Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sezam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sezam. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 sierpnia 2014

Bułeczki orkiszowe z karmelem

Zwykle chodząc do piekarni wybieramy ciemne pieczywo. Dlaczego? Naiwnie mamy nadzieję, że jest pełnoziarniste - i zwykle okazuje się to płonna nadzieja. Większość ciemnych bułek dostępnych w sklepach to pieczywo z dodatkiem karmelu (lub innych barwników). Jeśli nie wierzycie, poczytajcie etykiety ze składem. Jeśli nie będziecie dali rady przeczytać nazwy składnika, przestańcie czytać, odłóżcie pieczywo na półeczkę i zaopatrzcie się w składniki na te idealnie wypieczone buły z sezamem. Skoro i tak zwykle kupujemy karmelowe bułki, to dlaczego nie zrobić ich w domu? W końcu, w domu zwykle robimy rzeczy najzdrowsze, a zrobienie karmelu to nie jest jakaś czarna magia.
Przekonaliśmy się, że dodatek karmelu nadaje bułeczkom świetnego aromatu palonego cukru. Oprócz tego, naprawdę dobrze wyglądają i mają taką wyraźnie zwartą strukturę. Dzięki temu bułki wytrzymują poranny wsad drugo-śniadaniowy (czytaj: wędlinę, ser, majonez i pomidory) i nie rozpadają się na miliony kawałków odpadających przy każdym gryzie.


Czas przygotowania: 30 minut
Czas oczekiwania: 90 minut

Składniki:
6 łyżek cukru
50 g masła
250 ml mleka
400 g mąki orkiszowej
100 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
2 łyżeczki soli
15 g świeżych drożdży
1 jajko
1 łyżka wody
6 łyżek sezamu

Na patelnię wrzucamy 5 łyżek cukru i podgrzewamy, aż nabierze ciemnokarmelowego koloru. Patelnię zdejmujemy z ognia, dodajemy masło i dokładnie mieszamy.
W rondlu podgrzewamy mleko tak, by się prawie zagotowało. Studzimy do takiej temperatury, by móc włożyć do mleka palec i czuć, że nie parzy.
Drożdże mieszamy z 1 łyżką cukru do rozpuszczenia. Mieszamy mąkę, sól, rozpuszczone drożdże, mleko i karmel z masłem. Wyrabiamy ciasto hakiem, aż będzie elastyczne i będzie odchodzić od misy miksera. Przykrywamy je czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę. Po tym czasie wyrośnięte ciasto dzielimy na 12 części. Z każdej formujemy w dłoniach kształtną kulkę i układamy na blaszce do pieczenia. Uformowane bułeczki przykrywamy ściereczką i odstawiamy do napuszenia na 20 minut.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. W misce rozkłócamy mleko z jajkiem i smarujemy nim wierzch każdej bułeczki. Posypujemy sezamem. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy do zezłocenia ok. 7 minut (bułeczki uderzone w spód powinny wydawać głuchy dźwięk).
Gotowe bułki można mrozić (gdy ostygną).

wtorek, 21 stycznia 2014

Chrupkie pieczywo z ziarnami

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad zrobieniem własnego chrupkiego pieczywa? Nie chodzi nam o zostawienie chleba na tydzień i czekanie, aż sczerstwieje i stanie się nieznośnie chrupki. W tym akurat mamy spore doświadczenie - i nie wymaga to specjalnych przepisów. Zrobiliśmy jednak ostatnio pieczywo typu "jestem za gruba, muszę się odchudzać, więc jem tylko coś co nie przypomina normalnego chleba". Jest to wypiek banalny w przygotowaniu. Trzeba go tylko naprawdę cienko rozwałkować, bo inaczej będzie przypominał zakalec lub inny piekarniczy niewypał. Wałki w dłoń i do dzieła!
Przepis pochodzi z książki Signe Johanssen Scandilicious - Baking. W końcu ojczyzną chrupiących podpłomyków jak te jest właśnie Skandynawia...



Czas przygotowania: 40 minut

Składniki:
150 g mąki orkiszowej
150 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
100 g mąki żytniej
50 g otrąb owsianych 
3 łyżki oleju 
2 łyżeczki soli morskiej
200-250 ml mleka

Posypka:
3 łyżki sezamu
2 łyżki siemienia lnianego
1 łyżka maku
2 łyżki kminku w ziarnach
1 łyżka ziaren anyżu
2 łyżeczki soli morskiej

W misce mieszamy wszystkie rodzaje mąki z otrębami, solą i olejem. Cały czas mieszając powoli dodajemy tyle mleka, żeby z ciasta dało się uformować kulę (i nie więcej, bo będzie klejące). U nas wystarczyło 200 ml. Wyrabiamy ciasto ręką kolejną minutę i dzielimy na 6 części. Z każdej z nich formujemy placuszek o średnicy ok. 10 cm, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 45 minut.
W międzyczasie w miseczce mieszamy wszystkie składniki posypki.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni Celsjusza. Blaszkę na której będziemy piec podpłomyki wykładamy papierem do pieczenia. Z lodówki wyjmujemy 1 schłodzony placuszek. Na blaszkę wysypujemy 1 i 1/2 łyżki ziaren, kładziemy placek i wałkujemy aż do grubości ok. 2 mm, co jakiś czas obracając ciasto tak, by ziarenka wbiły się w podpłomykowe ciasto.
Gotowy placek wkładamy do piekarnika i pieczemy ok. 8 minut (aż się zezłoci). W czasie, gdy jeden placek jest w piecu, przygotowujemy drugi (można placek wywałkować na papierze położonym na stole i przełożyć go na blaszkę tuż przed pieczeniem). Placki wyjęte z pieca przekładamy na kratkę i studzimy - stygnąc stają się chrupkie.

czwartek, 18 lipca 2013

Ciastka owsiane z amarantusem, jagodami goji i czekoladą

Co robicie z czekoladowymi monetami i Mikołajami, które zostają po Bożym Narodzeniu albo czekoladowymi jajkami i królikami przypominającymi o zamierzchłej Wielkiej Nocy? My zazwyczaj upychamy to wszystko w kąt szafki, a w okolicach wakacji przypominamy sobie, że kiedyś dostaliśmy takie cuda w kolorowych papierkach. Odwijamy je sprawdzając stan czekolady - zazwyczaj mają bardzo długi termin przydatności do spożycia, więc w lipcu są takie jak w grudniu. Gdy okaże się, że wszystko z czekoladą w porządku, to siekamy ją i dodajemy do muffinów czy ciastek. Tak było też tym razem - w ciastkach ukrywa się kilka czekoladowych monet...
Kilka słów o ciastkach. Przepis inspirowany jest ciastkami Zielaka, w których się zakochaliśmy od pierwszego kęsa. Zresztą, nie tylko my. Zielak przyniosła ciastka na blogerską akcję "Kup ciastko, nakarm psa", w której braliśmy udział. Urocza starsza pani kupiła jedno ciasteczko, bo "to przecież pieniądze dla piesków". Po 10 minutach wróciła z pytaniem, ile tych ciastek zostało i czy może kupić wszystkie, które zostały. Wyobraźcie to sobie: filigranowa starsza pani z Żoliborza kupuje 30 ciastek owsianych na które patrzy jak mała dziewczynka na witrynę cukierni. Przepraszającym głosem dodaje, że bardzo chciałaby je zrobić sama, ale ma słabe ręce. Ciastka urzekły Panią, Pani urzekła nas.
Co je różni od innych ciastek owsianych? Cukier dark muscovado, który ma głęboki smak melasy; amarantus ekspandowany, który nadaje im niepowtarzalnej struktury; jagody goji z żurawiną, które zapewniają nienachalną słodycz. Koniecznie spróbujcie! Podobno dobrze się przechowują w słoju - nie wiemy, bo u nas nic słodkiego nie przechowuje się zbyt długo.


Czas przygotowania: 15 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
100 g masła
1/3 szklanki cukru dark muscovado
1 jajko
3/4 szklanki mąki razowej lub graham
8 łyżek amarantusa ekspandowanego
2 szklanki płatków owsianych górskich
1 łyżka siemienia lnianego
1 łyżka czarnego sezamu
4 łyżki jagód goji
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki suszonej żurawiny
1/4 szklanki posiekanej czekolady


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni.
Mąkę, amarantus, płatki owsiane, siemię lniane, sezam, jagody goji, proszek do pieczenia, żurawinę i czekoladę mieszamy. Mikserem na wysokich obrotach ubijamy masło z cukrem przez 3 minuty, dodajemy jajko i miksujemy do połączenia. Mieszamy składniki sypkie z masłem i cukrem.
Blachę wykładamy papierem do pieczenia i formujemy ciastka - moczymy ręce w misce z wodą, z masy robimy kulkę wielkości orzecha włoskiego i ją rozpłaszczamy. Ciastka układamy na blasze zostawiając między nimi odstępy - urosną w pieczeniu. Wkładamy do piekarnika na 12-15 minut, ale nie zaszkodzi po 10 minutach sprawdzić czy brzegi ciastek nie są brązowe. Jeśli tak, wyjmujemy ciastka i studzimy. Uwaga! Jeśli przyjdzie nam do głowy przekładanie gorących ciastek bezpośrednio po upieczeniu z blachy na blat lub stolnicę, trzeba robić to ostrożnie, bo ciastka będą się rozpadały.

środa, 26 czerwca 2013

Szybki stir-fry dla niejadka

Za namową koleżanki M. zapisała się na bezpłatny internetowy kurs żywienia dzieci organizowany przez Uniwersytet Stanforda. Nie robiła tego z poczucia winy, że nasze dzieci jedzą źle, ale z ciekawości. Jak się okazało, kurs był bardzo inspirujący, a dzisiejszy szybki stir-fry jest jedną z prac domowych...
Rodzice na całym świecie miewają jakieś problemy związane z żywieniem dzieci: nieregularne pory posiłków, za mało warzyw, monotonia i nadmiar słodyczy. Na większość z nich na szczęście jest jakieś rozwiązanie. Skupmy się na warzywach, bo to od zawsze było dla nas nie lada wyzwanie: jak zachęcić dzieci do jedzenia warzyw?
Po pierwsze, zacząć od siebie, bo nie ma nic lepszego niż dobry przykład. Mama i tata z uśmiechem na ustach jedzący fasolkę szparagową mogą być na tyle przekonujący, że po chwili małe warzywne niejadki będą podciągać ją z ich talerza. Jeśli to nie zadziała, trzeba uciec się do innych trików. Oto kilka z nich:

(1) Warzywa zawsze serwujemy na początku posiłku, bo nikt nie będzie miał ochoty na brokuły po zjedzeniu talerza makaronu z sosem.

(2) Danie z dużą ilością warzyw najlepiej podać dziecku, kiedy jest nieziemsko głodne - po popołudniowej drzemce lub po wyczerpującym spacerze czy zabawie na podwórku. Trzeba tylko pamiętać, żeby w międzyczasie nie wciskać pociechom worka chrupek kukurydzianych, wafli ryżowych, kanapeczek czy butli słodzonego napoju. Jak jest ciepło, można warzywa zapakować do pojemnika i urządzić mały piknik na świeżym powietrzu.

(3) Możecie stać się miłośnikami warzyw ugotowanych na parze. Ale jeśli - tak jak my - Wam to nie wychodzi, ugotowanym na parze warzywom trzeba dobrać jakieś miłe towarzystwo. My używamy masła albo sosu (azjatyckiego, pomidorowego, serowego, z dodatkiem czosnku, cebulki, imbiru). To właśnie na kursie z żywienia małych smakoszy M. dostała pracę domową "podaj dzieciom stir-fry z co najmniej 4 warzyw". Była bardzo sceptyczna wobec tego pomysłu, oczami wyobraźni widząc dzieciaki plujące sosem sojowym. Na własne oczy przekonaliśmy się, że to bezpodstawne obawy. Ważne jest, żeby warzywa nie były rozgotowane, a delikatnie chrupiące. Dlatego na patelnię najpierw wrzucamy te twarde - marchewki, pietruszkę, posiekane łodygi brokułów czy kalafiora, a potem miękkie - pieczarki, paprykę, cukinię, bakłażana, szparagi. Nie ma niczego złego w tym, że warzywa dla 2-3-letnich dzieci podsmaży się na 2 łyżkach oliwy z oliwek, podlewając w razie potrzeby wodą. Do warzyw możemy dodać odrobinę cukru czy miodu, żeby podkreślić ich naturalną słodycz. Ale odrobinę! 

(4) Warzywa są kolorowe i to jest nasza tajemna broń - im więcej kolorów znajdzie się na talerzu, tym będzie on ciekawszy, a co więcej - będzie stanowił większe pole do samodzielnych decyzji.
Stir-fry z wieprzowiną, cukinią i papryką, o którym piszemy dzisiaj można traktować jako punkt wyjścia do tworzenia własnych dań z wykorzystaniem ulubionego mięsa, ryb, warzyw, sosów. 


Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
50 g makaronu sojowego
100 g schabu
1/2 papryki
1/2 marchewki
1 mała cukinia
1/4 cebuli
ok. 1 cm korzenia świeżego imbiru
1 ząbek czosnku
2 łyżki białego sezamu
2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju z pestek winogron
3 łyżki sosu sojowego
1 łyżka powideł śliwkowych (lub 1 łyżeczka miodu)
1 łyżka octu ryżowego
3 łyżeczki oleju sezamowego

Makaron przygotowujemy według instrukcji na opakowaniu. Schab myjemy, kroimy w paseczki. Paprykę kroimy w paski, cukinię i marchewkę w plasterki, cebulę, czosnek i imbir drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy cebulę, szklimy przez ok. 3 minuty, dodajemy czosnek, imbir, marchewkę, sos sojowy, schab i smażymy kolejne 3 minuty mieszając i ewentualnie dodając odrobinę wody. Na patelnię wrzucamy paprykę, cukinię, sezam, powidła, ocet ryżowy i smażymy kolejne 3 minuty. Pamiętajmy, żeby co jakiś czas mieszać zawartość patelni. Makaron odcedzamy, mieszamy z mięsem i warzywami. Wykładamy na talerze i przed podaniem skrapiamy olejem sezamowym. 

wtorek, 4 czerwca 2013

Makaron soba w sosie fistaszkowym (na ciepło lub zimno)

Dzisiaj szybkie i oryginalne danie: makaron z masłem orzechowym, sosem sojowym i fistaszkami. Co ciekawe - świetnie smakuje nie tylko na gorąco ale i na zimno. Ciepła kolacja w domu - jeśli porcja okaże się zbyt duża jak na głód domowników - może się sprawdzić jeszcze następnego dnia jako lunchowa przekąska w pracy. W sosie jest zielona herbata, choć musi być naprawdę mocno aromatyczna, żeby jej smaku nie przykrył imbir, czosnek i sos sojowy.
Przepis pochodzi z najnowszego numeru Food Network Magazine


Czas przygotowania: 25 minut

Składniki:
1 opakowanie makaronu soba 
2 łyżki oleju z pestek winogron
2 ząbki czosnku
1 cm świeżego imbiru
3 łyżki sezamu
1 łyżeczka chilli (opcjonalnie)
3/4 szklanki mocnej zielonej herbaty
4 czubate łyżki masła orzechowego
3 łyżeczki brązowego cukru
1/4 szklanki sosu sojowego
3 łyżki octu ryżowego
1 duża marchewka
3 łyżki oleju sezamowego
1/2 szklanki niesolonych fistaszków


Marchewkę obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. Imbir i czosnek drobno siekamy. Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu. W czasie, gdy makaron się gotuje, przygotowujemy sos. Na patelni rozgrzewamy olej z pestek winogron, dodajemy posiekane czosnek i imbir, smażymy 1 minutę ciągle mieszając, dodajemy sezam i chilli i smażymy jeszcze 30 sekund. Na patelnię ostrożnie wlewamy zieloną herbatę, dodajemy masło orzechowe, brązowy cukier, sos sojowy, ciągle mieszamy do połączenia składników. Patelnię zdejmujemy z ognia, dodajemy marchewkę, ocet ryżowy, olej sezamowy, połowę fistaszków. Makaron odcedzamy, mieszamy z sosem. Serwujemy obsypane orzeszkami. Orzeszki dobrze jest wcześniej uprażyć wlewając na patelnię 1 łyżkę oleju z pestek winogron, wrzucając fistaszki i mieszając, aż nabiorą złotego koloru. Jeśli nie mamy czasu, możemy tę czynność pominąć. Makaron serwujemy od razu na ciepło, ale możemy go też przykryć folią spożywczą, ostudzić i podawać zimny jako sałatkę. W każdej wersji jest pyszny.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Ciasteczka podwójnie sezamowe

Co robicie, kiedy macie ochotę na ciastka? My zazwyczaj od razu sprawdzamy, czy mamy w lodówce masło. Potem oglądamy zawartość szafek w poszukiwaniu dodatków - płatków owsianych, bakalii, wiórków kokosowych. Ostatnio wypróbowaliśmy ciastka z dwoma rodzajami sezamu: czarnym i białym. Czemu nie - pomyśleliśmy - i zaczęliśmy produkcję ciastek. Do maślanej masy dodaliśmy też odrobinę ekstraktu rumowego (takiego naturalnego, esencji smaku ciemnego rumu, a nie olejku rumowego, który ma petrochemiczny posmak). Ciastka są chrupiące i maślane. Mistrzem drugiego planu jest sezam, bo jego charakterystyczny smak czujemy dopiero przegryzając ziarenka zatopione w ciastkach.


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
200 g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru
2 jajka w temperaturze pokojowej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 1/4 szklanki mąki 
1/2 łyżeczki ekstraktu rumowego
2 łyżeczki ziaren białego sezamu
2 łyżeczki ziaren czarnego sezamu 

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia.
Mikserem na średnich obrotach ubijamy masło z cukrem, aż powstanie jasna i puszysta masa - około 5 minut. Dodajemy jajka, ubijamy do uzyskania jednolitej masy. Dosypujemy mąkę, proszek do pieczenia, ekstrakt rumowy i ziarna sezamu. Miksujemy hakami lub mieszamy ręką do uzyskania jednolitej masy. Powstałą masę nabieramy łyżeczką do herbaty, formujemy w kulkę i delikatnie spłaszczamy. Układamy na blaszce pozostawiając odstępy między ciasteczkami, ponieważ  rosną. Pieczemy około 12-15 minut (do zezłocenia). Z podanych składników otrzymamy około 50 ciasteczek. 


czwartek, 21 lutego 2013

Łosoś w sezamie

Bardzo lubimy pieczonego łososia i najczęściej przyprawiamy go tylko solą, a potem skrapiamy sokiem z cytryny. Rzadziej, przygotowujemy do niego masełko smakowe, tak jak w przepisie na łososia z czterema masłami. Tym razem proponujemy kawałki łososia obtoczyć dokładnie w sezamie, który pełni funkcję nie tylko estetyczną, ale też aromatyczną. Przed samym podaniem, czyli już po wyjęciu z piekarnika, łososia delikatnie skropiliśmy jeszcze sosem sojowym i olejem sezamowym - to był strzał w dziesiątkę. Jeśli nie macie ani sosu sojowego ani oleju sezamowego, możecie spokojnie obejść się bez nich.
Surówka z cykorii, którą proponujemy jako dodatek to smakowa ciekawostka. Cykoria jest gorzkawa, co dobrze gra ze słodyczą gruszki i miodu. Jeśli jednak zupełnie jest Wam nie po drodze z takimi połączeniami, podajcie łososia z tym, co lubicie. Z podanych proporcji otrzymacie obiad dla dwóch głodnych osób.


Czas przygotowania: 35 minut

Składniki:
400 g łososia (użyliśmy płatów ze skórą)
6 łyżek oliwy z oliwek
1/3 szklanki sezamu
1 cytryna
1 łyżeczka sosu sojowego
1/2 łyżeczki oleju sezamowego
sól
pieprz

surówka:
2 główki cykorii
1 gruszka
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka soku z cytryny

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Cytrynę myjemy i wyciskamy z niej sok. Na duży talerz wysypujemy sezam. Łososia myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym, dzielimy na kilka kawałków. Każdą część skrapiamy delikatnie sokiem z cytryny, smarujemy oliwą z oliwek, następnie oprószamy solą i pieprzem i obtaczamy w sezamie. Rybę w sezamie kładziemy na blaszkę, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 15 minut. 
Przygotowujemy surówkę. Cykorię myjemy, suszymy, odkrawamy końcówki, kroimy. Gruszkę myjemy, obieramy i kroimy w cienkie plasterki. Miód i sok z cytryny mieszamy. Do miski wrzucamy cykorię, gruszkę, zalewamy sokiem z cytryny i miodem, doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Łososia wyjmujemy z piekarnika, delikatnie skrapiamy sosem sojowym i olejem sezamowym. Serwujemy z sałatką. Można do tego również upiec ziemniaki.

środa, 12 grudnia 2012

Stir-fry z wieprzowiną

Stir-fry to dla nas synonim pełnowartościowego, szybkiego obiadu. Kilka składników, wysoka temperatura, trochę mieszania i już. Ostatnio takie dania to dla nas jedyna szansa, żeby zjeść coś normalnego w domu. Cierpimy na permanentny niedoczas. Myślenie o Świętach zostawiamy na później. Tylko to leżakujące w lodówce ciasto piernikowe przypomina nam, że to już tak niedługo...


Czas przygotowania: 25 minut


Składniki dla 2 osób:
300 g sznycla z łopatki wieprzowej
1 ząbek czosnku
10 g korzenia imbiru
1 brokuł
20 ml sosu sojowego
10 ml oleju sezamowego
10 g sezamu
200 g makaronu wonton
4 łyżki oleju
1 szklanka wody
15 g mąki ziemniaczanej

Na suchą patelnię wrzucamy ziarna sezamu i cały czas mieszając prażymy je około 2 minut, aż nabiorą złotego koloru. Zdejmujemy z patelni i odkładamy na talerzyk.
Brokuły myjemy, odkrawamy różyczki, a pędy kroimy na małe kawałki. Do szklanki wlewamy wodę, wsypujemy mąkę ziemniaczaną i dokładnie mieszamy.
Mięso kroimy w plastry w szerokości 1 cm. Imbir obieramy i siekamy. Czosnek siekamy. Do miski wkładamy mięso, imbir, czosnek. Wlewamy sos sojowy i odstawiamy.
Makaron przygotowujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Na patelni rozgrzewamy połowę oleju, wrzucamy pędy brokułu i smażymy mieszając ok. 4 minut, dodajemy różyczki i smażymy mieszając kolejne 3 minuty. Zdejmujemy z patelni na talerz. Na tej samej patelni rozgrzewamy drugą połowę oleju, wrzucamy zawartość miseczki z mięsem i smażymy mieszając ok. 3 minut. Do mięsa dorzucamy brokuły, wlewamy mąkę ziemniaczaną wymieszaną z wodą i mieszając smażymy jeszcze minutę. Na patelnię wlewamy sos sojowy, dodajemy ugotowany makaron, mieszamy, przekładamy na talerze i serwujemy posypane sezamem.



wtorek, 10 lipca 2012

Ziemniaki faszerowane bryndzą

Dzisiaj przepis na polską nutę. Ziemniak, bryndza, cebulka, boczek - do tego towarzystwa dobrze znanego z naszej rodzimej kuchni dodaliśmy tylko trochę ziaren prażonego sezamu, który uzupełnia całość o jeden dodatkowy intensywny smak. To proste danie jest naszym eksperymentem, który przygotowaliśmy już jakiś czas temu z myślą o konkursie na kulinarnego bloga roku, w którym uczestniczymy. Ostatecznie jako pomysł na "ciepłą przekąskę dla kibica" wystawiliśmy inne danie (kruche krążki z bryndzą, jabłkiem i buraczkami). Ale dzisiejszy przepis powinien tak samo, a może nawet bardziej, przypaść do gustu kibicom, zwłaszcza tym co poszukują jakiejś sycącej przekąski do piwa.
Znowu użyliśmy bryndzy - i znowu nas nie zawiodła. Jej intensywny smak, podkręcony dodatkowo cebulką, boczkiem i prażonym sezamem - świetnie komponuje się z "umundurowanym" ziemniakiem. Jest swojsko, ale ze szlachetną nutą.


Czas przygotowania: 35 minut

Składniki:
4 ziemniaki średniej wielkości
1 mała cebula
200 g bryndzy
4 plastry boczku wędzonego
2 łyżeczki prażonego sezamu
świeżo zmielony pieprz

Ziemniaki dokładnie myjemy i gotujemy w mundurkach w osolonej wodzie aż zmiękną (ok. 15-20 minut). W międzyczasie siekamy cebulę. Potem kroimy plastry boczku na drobne kawałki o szerokości ok. 1 cm i podsmażamy na patelni aż zrobi się chrupiący. Zdejmujemy kawałki boczku z patelni, a na wytopionym tłuszczu podsmażamy drobno posiekaną cebulkę. Bryndzę, cebulkę i kawałki boczku mieszamy w miseczce i doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem - w ten sposób nadzienie jest już gotowe.
Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni.
Gdy ziemniaki się ugotują, wyjmujemy je z wody, przekrajamy na pół wzdłuż dłuższej krawędzi i wydrążamy łyżeczką ich środki, zostawiając ok. 1 cm miąższu przy skórce. Nadziewamy wydrążone ziemniaki przygotowanym wcześniej nadzieniem z bryndzy. Wierzch posypujemy ziarnami uprażonego sezamu (jeśli mamy blady, nieprażony sezam, to przedtem trzeba go wrzucić na gorącą patelnię - bez tłuszczu - na 2-3 minuty aż się przyrumieni). Wstawiamy ziemniaki do piekarnika i zapiekamy przez ok. 10 minut aż na powierzchni zrobi się rumiana skorupka. Podajemy ciepłe.

sobota, 3 marca 2012

Precle z sezamem

Chrupiąca skórka, miękki środek, uroczy kształt i piękny kolor - czy trzeba czegoś więcej, by cudowny zawijasek wylądował na naszym talerzyku? Jest idealną alternatywą dla kajzerki czy chleba, świetnie pasuje do kanapek z różnymi pastami i serkami typu Philadephia. Dobry jest też jako przekąska, małe danie samo w sobie. Proszę Państwa oto precel.


Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 1 godzina
Czas pieczenia: 12-15 minut

Składniki:
1 1/2 szklanki ciepłej wody
1 łyżka cukru
2 1/4 łyżeczki suchych drożdży
2 łyżeczki soli
4 1/4 szklanki mąki
50 g masła
6 szklanek wrzątku
1/2 szklanki sody do picia
1 jajko
sezam lub mak (opcjonalnie)

Do ciepłej wody dodajemy cukier i drożdże. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na 5 minut (w tym czasie drożdże powinny "ruszyć" i zamienić się w pianę). Do drożdży dodajemy sól, mąkę i masło. Wyrabiamy ciasto aż będzie miękkie i będzie z łatwością odchodziło od ręki. Jeśli używamy stojącego miksera, 5-7 minut wyrabiania wystarczy. Wyrobione ciasto wkładamy do miseczki nasmarowanej olejem, przewracamy tak,by cała powierzchnia była pokryta tłuszczem, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Zagotowujemy wodę w dużym, ale płaskim garnku (lub głębokiej patelni). Do wrzątku dodajemy sodę. W oddzielnym naczyniu jajko roztrzepujemy z łyżką wody.
Wyrośnięte ciasto uderzamy dłonią, wyjmujemy na blat i dzielimy na 16 części. Z każdej z nich formujemy wałeczek, który zwijamy na kształt precelka. Gotowe precelki wrzucamy do wrzątku (z sodą) i czekamy, aż wypłyną. Przenosimy je na blaszkę wyściełaną papierem do pieczenia. Każdy precelek smarujemy jajkiem i obsypujemy jakimiś dodatkami. Między preclami zostawiamy nieco miejsca (niedużo). Blaszkę wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut - gotowe precle mają mieć głęboki brązowy kolor. Blaszkę wyjmujemy, zdejmuejmy precelki, studzimy i pałaszujemy. Jeśli chcemy je przechować, radzimy włożyć je do torebki. 
A tutaj znajdziecie filmik instruktażowy (od 9 minuty ;)) pokazujący jak formować ciasto, by miało kształt precla.