Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 grudnia 2017

Pralinki daktylowo-migdałowe bez cukru [Jadalne prezenty #18]

Na słowo „pralinki” reaguje kołataniem serca i wyrzutem endorfin. Na frazę „bez cukru” zwykle reaguję śmiechem, bo niesłodkie słodycze zwykle nie są smaczne. Ale kiedy chce komuś na diecie podarować coś wspaniałego, po prostu stawiam na zdrowy środek i gorzką czekoladę. 

Jakiś czas temu pisałam już, że cukier to cukier i dla naszego organizmu nie ma znaczenia w jakiej formie go przyjmuje (zobaczcie tutaj pełną treść tekstu). Okazuje się, że jednak dla naszych jelit ma to znaczenie i są produkty, które im pomagają w życiu. Jednym z nich są daktyle. Wspomagają perystaltykę jelit i mają łatwoprzyswajalne cukry. 

Do zrobienia tych pralinek użyłam daktyli medjool, które są duże, mięsiste i miękkie. W skrócie: dobrze się miksują. Dodałam też naszego ulubionego masła migdałowego i ... odrobinę świątecznych aromatów. Całość obtoczyłam w gorzkiej czekoladzie. Najważniejsze w robieniu tych pralinek jest schładzanie masy w zamrażarce. Dzięki temu nie tylko zachowują kształt, ale też pięknie błyszczą (czekolada się naturalnie temperuje). 

Pralinki można zapakować do pudełeczek. Najlepiej zjeść je w ciągu 10 dni.



Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 15 minut


Składniki:
200 g daktyli medjool (można kupić w Lidlu, internecie i sklepach ze zdrową żywnością)
50 g skórki pomarańczowej 
2 łyżki przyprawy do piernika
100 g masła migdałowego (użyliśmy Maslove)
100 g gorzkiej czekolady


1. Pozbywamy się pestek z daktyli. Wkładamy je do blendera razem z przyprawą do piernika i masłem migdałowym. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy.

2. Do masy daktylowej dodajemy skórkę pomarańczową i mieszamy.

3. Deseczkę wykładamy papierem do pieczenia. W zamrażarce robimy tyle miejsca, żeby zmieścić tę deseczkę.

3. Z powstałej masy formujemy kuleczki o średnicy ok. 2 cm. Układamy na deseczce.

4. Kulki wstawiamy do zamrażarki na kwadrans.

5. W międzyczasie w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę.

6. Z zamrażarki wyciągamy daktylowe kuleczki. Przy pomocy dwóch łyżeczek do herbaty obtaczamy je delikatnie w czekoladzie i odkładamy na deseczkę.

7. Pralinki w czekoladzie wkładamy do zamrażarki na 5 minut. Wyciągamy i pakujemy.


poniedziałek, 6 lutego 2017

Cynamonowe bułeczki dzieci z ulicy Awanturników

Uwielbiamy książki Astrid Lindgren. Są radosne, beztroskie, a jednocześnie bardzo realistyczne. Właśnie z tej miłości do prawdziwej Szwecji zrodził się pomysł cyklu #smakiAstrid. 


Kiedy po latach wróciliśmy do książek Astrid Lindgren zauważyliśmy, że są one absolutnie szwedzkie - pory posiłków, rozliczne przerwy na ciasteczko i czekoladę, opisy świąt. Chcąc pokazać naszym dzieciom, że Szwecja istnieje nie tylko w książkach postanowiliśmy "ugotować" im każdą książkę. Szukamy więc w książkach tych smakowitych fragmentów, zaznaczamy je, a potem szukamy na szwedzkich blogach i w szwedzkich książkach kucharskich przepisów na potrawy przypominające te, o których czytamy. 

środa, 16 listopada 2016

Policzki wołowe w przyprawach korzennych z kuskusem

Policzki wołowe to niesamowite danie - wszystkim wydaje się, że jest takie skomplikowane, a tak naprawdę wszystko robi się samo. 

Klasyczny przepis na policzki wołowe autorstwa Karola Okrasy możecie znaleźć TUTAJ. Dzisiaj jednak prezentujemy policzki w nieco innej odsłonie - cynamonowo, śliwkowo, anyżowej. To przepis  z książki Przyprawy autorstwa Maliki. Malika była uczestniczką Top Chefa. My poznaliśmy ją trzy lata temu w jej cudownej gdyńskiej restauracji w której serwuje dania kuchni Maghrebu. Bo Malika wychowała się w polskiej rodzinie w Algierii, więc w jej żyłach płynie miłość do polskich składników i maghrebskich aromatów. Przez ostatnie 3 lata pielgrzymowaliśmy do niej, by poczuć niezwykłe smaki, by wąchać i przenosić się w nieznane nam rejony. Książka Maliki pozwala te niezwykłe połączenia odtworzyć we własnej kuchni. To właśnie uczyniliśmy.

Kupiliśmy policzki wołowe, suską sechlońską (czyli suszoną i wędzoną śliwkę), laski cynamonu, anyż i wodę różaną. Nie mamy tagine, więc wszystko robimy w ciężkim, żeliwnym garnku. Przygotowanie mięsa i warzyw nie zajmuje więcej niż 15 minut. Wszystkie składniki zamykasz i  po prostu czekasz. Otwierasz garnek po 2 godzinach i nagle czujesz feerię aromatów. Zapachy przywołują Ci na myśl ciepłe powidła, zapach jesieni i piernika. A potem wszystko skrapiasz odrobiną wody różanej i nagle czujesz, że na Twoim talerzu jest coś absolutnie niecodziennego. 

Policzki wołowe można kupić na bazarach (zwykle trzeba zamawiać) i w Auchan. Warto kupić ich nieco więcej i zamrozić je razem z sosem. Jeśli ktoś nie lubi anyżu i zapachu róży, może te składniki ominąć. Policzki ze śliwkami też są cudownie aromatyczne i rozpadają się przy każdym kęsie. 


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 2 godziny

Składniki:
2 łyżki oliwy 
500 g policzków wołowych
1/2 łyżeczki soli
1 cebula
3 ząbki czosnku
1 pęd selera naciowego
2 ziemniaki
1 marchewka 
1 gwiazdka anyżu
1 laska cynamonu
100 g suski sechlońskiej (wędzonej i suszonej śliwki)
2 łyżki powideł śliwkowych
1 1/2 szklanki wody
sól
1 łyżka wody różanej 

kuskus:
1 szklanka kuskusu
2 łyżki oliwy
1/2 posiekanej cebuli
garść rodzynek
1 łyżka cynamonu
1 łyżeczka kardamonu
1 1/2 szklanki wrzątku


1. Na dno garnka wlewamy oliwę z oliwek. Układamy policzki. 

2. Na policzkach układamy pokrojoną w plasterki cebulę i posiekany czosnek. 

3. Do garnka wlać 1 szklankę wody z solą. Gotować na małym ogniu przez 1 godzinę. 

4. W międzyczasie pokroić na kawałki seler naciowy, obrać i pokroić w ósemki ziemniaki, marchewkę. 

5. Do garnka z policzkami wrzucić pokrojone warzywa, anyż, cynamon, śliwki. 

6. Do 1/2 szklanki wody dodać powidła, wymieszać. Wlać do garnka. 

7. Garnek zamknąć i gotować wszystko na małym ogniu przez kolejną godzinę. 

8. 10 minut przed końcem gotowania policzków przygotować kuskus. 

9. Na patelni przesmażyć cebulę do miękkości. Dodać cynamon, kardamon, rodzynki, kuskus. Zalać wrzątkiem, zamieszać i przykryć. 

10. Na talerzach układać kuskus i mięso z warzywami. Przed podaniem skropić wodą różaną. 


poniedziałek, 31 października 2016

Wieniec drożdżowy z cynamonem, kardamonem i czymś jeszcze

Jesienny poranek. Za oknem ciemno, krople deszczu spływają po szybie. Na szczęście, w domu jest ciepło i cynamonowo. 

Listopad nie rozpieszcza. Końcówka października to tylko delikatne preludium do tego co nas czeka przez najbliższy miesiąc. Listopad jest zdecydowanie najtrudniejszym czasem w roku dla nas. Wstajemy w środku nocy, bo jasno robi się około 7. Wracamy z przedszkola i szkoły kiedy jest mocno szaro. Około 16:30 mamy poczucie, że dzień się w zasadzie skończył i nie czeka nas już nic dobrego. Wtem! Przypominamy sobie, że przecież o 17:00 musimy zaprowadzić dziecko na rytmikę. Że też chciało jej się chodzić na śpiewanki dwa razy w tygodniu! Zapisywaliśmy ją w czerwcu, kiedy 17:00 była środkiem dnia i znowu zapomnieliśmy o listopadzie. Szarym i smutnym. 

Oby do Mikołajek powtarzamy sobie codziennie kiedy uchodzi z nas energia, a ciało mówi "daj spokój z tą kawą". Kiedy jest naprawdę kiepsko, wyciągamy przyprawy korzenne i dodajemy je do wszystkiego: porannej kawy, kujawianki, czarnej herbaty, ciasteczek, twarogu i tego cudownego drożdżowego wieńca. Wieniec jest magiczny - wjeżdża na stół i tyle go widzieliśmy. Małe rączki raz dwa dzielą go na kawałki ciągnąc każde w swoją stronę. I dobrze! Będzie pretekst, żeby upiec kolejny. 

Wpis powstał w ramach współpracy z Cisowianką. Kiedy chcemy poczuć lato, oglądamy zdjęcia z ogrodu restauracji Water and Wine, który rośnie tuż obok rozlewni. Zobaczcie jak było tam pięknie i łapcie letnią energię. 



Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 80 minut

Składniki:
325 ml mleka
50 g masła
600 g mąki pszennej
70 g cukru
30 g drożdży świeżych
2 łyżki oleju

nadzienie:
3 łyżki cynamonu
4 łyżki cukru
1 łyżka kardamonu 
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
50 g masła


1. Mleko podgrzewamy, zdejmujemy z ognia, dodajemy masło i mieszamy do rozpuszczenia. 

2. W szklance mieszamy drożdże z cukrem, aż powstanie płyn.

3. Do miski wsypujemy mąkę. Dodajemy ostudzone masło z mlekiem i drożdże. Wyrabiamy ciasto, aż będzie odchodziło od ręki - 10 minut (5 minut w robocie planetarnym). 

4. Z gotowego ciasta formujemy kulę, smarujemy ją olejem, wkładamy do czystej miski i przykrywamy ściereczką. Odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 1 godzinę.

5. Odkrywamy wyrośnięte ciasto i uderzamy w nie pięścią. 

6. Przygotowujemy nadzienie  - mieszamy cynamon, kardamon i gałkę muszkatołową z cukrem. Masło rozpuszczamy. 

7. Z wyrośniętego ciasta formujemy prostokąt wielkości 30 cm x 40 cm. Smarujemy go połową masła, posypujemy cynamonem. 

8. Zwijamy ciasto wzdłuż krótszego brzegu tak, by powstał rulon. Przecinamy go wzdłuż na pół zostawiając ok. 2 cm na początku. Zwijamy dwa boki wokół siebie. Formujemy z nich okrąg i spinamy krańce. Tutaj jest instrukcja video. 

9. Gotowe ciasto smarujemy pozostałym masłem. 

10. Odstawiamy do napuszenia na 20 minut. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza. 

11. Wieniec pieczemy przez ok. 30 minut do zezłocenia. 

12. Gotowy studzimy. Można go zamrozić. 

13. Najlepiej smakuje z kujawianką (przepis tutaj). 



ZapiszZapisz

niedziela, 25 września 2016

Co zamiast kawy? Kujawianka z korzeniami

W erze wszechobecnego cappuccino, pięknego latte, chemexów i dripów picie zbożówki wydaje się obciachem albo lansem na ekoświra. A kawa kojarzona głównie ze szpitalnym śniadaniem może być o niebo lepsza niż espresso z przeciętnej sieciówki.


Przygodę z kawami zbożowymi zaczęliśmy jakiś czas temu. Kiedy po 6 kawach naturalnych dziennie mieliśmy ochotę na więcej, ale jakieś resztki zdrowego rozsądku podpowiadały nam, że może już wystarczy. Pijemy dużo. Pijemy Kujawiankę, orkiszową, inkę i żołędziową, która powinna mieć na etykiecie hasło "bo miliony dzików nie mogą się mylić".  Każda z nich jest inna, troszeczkę inaczej się ją parzy i każda może smakować dobrze. Z premedytacją piszę "może", bo w szpitalu ostatnio byłam i lurowatą zbożówkę pić próbowałam. 

Nasza Kujawianka to jest jednak cud nie kawa. Z pozoru wióry w staromodnym opakowaniu, nabiera szlachetności w odpowiednim towarzystwie. A towarzystwo Kujawianka lubi mocno wschodnie - cynamon, kardamon, goździki, czasem anyż, gałką muszkatołową też nie pogardzi. Odrobina miodu dodana do filiżanki ładnie podkręci aromaty i sprawi, że mleko nie będzie już potrzebne.

piątek, 26 lutego 2016

Koniczynki cynamonowe z ciasta francuskiego

Co robicie, kiedy ktoś wpada z niezapowiedzianą wizytą? Udajecie, że Was nie ma i bezskutecznie próbujecie uciszyć psa i dzieci? Otwieracie i przepraszacie w drzwiach za bałagan? A może od razu wyciągacie z szafki kawę, ciastka i te czekoladowe mikołaje, co ich nikt już nie chciał jeść po Świętach?

My zwykle robimy kawę i otwieramy nasz słoik z ciastkami. Kiedy byłam młoda (i trochę naiwna) wydawało mi się, że dom idealny to taki w którym na stole zawsze stoją świeże kwiaty, a na blacie w kuchni stoi piękny idealnie czysty słoik wypełniony pięknymi ciasteczkami. Potem zorientowałam się, że kwiaty są super, tyle że kupowanie ich co kilka dni by mnie wykończyło finansowo. A ciastka ze słoika znikają szybciej niż zdążę zrobić kawę (bo jednak funkcji dekoracyjnej ciastka pełnić nie powinny). 

Jest jeszcze jedna opcja na szybkie "coś" do kawy, w sam raz dla niezapowiedzianych gości. Cynamonowe koniczynki. Ciasto francuskie (gotowe, oczywiście) wyciągamy z lodówki, posypujemy cynamonem i cukrem, zwijamy i sklejamy jajkiem tworząc kształt koniczynek. Proste jak konstrukcja cepa, a jakoś ładniej wygląda niż zwykły palmier. Zwijanie zajmuje jakieś 5 minut, pieczenie kolejne 12. Zanim wszyscy zdążą się rozsiąść, koniczynki gotowe. Instrukcja może się wydawać długa, ale to naprawdę proste. Wystarczy najpierw przeczytać co trzeba zrobić, wyobrazić sobie jak się zwija ciasto (dwa krańce do środka!), żeby powstały stykające się ze sobą ślimaki i przystąpić do pieczenia. 


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 8-12 minut

Składniki:
1 opakowanie gotowego ciasta francuskiego
1 jajko
4 łyżki cukru 
1 łyżka cynamonu
1 łyżeczka kardamonu (opcjonalnie)


1. Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni Celsjusza.

2. Jajko rozkłócamy z 1 łyżką wody.

3. Rozwijamy ciasto francuskie. Odcinamy 3 mm kawałek wzdłuż krótszego boku.

4. W miseczce mieszamy cukier, cynamon i kardamon.

5. Ciasto smarujemy jajkiem i równo oprószamy cukrem z cynamonem.

6. Dłuższy brzeg rolujemy do połowy szerokości ciasta francuskiego, a potem to samo robimy z drugim końcem (mają powstać dwa ślimaczki spotykające się na środku).

7. Ciasto kroimy na równe kawałki grubości ok. 3-5 mm.

8. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia.

9. Ślimaczki z ciasta francuskiego przekładamy na blaszkę i trzy układamy obok siebie formując koniczynkę.

10. Pozostałym jajkiem smarujemy brzegi stykających się ze sobą palmierów po to, by je skleić.

11. Jeśli ślimaczki przy przenoszeniu się zdeformowały, możemy je delikatnie uformować.
Pamiętajcie, żeby ich za mocno nie ściskać. Nawet, jeśli są przerwy między kawałkami ciasta, to ciasto w piekarniku urośnie i ładnie się poskleja.

12. Z pozostawionego ciasta wycinamy 3 cm kawałki. Smarujemy brzeg (ok. 5 mm od góry), wkładamy pod spód koniczynek. Jajko sprawi, że "nóżka" się przyklei.

13. Wstawiamy do piekarnika na 8-12 minut, aż się zezłocą.


środa, 8 kwietnia 2015

Syrop cynamonowo-pomarańczowy do kawy

Bardzo lubimy kawę i pewnie nietrudno to zauważyć obserwując nasz profil na Instagramie. Lubimy kawę z kawiarki, z ekspresu, z chemexu (to nasza nowa miłość). Lubimy kawę czarną i kawę z mlekiem. Czasami jednak lubimy przygotowywać napoje kawowe - bo jednak syrop, trochę kawy i duża ilość mleka to raczej napój, daleki kuzyn prawdziwej czarnej kawy.
Syrop cynamonowy z nutą pomarańczy to nasz ulubiony dodatek do kawy. Jest najprostszy na świecie, dobrze się przechowuje i można go dodawać nie tylko do kawy, ale też do herbaty czy ciast. Świetnie sprawdza się jako baza do nasączania tortów. Poza tym, syrop pięknie wygląda w przezroczystej buteleczce - zatopiona laska cynamonu z czasem oddaje coraz więcej aromatu, więc nasz syrop z każdym dniem staje się intensywniejszy. Jedna łyżeczka syropu wystarczy, żeby nadać kawie wyjątkowego aromatu cynamonu i skórki pomarańczowej.
Przygotowując naszą kawę wykorzystaliśmy akcesoria do kawy z kolekcji Ani Starmach i Jacobs. French press, czyli dzbanuszek z sitkiem do przygotowywania kawy, i szklanka z podwójnymi ściankami to nasi faworyci. Dzbanuszek pozwala na zrobienie intensywnej i aromatycznej kawy w 3 minuty. Zajmuje mało miejsca, nie wymaga posiadania wielkich umiejętności kawowych, a napar nie ustępuje kawie z klasycznego ekspresu przelewowego.
Akcesoria do kawy można wygrać w promocji Jacobs, która obowiązuje do końca maja. O szczegółach można przeczytać na stronie Przepisy na Kawę.

Wpis powstał we współpracy z Jacobs.


Czas przygotowania: 5 minut

Składniki:
1 laska cynamonu
skórka z 1/2 pomarańczy
1 szklanka cukru
1 szklanka wody


1. Do rondelka wkładamy cynamon, skórkę pomarańczową i cukier. 
2. Wlewamy wodę. 
3. Zagotowujemy i gotujemy 3 minuty. 
4. Wyjmujemy skórkę pomarańczową. 
5. Syrop przelewamy do buteleczki, a do środka wkładamy laskę cynamonu z garnuszka.
6. Dodajemy do kawy wedle uznania. 

środa, 7 stycznia 2015

Chipsy z pity - z piekarnika

Nowy Rok, stare postanowienia - żadnego śmieciowego jedzenia, samo dobro i zdrowie. Ale czasem przychodzi ogromna ochota na coś do przegryzienia, coś chrupiącego i stajemy przed wyborem - kupić małą paczkę lejsów czy może jednak skupić się na prażynkach? 
Można wtedy kupić paczkę pity (takiego cienkiego drożdżowego chleba, który można znaleźć w dziale z orientalną żywnością), olej i papier do pieczenia. Jeśli mamy ochotę na pitę w wersji słodkiej, przyda się jeszcze brązowy cukier i cynamon. Wszystko smarujemy oliwą, posypujemy tym, czym chcemy i wstawiamy do piekarnika. Wyciągamy, chwilę czekamy i mamy najbardziej chrupiące chipsy świata. W 15 minut. 


Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:
wersja słona
4 placki pity
6 łyżek oliwy z oliwek lub oleju
1/2 łyżeczki soli morskiej 

1. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia.
2. Pitę kroimy nożem jak tort, na 8 kawałków (lub tniemy nożyczkami).
3. W miseczce mieszamy oliwę z solą morską.
4. Każdy kawałek pity smarujemy z dwóch stron oliwą z solą. Pity układamy na blaszce.
5. Blachę wstawiamy do piekarnika i pieczemy 8-10 minut. Po 5 minutach warto zajrzeć do środka i pity ewentualnie przewrócić. Gotowe chipsy mają być złote.
6. Upieczone chipsy wyciągamy z pieca i studzimy.

wersja słodka
4 placki pity
6 łyżek oleju np. rzepakowego 
1 łyżka cynamonu
2 łyżki brązowego cukru

1. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia.
2. Pitę kroimy nożem jak tort, na 8 kawałków (lub tniemy nożyczkami).
3. W miseczce mieszamy olej z cynamonem.
4. Każdy kawałek pity smarujemy z dwóch stron olejem z cynamonem. Pity układamy na blaszce.
5. Pity posypujemy cukrem.
6. Blachę wstawiamy do piekarnika i pieczemy 8-10 minut. Po 5 minutach warto zajrzeć do środka i pity ewentualnie przewrócić. Gotowe chipsy mają być złote.
7. Upieczone chipsy wyciągamy z pieca i studzimy.


środa, 31 grudnia 2014

Niesolone orzeszki na imprezę

Kinderbale z dzieciństwa upływającego na początku lat dziewięćdziesiątych charakteryzowały się obecnością na stołach niesamowicie długich paluszków z sezamem (jeśli ktoś wie, gdzie takie można znaleźć, bardzo prosimy o kontakt) i solonych orzeszków ziemnych. Paluszki i orzeszki to duet nierozłączny.
Ale orzeszki wcale nie muszą być solone! Można je przyrządzać na setki różnych sposobów poczynając od słodkiej wersji z miodem lub brązowym cukrem i cynamonem skończywszy na orzeszkach tak pikantnych, że tylko najwytrwalsi są w stanie je przełknąć. My bardzo lubimy mieszankę prażonych orzechów "w stylu orientalnym" - z dodatkiem chilli, kuminu i cynamonu. Najpierw są delikatnie słodkie, potem czuć nutę kuminu, a po przełknięciu coś zaczyna szczypać w język. Do ich przygotowania wystarczą orzechy, przyprawy i patelnia. Po 10 minutach będziemy mieli gotową przekąskę.

Wpis powstał we współpracy z Cisowianką w ramach akcji "Gotujmy zdrowo - mniej soli". 



Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
80 g niesolonych orzechów nerkowca
80 g blanszowanych migdałów (bez skórki)
80 g orzechów brazylijskich
150 g niesolonych fistaszków
2 łyżki masła
1/2 łyżeczki chilli
1 łyżeczka mielonego kuminu
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka brązowego cukru


Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. Będziemy na niej studzić uprażone orzechy.
Wszystkie orzechy wsypujemy na patelnię. Na małym ogniu podgrzewamy orzechy mieszając około 5 minut - powinny nabrać złotego koloru i intensywnie pachnieć. Orzechy mogą prażyć się w różnym tempie, dlatego najłatwiej patrzeć na fistaszki - kiedy one się zezłocą, trzeba zdjąć patelnię z ognia. Na patelnię wrzucamy masło i ustawiamy patelnię z powrotem na małym ogniu. Ciągle mieszając czekamy, aż masło się rozpuści. Dodajemy cukier i przyprawy i nie przerywając mieszania podgrzewamy kolejne 3 minuty. Zdejmujemy z patelni i wykładamy na blaszkę wyścieloną papierem do pieczenia. Wyrównujemy orzechy upewniając się, że żadne się nie skleiły. Studzimy kilka minut i przesypujemy do miseczki.

wtorek, 23 grudnia 2014

Szybki piernik last minute

Kiedy na liście świątecznych wypieków zostaje piernik, a na fantastyczny piernik staropolski jest zdecydowanie za późno, koniecznie należy zrobić piernik "last minute". Przyprawa korzenna, miód i powidła śliwkowe, które dodaje się do ciasta sprawiają, że ciasto smakuje naprawdę świątecznie. Długo też zachowuje świeżość, więc można się nim spokojnie cieszyć przez całe Święta. Chociaż nie, nie można się nim cieszyć przez całe Święta, bo naprawdę szybko znika. Najważniejsze, że nikt nawet nie będzie podejrzewał, że zrobienie go zajmuje 10 minut.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 60 minut

Składniki:
2 1/2 szklanki mąki 
1 czubata łyżka domowej przyprawy do piernika lub 2 łyżki przyprawy z woreczka
1 łyżeczka sody 
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
200 g masła
1/2 szklanki miodu
2 łyżki kakao
3/4 szklanki powideł śliwkowych 
1 szklanka cukru
3 jajka w temperaturze pokojowej


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Keksówkę o długości 30 cm wykładamy papierem do pieczenia. Do rondelka wkładamy posiekane w kostkę masło, miód, kakao i powidła śliwkowe. Ciągle mieszając podgrzewamy, aż rozpuści się masło. Studzimy. 
W misce mieszamy mąkę, przyprawę do piernika, sodę i proszek do pieczenia. Mikserem na wysokich obrotach ubijamy jajka z cukrem przez 3 minuty. Dodajemy mąkę z przyprawą, sodą i proszkiem do pieczenia i ostudzoną zawartość rondelka. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Gotową masę wkładamy do keksówki i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy 40 minut, następnie przykrywamy folią aluminiową i pieczemy kolejne 20 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest upieczone. Jeśli patyczek wychodzi suchy, wyciągamy piernik. Studzimy.
Przed podaniem piernik możemy oprószyć cukrem pudrem.

piątek, 24 października 2014

Dyniowe whoopie pies

Może trochę nierówne. Może zbyt wyrośnięte. Może zbyt pękate. Może niezbyt artystyczne. Może to najlepsze ciastka, jakie kiedykolwiek upieczesz. Uwielbiamy whoopie pies, bo to ani ciastka ani ciasto. To taki mariaż ciasteczka i tortu, w wersji mini. Ciastko jest małe, miękkie, pękate, wilgotne od dyni i pachnące od przypraw korzennych, które zawsze na początku września robimy z tego przepisu. Krem to po prostu mascarpone z cukrem pudrem. Tradycyjny krem do whoopie pies to marshmallow fluff, czyli taki słodki krem na bazie syropu kukurydzianego i białek. My jednak wolimy delikatniejsze i mniej słodkie mascarpone.
Ciastka wymyślili Amerykanie (bo któżby inny), którzy podobno brali je do pracy w pole. Dlatego są takie duże i słodkie. Takie jedno ciacho świetnie się sprawdza jako drugie śniadanie. I naprawdę warto dla niego robić puree dyniowe (z przepisu na ciasto dyniowe)  i tę przyprawę. 

Przepis inspirowany książką Baked: New Frontiers in Baking.


Czas przygotowania: 60 minut

Składniki: 
2 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1 szklanka brązowego cukru 
1/2 szklanki oleju roślinnego
2 szklanki puree dyniowego 
1 jajko
100 g serka mascarpone
3 łyżki cukru 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, sodą i przyprawą dyniową. W oddzielnej misce dokładnie mieszamy brązowy z cukier z olejem roślinnym, puree dyniowym i jajkiem. Miksujemy wszystkie składniki do otrzymania jednolitej masy.
Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia. Za pomocą łyżki do lodów lub łyżki do zupy nabieramy ciasto i układamy na blaszce ciastka zostawiając między nimi 3 cm odstępu. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 10-12 minut (aż patyczek włożony do środka zostanie suchy). Ciastka wyciągamy z piekarnika i studzimy.
Mikserem mieszamy mascarpone z cukrem pudrem do uzyskania puszystej masy. Bierzemy do ręki ciastko, smarujemy jego płaską część kremem i przekładamy kolejnym ciasteczkiem. Ciastka przechowujemy w lodówce do 3 dni. 


środa, 8 października 2014

Pierogi z kaszą jaglaną, twarogiem i prażonymi jabłkami [video]

Pierogi to jedno z naszych ulubionych polskich dań. Mimo, że ich przygotowanie wymaga trochę pracy, cierpliwości i sporo siły w rękach, to ich smak i piękna falbanka wynagradzają wszystko. Przyznamy się, że zwykle mamy w zamrażarce jakiś zapas domowych pierogów. Jak już je robimy, to od razu podwójną porcję. Wiadomo przecież, że kiedy dopadnie Cię głód, a lodówka zionie niewymowną pustką, zamrażarka i jej wypełnione pierogami (i drożdżówkami) szuflady mogą uratować życie. Chociaż, takie świeże pierogi, ugotowane zaraz po ulepieniu są najlepsze na świecie. Dzisiaj pierogi z kaszą jaglaną, twarogiem i prażonymi jabłkami. Idealnie jesienny farsz pachnący kardamonem i cynamonem wspaniale wpisuje się w akcję #jedzjablka. Z podanego przepisu wyjdzie około 30 pierogów. Pod warunkiem, że ciasto będzie cienko wywałkowane.


Na filmie możecie zobaczyć jaką piękną robię falbankę. Równiutką i symetryczną. Jestem zwolenniczką lepienia pierogów "w falbankę" i inne rodzaje lepienia uważam za dużo gorsze i niewarte uwagi. Wiem, że dyskryminuje tym samym większość pierogowych mistrzów, ale cóż - trudno. Falbankę znam od dziecka, a te wszystkie "szczypanki", metody "na widelec" czy zwykłe "gniotki" są dla mnie jakieś takie nieswoje... Jakbyście się chcieli nauczyć robić ładną falbankę to pamiętajcie - sklejamy, ciągniemy do siebie i zawijamy od spodu. Po trzydziestym pierogu zacznie Wam wychodzić!

Czas przygotowania: 60 minut

Składniki:
400 g mąki pszennej
1 szklanka letniej wody
250 g twarogu tłustego
200 g ugotowanej kaszy jaglanej
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka mielonego kardamonu
100 g cukru pudru

Jabłka obieramy, pozbywamy się gniazd nasiennych i kroimy w kostkę. Do garnka wlewamy wodę, wkładamy jabłka, przyprawy i cukier. Gotujemy pod przykryciem do miękkości - około 15 minut. Miękkie jabłka możemy zmiksować na jednolitą masę.
Na blacie usypujemy kopczyk z mąki, powoli wlewamy letnią wodę i zagniatamy ciasto. Zajmie to około 10 minut. Ciasto możemy zagniatać też w mikserze planetarnym używając do tego haka. Ciasto powinno być elastyczne, miękkie i nie kleić się do rąk. Gotowe ciasto wkładamy w folię spożywczą i dajemy mu odpocząć 10 minut.
Twaróg mieszamy z cynamonem, kardamonem i cukrem pudrem tak, by powstała jednolita masa. Dodajemy kaszę jaglaną i mieszamy do połączenia składników.
Ciasto wałkujemy na cienki placek, wykrawamy szklanką kółka. Na środek każdego kółka kładziemy kopiastą łyżkę farszu – tyle, by dało się zlepić ciasto. Gotowe pierogi odkładamy na blat delikatnie oprószony mąką i przykrywamy ściereczką. Do garnka wlewamy wodę i doprowadzamy do wrzenia. Pierogi wrzucamy do gotującej się wody tak, by swobodnie pływały. Gotujemy, aż ciasto będzie miękkie. Warto po 2 minutach wyciągnąć jednego pierożka i spróbować czy już jest ugotowany.
Ugotowane pierogi serwujemy z prażonymi jabłkami.

czwartek, 2 października 2014

Marmolada pomidorowa

To jest chyba najlepsza pomidorowa rzecz, jaką zrobiliśmy. Dużo pomidorów, dużo cukru, cynamon, skórka cytrynowa, sok z cytryny i słodka papryka. Świetnie smakuje sama (uwierzcie, że jest jak wspaniałe słodycze), ale jeszcze lepiej sprawdza się w kanapkach z jamón serrano, chorizo czy serem kozim. Generalnie, dobieramy jej towarzystwo raczej słone i wytrawne - dla kontrastu. Chociaż z dobrym półtłustym twarogiem jest również nieziemsko dobra i z powodzeniem zastępuje miód. Przygotowaliśmy ją, żeby użyć jej do tapas z bacalao i kaparami, ale szybko zorientowaliśmy się, że znajdzie w naszej kuchni jeszcze setki innych zastosowań.
Taką marmoladę warto włożyć do małych słoiczków, np. po koncentracie pomidorowym, i wręczyć jako jadalny prezent. Może być zaskakującym podarkiem, a zrobić go nietrudno.



Czas przygotowania: 1 godzina

Składniki:
450 g pomidorów 
200 g cukru
skórka z 1 cytryny
sok z 1 cytryny
1 laska cynamonu
1 łyżka papryki słodkiej (np. z Murcii)

Pomidory myjemy, wkładamy do wrzącej wody tak, by je przykryła. Po minucie wyciągamy i zdejmujemy skórkę. Kroimy w kostkę, wkładamy do garnka razem ze skórką z cytryny, sokiem z cytryny i laską cynamonu. Posypujemy cukrem i odstawiamy na pół godziny. Po tym czasie stawiamy garnek na wolnym ogniu i gotujemy przez 15 minut, aż sok znacznie się zredukuje. Po kwadransie chwytamy za drewnianą łyżkę z długą rączką i przez kolejne 10 minut ciągle mieszamy gotujące się pomidory. Marmolada powinna być gęsta. Zdejmujemy ją z ognia, wyciągamy laskę cynamonu i skórkę z cytryny, które wyrzucamy.  Do marmolady dodajemy paprykę. Dokładnie mieszamy. Możemy ją włożyć do słoików i je pasteryzować albo przechowywać w lodówce.


czwartek, 4 września 2014

Ślimaki drożdżowe z jabłkami i rodzynkami

Zapach pieczonych jabłek z cynamonem to znak, że jest jesień. A przynajmniej jest wrzesień i sezon jabłkowy. Pełnoziarniste ślimaczki z dodatkiem plasterków jabłek wkładamy do pudełek z drugim śniadaniem do przedszkola. Są tak domowo nieidealne - trochę nierówne, jedne większe, drugie mniejsze. Zupełnie proste i szczere. Każdy z nich uformowany został przez cztery pary rąk zawzięcie próbujących nadać im kształt prawie idealny. Każdy przypomina o tym, że dom jesienią ma zawsze zapach szarlotki z cynamonem. 
Kiedy nie mamy czasu na pieczenie bułeczek z jabłkami, przygotowujemy bułeczki z cynamonem, powidłami lub czekoladą. Podwajamy ilość składników, pieczemy dużo ślimaków i je mrozimy. Potem tylko wyciągamy z zamrażarki i odmrażamy w czystej ściereczce. To najszybszy i najlepszy sposób na słodkie bułki na drugie śniadanie. 


Składniki:
Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 90 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
1/2 szklanki mleka
1/4 szklanki cukru
20 g świeżych drożdży
1 jajko
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
1 szklanka mąki pszennej wrocławskiej
3 łyżki ciepłego, rozpuszczonego masła 
1 duże jabłko
1 łyżka cynamonu i 1 łyżka cukru
3 łyżki rodzynek
3 łyżki oleju (do posmarowania ciasta i blaszki)

Mleko podgrzewamy w garnuszku, aż będzie ciepłe, ale nie gorące (nie powinno parzyć). Do miski kruszymy drożdże, dodajemy cukier, mleko i mieszamy do rozpuszczenia drożdży. Przykrywamy czystą ściereczką i czekamy 10 minut, aż drożdże "ruszą". Do drożdży dodajemy mąkę, masło, jajko i wyrabiamy do otrzymania jednolitej masy (mikserem ok. 5 minut, ręką ok. 10 minut). Ręce smarujemy łyżką oleju i staramy się uformować z ciasta kulę (dzięki temu ciasto natłuści się i przestanie się kleić). Wkładamy je do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 godzinę. 
Jabłko obieramy, kroimy w bardzo cienkie plasterki. Oprószamy cukrem i cynamonem.
Wyrośnięte ciasto uderzamy dłonią, na blacie wyłożonym papierem do pieczenia rozciągamy ciasto na prostokąt o wymiarach kartki A4. Rozkładamy na nim plasterki jabłek, posypujemy rodzynkami i zwijamy w rulon. Gotowy rulon kroimy nożem na 12 równych kawałków. Wszystkie bułeczki układamy na blaszce. Blaszkę przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na kolejne 30 minut (żeby bułeczki się  napuszyły). Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Do rozgrzanego piekarnika wstawiamy blaszkę i pieczemy bułeczki przez 12-15 minut (aż się zezłocą od góry). Blaszkę wyjmujemy z piekarnika. Bułeczki studzimy.



czwartek, 27 lutego 2014

Churros

Wspaniałego Tłustego Czwartku! Pamiętam, że mieszkając w Katalonii bardzo chciałam świętować prawdziwe polskie zapusty. Wstałam rano, kupiłam pączki z konfiturą owocową zwane "bombas". Wróciłam do domu, odpaliłam Skype i świętowałam Tłusty Czwartek z Adamem, który z kolei obżerał się pączkami z warszawskiej Ireny. Jak ja mu wtedy zazdrościłam! Jeszcze tego samego dnia poszłam na lokalny targ. Podszedł do mnie starszy pan, wręczył mi papierową tutkę z churros, uśmiechnął się i powiedział, że bardzo mu przypominam jego zmarłą żonę. Kiedy podziękowałam mu moim łamanym katalońskim, powiedział, że też była Polką i uwielbiała churros. Prawie się popłakałam ze wzruszenia, a do pana wracałam potem co tydzień. Dlatego dzisiaj świętuję churrosami, które oczywiście nie smakują tak jak tam. Ale tak to już jest - pewne smaki są tak ściśle związane ze "swoimi" miejscami, że nie da się ich powtórzyć gdzie indziej.

Czas przygotowania: 1 godzina
Składniki:
250 ml wody
100 g masła
200 g przesianej mąki pszennej
5 jajek
2 kostki smalcu
cukier i cynamon do posypania


W garnku zagotowujemy wodę z masłem. Do zagotowanej wody wrzucamy mąkę i drewnianą łyżką mieszamy bardzo szybko tak, by powstało jednolite ciasto łatwo odchodzące od ścianek garnka. Ściągamy garnek z ognia, ciasto przykrywamy folią spożywczą i zostawiamy do ostygnięcia. Potem dodajemy jajka i miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Uwaga! Masa jest dość gęsta i zwarta. 
Na patelni rozgrzewamy smalec. Rękaw cukierniczy z końcówką w kształcie gwiazdki napełniamy ciastem. Na rozgrzany smalec wyciskamy ciasto o długości ok. 6 cm i przecinamy je nożyczkami (dzięki temu churros będą miały równe brzegi). Smażymy, aż zezłocą się z obu stron. Wyjmujemy z patelni na talerz wyłożony papierem do pieczenia. Posypujemy cukrem wymieszanym z cynamonem. Można podać je z gorącą gęstą czekoladą.

czwartek, 26 grudnia 2013

Grzaniec herbaciany z Ballantinesem

Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, a zwłaszcza leniwe popołudnie, to czas dla przyjaciół i dla siebie. Lubimy wieczorem usiąść na kanapie i spokojnie odpocząć od... świątecznego odpoczywania z rodziną. Zazwyczaj raczymy się wtedy nalewkami, którymi obdarowują nas mama M. i ciocia Zosia. W tym roku jednak stawiamy na grzańca z whisky. 
Wokół tego trunku narosło mnóstwo legend. Na przykład ostatnio pewna eksminister sportu skarżyła się, że przyczyną jej politycznej porażki był brak umiejętności picia whisky z facetami-politykami. W sumie to jednak ujawnia porażkę facetów-polityków, że nie przekonali swojej koleżanki do picia whisky... Gdyby rzeczywiście chodziło tylko o whisky, to pospieszylibyśmy z radą: nie trzeba od razu pić czystej whisky - można zamówić drinka. Na zimę doskonale pasuje eggnog, gorąca czekolada z prądem czy grzaniec z pomarańczą. A więc, panowie, jeśli chcecie przekonać kobiety do picia whisky, za zacznijcie od czegoś lżejszego. Kobiety, dajcie szansę whisky - nie musi od tego zależeć Wasza kariera, ale może po prostu Wam posmakuje...
Miłego świętowania!


Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
1 1/2 szklanki wody
1 pomarańcza
6 goździków
2 ziarenka ziela angielskiego
1 laska cynamonu (opcjonalnie)
1 torebka czarnej herbaty 
1/2 szklanki whisky
1 łyżka miodu

Pomarańczę myjemy i wraz ze skórą kroimy w plastry. Do rondla wlewamy 1,5 szklanki wody, dodajemy plastry pomarańczy, goździki, ziele angielskie, cynamon (opcjonalnie) i doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy torebkę herbaty, zdejmujemy z ognia, przykrywamy i odstawiamy na 5 minut. Dodajemy miód, whisky, mieszamy i rozlewamy do szklanek (my wlewaliśmy już odcedzony płyn).

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Przyprawa korzenna do grzańca dla dorosłych i dla dzieci
[Jadalne Prezenty #4]

Nie ma zimy bez grzańca. Niezależnie od tego, czy pijecie ciepłe wino, piwo czy cydr - wszystko musi pachnieć przyprawami korzennymi. Dziś przedstawiamy kolejny pomysł na jadalny prezent świąteczny - sakiewki z przyprawami korzennymi do grzańca. Rzecz prosta i jednocześnie niebanalna. Jeden woreczek wystarczy do przygotowania grzańca dla 4-5 osób.
Aby z przyprawy do grzańca zamkniętej w woreczkach z gazy uczynić prezent wystarczy kilka sakiewek ładnie opakować i dołączyć instrukcję, którą podajemy poniżej. Wersję grzańca dla dorosłych wszyscy znamy i pewnie obędzie się bez instrukcji. Ale co z dziećmi? Wcale nie namawiamy do serwowania grzanego wina niezależnie od wieku. My naszym dzieciom serwujemy ciepły sok jabłkowy z przyprawami korzennymi. Nalany do "dorosłych" szklanek. Mają swojego grzańca!


Czas przygotowania: 10 minut

Składniki:
2 laski cynamonu
3 gwiazdki anyżu
1 łyżka całych ziaren kardamonu
2 łyżeczki ziaren ziela angielskiego
2 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
1 łyżeczka ziaren czerwonego pieprzu (opcjonalnie)
1 łyżeczka goździków

dodatkowo:
1 opakowanie gazy 
sznurek do wędlin lub mocna nitka

Z gazy wycinamy 3 kwadraty o boku 10 cm. Każdą laskę cynamonu dzielimy na mniejsze części (wystarczy uderzyć w nie tępą stroną noża). Kardamon delikatnie miażdżymy. W miseczce mieszamy wszystkie składniki przyprawy. Dzielimy je na 3 równie części. Każdą z nich kładziemy na środku kwadratu z gazy. Zawiązujemy je sznurkiem tak, by utworzyły woreczek. Voila!


Instrukcja przygotowania grzańca
Do garnka wlewamy 1 butelkę czerwonego półwytrawnego wina, dodajemy 2-3 łyżki miodu, 1 pomarańczę pokrojoną w plastry ze skórką (wcześniej warto ją sparzyć), 1/2 gruszki pokrojonej w półplastry lub kostkę i woreczek z przyprawami. Mieszając podgrzewamy, nie dopuszczając do zagotowania. Gorący grzaniec rozlewamy do kubków/szklanek. 

Wersja dla dzieci:
Do garnka wlewamy 3 szklanki soku jabłkowego, dodajemy 1 łyżeczkę miodu,  1 pomarańczę pokrojoną w plastry ze skórką (wcześniej warto ją sparzyć) i 1/2 gruszki pokrojonej w półplastry lub kostkę i woreczek z przyprawami. Podgrzewamy, aż będzie ciepłe i rozlewamy.


sobota, 7 grudnia 2013

Przyprawa do piernika domowej roboty
[Jadalne Prezenty #3]

Bez przyprawy do piernika nie ma Świąt. Nasze Boże Narodzenie pachnie przyprawami korzennymi. Tak właśnie pachnie świąteczny piernik i kruche pierniczki zamknięte w świątecznej biało-czerwonej puszce. Dziś podsuwamy Wam pomysł na to, żeby sobie oraz swoim najbliższym podarować niewielki słoiczek zawierający esencję Świąt - domową przyprawę korzenną. Wystarczy wieczko przykryć ładną serwetką lub kawałkiem materiału, przymocować gumką recepturką i obwiązać elegancką tasiemką.
Długo korzystaliśmy z gotowej przyprawy do piernika, nie przywiązując wagi do tego, co i w jakich proporcjach się na nią składa. Przyprawa do piernika to przecież dla większości z nas smak i zapach elementarny - kto by go rozkładał na części składowe? Zrobienie domowej przyprawy do piernika okazuje się jednak bajecznie proste - i pouczające. Wreszcie można zrozumieć, co znaczy "korzenny" - i jak wiele różnych aromatów korzennych można ze sobą wymieszać. Wystarczy młynek do kawy (a gdyby w Polsce sprzedawano powszechnie mielone ziele angielskie i mielone goździki, to nawet i młynka nie trzeba by było wykorzystywać). Nie obawiajcie się, przyprawy nic złego nie zrobią młynkowi (nie mielcie w młynku całej gałki muszkatołowej), a jak ich resztki pozostaną w dzieży, to Wasza najbliższa kawa będzie po prostu korzenna. Robiąc przyprawę w domu można też eksperymentować, zwiększając i zmniejszając proporcje różnych składników. Albo usuwając niektóre z listy.
Uwaga: zapewne zdziwicie się używając domowej przyprawy zamiast tej kupowanej. Ta domowa jest dużo bardziej intensywna i ma dużo bardziej złożony, szlachetny aromat. Odpowiedzią jest oczywiście ekonomia czy też - jak się mówi w branży gastronomicznej - "food cost". Sklepowa przyprawa ma w składzie zazwyczaj kakao albo mąkę pszenną - to nie są raczej przyprawy korzenne...


Czas przygotowania: 5 minut

Składniki:
50 g cynamonu (kora lub zmielony)
20 g imbiru (suszony lub zmielony)
20 g goździków
15 g kardamonu (ziarenka lub zmielony)
15 g gałki muszkatołowej
10 g ziela angielskiego
10 g czarnego pieprzu
5 g anyżu (ziarenka lub zmielony)


Przyprawy, które nie są zmielone mielimy w młynku do kawy i mieszamy dokładnie z tymi, które mamy w postaci zmielonej. Wkładamy do szczelnego pojemnika.

czwartek, 26 września 2013

Pumpkin spice czyli przyprawa dyniowa

Panie i Panowie! Na naszym blogu oficjalnie rozpoczęła się jesień, a co za tym idzie zaczynamy serię dyniowych przepisów. Żeby ułatwić wszystkim życie, proponujemy zacząć od przygotowania porcji przyprawy dyniowej, a dokładniej - przyprawy do dyni i dań z dynią. Przyda się nie tylko do dyniowych pączków czy scones, ale będzie też świetnym dodatkiem do jesiennej kawy. Przyprawa dyniowa to nie znana wszystkim przyprawa do pierników - składa się tylko z czterech składników (nie ma w niej ani kardamonu ani goździków), a przez to inaczej smakuje. My do jej przygotowania użyliśmy młynka do kawy, ale zachęcamy do ubijania jej w moździerzu. W sam raz na coraz dłuższe jesienne wieczory.


Czas przygotowania: 5 minut

Składniki:
4 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki imbiru
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
8 dużych ziaren ziela angielskiego

Wszystkie składniki mielimy na proszek, przekładamy do słoiczka, zamykamy.

piątek, 3 maja 2013

Ciasto ucierane z masłem orzechowym i fistaszkową kruszonką

Masło orzechowe jest w naszym domu produktem podstawowej potrzeby. Nie żebyśmy jedli je codziennie - ale jak już nam się zechce, to zaspokojenie naszego apetytu przychodzi szybko: wystarczy sięgnąć do szafki z zapasem.
Zawsze kupujemy masło orzechowe w Marks&Spencer, które po naszych testach zajęło najwyższe miejsce na podium, ex aequo z masłem Jiff, które jest dostępne przede wszystkim w USA (u nas jedynie w "Kuchniach Świata"). Masło orzechowe ma idealną konsystencję, smakuje prawdziwymi fistaszkami, w całości i do bólu nimi, niczym innym. I nie pojawia się na nim zniechęcająca warstewka tłuszczu... Ale tym razem mieliśmy w szafce inne masło, w skrócie mówiąc - nie posiadające tych wszystkich przymiotów. Postanowiliśmy, że trzeba je jakoś przetworzyć. I stąd pomysł na ucierane ciasto z masłem orzechowym. Dodaliśmy do niego jeszcze fistaszkową kruszonkę, żeby nie było wątpliwości, co jest tutaj dominującym składnikiem. Smakuje orzechowo. Idealne z kawą, jak się pewnie domyślacie.


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 30-40 minut

Składniki:
50 g miękkiego masła
150 g masła orzechowego
1 szklanka cukru
2 jajka
1 szklanka śmietany
2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka cynamonu 

kruszonka:
100 g zimnego masła
1/4 szklanki cukru
1/2 szklanki mąki
1 szklanka prażonych niesolonych orzeszków ziemnych

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Prostokątną blaszkę smarujemy masłem i obsypujemy mąką, której nadmiar wysypujemy (można użyć foremek do muffinów). Pozostałe miękkie masło, masło orzechowe i 3/4 szklanki cukru ubijamy mikserem na najwyższych obrotach przez 3 minuty, dodajemy jajka, śmietanę i ubijamy do uzyskania jednolitej masy (jeśli masa będzie wydawała się "zwarzona" to dlatego, że jest różnica temperatur składników i nie ma to wpływu na efekt końcowy). W oddzielnej misce dokładnie mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia. Mikserem na niskich obrotach mieszamy składniki sypkie z płynnymi do połączenia składników. W kubeczku mieszamy pozostały cukier z cynamonem. Na dno formy wykładamy połowę masy orzechowej, obsypujemy cukrem z cynamonem, przykrywamy pozostałą masą. Przygotowujemy kruszonkę. W misce mieszamy cukier z mąką, oddajemy posiekane zimne masło, orzeszki i wyrabiamy do uzyskania jednolitej masy. Powstałą kruszonkę wysypujemy na ciasto. Wstawiamy je do nagrzanego piekarnika na 25-30 minut (jeśli pieczemy w mniejszych foremkach) lub 40 minut, jeśli pieczemy w blaszce. W każdym razie, po 30 minutach warto sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest upieczone, jeśli nie - zostawiamy je w piekarniku, żeby się dopiekło. Gotowe ciasto wyciągamy z piekarnika, pozostawiamy do ostudzenia i delikatnie wyjmujemy z formy.