Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pączki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pączki. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lutego 2015

Subiektywny ranking białostockich pączków

Razem z Twardym Szparagiem postanowiliśmy zacząć Tłusty Czwartek w środę. Intensywnie próbowaliśmy pączki, które sprzedają różne białostockie cukiernie w poszukiwaniu tych najlepszych. Kupowaliśmy, jedliśmy i zapisywaliśmy nasze wrażenia. Pomyśleliśmy, że może pomożemy Wam w ten sposób lepiej wybrać źródło zaopatrzenia na zbliżające się pączkoobżarstwo.
Pączki przedstawiamy w kolejności od najlepszych do najsłabszych, naszym zdaniem.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Magda Gendźwiłł (@crustanddust)

środa, 4 lutego 2015

P jak Pączki

Obżeranie się pączkami mamy we krwi. W zeszłym roku robiliśmy ranking najlepszych pączków w Warszawie i wtedy mogliśmy zupełnie bezkarnie zjeść chyba z 10 pączków na raz. Zgodnie z naszymi przewidywaniami, najlepsze pączki można kupić albo PRZED Tłustym Czwartkiem albo PO Tłustym Czwartku. W Tłusty Czwartek wszystkie cukiernie zaniżają nieco jakość, bo idą w ilość. W końcu, każdy chce zjeść przynajmniej jednego pączka. 
Dlatego my się nieco wycwaniliśmy i postanowiliśmy się nauczyć robić pączki samodzielnie. W domu. Ważne zasady przy robieniu pączków to
a) cierpliwość w wyrabianiu ciasta ręcznie (jeśli ktoś ma lub zna kogoś, kto ma na podorędziu robot kuchenny, to warto odświeżyć znajomość)
b) trzymanie temperatury tłuszczu (my mamy termometr i odkryliśmy, że najlepsza temperatura to 180 stopni Celsjusza)
c) cierpliwość w niezjedzeniu wszystkiego na raz.

Pączki po usmażeniu są nieco twarde, ale szybko miękną. My nadziewaliśmy je marmoladą po smażeniu, bo tak jest prościej i bezpieczniej. Nie ma nic gorszego niż marmolada, która postanowiła uciec z pierwszego smażonego pączka, spalić się i sprawić, że wszystkie kolejne pączki wyglądają jak wyciągnięte ze smoły. Pączki można posypać cukrem pudrem lub posmarować lukrem.

Przepis White Plate z naszymi modyfikacjami.


Czas przygotowania: 2 godziny
Czas oczekiwania: 60-90 minut
Liczba porcji: ok. 16 sztuk 

Składniki:
4 żółtka 
1 jajko
50 g masła rozpuszczonego 
480 mąki 
30 g cukru pudru
230 ml mleka w temperaturze pokojowej
20 g świeżych drożdży 
2 łyżki spirytusu
4 kostki smalcu do smażenia 


Drożdże rozkruszyć do miski, dodać cukier i mleko. Wymieszać i odstawić na 10 minut.
Do miski z drożdżami wsypać mąkę, żółtka, jajko, rozpuszczone masło i spirytus. Ciasto zagniatamy ręcznie przez około 20 minut lub mikserem przez 10 minut. Ciasto powinno być lśniące, odchodzić od rąk, ale ciągle delikatnie się kleić.
Przełożyć do miski, przykryć folią i odstawić do wyrastania w ciepłe miejsce na 1 godzinę.
Wyrośnięte ciasto przekładamy na blat i dzielimy na 16 równych kawałków. Z każdego z nich formujemy kuleczkę, spłaszczamy ją na dłoni i zawijając brzegi do góry formujemy pączka. Jeśli ciasto zbyt się klei do rąk, posmarujmy ręce olejem. Tutaj trzeba się nieco postarać, żeby pączki były ładne i foremne.
Pączki układamy na papierze do pieczenia zostawiając między nimi 3-4 cm odstępy. Odstawiamy do wyrastania na ok. 30 minut, powinny wyraźnie urosnąć.
W tym czasie rozgrzewamy tłuszcz w głębokiej patelni lub dużym garnku. Jeśli ktoś ma termometr, najlepsza temperatura do smażenia pączków to 180 stopni Celsjusza. Temperaturę można sprawdzić surowym ziemniakiem. Pączki wrzucamy na średnio rozgrzany tłuszcz, więc warto do tłuszczu wrzucić plasterek ziemniaka i jeśli delikatnie skwierczy, można wkładać pączki. Pączki smażymy powoli przewracając na drugą stronę dopiero kiedy spód się ładnie zarumieni. Przed wyjęciem w środek pączka warto wbić drewniany patyczek - jeśli wyjdzie suchy, pączki są gotowe.
Talerz wykładamy papierowym ręcznikiem i układamy na nim pączki. Jedna porcja stygnie, a my smażymy drugą. Gotowe pączki nadziewamy gęstą marmoladą używając rękawa cukierniczego i długiej końcówki do nadziewania.
Mama A. nadziewa pączki gęstą konfiturą przed smażeniem, ale my tego nie robimy. Boimy się, że marmolada wypłynie z pierwszego pączka, tłuszcz nabierze czarnej barwy i wszystkie kolejne pączki zrobią się czarne.
Gotowe pączki smarujemy lukrem zrobionym z cukru pudru i soku z cytryny i ozdabiamy skórką pomarańczową.


niedziela, 23 lutego 2014

Pieczone donuts z czekoladową polewą

Pączki z dziurką, oponki, amerykańskie donaty, donuts - jak zwał, tak zwał. Chodzi o okrągłe usmażone w głębokim tłuszczu ciastko, które można swobodnie utytłać w czekoladzie ciemniej, mlecznej, białej, lukrze czy cukrze pudrze. Przyznamy się bez bicia - bardzo lubimy takie klasyczne amerykańskie "pączki z dziurką". Powstają z ciasta z dodatkiem sody (a nie drożdżowego!). Najlepsze naszym zdaniem są oblane w całości polewą czekoladową i obficie obsypane pokruszonymi pekanami. Staramy się jednak w życiu znaleźć jakąś równowagę i cóż… zrezygnowaliśmy z głębokiego tłuszczu, mówiąc sobie, że to lepsze... dla dzieci. Tak oto w naszym domu w karnawale już kilka razy gościły pieczone pączki z dziurką. Mamy do nich specjalną formę i z prawdziwą przyjemnością jej używamy.
Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył podobieństwa donuts do muffinów, to powiemy Wam w tajemnicy, że to dokładnie to samo ciasto - tylko w innej formie. Z podanych składników otrzymamy 12 pączków w polewie czekoladowej.
Spróbujcie jeszcze przed Tłustym Czwartkiem!



Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 10 minut

Składniki:
Ciasto:
2 szklanki mąki pszennej
1/4 łyżeczki soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 jajka
1/4 szklanki oleju
3/4 szklanki maślanki 

Polewa:
         200 g czekolady gorzkiej
         100 ml śmietanki 30%
1 łyżka masła
kolorowe posypki lub krokant


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Blaszkę do pączków dokładnie smarujemy olejem. Resztę oleju zachowujemy. Wszystkie składniki sypkie (mąkę, sól, proszek do pieczenia) dokładnie mieszamy. W oddzielnej misce rozkłócamy widelcem jajka z olejem i maślanką. Teraz łączymy składniki sypkie z płynnymi delikatnie mieszając, tylko do połączenia składników. Nie mieszajcie za długo, bo wytrąci się za dużo glutenu i oponki będą gliniaste. Gotową masą wypełniamy rowki na 2/3 wysokości, wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 10 minut (po 8 minutach warto sprawdzić patyczkiem, czy są już gotowe). Rumiane pączki wyjmujemy z piekarnika i studzimy.
Przygotowujemy polewę. W rondelku zagotowujemy śmietankę, zdejmujemy z ognia i wrzucamy czekoladę połamaną na kawałki. Czekamy około 30 sekund i zaczynamy mieszać tak, by czekolada się dokładnie rozpuściła. Pod koniec dodajemy masło i mieszamy do rozpuszczenia. Każdą ostudzoną oponkę moczymy w czekoladzie do połowy, odkładamy na talerz lub kratkę pod którą warto położyć np. folię aluminiową. Od razu posypujemy posypkami, żeby się dobrze przykleiły. Odstawiamy, by czekolada stężała.
Najlepsze są pierwszego dnia. Jeśli chcemy, by zachowały świeżość na dłużej, przykryjmy je ściereczką (jeśli włożymy je do folii, masa czekoladowa się nieco rozpuści i nie będzie tak idealnie równa, a posypki puszczą kolor - sprawdzone!)