Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rabarbar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rabarbar. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 lipca 2016

Chłodnik rabarbarowy z różowym pieprzem

Chłodnik kojarzy nam się głównie z zimną zupą z botwinką, rzodkiewką, ogórkiem, jajkiem na twardo. A może dzisiaj spróbujesz przełamać swoje skojarzenia?

Są takie składniki dań, które kojarzą się z deserami. Najlepszym tego przykładem jest rabarbar, który świetnie smakuje w kompotach czy ciastach. Rabarbar, który jak się okazuje jest warzywem, może grać pierwsze skrzypce w wytrawnym chłodniku. Taki właśnie niecodzienny chłodnik zaserwowaliśmy naszym dzieciom. 

Wszystko to ze względu na kampanię „Owoce i warzywa w szkole”, której jesteśmy ambasadorami. Są takie warzywa i owoce, które uznajemy za „pewniaki” – dzieci je zjedzą zawsze. Ale chcieliśmy z nimi porozmawiać o tym, co naprawdę lubią. Okazało się, że w ścisłej czołówce ulubionych warzyw znajdują się marchewka, pomidory, fasolka szparagowa i … ogórki kiszone. Ulubionymi owocami są truskawki, jabłka, borówki i cytryny, bo dobrze smakują w herbacie. Nasz syn przypomniał nam też, że kiedyś nie lubił słodkich ziemniaków, ale ostatnio zrobił z nich frytki i już je lubi.

Jak to się stało? Nasza koleżanka napisała książkę z przepisami dla dzieci. Wpadł mu w oko przepis na kolorowe frytki z ziemniaków, słodkich ziemniaków, marchewki i pietruszki. Wszystkie warzywa kupiliśmy razem, a potem on je pokroił i przygotował zgodnie z ilustrowaną instrukcją. Zjadł absolutnie wszystkie i przekonał się do słodkich ziemniaków. To nam uświadomiło coś bardzo ważnego – nie warto ciągle dawać dzieciom tego, co tak bardzo lubią. Warto dać im poeksperymentować. My w czasie robienia frytek byliśmy pewni, że słodkie ziemniaki będą dla nas. Przecież oni nigdy nie chcieli ich jeść. A tu taka niespodzianka. 

Smaki, dania, preferencje są kreowane przez kulturę. Dajemy dzieciom to, co sami jedliśmy jako dzieci, to co wydaje nam się idealnie dziecięce, to co dzieciom dają inni. W Polsce rozszerzanie diety syna rozpoczęliśmy od marchewki i ziemniaków. W USA rozszerzanie diety córki rozpoczęliśmy od kukurydzy, słodkich ziemniaków i mango. Dzieci w Hiszpanii zajadają się cieciorką, w Meksyku fasolą, a w Indonezji kokosami. 
Zupełnie różne dania różne kultury serwują dzieciom w tym samym wieku. Czy to podniebienia dzieci tak diametralnie się różnią? Nie różnią się wcale! Różnią się tylko kręgi kulturowe w których dorastają. Dlatego nie warto ograniczać dzieci własnym strachem (nie, lepiej nie dawać mu szpinaku, bo nie zje) tylko pozwolić im decydować. Może się okaże, że coś zupełnie niedziecięcego stanie się ich najukochańszym składnikiem. 

W poście o sposobach na warzywnego niejadka wspominaliśmy o piosence promującej warzywa i owoce z muzyką Smolika (klik). Teraz możecie śpiewać razem z dziećmi – wejdźcie na owocowekaraoke.pl i zobaczcie jak świetnie można się bawić krzycząc, że „lepsza marchewka niż tablet”. 



Czas przygotowania: 20 minut
Liczba porcji: 2

Składniki:
1 łodyga rabarbaru
½ szklanki wody
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka różowego pieprzu
400 ml jogurtu naturalnego


1. Rabarbar myjemy i siekamy.

2. Do rondelka wkładamy kawałki rabarbaru. Wlewamy wodę, dodajemy tymianek i miód. Doprowadzmy do wrzenia i gotujemy 2 minuty.

3. Rabarbar delikatnie studzimy.

4. Do misy blendera wlewamy jogurt, dodajemy rabarbar i miksujemy na jednolitą masę.

5. Gotowy chłodnik posypujemy pokruszonym w rękach różowym pieprzem.


poniedziałek, 4 maja 2015

Rabarbar, wiśnie, jabłka pod kruszonką migdałowo-owsianą

Lubimy produkty sezonowe dlatego suszymy wiśnie. Lubimy produkty sezonowe dlatego po szparagi jeździmy do polskiego rolnika. Ale kiedy zobaczyliśmy rabarbar, nie mogliśmy się powstrzymać. Kupiliśmy dwie gałązki. Tylko dwie, żeby nie mieć większych wyrzutów sumienia, i upiekliśmy je z jabłkami i suszonymi wiśniami. Wszystko przykryliśmy chrupiącą skorupką z migdałów i otrąb owsianych. Bo zasady są po to, żeby je łamać (czasami!).
Z podanych składników otrzymamy 4 porcje.


Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 15-18 minut

Składniki:
1 duże jabłko
1 gałązka rabarbaru
2 łyżki suszonych wiśni
3 łyżki cukru

kruszonka:
50 g zimnego masła (plus do wysmarowania ramekinów)
75 g płatków owsianych
25 g otrąb owsianych
40 g cukru


1. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza.
2. Ramekiny lub większe naczynie do zapiekania smarujemy masłem.
3. Przygotowujemy kruszonkę. Masło siekamy, dodajemy migdały, cukier, otręby. Szybko zagniatamy jednolite ciasto. Wstawiamy do lodówki.
4. Jabłka myjemy, obieramy i kroimy w kostkę.
5. Rabarbar myjemy, kroimy w plasterki grubości 1 cm.
6. W miseczce mieszamy rabarbar, jabłko, wiśnie i cukier.
7. Owoce przekładamy do naczynia do zapiekania.
8. Na owoce wysypujemy kruszonkę.
9. Wstawiamy do pieca i pieczemy do zezłocenia, ok. 15 minut.
10. Serwujemy ciepłe lub zimne.


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Kompot rabarbarowo-jabłkowy

W sam raz na koniec sezonu rabarbarowego polecamy bardzo nasz kompot. Najlepiej smakuje wprost z lodówki. Kompot to dla nas synonim wakacji u babci, bo "za naszych czasów" nie było kubusiów, soczków w kartoniku z bohaterami Disney'a czy wody smakowej. Był za to wielki dzbanek kompotu z owoców sezonowych, który czekał na bandę rozbieganych i rozkrzyczanych dzieciaków. Nie piliśmy go ze ślicznych szklanek z IKEA (bo jej też nie było, przynajmniej w Polsce) tylko z emaliowanych kubków z takimi czarnymi plamami od złażącej emalii. Był taki orzeźwiający i pyszny, pełen rozgotowanych owoców, które można było wyciągać przykrótkim palcem...


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki: 
4 pędy rabarbaru
4 jabłka
5 łyżek cukru
2 litry wody
3 goździki (opcjonalnie)

Rabarbar i jabłka dokładnie myjemy, obieramy, pozbywamy się gniazd nasiennych i kroimy w kawałki. Do garnka wlewamy wodę, dodajemy owoce i goździki. Gotujemy na małym ogniu przez 30 minut. Słodzimy do smaku. Chłodzimy i przechowujemy w lodówce.



wtorek, 6 maja 2014

Orkiszowo-amarantusowe pancakes z rabarbarem

Rabarbarowa obsesja trwa w najlepsze. Do akcji powoli wkracza botwinka i próbuję objąć kontrolę nad kuchnią i garnkami, ale rabarbar szybko przejmuje prowadzenie i wpycha się wszędzie. Tak możnaby podsumować nasze kuchenne dokonania ostatnich dni.
Rabarbar to świetny dodatek do placków. Tak dobry, że jedno z naszych dzieci zupełnie zignorowało plackowy przydział i cały wysiłek włożyło w pochłonięcie jak największej ilości rabarbaru. Dlatego ten amarantus i orkisz to taki balsam na cukrowe wyrzuty sumienia. Ale cóż, że cukier skoro sezon na rabarbar jest taki krótki!


Czas przygotowania: 30 minut

Składniki:
1 szklanka mąki orkiszowej 
1/4 szklanki amarantusa ekspandowanego
1 łyżka proszku do pieczenia
1 1/4 szklanki maślanki
2 jajka
4 łyżki roztopionego i ostudzonego masła
2 łodygi rabarbaru
1/3 szklanki cukru

Rabarbar dokładnie myjemy, kroimy w małą kosteczkę, przesypujemy cukrem i dokładnie mieszamy. W dużej misce mieszamy mąkę, amarantus i proszek do pieczenia. W małej miseczce mieszamy maślankę, jajka i masło. Zawartość małej miski wlewamy do dużej i mieszamy wszystkie składniki do połączenia. Z gotowej masy formujemy okrągłe placki, które smażymy na suchej patelni na małym ogniu. Kiedy na powierzchni placka pojawią się bąbelki, przewracamy go na drugą stronę i smażymy jeszcze 1 minutę. Rabarbar wkładamy do rondelka i ciągle mieszając gotujemy przez 2 minuty (można to zrobić w trakcie smażenia placków). Przekładamy do miseczki.
Placki podajemy z rabarbarem. 

niedziela, 4 maja 2014

Brownie z rabarbarem

Czy wiedzieliście, że rabarbar pochodzi z Azji i ma wiele odmian? My tego nie wiedzieliśmy, bo rabarbar kojarzył nam się z ogrodem babci. Okazuje się, że ten gatunek, którym objadamy się wiosną to rabarbar kędzierzawy, a właściwie jego jadalne łodyżki. Nie każdy rabarbar jest różowo-zielony - są też odmiany o grubych, białych łodygach z mikroskopijnymi listkami. Przez wieki rabarbar był traktowany jako roślina lecznicza i nikomu nie przyszło do głowy, żeby go jeść w większych ilościach. Nie jest to szczególnie dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że przez wieki nie potrafiono rafinować cukru, a przez kolejne dekady cukier był wyznacznikiem wysokiego statusu społecznego. Dla nas, dzieci lat osiemdziesiątych, rabarbar oznacza zimny, różowy, słodko-kwaśny kompot pośpiesznie popijany na babcinym podwórku albo kawałek kruchego ciasta z cierpkim nadzieniem. 
Tym razem trochę inne ciasto rabarbarowe, bo brownie. Na pomysł wymieszania czekolady i rabarbaru wpadliśmy spontanicznie rozpakowując zakupy. Zrezygnowaliśmy z kompotu rabarbarowego i ciastek z kawałkami czekolady. Brownie jest nieco wytrawne, bo słodzi je tylko karmel, w którym otoczone były posiekane łodygi rabarbaru. W porównaniu do prototypowego brownie zawiera też mniej tłuszczu - sam rabarbar dodaje mu wilgoci, więc ograniczyliśmy ilość masła. Jeśli ktoś lubi chodzić nieoczywistymi kuchennymi ścieżkami, warto spróbować!


Czas przygotowania: 20 minut
Czas pieczenia: 18-20 minut

Składniki:
200 g dobrej jakości ciemnej czekolady
50 g masła + 1 łyżka do wysmarowania formy
3/4 szklanki cukru
2 łodygi rabarbaru
5 jaj
1/4 szklanki mąki

Rabarbar myjemy i dokładnie suszymy ręcznikiem papierowym. Kroimy w małe kawałki. Przygotowujemy dwa naczynia do kąpieli wodnej. W garnku zagotowujemy wodę, na garnek stawiamy miskę (metalową!) tak, by dno nie dotykało wody. Do miski wrzucamy czekoladę połamaną na mniejsze kawałki i masło. Mieszamy do rozpuszczenia. Miskę zdejmujemy z garnka. Na patelni na średnim ogniu rozgrzewamy cukier, aż zacznie się topić i nabierze karmelowego koloru. Ważne, żeby czekać cierpliwie. Kiedy zauważymy, że cześć cukru się już stopiła, a część nie delikatnie poruszamy patelnią. Na rozpuszczony i złoty cukier wrzucamy rabarbar i delikatnie ruszamy patelnią tak, by cały rabarbar pokrył się cukrem. 
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni Celsjusza. Blaszkę/naczynie żaroodporne smarujemy masłem. Do dużej miski wbijamy jajka i ubijamy je mikserem przez 3 minuty, dodajemy rozpuszczoną czekoladę, mąkę i miksujemy kolejną minutę. Wyłączamy mikser, do masy dodajemy rabarbar z karmelem i wszystko mieszamy łyżką (nie mikserem - w przeciwnym razie rabarbar może się rozpaść). Masę wlewamy do naczynia, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 18-20 minut. Uwaga! Zaraz po wyjęciu z piekarnika powierzchnia brownie może wyglądać "pagórkowato". Spokojnie, stygnąc ciasto lekko opadnie i będzie równe jak na zdjęciu. 


poniedziałek, 31 maja 2010

Tarta rababarbarowa

Sezon rabarbarowy rozpoczęliśmy od nieśmiertelnego kompotu i tarty. Niestety, pierwsza tarta w tym sezonie okazała się zupełnym niewypałem -- kwaśny rabarbar, który zupełnie skurczył się podczas pieczenia i absolutny brak "wypełniacza". Na szczęście genialna Liska wygrzebała przepis Pierre'a Herme. Podaję Wam delikatnie zmodyfikowaną wersję tegoż.



Czas przygotowania: 1 godzina
Czas oczekiwania: min. 8 godzin

Składniki:
Rabarbar:
                600 g rabarbaru (czyli 6-7 sporych łodyg)
                3 czubate łyżki cukru pudru

Kruchy spód:
                1/4 łyżeczki soli
                1/2 kostki masła (jeśli używamy masła w 200g kostkach)
                3/4 szklanki mąki
                2 łyżki zimnego mleka

Masa migdałowa:
               2 łyżki mleka
               2 łyżki słodkiej śmietanki ( 30 lub 36)
               1 jajko
               4 łyżki cukru pudru
               100 g mielonych migdałów
               1/8 kostki zimnego masła

Przygotowujemy rabarbar myjąc go dokładnie, krojąc na 2 cm kawałki, wrzucając do miski i zasypując cukrem pudrem. Miskę przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do lodówki na minimum 8 h. Ja wstawiłam na całą noc. Rabarbar nabrał słodyczy i delikatnie zmiękł, ale nie rozpadł się w pieczeniu!

Kruchy spód przygotowujemy jak każde kruche ciasto. Masło siekamy. Mąkę przesiewamy i mieszamy z solą. Łączymy masło z mlekiem i składnikami sypkimi. Zagniatamy niezbyt dokładnie - muszą zostać małe grudki. Wylepiamy foremkę do tarty kruchym spodem, przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy na noc do lodówki.

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Z lodówki wyjmujemy rabarbar i odsączamy go na sitku. Foremkę do tarty przykrywamy papierem do pieczenia i obciążamy grochem, fasolą czy kulkami porcelanowymi - my mamy słoiczek z grochem wielokrotnego użytku :). Wstawiamy spód do nagrzanego piekarnika na 15 minut. Spód się zapiecze i nie będzie "pił" masy migdałowej, ale nie urośnie.

Przygotowujemy masę. Siekamy masło na drobne kawałki. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, na koniec dodając masło.

Wyjmujemy kruchy spód, zabieramy z niego groch, papier i układamy rabarbar, który się suszył na sitku. Wszystko zalewamy masą migdałowo-maślaną i wstawiamy do piekarnika na kolejne 20-30 minut (rabarbar ma się zrumienić). Wyjmujemy z piekarnika i uwaga! Na naszej tarcie masło wyjęte z piekarnika stworzyło swoiste jeziorka maślano-migdałowe. Nie przejmujcie się tym - tak ma być! Tarta delikatnie wystygnie i masła nie będzie widać.Ostudzoną tartę można posypać dodatkowym cukrem pudrem. Liska sugeruje podawanie jej w towarzystwie lodów waniliowych i bitej śmietany. My jedliśmy ją w towarzystwie naszych przyjaciół i była wyśmienita!