nogami. Jeśli piana się trzyma przechodzimy do kolejnego kroku. 

4. Do misy z pianą z białek dodajemy po 1 łyżce cukru i ciągle miksujemy. Kiedy dodamy cały cukier nie przerywamy miksowania i cierpliwie czekamy, aż ubije się sztywna i lśniąca piana. Zajęło to około 3 minut. 

5. Masę dzielimy na 6 części i do każdej za pomocą końcówki wykałaczki dodajemy trochę barwnika spożywczego. Ja chcąc oszczędzić sobie zmywania najpierw dodałam żółty barwnik i rozmarowałam masę na blaszce. Potem do miseczki dorzuciłam czerwony z żółtym i wyszedł mi brzoskwiniowy. Potem dodałam niebieski i wyszedł fiolet. Ale można robić wszystko w oddzielnych miseczkach i skupiać się na jednym kolorze. 

6. Gotową masę rozsmarowujemy na blaszce starając się trzymać namalowanych linii. 

7. Gotowe bezy wstawiamy do piekarnika na 45-60 minut. Bezy muszą byś suche. Jeśli zobaczycie, że się rumienią, zmniejszcie temperaturę. 

8. Gotowe bezy zostawiamy w wyłączonym piekarniku i studzimy. 

7. Przed podaniem ucieramy krem. Do miski wkładamy śmietankę, ubijamy na sztywno. Dodajemy mascarpone i cukier puder. Ubijamy do połączenia składników.

8. Kremem przekładamy blaty bezowe. Serwujemy od razu.

piątek, 24 października 2014

Dyniowe whoopie pies

Może trochę nierówne. Może zbyt wyrośnięte. Może zbyt pękate. Może niezbyt artystyczne. Może to najlepsze ciastka, jakie kiedykolwiek upieczesz. Uwielbiamy whoopie pies, bo to ani ciastka ani ciasto. To taki mariaż ciasteczka i tortu, w wersji mini. Ciastko jest małe, miękkie, pękate, wilgotne od dyni i pachnące od przypraw korzennych, które zawsze na początku września robimy z tego przepisu. Krem to po prostu mascarpone z cukrem pudrem. Tradycyjny krem do whoopie pies to marshmallow fluff, czyli taki słodki krem na bazie syropu kukurydzianego i białek. My jednak wolimy delikatniejsze i mniej słodkie mascarpone.
Ciastka wymyślili Amerykanie (bo któżby inny), którzy podobno brali je do pracy w pole. Dlatego są takie duże i słodkie. Takie jedno ciacho świetnie się sprawdza jako drugie śniadanie. I naprawdę warto dla niego robić puree dyniowe (z przepisu na ciasto dyniowe)  i tę przyprawę. 

Przepis inspirowany książką Baked: New Frontiers in Baking.


Czas przygotowania: 60 minut

Składniki: 
2 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1 szklanka brązowego cukru 
1/2 szklanki oleju roślinnego
2 szklanki puree dyniowego 
1 jajko
100 g serka mascarpone
3 łyżki cukru 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, sodą i przyprawą dyniową. W oddzielnej misce dokładnie mieszamy brązowy z cukier z olejem roślinnym, puree dyniowym i jajkiem. Miksujemy wszystkie składniki do otrzymania jednolitej masy.
Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. Za pomocą łyżki do lodów lub łyżki do zupy nabieramy ciasto i układamy na blaszce ciastka zostawiając między nimi 3 cm odstępu. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 10-12 minut (aż patyczek włożony do środka zostanie suchy). Ciastka wyciągamy z piekarnika i studzimy.
Mikserem mieszamy mascarpone z cukrem pudrem do uzyskania puszystej masy. Bierzemy do ręki ciastko, smarujemy jego płaską część kremem i przekładamy kolejnym ciasteczkiem. Ciastka przechowujemy w lodówce do 3 dni. 


niedziela, 24 marca 2013

Sernikowo-czekoladowe batoniki

Czekoladowy spód z herbatników i cytrynowa masa z mascarpone - brzmi wspaniale? To są najprostsze na świecie sernikowo-czekoladowe batoniki, które mają wiele wspólnego z sernikiem na zimno. W ogóle, można je spokojnie nazwać sernikiem na zimno na czekoladowym spodzie. Dzięki mascarpone deser jest niesamowicie delikatny i kremowy, ani trochę mdły - to zasługa soku z cytryny. Początkowo ciemny spód może wydawać się zbyt twardy, ale po 12 godzinach w lodówce mięknie nieco i idealnie komponuje się z białą warstwą. Informacja dla niecierpliwych: deser jest oczywiście gotowy już po 2 godzinach, ale warto poczekać. 


Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: min. 2 godziny

Składniki:
100g gorzkiej czekolady 
20 g masła
1 opakowanie herbatników (Petit Beurre)
8 łyżek soku z cytryny
10 łyżek cukru
100 ml śmietanki 30%
3 łyżeczki żelatyny
250 g mascarpone

Blaszkę na tartę wyściełamy folią spożywczą tak, by jej krańce mocno wystawały poza formę. Herbatniki kruszymy i wsypujemy do malaksera. Do garnuszka wkładamy czekoladę połamaną na kawałki i masło, garnuszek stawiamy na drugim garnku wypełnionym wrzącą wodą. Podgrzewamy w kąpieli wodnej, aż czekolada się rozpuści. Gorącą czekoladę wlewamy do malaksera i miksujemy z herbatnikami do uzyskania jednolitej masy. Gotową masą wykładamy dno formy i wyrównujemy ją wilgotnym nożem lub wilgotnymi dłońmi tak, by spód był możliwie jak najrówniejszy. Wstawiamy do lodówki.
Od razu zaczynamy przygotowywać warstwę sernikowo-cytrynową. Wyciskamy sok z cytryny, wlewamy go do garnuszka, dodajemy cukier, śmietankę i doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z ognia, wsypujemy żelatynę i energicznie mieszamy do jej całkowitego rozpuszczenia. Odstawiamy na kilka minut, by masa delikatnie ostygła (gdy będziemy sprawdzać temperaturę palcem, nie powinna parzyć). Do delikatnie ostudzonej masy dodajemy mascarpone i ubijamy mikserem do uzyskania jednolitej masy. Formę z czekoladowym spodem wyjmujemy z lodówki i wlewamy na jej powierzchnię gotową masę cytrynową, wygładzamy nożem, wstawiamy do lodówki. Krajanka jest gotowa po 2 godzinach, ale najlepiej smakuje po dwunastu, czyli - w praktyce - następnego dnia. Deser przechowujemy w lodówce.

poniedziałek, 28 maja 2012

Ananas na ciepło z mascarpone

Najbardziej naturalną postacią ananasa dla wielu z nas jest ciągle ananas w puszce. Na pewno warto się przekonać, jak bardzo różni się smak świeżego ananasa od tego w syropie - my staramy się to robić przynajmniej raz w sezonie (w razie potrzeby polecamy szybki wideo-tutorial na temat wyboru dojrzałych ananasów, ich obierania i krojenia). Nawet jak już spróbujemy surowego ananasa i trochę nas do siebie ten owoc przekona, to szybko okazuje się, że jedyny sposób jego podania to saute... Pokroić go w plastry, podać gościom - i gotowe. A to nieprawda! Jest całkiem sporo przepisów z wykorzystaniem ananasa, prostych w wykonaniu. Można plastry ananasa zgrillować, można użyć go jako składnika szaszłyków. Można też zrobić szybki, niebanalny deser z ananasów. Oto on - polecamy!


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki (na jedną porcję):
1 szklanka pokrojonego w kostkę świeżego ananasa
1 łyżka miodu
1 łyżka masła
2 łyżki sera mascarpone
1/2 łyżeczki rumu
2 łyżki posiekanych migdałów

Migdały prażymy na rozgrzanej patelni (przez ok. 2 minuty, aż nabiorą złotego koloru). Ananasa kroimy w kostkę o boku ok. 1 cm i osuszamy ręcznikiem papierowym. Na patelni rozgrzewamy masło do momentu, w którym zacznie brązowieć na brzegach. Wrzucamy na patelnię ananasa i polewamy miodem. Całość smażymy ok. 5 minut, mieszając raz na jakiś czas, do momentu gdy brzegi ananasa zaczną mięknąć, a miód z sokiem ananasowym stworzą gęsty sos. W międzyczasie rum mieszamy z serkiem mascarpone. Gorące jeszcze ananasy z patelni przekładamy do pucharka i dekorujemy mascarpone z odrobiną rumu i migdałami. Uwaga: mascarpone pod wpływem temperatury zacznie się warzyć, więc deser należy zjeść szybko, tym bardziej że lepiej smakuje gdy jest ciepły.

sobota, 25 lutego 2012

Cupcakes na urodzinowy kinderbal

Czy jest coś lepszego niż urodzinowy tort? Jasne! Urodzinowe cupcakes ozdobione pięknymi dekoracjami z uroczą świnką Olivią i inicjałami jubilata. Dzisiejszy przepis dedykujemy wszystkim wyprawiającym kinderbal, choć urodzinowe cupcakes są doskonałe również dla starszych.
Zamiast przesłodzonego kremu na maśle, który kojarzył nam się z tortami urodzinowymi z naszego dzieciństwa, użyliśmy prostego kremu na bazie mascarpone. Oczywiście do kremu można dodać barwniki i zrobić jeszcze bardziej odjazdowe kolorowe babeczki. My jednak zostaliśmy przy naturalnym kolorze - tak, by Olivia była dostatecznie wyeksponowana. W końcu ulubiona świnka jubilata to honorowy gość na urodzinach :)
Przepis na cupcakes pochodzi z Joy of Baking. Z podanych składników wychodzi 12 dużych cupcakes lub 36 malutkich (średnica podstawy 2,5 cm).



Czas przygotowania: 45 minut
Czas pieczenia: 15 minut, jeśli pieczemy w małej foremce lub 17-20 minut, jeśli w dużej

Składniki:

spód
1/2 szklanki miękkiego masła
1/2 szklanki białego cukru
3 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
skórka otarta z 1 cytryny lub 1/2 pomarańczy
1 1/2 szklanki mąki pszennej
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1/4 szklanki mleka

krem
250 g serka mascarpone
130 g śmietanki 30%
4 łyżki cukru pudru
barwniki spożywcze (opcjonalnie)

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu). Blaszkę do muffinków wyściełamy papierowymi foremkami. W misce mieszamy mąkę, sól i proszek do pieczenia. W oddzielnej misce mikserem na wysokich obrotach ubijamy masło z cukrem, aż powstanie puszysta masa (3-5 minut). Dodajemy jedno jajko, miksujemy na jednolitą masę i powtarzamy z kolejnymi jajkami. Dodajemy ekstrakt waniliowy, skórkę z cytryny lub pomarańczy i miksujemy. Teraz do masy dodajemy składniki sypkie i mleko - najlepiej w kolejności: 1/3 sypkich, trochę mleka, 1/3 sypkich, reszta mleka, reszta sypkich. Miksujemy na jednolitą masę. Powstałe ciasto nakładamy do foremek wypełniając je do 2/3 wysokości. Wstawiamy do piekarnika na 15 minut, a potem sprawdzamy patyczkiem czy spody są upieczone. Kiedy patyczek jest suchy, wyjmujemy blaszkę, czekamy 5 minut i delikatnie wyjmujemy spody do naszych cupcake'ów. Przed nakładaniem kremu muszą być dobrze ostudzone. Jeśli chcemy muffinki udekorować kremem najlepiej jest ostrym nożem odciąć im wybrzuszenia - dzięki temu krem będzie się lepiej trzymał.
Przygotowujemy krem. Bardzo dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na puszystą bitą śmietanę. W drugim naczyniu mieszamy (mikserem na wolnych obrotach lub ręcznie) serek mascarpone z cukrem pudrem i stopniowo dodajemy do niego ubitą śmietankę, delikatnie mieszając aż do uzyskania jednolitej masy. Gotowym kremem napełniamy rękaw cukierniczy zakończony gwiazdką lub woreczek foliowy z obciętym rogiem. Krem wyciskamy na spody - zaczynając nakładanie od zewnątrz i "zakręcając" do środka.
Gdyby ktoś pytał - dekoracje jak na zdjęciu wyżej są też własnej roboty: dwa kółka wycięte z kartonu i sklejone z wykałaczką w środku.

piątek, 18 listopada 2011

Tort bezowy z owocami leśnymi

Swój pierwszy tort bezowy z kremem kawowym M. zrobiła na wieczór panieński przyjaciółki. Zdając sobie sprawę z ułomności piekarnika postanowiła wykorzystać gotowe spody bezowe. Są o tyle dobre, że oszczędzają sporo czasu i o tyle złe, że łatwo się rozpadają i smakują głównie cukrem. Przepis na ten tort znaleźlismy na blogu Moje Wypieki (osobiście uważam, że Pani Dorota zasługuje na nagrodę prezydenta za propagowanie domowych wypieków i udowadnianie ludziom, że bycie domowym cukiernikiem może być łatwe i przyjemne).
Jeśli zdecydujecie się - tak jak my tym razem - przygotować własne bezy, to radzimy zrobić to dzień wcześniej. Tu wiele jest kwestią piekarnika. Najlepsze są te z termoobiegiem, bo bezy szybciej się w nich suszą. Niektóre przepisy zalecają pieczenie bezy przez godzinę w wyższej temperaturze, a potem suszenie przez następne 2-3 godziny w niższej; w innych podawany jest po prostu długi czas pieczenia przy około 120 stopniach...
Chrupiące bezy, pyszny krem, który idealnie gra ze słodyczą blatów. Tort radzimy zjeść tego samego dnia - po nocy spędzonej w lodówce beza mięknie. Zamiast owoców leśnych, można użyć truskawek. Pod żadnym pozorem nie należy pomijać owoców - są czymś więcej niż dekoracją, bez nich tort robi się nieznośnie słodki i kremowo mdły.



Czas przygotowania: 40 minut
Czas pieczenia bez: 3 godziny

Składniki:
6 białek
1 3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka skrobii ziemniaczanej
250 g serka mascarpone
250 ml kremówki
3 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
50 owoców leśnych

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 140 stopni Celsjusza. Na papierze do pieczenia rysujemy 2 okręgi o średnicy 25 cm. 
Białka ubijamy na sztywną pianę, stopniowo dodajemy cukier ciągle ubijając, na koniec dodajemy sok z cytryny, skrobię i delikatnie mieszamy. Wykładamy pianę na blachę, trzymając się okręgów wykreślonych na papierze do pieczenia. Gotowe blaty wstawiamy do piekarnika, pieczemy godzinę, a potem obniżamy temperaturę do 100 - 110 stopni i suszymy około 2 godzin. Po tym czasie uchylamy drzwiczki piekarnika i pozwalamy bezom wyschnąć. Po godzinie suszenia spody bezowe można przewrócić jeśli by się okazało, że nie są wystarczająco suche. Zaraz po upieczeniu gorące bezy mogą się wydawać wilgotne, więc nie panikujmy.
Pora na przygotowanie kremu. W łyżce gorącej wody rozpuszczamy kawę i studzimy. Śmietankę ubijamy na sztywno, dodajemy mascarpone, kawę i cukier. Ubijamy do powstania jednolitej gęstej masy. Gotową masą przekładamy tort i smarujemy wierzch, na którym układamy owoce leśne lub truskawki. 

niedziela, 26 września 2010

Tiramisu najprostsze

Tiramisu zrobiło niezłą furorę, zresztą jak wiele innych potraw kuchni włoskiej. W Polsce też jest coraz bardziej znane, a w kawiarniach śmiało konkuruje z sernikiem, szarlotką czy wuzetką... Publikujemy dzisiaj przepis z opakowania serka mascarpone Piątnicy (zmniejszyliśmy tylko trochę ilość cukru), który już wielokrotnie wypróbowaliśmy. Po co przepisywać przepis z opakowania? Po pierwsze - nie każdy zagląda na spód wieczka. Po drugie - wiele osób uważa, że tiramisu się trudno robi - a to nieprawda! I po trzecie - ten przepis jest tak uproszczony, że nie wymaga nawet dodawania jajek, jak w oryginalnej włoskiej wersji. Włosi pewnie by się na to zbuntowali, ale my uznajemy że im prościej tym lepiej. Najlepiej przygotować tiramisu kilka godzin wcześniej - żeby biszkopty dobrze nasiąkły kawą z likierem, a krem zastygł na dobre w lodówce. Można ten deser przygotować w pucharkach albo w większym naczyniu (my robiliśmy w prostokątnym naczyniu żaroodpornym o powierzchni zbliżonej do kartki A4) - wtedy kroimy tiramisu jak ciasto, w kostkę. Smakuje wybornie!


Czas przygotowania: 20 minut
Czas oczekiwania: minimum 5 godzin

Składniki:
150 g biszkoptów "języczków"
250 g serka mascarpone
130 g śmietanki 30%
4 łyżki cukru pudru
150 ml kawy
1 kieliszek rumu lub amaretto
1 łyżka kakao

Na początku zaparzamy dużą filiżankę mocnej kawy (rozpuszczalnej lub z kawiarki) i odstawiamy ją do ostudzenia. Dopiero wtedy dolewamy do niej kieliszek rumu lub likieru amaretto (mogą być również inne, pokrewne aromatyczne alkohole). W naczyniu lub pucharkach układamy warstwę biszkoptów i nasączamy je połową przygotowanej wcześniej kawy z alkoholem. Bardzo dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na puszystą bitą śmietanę. W drugim naczyniu mieszamy (mikserem na wolnych obrotach lub ręcznie) serek mascarpone z cukrem pudrem i stopniowo dodajemy ubitą śmietankę, delikatnie mieszając aż do uzyskania jednolitej masy. Połowę tej masy wykładamy na biszkopty. Na masę kładziemy kolejną warstwę biszkoptów, nasączamy pozostałym płynem, a na sam wierzch wykładamy pozostałą kremową masę. Pora wstawić naczynie (lub pucharki) do lodówki, żeby wszystko zastygło i się schłodziło. Wierzch tiramisu należy oprószyć dokładnie kakao - najlepiej zrobić to bezpośrednio przed podaniem.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Warstwowy deser malinowy

Nareszcie są! Piękne, dojrzałe, czerwone maliny. Kojarzą nam się z Malinowym Chruśniakiem, Leśmianem i Turnauem. Oczywiście, że najlepsze są takie surowe, bez żadnych dodatków. Postanowiliśmy jednak użyć ich do deseru. Jeszcze taka mała dygresja: M. maliny kojarzą się z dobrem luksusowym. Może nie tyle maliny ile konfitura z malin. Pamiętam, że jak byłam mała, to mama trzymała mały słoiczek z malinami w lodówce na wypadek przeziębienia. Dawkowała je do herbaty z wielkim namaszczeniem. Do dzisiaj czuję pewien dyskomfort jedząc konfiturę łyżeczką bezpośrednio ze słoika albo dodając ją do twarożku. To tak, jakby jeść najdroższe i najlepsze lekarstwo świata. A. nie ma takich skojarzeń dlatego bezkarnie robi z nich mus, koktajle, konfitury i desery. Owszem, u niego maliny też były lekarstwem na przeziębienie, ale poza tym można było ich używać będąc zdrowym.
Dzisiejszy deser jest banalny, jego zrobienie zajmuje 5 minut. Podając go na stół czuliśmy się trochę jak Nigella - wygląda ładnie, dobrze smakuje, gościom wydaje się, że to coś skomplikowanego, a w rzeczywistości to zaledwie 6 składników. Wychodzą z nich cztery porcje, ale można oczywiście zrobić np. 6 mniejszych. Sami zdecydujecie na ile możecie sobie pozwolić, bo jak na Nigellę przystało deser jest bardzo kaloryczny.
Tak na marginesie, przygotowując ten deser zauważyliśmy pewien paradoks - robimy deser, czyli coś z założenia słodkiego i kalorycznego, a używamy jogurtu light. Tak, jakby ten jeden składnik miał zniwelować wyrzuty sumienia...


Czas przygotowania: 5 minut
Czas oczekiwania: minimum 45 minut

Składniki: 
250 g serka mascarpone
1/2 jogurtu greckiego (może być light)
4 łyżeczki cukru pudru
4 biszkopty
4 łyżki likieru malinowego (lub innego owocowego)
4 garści malin

Mascarpone, jogurt i cukier mieszamy do uzyskania jednolitej, słodkiej masy. Biszkopty kruszymy na spore kawałki i wrzucamy na dno salaterek (my użyliśmy lampek do wina). Nasączamy je likierem. Na biszkopty nakładamy krem (tak, żeby porcje były równe) i wstawiamy do lodówki. Przed podaniem krem dekorujemy malinami. Proste, prawda?

piątek, 4 czerwca 2010

Letni torcik truskawkowy

Sezon na truskawki uważamy za oficjalnie rozpoczęty. Dzięki naszym wspaniałym przyjaciołom w naszym domu zagościła łubianka truskawek. Część owoców zniknęła błyskawicznie. Te, które ocalały atak truskawkożerców znalazły się w dzisiejszym torciku. Skąd pomysł? Chcieliśmy zrobić zwykły biszkopt z truskawkami, ale robiliśmy już w tym sezonie biszkopt z rabarbarem, więc szukaliśmy innego rozwiązania. A. stwierdził, że koniecznie musi być to ciasto z kremem. I tak narodził się pomysł na biszkopt z puszystym kremem z mascarpone i świeżymi truskawkami. Przepis na biszkopt zawdzięczamy Asi z Kwestii Smaku. Jest rewelacyjny - delikatnie wilgotny, ładnie wyrośnięty i ... bezowy. Na jego powierzchni podczas pieczenia tworzy się beza, która pięknie rozłamuje się pod naciskiem widelczyka. Krem z mascarpone został częściowo skopiowany z przepisu na tiramisu. Torcik jest lekki, prosty w przygotowaniu i efektowny.
Można go przechowywać w lodówce - pewnie nie za długo, bo świeże truskawki puszczają sok. Nie wiemy jednak ile może tak czekać, bo u nas wszelkie wypieki znikają błyskawicznie.



Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki:

Biszkopt
           3 żółtka
           3 białka
           1/3 szklanki mąki ziemniaczanej
           1/3 szklanki mąki pszennej
           1 szklanka cukru pudru

Krem
           1 opakowanie serka mascarpone
           1/2 szklanki śmietanki śmietanki 30% lub 36%
           2 łyżki cukru pudru (lub więcej, jeśli ktoś lubi słodkie desery)
          20 świeżych truskawek 

Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.
Przygotowujemy 3 miseczki. Do pierwszej przesiewamy dwa rodzaje mąki.
W drugiej  mikserem na najwyższych obrotach ucieramy żółtka z połową cukru pudru. Przestajemy po 5 minutach.
W trzeciej w podobny sposób ucieramy białka z pozostałym cukrem. Po pięciu minutach miksowania otrzymamy lśniącą pianę, która nie będzie sztywna. Piszę to, ponieważ moja mama zawsze mówiła, że piana do biszkoptu musi być sztywna. Okazuje się, że nie musi.
Za pomocą szpatułki łączymy masę białkową z masą z żółtek. Robimy to bardzo delikatnie, żeby piana nie opadła. Teraz dosypujemy 1/3 mąki i mieszamy delikatnie. Dodajemy koleją porcję mąki, mieszamy, dodajemy resztę i mieszamy. Ważne jest, żeby mieszać naprawdę delikatnie. Jeśli nie wiecie jak to zrobić, spróbuję wytłumaczyć. Mąkę sypiemy delikatnie na całą powierzchnię miski. Szpatułką przedzielamy masę na dwie części i gdy dojedziemy do końca miski wykonujemy ruch do góry i na prawo. Powtarzamy, aż masa zrobi się jednolita. Kilkanaście ruchów wystarczy. Gotową masę wlewamy do tortownicy i wstawiamy do piekarnika na 35 minut. Biszkopt wyjmujemy z piekarnika, studzimy i zdejmujemy obręcz. Uwaga! Biszkopt musi być ostudzony, w przeciwnym razie pęknie.

Zabieramy się za robienie kremu. Śmietankę ubijamy mikserem na niskich obrotach do otrzymania bitej śmietany. Serek mascarpone mieszamy z cukrem. Łączymy bitą śmietanę ze słodkim mascarpone.
Truskawki myjemy, odsączamy i przekrajamy na pół. Jeśli są małe zostawiamy je w całości.


Na biszkopcie rozsmarowujemy krem i układamy truskawki. Tort wstawiamy do lodówki lub serwujemy od razu. Smacznego!