Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Brunsviger, czyli fiońskie ciasto urodzinowe

Ciasto drożdżowe z duża ilością karmelu jest po prostu cudowne i kuszące. Nic dziwnego, że Duńczycy serwują się w urodzinowe poranki.


Fionia uważa, że to wlasnie tu narodził się brunsviger i tylko tutejsze receptury są prawdziwe. Jutlandia też je wypieka. Ale oni podobno nie wymyślili dekorowania ciasta. O co w zasadzie chodzi i czym jest to ciasto, że walczą o nie Jutlandia i Fionia?

Drożdżowy placek oblany roztopionym masłem i brązowym cukrem to coś cudownego. Brązowy cukier to jednak nie jest cukier trzcinowy tylko biały cukier z dodatkiem melasy (w Polsce coś takiego robi cukier królewski). Żeby tej cukrowej pyszności w placku było więcej, przed dolaniem resztki masła w cieście robi się głębokie dziury. Upieczony placek dekoruje się posypką kolorową, posypką lukrecjową i obowiązkowymi duńskimi flagami. Dodatkowo, umieszcza się na nim rysunek jubilata (w wersji de luxe ludek zrobiony jest z białej czekolady). Jak czytaliście Dzieci z Bullerbyn to na prwno znacie ten rytuał. Obdarowywana lub obdarowywany budzą się rano, ale udają że śpią. Czekają aż przyjdą członkowie rodziny z ciepłym drożdżowym ciastem i prezentem. Potem wszyscy wspólnie jedzą śniadanie. Popołudniu serwowany jest klasyczny tort.

Nawet jeśli nie macie urodzin to brunsviger to pyszny drożdżowy placek do kawy, ktory można robić sobie bez okazji. Chociaż prawdę mówiąc na świecie codziennie tyle osób obchodzi urodziny ...


Czas przygotowania: 10 minut
Czas oczekiwania: 50 minut 
Czas pieczenia: 20 minut

Składniki:
50 g drożdży
1 szklanka ciepłego mleka
3 łyżki cukru
2 jajka
3 1/2 szklanki mąki pszennej 
80 g rozpuszczonego solonego masła (lub masła nieoslonego i 1/4 łyżeczki soli)
1 łyżeczka cynamonu lub kardamonu

Polewa:
200 g masła 
3/4 szklanki brązowego cukru
szczypta soli

1. Drożdże mieszamy z mlekiem i cukrem. Czekamy 5 minut, aż ruszą.

2. Dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy ciasto, aż będzie jednolite.

3. Ciasto przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia na 30 minut.

4. Po tym czasie wyrośnięte ciasto przekładamy do formy (my użyliśmy prostokątnej blaszki 30 cm x 40 cm) i pozwalamy mu napuszyć się kolejne 20 minut. W tym czasie przygotujemy polewę.

5. W rondlu rozpuszczamy masło, dodajemy cukier i sól. Mieszamy tylko do rozpuszczenia cukru.

6. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.

7.Gotowe ciasto oblewamy 3/4 zawartości rondelka. Robimy palcami głębokie dziury (nie przebijamy ciasta na wylot!). Wlewamy pozostałe masło z cukrem.

8. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 20 minut.

wtorek, 9 sierpnia 2016

Letni placek migdałowy z wiśniami

Kiedy gałęzie wiśni uginają się od owoców, wiesz co Cię czeka - DRYLOWANIE! 

Miłość do wiśni prosta nie jest. Z jednej strony to klasyczna miłość od pierwszego wejrzenia. Ciemnoczerwone owoce cieszą uszy i są zapowiedzią jakiejś niesamowitej przyjemności. Z drugiej strony, przyjemność okazuje się nieco wymagająca. Owoce są kwaśne i mają pestki. Możnaby zapomnieć o pięknie i zignorować ich istnienie, ale się nie da. Wiśnie są intensywne i uzależniające. Nie ma lepszego kompana dla czekolady czy jabłek w kompocie. 

Po tym jak zebraliśmy jakieś 10 kilo wiśni i zrobiliśmy z większości konfiturę i soki, zostawiliśmy kilka do ciasta. To nasze ulubione ciasto - ucierany placek z jogurtem i owocami. Ten ze zdjęcia ma akurat delikatnie migdałowy smak, bo część mąki zastąpiliśmy mielonymi migdałami. Ale nie trzeba tego robić - klasyczna wersja też jest pyszna (i bajecznie prosta). 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 45-50 minut

Składniki:
85 g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru
2 jajka
1 1/3 szklanki mąki pszennej 
2/3 szklanki mielonych migdałów (można zastąpić mąką pszenną)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki jogurtu naturalnego
300 g wiśni drylowanych
1 łyżka mąki ziemniaczanej 

1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Tortownicę o średnicy 26 cm wyściełamy papierem do pieczenia.

2. Masło ucieramy z cukrem na białą masę - ok. 3 minut.

3. Dodajemy po jednym jajku czekając, aż poprzednie dobrze się wmiesza. 

4. Mąkę, mielone migdały, proszek do pieczenia dokładnie mieszamy. 

5. Do masła i jajek dodajemy składniki sypkie i jogurt naturalny. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Masę wlewamy do tortownicy.

6. Drylowane wiśnie wkładamy do miseczki po mące. Dodajemy mąkę ziemniaczaną i dokładnie mieszamy. Wiśnie układamy na wierzchu ciasta delikatnie je wciskając.

7. Ciasto wstawiamy do pierkarnika na ok. 45 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy jest upieczone (jeśli patyczek jest suchy, ciasto wyciągamy).

8. Ciasto delikatnie studzimy i wyciągamy z formy. Przed podaniem oprószamy cukrem pudrem. 


czwartek, 14 lipca 2016

Cytrynotka z lodami

W każdej polskiej restauracji w menu deserowym znajdziemy ciasto czekoladowe z płynnym środkiem, panna cottę i szarlotkę na ciepło z lodami waniliowymi. A może zamiast szarlotki spróbujemy czegoś innego?

Cytrynotka to klasyczne ucierane ciasto z dużą ilością soku cytrynowego. Zrobienie jej zajmuje 10 minut i nie ma chyba prostszego ciasta. Cytrynotka jest wilgotna, aromatyczna i delikatnie kwaśna. Świetnie współgra z kremowymi lodami jagodowymi z intensywnie jagodowymi sosem Carte d'Or Blueberry and Vanilla, które mają kształt łatwych do nałożenia rozetek. Lody posypane są serduszkami z białej i ciemniej czekolady. Jagody są słodkie, ale bardzo delikatne. Cytryna, z kolei, dodaje nim charakteru. Cytryna i jagody to naprawdę dobre połączenie, które sprawdzi się w wielu deserach. 
Cytrynotki nie musimy podgrzewać przed podaniem. Wystarczy ukroić kawałek ciasta, położyć na nim rozetkę lodową, a wokół ułożyć owoce. Ciasto jest sprężyste, więc nie nasiąka lodami i zachowuje swoją delikatnie piaskową strukturę. To jeden z najprostszych i najładniejszych letnich deserów, którym można delektować się cały rok. 



Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 30-35 minut

Składniki:
150 g miękkiego masła
130 g cukru pudru
150 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 jajka
sok z 1 cytryny
1 opakowanie lodów Carte d'Or Blueberry and Vanilla 
borówki, maliny, porzeczki do dekoracji 


1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170 stopni. 

2. Keksówkę lub prostokątną blaszkę o wymierach 17,5x25 cm wykładamy papierem do pieczenia.

3. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia. 

4. W misce miksujemy masło, cukier, mąkę z proszkiem,  jajka i sok z cytryny do otrzymania jednolitej masy - około 3 minut. 

5. Masę wylewamy na blaszkę i pieczemy. Po 25 minutach warto sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest już upieczone.

6. Gotowe ciasto studzimy. Kroimy je w plastry i serwujemy z lodami. 


Wpis powstał we współpracy z Carte d'Or

środa, 22 czerwca 2016

Murzynek z inką na Dzień Ojca bez białego cukru

Dzień Ojca to szczególne święto chociaż czasem wydaje nam się, że zupełnie pomijane. Dlatego dzisiaj chcemy pokazać Wam przepis na bardzo proste ciasto, które mogą upiec dzieci niezależnie od wieku.


Jakiś czas temu nasi fani na Facebooku mogli zobaczyć zdjęcia z warsztatów dla dzieci organizowanych przez Inkę, a prowadzonych przez Natalię Paździor. Natalka jest pierwszą polską MasterChef Junior i uwielbia piec - wywiad z nią możecie przeczytać tutaj. Na warsztaty przygotowała kilka prostych przepisów - takich w sam raz dla dzieci. Były tam naleśniki z inką (dodajemy ją do ciasta), inkowe koktajle, inkowe desery. Był też murzynek oblany bezwstydną ilością czekoladowej polewy. 

Kiedy zobaczyłam, że nasza grupa przygotowuje ciasto trochę się spięłam. Dlaczego? Murzynek miały upiec cztery dziewczynki w wieku od 2 do 5 lat. Wydawało mi się to z jednej strony karkołomnym zadaniem (bo jak dwulatka poradzi sobie z tym wszystkim), a z drugiej zbyt prostym (bo co to dla pięciolatki takie proste ciasto). Okazało się, że dziewczyny super ze sobą współpracowały, każda samodzielnie odmierzała i dosypywała składniki w swoim czasie, a potem wspólnie oblewały ciasto własnoręcznie ukręconą polewą czekoladową. To po raz kolejny udowodniło mi, że jedyną przeszkodą w kuchni dla dzieci są dorośli. Oczywiście, dobrze że tam są, ale czasami duzi ludzie widzą przeszkody tam, gdzie ich wcale nie ma. I przez to skutecznie zabierają dzieciom całą radość z gotowania. 


Murzynek z przepisu Natalii nie zawiera białego cukru. Nawet czekolada, którą rozpuszczaliśmy nie zawierała cukru (można ją znaleźć w marketach na dziale z żywnością dla diabetyków). Zamiast białego cukru użyliśmy ksylitolu czyli cukru z kory brzozy. Ciasto było słodkie. Jedyna różnica między ciastem z białym cukrem a ksylitolem to jego struktura po upieczeniu. Ciasto z białym cukrem w procesie pieczenia rośnie, a karmelizujący się cukier tworzy ścianki, które wiążą w miarę równe bąbelki powietrza. Mówiąc prościej - ciasto jest wysokie i ma równe dziury. Ksylitol nie ma tak silnych właściwości, więc ciasto jest niższe i bardziej mięsiste - ma mniejsze dziurki. W smaku ksylitolowe ciasto nie odbiega od zwykłego mazurka. Jest naprawdę cudne! I czuć w nim delikatny aromat inki. Przypominało mi nieco chlebek turecki. 


Gdybyście szukali inspiracji na Dzień Ojca to bardzo polecamy orkiszowe ciastka w kształcie wąsów i ciasteczka z karmelizownym boczkiem.


Czas przygotowania: 30 minut
Czas pieczenia: 40 minut

Składniki:
2 jajka
½ szklanki ksylitolu
3 łyżki oleju kokosowego
1 szklanka mleka
3 szklanki mąki pełnoziarnistej
3 łyżki kawy zbożowej inka
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki domowych powideł
200 g czekolady
25 g masła 
50 g śmietany kremówki


1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. 

2. Jajka miksujemy z ksylitolem na jednolitą masę - około 3 minut.

3. Do jajek dodajemy olej kokosowy. 

4. W misce mieszamy mąkę, kawę inkę i proszek. 

5. Mąkę dodajemy do masy jajecznej na zmianę z mlekiem. Na końcu dodajemy powidła. 

6. Gotowe ciasto wlewamy do tortownicy (ciasto jest gęste) i pieczemy przez około 40 minut. 

7. Ciasto wyciągamy z pieca, studzimy 10 minut, wyciągamy z tortownicy. Studzimy. 

8. Przygotowujemy polewę. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy masło i kremówkę, mieszamy. Polewę wylewamy na ostudzone ciasto.


środa, 27 kwietnia 2016

Ciasto chałwowe z orzechami

Chałwa to jedno z największych zdobyczy ludzkości. Wyrazista i słodka, pasuje do wszystkiego.

Pamiętam, że w moim rodzinnym domu zawsze było dużo chałwy. Mama kupowała zwykle taką najprostszą chałwę waniliową lub kakaową. Zwykle wedlowską, ale czasem też kupowała ją gdzieś na kilogramy. Małym rodzinnym rytuałem było więc odkrajanie małych kawałeczków nieziemsko słodkiego bloku i serwowanie po obiedzie. 

Chałwa jest rewelacyjnym dodatkiem do deserów. Dobrze sprawdza się w sernikach, szczególnie takim prostym z białą czekoladą, kruchych ciastach w towarzystwie kwaśnych powideł śliwkowych i szybkich deserach z jogurtem greckim. Najlepszy chałwowy deser to ciągle mus z dodatkiem granatów autorstwa Agaty Wojdy, który uzależnia. 

Przepis na ciasto z chałwą znaleźliśmy w książce Plenty More Yotama Ottolenghiego. Ottolenghi jest londyńskim restauratorem serwującym wyłącznie wegetariańskie dania. Jego podejście do warzyw, zestawiania ich z ziołami czy innymi składnikami jest inspirujące. Przeglądając jego książki naprawdę ma się poczucie, że takie coś widzimy po raz pierwszy, że nigdy byśmy sami na to nie wpadli i nigdzie wcześniej tego nie jedliśmy. Dlatego zrobiły taką furorę. Są źródłem inspiracji i bardzo je polecamy (w Polsce wydano jego dwie książki Jerozolimę i Obfitość - obie świetne!). 

Ciasto chałwowe to ucierane ciasto z dodatkiem orzechów włoskich. Jest proste w wykonaniu, dobrze się przechowuje, idealnie pasuje do filiżanki kawy czy herbaty. Jednocześnie nie zabija słodyczą (czego można by się spodziewać po dodatku chałwy). 



Czas przygotowania: 30 minut
Czas pieczenia: 40-45 minut

Składniki:
85 g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru
2 jajka
1 2/3 szklanki mąki pszennej 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki śmietany 18%

nadzienie
60 g masła
120 g orzechów włoskich
1 łyżeczka cynamonu
3 łyżki cukru brązowego
170 g chałwy

1. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Keksówkę wyścielamy papierem do pieczenia.

2. Przygotowujemy nadzienie. Orzechy siekamy niezbyt drobno. Chałwę łamiemy na kawałeczki. Do rondelka wrzucamy masło i podgrzewamy na wolnym ogniu, aż zacznie skwierczeć. Zostawiamy je na małym ogniu na 3 minuty, aż zbrązowieje delikatnie. Odstawiamy z ognia, żeby delikatnie przestygło. 

3. Do ostudzonego masła (może być ciepłe, byle nie było gorące, bo spali orzechy) dodajemy cynamon i orzechy. Dokładnie mieszamy. Połowę masy orzechowej przekładamy do miseczki i mieszamy z brązowym cukrem. 

4. Przygotowujemy ciasto. Mikserem ucieramy masło z cukrem przez 3 minuty. Dodajemy po jednym jajku nie przerywając miksowania. Kiedy jedno jajko się dokładnie wmiesza w masę, dodajemy drugie. 

5. Do masy maślano-jajecznej dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, śmietanę. Miksujemy tylko do połączenia składników. 

6. Na dno blaszki wykładamy połowę ciasta. Na wierzchu układamy orzechy bez cukru. Posypujemy chałwą (nie musi być idealnie równo). 

7. Do blaszki po łyżce wkładamy pozostałe ciasto - trudno je wlać tak, żeby równomiernie wypełniło blaszkę, więc łatwiej to robić nakładając kolejne porcje ciasta łyżką. Na wierzchu układamy orzechy z cukrem. Polewamy pozostałym masłem z cukrem. 

8. Ciasto wstawiamy do piekarnika na 40-45 minut. W środek ciasta wbijamy patyczek i sprawdzamy czy jest suchy. Jeśli tak, ciasto wyciągamy z piekarnika. Jeśli nie, pozwalamy mu na jeszcze 5 minut pieczenia. Sprawdzamy ponownie. 

9. Gotowe ciasto wyciągamy z piekarnika. Odstawiamy na kratkę na 20 minut, żeby delikatnie ostygło. Po tym czasie ostrożnie wyciągamy z blaszki. Ostudzone ciasto jest zwarte, więc wyciąganie go nie jest problemem. Studzimy.

10. Ciasto przechowujemy w temperaturze pokojowej w plastikowym pojemniku lub owinięte w folię aluminiową. 


środa, 16 grudnia 2015

Brownie w słoiku [Jadalne prezenty #15]

Jednym z pomysłów na jadalny prezent może być ciasto. W słoiku.

Słoiki wecka robią furorę. Są piękne, zgrabne i bardzo retro. Można w nich zamknąć konfitury, czekoladowy krem na kanapki czy herbatę z suszonymi owocami.  Niewiele osób jednak wie, że w takim słoiku można spokojnie upiec ciasto. Ciasto przygotowuje się zupełnie tak, jakbyśmy mieli je piec w blaszce. Zamiast blaszki, masa czekoladowa ląduje w słoikach, a te lądują w piekarniku. Jedyne o czym musimy pamiętać to to, że ciasto w słoiku piecze się nieco szybciej niż w zwykłej formie.

Najładniejszym i najprostszym ciastem "do słoika" jest brownie. Możemy do niego dodać trochę orzechów, posiekanej gorzkiej czekolady, kolorowych m&msów, wiórków kokosowych, masła orzechowego. My upiekliśmy klasyczne brownie, bez żadnych dodatków. 

Wpis powstał we współpracy z  Cisowianka - Gotujmy Zdrowo - Mniej Soli.


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 20 minut
Liczba porcji: 2 słoiki po 290 ml

Składniki: 
200 g gorzkiej czekolady
100 g masła
6 jajek
1/3 szklanki cukru
1/3 szklanki mąki pszennej 


1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. 

2. Środek słoików smarujemy cienką warstwą masła. 

3. Czekoladę łamiemy na kawałki. Wkładamy do metalowej miski lub garnuszka. Do czekolady dodajemy resztę masła. Miskę/garnuszek stawiamy na garnku z gotującą się wodą (woda nie może dotykać dnia miski/garnuszka). Mieszamy czekoladę i masło do całkowitego rozpuszczenia. Zdejmujemy z ognia.

4. Jajka ubijamy z cukrem przez 2 minuty, dodajemy rozpuszczoną czekoladę z masłem i mąkę. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Teraz jest czas na dosypanie naszych ulubionych dodatków (orzechów, wiórków kokosowych, etc.) 

5. Ciasto wlewamy do słoików (najlepiej do 3/4 wysokości). Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 20 minut.

poniedziałek, 30 listopada 2015

Bezglutenowe ciasto klementynkowe z lodami brownie

Czym pachną Wasze Święta? Nasze zdecydowanie pachną przyprawami korzennymi, świeżo mielonymi orzechami i cytrusami! 

W Święta zwykle pieczemy moc makowców, pierników, pierniczków i serników. Zwykle skupiamy się na klasykach. W tym roku jednak korci nas, żeby w Boże Narodzenie zaserwować ciasto klementynkowe z lodami.


Pierwsze ciasto klementynkowe piekliśmy z przepisu Nigelli. Tym razem nieco zmodyfikowaliśmy jej przepis zastępując migdały ciasteczkami amaretti i orzechami włoskimi. Dzięki temu prostemu zabiegowi ciasto nabrało bardziej zdecydowanego smaku. Do ciasta proponujemy lody Carte d'Or o smaku chocolate brownie, które wyglądają bardzo świątecznie i smakują mocno czekoladowo. W końcu cytrusy i lody to świetny duet. 

Nie pamiętamy, żebyśmy kiedykolwiek jedli w Święta lody mimo, że bardzo je lubimy. Święta to zwykle czas ciast i kutii. Tradycja. Święta to też taki moment w roku w którym z tradycją się raczej nie dyskutuje. Do momentu, kiedy przy stole nie pojawiają się mali członkowie rodziny, którzy nie lubią ani maku ani piernika. A przecież Święta to magiczny czas szczególnie dla tych najmłodszych, więc może warto czasem pokusić się o wprowadzanie nowych tradycji. Po to, żebyśmy wszyscy przy stole czuli się naprawdę dobrze. 

Wpis powstał we współpracy z producentem lodów Carte d'Or Chocolate Brownie. 


Czas przygotowania: 10 minut
Czas oczekiwania: ok. godziny
Czas pieczenia: ok. 40 minut

Składniki:
50 g ciasteczek amaretti
50 g mielonych migdałów
150 g mielonych orzechów włoskich
2 łyżeczki proszku do pieczenia
150 g klementynek
4 jajka
1/3 szklanki cukru


1. Klementynki przelewamy wrzątkiem. Wkładamy do rondelka, przykrywamy zimną wodą i gotujemy na małym ogniu, aż zmiękną (nasze zmiękły po 45 minutach). Studzimy.

2. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. 

3. Formę o średnicy ok. 20 cm smarujemy olejem.

4. Do misy blendera wrzucamy ciasteczka amaretti, migdały, orzechy włoskie i proszek do pieczenia. Miksujemy 30 sekund, aż ciasteczka się rozkruszą. Wysypujemy do miseczki.

5. Teraz do blendera wkładamy klementynki (warto je przed włożeniem przekroić na pół i wyciągnąć ewentualne pestki) i jajka. Miksujemy około 50 sekund do powstania jednolitej masy.

6. Do klementynek dosypujemy cukier oraz zmielone orzechy z ciasteczkami. Blendujemy 15 sekund.

7. Wlewamy zawartość blendera do formy, wstawiamy do nagrzanego piekarnika.

8. Ciasto pieczemy do zezłocenia - około 40 minut. 


wtorek, 12 maja 2015

Bezglutenowe brownie z fasoli

Kiedy usłyszeliśmy "musicie ograniczyć gluten" to pomyśleliśmy, że w naszym domu na wieki nastanie czas żałoby po racuchach drożdżowych, amerykańskich pancakes czy czekoladowych tortach. Wcale nie! Racuchy robimy z mąki gryczanej i zajadamy się wspaniałymi blinami, pancakes robimy z pięciu ziaren, a tortu nie musieliśmy robić (jeszcze). Generalnie, trzeba się trochę natrudzić i pomyśleć. Trzeba się przyzwyczaić do tego, że bezglutenowe wypieki trochę chrzęszczą pod zębami jak miałki piasek. Poza tym, naprawdę da się żyć i to jeszcze jak! Odkrywamy piękno mąki amarantusowej, ryżowej i jaglanej. Robimy wszystko! 
Dlatego też zrobiliśmy bezglutenowe brownie dodając do niego... czerwonej fasoli z puszki. Kiedyś nam mignął przepis na meksykańskie ciasto z fasoli i kiedy robiliśmy to brownie przypomnieliśmy sobie o nim. Brownie z fasoli jest nieco gęstsze niż zwykłe. Dodatek kawy bardzo wzbogaca jego smak. Fasoli nie czuć wcale, więc bez obaw - możecie piec. Brownie można również upiec w blaszce do muffinków - wtedy otrzymamy takie małe kawałeczki ciasta w sam raz na ząb. 


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 25 minut 

Składniki: 
1 puszka fasoli czerwonej lub czarnej
1/4 szklanki oleju rzepakowego
2 jajka
3 łyżki kakao
1/2 szklanki brązowego cukru *
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
4 łyżki mąki kukurydzianej
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady

* w wersji bez cukru - zamiast 1/2 szklanki brązowego cukru dodajemy 1 dojrzałego banana i 6 łyżek melasy z daktyli 


1. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza.
2. Przygotowujemy formę 20x25 cm i smarujemy ją delikatnie olejem.
3. W blenderze miksujemy fasolę (odcedzoną) z olejem, jajkami. Dodajemy kakao, cukier, kawę, mąkę i dokładnie miksujemy. 
4. Czekoladę siekamy. 
5. Do masy dodajemy posiekaną czekoladę. Wszystko wylewamy do przygotowanej formy. 
6. Wstawiamy do pieca na 20-25 minut (masa powinna zrobić się matowa). 
7. Studzimy i kroimy w kostkę. 

piątek, 3 kwietnia 2015

Wielkanocna baba drożdżowa

W Wielkanoc (i Boże Narodzenie też) lubimy piec drożdżówki. Patrzeć jak wyrastają, puszą się dumnie w formach, delikatnie przypiekają. Czasami dosypujemy do nich rodzynek, żurawin. Czasami dodajemy mak, twaróg, orzechy. Pełna dowolność.
Jednak drożdżówka wielkanocna jest trochę inna - z charakterystycznym kominem, dużą ilością żółtek, zawsze na środku stołu. Jest chyba jedynym wypiekiem, który najlepiej robić w sobotni wieczór. Kiedy cały dom żyje Świętami, zajączkiem, kiedy wszystko lśni, można spokojnie odpoczywać wyrabiając ciasto. Bardzo do tego zachęcamy!


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 2 godziny

Składniki na 2 baby:
50 g drożdży
1 szklanka ciepłego mleka
3/4 szklanki cukru
3,5 szklanki mąki
8 żółtek
120 g rozpuszczonego masła
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
3/4 szklanki rodzynek

lukier:
1 szklanka cukru pudru
3 łyżki soku z cytryny



1. Drożdże mieszamy z cukrem, aż będą płynne. Dodajemy ciepłe mleko. Mieszamy i odstawiamy na 5 minut.
2. Do miski dodajemy mąkę, żółtka, rozpuszczone masło (nie może być gorące), ekstrakt waniliowy i rodzynki.
3. Wyrabiamy ciasto, aż zacznie odchodzić od ścianek miski - mikserem planetarnym 10 minut, ręcznie 15 minut. Ciasto będzie bardzo wilgotne, delikatnie rzadkie. Takie właśnie ma być.
4. Ciasto przekładamy do czystej miski, przykrywamy czystą ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu do podwojenia objętości. Uwaga! Jeśli ktoś chce przyspieszyć proces, może postawić ciasto do piekarnika nagrzanego do 40-50 stopni Celsjusza i po kwadransie sprawdzić jak wyrosło. Ciasto można też postawić w misce na garnku z gorącą wodą. Woda ma być gorąca i nie wolno jej gotować! 
5. Formy do bab smarujemy dokładnie olejem. 
6. Wyrośnięte ciasto uderzamy pięścią, żeby pozbyć się powietrza. Dzielimy na dwie części i każdą z nich wkładamy do formy. 
7. Formy wypełnione ciastem przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Wyrośnięta drożdżówka powinna sięgać ok. 1-2 cm od brzegu foremki.
8. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Wstawiamy formy do pieca i pieczemy ok. 30 minut. 
9. Po 30 minutach sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest upieczone.
10. Babki wyciągamy z pieca, delikatnie studzimy i wyciągamy z formy. 
11.   W miseczce ucieramy cukier z sokiem z cytryny i oblewamy nim drożdżówki.

Jak wyciągnąć babkę z formy?
Bierzemy duży talerz lub deskę i kładziemy na formę od babki (tak, żeby talerz czy deska przykryły ciasto). Jedną ręką (silniejszą) chwytamy mocno spód blaszki, a drugą przytrzymujemy talerz. Przewracamy. Forma od babki jest teraz na talerzu. Talerz stawiamy na blacie, a formę ciągniemy do góry. Babka wyciągnięta! 


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Prosty keks świąteczny

Na Podlasiu w Wigilię przede wszystkim podaje się kutię, ale nie zwalnia to kobiet (nie ma co ukrywać, większość przygotowań do Wigilii spoczywa w rękach babć, mam i sióstr) z przygotowania kilku ciast. Cała Polska, i Podlasie też, kojarzy święta Bożego Narodzenia z porządnym keksem hojnie wypełnionym orzechami, rodzynkami i kandyzowaną skórką pomarańczową. Niektórzy do keksu dodają odrobinę posiekanej gorzkiej czekolady. Inni, rezygnują z suszonych owoców na rzecz orzechów. Jeszcze inni, uwielbiają ciasto z orzechami, a nie orzechy w cieście. 
To jest przepis na szybki i prosty keks w którym proporcja bakalii do ciasta jest absolutnie zrównoważona. 

Dobre rady

1. Wszystkie składniki do przygotowania keksu powinny mieć temperaturę pokojową. Dzięki temu ciasto nie opadnie.
2. Przed dodaniem bakalii do ciasta warto je oprószyć mąką - wtedy nie będą opadały ścieląc się gęsto na dnie blaszki.
3. Do ciasta można dodać 1/4 tabliczki gorzkiej czekolady posiekanej na małe kawałki.
4. Keks można mrozić. Po upieczeniu studzimy ciasto, zawijamy w papier śniadaniowy lub papier do pieczenia i wstawiamy do zamrażarki. Aby rozmrozić keks trzeba wyciągnąć go z zamrażarki 12 godzin przed planowanym podaniem, owinąć w czystą ściereczkę i pozostawić na blacie, aż osiągnie temperaturę pokojową. Keks oprószamy cukrem pudrem przed podaniem.


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: ok. 60 minut

Składniki:
5 jaj
200 g cukru
200 g masła
300 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
50 g rodzynek
50 g suszonych fig
50 g suszonych daktyli
50 g żurawiny suszonej
50 g orzechów laskowych
50 g orzechów włoskich
50 g migdałów
50 g skórki pomarańczowej kandyzowanej

1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Keksówkę o długości 25 cm wykładamy papierem do pieczenia.

2.Orzechy i migdały drobno siekamy. Mieszamy z rodzynkami, daktylami, figami, skórką pomarańczową.

3. Mąkę i proszek do pieczenia przesiewamy do miski. Trzy łyżki mieszanki mąki z proszkiem mieszamy z bakaliami.

4. Miserem na wysokich obrotach ubijamy masło z cukrem przez 5 minut, dodajemy po jednym jajku. Po dodaniu każdego jajka masę miksujemy, aż będzie jednolita. Dopiero wtedy dodajemy kolejne jajko.

5. Wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia, mieszamy do otrzymania jednolitego ciasta.

6. Dosypujemy bakalie i mieszamy.

7. Gotowym ciastem wypełniamy keksówkę o długości ok. 25 cm). Wstawiamy do piekarnika i pieczemy około godziny - po tym czasie wkładamy patyczek w środek ciasta. Jeśli patyczek jest suchy, ciasto wyciągamy z piekarnika, studzimy 


piątek, 17 października 2014

Pumpkin pie - Placek dyniowy

Pumpkin pie - czyli kruche ciasto wypełnione po brzegi kremem z purée dyniowego to amerykański klasyk. Nie ma Święta Dziękczynienia bez pumpkin pie lub sweet potatoe pie. Oczywiście, że Amerykanie zwykle korzystają z gotowego puree dyniowego z puszki. Na marginesie napomkniemy, że to produkowane przez Libby's jest pyszne i... wygodne. Otwierasz puszkę mleka skondensowanego, puszkę dyni, mieszasz, dodajesz gotowej (!) przyprawy pumpkin spice i wlewasz wszystko do blaszki. Koniec przygotowań. Teraz, ze względu na brak Libby's, robimy sami puree dyniowe i najbardziej smakuje nam to z dyni hokkaido. Jest pięknie pomarańczowe (czyli bogate w betakaroten), ma intensywny i słodki smak. W dodatku, przygotowuje się je nieco szybciej niż puree z innych rodzajów dyni.
Zawsze zastanawiało nas, dlaczego szał na dynię pojawił się tak niedawno, skoro dynie zawsze rosły w polskich ogrodach. Nasze babcie jednak rzadko używały ich w kuchni. Pamiętamy jedynie zupy mleczne z kawałkami dyni i zacierkami i prażone pestki dyni. Poza tym, nigdy jej nie jedliśmy. Ale teraz nadrabiamy te zaległości i próbujemy dyniowych zup, ciast, pierogów. Próbujemy też zorientować się w dyniowym świecie, bo przecież występują w tylu odmianach. 


Czas przygotowania: 40 minut 
Czas pieczenia: 60-70 minut

Składniki:
150 g masła
100 g mąki krupczatki
100 g mąki tortowej
75 g cukru pudru
1 kg dyni hokkaido (2 szklanki puree)
1 szklanka mleka skondensowanego
1 łyżka przyprawy dyniowej (przepis tutaj)
2 jajka
1/4 szklanki oleju

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza.
Przygotowujemy kruche ciasto. W misce mieszamy mąkę krupczatkę i mąkę tortową, dodajemy cukier puder. Masło siekamy i dodajemy do mąki z cukrem. Wyrabiamy szybko, aż powstanie jednolita masa. Wałkujemy ją na papierze do pieczenia tak, by powstał okrąg o 3 cm większy niż rozmiar naszej blaszki (my użyliśmy blaszki o średnicy 23 cm). Ciasto wkładamy do blaszki wyrównując brzegi. Wstawiamy na 30 minut do zamrażarki.
W tym czasie przygotowujemy puree z dyni. Można to zrobić nawet 2 dni wcześniej. Dynię myjemy, przecinamy wzdłuż na pół, pozbywamy się pestek, kroimy w ćwiartki i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza na około 30 minut. Pieczemy dynię aż zmięknie (nie należy przejmować się tym, że się nieco zrumieni). Potem wystarczy ją wyjąć z piekarnika, obrać (chociaż nie jest to konieczne, bo skórka jest bardzo miękka i jadalna), wrzucić do misy blendera i blendować razem z mlekiem skondensowanym do uzyskania jednolitej masy. Taką masę studzimy.
Do piekarnika wstawiamy kruche ciasto i pieczemy 20 minut. 
Do zblendowanej dyni dodajemy jajka, olej i przyprawę dyniową. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy. 
Z piekarnika wyciągamy kruchy spód, wlewamy masę dyniową, wstawiamy do pieca na 60-70 minut. Po godzinie sprawdzamy czy masa dyniowa się ścięła (wystarczy dotknąć jej palcem - powinna być sprężysta). Gotową tartę wyciągamy z piekarnika, studzimy i podajemy. Świetnie smakuje z bitą śmietaną. 


wtorek, 7 października 2014

Murzynek na majonezie

Murzynek na majonezie to ciasto, któremu nikt nie odmawia dokładki. Jest bardzo mocno czekoladowe, wilgotne i świetnie pasuje do... wszystkiego. Po prostu, kwintesencja czekoladowego ciastka. I takie "ochy" i "achy", peany pochwalne na jego cześć i melorecytacje trwają do momentu, kiedy nie padnie słowo "majonez". Tak, taki biały, zamknięty w słoiku majonez z dodatkiem octu. Zgroza absolutna. Ciasto i majonez?! Chcą mnie otruć! Tak się składa, że majonez to przecież jajka, tłuszcz i odrobina octu (lub musztardy), więc składniki, które zwykle pojawiają się w ciastach. Dzięki temu, że w cieście majonez jest tym składnikiem tłuszczowym, jest ono nieprawdopodobnie wilgotne. A majonezu nie czuć wcale, nawet tej musztardy czy octu. My zwykle używamy majonezu Dekoracyjnego lub Hellmann's Babuni. Choć na co dzień zwykle używamy Kieleckiego, to w tym wypadku go unikamy, bo jest zbyt intensywny.
Ten przepis z ogromnym powodzeniem sprawdza się w czekoladowych muffinach, cupcakes (świetne są z kremem chałwowym czy zwykłą bitą śmietaną) i tortach na czekoladowych blatach. Z podanych składników wyjdą dwie standardowe keksówki murzynka. Można go spokojnie mrozić. 
Przepis dostaliśmy od najlepszej pastry chef na świecie - Joy, która pisze bloga My Traveling Joys. 



Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: ok. 35-45 minut 

Składniki:
3 jajka w temperaturze pokojowej
350 g cukru drobnego 
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
240 g majonezu
300 g mąki szymanowskiej
1 1/2 łyżeczki sody do pieczenia
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
90 g kakao
290 ml wody

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 175 stopni Celsjusza. W misce dokładnie mieszamy mąkę, sodę, proszek do pieczenia, sól i kakao. Mikserem na wysokich obrotach ubijamy jajka z cukrem, aż będą bardzo puszyste - 10 minut. Dodajemy ekstrakt waniliowy i majonez. Mieszamy do połączenia składników. Dodajemy połowę suchych składników i połowę wody. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Wsypujemy pozostałe składniki suche, dolewamy resztę wody i miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Miksujemy chwilę - tylko po to, żeby składniki się połączyły. Gotowe ciasto wlewamy do dwóch keksówek wyłożonych papierem do pieczenia. Po 35 minutach sprawdzamy patyczkiem, czy ciasto jest upieczone. Jeśli tak, na patyczku nie powinny zostać ślady ciasta. Studzimy w blaszce, wyciągamy. 
Ciasto dobrze się mrozi. Aby je odmrozić, wystarczy je zawinąć w czystą ściereczkę i zostawić na blacie. 


wtorek, 1 stycznia 2013

Kulki bajaderki


 Nowy Rok zaczynamy przepisem, który doskonale sprawdzi się na karnawałowych imprezach. Zawsze mówiono nam, że bajaderka to taki słodki śmietnik - okruchy z różnych ciast wymieszane z kakao, cukrem i margaryną miały być alternatywą dla wyrzucania sporej ilości ciasta. To sprawiało, że bajaderki uważaliśmy za wyrób cukierniczy drugiej kategorii. Nie udało się! M. uwielbia bajaderki, a A. choć może ich nie uwielbia, to ma do nich duży szacunek.
Bajaderki, które pokazujemy dzisiaj zostały stworzone od początku do końca po to, żeby być bajaderkami - nie są żadnym produktem ubocznym. Upiekliśmy intensywnie czekoladowy biszkopt (a nie kruche ciasto), dodaliśmy do niego konfiturę z cytryny i kiwi (pomarańczowa też będzie świetna), odrobinę likieru cytrynowego i masło. Każdą kulkę obtoczyliśmy w wiórkach kokosowych.


Czas przygotowania: 2 godziny


Składniki:
 1 szklanka przesianej mąki
1/2 szklanki gorącej mocnej kawy
1/3 szklanki kakao
szczypta soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 szklanka cukru
1 jajko
1/4 szklanki oleju
1 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1/2 szklanki wody 
75 g masła
3 łyżki konfitury
1/2 szklanki wiórków kokosowych

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy masłem. W misce mieszamy dokładnie kakao i kawę. Do drugiej miski wsypujemy sól, sodę, proszek do pieczenia, mąkę i cukier. Dokładnie mieszamy. Dodajemy jajka, olej, ekstrakt waniliowy i wodę. Miksujemy na średnich obrotach około 2 minut. Nie przerywając miksowania dodajemy kakao z kawą i miksujemy do połączenia składników. Gotową masę wlewamy do tortownicy, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 50 minut, do tzw. suchego patyczka. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika, zostawiamy w tortownicy na 20 minut. Otwieramy tortownicę i pozostawiamy do całkowitego ostudzenia. Zimny biszkopt kruszymy w palcach, aż zacznie przypominać piasek. W garnuszku zagotowujemy masło. Gorące masło wlewamy do pokruszonego biszkoptu, dodajemy konfiturę i ostrożnie mieszamy najpierw łyżką, a potem ręką - do powstania jednolitej masy. Na płaski talerz wysypujemy wiórki kokosowe. Z powstałej masy formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach. Powtarzamy do wyczerpania składników.

środa, 9 lutego 2011

Ciasto klementynkowe

Wszystkim, którzy zastanawiają się, jak można wykorzystać mandarynki polecamy ten przepis na ciasto klementynkowe. Znaleźliśmy go na Joy of Baking dwa lata temu - zrobiliśmy wtedy wszystko według przepisu i uznaliśmy, że ciasto jest interesujące, ale zdecydowanie za słodkie. Drugi raz próbowaliśmy zrobić  je z pomarańczy, ale M. o nich zapomniała i się nieco przypaliły, więc główny składnik przepadł. Ostatecznie, za trzecim podejściem, w cieście wylądowały klementynki, które pomyślnie przeszły cały proces gotowania. Ciasto jest bardzo delikatne, pachnące i banalne, jeśli się tylko pamięta o sprawdzaniu garnka stojącego na ogniu.


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 2 godziny
Czas pieczenia: 1 godzina

Składniki:
450 g klementynek
6 jaj
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 szklanka cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
2 3/4 szklanki mielonych migdałów

Do garnka wkładamy klementynki, zalewamy je zimną wodą i gotujemy na małym ogniu przez dwie godziny. W międzyczasie warto sprawdzać, czy w garnku jest woda. Po dwóch godzinach klementynki będą już miękkie - należy więc je odcedzić i odstawić do wystygnięcia. 
Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, a blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. 
Schłodzone klementynki przekrawamy na pół, wyjmujemy z nich pestki, wrzucamy do blendera razem z jajkami i miksujemy aż do uzyskania jednolitej masy. Do powstałej masy klementynkowo-jajecznej dodajemy resztę składników, mieszamy do połączenia i wlewamy do przygotowanej wcześniej blaszki. Czas pieczenia może się wahać od 45 do 60 minut (nasz piekarnik piekł ciasto 55 minut). Po 45 minutach pieczenia najlepiej jest otworzyć piekarnik i zastosować metodę suchego patyczka (patyczek wbity w środek ciasta powinien być suchy). Jeśli ciasto jest niedopieczone, zostawiamy je w piekarniku na kolejne 5 minut i znowu sprawdzamy. Upieczone ciasto wyjmujemy na kratkę uważając, żeby się nie rozpadło. Studzimy i... zostawiamy na 3-4 dni. Dopiero wtedy serwujemy np. z lodami waniliowymi.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Piernik staropolski

Kilka razy M. słyszała historię o staropolskiej tradycji zagniatania ciasta w dniu narodzin dziecka i pieczeniu go w dniu jego ślubu. Wyobraźnia podsuwała różne obrazki, którymi na blogu z dobrym jedzeniem lepiej się nie dzielić. Pod koniec października myśląc już o wypiekach bożonarodzeniowych (bo M. uwielbia te święta tak mocno, że czeka na nie co najmniej 4 miesiące), przeczesywała sieć w poszukiwaniu dobrego piernika. Takiego, który smakowałby jak pierniczki toruńskie, byłby miękki, aromatyczny, sycący i pięknie karmelowy. Na wielu blogach pojawiał się przepis na piernik staropolski, który podobno został opublikowany w jakiejś polskiej książce kucharskiej z XIX wieku. Podobno autor tego przepisu sugerował jak najdłuższe przechowywanie nieupieczonego ciasta. Legenda o "narodzinowym" cieście widocznie nie była wyssana z palca.
Teraz o samym pierniku. Jest boski, jak jeden wielki piernik toruński – miękki, aromatyczny, rozpływający się w ustach. Z podanych proporcji wychodzi piernik gigant, ale jakoś nie stanowiło to problemu dla nikogo – zniknął dość szybko. W przyszłym roku chcemy go powtórzyć, ale oprócz samego piernika zrobić małe pierniczki i po upieczeniu nadziać je konfiturą. Wtedy już będą zupełnie jak te toruńskie… A tymczasem publikujemy ostatni zaległy świąteczny przepis.


Czas przygotowania: 20 minut + 10 minut
Czas oczekiwania: minimum 5 tygodni
Czas pieczenia: około 60 minut

Składniki:
1/2 kg miodu
1 1/2 szklanki cukru
25 dkg masła
1 kg mąki pszennej
3 jajka
3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 szklanki mleka
1/2 łyżeczki soli
3 opakowania przyprawy do piernika
2 1/2 słoika powideł śliwkowych

Miód, cukier i masło wolno podgrzewamy prawie do wrzenia, mieszamy do uzyskania jednolitej masy i studzimy. Do ostudzonej masy dodajemy mąkę, jajka, sodę, mleko, sól, przyprawę do piernika i porządnie wyrabiamy. Gotową masę wkładamy do kamionkowego garnuszka (my użyliśmy naczynia żaroodpornego), przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w chłodne miejsce na minimum 5 tygodni. My naczynie wstawiliśmy na dolną półkę lodówki. 
Tydzień przed Świętami wyjmujemy naszą masę. Dzielimy na 3 części, wałkujemy na placki o grubości 1/2 cm (ciasto bardzo ładnie rośnie) i każdy placek pieczemy w temperaturze 160-180 stopni przez 15-20 minut (sprawdzamy patyczkiem czy masa jest już upieczona). My placki wałkowaliśmy bezpośrednio w blaszce. Po wyjęciu z piekarnika jednego placka, powtarzaliśmy czynność z kolejnym tak, żeby ciasto było równe. Placki chłodzimy. Powidła śliwkowe podgrzewamy w garnuszku i smarujemy nimi placki - najpierw ten dolny, przykrywamy go kolejnym, potem ten drugi, który przykrywamy ostatnim plackiem. Ciasto przykrywamy pergaminem, obciążamy deską do krojenia i ciężkimi książkami (uwaga! ciężar książek musi się równo rozkładać, żeby jedna część piernika nie była znacznie niższa niż druga). Ostawiamy na kilka dni, aby ciasto zmiękło. W dniu wigilii możemy piernik polukrować (mieszając 1/2 szklanki cukru pudru z 3 łyżkami soku z cytryny) i udekorować. My postawiliśmy na dekorację z siekanych orzechów włoskich.

niedziela, 9 stycznia 2011

Makowiec bożonarodzeniowy

Obiecaliśmy nadrobić zaległości Bożonarodzeniowe, więc nadrabiamy. Dzisiaj pora na makowiec. Nigdy wcześniej żadne z nas nie robiło makowca, ale M. uwielbia makowce. Dlatego w tym roku robiliśmy je z podwójnej porcji. Na sześć sztuk pękły nam cztery, ale lukier idealnie przykrył pęknięcia. Zresztą, A. twierdzi, że pęknięte ciasta są piękniejsze, bo są domowo autentyczne. Jeden makowiec zamroziliśmy (bez lukru), bo podobno można je mrozić. Nie używaliśmy gotowej masy makowej (ma tylko 40% maku!), ale ponieważ nie mamy maszynki do mięsa kupiliśmy mak mielony. Jest nieco droższy od takiego niemielonego, ale był świetny - świeży, drobno zmielony i szczelnie zapakowany. W przepisie zmieniliśmy ilość cukru i miodu tzn. dodaliśmy więcej miodu i zmniejszyliśmy ilość cukru. Żeby było szlachetniej na Święta.
Przepis znaleźliśmy na blogu Dorotus. Tam też znajdziecie instrukcję obrazkową jak zawijać strucle.


Czas przygotowania: 1 godzina
Czas oczekiwania: 90 minut
Czas pieczenia: 30-40 minut

Składniki:

Ciasto drożdżowe:
3 szklanki mąki pszennej
180 ml letniego mleka
150 g roztopionego i schłodzonego masła
6 żółtek
45 g drożdży świeżych
6 łyżek cukru
1 1/2 łyżki oleju
1/2 łyżeczki soli
1 1/2 łyżki rumu
2 łyżki ekstraktu waniliowego lub 1 opakowanie cukru wanilinowego

Masa makowa:
1/2 kg maku
200 g cukru
100 g rodzynków
50 g posiekanych orzechów włoskich
2 łyżki miodu
1 łyżeczka olejku migdałowego
1 łyżka cynamonu
1 łyżka miękkiego masła
3 łyżki skórki pomarańczowej 
6 białek

Lukier:
1/2 szklanki cukru
3 łyżki soku z cytryny

Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku wymieszanym z cukrem. Odstawiamy na około 10 minut. Do drożdży dodajemy mąkę, żółtka, sól, rum, ekstrakt waniliowy i wyrabiamy ciasto. Dodajemy rozpuszczone masło i olej, wyrabiamy ciasto do uzyskania jednolitej masy. Miskę w której ciasto będzie wyrastało smarujemy tłuszczem. Ciasto drożdżowe formujemy w kulę, wkładamy do miski, przewracamy na drugą stronę (strona tłusta będzie na górze). Miskę przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 90 minut.
Przygotowujemy masę makową. Jeśli używamy maku niemielonego mak zaparzamy w 500 ml wody, odstawiamy do wystygnięcia (mak wchłonie wodę) i mielimy dwukrotnie. Jeśli używamy maku już zmielonego, wystarczy zaparzyć go wodą i ostudzić. Do maku dodajemy wszystkie pozostałe składniki oprócz białek i dokładnie mieszamy. Białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy do masy makowej bardzo delikatnie mieszając.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190 stopni. Wycinamy 3 dość długie kawałki papieru do pieczenia (około 50 cm). Będziemy w niego zawijać ciasto i papieru nie należy oszczędzać, bo jeśli tuba będzie za mała, rozwinie się w pieczeniu i nasze makowce będą szerokie i niewyrośnięte. 
Wyrośnięte ciasto drożdżowe uderzamy tak, by wypuścić z niego nagromadzone powietrze. Dzielimy ciasto na 3 części. Każdy arkusz papieru smarujemy olejem (z jednej strony). Każdą część ciasta rozwałkowujemy na tłustej stronie papieru do pieczenia formując prostokątne placki o grubości 4-5 mm. Na placek wykładamy 1/3 masy makowej z każdej strony zostawiając 3 cm rantu. Makowiec zwijamy w rulon, końce podwijamy pod spód. Makowiec ściśle zawijamy w papier do pieczenia na którym był wałkowany. Końcówek papieru nie zwijamy - mają pozostać otwarte. Makowce układamy obok siebie na blasze do pieczenia i wstawiamy do piekarnika na 30-40 minut. Nawet w naszym piekarniku niezapiekającym góry makowce się zarumieniły.
Gotowe makowce wyjmujemy z piekarnika, studzimy, smarujemy lukrem i dekorujemy surowym (niemielonym tym razem) makiem, skórką pomarańczową lub posiekanymi drobno orzechami.

poniedziałek, 25 października 2010

Sernik nowojorski

Pierwszy raz sernik nowojorski M. upiekła dwa lata temu. Miał być niespodzianką dla mamy, miłośniczki serników. Spodem były ciastka digestive, a masę stanowiły serki Philadelphia. Było to jej pierwsze - i jak wtedy sądziła - ostatnie spotkanie z tego typu sernikiem. Serki Philadelphia świetnie nadają się do kanapek z sałatą i pomidorem, ale nie do sernika. Były zbyt kremowe i słone. A ciastka digestive do dzisiaj figurują na czarnej liście produktów zakazanych. Być może właśnie tak smakuje sernik w Nowym Jorku. W Polsce jednak sernik tak smakować nie powinien. M. była tego pewna, a mina mamy tylko potwierdzała jej sceptycyzm. Dwa lata temu cały sernik wylądował w śmietniku.
Wczoraj piekliśmy sernik nowojorski razem. Tym razem użyliśmy naszych ulubionych herbatników Jutrzenki i twarogu sernikowego Piątnicy. Korzystaliśmy z przepisu z Moich Wypieków, modyfikując proporcje składników. Tym razem sernik piekł się w niskiej temperaturze (150 stopni) w oparach pary wodnej przez 2 1/2 godziny.  Potem stygł w piekarniku, a w końcu wylądował w lodówce spędzając w niej 12 godzin.
Sernik nowojorski jest lekki, miękki i kremowy. Nie jest to typowy ciężki polski sernik, który piekły nasze babcie. Nie ma w nim ani słusznej ilości mąki, ani rodzynek, ani krateczki z kruchego ciasta. Jest za to cytryna i wanilia. 
Ponieważ pieczenie serników przyprawia niektórych o dreszcze i zawrót głowy, nasza polska Nigella postanowiła wspomóc wszystkich piekących i podzielić się swoimi uwagami. Przeczytajcie, co ma do powiedzenia na temat pieczenia serników, a na pewno nabierzecie ochoty na upieczenie własnego. My, pomimo wspomnianej na początku katastrofy, skusiliśmy się - i naprawdę nie żałujemy.


Czas przygotowania: 40 minut
Czas pieczenia: minimum 90 minut

Składniki:
140 g herbatników Jutrzenki
70 g masła
900 g sera twarogowego lub twarogu tłustego trzykrotnie mielonego
3 czubate łyżki mąki pszennej
200 ml śmietanki 30%
3 jaja
200 g cukru
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1 łyżeczka soku z cytryny
skórka otarta z jednej cytryny

Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, a boki dokładnie smarujemy masłem. Masło rozpuszczamy, herbatniki kruszymy i wszystko blendujemy. Powstałą masą wykładamy dno tortownicy dobrze dociskając. Wstawiamy tortownicę na 30 minut do lodówki.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Zagotowujemy wodę tak, by wypełniła duże naczynie żaroodporne. Wstawiając sernik, wstawimy je na dolną półkę piekarnika - parująca woda zapewni równomierne ścinanie się sernika. Ser, mąkę, śmietankę, jaja, cukier, ekstrakt waniliowy, sok z cytryny i skórkę cytrynową miksujemy do połączenia składników. Nie miksujemy za długo, żeby nie wtłoczyć w masę zbyt dużej ilości powietrza, które może spowodować opadanie sernika podczas studzenia. Z lodówki wyjmujemy tortownicę, wylewamy na nią masę serową i wyrównujemy. Do piekarnika (na wspomnianą dolną półkę) wstawiamy naczynie żaroodporne z wrzątkiem. Na środkową półkę wstawiamy sernik. Zamykamy piekarnik i pieczemy  10 minut w temperaturze 180 stopni. Po tym czasie, zmiejszamy temperaturę do 150 stopni i pieczemy co najmniej 90 minut. Jak sprawdzić czy sernik się upiekł? Należy delikatnie potrząsnąć tortownicą. Jeśli cały sernik jest ścięty, a tylko środek pozostaje delikatnie galaretowaty, możemy wyłączyć piekarnik. Można też delikatnie dotknąć do sernika patyczkiem i sprawdzić czy jest sprężysty. Nie wkładamy patyczka do środka, bo sernik zawsze będzie na nim zostawał - chyba, że go przesuszymy, ale tego nie chcemy. Upieczony sernik zostawiamy w piekarniku uprzednio uchylając jego drzwiczki. Szok termiczny może spowodować pękanie ciasta. Po godzinie wyjmujemy sernik z piekarnika, studzimy na kratce i zimny wstawiamy do lodówki. Schłodzony sernik nabiera kremowej konsystencji.