Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konfitura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konfitura. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rugelachy

Rugelachy to żydowskie rogaliki tradycyjnie wypiekane na Święto Chanuka. Sama nazwa ma zresztą korzenie w języku jidysz. Są bardzo popularne w Nowym Jorku za sprawą polskich Żydów, którzy przywieźli je do USA razem z chałką i bajglami. W Polsce prawie wszyscy wiedzą co to chałka, wiele osób wie co to bajgle, ale o rugelachach mało kto słyszał. A szkoda! Ich tajemnica tkwi w serku typu Philadelphia dodanym do kruchego ciasta i pysznym nadzieniu, które łączy słodycz konfitury z chrupkością orzechów. Zakochaliśmy się w nich od pierwszego kęsa. Do ostatniego, zresztą. Ostatniej partii rugelachów już z nami nie ma, zostało tylko zdjęcie.
Przepis pochodzi ze strony Culinary Institute of America.


Czas przygotowania: 60 minut
Czas oczekiwania: minimum 2 godziny
Czas pieczenia: 15 minut

Składniki:
230 g masła w temperaturze pokojowej
230 g serka typu Philadelphia w temperaturze pokojowej
2 szklanki mąki
1 szklanka marmolady z róży lub morelowej
1 1/2 szklanki uprażonych migdałów
1/3 szklanki cukru
1 łyżeczka cynamonu
1 białko
1 łyżka mleka lub wody

Masło i serek miksujemy przez dwie minuty do uzyskania jednolitej masy. Mąkę przesiewamy, dodajemy do masy maślano-serowej i mieszamy do połączenia składników. Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do zamrażarki na 10-15 minut. Wyjmujemy ciasto i rozwałkowujemy na prostokąt wielkości dwóch kartek A4. Składamy ciasto na 3 części (tak jak list). Instrukcję filmową można znaleźć tutaj. Złożone ciasto znowu zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do zamrażarki na godzinę (lub nawet całą noc - jeśli rugelachy chcecie piec dopiero następnego dnia).
Migdały (część migdałów można zastąpić orzechami włoskimi - próbowaliśmy i polecamy) mielimy w maszynce do orzechów lub bardzo drobno siekamy. Dodajemy do marmolady i mieszamy do połączenia składników.
W małej miseczce mieszamy cukier z cynamonem, a w kolejnej - rozkłócamy białko z mlekiem lub z wodą.
Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, blaszkę wyściełamy papierem do pieczenia i możemy zabrać się za formowanie rogalików. Wyjmujemy ciasto z zamrażarki i dzielimy na 4 części. Każdą z nich rozwałkowujemy na koło o średnicy ok. 25 cm. Powierzchnię smarujemy równomiernie 1/4 nadzienia (czyli marmoladą z orzechami), zostawiając ok. 1 cm marginesu na obwodzie koła. Posypujemy 1 łyżką cukru cynamonowego. Dzielimy koło na 16 wycinków (najpierw koło dzielimy na ćwiartki, potem na ósemki, a na końcu każdą z ósemek przecinamy na pół). Zwijamy rogaliki, zaczynając od szerszej strony. Układamy na papierze do pieczenia, smarujemy białkiem i posypujemy cukrem cynamonowym. Wstawiamy do piekarnika na ok. 20 minut (bez termoobiegu), ok. 15 minut (z termoobiegiem).
Gotowe rogaliki powinny być złoto-brązowe i mieć zapieczone spody. Wyjmujemy je wtedy z piekarnika i suszymy na kratce. Sprawdzając czy są upieczone, nie sugerujcie się skarmelizowanym cukrem na papierze. Rogaliki muszą być upieczone od spodu.
Z podanych proporcji wychodzą 64 małe rogaliki.

środa, 1 lutego 2012

Rogaliki drożdżowe z różą

Sezon karnawałowy w pełni, dlatego dzisiaj przepis na rogaliki z różą. Przepis na świetne ciasto drożdżowe do rogalików znaleźliśmy na Kwestii Smaku. Ciasto jest delikatnie kruche i wspaniale się rozpływa w ustach. Ponieważ nie jest słodkie, idealnie nadaje się do zabaw z nadzieniem. Można je też oprószyć cukrem pudrem bez obaw o przesłodzenie. Dzisiejsze rogaliki są klasyką gatunku, ponieważ wypełnione są konfiturą różaną. Prawdziwą konfiturą z owoców róży, a nie popularną wieloowocową marmoladą sztucznie aromatyzowaną dodatkami o smaku róży. A różnica w smaku jest kolosalna - prawdziwa róża jest delikatna i szlachetna. Cudna. Polecamy robić rogaliki z podwójnej porcji, bo szybko znikają.
Jednocześnie pragniemy podziękować naszym wspaniałym Mikołajom dzięki którym wyrabianie ciasta drożdżowego jest jedynie kwestią dostaw energii elektrycznej, a nie energii rąk ludzkich :)



Czas wykonania: 25 minut
Czas oczekiwania: 1 godzina
Czas pieczenia: 25 minut

Składniki:
100 g konfitury z owoców róży
250 g mąki pszennej tortowej
100 g masła
1/4 szklanki ciepłego mleka
25 g świeżych drożdży lub 12 g suchych drożdży
1 jajko
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 łyżki oleju
cukier puder do posypania

Drożdże rozpuszczamy w mleku z cukrem. Odstawiamy na 10 minut. Miękkie masło przecieramy z mąką, dodajemy jajko, ekstrakt z wanilii i drożdże. Wyrabiamy 10 minut, aż ciasto będzie miękkie, elastyczne i będzie odchodziło od ręki. Nasze ciasto wymagało dodania garści mąki, bo po 10 minutach było nadal klejące. Jeśli dodamy dodatkową mąkę, to ciasto trzeba dokładnie wyrobić. Miskę w której będzie wyrastało ciasto smarujemy olejem. Z ciasta formujemy kulę, wkładamy do miski, przewracamy tak, by leżało natłuszczoną stroną do góry, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę. 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni.
Wyrośnięte ciasto wyjmujemy z miski, dzielimy na trzy części. Każdą część wałkujemy na okrągły placek o średnicy ok. 20 cm. Dzielimy każdy placek na 8 trójkątnych wycinków (przecinamy na pół, na pół i jeszcze raz na pół). Na każdej szerszej części trójkąta kładziemy łyżeczkę konfitury i zawijamy rogalik zaczynając od szerszej części i nadając mu na koniec wygięty kształt. Rogaliki układamy na blasze wyścielonej papierem do pieczenia, zostawiając między nimi wolne przestrzenie (trochę rosną w pieczeniu). Uwaga: żeby rogalik się nie rozwijał w pieczeniu, czubek trójkąta który zwijamy powinien znaleźć się pod spodem tak, by dociskał go ciężar rogalika. Wstawiamy do piekarnika na 20 minut. Jeśli ktoś chce, by rogaliki ładnie błyszczały należy je przed pieczeniem posmarować żółtkiem rozmąconym z 1 łyżką wody. Rogaliki studzimy i posypujemy cukrem pudrem.

środa, 12 stycznia 2011

Konfitura cytrynowa z kiwi

Przetwory w środku zimy? To musi być jakieś szaleństwo! Tak przynajmniej musiała pomyśleć sprzedawczyni w naszym osiedlowym sklepie, gdzie M. dokupowała kilka nowych słoików i pokrywek... A my się nie przejmujemy - i robimy przetwory również zimą, tzn. głównie A. robi - bo to jego kuchenna działka. Pisaliśmy już o konfiturze cytrusowej, a dziś pokazujemy Wam nasze słoiki z konfiturą z cytryn i kiwi. Brzmi egzotycznie, podobnie zresztą smakuje. Cytrusowe konfitury trzeba robić zimą, bo wtedy owoce są tańsze.
Przepis znaleźliśmy na blogu Moje Wypieki i trochę go zmodyfikowaliśmy. A. początkowo chciał zrobić konfiturę z samych cytryn, ale zrobienie przetworów z kiwi jest jednak kuszące, prawda? Cytryny z kiwi smakują oryginalnie - jest i kwaskowato, i słodko, i gorzko, a kiwi dodaje dodatkowej głębi i... czarnych drobnych pestek, które świetnie wyglądają w słoikach i na kanapce. Taka konfitura świetnie nada się nie tylko na śniadania, jako dodatek do białego sera, ale również do babeczek kajmakowych.
Przy okazji: gdy w jakimś przepisie każą Wam dokładnie wyszorować szczoteczką cytryny a potem sparzyć wrzątkiem, nie lekceważcie tego. A najlepiej szorujcie i parzcie wszystkie cytryny oprócz tych które sami wyhodujecie. Sądząc po tym, jak wyglądała woda po sparzeniu naszych cytryn, kupionych w hipermarkecie, można powiedzieć, że na każdej była warstwa różnych nabłyszczaczy, wosków, konserwantów itp. Naprawdę lepiej się jej pozbyć.



Czas przygotowania: 45 minut
Czas gotowania: ok. 3-4 godzin

Składniki:

1 kg cytryn
75 dag kiwi (6-7 sztuk)
75 dag cukru
2 szklanki wody

Cytryny dokładnie szorujemy i sparzamy wrzątkiem (można je przelać wrzątkiem albo - lepiej - wrzucić na minutę do garnka z gotującą się wodą). Skórkę z cytryn ścieramy na tarce (my starliśmy ze wszystkich cytryn, ale jeśli chcecie mniej goryczki w konfiturze, zetrzyjcie skórkę tylko z połowy cytryn). Pozbywamy się białego miąższu (albedo) i kroimy wnętrze cytryn na małe cząstki, pozbywając się przy okazji wszystkich pestek. W garnku zagotowujemy syrop z 2 szklanek wody i pół kilograma cukru (resztę cukru zostawiamy na później - żeby dosłodzić konfiturę wedle uznania), wrzucamy skórkę i kawałki cytryny. Zaczynamy gotować wszystko na wolnym ogniu. W międzyczasie obieramy kiwi, a następnie blendujemy albo kroimy w drobną kostkę. Wrzucamy do garnka i gotujemy dalej. Pewnie trzeba będzie dodać również cukru, być może więcej niż przepisowe 3/4 kg - wszystko zależy od kwasowości cytryn i od naszego gustu. Gdy konfitura będzie już gęsta, można pakować ją do słoików. Przypominamy test zimnego talerzyka: na talerzyk ochłodzony w lodówce wykładamy pół łyżeczki konfitury prosto z garnka; jeśli jest nadal rzadka, trzeba gotować dalej. Z podanej porcji wychodzi 4 lub 5 słoiczków.

środa, 22 grudnia 2010

Konfitura cytrusowa z whisky

Kochani Czytelnicy!
Zbliżają się Święta, a z nimi makowce, pierniki, keksy, pierniczki i wiele innych pyszności. Chcemy Wam z tej okazji życzyć wszystkiego najlepszego - żeby Wasze święta były spokojne i radosne, żebyście odpoczęli, żeby wszystko, co będziecie jeść przyniosło Waszym podniebieniom prawdziwie świąteczną rozkosz.
Dziękujemy za odwiedziny, komentarze, dobre słowa i konstruktywną krytykę. Do zobaczenia po Bożym Narodzeniu!


Kto powiedział, że przetwory robi się tylko latem? Sezon na pomarańcze i inne cytrusy jest właśnie w pełni! Zima - to nie tylko potrawy świąteczne i karnawałowe. Można w tym czasie uzupełnić spiżarnię!
A. jest wielkim miłośnikiem pomarańczy - smakują mu chyba pod każdą postacią. Konfitura pomarańczowa, biały ser na świeżej bułce albo ciepłym toście - rewelacja! W zeszłym roku zrobiliśmy kilkanaście słoików konfitury pomarańczowej, a w tym roku postanowiliśmy trochę poeksperymentować. Inspiracją był... pusty słoik po konfiturze, w którym dostaliśmy jakiś czas temu kawę od naszych przyjaciół, Ani i Krzysia. Irlandzka ponoć konfitura miała w składzie różne cytrusy z dodatkiem whisky - i to był dla nas punkt wyjścia.
Podajemy poniżej przepis w najbardziej rozbudowanej wersji - ale miejcie na uwadze, że można go maksymalnie uprościć (konfitura z samych pomarańczy wymaga pomarańczy, wody i cukru - nic więcej). Proporcje również są "na oko" - a właściwie "na język" - trzeba próbować, doprawiać, próbować itd. - aż osiągniecie stan optymalny.


Składniki:
3 kg pomarańczy (ze skórką)
4 cytryny (ze skórką)
2 grapefruity (bez skórki)
ok. 1 kg cukru
1/2 szklanki miodu
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka imbiru
1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
1/2 szklanki whisky

Czas przygotowania: 1 godzina
Czas gotowania: ok. 3-4 godzin

Przygotowujemy spory garnek i wlewamy na dno ok. pół litra wody. Wszystkie owoce dokładnie myjemy. Skórki cytryn i pomarańczy trzeba dobrze wyszorować, można ewentualnie sparzyć je wrzątkiem. Grapefruita obieramy ze skóry i z białego miąższu (albedo). Pomarańcze i cytryny pozbawiamy skórki - za pomocą tarki o grubych oczkach. Jeśli pomarańcze i cytryny mają gruby miąższ, można go (przynajmniej w części owoców) wyciąć i wyrzucić - zwykle dostarcza zbyt dużo goryczy. Startą skórkę wrzucamy do garnka. Gdy cytrusy są już "nagie" kroimy je w kostkę - o bokach ok. 0,5 -0,7 cm i wrzucamy do garnka.  Uwaga na pestki! Cytrynę zamiast kroić można wycisnąć. A grapefruita lepiej dobrze obrać, tzn. pozbawić go białych błonek i wrzucać do garnka sam miąższ.
I zaczynamy wielkie gotowanie. Po kilku minutach, gdy owoce puszczą więcej soku, dolewamy miód i wsypujemy 3/4 kg cukru. Mieszamy, zmniejszamy ogień do minimum i czekamy cierpliwie, mieszając konfiturę co jakiś czas. Składniki powinny stopniowo mięknąć, woda będzie odparowywać, a konfitura będzie stawać się coraz słodsza. Pozostała 1/4 kg cukru to rezerwa na dosypywanie w trakcie gotowania, gdyby okazało się, że konfitura jest za mało słodka. Jeśli za bardzo zgęstnieje, a mimo to skórki pomarańczowe będą ciągle twarde, trzeba dolać trochę wody i gotować jeszcze dłużej - aż staną się miękkie.
Po ok. godzinie gotowania dodajemy przyprawy korzenne i pół szklanki whisky. Dokładnie mieszamy i gotujemy dalej.
Jak sprawdzić, czy konfitura jest gotowa? Najlepiej odłożyć trochę na mały zimny talerzyk i sprawdzić czy zgęstnieje do odpowiedniej konsystencji. Jeśli tak, to można ją nakładać (gorącą) do wyparzonych słoików. I gotowe!