Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 kwietnia 2018

Jak przygotować przyjęcie pierwszokomunijne w domu? I każdy większy rodzinny obiad też

I Komunia Święta to przeżycie przede wszystkim duchowe, chociaż ciało też domaga się swego. Można zwrócić się o pomoc w organizacji przyjęcia do restauracji i firm cateringowych, ale można też zupełnie beztresowo zorganizować taki obiad w domu. Mamy dla Was trzy złote rady.



1. Dobrze zaplanuj menu

Każdy rodzinny obiad do którego zasiada więcej osób powinien być dokładnie zaplanowany i obliczony. Pozwala to uniknąć stresu i najgorszego z możliwych scenariuszy – kiedy zamiast cieszyć się towarzystwem bliskich stoisz przy garach. Najlepiej więc zrobić listę rzeczy, które rodzina i dzieci lubią, a które można przygotować odpowiednio wcześniej. Smażenie kotletów tuż przed podaniem jest pracochłonne i generuje zbyt dużo nerwów. Najlepiej sprawdzają się w takich sytuacjach pieczone mięsa i gulasze. Jak obliczyć porcje? Przyjmuje się, że porcja to 150 ml zupy, 100-150 g mięsa i ok. 100 g dodatków w postaci kaszy czy ziemniaków. Nasze doświadczenia rodzinne pokazują, że im więcej przystawek tym mniejsze porcje dania głównego. 
Jako przekąski podaliśmy tradycyjne wędliny – szynkę, polędwicę i wędzony boczek od Ancypo, pasztet mamy, deskę serów i małe tortille z serkiem i łososiem. Te ostatnie uwielbiają dzieci, a bardzo nam zależało żeby one też poczuły się przy stole dobrze. 

Zupą był krem z białych warzyw. Wywar warzywny ugotowaliśmy 2 dni wcześniej, dzień wcześniej dodaliśmy do niego białe warzywa, a w dniu obiadu po prostu ją podgrzaliśmy. Podaliśmy ją z posiekanymi orzechami laskowymi, które również uprażyliśmy wieczór wcześniej.

Danie główne to wołowina po burgundzku, purée ziemniaczane, kasza gryczana i buraczki na ciepło. Mięso i buraczki przygotowaliśmy wieczór wcześniej. Ziemniaki obraliśmy przed wyjściem do kościoła. Po przyjściu do domu włączyliśmy piekarnik, żeby podgrzać mięso, wstawiliśmy ziemniaki, kaszę i buraczki. Pieczone mięsa najlepiej sprawdzają się przy takich okazjach - wystarczy z pieca wyciągnąć ładne naczynie i postawić je na stole. 

Dzieci miały własne menu – frytki i klopsiki. Poprosiły o to odpowiednio wcześniej, więc byliśmy przygotowani. Upiekliśmy je podgrzewając mięso. Dzięki temu sami mogliśmy usiąść do stołu i rozmawiać.



2. Poproś rodzinę o pomoc

Wiele osób z pewnością nie wyobraża sobie, żeby poprosić gości o przyniesienie czegoś na wspólny stół. Też sobie tego nie wyobrażałam… do czasu. Rodzinny obiad to czas szczególny – dziadkowie, dzieci, wnuki, wujkowie i ciocie decydują, że w danym momencie są razem. Każda osoba w rodzinie ma swoją specjalizację, smak, który się z nią kojarzy. Dlaczego nie skorzystać z jej doświadczenia i nie poprosić o przygotowanie tego, co robi dobrze? My poprosiliśmy ciocię o jej popisową babkę, mamę o rogaliki z konfiturą, a drugą mamę o sękacza. Dzięki temu zupełnie odpadło nam przygotowanie deserów, a cała rodzina mogła cieszyć się ukochanymi smakami w jednym czasie. Poza tym, ma to niesamowity wymiar budowania wspólnoty. Przynosząc coś na stół czujesz, że tworzysz ten moment. 

3. Wypożycz naczynia

Ile czasu zajęło nam sprzątanie po obiedzie dla 16 osób? Kwadrans! Tyle czasu potrzebowaliśmy na zebranie ze stołu talerzy, filiżanek, szklanek i spakowanie ich do pudeł. 
Przygotowując przyjęcie w domu bardzo nam zależało, żeby było ładnie i elegancko. Chcieliśmy, żeby nasze dziecko poczuło, że to obiad wyjątkowy. Nie potrzebujemy na co dzień zastawy dla 16 osób. Być może znaleźlibyśmy 16 talerzy, ale z pewnością byłoby to talerze z różnych parafii (w końcu robimy zdjęcia na bloga i kupujemy wszystkie talerze na sztuki a nie komplety). Podobnie sprawa miała się ze szklankami. Taki kolorowy stół bardzo nam się podoba, ale podczas mniej formalnych przyjęć. Tym razem chcieliśmy, żeby było tak jak w restauracji. Spójnie. Może poza jednym istotnym szczegółem – wykrochmalonymi obrusami, które jakoś do nas nie przemawiają…

Nie chcieliśmy kupować tylu talerzy tylko na ten jeden raz. Zdecydowaliśmy się na wypożyczenie talerzy, półmisków, filiżanek i szklanek z wypożyczalni sprzętu gastronomicznego GastroMagic. Złożyliśmy zamówienie on-line dodając do niego kilka talerzy „na wszelki wypadek”. Wypożyczalnia miała w ofercie szklanki, które nasze dzieci widziały w kilku restauracjach i zawsze im się bardzo podobały. Chcąc im zrobić frajdę, dodaliśmy je do zamówienia. 

W uzgodnionym terminie przyjechałam po odbiór sprzętu, który czekał spakowany w specjalnych pudełkach. Panowie włożyli mi je do bagażnika i już. Dopiero jadąc do domu przyszła mi do głowy myśl „a co jeśli któryś z talerzy ma brzydkie rysy, które pojawiają się od nadmiernego użytkowania?” Okazało się, że talerze wyglądają zupełnie jak nowe, są czyste i błyszczące. 
Najważniejsze – sprzęt miałam oddać BRUDNY! Obsługa przypomniała mi, żebym po zakończonej imprezie spakowała talerze i szklanki dokładnie tak jak były spakowane oryginalnie i takie brudne odwiozła w ustalonym terminie. Przyjechałam do wypożyczalni, żeby zwrócić sprzęt. Pudełka został yodebrane prosto z bagażnika. To było dla mnie ważne, bo nie miałabym siły ich wyciągać.

Jak wyglądają koszty? Cena wypożyczenia talerza obiadowego z białej porcelany Rosenthal to koszt 70 groszy. Cena wypożyczenia zastawy i szklanek dla 20 osób to koszt ok. 150 złotych na dobę. 

Uwielbiam rodzinne obiady. Lubię siedzieć przy stole i rozmawiać. Lubię dobrze zjeść. Bardzo nie lubię nerwówki i „znikających gospodarzy”. Przez dłuższy czas byłam zosią samosią i z trudem przychodziło mi proszenie o pomoc. Po pierwszym razie odkryłam, że nie ma niczego złego w ułatwianiu sobie życia. Wręcz przeciwnie, wypoczęta i zrelaksowana bardziej cieszę się wspólnym czasem. 


sobota, 10 marca 2018

Klopsiki Karlssona z Dachu #smakiAstrid

Ze wszystkich dań, które jedzą bohaterowie książek Astrid Lindgren jedno warte było prawie jednostronicowego opisu. To idealnie okrągłe, miękkie, delikatne, lekko zarumienione, najlepsze klopsiki mamy Braciszka. Karlsson z Dachu nie umiał im się oprzeć. 




O tym, że klopsiki to narodowe danie w Szwecji wiedzą wszyscy, którzy chociaż raz odwiedzili IKEA. Tam występują w wersji wołowo-wieprzowej, drobiowej i wegańskiej. W sklepowej restauracji można nawet zobaczyć film, który pokazuje jak tradycyjnie przyrządzano klopsiki. Szwedzkie klopsiki sprzedaje każda sklep na świecie. Jednak o tym, że klopsiki to naprawdę danie w stylu naszej pomidorówki przekonaliśmy się w Sztokholmie. Tam poszliśmy do Junibacken – centrum Astrid Lindgren w którym można się do woli bawić w przestrzeniach inspirowanych jej książkami. Wleźliśmy do łożka Pippi, jeździliśmy na nartach dzieci z Bullerbyn, zajrzeliśmy nawet do domku Karlssona. Potem przeszliśmy do stołówki w której każdy, naprawdę każdy, jadł klopsiki w sosie pieczeniowym z puree ziemniaczanym i żurawinami. Klopsiki w muzeum Astrid Lindgren były dokładnie takie jak te opisane w książce. Idealne. Właśnie ten smak próbowaliśmy odtworzyć w naszej kuchni.

Nasze klopsiki są przygotowane z mięsa wołowego i wieprzowego po to, by miały intensywny smak. Bułkę wymieszaliśmy z wywarem, a nie mlekiem jak to mamy w zwyczaju. Jednak tym, co odróżnia szwedzkie klopsiki są przyprawy – mielone ziele angielskie i gałka muszkatołowa (obie przyprawy trzeba zmielić w młynku do kawy lub utrzeć w moździerzu. Warto zmielić ich więcej, bo świetnie nadają się do dań z mięsem mielonym).

Klopsiki podajemy z żurawiną i sosem na bazie wywaru wołowego. Warto przygotować go dzień wcześniej i zrobić go więcej – jest świetną bazą do zupy (np. takiego kremu pomidorowego z masłem orzechowym). My robimy klopsiki z podwójnej porcji – jedną zjadamy, a drugą już po usmażeniu mrozimy w woreczkach strunowych.


Czas przygotowania: 2 godziny (plus bulion)

Składniki:

bulion:
3 marchewki
2 pietruszki
½ pora
kawałek selera
1 cebula
liść laurowy
300 g łaty wołowej lub szpondra
4 łyżki oleju
sól
liść laurowy
5 ziarenek ziela angielskiego
2 goździki
½ łyżeczki ziaren pieprzu

1. Marchewkę, pietruszkę, por, seler obieramy i kroimy w kawałki (nieważne w jakim kształcie).
2. Na dno garnka wlewamy olej, wrzucamy warzywa i smażymy na dużym ogniu, aż będą mocno brązowe. W międzyczasie warto je posypać ½ łyżeczki soli.
3. Obraną cebulę nadziewamy na widelec i opalamy nad ogniem, aż będzie czarna.
4. Do przesmażonych warzyw wlewamy 2 litry wody. Uwaga na pryskanie!
5. Do wody wrzucamy cebulę, wołowinę, przyprawy. Przykrywamy, zmniejszamy ogień i gotujemy 1,5 godziny.

klopsiki:

1/2 kajzerki 
½ szklanki ciepłego bulionu
2 jajka
1/2 cebuli
½ łyżeczki soli
1 łyżeczka mielonego ziela angielskiego
1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
½ łyżeczki czarnego pieprzu
4 łyżki świeżo posiekanego koperku
4 łyżki świeżo posiekanej natki pietruszki
300 g mielonej wołowiny
200 g mielonej wieprzowiny
olej do smażenia

sos:
3 łyżki masła
3 łyżki mąki
3 szklanki wywaru
¼ szklanki śmietany 30%

1. Kajzerkę rwiemy na kawałki, wkładamy do miseczki i zalewamy ciepłym bulionem.

2. Cebulę drobno siekamy i smażymy na patelni do zezłocenia.

3. Do miski wkładamy miękką kajzerkę wraz z bulionem, jajka, podsmażoną cebulkę, przyprawy i natkę pietruszki z koperkiem. Dokładnie mieszamy.

4. Dodajemy mięso i dokładnie mieszamy.

5. Z mięsa formujemy równe kuleczki wielkości ok. 3 cm (my używaliśmy do odmierzania łyżki do lodów).

6. Na patelni rozgrzewamy tłuszcz i wrzucamy klopsiki.

7. Delikatnie mieszając patelnią pozwalamy im się usmażyć ze wszystkich stron – trwa to około 10 minut.

8. W międzyczasie przygotowujemy sos. Do garnka wkładamy masło i rozpuszczamy. Wsypujemy mąkę i za pomocą rózgi ciągle mieszamy starając się ją usmażyć. Po minucie, wolno dolewamy ciepły wywar nie przerywając mieszania. Ciągle mieszając doprowadzamy do wrzenia – powstanie sos. Pod koniec dodajemy śmietankę.

9. Gotowe klopsiki serwujemy z sosem, żurawiną i pure ziemniaczanym.



wtorek, 27 lutego 2018

Bliny gryczane z łososiem

Niby postne, a brzmią jak największa delicja. Drożdżowe racuchy na mące gryczanej. 

Do zrobienia blinów natchnęła nas pani Nina, która jest mistrzynią kuchni rosyjskiej. Przepis, który Wam podajemy jest wersją deluxe, ponieważ zawiera masło i mleko. Przepis standardowy bazuje na wodzie i oleju roślinnym. Zachęcamy Was jednak do przygotowania blinów z mlekiem, ponieważ są delikatniejsze i szlachetniejsze. 
Bliny można jeść, tak jak my, z serkiem typu Bieluch i wędzonym łososiem (warto do serka dodać łyżeczkę świeżego, posiekanego koperku). Na górę można dorzucić roszponkę, rukolę lub jakieś kiełki. Można też podawać je z pieczonymi warzywami, jajkami sadzonymi czy gulaszem mięsnym. Nam jednak najbardziej smakuje wersja łososiowo-serkowa. 



Czas przygotowania: 10 minut (+ czas na smażenie)
Czas oczekiwania: 30 minut

Składniki:
200 g mąki gryczanej
150 g mąki pszennej
25 g świeżych drożdży
2 łyżeczki cukru
2 szklanki ciepłego mleka
1 żołtko
50 g roztopionego masła
1 łyżeczka soli
olej do smażenia
1 opakowanie serka typu Bieluch
100 g wędzonego łososia

1. Świeże drożdże rozrabiamy z cukrem i 1/2 szklanki ciepłego mleka.

2. Odstawiamy w ciepłe miejsce na 5 minut.

3. W dużej misce (lub garnku) mieszamy wszystkie składniki, włącznie z podrośniętymi drożdżami, na jednolitą masę.

4. Przykrywamy czystą ściereczką, odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 30 minut.

5. Z gotowego ciasta formujemy placki i smażymy na rozgrzanej patelni. Żeby ciasto dobrze odchodziło od łyżki, warto przygotować sobie kubek z wrzątkiem i zanurzać w nim łyżkę przed nabraniem ciasta. 
6. Bliny podajemy z serkiem i łososiem i ulubioną zieleniną.


sobota, 29 października 2016

Spaghetti z klopsikami

Czy gra planszowa wzmaga głód i inspiruje kuchennie? Pewnie!

Granie w Spaghetti o którym pisaliśmy tutaj zwykle kończy się tym, że wszyscy mają ochotę na makaron. Najlepiej taki z mocno pomidorowo-warzywnym sosem i pysznymi klopsikami. Nasze pyszne klopsiki zwykle są zrobione z wołowiny i parmezanu. Próbowaliśmy tych drobiowych i wieprzowych, ale nic na to nie poradzimy, że wołowina jest po prostu najlepsza.

Ostatnio rozmawialiśmy z rodzicami dzieci w różnym wieku (dla nas różny wiek oznacza od 0 do 10) i wszyscy zastanawialiśmy się o co chodzi z tym spaghetti z sosem pomidorowym. Podobno brytyjscy naukowcy dowiedli, że do 7 roku życia dzieci twierdzą, że jest to niekwestionowanie ich najulubieńsza potrawa. Potem okazuje się, że jednak czekolada i żelki są bezkonkurencyjne, ale zupełnie nie pasują do sosu pomidorowego.

Dlatego przedstawiamy Wam przepis na makaron z klopsikami sprawdzony na dzieciach do lat 7. I na ich rodzicach, którzy też go lubią. 

Jak będziecie przygotować ten kulinarny hit, to możecie odpalić YouTube i posłuchać makaronowych piosenek, które zaproponowali nasi Czytelnicy (którym tym samym gratulujemy wygranej!).  

DOMINIKA i KASIA - THE PASTA SONG (dwie osoby przysłały to samo zgłoszenie. To jest ulubiona piosenka naszych dzieci, więc musieliśmy nagrodzić ten wybór) 

JUSTYNA - MAKARON SZAKARON (miłośnicy Wojciecha Manna łączcie się!) 

MARTA - ON TOP OF SPAGHETTI (bo ulica Sezamkowa i Klops Gigant nie mają sobie równych) -  

DANIEL – Guns'n Roses THE SPAGHETTI INCIDENT (za klasykę) 



Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki dla 4 osób:
1 paczka makaronu spaghetti

klopsiki:
1 cebula drobno posiekana
½ szklanki oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku posiekane
1/2 kg mielonej wołowiny
½ łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu
¼  szklanki bułki tartej
½ szklanki mleka
¼ szklanki parmezanu


szybki sos pomidorowy:
2 ząbki czosnku posiekane
2 łyżki oliwy z oliwek
2 puszki pomidorów
1 szklanka passaty pomidorowej
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżka oregano
1 łyżka bazylii

1. Najpierw przygotujemy sos, potem klopsiki i makaron.

2. Zaczynamy od sosu. Na oliwie z oliwek smażymy przez 30 sekund posiekany czosnek. Dodajemy pomidory, passatę, przyprawy i dusimy na małym ogniu przez 20 minut, aż sos zgęstnieje. 

3. Przygotowujemy klopsiki i makaron.

4. Na oliwie z oliwek (3 łyżkach) smażymy drobno posiekaną cebulkę. 

5. Do miękkiej cebuli dodajemy czosnek i smażymy 30 sekund.

6. Do szklanki wsypujemy bułkę tartą, zalewamy mlekiem. Mieszamy.

7. Do miski wkładamy mięso, parmezan, usmażoną cebulę z czosnkiem, sól, pieprz, bułkę tartą z mlekiem. Dokładnie mieszamy.

8. Z mięsa formujemy kulki wielkości piłek golfowych. Odkładamy je na talerz.

9. Zagotowujemy wodę na makaron. W tym samym czasie smażymy klopsiki.

10. Na dno patelni wlewamy oliwę z oliwek. Układamy klopsiki i smażymy na średnim ogniu partiami przez 8-10 minut. W trakcie smażenia przewracamy je tak, by zarumieniły się ze wszystkich stron. Na patelni nie może być dużo klopsików na raz. Dzięki temu będą równe i okrągłe. Usmażone klopsiki przekładamy na patelnię z sosem. 

11. Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odlewamy ½ szklanki wrzątku z gotowania makaronu. Makaron odcedzamy. 

12. Zawartość patelni (klopsiki i sos) doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy wodę z gotowania makaronu i ugotowane spaghetti. Dokładnie mieszamy.

13. Serwujemy. 
ZapiszZapisz